Gdzie ta Keja... | W Drogę
Żeglarstwo to nie tylko sport i sposób na spędzanie wolnego czasu. Dla osób z niepełnosprawnościami może być także drogą do większej samodzielności, budowania pewności siebie i nauki współpracy. Właśnie na tych wartościach opiera się projekt „Samodzielność na fali”, realizowany przez Fundację Różyczka we współpracy z Fundacją Właściwy Kurs. Uczestnicy projektu zdobywają wiedzę żeglarską, uczą się odpowiedzialności za siebie i innych oraz przygotowują do rejsu, podczas którego mogą wykorzystać nabyte umiejętności w praktyce. O tym, jak narodził się pomysł na tę inicjatywę, jakie są jej główne cele i dlaczego żeglarstwo stało się narzędziem rehabilitacji oraz integracji, opowiada Jakub Krzywy z Fundacji Właściwy Kurs.
Transkrypcja materiału
Transkrypcja automatyczna, może zawierać drobne błędy.
[muzyka] Żeglarstwo to nie tylko sport i sposób na spędzenie wolnego czasu. Dla osób z niepełnosprawnościami może być także drogą do większej samodzielności, budowania pewności siebie i nauki współpracy. Właśnie na tych wartościach opiera się projekt Samodzielność na fali realizowany przez fundację Różyczka we współpracy z fundacją Właściwy Kurs. Uczestnicy projektu zdobywają wiedzę żeglarską, uczą się odpowiedzialności za siebie i innych oraz przygotowują do rejsu, podczas którego mogą wykorzystać nabyte umiejętności w praktyce. O tym, jak narodził się pomysł na tę inicjatywę, jakie są jego główne cele i dlaczego żeglarstwo stało się narzędziem rehabilitacji oraz integracji opowiada Jakub Krzywy z fundacji Właściwy Kurs.
Jestem prezesem fundacji i yyy razem z całą yyy że tak powiem ekipą naszą, z instruktorami, z terapeutkami, y wsparciem żeglarskim jesteśmy w trakcie szkolenia osoby niepełnosprawne intelektualnie y w projekcie samodzielność na fali, szkolenia po prostu w żeglarstwo. Jest to coś, co robimy razem z nimi, szkolimy się, e,
oni się szkolą, a nie jest tak, że oni po prostu są pasażerami. Po prostu robią to wszystko tak naprawdę co normalna załoga. >> Wyzwanie, podejrzewam duże, bo osoby z niepełnosprawnościami to jeszcze intelektualnymi wymagają chyba szczególnej uwagi. No i też wielokrotnie powtarzać różne czynności. Tak to jest. To jest tak, że tak powtórki, powtórki i przede wszystkim to jest to, ale przede wszystkim musimy swobodnie do tego wszystkiego podchodzić. Nie możemy podchodzić do tego jak do takiego typowego szkolenia. Uczymy się, powtarzamy, trenujemy przede wszystkim praktycznie, chociaż mamy też zajęcia w Gliwicach takie bardziej
teoretyczne, ale myślę, że praktyka jest tu podstawą. To klucz właśnie do sukcesu. Rozmawiałem przed chwileczką z paniami, które przetrwały kolejny reace. Więc opowiedz o tym na Mazurach. Co w tym roku się działo, ile tych łódek wypłynęło, ile ludzi zabraliście, no i jaka była frajda. W tym roku mieliśmy trzy jachty. Łącznie mieliśmy po osiem osób na każdym jachcie, więc nas było 24 osoby i
przyznam, że myślę, że to już jest taki maks na taką ilość jednostek. Jeśli byśmy chcieli rozwijać projekt, to musielibyśmy po prostu już mieć więcej jachtów. Mimo że jacht każdy był 10osobowy, to już byłoby trochę ciężko. E, sam reacey, sam race był naprawdę
super. Ja jestem bardzo pozytywnie zaskoczony tym jak nam poszło. Nie, że nie spodziewacze spodziewałem się tego, że będzie fajnie, ale nie spodziewałem się aż tak dobrego odbioru i takiej chęci ze strony przede wszystkim podopiecznych, bo oni po prostu cieszyli się każdą chwilą. Myśmy się też cieszyli z nimi tylko każdą chwilą i naprawdę dawali wszystko. Oni po prostu wszyscy chcieli i to myślę, że była podstawa na tym rejsie. >> Trzy jachty to już flotyla bym powiedział. To już nie jest taka taki wypad sobie. Były jakieś przygody, fajne chwile albo trudne momenty.
>> E, z fajnych chwil myślę, że przede wszystkim wypowiedzi naszych podopiecznych o tym, że po prostu chcą wrócić. E, i to słyszeliśmy nie tylko pod koniec ry, ale w trakcie. I nawet jak było ciężko, bo trzeba było coś powtórzyć kilka razy, zrobić coś kilka razy, to mimo to oni do tego podchodzili tak, że chcieli i chcieli się tego nauczyć. I to nie tylko same żeglarskie rzeczy, ale też typowe, jeśli chodzi o robienie posiłków, to jak sobie ogarnialiśmy całą łódkę i po prostu to było super. >> Burza, wiatry nie przeszkodziły wam niczym? >> Nie. W tamtym roku mieliśmy reace we
wrześniu i pogodę mieliśmy taką bardziej deszczową. W tym roku byliśmy w czerwcu, mimo tego, że czasem popadało, to była naprawdę taka fajniejsza. Jednak czerwiec jest lepszy na ten projekt, jeśli chodzi o pływanie po Mazurach. Y, co jeszcze? Nie, wszyscy jesteśmy też doświadczoną ekipą, jeśli chodzi o, y,
trudne warunki, więc y nawet jeśli trochę mocniej pobiało, to bez problemu dawaliśmy radę. >> Będą kolejne rejsy. >> Mam nadzieję, że tak. Ja do tego dążę. Myślę, że wszyscy do tego dążymy. Wszystko zależy od tego, jak potoczą się nasze projekty w przyszłości i dofinansowania, ale ja chciałbym i chcę to organizować dalej. >> Nieodłącznym elementem projektu są wspomnienia utrwalone na fotografiach. Ich autorką jest Julia Korpała, która dokumentuje wyjazdy i warsztaty organizowane między innymi dla podopiecznych gliwickich warsztatów terapii zajęciowej Tęcza. Od lat wspiera również działania Fundacji Różyczka.
Julia, rozumiem, że domyślam się w zasadzie, że ty też brałaś udział w tej wyprawie tegorocznej na Mazury. >> Tak jest. Jestem tą szczęściarą. Mogłam brać udział i jest to mój drugi rejsą. >> Rok temu był pierwszy, wtedy był stres, czy może inaczej taka ekscytacja? >> Była ekscytacja stresu. Może, może delikatnie, ale bardziej ta, ta ekscytacja przed nieznanym. >> Czyli ty wcześniej nie pływałaś na jachcie, na łódkach? Nie, nie miałam takiej okazji. Z fundacją właściwy kurs dopiero mogłam doświadczyć tego tego morskiego żeglarskiego życia. >> Opiekujesz się na ludźmi z niepełnosprawnościami.
Jak oni sobie poradzili? Jak oni sobie w ogóle radzą właśnie w takich okolicznościach? Woda, jachty, żagle. Dla mnie było to niesamowicie pozytywnym zaskoczeniem odnaleźć się między nimi. Na pewno dostałam od nich też bardzo duże wsparcie. Przede wszystkim oni też zaczęli uczyć mnie od podstaw tego wszystkiego, węzłów, wchodzenia na łódko, od takich najbardziej podstawowych rzeczy. Odnaleźli się super. Nie jest to też ich pierwszy, drugi rejs. Niektórzy już pływają 6 lat, także tutaj zawodowi żeglarze są. Także no na pewno czułam od nich bardzo duże wsparcie.
>> Z tego co tutaj słyszę to ty się od nich uczyłaś, a nie ty ich uczyłaś. Tak. >> Tak. Oni mnie bardzo, bardzo, bardzo mocno wciągnęli w ten świat. Yyy, pokazali wszystko i jestem im bardzo wdzięczna, bo też czułam od nich naprawdę też takie duże duże wsparcie, >> ale to nie jest wcale takie łatwe. To trzeba trochę nad tymi żaglami, z tymi łódkami powalczyć. Trzeba mieć troszeczkę siły. To się podoba? To wciąga. >> Tak, to naprawdę jest wciągające. Jeśli ktoś złapie tego przysłowiowego bakcyla, to to myślę, że zostanie z nim to na zawsze. No ja złapałam i i chcę jak najdłużej współpracować tutaj właśnie i z uczestnikami, z cudowną fundacją, cudownymi ludźmi. Mam nadzieję, że jak najdłużej będziemy w stanie to kontynuować.
>> I macie szczęście, że macie jacht klub, który jest w Gliwicach. >> Tak jest. Tak jest. Mamy możliwość tutaj korzystania z cudownego akwenu, cudownego portu. Dzięki dzięki też cudownym ludziom, którzy nam udostępniają tutaj łódkę, wiadomo, miejsce i super klimat. >> Najlepiej o projekcie potrafią jednak opowiedzieć jego uczestnicy. To oni przeżywali każdą chwilę rejsu od pierwszych chwil na pokładzie po wspólne cumowanie w kolejnych portach. Na początek swoimi wrażeniami podzielą się Robert, Justyna i Ania. Robert, co mi opowiesz z tej wyprawy? Jakie wspomnienia zabrałeś tutaj do Gliwic?
Fajnie było. Sterowałem, yyy, lzoty w wybierałem. >> Czyli pływałeś po jeziorze? >> Tak, pływałem. >> A powiedz, bawiliście się tam też dobrze, czy czy tylko pływaliście? Czy były jakieś spotkania, ognisko? był ognisko też ognisko. >> Justyna, opowiedz mi co ty mi masz do powiedzenia jeśli chodzi o wyprawę na Mazury. >> Lubię kłaść maszt, lubię spędzać czas innymi, lubię sterować, sterować żaglami i lubię mieliś, miałam fajną załogę. >> Który raz już uczestniczyłaś w tej wyprawie? piąty. >> A jak wy sobie radzicie z obiadami, kolacjami? Kto wam to robi?
>> Sami, sami my robimy. >> Samiś sami. >> Ania, no to co ty o wrażeniach mi opowiedz. Co byś chciała tutaj powiedzieć? Czy warto na takie wyprawy jechać? A jeżeli tak, to dlaczego? >> No pewnie, że warto. >> Dlaczego? >> Bo jest super, super ekipa. Można się nauczyć wszystkiego. >> A nie, jak pierwszy raz płynęłaś, nie bałaś się? Nie, >> od razu było bez od razu, >> od razu byłaś bohaterką. >> Pierwszy rejs był na na na Odrze. >> Pamiętasz go? Tak. >> Tak. >> A kolejne? >> Też pamiętam. >> Gdzie były >> morze, Mazury? >> I który był najfajniejszy?
>> Wszystkie były fajne. >> Każdy z tych uczestników wrócił z rejsu z innymi doświadczeniami. Jakie wspomnienia do Gliwic przywiózł Jacek? >> Jest super. Jest. Jestem już drugi raz płynę. Najpierw płynąłem z panem Kubą, a teraz z panem Mirkiem płynąłem po raz drugi. Super wyprawa. >> Co? >> Po prostu marzyłem o takiej wyprawie. D lata czekałem. >> Tak, czyli to pierwszy raz byłeś? >> Drugi raz teraz. >> I ciągle czekasz na te wyprawy. Co ty, jakie ty masz zadania, jak tam pływacie? No tym razem mieliśmy chyba chyba parę razy urodziny.
>> Urodziny mieliście. No to tam imprezowaliście, a nie pływaliście. >> No. No. Wieczorem imprezki były. >> Fajnie. A powiedz, co trzeba robić na takim jachcie, jak się pływa. No bo trzeba chyba jakiś ten żagiel zwinąć, rozwinąć. Co, co się co się robi? Wytłumacz mu. >> No trzeba jak idzie zanim płyniemy pod most trzeba najpierw grot ściągnąć, a potem
najpierw bomb, a potem ten maszt i trzeba zwinąć. >> I kto was tego wszystkiego nauczył? >> Pan Mirek z panem Kubą i z panem Wojtkiem. >> Pan Mirek, pan Kuba i pan Wojtek. Co wy byście bez nich zrobili? Co? Nie byłoby pływania? >> No chyba nie. >> Popłyniesz za rok? >> Oczywiście. No na Bałtyk chciałbym popłynąć. >> Paweł jest jednym z najbardziej doświadczonych żeglarzy warsztatów terapii zajęciowej Tęcza. Czego nauczyła go tegoroczna wyprawa i co było dla niego najcenniejszym doświadczeniem? >> Było bardzo wesoło, towarzystwo bardzo miłe. Dużo kanałów do odbudnięcia było.
No i dużo razy składaliśmy mast. >> Było ciężko >> przy składaniu mast. To było ten skordal z Mirradę. >> Który raz ty już płyniesz? Pamiętasz? >> Ja już płynę i po raz piąty. >> I powiedz, co ci dały te wyprawy? Co z nich wynosisz? wnę w tych wszystkich rejsów jakby je
podumować doświadczenie i otoczenie przyrody natury oraz towarzystwo przy współpracy przy ogarnizacji na przykład ządania jachtu tu czy na przykład ogarnięcia do do różnych posiłków, imbrez i oknisk. >> Czyli nie tylko pływacie, ale też się dobrze bawicie, nie? Nie masz nie boisz się tak pływać po takich jeziorach, bo to jednak woda, wiatr, czasem pada deszcz, burza jest. Gdy wykonujemy jakieś zrody, jakieś tam
przychyły, to nie mam żadnych obaw. >> Nie masz? A wy ze sobą współpracujecie? Jesteście takimi kolegami i koleżankami? >> Tak, jesteśmy. >> A na czym polegają? Co robicie wieczorem? Dopływacie do portu? Zacujecie? Jach >> przygodowujemy meni, co mamy zrobić na
kolację czy na obiad. Czamy jest tak, że obiad robimy, gdy jesteśmy podczas trasę. Posyłki już mamy w słoikach przygotowane, tylko okrzasz w okniu. >> A ty te wyprawy tak lubisz? Bardzo >> te przypominam, bo was pierwszy płynąłem na ostrze. Wraz z panem Wojciechem Kotlakiem.
To jest to jest wielka przyjemność. Rejs to nie tylko żeglowanie, ale również odwiedzanie nowych miejsc i poznawanie mazurskich portów. O trasie wyprawy opowie Agnieszka. >> Pierwszy port był w Giżycku rok temu, a w tym roku akurat wypłynęłam pierwszy raz sportu z Mikołajków. >> Jak wygląda taki rejs? Co wy tam musicie robić na ty na jachcie? >> No słuchać kapitanów. No i praktycznie co kapitan powie, no to trzeba
zrobić to, co trzeba. Tak, >> dyscyplina. Rozumiem, ale na samej łódce co się robi? To tylko się siedzi i ogląda się wodę czy co? >> No nie, no trzeba pomagać kapitalom. >> To na czym te pomaganie polega? >> No od h liny, odwiązywanie, przywiązywanie lin. No i praktycznie wszystko trzeba robić, co kapitan powie. Tak >> to nie było chyba łatwo się to nauczyć. Jak z tym u ciebie było? Właśnie. >> No było trochę trudno, no bo pierwszy rejsł trochę ciężki. >> Ewa i Ola to prawdziwe weteranki rejsów organizowanych przez fundację Właściwy Kurs. Jak wspominają tegoroczną wyprawę i dlaczego zawsze chętnie wracają na pokład? Myśmy fajnie płynęli też z
Osterem byłam i fajnie było. No >> to prawda. Pływanie jest super i sterowania to samo. >> Niedawno wróciliście, wróciłyście z Mazur z pięknego rejsu. Co zapamiętałyście właśnie z tamtego wydarzenia? Co tam się działo? Opowiedz jak najwięcej. >> Ja ja płynęłam tą łódką i trzymałam się z tego steru i było fajnie, że mogłam płynąć. Pan Mirek mi dał ten y ten tą te
kółko i mogłam mogłam tam płynąć, mogłam sterować, no mogłam obiad robić, mogłam te wszystko robić tam na na tej jachcie. >> A ty co robiłaś? też pomagałam koleżankom, kolegom jako ekipa i zawsze nawzajem wspomagamy. >> A powiedzcie mi, czy to jest trudno tak nauczyć się pływać na jachcie? Bo ja nie wiem. >> Trudno, trudno. Ja pierwszy raz płynęłam, ale mi się nawet podobało na tym jachcie. Fajnie, fajnie było. Fajnie było, fajnie było. Myślałam, że się będę bać, ale mówi, ale fajnie było. Fajnie było, fajnie było. >> A tobie było trudno się nauczyć, >> nie? Trochę się pierwszy raz bałam, ale ten strach pokonałam.
>> Strach był. A ja nie wiem jak te węzły wiązać, bo to chyba da się w ogóle tego nauczyć. >> Teraz się da nauczyć. A jakoś mi to nie poszło, ale jakoś to miałam wywiązać te węzły. Pan pan Mierek mnie pomógł te wzwyzać. Pani Małgosia mi pomogła też. Pani Julia mi pomogła. Pani Nagmara mi pomogła tej welze wiązać. No inne koleżanki też mi pomogły wiązać te węzły. No >> a jak to u ciebie z tymi węzłami? >> Ja się bez problemu nauczam. Pani Gosia trochę mi pomogła i się później nauczyłam. >> Dobrze. A co wy byście zrobiły bez pana Mirka i pani Gosi? Co? Da się popłynąć?
>> Chyba nie. Ono jest takie fajne, że jak coś tam było źle, to to mi tam pomógł. Ten nie było takiego, nie było takiego stresu, no żeby tam płynąć. No koledzy też mi pomogli. No. O, tutaj koleżanka też mi pomogła. No. No, >> także fajnie. To co, popłynnie się za rok? >> Tak, popłyniemy. >> Może zobaczymy. >> Ta przygoda dobiegła końca, ale wszystko wskazuje na to, że dla jej uczestników była początkiem kolejnych żeglarskich marzeń. Pozostaje więc życzyć im pomyślnych wiatrów i już dziś wypatrywać następnego rejsu. Takja, a przy nich ten
jacht, gdzie ta koja wymarzona w snach. W każdej pyli płynę taki rej. Tylko gdzie to jest? No gdzie to jest? Na mażurach. Hura. [muzyka]


