,,Witaj wiosno!" - rajd rowery | NA SPORTOWO
Już po raz 67. Turystyczny Klub Kolarski PTTK im. Władysława Huzy z Gliwic zorganizował rajd „Witaj wiosno”, który symbolicznie otwiera sezon rowerowy na Śląsku. Tym razem uczestnicy spotkali się w Twarogu Małym, gdzie wyznaczono metę wydarzenia. Na trasie nie zabrakło zarówno doświadczonych turystów, jak i najmłodszych pasjonatów jazdy na rowerze, co stworzyło wyjątkową, międzypokoleniową atmosferę.
Transkrypcja materiału
Transkrypcja automatyczna — może zawierać drobne błędy.
Już po raz 67 turystyczny klub kolarski PTTK imieniem Władysława Huzy z Gliwic zorganizował rajd, który symbol symbolicznie otwiera sezon rowerowy. Tym razem cykliści z całego Śląska spotkali się w Twarogu Małym, gdzie na boisku wyznaczono metę wydarzenia. Wśród uczestników był między innymi klub 80 rowerów ze szkoły podstawowej nr 21 w Gliwicach. To właśnie oni już 8 czerwca wyruszą w kolejną ambitną wyprawę. Gdzie tym razem pojadą i ile kilometrów mają przed sobą? O tym opowiada organizatorka wyjazdu Anna Guzek. Przed nami już siódma wyprawa. charytatywna.
Tym razem jedziemy do Gdyni. W Gdyni nas jeszcze nie było. 8 czerwca wyruszamy z boiska szkolnego. 7 dni tradycyjnie 700 km. No i jedziemy po wytchnieniu busa dla fundacji Nieodkładalni. Wytchnieniobóz, ponieważ w Gliwicach jest fundacja Nieodkładalni, zajmuje się rodzinami dzieci, które wymagają 24godzinnej opieki. Te dzieci rosną, nie mieszczą się już do samochodów osobowych i stwierdziliśmy, że fajnie będzie zakupić im taki wytchnieniobóz do przewozu właśnie dzieci. Przede mną kandydaci. Kandydaci na razie do wyprawy. Jest ich tutaj dużo. Przedstawcie się.
Jestem Stanisław i jestem Maks. Jestem Wiktor. Jestem Kamil. Kamil Mateusz. Tomek Jaś. Krzysztof, Krystyna, Alina, Marta. Marta póki co jest 14 kandydatów do wyprawy, ale tak naprawdę 10 osób zostanie wybranych i 10oro dzieciaków pojedzie. To nie pierwsza taka inicjatywa. Poprzednie wyprawy również były dużym wyzwaniem, choć jak przyznają uczestnicy, nie brakowało w nich także dobrej zabawy. Jak ktoś jeździ na rowerze, to wie, że jest lekko łatwo i przyjemnie, ale jest też dużo potu. Są łzy tych młodych. No nie ukrywajmy, 7 dni, a tak naprawdę ostatnie dwie wyprawy to były 6 dni i 700 km, więc średnio pokonywaliśmy 120 km dziennie, ale to była grupa, która już jeździła ze mną trzy, cztery razy. To są zupełnie nowe dzieciaki. Pierwszy raz jadą na taką wyprawę, więc tutaj będzie 7 dni i 700 km. Oczywiście wszystko zależy od
warunków. Y pamiętam jak jechaliśmy dookoła województwa śląskiego, jechaliśmy cały czas w deszczu. Była to jedna z najtrudniejszych wypraw i pod względem wysokości, ale też pod względem pogody. Jak jechaliśmy do Międzyzdrojów, to jechaliśmy w ogromnych upałach. To były naprawdę afrykańskie upały, więc też było dosyć ciężko. No każda wyprawa
tak naprawdę to jest trud, ogromne zmęczenie, ogromne, ogromny wysiłek tych młodych bohaterów. Siódmy nasz trening. Tak. Kiedy zaczęliśmy trenować? Od marca. Po feriach zaczęliśmy trenować. Ile już mniej więcej przejechaliśmy kilometrów? Mniej więcej 150. Czego najbardziej się obawiacie podczas wyprawy? warunków pogodowych i żeby droga była płaska, żeby się przyjemnie jechało te 700. A ty Mateusz? No żeby nie było bardzo stromych górek na pewno. Ale jedziemy, jedziemy nad morze, to jak myślicie, będą te górki czy nie będzie? Będą, będą, będą. Tak.
Co to znaczy klub 80 rowerów? Że w szkole co mamy? klub, który organizuje wycieczki rowerowe, bo nie tylko charytatywne, ale tak jak w ciągu roku mamy jeszcze wycieczki rower rowerowe, takie z większą ilością osób, bo dzisiaj jesteśmy tylko z ekipą, która przygotowuje się do wyprawy. Aby zrealizować tegoroczny plan, potrzebne jest jednak wsparcie. Organizatorzy już teraz zachęcają sponsorów do włączenia się w projekt. W związku z tym, że to jest wyprawa charytatywna i zależy nam, żeby za przejechane kilometry znaleźli się sponsorzy, partnerzy, którzy zapłacą za ten trud dzieciaków, ale to jest taki w dwójnasób, bo nagrodzą ten wysiłek młodych, ale przede wszystkim dorzucą cegiełkę na wytchnieniu busa. Więc jeżeli w Gliwicach i nie tylko w całym
okręgu gliwickim Śląskim są osoby, które chciałyby dorzucić cegiełkę, chciałyby się stać sponsorami tego naszego projektu, to ogromnie ich zapraszamy. Rajd odbywał się pod hasłem Witaj wiosno, dlatego nie mogło zabraknąć jednej z najbardziej barwnych tradycji konkursu na najpiękniejszą marżannę. Swoją propozycję prezentuje Norbert z koła PTTK Trion z Knurowa. Robiłem marżannę przez trzy miesiące
nawet głową umikiwać symbole rowerowe. Nawet pompka, kółko, serduszko z tryonem. Wszystko jest ekologiczne robione z papieru. 100% daje, że musi wygrać. Przez trzy miesiące panie dziennie coś musiałem poprawiać. Nawet żona była zazdrosna, że więcej siedzę przy niej niż z żoną. Ale udało mi się.
Cieszę się. Nie szkoda, żeby ona spłonęła w ognisku? No bardzo mi szkoda. Już powiedzieli. Jeżeli nie, no to międzyczereśnie, żeby szpaki odrzucić ją mam dać. Swoją Marżannę przygotowały także Gizela i Danusia. Jak powstała i kto stoi za jej wykonaniem. Ja mam na imię Gizela,
ale wszyscy mówią mi Gizia w skrócie. Natomiast to jest nasza Marzanka. Śliczna, prawda? Naturalna. Zobaczcie wszyscy, jaka piękna Marzanka. No uśmiecha się do was. Witamy was wszystkich na wspaniałej imprezie. Cieszę się, że mogę tu być i możemy się razem bawić. Ale to fantastycznie, że jeszcze masz tutaj chęć i energię, żeby uczestniczyć takich wydarzenia. Bardzo wiele energii, dlatego że ja kocham życie, kocham ludzi, kocham was
wszystkich, bo na starość człowiek wiecie czego potrzebuje? Potrzebuję ruchu, potrzebuję dużo przyjaźni, uścisku, zabawy i to wszystko nam daje nasz nasze spotkania, przede wszystkim nasz uniwersytet II wieku z Knurowa. Danusia, czy to oznacza, że wiosna już będzie i nas nie opuści, że jesteśmy tutaj? Tak, tak, na pewno będzie. Ja jestem przygotowana, żeby tą wiosnę przywitać. Tak. Mam piękny wianeczek. O proszę. Zrób też taki ładny. I tą Marzannęśmy robiły z koleżanką mężem i naszym przodownic z naszej. I tu już będę tak witała właśnie wiosnę. W ten sposób jesteśmy z jednego uniwersytetu II wieku.
Przyjechałam rowerem, prawda, że elektrycznym, ale wiadomo, wiek już nie pozwala, żebyśmy mogli tak się wyczynowo udzielać. No i tyle. I taką mamy piękną Marżannę też zrobioną. Prawda? Nawet makijaż ma odpowiedni. Tak, wszystkie ma oczy, wszystko ma zrobione. Wszystko. Buźkę ładną. Proszę jedną sukienkę. Proszę. Jaka ładna suknia jest zrobiona. Lubi tańczyć jak ja lubię tańczyć w zespole. Chyże nóżki, które mamy na uniwersytecie. No i jest super. To jest wspaniale. To wydarzenie to nie tylko rywalizacja i zabawa, ale przede wszystkim okazja do integracji środowiska kolarskiego.
Poznajmy nowego prezesa klubu Vagabunda Krzysztofa Sokołowskiego. Panie prezesie, duże, no to gratulacja, a przede wszystkim chyba wyzwanie, no i też odpowiedzialność. Więc co czujesz w momencie, kiedy tutaj przejmujesz dowodzenie nad grupą? No duży ciężar, żeby to dalej kontynuować, nie to, co już było wcześniej. A wy jako vagabunda macie już swoją fajną historię. Przypomnij. 30 40 40 będzie teraz 40 lat. Dziś przyjechaliście w dużej grupie? No chyba z 15 osób. A co sprawia, że rajd co roku przyciąga tak wielu uczestników? O tym mówi Irenka. To jest jeden z z najpniejszych, że tak powiem, rajdów. W związku z tym, że jest inauguracyjny, w związku z tym, że jest bardzo dużo ludzi.
że jest impreza, że są konkursy, że jest zabawa, że jest integracja. Grupę kolarską Katena Byton zaprezentuje nam Grażyna. Atmosfera zawsze jest radosna. Zawsze trzymamy się razem. Staramy się jak najwięcej jeden z drugim po prostu zbierać osoby, żeby mogły z nami jechać w grupie. No i jest wspaniale. No luz i
i tylko jechać, zabrać się. zabieramy i też dzieci, jak jest ładna pogoda. No dzisiaj trochę zimno. Jak ty oceniasz właśnie to wydarzenie, ten pomysł na przywitanie wiosny? Ja uważam, że to jest bardzo piękny moment z tymi Marzannami, że mogli się poświęcić, tak i przyjechać tutaj prezentując swoje okazy. Więc atmosfera jest bardzo ciepła, radosna, więc dużo
osób ze sobą się integruje. My się znamy z innych rajdów. Przede wszystkim witamy się ze sobą, z innymi klubami, tak jak na przykład Tychy, tak teraz Uniwersytet II Wieku, no różne kluby, które tu są z Raciborża nawet przyjeżdżają. Także my się znamy. My jeździmy na Ogólnopolski rajd i tam się spotykamy, poznajemy się różne miejsca w Polsce, więc trochę
rozmawiamy o naszych przyszłych planach. robimy od Wisły na przykład szlak Wisły od Ujścia aż do morza robimy dookoła Polski także my chcemy jesteśmy ambitni po prostu kulminacyjnym momentem wydarzenia był tradycyjny finał konkursu na najpiękniejszą marżannę a następnie symboliczne pożegnanie zimy poprzez spalenie kukieł organizatorem tego wydarzenia był klub kolarski imieniem Władysława Chzy z Gliwic. A jakie nastroje panowały po drodze mówią Ryszard, Arek, Danusia i Elżbieta. To jest związane z tym wydarzeniem topienia Marżanny. Przyjechaliśmy z Gliwic do tworogu małego, tak jak zawsze. Zawsze z chęcią, y z werwą. No i
cóż, dobrym samopoczuciem. Arek ze mną jest. Arek, ja widzę, że ty uśmiech nie znika z twojej twarzy. To dlatego, że pierwszy dzień wiosny, czy też może dlatego, że dotarłeś tu na rowerze, a jednak 20 km trzeba było przyjechać? Oczywiście, jak najbardziej, chociaż my jesteśmy członkami klubu Huzy, ale mieszkamy na co dzień w Ornontowicach, czyli nie było tak daleko. Troszeczkę dalej, no ale jest dobrze. Dało się rady przejechać. Gdybyś chciał zareklamować klub Huzy, co takiego w nim jest najfajniejszego, najlepszego? Przede wszystkim ludzie, którzy tworzą ten klub i to jest chyba najważniejsza rzecz.
Rower od kiedy jest twoją pasją? Oj, od najmłodszych lat, czyli może już jakieś 50, 60. Liczysz kilometry? Nie, raczej staram się nie liczyć kilometrów, żeby było fajnie. Tylko małżonka ma na imię Danuta. Dzień dobry. Danusia, kto kogo wciągnął w te rowerowe szaleństwo? No chyba Arek. Chyba Arek mnie. Ale nie powiedziałeś Arku, że bierawka ma źródła w naszych stronach. Oczywiście. Tak, tak. I to jest ważne, że my tak z nurtem, z nurtem rzeki. Aha. Bo ta rzeczka tutaj przepływa przez tą miejscowość. Tak, tak, tak. To kiedy cię wciągnął? Powiedz pierwszy raz, pamiętasz? Dogi bolały?
No na pewno. Na pewno. Tym bardziej, że no jakby nie było, to kondycja Arka zdecydowanie była zawsze lepsza. Dobrze powiedziałeś, że była. Ja ja myślę, że jak się idzie na takie wyprawy, spotyka się ludzi z różnych stron, to potem chce się następne następne. Działa to tak u ciebie? Tak, dokładnie tak to działa, że się obserwuje kalendarz, no i wpadamy sobie w ramiona, witamy się na misia, jak tylko się zobaczymy. Także to jest przepiękne. To jest przepiękne na takich zlotach. Ela, a ty skąd tutaj wykręciłaś kilometry? Och, ja już te kilometry kręcę dosyć dawno, już chyba od 2004
roku tutaj z moim klubem Huzy, a teraz z mężem moim Ryszardem. No to tutaj mam dwa małżeństwa. No to powiedzcie, no nie ma chyba lepszego sposobu niż zacząć niedzielę w takim właśnie w takich okolicznościach. No ja myślę takie wspólne zainteresowania to łączy, bo jeśli jest się aktywnym jeszcze troszeczkę zawodowo, więc taki wspólnie spędzony czas na tym co się lubi, to
jest wspaniała rzecz. Fantastyczna rzecz. To co, jakiś taki okrzyk klub Huzy. Co? Niech żyje Huzy czy jak to tam? Trzy, cztery. Niech żyje Huzy. Wśród nich był także wyjątkowy uczestnik Stanisław Radomski związany z klubem Huzy od początku jego istnienia, czyli od 70 lat. 93letni rowerzysta był
najstarszym uczestnikiem rajdu i został uhonorowany pamiątkowym dyplomem przez zarząd PTTK Ziemi Gliwickiej. W Twarogu Małym nie zabrakło także młodszych uczestników rajdu. Maja i Mariusz z klubu Huzy zdradzają, co ich przyciągło na to wydarzenie. Głównym naszym zamiarem było tutaj dojechanie, pokazanie Marzany, którą przygotowaliśmy wspólnie z córką. No i cieszyć cieszyć się tym, że mamy pierwszy dzień wiosny, który był wczoraj, tak? I świętować razem z innymi rowerzystami ten jakże przyjemny dzień. A ja się bardzo cieszę, że młodych ludzi tutaj wciągacie w te rajdy i w te wyprawy. No bo oni tak mają teraz inne
priorytety. Było ciężko córkę wciągnąć. Y, no nie ukrywam, że było ciężko. Staramy się wpajać jej takie wartości bardziej y przyziemne, uprawianie sportu, ruszanie się, zdrowy tryb życia i stąd też ta inicjatywa, żeby pojechała razem z nami. No mam nadzieję, że to nie pierwszy i ostatni raz. Maja, jak to było z tym twoim początkiem tutaj przyjazdu na ten rajd rowerowy? Opowiedz mi. No bardzo fajnie. Bardzo fajnie ludzie. No po prostu fajnie. A czy taka droga, bo to jednak 20 parę kilometrów, nie sprawiła ci trudności? Dla mnie na przykład nie. W ogóle bardzo. Ja uwielbiam jeździć na rowerze.
To jest super, to sprawia przyjemność, a dla innych myślę, że też też by to było przyjemne. Sprawia ci przyjemność. No jasne. No na rowerze każdy lubi jeździć. A co takiego jest fajnego? Fajnego w takich wycieczkach to, że sama jazda. Czy może można coś jeszcze zobaczyć? Zwiedzanie. Jazda z rodzicami. No, no, fajne. To jest bardzo, bardzo super. Tata wspomniał o Marzannie. To więc opowiedz. Wyście przygotowali Marżannę? Kto ją robił? Tak, tata robił cały projekt jej z tego
siana i włosy, a ja na przykład zdobiłam naszyjnik, jeszcze wianek, no i takie rzeczy, bluzka, no i tak. A powiedz mi, po co się w ogóle robi Marżannę? Co to za tradycja? No tego akurat za bardzo nie wiem, ale wiem, że na pewno będziemy ją palić. No i tyle w sumie tyle. Marzanna jest symbolem zimy i przez symboliczne spalenie żegnamy zimę. Tak. Tak. Jaką porę roku witamy? Wiosnę. A skoro jest wiosna, było ognisko i kiełbaski, nie mogło zabraknąć wspólnego śpiewania. Pioskę niesie przy ogniu. Zaś drużyna
gawę rozpoczyna. Czuj, czujaj, czujaj.


