Wernisaż wystawy: „Do Wiedeńskiej czy do Schnapki? Kawiarnie 100 lat temu” | 100% Gliwic
Dzisiejszy odcinek To wyjątkowa opowieść o fenomenie kawiarni z lat 1900–1930 – miejsc, gdzie pulsowało życie artystyczne i intelektualne miast. To właśnie tam spotykali się twórcy, artyści i intelektualiści, a przy filiżance kawy rodziły się idee, które miały wpływ na kulturę całej Europy. Twórcy wystawy pokazują to zjawisko szeroko – od Lwowa, przez Kraków, aż po Gliwice. Skąd pomysł na taką podróż w czasie i dlaczego to właśnie kawiarnie stały się jej bohaterem – Po odpowiedzi na te pytania i więcej ciekawostek zapraszamy do naszego materiału.
Transkrypcja materiału
Transkrypcja automatyczna — może zawierać drobne błędy.
Do wiedeńskiej czy do Sznapki? Kawiarnie 100 lat temu to tytuł najnowszej wystawy Muzeum w Gliwicach, którą można już oglądać wlei Karo. To wyjątkowa opowieść o fenomenie kawiarni z lat 1900-1930, miejsce, gdzie pulsowało życie artystyczne i intelektualne miast. To właśnie tam spotykali się twórcy, artyści, intelektualiści, a przy fliżance kawy rodziły się idee, które miały wpływ na kulturę całej Europy. Twórcy wystawy pokazują to zjawisko szeroko, od Lwowa przez Kraków aż po Gliwice. Skąd pomysł na taką podróż w czasie i dlaczego to właśnie kawiarnie stały się bohaterem? O tym opowiada dyrektor muzeum w Gliwicach Leszek Jodliński. Yyy to pewnie gdzieś można powiedzieć, że praca zbiorowa. Yyy na pewno inspiracją i takim zaczynem yyy był fakt tego, że prowadzimy bardzo owocną yy współpracę z Muzeum Narodowym
w Krakowie i to z tego muzeum pochodzi znacząca część obiektów, które pokazujemy w sekcji, nazwę ją krakowsko galicyjskiej, bo ta tradycja kawiarniana to Wiedeń, to Lwów, to Kraków. I potem rozwinięty ten pomysł został już w obrębie naszego zespołu i decyzja o tym, żeby uwzględnić w tym tradycje gliwickie, kawiarni, piwiarni, ale głównie właśnie takich cukierni, miejsc, które do dzisiaj funkcjonują, które gromadzą ludzi, narodziła się w naszym zespole i to właściwie ukształtowało finalny kształt tej ekspozycji. Zapytam na koniec. Ulubiona kawiarnia, restauracja, może piarnia z czasów, no
powiedzmy jeszcze przed rokiem 1980. To będzie dziwna rzecz, co powiem, ale z powodów yyy bardzo rodzinnych yyy bywałem w kawiarni, której nie ma yyy w ogóle i myślę, że część naszych widzów, słuchaczy, w ogóle nie pamięta o istnieniu. Nazywała się warszawianka Dolonych Wałów i tam z moimi rodzicami,
oboje już niestety nie żyją, świętowaliśmy, gdy uznali, że świadectwo na to zasługiwało, koniec roku szkolnego. I ta tradycja dosyć długo trwała dla yyy dziecka, dzieciaka, bajtla, jak kiedyś mówiliśmy. Yyy było to ogromne przeżycie. Chyba nieważne było, co było w tym pucharze, jakie były lody, jaki krem, yyy ale fakt wyjścia do kawiarni właśnie tej yyy był niezwykłym doświadczeniem. Na te kultowe niestety nie zdążyłem się, mówiąc językiem potocznym, załapać. Były zbyt
niedostępne dla y zarówno ucznia szkoły podstawowej, jak i jeszcze dla licealista. na niektóre chyba zakładam, bo tego nie sprawdzałem, nie było go tego ucznia wówczas stać, więc miejsca takie jak Agawa czy podobne oglądałem z daleka, wiedząc oczywiście, że są to ważne miejsca na towarzyskiej mapie Gliwicy. O tym, co dokładnie zobaczymy na wystawie, jakie historie kryją się za eksponatami i jak wyglądały kawiarniane realia sprzed ponad 100 lat opowie kurator ekspozycji Patrycja Gwoździe, kierownik działu sztuki i rzemiosła artystycznego. Zobaczymy dwie części. Jedna to jest część krakowska z najważniejszymi kawiarniami artystycznymi, bo na tym chcieliśmy się skupić, czyli z zielonym balonikiem, kabaretem, który miał miejsce w jamie michalikowej. A poprzedniczką, kawiarnią artystyczną jamy Michalikowej był Słynny Paon. Było
tych kawiarni artystycznych, gdzie artyści krakowscy bywali, oczywiście dużo więcej. Yyy, ale my yyy bazując na wspaniałych zbiorach Muzeum Narodowego w Krakowie pokazujemy to, co jest tym namacalnym dowodem obecności tak wielkich artystów jak Stanisław Wyspiański, Witold Wojtkiewicz, Sichulski, Frycz, Rzecki. No jest cała plejada. Malczewski. Oczywiście jest cała plejada artystów młodopolskich, którzy oprócz wielkich płócien, wielkich, ważnych dla narodu polskiego rzeczy, jak chociażby Wesele Wyspiańskiego, utwór wszystkim znany,
tworzyli również takie mniej formalne, bardziej dowcipne, bardziej ku zabawie służące przedstawienia, które zapełniały zaproszenia do kabaretu zaproszenia na rauty w jamie Michalikow. które służyły temu, co nazywamy takim duchem epoki końca wieku, XIX przełomu na wiek X. Druga część wystawy poświęcona jest Gliwicom i skupiamy się tutaj na kawiarni, w której bywali ówcześni artyści, tacy jak na przykład Ernst Johannes Gotchlich, być może też Grete Waldał Willy Haer,
Karl Docupil. To są może nazwiska mniej znane na pewno niż Stanisław Wyspiański, ale takie, które są bliskie gliwicom. I wspomnienia o tych artystach spisał Herman Falk. Yyy, te wspomnienia yyy były opublikowane w takiej większej yyy książce o Gliwicach wydanej yyy w języku
niemieckim. Wspomnienia yyy bliskie sercu wspomnienia o artystach, którzy byli bywalcami kawiarni Kafe Sznapka. Rodzina Sznapków to była rodzina piernikarzy, aptekarzy. Oni mieli tutaj kilka nawet takich lokali, ale do historii przeszedł ten lokal, który znajdował się na ówczesnym Wilhelms Plac, obecnie Plac inwalidów wojennych. Tam była kafe szlapka, do której było blisko i z muzeum, bo bywali tam i dyrektorzy muzeów, i artyści, którzy wystawiali tutaj swoje prace i byli tam dziennikarze i radiowcy i całe środowisko również muzyczne związane z Gliwicami, aktorzy z teatru.
Więc to był taki swoisty tutejszy paon. Niewiele mamy stamtąd pamiątek. Tu mamy jedynie stuletnie kartonowe pudełko po torcie z cafe Sznapki i ostatnią część taką zamykającą pamiątki po różnych mniejszych lokalach gliwickich w naszej ostatniej sali zadedykowaliśmy wielkiemu hotelowi, który tutaj stał do roku 1945,
czyli hotel House Oberschlejen. Tłumaczymy to też jako dom górnośląski. Był to jeden z najbardziej luksusowych w tamtym czasie w latach 20 wybudowanym hotelu. Był wyłożony marmurami, miał wspaniałe boazerie z orzecha kaukaskiego. Specjalnie zrobione meble na zamówienie ściany honorowej, takiej sali uroczystościowej, jak to się nazywało, wymalował profesor Adolf Mincer, znakomity malarz niemiecki. I zostały nam z tego tylko zdjęcia i trochę naczyń. Półmiski, talerze, sztućce z wytłoczonym logotypem House Oberschleien. Jest też trochę pięknej porcelany i te okruchy przeszłości pokazujemy również na tej wystawie.
Wystawa ma klimat niezwykły również dzięki archiwalnym zdjęciom, które również przy użyciu sztucznej inteligencji udało się trochę unowocześnić. Także zapraszam serdecznie. Klimat kawiarniany tworzą też meble z kolekcji pana Pawła Michalskiego. Mamy też przepiękny stół z prywatnej kolekcji pana Zijada Raufa. Dziękuję serdecznie
wszystkim gliwiczanom, którzy odpowiedzieli na nasz apel o zbieranie pamiątek. Wszystkim miłośnikom przeszłości Gliwic. Yyy cieszę się bardzo, że możemy państwu pokazać te pamiątki, że publiczność nasza stała, jak rozumiem, zechciała się też tymi pamiątkami podzielić. I zachęcam do
zakupienia publikacji Gliwice Alakart, gdzie piszemy i o tej wystawie, o części krakowskiej i gliwickiej i dokonaliśmy tutaj takiego przedruku z poprzednich edycji z gliwickich dni dziedzictwa narodowego, które dziedzictwa gliwickie dni dziedzictwa, przepraszam, które były poświęcone hotelom, kawiarniom, rozmaitym lokalom, które tutaj kiedyś
były, a było ich bardzo dużo, więc Więc myślę, że ten spacer śladami przeszłości kawiarni gliwickich będzie bardzo przyjemny i sprawi państwu dużo radości. W przygotowaniu wystawy zaangażowało się także Muzeum Narodowe w Krakowie. O wkładzie tej instytucji i kulisach powstawania ekspozycji opowiada Katarzyna Podniesińska. duży, ponieważ prezentujemy obiekty, które z naszego punktu widzenia muzealnego stanowią niepowtarzalne świadectwa tej kultury kawiarnianej początku XX wieku. Początek XX wieku to jednak nie jest początek kawiarniń. Tu trzeba chyba sięgnąć jeszcze parę lat wstecz albo parę lat. Proszę powiedzieć.
No oczywiście pierwsze kawiarnie powstawały w 18 wieku w Krakowie nawet w połowie X wieku również rozwijały się w XIX wieku. Przy czym należy odróżnić, bo wtedy to były zupełnie inne instytucje, kawiarnie, w których pito kawę i cukiernie, w których spożywano ciastka. My obecnie te dwie jakby instytucje czy te dwa rodzaje lokali utożsamiamy. Wtedy
każdy z tych rodzajów lokali miał inne przepisy i inne zasady. Natomiast na wystawie prezentujemy kawiarnie artystyczne, to znaczy takie, w których skupiało się życie artystyczne, kulturalne i naukowe Krakowa. Ale to chyba tylko w Krakowie. Tak to tym kawiarnie krakowskie wyróżniały się od innych kawiarni polskich. Nie każde miasto to miało, ale akurat specyfika miasta Krakowa była wyjątkowa, ponieważ po pierwsze autonomia galicyjska gwarantowała jednak pewną swobodę wypowiedzi, ażeby życie kawiarniane, życie cyganerii mogło się rozwijać, do tego potrzebna jest przede wszystkim wolność, wolność wypowiedzi. I właśnie w Krakowie, mimo wielu wad tego
miasta, przede wszystkim tego, że było to małe, biedne miasto z małą ilością mieszkańców, ono dawało tą wolność, która pozwalała na rozwój życia kulturalnego, czy to życia artystycznego, literackiego, naukowego, teatralnego. To wszystko kipiało po prostu w pierwszych latach XX wieku właśnie w Krakowie i
Krakowie miało najwyższy poziom, jeżeli porównamy go z innymi obszarami ziem polskich. Jeśli zawitamy do Krakowa, znajdziemy jeszcze taką kawiarnię, która liczy sobie 100 lat albo i więcej. No nadal istnieje lokal przy Floriańskiej 45, czyli dawna cukiernia Jana Michalika
z oryginalnym wystrojem. Także nie istnieją już inne takie jak kawiarnia Schmita czy Paon legendarny. Nawet nie ma już tego budynku, ale kawiarnia lwowska, w której mieścił się kabaret zielonego balonika nadal istnieje. Klimat epoki można było poczuć niemal wszystkimi zmysłami. Podczas wernisażu odwiedzający spotkali rekonstruktorów historycznych, a w ich rolę wcielili się Justyna Domżalska Mańka oraz Robert Gołda. przenosząc gości wprost do świata dawnych kawiarni. Cofamy się w czasie i przenosimy się do kawiarni. W którym wieku? Tak jest. To jest no przełom XIX wieku.
Aczkolwiek nasze stroje to jest już początek XX wieku, mniej więcej 1912 rok. No i chcieliśmy yyy jakby ożywić troszeczkę tę naszą wystawę dzisiaj yyy podczas wernisażu yyy i sprawić, żeby ten klimat kawiarni yyy i gliwickich i krakowskich y jeszcze bardziej był taki nastrojowy yyy i do prawie że no taki
taki rzeczywisty. Ale ja podsłuchałem tutaj niechcący, że że to nie tylko jest dziś tutaj w muzeum, ale że państwo macie taką grupę, bym powiedział, która no dawnych wspomnień czar kultywuje. Tak, to prawda. Małżonek nie należy akurat do tej grupy. Ja należę do grupy. To jest stowarzyszenie y kostiumingu, przepraszam, stowarzyszenie rekonstrukcji historycznej i kostiumingu Krynolina. To jest ogólnopolska grupa, która zrzesza miłośniczki XIX wieku,
nawet końcówki jeszcze X wieku i początku X wieku. Yyy to są pani i panowie również, bo mamy w naszych szeregach również panów yyy którzy no yyy kochają te czasy i starają się yyy w jakiś sposób troszeczkę spędzać czas poprzez wspólne wyjścia do opery, poprzez wspólne pikniki, y bale, wyjazdy, cóż jeszcze? Spacery tematyczne, na przykład związane również z XIX wiekiem. No i w zależności od yyy wybranego datowania y takie stroje też yyy na siebie yyy zakładamy i przenosimy się w
czasie. Zapytam małżonka. Kawa w takim towarzystwie chyba smakuje zupełnie inaczej, zdecydowanie lepiej. No tak, to jest wyjątkowa kawa. Wtedy patrząc na urodę pięknej pani, jej strój, y coś wspaniałego. Kiedy będziemy mogli was zobaczyć na jakiejś pokazie prezentacji? na pokazie prezentacji. Znaczy tak, ja mam za już już 18
kwietnia tutaj odbędzie się muzealny salon dla pań, który ja prowadzę już od ponad roku. Ja opowiadam o dawnym życiu, o życiu i obyczajach w 19 stuleciu. Kolejny temat to będzie Savoir Viv w XIX wieku, czyli jak ocalić reputację, na który serdecznie zapraszam. Również będziemy w strojach. E, no i cóż, no i na przykład na turnieju w Chudowie tutaj pod Gliwicami w sierpniu również zapewne będziemy w nieco innym enturażu. A jakie wrażenia po zobaczeniu wystawy mieli uczestnicy wydarzenia? Wspaniała sprawa. Szkoda tylko, że nie ma tutaj mojej teściowej, która była gliwiczanką świętej pamięci rocznik 24,
która bardzo dużo opowiadała o Gliwicach właśnie przedwojennych, wojennych i powojennych i także a z drugiej strony Kraków, miasto w którym studiowałam, więc po prostu A ja jestem gliwiczanką, taką przekonaną gliwiczanką śląaczą I bardzo się cieszę, że tego typu wystawy są organizowane. Teraz chodzisz do kawiarni lewickich, czasem zaglądasz, zatrzymasz się? Oj, tak, teraz częściej chodzę do kawiarni, bo teraz kawiarnia jest według mnie rzeczywiście miejscem, gdzie można posiedzieć, pogadać, bo jak mówię, mnie te papierosy zawsze przeszkadzały. Teraz mamy zakaz palenia. A co w kawiarni najczęściej kupujesz? Kawę?
Oczywiście, że kawę z ekspresu tylko i wyłącznie. I do tego oczywiście coś słodkiego. A powiedz mi, co na yyy co na tobie zrobiło największe wrażenie tutaj na tej wystawie? Yyy to jest część historii, tak mi się wydaje, bo nigdy nie zdawałam sobie sprawy, że właśnie kawiarnie to też jest historia, prawda? Więc tutaj zapoznałam się z różnymi raz meblami,
historią tej tych kawiarni, które istniały w Gliwicach i w życiu nie zdawałam sobie sprawy, że coś takiego kiedyś było. I to jest piękne. Naprawdę robi niesamowite wrażenie. Jeśli chcecie na chwilę zwolnić i zanurzyć się w atmosferze dawnych kawiarni i poczuć klimat epoki, w której rozmowa i sztuka miały zupełnie inny smak, tej wystawy nie można przegapić.
To podróż w czasie, która zaczyna się od jednej fliżanki kawy, a zostaje w pamięci na długo. Wystawę można oglądać w LI karo w godzinach otwarcia muzeum. Ekspozycja potrwa do 20 września 2026 roku.


