Targ na Zielonym | 100% Gliwic

29 czerwca 2026 · 14:52 · Obejrzyj na YouTube

To miejsce od dziesięciu lat udowadnia, że zakupy mogą być czymś więcej niż tylko codziennym obowiązkiem. Targ na Zielonym w Gliwicach wyrósł z oddolnej inicjatywy mieszkańców i Fundacji Na Zielonym, stając się przestrzenią spotkań lokalnych rolników, rzemieślników i wszystkich, którzy cenią zdrową, naturalną żywność oraz bezpośredni kontakt z jej producentami. Jubileusz dziesięciolecia był okazją do wspomnień, podziękowań i wspólnego świętowania, którego symbolem był okazały urodzinowy tort. Jak narodził się pomysł na Targ i co sprawia, że od lat przyciąga tak wielu mieszkańców?

Transkrypcja materiału

Transkrypcja automatyczna — może zawierać drobne błędy.

Szanowni państwo, dzielą nas już, tak jak mówię sekundy od tego uroczystego pokrojenia, tego wspaniałego tortu z okazji 10lecia targu na zielonym. Ja bym chciał też tylko wspomnieć, że dzisiejsze wydarzenie 10 edycję tę gdzieś 10 lat obchodzi targ na zielonym wspiera radio i telewizja Imperium, którzy są z nami tutaj, wszystko to nagrywają, a potem sobie to wszyscy świetnie odtworzycie, zobaczycie, będzie fantastyczna relacja, za co oczywiście też radio i telewizję Interium bardzo dziękujemy. >> To miejsce od 10 lat udowadnia, że zakupy mogą być czymś więcej niż tylko codziennym obowiązkiem. Targ na Zielonym w Gliwicach wyrósł z oddolnej inicjatywy mieszkańców i fundacji na Zielonym, stając się przestrzenią spotkań lokalnych rolników, rzemieśników i wszystkich, którzy cenią zdrową, naturalną żywność oraz bezpośredni

kontakt z jej producentami. Jubileusz dziesięciolecia było okazją do wspomnień, podziękowań i wspólnego świętowania, którego symbolem był okazały urodzinowy tort. Jak narodził się pomysł na targi, co sprawia, że od lat przyciąga tak wielu mieszkańców, mówią Helena Suchodolska, Małgorzata Nowak i Magdalena Glęsk. Pomysł urodził

się chyba w całej naszej trójce, mniej więcej w tym samym czasie, ale pomysłodawczyniami jesteśmy my z Gosią takiej idei, która zakładała zwiększenie dostępności dla zdrowej żywności dla nas wtedy przede wszystkim jako młodych mam i założyłyśmy kooperatywę spożywczą Tomata. Koleżanki z Tomaty są tutaj również z nami. Natomiast kiedy okazało się, że Tomata ma zbyt lokalny zasięg, zbyt mały, no to powstał pomysł, aby

wyjść na zewnątrz do Gliwic i poszerzyć grono odbiorców tejże żywności zdrowej, lokalnej, ekologicznej. Dołączyła do nas Magda i w trójkę założyłyśmy fundację, fundację na zielonym, która od początku jest organizatorem targu na zielonym. Dzisiaj jeżeli chodzi o ekologię to świadomość jest naprawdę duża. A 10 lat temu jak to było? Jak zaczynałyście? >> 10 lat temu było bardzo bardzo dużo osób, które poszukiwały zdrowej żywności, ale dostępność tej żywności była zupełnie inna niż teraz. Było dużo mniej producentów, dużo mniej rolników, którzy się specjalizowali w produkcji naturalnej i tradycyjnej żywności. I my miałyśmy ogromny problem ze znajdem, docieraniem do wystawców, do dostawców tej żywności.

W tej chwili jest odwrotnie. Nasz targ się rozrósł. Stale współpracujemy z kilkudziesięcioma wystawcami i stale też kontaktują się z nami nowe osoby, które chcą dołączyć, a których już no nie jesteśmy w stanie przyjąć ze względu na ograniczenia i lokalowe. >> Słyszymy bardzo często, tak? Czy to te wianki? Wianki pojawiają się raz do roku y podczas naszych urodzin, ale myślę, że taka wyjątkowa atmosfera, którą podobno każdy, kto pojawia się tu po raz pierwszy, to czuje od razu od progu, towarzyszy nam każdego tygodnia i wiele razy słyszeliśmy, że ten tar to jest miejsce wyjątkowe, miejsce, gdzie ludzie nie tylko robią zakupy, ale też się spotykają. Miejsce, w którym wystawcy choć oferują przeróżne produkty, wszyscy starają się dotrzeć do klienta, ale oni nie rywalizują ze sobą, tylko współpracują.

Również podejmują pomiędzy sobą różne inicjatywy już niezależne od naszego targu. Tworzy się taka bardzo szeroka społeczność ludzi, którzy po prostu lubią tutaj przychodzić, którzy są z tym miejscem związani, którym też bardzo zależy na nas, na targu, na produktach, które tutaj pozyskują. Więc wydaje mi się, że tutaj ten kontekst taki ogólnospołeczny bardzo się rozszerzył od tego momentu, kiedy w naszych głowach narodziła się ta potrzeba i ta wizja, żeby właśnie takim takie miejsce, taki targ w Gliwicach powstał. Ja muszę powiedzieć, że bardzo lubię ten moment, kiedy targ się kończy, kiedy wystawcy między sobą wymieniają się już tymi dobrami, czyli to już nie ma obrotu gotówkowego, ale jest obrót towarem, tak jak było dawno dawno temu. To jest wspaniałe móc obserwować jak ci wystawcy nawzajem się wspierają, ale też bardzo

lubią swoje wyroby. >> A co dalej z targiem na zielonym? 10 lat minęło. Plany są na kolejne lata. Kolejnych 10, przynajmniej kolejnych 10. >> Może większe miejsce jest nam tutaj dobrze w tej hali. Ona ma swoje ograniczenia. My już je troszeczkę czujemy, bo rzeczywiście tak jak koleżanka wspomniała, wystawcy zgłaszają się do nas każdego tygodnia. My już nie jesteśmy w stanie przyjąć więcej wystawców. No ale to jest taki konflikt wewnętrzny, ponieważ my się tutaj rzeczywiście dobrze czujemy. Mamy takie poczucie, że wrośliśmy w to miejsce, że ono jest takie nasze, więc staramy się robić to, co możemy najlepiej, jak się da w tym miejscu, w którym jesteśmy.

>> Swoje wyroby sprzedają tu lokalni rolnicy i wytwórcy bez pośredników. Wystawcy stawiają na sezonowość, jakość i bezpośredni kontakt z klientami. Doskonałym przykładem jest Edgar Latala z rodzinnego gospodarstwa Chodź na pole. Rozumiem, że takie prawdziwe gospodarstwo rolnicze, jakie znaliśmy 100 lat temu, tylko zmechanizowane. >> Zmechanizowane oraz uprawiające niestandardowe warzywa. >> Co to znaczy? Na przykład fioletowe brokuły, fioletowy ziemniak. W tym roku w ogóle stawiam na fiolety, więc mam i kalarepę fioletową. Także dużo ciekawostek. Lubię eksperymentować, testować różne zioła, które niby mają nie udawać się w naszym klimacie, a się udają. Fioletowe warzyła z reguły działają antyrakowo. Y, a moda,

wprowadziłem modę na fiolety w tym sezonie. >> Ja rozumiem, że to biznes, ale też z tego co słyszę to chyba pasja. No tak wygląda. No lubię to robić. Zwiększam cały czas produkcję, stawiam sobie nowe wyzwania, cele do osiągnięcia. Spełniam się w tym. >> A jak zapatrujesz się na targ na zielonym? To taka stara hala po gzucie. A tutaj w zasadzie wszystko jest i dużo ludzi. >> Przede wszystkim atmosfera, wszyscy są uśmiechnięci. Pokochałem to miejsce od mojego pierwszego przyjazdu tutaj. Zostałem bardzo ciepło przyjęty i jak widać po praktycznie pustych półkach o tej godzinie myślę, że klienci też mnie lubią.

Szczepan Gawor podczas jubileuszu wystąpił w podwójnej roli trębacza i wystawcy. Ze swoimi tradycyjnymi wędlinami przyjeżdża na targ na zielonym aż spod stolic koło Wieliczki. Dlaczego od lat pokonuje setki kilometrów, by być częścią tej inicjatywy? >> No jest fantastycznie. Miła atmosfera, wszyscy się znają, wszyscy się lubią i każdy oferuje coś fajnego, także warto przychodzić. Ja rozumiem, że ty masz wyroby ekologiczne, >> tradycyjne przede wszystkim ekologiczne to wiadomo, certyfikat, ale ale nie używamy faktującej soli, także wszystko jest tradycyjnie będzimy węzerli tradycyjnej opalanej drewnem, także wszystko jest tradycyjnie, jak 100 lat temu, tak i teraz.

>> No to co jest takim twoim, nie wiem, charakterystycznym wyrobem albo takim, który cieszy się największym wzięciem? Co polecasz, żebym dzisiaj kupił? >> No polecam. No mam szeroki asortyment, więc ciężko polecić tak jednego, ale jest kiełbasa wiejska, która cieszy się popularnością dużą. Szynka, mamy kiełbasę piaszczańską, która jest wpisana na listę europejską, także także

to jest nasza taka perełka, która jest naszym waszym logiem tego stoiska i tych wę. >> Pani Dorota pamięta początki targu, kiedy odbywał się jeszcze przy ulicy Dibua. Co jej zdaniem sprawia, że mieszkańcy tak chętnie tu wracają? Ludzie są wyjątkowi, sprzedawcy, ich produkty. No także wszystko jest najlepsze. >> Nigdy się nie zawiodłaś? >> Nie, nigdy. A pamiętasz ten pierwszy raz? Czy też było tak wypasiono, bym powiem, jak dzisiaj, czy jednak skromniej? >> Było skromniej. Dużo skromniej było. Był mniejszy, mniejsza powierzchnia była, więc było mniej ludzi. Tak, tak. Ale zawsze było cudownie.

Czyli tutaj nie najważniej nie jest ważne ile wydasz pieniędzy. Ważne jest żeby w ten sposób rozpocząć sobotę. >> Tak, oczywiście. >> A co dzisiaj kupiłaś? >> Dzisiaj kupiłam warzywa tutaj u pana na straganie i ziadłem. Mleko kupiłam. Kupuję tam też masło zawsze. Także

u Tusi kupuję słodycze. Mam pewne stałe u pana jajka i nigdy się nie zawiodłam. Naprawdę jest wspaniale. >> Pani Jolanta nie jest targiem od samego początku, ale szybko przekonała się, że to znacznie więcej niż miejsce zakupów, co sprawiło, że stała się jego stałą bywalczynią. A jak się dowiedziałeś, że taki targ tutaj w Gliwicach jest? >> Całkiem przypadkowo. Wcześniej jeździłam o wiele dalej na targ i szukałam czegoś w okolicy. Na Facebooku wyświetlił mi się post, że jest tutaj coś takiego blisko, więc mamy tutaj 15 minut samochodem. >> Czy to jest zwyczajny targ?

>> Nie. Uwielbiam to miejsce. Uwielbiam wystawców, z którymi można porozmawiać o swoich produktach. Wiem jak wytwarzają swoje rzeczy. Ta atmosfera niespieszna. Klienci też właściwie to inny poziom niż to co jest w marketach >> i ceny chyba też przyzwoite. >> Tak jak na jakość produktu myślę, że cena jest adekwatna do tego co kupujemy do jakości. >> A teraz widzę, że zabawa, bo torba ekologiczna. No i można tak troszeczkę tutaj młodego, młodemu pokazać, co to ekologia. To jedna kwestia. My właściwie Targ tutaj uznajemy jako takie fajne miejsce do uczenia go samodzielnych zakupów.

Targ jest mały, więc ja go mam zawsze na oku stojąc w swojej kolejce. On dostaje pieniążka, idzie do swoich wystawców, swoich ulubionych sprzedawców i kupuje sam swoje produkty. >> Dominika na targu pełni podwójną rolę. Jest zarówno wystawcą jak i klientką. Jak udaje się połączyć obie perspektywy i dlaczego sama również wybiera produkty od innych lokalnych producentów? Przede wszystkim jakość produktów, wspaniali wystawcy i atmosfera, która tutaj panuje. >> Wszyscy podkreślają tą atmosferę. To co to znaczy? Rozwiń temat. No bo z kim nie rozmawiam, to mówi, że to jest jakaś fantastyczna atmosfera.

>> Ja myślę, że nie da się tego opisać. Warto tutaj przybyć i tą atmosferę się z pewnością poczuje. >> Czyli ja się domyślam, że tak przyjeżdżasz tutaj rano przed otwarciem, rozkładasz swoje stoisko, a potem penetrujesz, co tutaj jest. Ale to chyba zawsze jest to samo. >> Dokładnie tak. Jestem od ponad roku wystawcą. Staram się być tutaj raz w miesiącu ze swoją ceramiką w pełni użytkową, inspirowaną naturą. I jak tylko handluje, od razu zaczynam polować na stoiska, na ulubione produkty, ale też jesteśmy otwarci na nowości, jakie tutaj oferują wystawcy.

>> Ja rozumiem, że do domu wracasz bez towaru i bez pieniędzy. >> Dokładnie, dokładnie. Tak, ale w tym jest właśnie ta wartość taka dodana, bo wymieniamy się tym towarem jakościowym. No to trzeba naprawdę przyjść, dotknąć, zobaczyć, spróbować i się przekonać. Zapraszam. >> Przed ch przed chwileczką widziałem, że jesteś tu z córeczką, z mężem, czyli to też taka rodzinna wyprawa. >> Tak, jest to zawsze rodzinna wyprawa i trzylatka rano budząc się czuje, że ta sobota jest taka inna i pyta, czy to dzisiaj ten dzień targowy. Także tak jest. Jest tak, że od małego już uczymy dzieci, aby bywać w takiej społeczności,

no i wybierać ten dobry jakościowo produkt. >> Fundacja na Zielonym od lat łączy organizację targu z działalnością społeczną i charytatywną. Podczas jubileuszu wystawcy przekazali fanty na loterię, z której dochód trafił do fundacji Nieodkładalni. Do udziału w loterii zachęcali również uczestnicy rowerowej wyprawy do Gdańska z klubu Anny Guzek. jak przebiegała ich podróż i jakie wspomnienia zabiorą ze sobą. >> Mateusz 700 km. Jak poszło? >> Dobrze. Wyjątkowo bardzo dobrze. Mieliśmy bardzo dobre tempo. Codziennie średnia 18, ale były też gorsze momenty.

Przez całe 5 dni padało, tylko w pierwszy dzień mieliśmy takie słoneczko fajne. >> Fantastycznie. Ty jak masz na imię? >> Staś. >> I co? Przeżyłeś? >> Tak. >> Ciężko było? >> Trochę tak było. >> Pojedziesz drugi raz? >> Myślę, że tak. Ty jak masz na imię? >> Co to ty widzę taki trochę wystraszony. Masz dość tych podróży. >> Zastanawiasz się? Tak.

>> Dobra. Słuchaj, ty masz na imię? >> Tomek. >> Ty zadowolony? Forma jest, kondycję poprawiłeś? >> Tak, poprawiłem kondycję podczas wyprawy i się bardzo cieszę, że pojechałem. >> Że po przejechaliście. Wiesz ile kasy nazbieraliście? Około 30 000. dużo. >> Tak, ale >> pomogliście >> No tak, ale to nie jest dalej cała zbiórka, niestety. >> Warto było. >> Tak, >> warto było. >> Dawałaś chłopakom przykład? >> E, nie wiem, chyba tak. >> Pierwsza pedałowałaś? >> M, tak, zazwycz. >> Jasne. Z kim nie rozmawiałem jeszcze? Z tobą. Ty masz na imię? >> Kamil.

>> Kamil. Jesteśmy na targu na zielonym. Fajna przygoda była. >> Super. >> A wy dalej pomagacie? >> Tak, dalej pomagamy. >> Pojedziesz drugi raz? >> Na pewno. >> Kto jeszcze tam z tyłu? Ty masz na imię? >> Kamil. >> Kamil. Kto był liderem w tym wyścigu? >> Nikt. >> 10 lat temu był to pomysł trzech pań. Dziś Targ na Zielonym jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych miejsc spotkań lokalnych producentów i mieszkańców na Śląsku. Jubileusz pokazał, że siłą tej inicjatywy od początku są ludzie. Ci, którzy tworzą ją na co dzień i ci, którzy co tydzień wracają tu nie tylko po zakupy, ale również po atmosferę, której nie da się znaleźć nigdzie indziej.

100 lat niech żyją, żyją nam. 100 lat, 100 lat niech żyją, żyją nam. Jeszcze raz, jeszcze raz niech żyją, żyją nam. Niech żyją nam.

Radio Imperium Kliknij, aby słuchać na żywo