Poszukiwanie wielkanocnych jajek w Willi Caro | 100% Gliwic

5 kwietnia 2026 · 15:40 · Obejrzyj na YouTube

W Niedzielę Palmową ogród przy Willi Caro w Gliwicach stał się miejscem rodzinnego wydarzenia plenerowego związanego z tradycjami wielkanocnymi. Na najmłodszych uczestników czekała zabawa w poszukiwanie ukrytych niespodzianek, przygotowana w zielonej przestrzeni muzealnego ogrodu. W programie znalazły się również dodatkowe atrakcje edukacyjne i animacyjne. Organizatorzy podkreślają, że wydarzenie odbywa się cyklicznie od ponad 20 lat i niezmiennie przyciąga dużą liczbę uczestników. O szczegółach tegorocznej edycji opowiada kierownik Działu Edukacji i Promocji Muzeum w Gliwicach. W materiale znalazły się także wypowiedzi uczestników, którzy wzięli udział w wydarzeniu po raz pierwszy.

Transkrypcja materiału

Transkrypcja automatyczna — może zawierać drobne błędy.

Palmową ogród przy willlii Karo zamienił się w prawdziwą wielkanocną krainę zabawy i tradycji. Najmłodszych powitał zajączek, który ukrył wśród zieleni niespodzianki, a na uczestników czekało mnóstwo atrakcji. O tym, co na ten dzień przygotowało muzeum w Gliwicach opowiada Ewa Chudyba, kierownik działu edukacji i promocji. Zgodnie z tradycją nie może być niedzieli palmowej w Gliwicach i muzeum w Gliwicach bez szukania jajeczek w ogrodzie Willly Caro. Tak jak zawsze. O godzinie 10:00 przecinaliśmy wstęgi, dzieci rozbiegły się po ogrodzie. szukały jajeczek ukrytych, a następnie odbierały prezenty. Prezenty są dostosowane do wieku dzieci. Co więcej, po szukaniu jajeczek zapraszamy wszystkich na spotkanie z etnograf Martą

Paszko, która będzie opowiadać o zwyczajach świątecznych na Górnym Śląsku, a także z panem Tomaszem Magierą z Ostropy, uczestnikiem procesji konnych, bo to jest szczególny nasz gliwicki śląski zwyczaj, o którym chcemy opowiedzieć. Ale to nie wszystko. O godzinie 11:15 czekają nas wyjątkowe warsztaty, animacje parate z teatrem Lufcik na korbkę, ha jajco, czyli zwyczaje

świąteczne na Górnym Śląsku. To jeszcze nie wszystko. Będą też warsztaty w salach edukacyjnych. Pani Ewo, ja rozmawiałem tutaj z jednym z uczestników i takie fajne mówi, ja tu przychodziłam jako dziecko, teraz przychodzę ze swoim. Czy to jest tak tradycja już tak długa? Myślę, myślę, że tak, ponieważ szukanie zajączka w ogrodzie Willly Caro, ja tutaj mam przyjemność pracować od 15 lat i kiedy zaczynałam w 2011 roku ta tradycja już funkcjonowała, więc jak najbardziej. Nie spotkałem tutaj osoby, która byłaby w jakiś sposób, nie wiem, zawiedziona. Wszyscy są zachwyceni, choć akcja szybka. W czym tkwi tutaj sukces tego właśnie wielkanocnego szukania jaj?

Myślę, że przede wszystkim chodzi o to, że cieszymy się naszymi tradycjami, chcemy je kultywować i robimy to z ogromną pasją i wielkim sercem. To może byśmy podsumowali, bo Muzeum Gliwickie przeprowadziło szereg akcji przed Wielkanocą takich właśnie warsztatowych. bardzo dużo, ponieważ przygotowania do najważniejszych dla chrześcijan świąt, świąt Wielkiej Nocy, muzeum w Gliwicach rozpoczęło już miesiąc przed zbliżającymi się świętami. Nie tylko przygotowaliśmy wystawę przepięknych kroszonek pana Leszka Jęczmyka w zamku Piastowskim, którą można oglądać, bo kroszonki to są typowo właśnie na Śląsku zdobione, zdobione jajka, ale też

mieliśmy warsztaty. Spotkaliśmy się z mistrzynią koszonkarstwa, bardzo młodą dziewczyną panią Magdaleną Czekałą, która prowadziła warsztaty. Były też warsztaty tworzenia pisanek, bo kroszonki i pisanki to nie jest to samo. Pisanki to jest ozdabianie jajek z pomocą wosku, gdzie wkłada się je do do farby, a nie a nie skrobie i miejsca pokryte woskiem, wiadomo, są nie pokryte farbą i tworzą się wzorki. I takie warsztaty prowadziła dla nas pani Izabela Terlecka Synowiec, której babcia pochodziła ze Lwowa, więc pamiętamy też o naszych gliwickich kresowianach. Były też warsztaty z panią Olgą Paleczną, która z kolei opanowała bardzo szczególną technikę oklejania jajek rdzeniem z sitowia. Ale to nie wszystko, ponieważ na przykład wczoraj mieliśmy warsztaty przygotowane przez środowiskowy dom Samopomocy z Gliwic, prowadzony

przez fundację Nasz Dom, zajmującą się osobami z zaburzeniami zdrowia psychicznego, którzy nie tylko przygotowali taki mini kiermarz, ale prowadzili kolejne warsztaty ozdobienia takich drewnianych jajeczek. Yyy, dzisiaj też są warsztaty. Tworzymy takie ozdoby wielkanocnow-wiosenne, yy, które przygotowała nasza konserwator muzealna pani Anna Kruszyna. Więc tych spotkań, opowieści o świętach, a wchodzenia w tą wyjątkową atmosferę było naprawdę dużo. Tradycja wielkanocnego szukania jajek w muzealnym ogrodzie ma już ponad 20 lat i jak widać wciąż cieszy się ogromnym zainteresowaniem.

Alicja i Sebastian wraz z córeczką uczestniczyli w tej zabawie jednak po raz pierwszy. Posłuchajmy ich wrażeń. Co tutaj się, czego się spodziewacie? Atrakcji. Zobaczymy. Rywalizacji. Na pewno. Na pewno rywalizacji, dobrej zabawy przede wszystkim. Jak ci się taki pomysł podoba? Uważam, że to bardzo ciekawe. Jak byłam mała, to bardzo chciałam w czymś takim wziąć udział, więc myślę, że to też jakieś tam spełnienie marzeń z dzieciństwa. To chyba też takie nawiązanie do tego symbolicznego sobotniego szukania prezentów przed Wielkanocą. Myślę, że tak, ale przede wszystkim to dobra zabawa, miło spędzenie niedzieli w rodzinnym gronie i to jest chyba najważniejsze w tym wszystkim.

Fajnie, że chyba muzeum ma taki oryginalny pomysły. Ogólnie rzecz biorąc, jeżeli chodzi o kulturalni rozwój miasta Gliwice, to zawsze to stoi od wielu lat, jak pamiętam, na wysokim poziomie, więc to też fajna akcja dla przede wszystkim tych najmłodszych pociech. Wśród uczestników nie zabrakło także tych, którzy dobrze znają te wydarzenie. Magda przyszła z młodszym bratem Sebastianem. Jak przyznaję, praca tu co roku. A to nie moje pierwsze, ale to przecież to to jego są pierwsze takie szukania tutaj. Poprzednich latach jakie były łowy? Udane? A jak byłam o wiele młodsza, to tak było udane. Myśmy pamiętam, że szukali tu nawet we śniegu, ale zawsze się coś znalazło.

Czyli ta tradycja już jest taka długa. Tak. No jak najpierw była moja starsza siostra, potem ja, a teraz właśnie ten tutaj młody. A jak on ma na imię? Julian. Julian, ty mi coś powiesz? Julian. Będziesz szukał jajek? Tak. Y, masz jakiś plan tutaj, żeby przechytrzyć innych? Nie wiem. Nie wiesz? Wiesz, bo to trzeba szybko. Tak. No tak. A jak myślisz, gdzie takie jajka mogą kury znieść? Co? Gdzie one mogą być?

Na farmie. Dla Aleksandra był to natomiast debiut wielkanocnym poszukiwaniu niespodzianek. Jesteśmy w Gliwickim Muzeum. Ty wiesz, co tutaj ciebie czeka? Zbieranie jajek. No. A już brałeś udział w tym wyścigu? Nie. A to jakąś taktykę trzeba znaleźć? Tak. Masz jakiś pomysł, co zrobić, żeby szybko jajko zdobyć? Y, przygotować się na pewno i

po prostu zdobyć je jak najszybciej. Fajnie. Za to będzie nagroda. A powiedz, święta wielkanocne, czy ty w domu macie też taki zwyczaj prezentów? Tak. A jak zadaniem poradził sobie Tymek? Tymek, powiedz, trudno było znaleźć te jajko? Trudno. Tak. Ktoś ci pomógł, czy sam?

Olga, mama, jak ci się taki pomysł podoba? Bardzo, bardzo. Pierwszy raz tutaj jesteśmy. Kolega nam polecił, on już kiedyś tutaj właśnie był, właściwie regularnie chodzi z córką. Rewelacyjny pomysł. Byliśmy teraz na weekend w Ustroniu. Specjalnie przyjechaliśmy wcześniej, żeby właśnie być z dziećmi na tym wydarzeniu. A też interesuje nas bardzo historia Gliwic, dlatego chętnie posłuchamy też później o właśnie tym orszaku konnym na Ostropie. Także no dla nas bardzo ciekawe, a dla dzieci rozrywka i też czegoś się nauczą o Gliwicach. O swoje wrażenia zapytaliśmy również Weronikę i Stellę.

Szukaliśmy jajek. I co? Udało się? Tak. Ciężko było? Y średnio. Średnio. Powiedz, gdzie twoje jajko było ukryte? Pod drzewem. Myślisz, że tutaj kury chodziły kiedyś? Te jajka są sły? No nie wiem. Nie wiesz? A to chyba gipsowe jajka. A powiedz ten prezent. Co dostałaś? Co tutaj masz w tej paczce? Książkę o Gliwicach. Przeczytasz? Tak. Postarasz się? Tak. Tak. Jeszcze, jeszcze. Jasne. Oczywiście. Ty jak masz na imię? Stella. Stella. A ta maskotka to nagroda?

Nie wzięłam ją. Jak ci się taki pomysł podoba szukania jajek? No fajnie. A wiesz, że to jest taka tradycja, że w Wielką sobotę się właśnie w ogrodach kiedyś chowało prezenty i dzieci je szukały? Tak też masz tak gdzieś tam rodzice chowają w domu? No właśnie ostatnio byłam w parku i szukałam czekoladowych jajeczek i udało się. No tak. A masz jakiś prezent na Wielkanoc od zajączka już zamówiony? Właściwie to nie, ale może coś będzie. No tak, bo jeden raz w życiu dostałam coś na zajączka. Skarpetki zajączkami.

No to fajne takie skarpetki, ale to nie w tym roku. No bo jeszcze nie było Wielkanocy, to jeszcze nie było okazji dostać. No tata, jak się dowiedzieliście, że coś takiego jest? Y, przez portal internetowy z Gliwic. Pierwszy raz? Tak, oczywiście, bo jesteśmy z Zabrza. A zaskoczony takim rozmachem? Bardzo, bardzo. Wspaniałe, wspaniała impreza. Drugim ważnym punktem programu był wykład poświęcony śląskim tradycjom wielkanocnym. O jego tematyce opowiada Marta Paszko, kierownik działu etnografii i antropologii miasta. Wielka środa to był bardzo taki specyficzny moment. Mówiono o tym, że jest to tak zwana żurowa środa. To był

moment zakończenia tak naprawdę tego okresu postnego. Palono wtedy ogniska na polach i w tym okresie także właśnie palono tak zwany żur, czyli ten zakwas na żur. I to był taki symboliczny moment, kiedy można było wreszcie przygotowywać się do świętowania. Wielki Czwartek z kolei to był moment zawiązywania dzwonów kościelnych, więc nie wolno było już używać yyy dzwonów w kościele i yyy ulicami wsi i miast y

chodziły chodzili chłopcy głównie, którzy z kołatkami y śpiewali i przygotowywali się też do Wielkiej Nocy. To też jest okres w tutaj w Stanice, więc niedaleko nas, kiedy palono tak zwane fakle. To jest są takie pochodnie, które y właśnie też wykorzystywano, żeby uczcić to ten moment w Wielkim Tygodniu.

Wielki Piątek z kolei to jest moment, kiedy wczesnym rankiem ludzie chodzili nad stawy rzeki, gdzie y kąpano się w tej zimnej, lodowatej wozie albo przynajmniej się nią obmywano. Miało to oczywiście zapewnić zdrowie i i dobre samopoczucie przez cały rok. osobom, które nie mogły przyjść, bo na przykład chorowały, przynoszono specjalnie tą tą wodę do domu. No i to też był moment, kiedy święcono pola właśnie po to, żeby zapewnić y dobry uprawy, dobrą hodowlę

przez cały najbliższy rok. No i później przychodziła, przychodził czas na Wielką Sobotę. Yyy zwyczaj święcenia yyy koszyczków wielkanocnych to jest w zasadzie transfer na Górnym Śląsku z Polski centralnej, ale kiedy pojawił się tutaj, no to oczywiście jest kwestia przygotowywania potraw do tych yyy tego koszyczka wielkanocnego, między innymi kroszonek, a więc zdobionych jajek. Tutaj na pewno też dużo będzie o tym mowa, bo, bo mamy też spotkania i warsztaty, więc myślę, że osoby, które brały udział w naszych tygodniu czy tygodniach przygotowujących do Wielkiej Nocy, miała okazję poznać różne techniki zdobienia kruszonek. No i później Wielka Niedziela to jest czy też Wielkanoc po prostu pierwszy dzień Wielkiej Nocy to jest moment już świętowania w gronie rodzinnym, też wyjścia do kościoła, więc

takich bardziej momentu poświęcenia się rodzinie. To był też dzień, kiedy dzieci szukały zajączka, a więc tych drobnych podarunków, które funkcjonują do dziś dnia zresztą. Yyy, no i poniedziałek wielkanocny to jest z jednej strony śmigus dyngus, więc popularna do dziś tradycja, która miała zapewnić przede wszystkim oblewanym kobietom również zdrowie, szczęście, pomyślność. Jedną z najstarszych i najbardziej charakterystycznych tradycji regionu jest wielkanocna procesja konna na Śląsku. O przygotowaniach do niej oraz jej znaczeniu dla lokalnej społeczności mówi uczestnik wydarzenia i mieszkaniec Ostropy Mateusz Magiera.

Procesja w Ostropie to na pewno dla każdego mieszkańca bardzo ważne wydarzenie. y jest to procesja, w której modlimy się o dobre plony, o całe plony na przyszły rok oraz dziękujemy za te co było już w ubiegłym roku. Także na pewno dla każdego, który uczestniczy, ale też

który stoi z boku i obserwuje, jest to naprawdę wyjątkowe wydarzenie, w którym można się spotkać, złączyć, pojednać z niektórymi ludźmi. Tutaj opowiedziałeś o tym, że przygotowania do tej procesji zaczynają się tak naprawdę w Boże Narodzenie, ale te kluczowe dni zaczynają się od środy, więc no co takiego jest najważniejszego? No myślę, że te konie. Tak, na pewno przygotowanie koni i każdy

każdy jeździec stara się, żeby ten koń w ten ponięciach wyglądał jak najlepiej, żeby jak najlepiej się prezentował. Więc każdego konia trzeba wyczyścić, przygotować te wieńce. y niejednokrotnie trzeba tego konia przywieźć, bo nie każdy koń, że tak powiem, y jest o stropy, więc więc trzeba te konie sobie doprowadzić do do danego miejsca. Wasza tradycja ma setki lat, dokładnie nie wiemy kiedy się zaczęła, natomiast zachowała swój pierwotny charakter. Na czym właśnie on polega? Czym ono się różni od tych takich, nazwijmy to troszeczkę komercyjnych w tej chwili wydarzeń?

Na pewno nasza procesja nie jest takim wydarzeniem rozrywkowym. Poniekąd może tak, ale natomiast głównym charakterem jest charakter liturgijny, charakter modlitewny. Jedziemy po to, żeby się modlić. Jedziemy po to, żeby błagać o te plony, żeby były one jak najlepszym. A przy okazji no też jednak nie wiem, panny mogą znaleźć męża, czy czy odwrotnie. Jak to jest? Faktycznie tak się dzieje? No ma to jakiś swój charakter, że że jednak jedziemy na tym koniu, te dziewczęta, że tak powiem, obserwują tych jeźdźców i i że tak powiem

mogą się zapoznać w trakcie tego wydarzenia. Twoja rodzina pewnie długo już jeździ. Noy ciężko to policzyć, że tak powiem, które pokolenie jedzie w w procesji, więc więc na pewno było proces jakonna będzie miała miejsce w drugi dzień świąt w poniedziałek wielkanocny w Gliwicach. Zaczynamy o godzinie 13:00 w parafii Ducha Świętego w Ostropie. Na zakończenie materiału posłuchajmy świątecznych życzeń, które w imieniu muzeum w Gliwicach składa Ewa Chudyba. W imieniu dyrekcji Muzeum w Gliwicach i całego naszego muzealnego zespołu składam państwu życzenia spokojnych, pełnych radości i nadziei świąt zmartwychwstania pańskiego i dziękujemy,

że spotykacie się z nami w Muzeum w Gliwicach. I jeszcze jedna informacja. Już dziś zapraszam na specjalne wielkanocne oprowadzanie w Willly Caro i możliwość zwiedzania Willly Caro w poniedziałek wielkanocny 6 kwietnia. Czekamy na państwa i wesołych świąt.

Radio Imperium Kliknij, aby słuchać na żywo