Finał akcji „Bieganie w rydwanie” | Na Sportowo
„Bieganie w rydwanie” to inicjatywa Fundacji NieOdkładalni, dzięki której osoby z niepełnosprawnościami mogą poczuć emocje prawdziwego biegu – wspólnie z wolontariuszami, przyjaciółmi i sportowcami. W ostatnią sobotę października miał miejsce finał akcji, która zaczęła się w marcu. W ramach Gliwickiej Parkowej Prowokacji Biegowej uczestnicy pokonali 5-kilometrową trasę w specjalnych wózkach – rydwanach napędzanych przez biegaczy.
Transkrypcja materiału
Transkrypcja automatyczna — może zawierać drobne błędy.
S pi c tr d je >> bieganie W Rydwanie to inicjatywa fundacji Nieodkładalni, dzięki której osoby z niepełnosprawnościami mogą poczuć emocje prawdziwego biegu wspólnie z wolontariuszami, przyjaciółmi i sportowcami. To nie jest jednak zwykły start ani typowe zawody. To manifestacja wspólnoty i dowód na to, że siła drużyny nie mierzy się czasem na mecie, lecz uśmiechami tych, którzy razem przekraczają kolejne kilometry. W ostatnią sobotę października miał miejsce finał akcji, która zaczęła się w marcu. W ramach gliwickiej parkowej prowokacji biegowej uczestnicy pokonali 5kilometrową trasę w specjalnych wózkach rydwanach napędzanych przez biegaczy.
Więcej szczegółów zdradza Dominika Habin, prezeska fundacji Nieodkładalni. >> Właśnie wystartowały nasze rydwany. W marcu, 29 marca rozpoczęliśmy cykl ośmiu biegów. bieganie w Rydwanie z gliwicką parkową prowokacją biegową i właśnie w 10 minut temu w wyruszyło sześć rydwanów i
czekamy tutaj aż wrócą żeby ich uhonorować uhonorować przede wszystkim i docenić wolontariuszy biegowych którzy z rydwanami od no od ośmiu miesięcy biegają tutaj w Parku Chorzowskim. >> Ale to jest finał. A wszystko się zaczęło chyba w marcu tego roku z tego co wiem. Więc jak się zrodził ten pomysł? >> Pomysł zrodził się w prowokacji, ponieważ uczestnicy Marek Dworski przede wszystkim stwierdzili, że w życiu osiągnęli już wszystko. Przebiegli tysiące kilometrów, maratony, półmaratony, biegi po setki kilometrów i
szukali wyzwań. I w ten sposób zrodził się pomysł, żeby yyy żeby pomóc komuś yyy i żeby zacząć biegać z rydwanami. Yyy nasi rydwanowcy przebiegli również y półmaraton Silezja w tym roku. Troje yyy troje dzieci Szymon, Klara i i zapomniałam w tym momencie. Ale y to
bieganie dzieciakom się podoba i to widać i słychać i czuć, ponieważ my rodzice mamy wtedy tą chwilę wytchnienia i faktycznie tu na polanie czy na spacerze możemy spędzić ten czas. >> Ale to jest tylko akcja i bieganie. Natomiast przy okazji była zbiórka na rydwany, na rydwany, które są niezwykle drogie. Więc powiedz, ile taki wózek kosztuje i jak trudno jest to osiągnąć?
Wózek nowy rydwa nowy kosztuje około 30 000 w zależności od wyposażenia. Jeżeli ma być przeznaczony dla osoby z mózgowym porażeniem dziecięcym, to niestety jest to taki koszt, ponieważ musi zabezpieczać całe ciało, ponieważ osoby biegające w wózkach, no niestety nie potrafią y kontrolować swojego ciała i muszą mieć dużo zabezpieczeń. Yyy, ale mamy też yyy dostajemy też wózki od osób yy, które już wyrosły z wózków. Yyy,
właśnie od yyy Rafika z z Bytomia dostaliśmy yyy dostaliśmy wózek i przekazaliśmy go yyy gliwickiej parkowej prowokacji biegowej i dzisiaj biegnie w nim, miał być bieg biec w nim Szymon, ale ostatecznie nie wiem kto w nim pobiegł, bo nie odróżniam tych wózków po prostu. >> Tak, ale była też akcja chyba zbierania na wózek z tego co wiem. Tak, >> tak, tak. zbieraliśmy na wózek yyy w zeszłym roku. Trwała ona trzy miesiące i
w trzy miesiące również dzięki wsparciu gliwickiej parkowej prowokacji biegowej, ale też wszystkich, którzy licytowali fanty i dorzucali do zrzutki, udało się ten wózek zakupić. Wiesz i zdążył przyjechać przed Gliwicką, przed startem pierwszej y pierwszego biegania w Rydwanie. Może tak pierwszego biegania w Rydwanie. Tak, bo się obawialiśmy, że nie zdąży dojechać, bo takie wózki y są robione na zamówienie. Ich nie można kupić w sklepie, po prostu pójść i sobie wybrać, tylko trzeba je zamawiać i czeka się około sześciu, tygodni. >> Pierwszy cel został osiągnięty, ale fundacja postawiła sobie kolejny. Jaki?
zbieramy na aktualnie na wytchnieniu busa, ponieważ przewożenie rydwanów na bagażnikach rowerowych samochodów, które są niedostosowane do osób z niepełnosprawnościami jest bardzo trudne, wymagające przede wszystkim siły fizycznej, a też nie zawsze po prostu tą siłę mamy, więc zbieramy na wytchniobusa, żeby przewoził osoby na wózkach, czy na wydarzenia takie sportowe, czy kulturalne, żeby można Można było po prostu wjechać wózkiem do do busa i w ten sposób też
odciążyć rodziców, bo gdybyśmy pozbierali dzisiaj rydwanistów, to rodzice by mogli mieć chwilę wytchnienia w domu, nie musieliby tu nawet się pojawiać. No i są z nami stoły pomocy, czyli yyy Tomata, gliwicka kooperatywa spożywcza yyy i targ na zielonym, który też nas wsparł swoimi pysznościami i mamy nadzieję, że nasze nasza puszka
zapełni się po brzegi i zapraszamy już na stoły pomocy, które będą na rzecz fundacji Nieodkładalni i Fundacji Savanci podczas Targu na zielonym w grudniu w ostatnią sobotę przed świętami. >> Jeszcze dzisiaj czeka was przyjemna chwila z tego co wiem, no tak zwane wytchnienie, tak pierwszy raz też ważne wydarzenie, myślę, nawet bym powiedział historyczne. O co tu chodzi? >> Fundacja Nieodkładalni powstała po to, żeby pomagać rodzicom i opiekunom i właśnie w dzisiaj organizujemy czwarty
weekend wytchnieniowy w Ośrodku Szkolno-Wychowawczym Ziemięcicach. y gdzie dzieciaki będą zaopiekowane z naszymi opiekunkami y wykwalifikowanymi do opieki nad nimi. A my rodzice, część rodziców spędzi ten czas pierwszy raz nie w Gliwicach, czekając, aż zadzwoni telefon ziemięcic, że trzeba ratować dziecko, tylko wyjeżdżamy aż do Szymocic, do hotelu Laskowo i tam będziemy mieć szansę 24 godziny spędzić poza Gliwicami, z
myślami daleko od dzieci, ponieważ będą tam warsztaty i przewidziane są dzisiaj i jutro. z psycholożką i będziemy tam po prostu uczyć się odpoczywać. >> Coś co dla większości ludzi jest normalne, dla was jest dużą frajdą. Jest jakiś przekaz na koniec właśnie do do wszystkich? Coś byś chciała powiedzieć? Znaczy chciałabym powiedzieć, żeby że warto doceniać każdą chwilę, że dla wielu osób to, co dla nas jest wielkim wydarzeniem właśnie 24 godzinami w poza poza domem
bez dziecka, to dla innych to jest coś normalnego, a my na to musimy czekać wiele miesięcy, lat. Niektóre, niektóre mamy y osób zależnych całe życie nie mają urlopu, więc wytchnienie jest bardzo ważne, pozyskiwanie środków na nie jest łatwe, bo są to koszty ogromne. Przede wszystkim koszty wynajmu ośrodka w Ziemięcicach, koszty zatrudnienia wykwalifikowanych opiekunek, bo nasze dzieci wymagają opieki
jeden na jeden, no ale nie stać nas na to, więc robimy dwa na jeden. Ale to to albo czasami półtora na jeden i i to jest bardzo trudne, żeby coś takiego zorganizować, ale wiemy, że warto, bo wdzięczność i też to naładowanie baterii nas rodziców wymaga tego, żebyśmy żebyśmy po prostu odpoczywały, odpoczywali. No większości mamy potrzebują tego wsparcia
i bardzo potrzebujemy to może tak bardziej do do władz miasta potrzebujemy miejsca w Gliwicach żeby stworzyć taki ośrodek mogący zapewniać opiekę wytchnieniową żebyśmy nie musieli y płacić tyle pieniędzy za wynajem komercyjnych miejsc yyy i żebyśmy mogli to realizować u nas w naszym yyy mieście Tym bardziej, że są
teraz środki na wyposażenie, środki unijne na wyposażenie takich miejsc i jest bardzo duża szansa na to, żeby teraz to stworzyć. A jeżeli jej nie wykorzystamy, to możliwe, że będziemy musieli czekać kolejne lata. >> Apelujemy w takim razie do władz miasta, no i do ludzi dobrej woli. Pomagajmy nie tylko wsparciem takim psychologicznym, ale także przede wszystkim finansowym, bo to jest bardzo potrzebne. Dziękuję ci bardzo. Wracamy do parku biegać. O tym, że takie akcje mają sens i warto je organizować przekonuje Aleksandra Wasilewska. >> Tak jest rewelacja. Dzisiaj mieliśmy nawet takie nagłe zaskoczenie, bo pojawił nam się jeden ekstra wolontariusz nowy. Trójka nowych się zgłosiła jeszcze przed biegiem, a na samym starcie okazało się, że pojawił się jeszcze z nami Stasiu, nowy Rydwanowicz. Także wszystko pięknie się
rozwija, jest nas coraz więcej i no liczymy na to, że w przyszłym roku będziemy wielką ekipą tutaj rywalizować z innymi drużynami. >> Bez wolontariuszy no nie dałoby się. Wy mamy macie nie powiem, że ograniczenia, ale inne zadania. Więc który kto to pierwszy tutaj z tych wolontariuszy zaczął? No i jak to potem szło dalej? >> Wiecie tutaj na prowokacji biegowej no to zaczął Marek Dworski. Tak. On y
stwierdził, że jak tu i tak przychodzimy z dzieciakami, jesteśmy, robimy dla nich wydarzenia, to czemu z nimi nie pobiegać? Ale tak naprawdę pierwszym wolontariuszem wytchnieniowym, który pobiegł z Rydwanem był Borys Wasilewski. W 2021 roku, jak były biegi dla dzieci
na półmaratonie gliwickim, to Borys stwierdził, że on chce pobiec z Kamilem, bo czemu wszyscy biegają, a Kamil musi siedzieć w wózku, więc odłożył na bok swoje wszystkie, że tak powiem, ambicje, bycie pierwszym. No dla 11olatka to jednak hormony buzują i jest istotne, żeby być w czołówce. I stwierdził, że on pobiegnie z Kamilem. y zaskoczyła go trasa, bo trasa była przygotowana akurat tak, że pod górkę trochę pobiegli, musiał się mocno wysilić i na naszych social mediach jak ktoś pogrzebie tak ctery lata wstecz, no to Borys był pierwszym wolontariuszem biegowym i w sumie trochę, trochę odczekaliśmy,
nabraliśmy mocy jako fundacja. No i dzisiaj wracamy nawet z poczworzoną siłą. Tak. >> Karolina jest jedną z wolontariuszek, które sparły tę akcję. Jak to się stało, że zdecydowała się pobiec rydwanem? >> Mój mąż już wcześniej właśnie udzielał się tutaj obecny obok. Szymon udzielał się właśnie tej fundacji, no i była potrzeba osoby, która również pobiegnie dzisiaj. No i zdecydowałam się spróbować. >> To takie proste, ale pewnie wymagało tutaj do pewnej organizacji, a przede wszystkim chyba był stresik. >> Tak, tak. Troszkę się stresowałam. Nie wiedziałem jak do końca tutaj z wózkiem mi się pobiegnie, ale myślę, że to super doświadczenie. Widziałam radość tutaj dziecka i na pewno na pewno będę dalej próbować tutaj działać.
>> Szymon, słuchaj, ty kibicowałeś czy też biegłeś? >> Ja też biegłem. Każdy miał swój rydwan, także musieliśmy się na chwilę rozdzielić w małżeństwie. yyy to co powiedziała Karolina, że przed każdym startem jest trochę tego stresu, bo każde dziecko jest inne. No ale mamy mamy okazję poznać ich historię, mamy okazję porozmawiać z rodzicami, jakoś ich tam wspomóc dobrym słowem, yyy odstresować ich, odstresować dzieciaki. One też, każdy praktycznie z nich nie jest mocno uśmiechnięty podczas biegu. Także zapraszamy, jeżeli macie takie dzieci z niepełnosprawnościami, to chętnie z nimi pobiegamy.
>> Nie wiem, czy zdajecie sobie sprawę jak to jest ważne i to nie chodzi tylko z punktu widzenia pomocy rodzicom, ale właśnie dzięki takim akcjom można na przykład uzbierać nawózek, który kosztuje 30 000 zł. >> Szczerze mówiąc nie. Tak naprawdę trochę przychodziliśmy na gotowe i i mówi się, że robimy czarną robotę, ale to my dokładamy bardzo bardzo małą cegiełkę. To tak naprawdę fundacja się tym dosyć mocno zajmuje. Tutaj Ola i Ryszard. Y, jeżeli możemy dodatkowo pomóc, jeżeli państwo mogą pomóc jakoś tam finansowo, no to to do tego zachęcamy, bo no bo takie rzeczy są potrzebne. Po prostu pomagajmy sobie.
>> Patrycja to kolejna wolontariuszka, która debiutowała w roli woźnicy rydwanów. >> Tak, dzisiaj na zakończenie sezonu jest mój debiut. Pomysł wziął się z Facebooka. Było po prostu ogłoszenie, na które odpowiedziałam. Znalazł się Kamil dla mnie w sam raz, żeby dzisiaj przebie kółeczko. I tak oto tu jesteśmy dzisiaj. I to był tak od razu czytasz ogłoszenie i mówisz co? Napiszę, zgłoszę się. >> Tak, to był dokładnie taki odruch. >> Fantastycznie. A ty biegasz normalnie? Tak, >> generalnie tak. Biegam od 2018 roku i ten sezon jest też dla mnie przełomowy, bo po po porozie wracam na nowo do formy. Zaczynam od nowa troszeczkę. Y, no też jest to dla mnie sezon y trudny.
>> Trudny, ale z wózkiem było jeszcze chyba trudniej, bo trzeba było tutaj jakby tą uwagę podzielić. >> Trzeba było uwagę podzielić. Nie jest to łatwe, no ale y mam nadzieję, że spełniłam jakieś marzenie, bo życie tych dzieciaczków tak generalnie nie jest łatwe. Więc to moje dzisiejsze kółeczko to nijak się ma. >> I satysfakcja chyba duża. >> Jest duża satysfakcja. Na pewno to był pierwszy i na pewno nie ostatni raz. Julita do biegania wróciła po dłuższej przerwie. W prowokacji wzięła udział po raz pierwszy i to razem ze Stasiem. Jak jej się biegło?
>> No można tak powiedzieć. Miałam długą przerwę, ale pomału, pomału mam nadzieję, że wrócimy do aktywności. >> Brakowało ci właśnie biegania? >> Tak, tak jest. To, jest to fajne. Jest człowiek od razu jest taki spełniony i szczęśliwszy. Tak mi się wydaje, że coś takie fajne uczucie. >> Ta akcja toczy się już od marca. Pomysł. No trudno tutaj powiedzieć, że ma jakikolwiek słaby punkt. >> Wydaje mi się, że tu jest idealnie wszystko zrobione i nie znalazłabym tu chyba słabego punktu. >> Ej, ty nie jako wolontariuszka, tylko jako mama to też jest takie chyba wyzwanie. No jednak trzeba nie dość, że mieć kondycję, to jeszcze nad tym wszystkim jakoś panować.
>> Zgadza się, zgadza się. No kondycja to jedno. Myśleliśmy, że zrobimy z tego spacer, ale udało się zrobić coś więcej tak na początek. Ale bez kondycji też warto warto spróbować tak po prostu zrobić coś fajnego dla siebie. >> O czym o czym mamy tak? No nie powiem, że marzą, ale co by tak chciały? Nie wiem, te wytchnienie czy może coś jeszcze więcej. >> To bym musiała pomyśleć, bo szczerze mówiąc nie wiem. No wytchnienie przede wszystkim. Najważniejszy jest ten odpoczynek, sen
i i jeżeli matka jest spełniona, to i dziecko jest spełnione. >> Anna to kolejna uczestniczka tego biegu, która nie ma wątpliwości, że takie akcje są bardzo potrzebne. >> Uważam, że jest rewelacyjna ta akcja, jak najbardziej potrzebna. Po pierwsze, żeby społeczeństwo wiedziało, że wśród nas są także osoby, które chcą być razem
z nami, a nie są w stanie same od siebie tego zrobić. I jak najbardziej te osoby przecież mają też uczucia, mają potrzeby i mają też marzenia, które chcą spełniać. I to jest, myślę, że jedno z takich właśnie wydarzeń, które pomaga. Te marzenia są bardzo takie, bym powiedział, prozaiczne. Coś, co dla
innych jest codziennością tutaj, to jest dla nich nieosiągalne. Tak, >> dokładnie. Bez pomocy to by było niemożliwe. >> A tu się kolejny rymas. To jeszcze trochę. >> Marek Dworski to pasjonat biegania i podróży. Maratończyk z Gliwic, który na swoim koncie ma tysiące pokonanych kilometrów zarówno na trasach biegowych, jak i rowerowych. A jak to się stało, że zaczął biegać z rydwanem? Kiedyś mam za sobą bardzo dużo maratonów, jutro maratonów, ale radość tego dziecka przekazającego metę daje więcej radości niż puchar czy medal. Mam już mogę powiedzieć, że w Gliwicach najwięcej maratonów. 138 maratonów, 32 ultra. Chciałbym z tymi dzieciakami jeszcze parę parę maratonów przebiec. Teraz żeśmy biegli silezję.
Przepiękna impreza. Chcielibyśmy coś na kształt lez, a wiem, że tutaj jest zrobić tyle co oni właśnie. >> Czyli maratony z wózkiem, z rydwanem. >> Zdecydowanie tak. Ale decyzja należy do rodziców, bo oni najwięcej znają psychofizyczne wartości swoich dzieci, które umożliwią bieganie. >> Wiem, że masz dwa okrążenia ze sobą i kolejne dwa przed sobą, więc do zobaczenia na trasie. Zakończył się pierwszy sezon biegania w Rydwanie, ale wiosną znowu spotkamy się na prowokacji. Każdy z tych startów to wzruszająca historia współpracy i przyjaźni, która pokazuje, że bariery naprawdę da się pokonać.


