Rozmowa Dnia | Paweł Januszewski z CK Viktoria
Transkrypcja materiału
Transkrypcja automatyczna — może zawierać drobne błędy.
Radio Ekspertów i Pasjonatów. W naszym studiu witamy dzisiaj gościa, gościa naszych widzów i słuchaczy i oczywiście naszej redakcji. Paweł Januszewski, długo wyczekiwany dał się skusić na pojawienie się w studiu. Witam bardzo serdecznie panie dyrektorze. >> Bardzo się cieszę. Dzień dobry. Dzień dobry państwu. Bywałem tutaj wielokrotnie w tym studiu, >> ale jako dyrektor jeszcze nie. >> Jako dyrektor jeszcze nie. Tym bardziej się cieszę, że mogę tutaj wrócić. >> Dyrektorze, y chciałbym się tak troszeczkę cofnąć w tych latach. Troszkę tam poczytałem o takiej biografii, która się ukazała w jednym z gliwickich
czasopism, a związana była ta taka bardzo luźna, fajna biografia z pana objęciem funkcji dyrektora. To miał było to publikowane jeszcze przed wrześniem, a od 1 września pan już zasiadł w fotelu dyrektorskim i jak się tam siedzi? Wygodnie? >> Yyy, to nie jest dobre określenie, wydaje mi się, bo rzadko się siedzi, ponieważ ciągle jest się w biegu między tematami. Y, >> czyli gorący fotel, parzy >> gorący fotel pod względem mnogości spotkań, pod względem różnych rzeczy, które organizuje się w różnych gremiach. zespołach i spotkań z osobami, z którymi będziemy pewnie współorganizować różne przedsięwzięcia kulturalne.
Także zaznaczam, że to nie jest miejsce, gdzie się siedzi. To na pewno. >> Ale już tak w ogóle bardziej poważnie ta funkcja dyrektora spędza sen z powiek, czy jest pan do tego tak na spokojnie przygotowany? >> Jest to ogromne wyzwanie. Jest to, tak jak wspominam mnogość procesów, które zostały zapoczątkowane też przez mojego poprzednika Powa Cieplińskiego. To jest z drugiej strony
budowanie nowego formatu kulturalnego, który który chcemy wypracować. odbywa się, myślę, że na zasadzie ewolucji, a nie rewolucji względem tego, co było. To jest też budowanie programu, który budujemy i przy jakby naszej wizji kultury i przy współpracy z organizacjami, które tworzą w zasadzie tą kulturę w Gliwicach. Także jest to dużo wyzwań. Otwieramy dużo frontów, na których będziemy działać w przyszłym roku przede wszystkim. To będzie taki pierwszy rok y pełnego tego otwarcia, który jest akurat związany z moją rolą. i zobaczymy jakie będą tego efekty. Mówi pan, że to nie będzie rewolucja, a ewolucja, ale od czasu, jak w ogóle się pan ponownie pojawił w Gliwicach, no bo to jest 100% a 100% 150% gliwiczanin był
wychowany, urodzony, wyedukowany co prawda już nie w Gliwicach, tylko w katowickiej uczelni, ale wrócił szybko do Gliwic po tam paru latach, więc taki 150% gliwiczanin i ta ewolucja to ta taka raczej rewolucja, bo tu się tyle wydarzyło od momentu, kiedy się pan pojawił w Wiktorii, że trudno by policzyć na 10
palcach obu rąk tych wszystkich fantastycznych wydarzeń, w których pan brał udział i był niejako motorem ich. No dziękuję. Byłem jednym z elementów tego całego łańcucha silnika, który który dobrze pracuje. No takim punktem zwrotnym faktycznie chyba było Bienale Gliwickie. To była inicjatywa pani prezydent, którą realizowaliśmy my jako Wiktoria przy współpracy z fundacją Soundscape. No to wtedy być może zmieniliśmy rodzaj patrzenia na kulturę, która często bywa zamknięta w różnych ośrodkach, a my z tą kulturą wyszliśmy na ulicę całego miasta. Potykali się ludzie o tą kulturę, widzieli ją, komentowali. yyy były dyskusje na temat kultury, a jak jest dyskusja społeczna, to znaczy, że że jest efekt tej >> zażarło i chyba tak naprawdę o to chodzi. Yyy nie chodzi o to, żeby kultura zawsze mała budzić kontrowersj,
ale chodzi o to, żeby żeby się o niej dyskutowało. To jest też taki dobry punkt chyba wyjścia. Pański poprzednik Paweł Ciepliński, on się nosił z zamiarem, jeśli to jest oczywiście nieobjęte tajemnicą jakąś, czyli nosił się z zamiarem rezygnacji z funkcji dyrektora wtedy już przy Bienale. >> To była jego decyzja, którą w zasadzie ogłosił w tamtym okresie i uszanowaliśmy
tą jego decyzję zupełnie autonomiczną. >> I wtedy padła pańska kandydatura już podczas Biennale, czy wcześniej, czy później. Były, były różne rodzaje rozmów z różnymi osobami i myślę, że w trakcie tych dyskusji zapadły jakieś decyzje. No >> nie zdradzamy jakiś takich tajemnic zakulisowych tutaj specjalnych >> specjalnych tajemnic nie ma, więc nie zbuduję tutaj żadnej sensacji. Po prostu by były, >> może by było fajnie zbudować. >> Tak by było najlepiej, bo w mediach takie rzeczy się klikają na pewno i sprzedają. Natomiast nie, tutaj byłby bardzo prosty yyy proces yyy dyskusji,
rozmów dotyczących i przyszłości samej jednostki i tego w kto ma być tym głównym menadżerem, bo tak jak zawsze mówimy, traktujemy to nie jako yyy m jako rodzaj nie wiem nagrody dla człowieka, bo to naprawdę się z tym nie wiąże. To jest zarządzanie jednostką i
procesami, które się dzieją przy współpracy z wieloma osobami, z wieloma podmiotami i jest to po prostu kawał mocnej roboty, która nie kończy się zwykle o godzinie 16:00, więc traktujemy to po prostu jako funkcję taką menadżerską i tego się trzymamy, a nie y
nie jakiś rodzaj blichtru, który który niektórym może się kojarzyć jakby z taką funkcją. 2 lata spędził pan Filharmonii śląskiej na stanowisku szefa marketingu. Znam osobiście dyrektora filharmonii Adama Wesołowskiego i wiem, że on też jest takim bardzo pozytywnym znaczeniu szalonym człowiekiem, który ma mnóstwo pomysłów i nie waha się ich wprowadzić w życie. No czasami y niektórym tam włosy stają
dęba, a potem się okazuje, że to jest wszystko do do wykonania. Pan się spotkał też pracując pod wodzą Adama Wesołowskiego z taką sytuacją i to go to to pana nauczyło, że wszystko da się zrobić. Myślę, że otworzyło taką jakąś klapkę w głowie, że żeby przy analizie ryzyka i przy tej
przy tym całym podziale na szanse i zagrożenia, żeby bardziej patrzeć na te szanse niż zagrożenia i że w najgorszym wypadku się po prostu nie uda. Tylko, że praktyka faktycznie przynajmniej w przypadku filarmonii śląskiej powodowała to, że te 90% przypadków to były były rodzaje sukcesów, a te 10 na pewno nie oddziaływały tak, żeby deprecjonować te te pozostałe sukcesy. >> Więc myślę, że trzeba się tym kierować. Odważne decyzje wiążą się z ryzykiem oczywiście, natomiast w kulturze yyy myślę, że jest to dobra yyy dobra
cecha. Takim trzeba być troszeczkę szalonym czasami. >> Myślę, że tak, bo trzeba reagować >> pozytywnie, pozytywnie szalonym. Tak, >> mam nadzieję. Myślę, że trzeba przede wszystkim być uważnym i trzeba obserwować kulturę tą, która się dzieje u nas w mieście, ale też mieć obraz kultury ogólniej w Polsce, w Europie, na świecie. Obserwować trendy, obserwować procesy rozwojowe, obserwować artystów, czerpać doświadczenia z innych miast. Nie mówię kraść, tylko patrzeć to, co się dzieje na świecie. i wiedzieć co jest dobre, co jest niedobre, rozmawiać z ludźmi, być w środowisku kulturalnym, żeby omijać pewne też błędy organizacyjne być może, ale żeby jakąś świeżość kulturalną też wprowadzać do nas, do miasta, żeby też nie zamykać się w formatach, które być może są dobre, ale przecież nie wiemy, że można
by coś lepszego wprowadzić, prawda? >> A czy to wygląda na to, że Gliwice do tej pory były za spokojne? Myślę, że Gliwice zawsze miały swój jakiś nurt kulturalny, który w głównej mierze był tym zjawiskiem oddolnym. Były osoby ściśle związane z działalnością kulturalną, festiwale, inicjatywy, które przez wiele lat funkcjonowały. Wydaje mi się, że przez pewien czas >> opatrzyły się, >> może nawet nie opatrzyły, bo to są bardzo dobre inicjatywy, natomiast
być może niektóre procesy wymagają odświeżenia i i to się dzieje i myślę, że że większość tych inicjatyw, które które przez lata się działy, one nadążają za tym, co co powinno być. Więc chyba nie mam też takiego takiego poczucia, że że coś coś się nie działo. Natomiast być może priorytety związane pewnie z jakąś polityką, być może z jakimiś finansami były skierowane przez pewien czas gdzie indziej. Może to się wiązało z jakimiś analizami, które były na ten czas przedstawiane. Nie znam tych analiz, więc trudno mi się też na temat tej przeszłości wypowiadać.
Wydaje mi się, że jesteśmy w tym momencie na dobrym szlaku kulturalnym i i że rozumiemy, że kultura jest ogromnym wyznacznikiem tego, jak się w mieście żyje, jakie poczucie mają mieszkańcy względem wartości tego miasta, względem promocji tego miasta, bo to jest naprawdę maksymalny walor związany z promocją, bo wyszliśmy już chyba też z czasów, gdzie po prostu promocje się kupuje w gazetach i i patrzy się, że że to jest miasto, nie wiem, przyszłości czy coś takiego, to się buduje przez wrażenia, które mają mieszkańcy i które mieszkańcy sami komunikują na zewnątrz też i jeżeli jest dobre poczucie mieszkańców, to ta promocja jest po prostu prawdziwa. A a taki >> szeptany marketing jest chyba najlepszy, bo jest bo jest po prostu w miarę szczery i taki obiektywny i nie trzeba tam pisać, że materiał sponsorowany, bo
po prostu ludzie mówią jak jest. >> Ludzie mówią. Na moment jeszcze bym wrócił do tego bienale już sławnego, bo to powiem tak, wielu się obawiało, czy nam jest po pierwsze coś takiego potrzebne, a jeśli już się odbędzie, no to co z tego wyniknie? I wyniknęły fantastyczne rzeczy, bo te bienale nam napędza teraz to jest taki efekt domina, nam napędza jeszcze różne fajne sytuacje. Gości nam
przede wszystkim do Gliwic, prawda? Bo wszyscy chcą zobaczyć to miasto, którym w którym było to sławne Biennale. Może też decyzja o powierzeniu pana panu obowiązków dyrektora może było na zasadzie, a poradził sobie z tym bienale, to zapewne nadaje się na to stanowisko. Były takie rozmowy? >> Czy czy takie rozmowy były? To tego do końca nie wiem. Myślę, że to jest też proces. Ja bym nie patrzył jakby na element kultury w Gliwicach przez pryzmat siebie, bo bo to jest jestem narzędziem też tylko do realizacji tego. Natomiast jeżeli chodzi o samą ideę Bienale, co jest faktycznie istotne, to myślę, że zbudowało i twórcom w Gliwicach, i mieszkańcom większą odwagę y
na ekspresję, którą którą można wyrażać zarówno >> ślady są do dzisiaj jeszcze, jak się przechodzi przez Gli. >> Ślady są do dzisiaj i do dzisiaj jak często przechodzę szlakiem przy tym sławetnym kciuku Jana Śliwki, to ciągle widzę mieszkańców, którzy robią sobie tam zdjęcia. To nie jest tak, że to minęło po dwóch tygodniach, po trzech, tylko jest to element, który żyje jak który obserwuje też w social mediach y oznaczających mieszkańców też w Centrum Kultury Wiktoria i chyba miasto Gliwice też. Także ten element funkcjonuje i żyje. I nam na tym też zależało, żeby mówię tą kulturę wyprowadzić na ulicę i żeby był ślad taki trwały. Myślę, że przy organizacji kolejnych Bienale będziemy ten trend utrzymywać i i już teraz zaczynamy też pracować nad tym. osiedle Warińskiego. Czym jest dla pana dzisiaj?
>> Oby pięknym doświadczeniem w zasadzie kilkanaście, a nawet ponad w sumie 20 lat yyy ciekawych doświadczeń, bo i od tego totalnie wczesnego dzieciństwa, spacerów z rodzicami, potem przez bardzo tak zwane kumpelskie relacje, najpierw te w naszym bloku, później te związane ze szkołą. Yyy, dużo się tam działo, dużo było energii, dużo było świetnych relacji. Niektóre relacje zostały do teraz, ponieważ yyy w nowych czasach, w nowej technologii komunikujemy się oczywiście na jakiś grupach yyy yyy Discordowo, WhatsAppowych i tak dalej, ale ciągle jestem w takiej grupie, gdzie gdzie spotykamy się z tymi przyjaciółmi z tamtych lat.
Centrum Kultury Wiktoria będzie tam macki zapuszczać w tamte rejony? Będziecie coś tam organizować? >> Myślę, że będziemy w różnych częściach miasta. >> Dlaczego o to pytam? Ponieważ no z tym rejonem miasta jest pan związany od dzieciństwa. Wie pan czego tam brakowało lub czego brakuje i czy coś macie pomysł jakiś na to? Myślę, że stare Gliwice
będą też elementem działań kulturalnych, tak samo jak inne dzielnice. Rozmawiam z radami dzielnic, będziemy zresztą się spotykać z radami dzielnic. Jeszcze w październiku będzie też tego typu spotkanie i będziemy badać te potrzeby. Chcemy z kulturą wychodzić na dzielnicę, ponieważ wiemy, że to się sprawdza pod wieloma
w wielu kwestiach, między innymi mobilności mieszkańców. przyjeżdżamy z tą kulturą, oni nie muszą się przemieszczać, dbamy o środowisko w ten sposób. Yyy, nie korkujemy miasta, więc yyy chcemy, żeby ludzie się z kulturą też dobrze czuli u siebie, mając ten tak zwany ostatnie 500 m do pokonania w w krótkim dystansie, żeby do tej kultury dotrzeć. Takim elementem jest między innymi kino plenerowe, które organizujemy w prawie wszystkich dzielnicach w sezonie letnim, ale to są też koncerty. Jeżeli nawet my czegoś nie organizujemy, to na pewno staramy się wspierać różnego rodzaju pikniki osiedlowe, dzielnicowe,
sprzętem organizacyjnie czy naszymi możliwościami jakimiś. Także myślę, że będziemy na dzielnicach się pojawiać, nie tylko w Starych Gliwicach. Czyli jeśli ktoś się tam nagle urodził jakiś pomysł w głowie komuś, żeby zrobić jakąś imprezę, a będzie na przykład mu brakowało sprzętu, to może się do was zwrócić o pomoc i pomożecie mu coś tam zorganizować, żeby tak na lodzie nie został. >> Tak, takie rzeczy się dzieją. Oczywiście nie jesteśmy w stanie organizacyjnie zapewnić wszystkich potrzeb, wszystkich dzielnic, ponieważ tych rzeczy naprawdę w Gliwicach dzieje się dużo. Natomiast przez to, że my też mamy wiedzę, co się dzieje w dzielnicach, staramy się sugerować nawet, żeby ten plan życia kulturalnego, czy nawet rozrywkowego związanego z kulturą dobrze racjonalizować. To znaczy, żeby te terminy się nie nakładały, żeby
publiczność nie musiała wybierać, że w tym dniu to, a w tym dniu mamy jeszcze też inne wydarzenia. Więc podpowiadamy też dzielnicom jak to y jak dobrze rozwiązywać, jak budować też kalendarz względem tego, że wiemy, że w innych dzielnicach się w tym dniu coś dzieje. Natomiast też myślę, że mamy środki i i finansowe takie związane z tym, że możemy tą kulturę w dzielnicach wspierać. To są rodzaje grantów, które organizacje mogą wykorzystywać również przy pracy w dzielnicach. Także jest troszeczkę narzędzi takich, żeby na pewno w tych dzielnicach działać.
Myślę, że takim sposobem jest po prostu spotkanie z nami. Jeżeli umówimy się na spotkanie i i badamy ten grunt, próbujemy wyciągać z tych organizatorów chcą zrobić, >> nich czy warto w nich zainwestować? Tak, >> czy warto w nich zainwestować, to myślę, że zawsze warto, jeżeli jest dobry pomysł. Natomiast sugerujemy też różnego rodzaju rozwiązania. Mamy świetnych specjalistów w temacie na przykład pisania wniosków o dofinansowanie z innych źródeł. Staramy się też właśnie te środki finansowe na organizacje różnych przedsięwzięć ściągać z zewnątrz odciążając trochę budżet miasta. Yyy, myślę, że to jest też dobry kierunek na rozwój kultury w mieście, no ponieważ no wiadomo, y wiąże
się też to z finansami, więc im więcej tego będziemy mieć z zewnątrz, tym będzie więcej kultury. >> A w Centrum Kultury Wiktoria macie taką specjalną komórkę, która jest w kontakcie z mieszkańcami i zawsze mówi: "Dobrze, to my tu możemy wam pomóc, możemy wam pomóc napisać wniosek. wam pomożemy w innych sytuacjach, czy to jest tak raczej bardzo ogólnikowo działanie? >> Mamy specjalistów, dwóch specjalistów, którzy zajmują się pisaniem wniosków i wyszukiwaniem różnych programów. >> Wystarczy się po prostu do nich zwrócić, tak? >> Wystarczy się zwrócić do nich i szukamy jakby takiego powiązania, głównie związanego z naszą działalnością statutową, żebyśmy być może mogli taki wspólny wniosek napisać. Jeżeli nawet nie wspólny, to z pewnością doradzimy, gdzie warto by y skierować jakby swoją uwagę albo
pomożemy wpisaniu takiego wniosku. Przede wszystkim zawsze to jest trochę jak w medycynie, ważna jest diagnoza, więc sprawdzamy tego tego naszego pacjenta z potrzebą kulturalną, który przychodzi do nas i sprawdzamy, co on potrzebuje i staramy się mu po prostu jak najlepiej doradzić, jak dalej pociągnąć wątek, który chce poruszyć. Znowu troszeczkę wrócimy w czasach.
Potem była matura, to było czwarte liceum, tak? I potem były studia na uniwersy na Uniwersytecie Śląskim, dziennikarstwo i Politologia. Czemu tak? >> To zawsze ta teoria. Jeżeli ktoś nie miał talentu do matematyki, no to na pewno humanista. Więc więc y być może u mnie też tak było. Natomiast to był okres, kiedy bardzo dużo czytałem prasy opiniotwórczej, y kolekcjonowałem tygodniki Wprost, polityka i i w zasadzie y byłem w tym świadku związanym
z opiniotwórczością dziennikarską i >> a czyli nie było to tak jak to czasami bywa. No nie ma co pójdę na tą politologię, bo to podobno łatwo się tam dostać, ale trudno się studiuje, to jest inna rzecz. A pan już tak miał utorowane te te drogi studenckie? >> Myślę, że tak, że to był też kierunek, który mnie interesował od czasów licealnych i i zresztą kierunek też związany z z samą maturą, że byłem bardziej zainteresowany tymi humanistycznymi przedmiotami spowodował, że że to był dla mnie racjonalne racjonalny wybór i miejsce, w którym mógłbym się tak naprawdę najbardziej odnaleźć. Jak później to pogodzi z tą szkołą bankową.
>> Tak. Już w trakcie pracy w jednej z gliwickiej instytucji czułem, że może dobrym kierunkiem będzie faktycznie doedukowanie się pod względem umiejętności zarządzania i być może mi się to kiedyś przyda. >> To była Gliwickie Centrum Organizacji Pozarządowych. Tak. >> Gliwickie Centrum Organizacji Pozarządowych. Pracowałem w zasadzie w kilku >> przło 10 lat, nie? Tam było przeszło 10 lat, był więcej. Tak, tak. Pracowałem yyy tam w zasadzie 11 lat w różnych lokalizacjach. W Gliwicach na początku to było przy ulicy Kościuszki 35, później y przy Studziennej sześć y w
określanym miejscu, potocznie określanym jako Perełka, >> później przy Barlickiego 3 w Gliwicach. Później miałem przyjemność bycia w takim zespole dotyczącym aktywności społecznej już przy zwycięstwa 1. Także trochę tych lokalizacji w mieście zaliczyłem. >> No i lokalizacje chyba sprawiły, że nie podobało się tam Pawłowi Januszewskiemu, bo wybrał nagle filharmonię. >> To nie tak, że mi się nie podobało. Miałem świetnych współpracowników, świetną atmosferę. Zresztą myślę, że y duże doświadczenie też, które zdobyłem tam spowodowało, że wydaje mi się, że w tamtym okresie osiągnąłem taki powiedzmy
sufit rozwojowy, a generalnie miałem gdzieś tą chęć, żeby jeszcze czegoś spróbować w życiu. I >> to był absolutny przypadek, że ta filharmonia się pojawiła. >> To był przypadek, ponieważ nie jest tak, że w tamtym okresie, nie wiem, namiętnie przeglądałem jakieś ogłoszenia związane z pracą. Zdaje się, że ktoś mi podesłał takie ogłoszenie. Już nie pamiętam dokładnie jakie były bezpośrednie kulisy, natomiast faktycznie widziałem ogłoszenie, moje działania, ponieważ
>> wszystko pasowało. Złożyłem moją ofertę i i jedna, druga, trzecia rozmowa i faktycznie udało się. >> Udało się >> w jakim stopniu. Tak. y jednak zatęsknił za Gliwicami, bo po dwóch latach filharmonii wrócił na łono. Y tak, wróciłem na łono. To znaczy wracając jeszcze nawet do tamtego okresu, wydaje mi się, że to, że pracowałem w administracji publicznej, to to jest jedna rzecz. Natomiast przez lata po prostu siedziałem w muzyce organizując festiwale y w Centrum Kultury Jazowia. Y
byłem bardziej osadzony, co prawda, w jazzie. Natomiast to chyba te kompetencje zdecydowały najbardziej tam w filharmonii, że że faktycznie trafiłem w to środowisko muzyczne. >> Nie było takie obce. Zupełnie dla >> nie było obce. Miałem doświadczenie przy organizacji po prostu przedsięwzięć, a to się liczyło w tej filharmonii najbardziej. Natomiast kiedy pojawił się temat w Gliwicach Bienale i i była możliwość
wrócenia na miasto Łono, to zdecydowałem się błyskawicznie, bo temat był po prostu szalony. Temat był energetyczny. Jak zacząłem rozmawiać też z współorganizatorami z z fundacji Soundscape, no wiedziałem, że mamy do czynienia z niezłymi wariatami i i że że warto się w tym zanurzyć, bo bo to może być ciekawe, to może być nieoczywiste, to może być tak jak mówimy, może trochę szalone, odważne, ale że chyba jest ten czas w mieście na to, że mamy wszyscy na coś takiego otwarcie. A jeżeli jest entuzjazm taki organizacyjny, no to faktycznie potem to się przekłada.
na tą pracę, że że się chce. A a ręczę jedno, że praca w kulturze to nie jest praca od 8:00 do 16:00, tylko to są noce, to są rozmowy, to są ustalenia, to są terminy, nie terminy, więc >> i wszystko się wydaje, że już jest zapięte na ostatni guzik i nagle przychodzi choroba artysty na przykład. A zdecydowanie i takie rzeczy się zdarzają, także trzeba być gotowym tak naprawdę na B. >> Musi być >> każdy scenariusz yyy łącznie ten nawet z pogodą, czy się wydarzy dobrze, czy się nie wydarzy dobrze. >> Dyrektorze, obserwuję pana y już jakiś czas i tak się zastanawiam, czy Pawłowi Januszewskiemu uśmiech znika z ust.
Chyba nie. Czy jest coś, co pana może wyprowadzić z równowagi? Czy do wszystkiego pan podchodzi na zasadzie wielkiego optymizmu? No dobrze, no jest jakiś problem, ale damy radę. No staram się tym kierować, że żeby odrzucać od siebie te elementy, że się nie da, tylko no szukamy tych szans na na rozwiązanie, a jak już jest naprawdę ciężko, w sensie, że są takie momenty, gdzie się nie da, no to też rozbieramy już na czynniki to i po prostu reagujemy po kolei i rozwiązujemy te problemy po kolei na zimno. Do tego podchodzimy. No ale staram się jak każdy z nas, no mimo wszystko szukać tych optymistycznych stron życia, bo inaczej byśmy się po prostu >> pozabijali. y pozabijali i myślę, że że że padlibyśmy na te stany związane z depresją, a naprawdę mamy dużo czynników takich zewnętrznych, niezależnych od
nas, które mogą te stany świadomości trudne powodować, więc przynajmniej my starajmy się w naszym codziennym życiu budować dużo radości, łagodności, >> i wokół siebie tak naprawdę, bo widzę to teraz też przy współpracy z moimi kolegami z Wiktorii, że że jak staramy do nawet trudnych tematów podchodzić po prostu w miarę racjonalni i z ludzkim komunikatem to da się pewne rzeczy i trudności organizacyjne po prostu łatwiej rozwiązywać. Więc po ludzku jak podchodzimy do wątków i i z raczej z
bardziej optymistycznym myśleniem, że się da niż tych, że się nie da, to jest po prostu łatwiej, tak mi się wydaje. >> No to żeby było łatwiej to już tak bardziej na zakończenie naszego spotkania. Dyrektorze, jakie są plany najbliższe dla Wiktorii, dla pana? No i te nieco dalsze, jeśli można oczywiście rąbka tajemnicy tutaj nam uronić.
>> Budujemy tak naprawdę jesteśmy w na etapie konstrukcyjnym. Teraz składamy pewne propozycje nasze, które chcemy realizować w przyszłym roku. są naprawdę ciekawe, ale nie mogę niestety potwierdzić ich, ponieważ nie ma jeszcze ostatecznych decyzji dotyczących i naszych możliwości organizacyjnych, i i
w i tego, jak jak będzie wyglądała najbliższa przyszłość, ale jesteśmy dobrej myśli, że że te nasze pomysły znajdą odzwierciedlenie w realnej realizacji i ku temu raczej raczej się skłaniamy. Będzie ciekawie, ręczymy, że będzie ciekawie. będzie odświeżanie już tych y takich stałych,
powiedzmy jak to tak, stałych punktów programu, mówiąc kolokwialnie, czy to będzie zupełnie coś nowego, co czego jeszcze w Gliwicach nie było. Ja nie żądam szczegółów, tylko tak pytam ostrożnie. >> Miksujemy, będą to sprawdzone formuły, które mieszkańcom przypadły do gustu.
Głównie te związane z wydarzeniami w okresie letnim. stawiamy też na to absolutnie, żeby to były wydarzenia przede wszystkim dostępne dla mieszkańców w zdecydowanej większości bezpłatne, żeby żeby faktycznie ta kultura była osiągalna dla każdego i blisko każdego. Mamy też kilka nowych pomysłów. Badamy też grunt ogólnopolski i
sprawdzamy, czy będziemy w stanie niektórych i artystów ściągnąć do miasta, i jakieś formuły wydarzeniowe, ale jesteśmy teraz na na takiej właśnie na tym etapie tej diagnozy, że sobie szukamy pewnych możliwości, żeby już zupełnie dopknąć ten program, a później go w miarę, mam nadzieję, szumnie z panią prezydent ogłosić. No to będziemy czekać z niecierpliwością na szumne ogłoszenie tych bardzo ambitnych planów. Tak sądzę, że one są bardzo ambitne, no bo na byle co to Gliwice sobie nie pozwalają. >> Mamy świetny zespół, mamy świetnych artystów też w Gliwicach. środowisko.
Wczoraj było rozdanie nagród w prezydenta miasta dla osób działających w dziedzinie kultury. Siedziałem i patrzyłem na te postacie, które zresztą znam od wielu, wielu lat w mieście. yyy maksymalna radość, że faktycznie te osoby są doceniane, że mimo różnych trudności, bo kultura to nie jest yyy najwdzięczniejsza yyy sfera yyy działalności, myślę, że że wiele osób yyy yyy mogłoby, nie wiem,
uciec w sferę biznesową na przykład, a mimo wszystko przez lata i możliwości i trudności są w tym świecie kultury i to jest przeogromna wartość i i później jak miałem okazję z tymi osobami porozmawić No to myślę sobie, no jest fajnie, jest fajnie, bo tym osobom się chce, a jak im się chce, to są organizatorzy festiwali, to są artyści gliwiccy i na pewno będziemy chcieli, żeby, żeby mobilizować ich do współpracy z nami, żeby też to środowisko artystów jednoczyć wokół jakieś idei, tak jak mieliśmy to przy
okazji robić przy Bienale, czy tak jak się to zadziało w ostatnich dniach miasta, żeby wykorzystywać potencjał naszych mieszkańców, naszych artystów. ale żeby mieszkańcom też pokazywać to, co się dzieje na świecie, to co jest z nowymi trendami, jak kultura i sztuka może zaskakiwać w nowy sposób, być może dla nie wszystkich zrozumiały, ale to też jest fajne, tak jak mówiliśmy na początku, że >> że po to są dyskusje i po to chcemy też te dyskusje, bo poza pokazaniem samym tej sztuki chcemy z mieszkańcami rozmawiać i i budować płaszczyzny po prostu porozumienia, być może też zapotrzebowania mieszkańców na kulturę.
Chcemy ludziom dawać po prostu najlepsze produkty, jakie jakie możemy. >> Kultura, oświata i i zdrowie to są takie trzy dziedziny, kiedy jeżeli są jakieś problemy natury finansowej, to one dostają pierwsze po palcach. Więc tutaj jesteście wyczuleni na to, że nie możecie za bardzo szaleć jako Centrum Kultury Wiktoria. Musicie mierzyć siły na zamiary. Kołderka krótka, ale radzicie sobie. Myślę, że pieniądze to
to jest oczywiście jedna rzecz i to jest no nierozłączny składnik w ogóle naszego życia, także nie ma o czym mówić i i jest potrzebny do funkcjonowania również nam w domu jak i kulturze. Natomiast myślę, że jeżeli jest wyobraźnia też na na robienie ciekawych rzeczy nawet w formie budżetowej, to to da się i naprawdę Wiktorii staramy się to wykorzystywać, bo to
to jest to jest najistotniejsze tak naprawdę, bo można mieć naprawdę kosmiczne budżety, a robić rzeczy niskie, a można naprawdę starać się robić rzeczy bardzo, bardzo wysokie związane właśnie z możliwościami organizacyjnymi, z wyobraźnią za za relatywnie dobre środki, jeżeli mówimy o tych środkach, ale zaznaczam, nie to jest najważniejsze w twórczości kulturalnej i w organizacji kultury. >> Ważna jest publiczność i jej zadowolenie na wasze pomysły. >> Obserwowaliśmy w tym roku, teraz już na nawet na koniec lata, zamykając ten cykl rynku kultury, który mieliśmy w ruinach teatru, no za każdym razem mieliśmy faktycznie komplet publiczności, która oklaskiwała różne formy. Dodajmy to, bo były i spektakle takie jak Seksapia i były koncerty i i były spotkania z płytą winylową, totalnie różna publiczność, różne formy
kultury, ale poczuliśmy szczerze mówiąc chyba po tym bienale, gdzie ludzie tą kulturę jeszcze bardziej zauważyli po prostu, że ona jest dostępna i otworzyli się na nią, że że mówię za każdym razem pełna sala y w ruinach teatru, że że jest to też też taki kopniak dla tych, którzy tą kulturę tworzą, organizują, że jest potrzeba. Jak jest potrzeba, to jest większa energia też do działania i i do współpracy z tym środowiskiem, zarówno artystów, jak i publiczności. Także zawsze otwarci. Ja wiem, że to są slogany, być może one tak brzmią w mediach, ale to >> natomiast staramy się, żeby >> żeby tak po prostu było, więc słuchamy ludzi, obserwujemy środowisko i do
przodu >> działamy i działamy do przodu. Od Bienale zaczęliśmy de facto i na Bienale też skończyliśmy, czyli jest to temat, który już zrósł się z Gliwicami. Dyrektorze, udanych udanej realizacji wspaniałych pomysłów życzę. Fotel dyrektora w dalszym ciągu niech służy tylko jako mebel. w biurze, a pan niech działa jak najbardziej poza poza tym fotelem, bo tu widocznie tak tak widocznie teraz trzeba tak widocznie jest pojmowana forma pracy dyrektora. Dawniej dyrektor się kojarzył z tym, że siedzi za biurkiem, a teraz dyrektor musi trochę pobiegać, poszaleć.
>> Prawda jest taka, że jak jest temat, który robimy, to wszystkie ręce na pokład i i działamy wspólnie. Także ręczę, że stanowiska tutaj nie mają żadnego znaczenia. Po prostu trzeba pewne rzeczy złapać jakąś jedną ręką organizacyjnie i tyle. A reszta to jest po prostu dobra robota dobrych ludzi, ludzi z wyobraźnią, ludzi z zaangażowaniem i to jest chyba najważniejsze. >> I to powiedział dzisiejszy gość nasz i
naszych widzów i słuchaczy, dyrektor Centrum Kultury Paweł Januszewski. Dziękuję serdecznie za wizytę w studio. >> Dziękuję i chyba taką fałką pozdrawiam jak Wiktoria. Trochę to zwycięstwo, trochę trochę pozdrowienie z naszej instytucji i zapraszamy wszystkich gliwiczan i nie tylko do do współpracy i do obcowania z tą kulturą, którą chcemy państwu pokazywać. No i dzięki Radio Imperium, telewizji Imperium za obecność też na naszych wydarzeniach i oby więcej tego, prawda? >> Staramy się. Wszystkiego dobrego. >> Dziękuję bardzo. Pozdrawiam.
[Muzyka]


