70 Lat Nowin Gliwickich | 100% Gliwic
🎉 70 lat „Nowin Gliwickich” – wyjątkowy jubileusz w sercu miasta 🎉 W programie „100% Gliwic” świętowaliśmy 70. urodziny gazety Nowiny Gliwickie. Z tej wyjątkowej okazji odwiedziliśmy Galerię Forum, gdzie na scenie głównej odbyło się symboliczne krojenie jubileuszowego tortu. W wydarzeniu udział wzięli m.in. Prezydent Miasta Gliwice, Redaktor Naczelny „Nowin Gliwickich”, legendy gliwickiego dziennikarstwa oraz Prezes Imperium Media. Było to spotkanie pełne wspomnień, rozmów o historii lokalnych mediów oraz spojrzenia w przyszłość dziennikarstwa w Gliwicach. Zapraszamy do obejrzenia relacji z tego wyjątkowego wydarzenia, które połączyło pokolenia i podkreśliło znaczenie „Nowin Gliwickich” w życiu miasta.
Transkrypcja materiału
Transkrypcja automatyczna — może zawierać drobne błędy.
[muzyka] już Już za chwileczkę, już za momencik będziemy świadkami bardzo interesującego wydarzenia. 70 lat kończą dzisiaj nowiny gliwickie. Spotkamy się z aktualnymi redaktorami i z tymi, którzy tworzyli nowiny, no niekoniecznie przez 70 lat. Zostańcie z nami. [muzyka]
Bardzo dziękuję, że tu jesteście, że my tu jeszcze będziemy. Także spokojnie, śmiało można przychodzić, wpisywać się do listy yyy i i brać też okolicznościowy numer. Jeżeli ktoś jeszcze nie zna Nowin Gliwick, w co wątpię, to tam dużo o tym, co ta marka znaczy dla miasta Gliwice i czym jest [muzyka] dzisiaj i była >> Łukasz Buszman, redaktor nowin gliwickich dzisiejszej jubilatki.
Panie redaktorze, że tak oficjalnie powiem, pamięta pan swój pierwszy dzień w nowinach? >> Tak, pamiętam. Dokładnie pamiętam. To 5 lat temu. Ja już pomijłam, że nie mam 70 jeszcze, ale jak nowiny gliwickie, co jest dobre. Natomiast, natomiast w nowinach jestem od pięciu lat i pamiętam pierwszy dzień to były takie trochę zmiany właścicielskie. Ja tam przyszedłem do do zespołu i co mnie uderzyło trochę starego sprzętu, stary budynek to z tej jakby z tej kwestii y takiej organizacyjnej i to staramy się zmieniać. Natomiast y bardzo przez te 5 lat poznałem miasto dzięki nowinom gliwickim. Przez znaczy nie dzięki nowinom, dzięki tym ludziom, których tam poznałem. Generalnie pracuję w Gliwicach niecałe 7 lat i mam wrażenie, że dopiero od czasu jak zacząłem pracować w nowinach gliwickich to trochę się
wgryzłem w to miasto, mimo że rodzinie jestem znany. mój dziadek był z Gliwic. Natomiast y poznanie takiego miasta naprawdę ludzi, miejsc, nawet ulic, ja no nie wiedziałem w pierwszych momentach, kiedy jak zespół mówi, że na jakiejś ulicy coś się dzieje, nie mam pojęcia. No teraz już myślę, że w dużej części mam to takie moje pierwsze wrażenie, które miałem, że trzeba troszeczkę to gazeta ma 70 lat i nadal wychodzi i będzie wychodzić. Natomiast trochę jakby takich pomysłów bardziej telewizyjno wideo social mediowych wprowadzić. Natomiast marka absolutnie
to z tym też się zderzyłem przez ostatnie pięciolecie w pozytywnym sensie się zderzyłem, że po prostu gdzie się nie powie nowiny gliwickiej, tam są drzwi otwarte. To jest to jest super. >> Jak to jest być szefem takiego 70latka? To jest obciążenie czy wielka radość? >> Z jednej strony to jest obciążenie takie pozytywne, ale ale jednak obciążenie. To znaczy, no tak jak powiedziałem przed sekundą, marka Nowin jest tak silna, że trzeba ją nieść na barkach, niezależnie jakie są czasy dzisiaj dla mediów są czasy średnie, biznesowo na to patrząc. Natomiast y natomiast oczekiwanie od tego, żeby to żeby ta gazeta była, żeby była coraz lepsza, żeby to medium się rozwijało jest, jest ogromne. Więc, więc jakby w tym sensie rzeczywiście to jest obciążenie, ale z drugiej strony zespół, ekipa, która tu jest, która ze mną
pracuje i powiedziałem wcześniej, no mega zna miasto, zna ludzi, wiałbym atmosferę do tego co tu, co tu się dzieje. Jest tak super, ja bardzo ich lubię, bo, bo tam cały czas jest coś o mieście. jakby mamy taką grupę na WhatsAppie i to po prostu codziennie jestem bombardowany jakimiś takimi nowinkami i to bardzo sobie to w nich cenię, że oni tym miastem po prostu żyją. Gliwice i nowiny, no to już w zasadzie to jest taki konglomerat. Teraz pytałem jednej z czytelniczek, czy zmieniłaby coś w nowinach gliwickich. powiedziała, że nie y nie pytałem jeszcze innych czytelników, ale jeśli się to potwierdzi, to nie zmieniajcie niczego. Bądźcie następnie 70 lat tacy sami. Pytałem również czy preferuję
papierową wersję czy internetową. Powiedziała: "Zdecydowanie papierową". No i teraz mamy problem. No bo papier to staroć, nie? To zależy. To znaczy oczywiście [muzyka] jest tak, nie jesteśmy tu żadnym wyjątkiem, że jakby te te poziomy sprzedażowe gdzieś tam w porównaniu, no to nie jest lat 20, gdzie 20 lat temu, gdzie rzeczywiście jakby papier [muzyka] to był król. Internet musi być rozwijany i to staramy się robić. Zresztą myślę, że niedługo także wspólnie z Imperium TV różne różne projekty wspólne zrobimy. Natomiast natomiast ten papier jest na stabilnej formie. Jak tak patrzę, mam znajomych też nawet naczelnych gazet tutaj dookoła, które które w miastach myślę, które które funkcjonują i ten stabilność papieru także w powiecie, bo powiat to też jest dla nas ważna część, ale tam też ludzie kupują gazetę, tych
informacji poszukują, jest na stabilnej formie, więc absolutnie nie nie ma takiego pomysłu, żeby po pierwsze rezygnować z papieru, po drugie żeby jakoś wyważać, że no teraz tylko internet, a papier to tam nie wiem raz na miesiąc albo raz na ten nie, to dalej będzie tygodnik i mam nadzieję, że że się to utrzyma, bo z drugiej strony strony jest duża część ludzi, oczywiście starszego pokolenia głównie, ale którzy no muszą kupić gazety. Ja sam mam ojca 75 lat. Jak nie kupię gazety, którą on lubi, no to on jakby to on jakby aż cały chodzi, nie? To musisz mi kupić. No także jestem optymistycznie nastawiony do papieru.
>> To trzymajmy się tego optymizmu przez następne 70 lat. Wszystkiego najlepszego. >> Dziękujemy. [muzyka] >> Prezydent Gliwic Katarzyna Kuczyńska Budka. Ten złoty pierścionek mi chodzi po głowie, bo nie jest pani pierwsza, która wspomina, że nagrodami w nowinach były złote pierścionki. >> To jest zabawna historia. Wygrałam za krzyżówkę. Chyba to też był
8 marca, ale tego już dokładnie nie pamiętam. [muzyka] Złoty Pierścionek. Nigdy przed tą wydarzeniem, ani nigdy po tym wydarzeniu nic nie wygrałam. W związku z tym no mam go mocno w pamięci. Jest to dla mnie jakieś takie sentymentalne wydarzenie. A 70 lat nowi
to jest naprawdę piękny jubileusz. Choć cały czas mówię, że mimo, że wiek bardzo szacowny, to wciąż młodzieńcza świeżość. >> Ja się pytałem niektórych czytelników, co zmieniliby w nowinach i proszę sobie wyobrazić, że niczego by nie zmieniali. A może pani prezydent by coś zmieniła? No ja mam też za sobą doświadczenia dziennikarskie, więc ja bym wzbogaciła nowiny jeszcze takim elementem, który
byłby dyskusjami gdzieś na żywo, jakimś jakimś mini studio, które mogłoby być takim dodatkowym przekazem. Wiemy, że młodzi ludzie już nie czytają po gazety tradycyjne, nie sięgają, ale uważam, że nowiny mogą być naprawdę też świeżym medium, które inaczej dociera do odbiorcy i życzę nowinom, żeby jak najdłużej na tym rynku były. Więc myślę, że takie właśnie krótkie treści wideo
mogłyby dać jeszcze kolejny element nowinom, bo bo są dobre, bo dbały o jakość, bo dbały o treści, dbały o szatę. chwileczką oglądałam jak się zmieniała szata. Pali o to. A jak pomyślimy, że to jest jeden tylko z kilku tytułów w Polsce, który ma tak długo lat, tak dużo lat, tak długo funkcjonuje na tym lokalnym rynku, no to warto szanować ten numer. >> No i może nowiny wróciłyby do tych złotych pierścionków. Znakomity pomysł, jak się pojawią znowu krzyżówki ze złotymi pierścionkami. Deklaruję, że pierwsza taką krzyżówkę rozwiązaną wyśle, licząc na kolejny ten
złoty traf w nowinach. >> [muzyka] >> z lekką tremą, no bo jednak jako młodszy kolega witam Zbigniewa Lubowskiego legendę dziennikarstwa. >> Ja myślę, że w tym określeniu legenda jest nieco przesady, ale faktem jest, wyliczono mi tutaj przed chwileczką skrupulatnie, że przepracowałem w tej redakcji 17 lat. No to rzeczywiście jest szmat czasu. >> To nie był dobry okres w historii Polski, prawda? No rozpocząłem pracę w tej firmie na sześć tygodni przed prowadzeniem stanu wojennego, a później zaczęły się rzeczy straszne. Były komisje weryfikacyjne,
które usuwały bezpardonowo dziennikarzy za to, że nie wyznawali marksizmu, leninizmu. Redaktor naczelny ówczesny Marian Załęga został wyrzucony i pozbawiony prawa wykonywania zawodu dziennikarskiego. Oczywiście to się wydawało, że to są unormowania dożywotnie, ale potem przełom ustrojowy w 89 wszystkie te rozporządzenia usunął,
ale wtedy wydawało się, że to już będzie bilet wilczy na całe życie. No każdy człowiek wykonujący zawód dziennikarski musiał gdzieś pracować. Ja akurat pracowałem w tej instytucji, ale nie zajmowałem się propagowaniem marksizmu ani leninizmu, tylko zajmowałem się szeroko pojętą kulturą, sztuką, teatrem, muzyką. No powodów do do nadmiernego wstydu chyba nie mam. >> W jakiej dziedzinie pan się czuje najlepiej? >> Ja nadal wykonuję zawód dziennikarski. Mam przyjemność funkcjonować w redakcji miesięcznika Śląsk. Pracuję również dla potrzeb yyy dziennika zachodniego.
Jestem recenzentem teatralnym. Najlepiej się czuję w tym, co mi jest najbliższe. Właśnie sprawy teatru i muzyki. Ja nie ukrywam, że kocham muzykę i relacjonowanie wydarzeń o charakterze muzycznym przysparza mi naprawdę niemałej satysfakcji. A nie bez znaczenia jest i to. Nie wiem czy to tak warto mówić o sobie, bo to na bufonadę zakrawa, ale ja jestem również literatem, członkiem Górnośląskiego Towarzystwa Literackiego, więc wykorzystuję swój jakiś tam warsztat językowy, który myślę, że no najgorszy
nie jest. I pisanie o kulturze, o teatrze właśnie takiemu człowiekowi jak ja jest chyba najprzyjemniejsze. >> To jest bezpieczny temat. No czasami recenzje teatralne mojego autorstwa powodują, że ten czy ów yyy aktor yyy czuje się delikatnie powiedzieć podenerwowany. Ale generalnie to jest to jest coś wspaniałego. Dziennikarstwo polityczne nie interesuje mnie z założenia, bo to jest tylko źródło stresu, >> a my się nie będziemy stresować. No ja ja cały czas właśnie o to się staram, żeby żeby wykonywać zawód dziennikarski w taki sposób, żeby to przynosiło radość i satysfakcję.
[muzyka] Małgorzata Lichecka, kolejna legenda dziennikarstwa. Przed chwilą rozmawiałem ze Zbigniewem Lubowskim. Teraz pani Małgorzato ja zdrżeniem rąk, czego może nie widać, tak, ale stoję przed autorytetem dziennikarstwa. Jak pani się czuje dzisiaj w nowinach
uczestnicząc w jubileuszu? Ja się czuję dzisiaj w nowinach wzruszająco, można powiedzieć, ponieważ moja zawodowa droga jest związana z tym tytułem od 31 lat, a tak bardzo intensywnie przez 25 lat mogłam tworzyć ten tytuł, mogłam tworzyć to wydawnictwo. Pracowaliśmy nad uruchomieniem stron internetowych, wchodziliśmy na social media. Można powiedzieć, że jest to, że byłam świadkiem takiej rewolucji medialnej na lokalnym rynku, bo jednak z gazety do
multiwydawnictwa to było właśnie ten czas, kiedy mogłam tutaj pracować z zespołem, z ludźmi, których znam i których cenię. >> Powiedziała pani, że ten kierunek do multimediów taki, czy on był dla pani szokiem, czy taką normalną konsekwencją, skoro widać było, że internet się wkrada w każdą dziedzinę życia? To było bardzo podniecające, ponieważ mogliśmy wykorzystać tak zwany
szeroki świat. Nie ograniczaliśmy się tylko do własnego podwórka, ale tworzenie treści umożliwiało nam kontakt z bardzo różnymi grupami, z bardzo różnymi ludźmi. A dla mnie i dla zespołu to było wyzwanie, bardzo fajne wyzwanie, bo mogliśmy się sprawdzić w tym nowoczesnym świecie, bo zawsze jednak nowiny były postrzegane bardzo konwencjonalnie jako gazeta, jako wydawnictwo papierowe, a my chcieliśmy jakby przezwyciężyć ten mit papieru i wejść do świata multimediów z takim
impetem. Czy to się udało? Nie, mnie to oceniać oczywiście tylko czytelnikom i czytelniczkom. czytelników, których pytałem dzisiaj powiedzieli, że oni optują za papierową wersją, ale niektórzy tak jak poszli za nowinkami też chcieliby tą internetową wersję, więc chyba i jednej i drugiej będziecie musieli się trzymać przez kolejne 70 lat. Od 100 lat wieszczy się śmierć papierowych wydań i
one nie umarły. Ja myślę, że dzisiaj internet jest mocarny, jest potężnym takim narzędziem do porozumiewania się ludźmi z ludźmi i między ludźmi. I wydawnictwa nie mogą tego w żaden sposób bagatelizować. Wręcz przeciwnie, powinny przestawić swoją pracę właśnie na taką multimedialność. Jeżeli chodzi o moje osobiste preferencje, ja uważam, że świetnie poradzilibyśmy sobie tylko jako wydanie internetowe, ponieważ pracuje nad tym ten sam zespół. Nie ma tylko wydawnictwa, nie ma papieru, ale z drugiej strony papier to pewna ekskluzywność. Możemy sobie na to pozwolić, ponieważ mamy i jedno i drugie. Czy to przetrwa, czy za 10 lat będziemy mogli się tu spotkać i porozmawiać w tej samej konwencji? Tego nie wie ani pan, ani ja.
Mam nadzieję, że tak. Bo zawsze sobie trzeba zostawić taki wentyl bezpieczeństwa, a papier jest dzisiaj takim wentylem do ekskluzywności. >> To umawiamy się na spotkanie za 10 lat na kolejnym jubileuszu. Pani redaktor, pamięta pani swój pierwszy dzień w nowinach? Oczywiście to jest zawsze najważniejszy dzień w życiu, pierwszy dzień w nowej pracy. przechodziłam z wydawnictwa do y wydawnictwa yyy i
miałam trochę trudną sytuację, bo byłam jedną z najmłodszych członkiń zespołu i wchodziłam do zespołu, który już się bardzo dobrze znał i było to wejście w charakterze osoby, która już ma jakiś dorobek, co też nie jest, co też nie jest mile widziane albo proste. Może to
drugie słowo jest bardziej adekwatne, ale ten dzień był dla mnie kluczowy, ponieważ zespół przyjął mnie bardzo dobrze. Bardzo szybko dotarliśmy się, bardzo szybko zawarłam przyjaźnie z redaktorkami, z kobietami. Ja zawsze promuję kobiety, więc to jest dla mnie bardzo, bardzo istotne. No i potem już jakoś poszło. poszło najpierw jako
redaktorka kultury, a potem już trzeba było po prostu zakasać rękawy i ciężko pracować, bo to jest ciężka praca. Dziennikarstwo to jest ciężka praca. >> Ulubiony pani temat? >> Ja przez wiele lat bardzo dobrze czułam się, no do dzisiaj się czuję, ale już uprawiam to na mniejszą skalę w dziennikarstwie śledczym i interwencyjnym. [muzyka] To była taka, to był taki mój konik. Oczywiście uwielbiam historię i pasjonuje mnie też kultura. Można powiedzieć, że wypracowałam sobie takie modele działania na w dziennikarstwie dążąc do specjalizacji, bo trzeba być fachowcem, żeby móc potem z ludźmi rozmawiać i dobrze opisywać rzeczywistość. Ale dziennikarze bardzo często mają wiedzę powierzchowną, ale muszą się też uczyć i ja właśnie jestem z tych, którzy lubią się uczyć. Mam nadzieję, że tą legendę dziennikarstwa
pani się nie obraziła na mnie. Pani redaktor, >> skoro pan tak mówi, dobrze, niech będzie legenda. [muzyka] >> 70lecie nowin skłania do tego, żeby spytać przechodniów, którzy całkiem przypadkowo, chyba całkiem przypadkowo znaleźli się dzisiaj forum. Pani Krystyna, bo już imię mi pani zdradziła. Pani Krystyno, pani jest miłośniczką nowin. >> Tak jest, Krystyna. Jestem, jestem miłośniczką. >> Powiedziała mi pani, zanim jeszcze się zaczęliśmy tutaj pojawiać przed kamerą, że miała pani 4 i pó roku, kiedy pierwszy w pani życiu egzemplarz nowin trafił do pani rąk.
>> Tak, zgadza się. [śmiech] >> Mój pesel. >> Pani Krystyno, czytuje pani nowiny regularnie? >> Tak, tak, tak. Co by pani zmieniła w tym w tym czasopiśmie? No bo skoro tyle lat pani już z nowinami jest, to ma pani na pewno jakieś spostrzeżenia. >> Tak, owszem, ale czy takie zmiany? Uważam, że dużo się zmieniło do tej pory i i tak chcemy dalej, także specjalnie
nie. >> A która forma nowin bardziej pani odpowiada? Ta tradycyjna, papierowa czy internetowa? >> O, tylko papierowa zdecydowanie. A dlaczego? >> Chociaż teraz, no bo to jest od początku i człowiek tak już przywykł do tego, prawda? Co na papierze to się utrwali.
>> Wspominała pani, że były różne konkursy na łamach nowin ogłaszane z dość cennymi nagrodami. Proszę coś powiedzieć na ten temat. Walentynki, prawda? 14 lutego, Dzieńkowiet 8 marca i były biżuteria. Tak, >> złota. >> Złota, tak, tak. No mieliśmy dobrych, mieliście państwo dobrych sponsorów.
No i też były wyjścia, prawda, do teatru, do kawiarni na masaż, kosmetyki. Dużo, dużo tego było. >> Czyli opłacało się czytać nowiny. >> Opłacało się czytać, kupić i zdobyć jeszcze i zdobyć jeszcze właśnie nagrodę, gdzie w zasadzie zawsze była ta nagroda. Nie było tak, żeby odejść bez.
>> Nie rozstanie się pani z nowinami? >> Nie, nie, na pewno nie. >> Jesteście miłośnikami nowin? Tak, ja czytam nowiny, ale nie tak systematycznie co tydzień, ale ale czytam również. Tak, >> panie Jacku, a pan? Ja czytam regularnie, mówię od 66 roku, jak nowiny
ukazywały się jeszcze w poniedziałek, to pierwsza to była nowiny, a druga to była gazeta sport i zawsze jak tylko jest jakiś dzień, w którym są nowiny, idę kupuję. Nie lubię w internecie, nie lubię w komputerze. Wolę mieć to przed oczami na papierze. >> No właśnie. Część część czytelników mówi, że tylko wersja papierowa, część mówi, że tylko wersja elektroniczna. Y, co takiego magicznego jest w tym w tym papierze? >> No nie wiem. Książki też wolę czytać na żywo, jak to się mówi. Nie lubię komputera. Znaczy oglądam to komputer, ale wolę na żywo czytać książkę, gazetę.
Idę zawsze kupuję czy dziennik w niedzielę, w sobotę, czy czy nowiny w środę, teraz w czwartek. Także zawsze kupuję gazetę. Wolę to. Pamięta pan w nowinach jakieś konkursy, bo tam nagrody złote pierścionki dawali kiedyś. >> A nawet wygrałem kiedyś płytę, bo było takie pytanie o Niemena, gdzie nagrywał
sen o Warszawie i to było w Paryżu z orkiestrą Michela Columbier i dostałem płytę taką Niemena za to. >> Pani Danuto, pani preferuje jaką wersję? Elektroniczną czy papierową? >> Papierową. Zdecydowanie. >> Będziecie dalej czytać nowiny? >> Będziemy jak najbardziej.
Tort już za nami był dobry. Kto nie był niech żałuje. Następny może dopiero za 70 lat. Nowinom gliwickim życzymy kolejnych wspaniałych jubileuszy. [muzyka] >> [muzyka] [muzyka]


