Kanał Gliwicki | Rozmowa Dnia | Wydanie Specjalne

18 września 2026 · 43:07 · Obejrzyj na YouTube

Dzisiaj w „Rozmowie Dnia” mówimy o temacie, który od lat jest na ustach nie tylko gliwiczan, ale i całego kraju. Kanał Gliwicki od lat mierzy się z bliżej nieokreślonym problemem. Pewne jest to, że sprawa jest skomplikowana, a kompetencje w zakresie kanału są rozdzielone pomiędzy różne urzędy i instytucje. Po wydarzeniach z wakacji, kiedy z kanału wyłowiono kilka ton śniętych ryb, a narracja o złotej aldze wywołała wiele wątpliwości, postanowiliśmy przyjrzeć się sprawie bliżej. Dlatego rozmawiamy z Ewą Sternal i Sebastianem Sarré, którzy od lat są zaangażowani w sprawę Kanału Gliwickiego. Nasi goście chcą podzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem, a także opowiedzieć o swojej walce o kanał — z nadzieją, że w końcu przyniesie ona długo oczekiwaną poprawę sytuacji.

Transkrypcja materiału

Transkrypcja automatyczna, może zawierać drobne błędy.

[muzyka] Radio Ekspertów i Pasjonatów. [muzyka] >> Dzień dobry państwu. Jest dzisiaj ze mną pan Sebastian i pani Ewa, czyli osoby, którym zależy na losie kanału gliwickiego i od tego chcę wyjść. Dlaczego aktywnie walczycie o to, żeby kanał był w lepszej kondycji?

>> Dzień dobry. Tak, dziękuję za zaproszenie do tego wywiadu i no temat moich tutaj pobudek jest taki dość szeroki, no bo oprócz tego, że od 15 lat prowadzę działalność yyy tutaj na kanale Gliwickim i otworzyłam w 2012 roku przystań turystyczną, bardzo zależało mi na tym, żeby kanał gliwicki pokazać ludziom jako i odczarować go trochę, że nie jest to nie są hałdy i i wysypiska wokół, tylko że

mamy piękną zieleń, naturę, przyrodę i tak naprawdę naprawdę mamy przyrodę taką jak na Mazurach na wyciągnięcie ręki 5 km od naszego magistratu. Więc przez te 15 lat starałam się bardzo promować ten produkt turystyczny i nie tylko działać na rzecz swojej tutaj działalności, ale powołałam też z kolegami do życia taką takie stowarzyszenie Marin Odrzańskich i stowarzyszyliśmy się z 10 innymi zarządcami Górnej Odry i kanału w Kędzierzynie Koźlu, aby taki

szerszy kontekst i szerszy produkt turystyczny promować. Jeszcze jeden aspekt to to, że bardzo lubię przyrodę, naturę. Studiowałam częściowo na ogrodnictwie jakiś czas. Bardzo lubię przebywanie wśród czystego, czystej natury i od pierwszej klasy byłam członkiem Ligi Ochrony Przyrody. >> Pięknie. A pan, panie Sebastianie, >> kim jestem tutaj dla tej całej sprawy? Z wielu, z wielu stron można na to popatrzeć. Jestem synem byłego prezydenta Gliwic. Jestem no małym, bo małym, mało liczącym się,

ale politykiem. Tak, zająłem się sprawami politycznymi. Przez jakiś czas moje losy były związane z Konfederacją. Niestety drogi się rozeszły, ponieważ ja jestem bardzo ortodoksyjnie trzymam się zasad, które mi wpojono w domu i w związku z tym na pewne rzeczy zgody nie wyrażałem, więc te drogi się rozeszły.

Zostałem jednakowoż w tym czasie, kiedy działałem w nowej nadziei, zostałem asystentem społecznym posła Grzegorza Płaczka. No i z wielkim zapałem zabrałem się za realizowanie możliwości, które mi takie narzędzie dawało. I tak się złożyło, że akurat w tamtym czasie skontaktowano mnie z Ewą i powiedziano, że dzieją się rzeczy straszne i że wcale to wszystko nie wygląda w taki sposób, jak wygląda w narracji oficjalnej. Ja narrację oficjalną znałem i nie miałem do niej zastrzeżeń. A że z racji tego, że mój tato jest naukowcem i nauczono mnie już

w domu, po prostu z domu wyniosłem taką sceptyczną bardzo [parsknięcie] postawę wobec życia i raczej każącą wszystko kwestionować, pytać czy aby na pewno. No to zrobiłem Ewie na dzień dobry straszny w krzyżowy ogień pytę wziąłem i ją odpytywałem. Byłem adwokatu z diaboli: "A to, a tamto, a siamto, a o wam to." Ewa z tego wybrnęła celująco, to znaczy

odpowiedziała na wszystkie te moje pytania i rozwijała wszystkie moje wątpliwości w sposób błyskawiczny. Była świetnie przygotowana, miała zapamiętane mnóstwo faktów, podawała mnóstwo różnych informacji zaczepniętych z określonych pism i tak dalej, z dokumentów. No więc włączyłem się w to, bo rzeczywiście dałem wiarę, że tutaj coś się dzieje. Wcale niekoniecznie tak jak mówią nam oficjalne media, że tutaj alga złota, że solanki, to wszyscy wiemy, ale że jest w tym jakieś drugie dno. No i tak się zaczęło. >> Są tu, mówi się jakieś zanieczyszczenia, złota alga, kilka tą śniętych ryb i

kolejny raz trzeba o coś walczyć. Pani z tego co już mi mówiła złożyła chyba już nawet zawiadomienie do prokuratury, więc poszło to daleko. Oficjalne źródła mówią tutaj o bliżej niewyjaśnionych zanieczyszczeniach. Czy pani ma jakąś teorię, co naprawdę tutaj

się dzieje? >> No sytuacja jest złożona. Ona trwa od 2022 roku, od 17 marca i wówczas temperatura wody wynosiła blisko zero stopni, bo to był świeżo po tym, jak mróz puścił. Wyciągnięto wówczas przez niespełna dwa miesiące 8,5 tony ryb tutaj tylko z Portu Gliwice, bo cały kanał jeszcze wówczas był zamknięty, jeszcze nie było żeglugi na kanale, więc zaczęłam szybkie takie własne dochodzenie i sprawdzanie i też nakierowywanie służb, które tu przyjechały i nie bardzo znały w ogóle działanie kanału gliwickiego. Skąd tu się woda bierze, skąd jest zasilanie, co tutaj się mogło wydarzyć. Oczywiście cały port, wiadomo, jest to centrum logistyki, więc tych hal mamy dużo i różnego rodzaju firm, które zajmują się przechowywaniem lub transportem różnych materiałów. Niemniej zwróciła na mnie wówczas uwagę sprawa taka, że kanał jest

zasilany zarówno z chłodnicy, jak i z potoku leśnego i w korycie tego potoku leśnego zniknęły glony. Dla mnie to było o tyle ciekawe, że te glony przez x lat były tam, tam się po prostu tworzyła taka broda brązowo-czarnych, a w zasadzie zielono-czarnych glonów. One tak falowały, jak ta woda przepływała, tam sobie rybki wpływały i nagle tego roku wiosną te glony zniknęły, a betonowa płyta tego kanału była po prostu jakby świeżo ją ktoś tam położył. I to była taka taka przesłanka, która nakierowała mnie w tą stronę, że jednak to zanieczyszczenie prawdopodobnie przyszło stamtąd.

Gdy przeczytałam wówczas informacje w prasie gliwickiej, że na kąpielisku leśnym prowadzone są prace modernizacyjne i jest przebudowywania przebudowywana stacja uzdatniania wody, jakby dodałam dwa do dwóch i stwierdziłam, że skoro nie z Chłodnicy, bo w Kłodnicy ryby żyją, w Dzierżnie ryby żyją, a u nas w porcie mamy kryzys i zaobserwowałam pewne zmiany, postawiłam tezę, że pewnie stamtąd

17 maja 2022 roku te moje przypuszczenia zostały potwierdzone. Jeden z pracowników na śluzie potwierdził, że tak to stamtąd coś przypłynęło, była jakaś awaria, no i sprawa wyjaśniona. Tak mi się wydawało wówczas. No ale niestety tak nie było. Potem przyjechała do nas telewizja tutaj robić materiał o tej całej sytuacji i zadali mnóstwo

pytań niewygodnych właśnie. y i zarządcy kąpieliska, czyli Biastu Gliwice yyy czy tam się coś wydarzyło, czy była jakaś sytuacja kryzysowa, ale nikt niczego nie potwierdził. Wszyscy uważali, że to po prostu no jakaś taka nagła być może przyducha. Yyy no wtedy nikt badań nie prowadził. Dla mnie jedynie była ta obserwacja taka znamienna, że woda była

wydzielała się z niej taka piana. My to nazywamy fachowo, że to jest taka piana tlenowa, czyli bardzo intensywnie wydzielający się tlen z wody, która zmienia kolor w tym momencie, kiedy ta substancja się do niej dostaje, ona z zielonkawej, naturalnej przemienia się w taki kolor brązowo-żółty. I to były wówczas jedyne obserwacje.

I potem się zaczęło, że jak już przypuszczałam, że tak jest, a widziałam, że kąpielisko leśne przygotowuje się do otwarcia sezonu. monitorowałam sprawę i uprzedzałam zarówno Ministerstwo Klimatu i Środowiska, wówczas chyba jeszcze środowiska, bo to chyba się tak w 22 roku nazywało, nie pamiętam już,

miasto Gliwice, wody polskie, wszystkich kogo mogłam, że za chwilę to kąpielisko się otworzy i jeśli ta sytuacja miała związek z jakąś jednak awarią przemysłową, a trafiłam do pewnego profesora, który mi tu potwierdził, że tak, wylał się do kanału wówczas pod chloryn sodu, więc starałam się wszystkich uprzedzić. I to był lipiec 22

roku, kiedy rzeczywiście zaraz po otwarciu kąpieliska nastąpił kryzys, a potem przez cały sezon mniej lub więcej ta piana się tutaj wydzielała i przed końcem sezonu w połowie sierpnia również uprzedzałam wszystkich. Zróbcie coś, bo kąpielisko się będzie zamykać i będziemy mieli za chwilę zrzut kolejny ścieków na koniec sezonu. Oczywiście nikt mnie nie posłuchał. wiosną 23 roku. A pamiętam,

że obserwowałam to bacznie, bo wiedziałam co się tam dzieje, że znowu obiekt przygotowuje się do sezonu. Chodziłam i sobie sprawdzałam co, jakie prace są wykonywane. Kiedy 17 kwietnia wypłynęły mi martwe karasie w Marinie i pojawiła się ta charakterystyczna piana wskazująca na silny utleniaz, który dostał się do wody, zastanawiałam się całą noc i na następny dzień złożyłam zawiadomienie do prokuratury. Było to pierwsze w moim życiu takie działanie. Nigdy tego typu działań nie podejmowałam i no nie czułam się z tym komfortowo. Natomiast postanowiłam, że muszę zawalczyć o ten temat i postępowanie toczyło się najpierw do lipca, które zostało umorzone i gdy zaskarżyłam to umorzone postępowanie, ono zostało jeszcze raz rozpatrzone i odmówiono wszczęcia śledztwa. No tu dwie, dwie dwa takie argumenty. Po pierwsze, gdy

toczyło się to postępowanie, woda w naszym kanale gliwickim była tak czysta, jak nigdy wcześniej, ani nigdy później. Było widać dno, pojawiły się rozwielitki, pojawiły się dafnie, ryby było widać jak pływają sobie po prostu małe rybki. Niedużo, bo niedużo ich po tej katastrofie zostało, ale było coś widać, pojawiły się z powrotem owady, >> więc już wtedy byłam przekonana na 100%, że trafiłam w dziesiątkę. No ale gdy w listopadzie, jeśli >> rozumie pan, panie panie panie redaktorze, w momencie kiedy prokuratura zaczęła węszyć i sprawdzać w ramach jakiś tam postępowań sprawdzających, czy jak one się tam nazywają, czy tu przypadkiem rzeczywiście ktoś nie zlewa ścieków, nie? To wszyscy przekręcili po prostu zawory, przesunęli wajchy i nagle się okazało, że zrobiło się czyściutko, nie? Y i tutaj y ciągiem

przyczynowoskutkowym mam taką myśl, że jeżeli wtedy to się udało, to teoretycznie gdyby te osoby, które zatruwają ciały, to kanał mógłby być czysty. >> I to jest świetne pytanie. >> To jest świetne pytanie. To jest świetne pytanie, bo ono nas prowadzi do wniosku bardzo ważnego, tak w tej całej opowieści, że Potok Leśny i to, co nim okresowo wpływało do do kanału gliwickiego tutaj do portu, to oczywiście nie jest

początek i koniec tej historii. To jest tylko jeden z wielu trucicieli i my mamy tego pełną świadomość. Ja to zawsze powtarzam, dlatego że często padają takie pytania. Czy ty sądzisz, że ta ilość gdzieś tam chloru, który zrzuca, które zrzucało tak kąpielisko leśne, to

to może wytruć wszystkie ryby aż do morza? No pewnie, że nie. A to z kilku względów. To znaczy sprawa wygląda tak. Tak jak powiedziałem, ta woda jest w dalszym ciągu generalnie brudna. Tak? No nikt rozsądny się w chłodnicy na dzień dzisiejszy nie pójdzie kąpać, tak? Bo to nie jest dobry pomysł. Yyy, a woda w kanale gliwickim to jest ta sama woda. Tak naprawdę różnica jest tylko taka, że chłodnica jest wodą płynącą, >> a kanał gliwicki z pewnymi wyjątkami, o których być może jeszcze będziemy potem mówić, y zasadniczo jest wodą stojącą, tak? Bo to są sekcje oddzielone śluzami i tam woda nie płynie. No chyba, że ktoś spuści coś ze śluzy, to wtedy się ta woda uzupełnia. Ale co do zasady, to jest woda stojąca bardziej, nie? Co ma oczywiście na życie biologiczne wpływ, >> czasami kojący, a czasami wręcz

odwrotny. No więc tu co można powiedzieć, co dalej, bo to pewnie też państwa zainteresuje, że w 25 roku po tym już yyy umorzeniu sprawy i oddaleniu yyy postępowania m dalej próbowałam z miastem rozmawiać, że jednak dobrze, no prokuratura nic nie znalazła, problem się znalazł z powrotem, no bo tu jeszcze jest jeden aspekt, że jeżeli mieliśmy dzień umorzenia tej czy tam oddalenia tej sprawy, w dniu następnym cały basen Ten portowy zamienił się w ciecz o kolorze brązowo-żółtym >> i było to dzień przed nastąpieniem mrozu, więc tak naprawdę w nocy po tym zrzucie przyszedł mróz i zestalił to wszystko, czyli w taką taki lód o kolorze brązowo-zielonym z martwymi rybami w środku.

poszłam na kąpielisko. Oczywiście okazało się, że woda została z tych niecek zrzucona, które były, która była przetrzymywana tam od zamknięcia sezonu kąpielowego. I znowu dla mnie był to dowód w sprawie no bezpośredniej i taki jakby namacalny. No ale cóż, mogłam mogłam już wtedy tylko pójść do sądu i skarżyć tą decyzję, ale nie starczyło mi już wówczas energii i siły na to. pomyślałam sobie, mamy nową sytuację polityczną, mamy wybory, trwały wybory na prezydenta miasta Gliwice, więc też zaangażowałam się w to

i starałam się i z jedną stroną, i z drugą stroną tutaj rozmawiać na ten temat, że mamy kryzys, znowu ryby padały w 2025 roku od wiosny i liczyłam na to, że jak tylko już objęcie urzędu nastąpi przez nową stronę, no to coś się uda z tym zrobić. No i to rzeczywiście jakieś działania zostały podjęte, no bo została przeprowadzona, przede wszystkim został przeprowadzony audyt wreszcie, czyli wpuszczono tam PWIka, który chyba przez trzy miesiące badało te wszystkie rury, robiło kamerowanie, analizy i stwierdzono wówczas tych według pierwszej mojej wiedzy 27. Teraz ostateczna informacja jest, że 17 nielegalnych urządzeń wodnych. Być może, że te 10 udało się po prostu usunąć.

Pozostaje nadal na dzisiaj 17 nielegalnych urządzeń wodnych wpiętych do potoku leśnego i miasto dalej nie ma pozwolenia wodnoprawnego, ponieważ wody polskie wykazały, że na złożony dokument, który miasto złożyło, żeby uzyskać pozwolenie wodnoprawne, powiedziano, że nie dostaniecie tego, dopóki nie zostanie uporządkowana gospodarka wodnościekowa w obiektach. I to >> czyli te urządzenia są miasta, >> tak? Te urządzenia są miasta. zakładamy albo na terenie należącym do miasta, bo to czy one są miejskie czy jakiejś innej strony, to nie wiem częścią, bo z częścią tych urządzeń, bo umówmy się, bo to brzmi urządzenie, ktoś sobie może wyobrazić jakąś aparaturę. Urządzenie w tym w tym rozumieniu, że to jest po prostu wylot, który wpada do głównego kolektora >> y i coś nim okresowo albo cały czas

wylatuje. Nikt nie wie skąd. A może ktoś wie, ale nie chce powiedzieć. tego nie wiemy, nie? W każdym razie jest 17 takich wylotów do tego wyprowadzonych. No kto się świadomie wyprowadzał, więc prawdopodobnie miał świadomość tego, co robi, nie? No skoro [parsknięcie] ktoś wiedział, co robi i wprowadzał jakąś rurę do głównego tego kolektora, którym pod terenem kąpieliska przepływa potok

leśny, no to znaczy, że wiedział co robi. Tak, doprowadzał tam jakiś wylot skądś. >> Mhm. >> Należałoby prześledzić skąd. Nie mamy tej wiedzy. Tutaj jest problem, żeby ją otrzymać. Nie ma żadnych wątpliwości, że yyy z obiektu całego obejmującego basen olimpijczyk i i kąpielisko leśne na pewno były zrzucane ścieki przemysłowe

yyy do potoku leśnego, co oznacza, że cała yyy cała woda nieckowa, która powiedzmy umówmy się, że ściekiem jest umownie, dlatego że woda nieckowa co prawda zawiera jakąś tam ilość podcholorynu sodu, ale to nie jest ilość, która zabija. Co najwyżej jak ktoś ma uczulenie tak jak ja, jak pójdzie na basen, to wychodzi z czerwoną gębą i z oczami jak królik. Tak, bo bo ten, bo ten chlor jest jednak agresywny, tak? Ale no to nie jest jeszcze ilość, która powiedzmy zabija jakoś tam straszliwie. Natomiast gorzej jest ze ściekami w postaci wód popłucznych ze stacji filtrów, które są zrzucane raz na jakiś czas cyklicznie, tak? I one, jak sądzę zawierają podwyższoną ilość tego podcholorynu sodu, jak i również innych zanieczyszczeń, bo filtr filtruje na zasadzie takiego jakby no trójwymiarowego sita, które ma pewną

mięższość, tak, i raz na jakiś czas wstecznym strumieniem jest po prostu przepłkiwany, czyli to wszystko co się w nim odcedziło, wypływa do tyłu i jest zrzucane. No w tym przypadku było zrzucane do do potoku leśnego, tak samo, nie? Także >> i tutaj jak chodzi o kąpielisko leśne po analizie dogłębnej myślę, że podjęto decyzję, że jednak nie spełnia ono już wymogów technicznych i nie da się tego. Mimo wielu przeróbek, które zostały w 25 roku wykonane, nie udało się doprowadzić

do tego, żeby ten obiekt mógł dalej funkcjonować. Tam jeszcze znaleźliśmy taką nieprawidłowość, że inwestycja w przebudowę tego kąpieliska leśnego, bo tutaj jest ważna sprawa potem odkrytej koincydencji, że budowa kąpieliska leśnego, przebudowa, modernizacja toczyła się na przełomie 21 i 22 roku i

gdy poszłam, poprosiłam o udostępnienie materiałów dotyczących tej inwestycji, odkryłam, że po pierwsze inwestycja jest samowolą budowlaną, po drugie w dzienniku budowy, który był mimo Mimo wszystko prowadzony. Istnieje zapis, że 17 marca 22 roku przeprowadzono próby szczelności, instalacji przelewowej i właśnie tych rurociągów tłocznych. Dokładnie tych rurociągów, które dla mnie stanowiły wówczas przedmiot jakby

niepoprawności. Nie widziałam połączenia wówczas i jego wówczas nie było. Połączenia tych właśnie wód popłucznych z kąpiliska leśnego z kanalizacją sanitarną. Teraz jesteśmy po kontroli basenu olimpijskiego, gdzie instalacja jak chodzi o wody popłuczne wydaje się, że działa prawidłowo. Jedynie nie znalazłam osadnika na piach, który jest czasami przy płukaniu filtra wybijany. Takiego osadnika nie widziałam, ale no może gdzieś tam jest. Natomiast faktycznie zrobiliśmy próbę z użyciem barwnika i te wody poprłuczne z basenu olimpijskiego trafiają do kanalizacji sanitarnej. gorzej już z innymi wodami wykorzystywanymi tam, bo trzeba powiedzieć, że basen olimpijczyk wybudowany w 2010 roku był na owe czasy bardzo nowoczesnym basenem. Przewidywał różne rozwiązania proekologiczne, czyli na przykład odzysk ciepła z wód

kąpielowych czy też używanie wody deszczowej albo wody tej chyba z niecek basenowych do spłukiwania toalet. Więc te rozwiązania jakby takiej zamkniętego oszczędzanego, tak oszczędzania wody, odzyskiwania energii, jak najbardziej. Tak. Potem udało się jeszcze instalację solarną tam zamontować w 2015 roku

chyba. Więc te wszystkie rozwiązania jaką wodę też ze słoneczka, nie? >> Bardzo fajnie. Ale w instrukcji gospodarowania tym obiektem, który otrzymałam, wygląda to tak, że te zbiorniki, które służą do przetrzymywania wody deszczowej, do tej właśnie wody retencjonowanej, do tej wody, która bierze udział w tych procesach wymiany ciepła, raz na rok przynajmniej wymagają dezynfekcji. I to jest moment, który najprawdopodobniej właśnie się stał teraz parę dni temu, czy paręnaście już ymy, gdy dezynfekcję

przeprowadzono pod chlorydem sodu 15% i ujawnionym w 25 sierpnia połączeniem prawdopodobnie trafiły te wody do kanału bielickiego. >> Zzyliśmy tutaj dużo wątków i część historycznych. Chciałbym, żeby pani >> A bomby dopiero A bomby dopiero dopiero czekają na zrzucenie, nie? żeby państwo podsumowali tak naprawdę jakie zagrożenia jeszcze są obecnie. >> No w mojej ocenie obecnie to jest na pewno to, że mamy wciąż możliwość jakby dostawania się wody z zawartością jakiejś chemii, czy to będzie podchloryn sodu, czy jakieś inne zanieczyszczenia właśnie poprzez ten układ użytkowanej wody deszczowej. Mamy tam wprost możliwość. Cały basen w tak zwanym podbaseniu, czyli w tej najniższej kondygnacji, wszystkie odpływy ma sprowadzone w dół, co znaczy, że one też są sprowadzone z uwagi na uwarunkowania terenu właśnie do Potoku

leśnego. Mamy tam jeszcze taką sytuację, że jeden z obiektów nie ma po sąsiedzku będący nie ma prawidłowego wpięcia do kanalizacji sanitarnej. Ta inwestycja już prawie że przed miastem jest, że że lada moment może się to uda zrobić. No ale też chwilowo cały teren jest objęty postępowaniem prokuratorskim i wszystkie prace budowlane muszą być w tej chwili wykonywane pod nadzorem prokuratora. Więc na uporządkowanie jeszcze chwila. Czy to będzie w tym roku? Chcielibyśmy bardzo jako strona społeczna, żeby to się wreszcie udało. >> No i jakby wywołuje te te zrzuty wszystkie, bo to nie jest właśnie jeden zrzut, który byłby zdefiniowany zero jededynkowo jest albo go nie ma. Mamy tak jak Sebastian powiedział cały koktajl tak naprawdę różnych chemicznych substancji, bo każdy z użytkowników coś odadzi następny wątek.

>> No i tutaj pan Sebastian tak jest znawcą kolejnego tematu, który myślę, że wyciąga z butów. No tak, bo mówimy tutaj o tym, że w tej chwili udało się prawdopodobnie bardzo poważnie przytłumić czy w zasadzie udaremnić te nielegalne zrzuty podchlorynu sodu i

ewentualnych innych substancji z [parsknięcie] potoku leśnego. I być może tutaj y jeżeli jeszcze coś się dostaje, to już będą ilości naprawdę bardzo niewielkie. Ja osobiście sądzę, że ta koincydencja, bo to trzeba by było tutaj zaznaczyć, że ta koincydencja pomiędzy kolejnymi takimi etapami, kiedy kiedy ryby wymierały, a tym że chwilę wcześniej Ewa

zauważała zrzuty, to była kwestia dostania się do basenu portowego substancji, która przeważała jakąś bardzo chwiejną równowagę, która w tym w tych wodach obowiązuje i zapewnia jakieś funkcjonowanie życia biolog i w momencie kiedy dostawały się te świństwa po prostu zrzucone potokiem leśnym prawdopodobnie następowało właśnie przeważenie tej bardzo chwilnej równowagi w stronę kolejnego incydentu

takiego letalnego, nie? I te ryby zaczynały padać. Co do tego, co jest jakby główną substancją, która płynie co do co do co do której mamy zastrzeżenia szkodliwej, mamy bardzo mocne podejrzenia, chociaż tak naprawdę nie potrafimy jeszcze na razie palcem pokazać i udowodnić, że na pewno tak jest. Natomiast no logika każe każe

myśleć, że prawdopodobnie tak musi być, ale to są tylko w tej chwili domysły. Ale posłuchajcie państwo czym poparte. mianowicie sprawa yyy składowiska śmieci gliwickiego składowiska odpadów z Rybnickiej. Temat każdemu, kto mieszka gdzieś tam w tamtej okolicy jest o tyle znany, że jeżeli ma niekorzystny wiatr, czyli wiatr od składowiska w kierunku swoich okien, to musi je trzymać zamknięte, bo śmierdzi tak, że no czasami się czasami

się nie da wytrzymać. Tak więc oczywiście wiadomo, że każde składowisko to znowu to jest miejsce, gdzie pewnie no zawsze jakieś tam odory się da wyczuć, bo to nie prawdopodobnie nie da się zupełnie bezodorowo prowadzić takiego składowiska. Natomiast co mnie

osobiście zainteresowało, co mnie osobiście zaniepokoiło, zaniepokoiło mnie to, że o ile spółka, przedsiębiorstwo za zagospodarowania odpadów, czyli spółka zarządzająca składowiskiem, ma podpisaną umowę z naszymi wodociągami i kanalizacjami miejskimi i na zrzuty odcieku składowiskowego, bo to wiecie jak to jest, nie? Jak pamiętacie gdzieś tam co się na dnie worka ze śmieciami zbiera, jak one sobie tam parę dni poleżą w domu, no to tam się zbiera taka cuchnąca żółto-brązowa ciecz, która im dłużej tam zalega, tym bardziej cuchnie. Tak nie inaczej jest oczywiście w skali makro w takim w takim składowisku też ten odciek powstaje. Tym bardziej, że na wierzchowinę tego tego składowiska normalnie padają deszcze, tak? Wnikają do tego, przeciekają. No i plus ten produkt jakiś tam organiczny, rozkładający się, fermentujący, to

wszystko wydziela takie soki i w postaci tego odcieku dołem przez drenaże wycieka. I ten odciek, który cały czas powstaje, musi być gdzieś zutylizowany. Można nim oczywiście w pewien sposób zarządzać, bo oczywiście jego podstawowym składnikiem jest woda, więc jeżeli się go podczyści, to stosowne rozporządzenia do ustawy o gospodarowaniu odpadami pozwalają na przykład w chwilach, kiedy jest susza i niekorzystnie jest, żeby takie składowisko przeschło zbyt mocno, ono ma pracować, ono ma fermentować. Tam tworzy się cały czas gaz składowiskowy, który można i pobiera się go i można go na przykład spalać w silnikach kogeneracyjnych i produkować prąd i ciepło, co się generalnie na wysypisku w gliwickim dzieje. Są tam te tam te te instalacje zamontowane, ale

żeby pod tą tą tą wodę zawrócić z powrotem na wierzchowinę w okresach suszy, to ona musi być podczyszczona. nie można jej zawracać z tym całym świństwem, dlatego że woda, ponieważ ona zawsze trochę paruje i tak dalej. No generalnie ona krąży sobie tam przez to składowisko, ale ponieważ nawarstwiające

się kolejne ilości śmieci znowu cały czas produkują substancje szkodliwe, więc gdyby to krążyło cały czas w kółko bez podczyszczania, to ilości tych tych substancji szkodliwych by rosły po prostu. To by się to by się zatężało. Więc w związku z tym, żeby do tego nie dopuścić, to musi być podczyszczane. No i nasze władze zainwestowały w stację

podczyszczania. Pamiętam, to był chyba nie 22 albo 23 rok. 22 były wstążki, przecinanie wstęg, y uroczystość cała przy okazji otwarcia, zaprezentowania społeczeństwu tego, na co idą pieniądze gliwickiego podatnika, na bardzo mądre i dobre takie nowoczesne zarządzanie właśnie składowiskiem. Państwo wydaliście na to 3,5 miliona złotych, mniej więcej około, nie? Także no i co się okazało? Okazało się, że stacja była źle dobrana do tego, czym ten ten odciek składowiskowy jest i w

związku z tym, że była zbyt delikatna, to zepsuła się po dwóch tygodniach. Do dzisiaj stoi nieczynna. Druga sprawa to jest drugi, drugi etap, kiedy zaczęto odbierać rzeczywiście cysternami. To jest etap, który dokładnie rozpoczął się w następnym miesiącu po tym, jak w zeszłym roku zrobiliśmy tą konferencję i ogłosiliśmy wszemi wobec po prostu, że mamy ogromny deficyt, jeżeli chodzi niezgodność, jeżeli chodzi o ilość odebranych ścieków, a ilość ścieków, które wedle wszelkich danych na niebie i na ziemi powstają na tym wysypisku. No i

wtedy nagle ruszono z odbiorami właśnie z cysternami i do końca 25 roku, czyli od sierpnia do grudnia odebrano 1000 m sści, więc są to ilości homeopatyczne w stosunku do skali problemu, jaki mamy, bo nam brakuje średnio za rok no ilości zbliżonych do 20 000, tak met s więc wyobrażacie sobie

państwo 20 milionów litrów, Nie, skoro jesteśmy przy basenie olimpijczyk, który jak sama nazwa wskazuje, ma wymiary olimpijskie, to takich basenów brakuje nam rocznie osiem. >> Jaka jest rola miasta w tym wszystkim? Czy ma przy tak dużej skali jakiś wpływ na to, co się dzieje? Zwłaszcza, że Mzuk jest w to zamieszany. No i tutaj znowu mamy taką rzecz nie do końca jasną, no bo prosto byłoby gdybyśmy gdyby cała sprawa dotyczyła na przykład rzeki Kłodnicy. Wtedy jasno wiemy, że to jest skarb państwa. Gospodarują tym wody polskie i mamy jednego zarządcę, jednego jakby jeden podmiot odpowiedzialny. Jak chodzi o tutaj basen portowy i kanał gliwicki, te kompetencje znowu są podzielone, bo tu gdzie się znajdujemy, to jest teren zarządzany oczywiście mienie skarbu państwa, wody płynące czy tam, no dobrze, tutaj z tą kategoryzacją to też,

ale dobrze wody. >> Wody, >> bo one w jednym miejscu są płynące, za chwilę są już stojące. >> No więc tu mamy stojące. Jako zarządca jest tutaj Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie, ale tylko do 39,4 km, czyli do bramy portu. Dalej jak chodzi o cały port wielohektarowy czy kilkudziesięcio hektarowy teren, ta woda owszem, ona znowu jest dalej mieniem skarbu państwa, ale zarządza tym gmina. I znowu jesteśmy na styku dwóch podmiotów, potem przechodzimy już w zasilanie. Jedno zasilanie jest z rzeki, czyli składnicy od podmiotu zarządzającego tak jak wody polskie kanałem, tak i wodą składnicy.

Natomiast drugi dopływ jest kanałem Potok Leśny, bo Potok Leśny on już jest tylko z nazwy. W międzyczasie przekształcono ten ciek naturalny, który w założeniu jeszcze przypomnę, że mieszkańcy Gliwic na pewno wiedzą, że to kąpielisko leśne i przyległy do niego hotel to jest jeszcze założenie sprzed wojny II światowej. 35 rok, jeśli dobrze pamiętam, realizacja z 35 rokuacja >> i całe kąpielisko było wówczas zbudowane tak, że były dwie niecki basenowe, jedna mała, druga duża. Nawet kolega mi powiedział, że miała 300 m długości, bo nie wiedziałam, że aż tyle. A stąd wiem, że >> praktycznie cały ten teren. Ja je pamiętam jeszcze teren ogromny.

>> Jako dzieciak żeśmy tam chyba wagarowali, >> tak? A potem za tym dużym zbiornikiem właśnie tam, gdzie dzisiaj mamy te wyloty zarurowanego potoku leśnego, tam były takie pola odstojnikowe, były dreny rozsączające i część tych zanieczyszczeń miała po prostu tam osiąść w tych piaskowych drenach. Potem wybudowano

nowy obiekt już kąpielisko leśne. Przebudowano w 2001 roku i wszystko fajnie zmodernizowano. Piękny był ten obiekt. Też na niego chodziłam, ale dalej nie rozwiązano problemu tej gospodarki wodnościekowej, bo nadal to było wszystko w oparciu o ten potok leśny. Zarurowano wówczas rzeczkę, czyli puszczono ją pod dnem tego nowo przebudowanego kąpeliska, bo wcześniej rzeczka przepływała sobie ten potok leśny z basenu do basenu, z drugiego basenu do drenażu i potem do kanału gliwiskiego, a potem wsadzono to wszystko w wielką rurę i przepuszczono pod y pod kąpieliskiem. To też zmieniła

się nomenklatura. To już nie był potok, tylko to był kanał. A skoro kanał wpadał dalej do rowu, a nie mógł wpadać do rowu, bo prawo znowu kolejna modernizacja prawa zabroniła tego, że nie wolno do rowu odprowadzać wód, cóż zrobiono? No cały potok leśny poniżej wylotów z kąpieliska leśnego przekwalifikowano jako otwarty kanał ściekowy, który jest w gestii miasta Gliwice, czyli PWIK Gliwice. I naprawdę to jest taki fikołek, że konia z rzędem temu,

kto po prostu dojdzie prawdy i potem instytucje między sobą, kto dojdzie prawdy. Nie, bo tu nawet nie chodzi o to, że kto dojdzie prawdy, czy tej prawdy po prostu obiektywnie ciężko dojść, dlatego że jest właśnie taki podział kompetencyjny, że no w zasadzie jeżeli na siódmym metrze potoku ktoś

wpuszcza jakiś syjw, za przeproszeniem, do wody, to odpowiada za ściganie tego kto inny, niż gdyby to się działo na ósmym metrze. Nie. Czy coś się zmieniło przez ostatni miesiąc, kiedy 3 tony śniętych ryb się pojawiło? Cztery ponad. Szybko skoczyło. Przyjechała tu niejedna telewizja, niejeden radny, polityk. Sprawa była nagłośniona, a ludzie się tym żywo zainteresowali i czy to coś dało? No jak państwo widzą, oprócz tego, że cztery ponad tony ryb tutaj wyciągnięto, że zaczęliśmy o tym głośno mówić, że ja 9 sierpnia nie wytrzymałam, kiedy jeszcze nic się nie działo, jeszcze ryby żyły, był tylko zrzucony ścieg o kolorze brązowo-żółtym, taki mocno śmierdzący kiszonką w dużej bardzo ilości, bo cały port Gliwice miał taki kolor. Nawet przekazałam próbki tej wody do badania wodociągom i zgłaszałam

do prokuratury, do ministerstwa, do miasta, do PWK, że jest problem, coś się wydarzyło i że jeśli za chwilę do tego koktajlu, który tutaj mamy, zrzuci się pod chloryn sodu, to będziemy mieli katastrofę. I mam też oczywiście badania, bo to nie jest tak, że ja sobie coś wymyśliłam. Mam badania zarówno od Państwowego Inspektoratu Weterynarii, który za każdym razem tutaj przyjeżdżał od pewnego momentu, czyli od sierpnia 2022, bo wcześniej nie przyjeżdżał i robił badania i potwierdza, że za każdym razem jest to tak samo, że ryby mają karminowe skrzela poparzone w pierwszej fazie, że mają poparzone organy wewnętrzne, że mają tak poparzone ciała momentami, że aż łóki odpadają, to oczywiście w niektóre znowu mogą być

objawami jakieś innej choroby, ale na przykład jakby ten inspektorat weterynarii potwierdza, że zawsze przy incydentach letalnych tutaj na kanale te objawy są toż same. Drugie mam z inspektoratu z Instytutu Rybactwa Śródlądowego opinię jak wygląda działanie podchlorynu sodu na ryby. Jak przyłożymy jedno do drugiego, to jest dokładnie taki objaw, że są przekrwione karminowe skrzela, że są tak >> poparzenia skóry. odpadające łóki, że jest są organy wewnętrzne poparzone. Czyli generalnie mamy dokładnie to samo. Mamy oświadczenie pracownika akademii, państwowej akademii nauk, który potwierdził tutaj w 22 roku obecność podchlorynu sodu. Co jeżeli wtedy było, to dlaczego dzisiaj miałoby być inaczej, skoro te objawy są cały czas takie same?

I widzimy, że jakby dla nas nie ma wątpliwości, ale dla instytucji, które się tym zajmują, te dowody są, no nie wiem, być może niewystarczające. być może właśnie na zasadzie sprawdzenia kompetencji i tutaj jeszcze jedną rzecz powiem, że znowu jeszcze jedna niedoskonałość. Obiekt nie ma pozwolenia wodnoprawnego. Nikt nie wnika, nie roztrząsa dlaczego zostało cofnięte. Bo gdyby ktoś wnikał w to, że zostało cofnięte z takiego powodu i za rok, za pół, za ileś tam czasu potwierdza się dokładnie, powtarza się ten sam scenariusz, to co by pan zrobił, redaktor? No poszedłby tam i powiedział: "Słuchajcie, no kurczę, zrobiliście znowu to samo, to teraz już wyciągamy wobec was konsekwencje." >> Tylko problem polega na tym, że wody polskie mogą cofnąć pozwolenia wodnoprawne. Natomiast jeżeli chodzi o Natomiast jeżeli chodzi o konsekwencje,

o wyciągnięcie jakichkolwiek konsekwencji w związku z złamaniem jakby tego cofniętego pozwolenia wodnoprawnego, czyli kontynuowaniem zrzutu substancji niedozwolonych, >> nie mają narzędzi. >> Nie mają narzędzi. Tak, mogą jedynie jedyne co mogą zrobić to administracyjnie obciążyć zwiększonymi o 500% opłatami za za normalny za normalne korzystanie jakby z z wód. Czyli mogą im pięciokrotnie zwiększyć opłaty. Może i to tam boli, ale miasto najwyraźniej to księguje i jest zadowolone. >> No ale jeżeli ta opłata nawet podwyższona za takie nieuczciwe korzystanie ze środowiska i odprowadzanie ścieków to jest kwota 30 000 zł rocznie, to umówmy się dla miasta to jest kwota pomijalna kompletnie.

>> Powoli chciałbym już zakończyć, więc tak naprawdę ciężko mi zaproponować, abyście w jakimś konkretny w jakiś konkretny sposób to podsumowali. Natomiast yyy >> ja mam pomysł. >> O, >> ja mam pomysł. Tak, >> z mojego punktu widzenia, czyli tego kogoś, kto się zajął po prostu analizą tych wszystkich dokumentów, >> to podsumowanie podsumowania są takie, że na wysypisku gliwickim, na składowisku odpadów, przepraszam, gliwickim wydano kupę siana

na słumianą inwestycję, na misia barejowskiego po prostu, który nie działa i wysypisko nie potrafi wyliczyć się z ogromnej ilości odcieków, które na pewno gdzieś muszą trafiać. No i gdzie mogą trafiać? No siłą rzeczy muszą trafiać gdzieś do wód powierzchniowych, bo nie znikają, bo nie rozpływają się w powietrzu. Więc no w którymś momencie prawdopodobnie widzimy je albo w Kłodnicy, albo w Kanale Gliwickim. To jest jedno podsumowanie. Tak. Drugie podsumowanie to jest kwestia właśnie niegospodarności w zarządzaniu tym mieniem, jeżeli chodzi o o składowisko odpadów. Tak. Druga sprawa, kąpielisko

po naszej zeszłorocznej konferencji w kąpielisko zostało trwale zamknięte, pomimo że w 2022 roku przeszło poważną modernizację. I tu znowu mili państwo wydaliście 5,5 miliona złotych za nową stację uzdatniania wody, która była po pierwsze samowolą budowlaną, po drugie została zrobiona na wysypisku, które przepraszam na kąpielisku. tak na kąpielisku, które pani prezydent Budka w 2025 roku też po naszej yyy też po

naszej konferencji uznała za nienadające się do eksploatacji, bo się rozlatuje. Podobno tak. No trzy lata wcześniej tam 5,5 miliona złotych zostało wpompowane. Co prawda właśnie na takich zasadach, że była to samo wola budowlana i musiała zostać rozebrana częściowo, tak? Bo stacja uzdatniania, te magazyny chemii zostały zdemontowane jako jako samowola budowlana. Więc y sytuacja jest taka, że wydano całe mnóstwo pieniędzy na inwestycje, które nie miały żadnego sensu. Teraz wmawia nam się, że kąpielisko nie nadaje się do użytku, więc skoro się nie nadaje, to dlaczego pompowano w nie pieniądze 3 lata temu w takiej ilości?

Problem ze ściekami, być może jeżeli chodzi o obiekt kąpielisko leśnej Olimpijczyk został zażegnany lub bardzo mocno ograniczony być może, bo wcale nie jest powiedziane, że do końca. Problem z wysypiskiem jest kompletnie jakby w zawieszeniu. Tutaj są znaki zapytania. Y i dlatego, że

przyjęto, bo to jest najważniejsze, co trzeba powiedzieć. Dlatego sobie to zostawiłem na koniec i dlatego poprosiłem o to, żeby właśnie móc to to tego podsumowania dokonać. Narracja o złotej aldze jako czynniku, który zabija ryby nie znajduje żadnego statystycznie uzasadnionego potwierdzenia w faktach. dlatego że

takich sytuacji kiedy w Kanale gliwickim pojawiała pojawiały się zakwity złotej algi, które rzeczywiście są i istnieją i nikt tego nie kwestionuje, ona się tu rzeczywiście raz na jakiś czas yyy rozplenia po prostu rzeczywiście rzeczywiście masowo kwitnie. To są kilkudniowe takie okresy. Natomiast takich incydentów istotnych, tak liczebnie, tak jakoś tam no w dużych ilościach, tak masywne zakwity takich takich zakwitów lub sytuacji, w których były śnięcia ryb lub

sytuacji, w których te dwie rzeczy występowały na raz. Ja takich okresów naliczyłem od 2022 roku 14. w sumie łącznie 14 incydentów, które polegały albo na zakwicie, albo na śnięciu ryb, albo na występowaniu tych dwóch rzeczy na raz. Przy czym sześć sytuacji to były

masywne zakwity algi złotej, które nie wywołały śnięcia ryb. Algi było w opór mnóstwo. Tak, od kilkudziesięciu do kilkuset milionów osobników na litr i rybą nic nie było. Trzy epizody były takie, że pojawiła się alga i ryby jednocześnie snęły. I to są

yyy epizody, z których dwa miały miejsce na sekcjach kanału glibickiego, a jeden to był yyy w 24 roku epizod na Dzierżnie i jeden z tych dwóch na kanale gliwickim to jest epizod tegoroczny, który cechuje się też tym, że po raz pierwszy jednocześnie w sposób jednoznaczny potwierdzono obecność prymnezyn, czyli toksyn, które alga złota może, ale

nie musi uwolnić do wody i wywołać wywołać rzeczywiście jakieś szkodliwe dla ryb zjawiska. Więc tak naprawdę na te na tych 14 sytuacji tylko jedna jest taka, gdzie zakwitła alga, uwolniła prymnezyny i padły ryby. I to jest tegoroczny tegoroczny zakwit, tegoroczny incydent tutaj w porcie w Gliwicach. Ja postawiłem pytanie, jak to się dzieje, że ta sama woda rozdzielona tylko śluzą już w piątej sekcji, czyli w sekcji poniżej tutaj od śluzy Łabendo do śluzy Dzierżna, dzierżno, która zawiera tą samą wodę, zawierającą te same solanki z tych samych kopalń wpływających z tej samej rzeki Kłodnicy, nie zakwitła.

Upłynęło trochę czasu, wiadomo, że śluza nie jest idealnie szczelna. Upłynęło trochę czasu, odrobina wody się tam musiała przedostawać tutaj z tej, bo tutaj było ile? 800. To był to był rekord, nie? Prawie 800 milionów osobników algi złotej w litrze. W tym samym czasie za wrotami śluzy, zaraz za

wrotami śluzy było 15 milionów. Tu było 800, tam było 15. >> Najpierw było zero, potem potem zaczęło rosnąć, a teraz >> ja rozumiem, że warunki pod tytułem ciepła woda, słońce i tak dalej. mogą sprzyjać temu zakwitowi. Tak. >> Ale ja bym to obaliła natychmiast, dlatego że rekordowy zakwit wcale nie był w tym roku, tylko 12 grudnia 2023

roku, kiedy woda była zamarznięta. >> A ja będę A ja będę to troszkę odpierał, bo to był drugi w kolejności. Wtedy też było 700 kilkadziesiąt milionów, ale >> 800 kilkadziesiąt >> [muzyka]

Radio Imperium Kliknij, aby słuchać na żywo