Agnieszka Batóg | Rozmowa Dnia

13 marca 2026 · 15:37 · Obejrzyj na YouTube

W „Rozmowie Dnia” gościem Adama Żaaka była Agnieszka Batóg, która – jak zawsze – wniosła do naszego studia mnóstwo uśmiechu i pozytywnej energii. Choć Agnieszka wielu osobom kojarzy się przede wszystkim z „Lufcikiem na Korbkę”, tym razem rozmowa rozpoczęła się od tematów związanych z małymi i tymi nieco większymi strachami. Punktem wyjścia był spektakl „Preludium do strachu”, ale nie zabrakło też opowieści o działaniach w Muzeum Etnograficznym w Chorzowie. To właśnie tam, podczas Nocy w Muzeum, aktorzy wcielają się w różnego rodzaju straszydła i demony, tworząc wyjątkową, pełną emocji atmosferę. Na tym jednak nie koniec atrakcji. Miłośnicy mocniejszych wrażeń mogą odwiedzić zamek w Toszku i wziąć udział w teatralnej grze „Coś się dzieje w zamku”, przygotowanej przez Teatr Zły. To propozycja dla wszystkich, którzy lubią połączenie teatru, tajemnicy i dobrej zabawy.

Transkrypcja materiału

Transkrypcja automatyczna — może zawierać drobne błędy.

Radio Ekspertów i Pasjonatów. Adam Żak przy mikrofonie. W studiu witamy Agnieszkę Batuk. A co to się stało? Tak słońce razi. Pani Agnieszko. Droga słońce razi. Wiosna przyszła na całą gębę już. A czemu my zimę? Proszę pani, proszę nie przesadzać tutaj, ale tylko kalendarzową, ponieważ długo wyczekiwane słońce przyszło i i od razu

troszeczkę jest weselej. Tak, zaraz uśmiech na twarzy się pojawił. Ja chyba miałam zawsze, nawet jak redaktor sugerował, że jestem zmęczona po nagrywaniu w skansie. Zimą też. No dobrze, zimą też tylko taki troszeczkę przyciemniony, a ale teraz cały czas działamy. A a lepiej się działa w słońcu. To jest oczywiste, że słońce, chociaż my jesteśmy trochę takie stworzenia nocy. Nawiązujesz do strachów? Nawiązuję trochę do strachów. Nawiązuję do teatru złego. No bo lufciczek to wiadomo, lufcik na korbkę. wysolutki, kolorowy, cała ja dla wszystkich tak

naprawdę i dla małych, i dla dużych i dla kwadratowych, i dla podłużnych. No a teatr Zły on się już obwarowywuje. To jest takie minimum 13 lat, a jak 15, a jak więcej, to nic złego. No i dla dorosłych i taki mroczny troszkę jest, chociaż w ten weekend preludium do mroczności. Preludium do mroczności. To taki tytuł jest, czy nie? preludium do strachu. Y, czyli taki wstęp, czyli takie nawiązanie, tylko preludium, bardzo ładne artystyczne słowo, preludium do strachu, więc jeszcze nie taki całkiem strach, jeszcze nie taki lęk, jeszcze nie to, co na przykład robimy w Skansenie w Chorzowie, w Muzeum Etnograficznym podczas Nocy Muzeów, gdzie zapraszam oczywiście pana straszki, tak? I to są właśnie nie są strażki, to są już takie solidne strachy i demony i i szczególnie my tam mamy przedstawienia co godzinę. Yyy, ponieważ

jest to tak, że wchodzi się do muzeum etnograficznego, które jest muzeum na żywym, na świeżym powietrzu i przechodzi się i gdzie jedni aktorzy kończą scenę, przechodzi grupa, a kolejna grupa dochodzi do dopiero do tych poprzednich. Dlatego możemy grać tak ciągiem i non stop. gramy to przez kilka godzin i tam te wcześniejsze godziny, gdzie jeszcze przychodzą rodziny z dziećmi, staramy się oczywiście być strasznie, ale też żeby nikomu nie zrobić krzywdy psychicznej, ale te późniejsze godziny po godzinie 22:00 do północy, no to już są takie oblepiające, takie no takie straszliwe. No to taka trochę robota na taśmie.

Jeżeli ktoś z państwa myślił myślał, że praca w teatrze to właśnie długi sen i później tylko blichtr i oklaski. Ach, oklaski to tylko są obrazki. Tak naprawdę to jest to jest ciężka robota. Noc muzeów uwielbiamy, zapraszamy. Natomiast no jest to takie szychta. Dobrze. Najbliższa noc kiedy? Najbliższa noc muzeów w maju z 16 na 17.

B serdecznie państwa zapraszała pana redaktora. Mam się przyjść bać? Tak, mam się bać. Dobrze. No to teraz preludium. Preludium do strachu. Ono bazuje odrobinę na naszych doświadczeniach ze Skansenu. Zresztą mam ze sobą wydawnictwo Wieś Miniona. Jest to wydawnictwo wydane przez Muzeum Górnośląski Park Etnograficzny w Chorzowie. E i my opieramy się na w

naszych scenariuszach na podobnych wydawnictwach, ale też na legendach miejskich, też na opowieściach babć, dziadków. W sobotę i w niedzielę możecie państwo spędzić czas z lufcikiem na korbkę w wersji teatru złego. W sobotę o godzinie 18:00 w Arterii w Centrum Kultury w Ornontowicach, a w niedzielę o 18:30 w

stacji kultury w Pyskowicach. Mówimy o sobocie i niedzieli najbliższej najbliższej, czyli 14 i i 15 marca. Yyy, jest to spotkanie prowadzone przez fantastyczną personę sceniczną. Rozmawialiśmy przed przed programem o innych personach scenicznych, ale tu podobna charyzma również urok osobisty Mateusz gadający Świstak. On jest opowiadaczem, narratologiem, bardzo charyzmatycznym bajarzem i przywraca

troszeczkę naszemu światu zagonionemu tą zapomnianą sztukę opowieści. Opowieści takiej hipnotyzującej, opowieści, która przełamuje granice między sceną a widownią. Opowieści, która tworzy wspólnotę, tworzy społeczność. Oprócz tego oczywiście, że grają tam aktorzy teatru złego, fantastyczni i fenomenalni w swoich rolach. Yyy, czy jest to bardzo straszne? No jest powyżej 13 lat,

czyli jest jakiś taki element y mocniejszego bicia serca, tak, ale jak sama nazwa wskazuje, jest to preludium do strachu, więc jeszcze nie jest tak potwory, nie? Co jest ciekawe w tych spotkaniach z opowieścią to, że one straszne bardzo często zaczynają być kiedy wychodzimy z sali teatralnej, czy

wychodzimy z chaty, jeżeli to jest w Skansenie w Chorzowej wie, czy wychodzimy z domu kultury i zaczynamy w domu, czy zaczynamy w łóżku po zgaszeniu światła zastanawiać się, a co jeśli a co jeśli faktycznie tak sugestywnie gracie? Tak, sugestywnie gramy, gramy różnie. Gramy trochę z przymróżeniem oka, bo ja lubię, żeby te rzeczy były zabawne. Jeżeli jeżeli nie musimy być aż tak bardzo bardzo straszni, to ja lubię, żeby był trochę śmiech. Jest dużo zaskoczeń, no bo sama forma jest zupełnie inna niż spotykana gdziekolwiek. jest trochę wisielczego humoru, trochę opowieści z miejsc, z których pochodzimy, bo to są i gliwickie i Zabrzańskie, i Katowickie, i ornontowickie, i pyskowickie. To jest, myślę, bardzo ciekawe poznać tę swoją małą ojczyznę z troszeczkę innej strony.

No a czasem jest niekomfortowo, czasem jest troszkę bardzo oddział imersyjnie. O, jest teraz takie często używane słowo imersja, czyli ten spektakl jest taki oblepiający, taki dookoła, także taki, że nie oddziałuje tylko na zmysł wzroku i słuchu, tylko wchodzi gdzieś tam pod skórę i nie wiemy do końca, co jest spektaklem, co jest prawdą, a co jest tą tą faktyczną historią i tym strachem i tym duchem i tym tą legendą, która która pochodzi z miejsca, w którym właśnie jesteśmy. Ja nie wiedziałem, że te wszystkie nasze strażki, one miały taki jakiś regionalny zasięg. Ten był tutaj, a ten był tam.

Na pewno różnie się nazywają. A są te same? A są bardzo często są te same. No ale są też takie strażki typowo nasze, takie jak Bebok na przykład. To jest taki nasz śląski tutaj. On to u nas mieszkał pod tymi chałupami i u nas mieszkał w tych stodołach, nie nigdzie indziej. A jak się zrodził pomysł na na ten teatr złego? jakło to trzeba zapytać jak sięodził

pomysł na lufcik na korbkę najpierw lufcik na korbkę opowiada o śląsku zwykle po polsku dlatego że dzieciaki jeszcze nie nie znają tej twary, nie gudują ale my czasem godomy i przemycamy śląskie słownictw natomiast nie w taki sposób który przeciąża te dziecięce umysły i nie takie w sposób który może ze względu na to że na przykład cały spektakl jest w gwarze z niechę tylko właśnie zachęcić i tak się zrodził lufcik. Lufcik to jest takie małe okienko na te światy, które nie są koniecznie kiedyś albo nie będą kiedyś, tylko są tutaj właśnie obok nas.

I ten lufcik sobie tak rósł i rósł i zaczęło przychodzić na spektakle i na nasze wydarzenia, szczególnie na te teatro gry, coraz więcej osób dorosłych, które bawiły się świetnie, bawiły się pysznie. No bo Lufcik jest cudowny i słodziutki i kochany i wesoły i mądry i oparty na faktycznej merytoryce. Natomiast zaczęli zaczęliśmy czuć, że

jest potrzeba też skierowania działań do starszego widza i także mój zespół aktorski i artystyczny w ogóle poczuł, że chciałby też już troszeczkę wyjść z pudełka grania familijnego i grać też dla dorosłych. No i i ta potrzeba była bardzo bardzo mocna. Zresztą ten świat naszej historii,

naszej kultury, naszego dziedzictwa jest fascynujący i szkoda było go tak zostawić. Preludium jest dla tych starszych dzieci, które już rozumieją coś więcej. A już takie typowe przedstawienie to już tam dzieci nawet te 13letnie nie są wskazane jako podziwiający was widzowie.

13 lat myślę, że jest taką granicą. 13, 15 to jeszcze bardzo zależy od dziecka, czy tam od tego młodego człowieka, od młodzieży, od jej gotowości, bo pytano mnie teraz przed przed teraz przed tym weekendem przed Ornontowicami i Pyskowicami, czy na pewno nie? Czy dzieci nie mogą? To są dzieci, które niczego się nie boją i super, to my się boimy takich dzieci. Natomiast tam nie ma nagości w tym spektaklu, nie ma przekleństw, natomiast treści nie są

według naszej opinii, według psycholożki, która jest wiceprezesem naszej fundacji w tomie Graj. Według pedagogów, z którymi pracujemy, to nie są treści i sposób przekazywania skierowany dla dzieci. I dzieci bardzo często reagują właśnie tak, jak się reaguje na coś, w czym się czujesz niekomfortowo, czy coś się boi. Czasami tam jest jakiś płacz, czy jest jakieś takie silny lęk, że trzeba opuścić salę, a czasami rozmową usilną z aktorami

negowania tego, co jest przekazywane ze sceny, czy tam niekoniecznie tylko gramy na scenie. I to wprowadza poczucie dyskomfortu u wszystkich. Także jeżeli coś jest od 13 roku życia to ja sugeruję się tego trzymać, ale jak przyjdą no to nie wygonicie nie wygonimy ich. Ze skansenu też nigdy nie wyganialiśmy i to już tak na na odpowiedzialność rodziców rodziców i i tych przyszłych psychoterapeutów

będzie strasznie. Ja ja tutaj widziałem tak kątem oka plakat, który który no już sam w sobie jest straszny. No to ja jestem. A to ty jesteś. A wiesz co to jest, bo nie przyniosłam plakatów teraz na 14 i 15, czyli na Ornontowice i na Pyskowice, a plakat, który dostarcza ci także elektronicznie jest na 21 marca i to jest coś

troszeczkę innego. Też duchy i strachy śląskie, też śląska demonologia, ale na zamku w Toszku, który sam w sobie jest magiczną przestrzenią, przestrzenią tajemniczą, przestrzenią, która wręcz filmową, tak? wręcz filmową. Kręciliście tam, nie? A my tak. Y także kręciliśmy tam. Zapraszamy na nasze social media. Są tam miniatury filmowe. 21 marca o godzinie

19:00 zaczynamy teatro grę Coś się dzieje w zamku i tam oczywiście aktorzy Lufcika na korbkę i teatru Złego będą wcielać się w te różne postacie z naszych spektakli ale także drużyny czy widzowie to już nie są tylko właśnie tylko widzowie których dzieli od sceny taka wyraźna jakaś linia czy czwarta ściana tylko wchodzimy w interakcję rozmawiamy z tymi postaciam Tu można do nich mówić, słuchać odpowiedzi, rozwiązywać zagadki i dochodzić do do

jakiegoś finału, którym jest zadane zadane zadanie, które trzeba rozwiązać, wygrać i wygrać nagrody. Także to jest takie połączenie grywalizacji, larpa i spektaklu teatralnego. Dlatego nazywa się to teatrogra, a nie gra plenerowa czy gra miejska. Teatrogra. A mnie to wszystko

ciągle przypomina takie wasze typowe lufcikowe podejście do tego, że ten kontakt z publicznością jest bardzo bliski, bardzo bliski i on i to są i zalety i wady i dla nas i dla publiczności. Na pewno nakręca nas bardzo to, że jest to nieprzewidywalne. Na pewno cudowne jest tak jak nie wiem czy w czasie standupu artyści posługują się pracą z publicznością, rozmową z publicznością. No to jest fantastyczne. Trzeba rozwijać improwizację, a ciągle nie dać się wytrącić, strącić z pantałku i wytrącić z z roli. Myślę, że to nie jest częste. No ja byłam na spektaklach yyy i familijnych, głównie familijnych, gdzie aktorzy w teatrach instytucjonalnych próbowali zadawać dzieciom pytania i nie wiedzieli co robić z tymi odpowiedziami. Zwykle je

porzucali. No było to troszeczkę żenujące. Tak. Dziękuję za to słowo. y niewygodne dla mnie jako dla osoby, myślę, że dla tych dzieci również. Ja bardziej świadomie czułam, że coś jest nie tak i że jeżeli kogoś o coś pytasz, to potem coś z tym zrób. A a dzieci po prostu czuły to bardzo intuicyjnie i osadzało się to na emocjach, że skoro pani aktorka chciała i pytała, no to czemu pani aktorka ma to teraz gdzieś? Yyy, no to my nie, my nie. I także bliski kontakt na spektaklach też, na spotkaniach z opowieścią bardziej, a na teatrograch no to jesteśmy całym takim żywym organizmem.

Reasumując 14 15 dzień marca Ornontowice, czyli to jedziemy tak i w sobotę o 18:00 to jedziemy tak bardziej w stronę Mikołowa tam, a w niedzielę 15 Pyskowice, czyli Toszecką i bardzo blisko, bo to stacja kultury Pyskowice, nie trzeba do miasta wjeżdżać, tylko od razu skręcamy i jesteśmy. A 21 to ciągle jedziemy Toszecką, tylko do Toszka, do centrum kultury, zamek w Toszku i tam biegamy po tych komnatach, zamykamy się w wieży, spotykamy białą damę i kogo jeszcze spotykamy? No a jak państwo znacie historię i specyfikę Toszka, to możecie się domyślać, a jak nie znacie to na pewno się dowiecie.

Strasznie dziękuję. Preludium do strachu. Zapraszamy bardzo serdecznie. Agnieszka Batuk. Bardzo dziękuję za rozmowę, za wizytę w studio. No i spotykamy się niebawem znowu.

Radio Imperium Kliknij, aby słuchać na żywo