100% Gliwic | Nienormalne Miasto
Lata 70. XX wieku w muzyce to dekada bogata w różnorodność i eksperymenty. Obserwowaliśmy rozwój wielu gatunków. Powstały kultowe zespoły i artyści, których twórczość do dziś inspiruje. Na początku lat 80-tych XX wieku scena alternatywna pojawiła się również w Gliwicach. W klubach studenckich, garażach, piwnicach odbywały się regularne koncerty działających tam alternatywnych zespołów. Nie tylko tych znanych, takich jak Śmierć Kliniczna, Absurd, Process czy R.A.P., które na trwałe zapisały się w historii polskiej muzyki. GAS była jednym z najprężniej rozwijających się środowisk alternatywnego rocka w Polsce Pod koniec czerwca w Stacji Artystycznej Rynek miała miejsce premiera książki autorstwa Szymona Szwajgera zatytułowanej – Nienormalne miasto nawiązująca do tej dekady. A o czym jest ta książka dowiecie się oglądając nasz materiał.
Transkrypcja materiału
Transkrypcja automatyczna — może zawierać drobne błędy.
[Muzyka] Lata 70 XX wieku w muzyce to dekada bogata w różnorodność i eksperymenty. Obserwowaliśmy rozwój wielu gatunków. Powstały kultowe zespoły i artyści, których twórczość do dziś inspiruje. Na początku lat 80. XX wieku scena alternatywna pojawiła się również w Gliwicach. W klubach studenckich, garażach, piwnicach odbywały się regularne koncerty działających tam alternatywnych zespołów, nie tylko tych znanych takich jak śmierć kliniczna, absurd, proces czy rap, które na trwałe zapisały się w historii polskiej muzyki. Gaz była jednym z najprężniej rozwijających się środowisk alternatywnego roka w Polsce. Pod koniec czerwca w stacji artystycznej Rynek miała miejsce premiera książki autorstwa Szymona Schweigera zatytułowanej Nienormalne miasto nawiązującej do tej dekady. A o czym jest ta książka? Mówi
Szymon Schweiger. Powiedz mi o tych latach 80. Skąd się w ogóle wziął u ciebie pomysł, żeby to opisać, ofografować? Czy to tak przyszło samo z siebie? Ja niczego nie ofotografowywałem. To są wszystko zdjęcia z archiwów. A pomysł się wziął stąd, że a to nie był tylko mój pomysł, bo to generalnie ten temat gdzieś wisiał, krążył w powietrzu, bo to jest taki bardzo fajny kawałek historii naszego miasta, który był trochę niezagospodarowany i trochę był nieznany, a przynajmniej wydaje mi się, że powinien być znany bardziej i i stąd no stąd po prostu. A przy tym rzeczywiście jako brzdąc kilkunastoletni
byłem uczestnikiem co prawda, no nie nie w takim stopniu, w jakim moi cudowni rozmówcy, z którymi jakby rozmowy wypełniają te książkach, bo oni to tworzyli, a ja byłem konsumentem, ale ale no gdzieś jako dziecię nieletnie to oglądałem, uczestniczyłem, fascynowałem się i zostało mi to do prawie 60, jak
widać, >> jak powstawała ta książka opowiedz. >> Ta książka powstawała tak, że ja od razu wiedziałem, że ja nie chcę jej pisać, ja chcę ją stworzyć z opowieści. Nie wiedziałem do końca jak to będzie wyglądało w pracy później technicznie. Natomiast wiedziałem, że chcę mieć jak najwięcej takich bezpośrednich relacji, żeby uchwycić, żeby nie podejść do tematu encyklopedycznie, tylko spróbować uchwycić czas i emocje i to co co to towarzyszyło. Więc to jest tak naprawdę ta książka to jest owoc kilkudziesięciu, być może więcej godzin rozmów po prostu, które ponagrywałem i i w 90% tworzą ją wypowiedzi.
To jest taka wielogłosowa narracja ułożona przez moich rozmówców, przez muzyków, przez uczestników tych wydarzeń, przez działaczy klubów, działaczy studenckich. To jest to jest taka taka rzecz. >> To o czym jest ta książka? Przejdźmy do sedna sprawy. >> Ta książka jest o kibickiej alternatywnej scenie. To było takie zjawisko, które yyy w latach 80, m
więcej w tej dekadzie od od 81 powiedzmy do 89 roku tutaj w Gliwicach istniało. był taki konglomerat zespołów y [Muzyka] głównie związanych ze stroną pankrokową, ale bardzo różnie, bardzo różną muzykę grających bardzo odkrywczo, czasem i nieszablonowo, które działały właśnie głównie wokół klubu Gwarek, a też nie tylko, bo tam też i dom kultury w Łabęach jest y
mocno zaznaczony w tej książce. To był taki ruch, który był było go widać. Tam był, to była taka rzecz, która Gliwice wyróżniała wtedy na tej muzycznej mapie Polski i dlatego dlatego uznałem, że że warto to że warto to opisać. Mam nadzieję, że się udało. Oczywiście, no tak jak mówię, głównie dzięki moim rozmówcom. Tak, tak, tak, tak. Działo się sporo. Te ten ten Gwarek to było miejsce jedno z kilku w Polsce takich tak naprawdę wtedy, gdzie przyjeżdżały zespoły z zachodu, gdzie tych koncertów było, nie wiem, trzy, cztery tygodniowo, gdzie się dużo działo, gdzie te zespoły miejscowe też miały próby i występowały, gdzie było całe środowisko koło tego skupione i i i ten ten ferment był bardzo fajny. Mam nadzieję, że troszeczkę się udało tego jakby po smaku smaku tych lat 80 oddać w książce. No przypomnijmy o tych
gliwickich zespołach, które to grały, bo ja myślę, że 20, 30, a nawet 40latkowie to już tych nazw nie znają. No paru, paru na pewno nie znają, bo historia zaczyna się od zespołu Konfigt, który był takim zespołem pionierskim i pierwszym, ale jak wielu pionierów [Muzyka] zniknął gdzieś, zaginął gdzieś w mrokach przeszłości. Natomiast trzeba go było wyciągnąć, bo on rzeczywiście był takim momentem zero dla tego środowiska. A później śmierć kiniczna, no która była najważniejszym zespołem chyba jest do tej pory z Gliwic. Śmierć Kiniczna. Po śmierci Kinicznej Rap zespół Regel, jeden z najlepszych zespołów, znaczy najlepszy w Polsce, myślę, że jeden z najlepszych w Europie zespół Absurd, zespół brzytwa ojca pankrokowy, taki bardzo mocno >> z punktu widzenia takiego polityczno-społecznego lata 80 chyba
najtrudniejsze po II wojnie światowej. Natomiast jeśli chodzi o muzykę, bo to nie tylko punkrok, ale to był wtedy cały wysyp zespołów, można powiedzieć, że zmieniła się zupełnie jakby i odbiorca i scena, >> tak? No był ten bum rockowy taki w początku lat 80. Natomiast to jest rzecz, która do tego bumu też była w opozycji. To było tak, że to nie było tak, że no Perfect czy Lombard były, jak
się teraz przedstawiają zespołami walczącymi i opozycyjnymi i i i i w ogóle hołdy z brat Koźidrakobili komunizm. Nie, to było to jakby y no nie tak było. No po prostu nie nie tak, nie do końca tak. Tutaj na szczęście takich kombatanckich opowieści się w ogóle nie takie kombatanckie opowieści się w ogóle nie pojawiają i bardzo dobrze. Y a tak, no to był to był
oczywiście, że to była walka z systemem, a to też była walka, no to był byli wszystko bardzo młodzi ludzie, chociaż trochę starsi ode mnie, więc walczyli z systemem, a tym systemem była także szkoła, rodzice, nie wiem, katecheci, więc to wszystko się składało na to. To nie tylko opresyjny PRL, tylko jakby całość, nie całe, całe społeczeństwo było niemiłe wtedy. >> Ty jak wspominasz lata 80, to były dla ciebie ciekawe lata, dobre lata? >> No jak każdy. No to nawet ludzie, którzy przeżyli II wojnę światową i mieli wtedy 16 lat, to mówią, że to były świetne czasy i świetnie wspominają, bo mieli wtedy 16 lat. Więc no dla mnie to tak.
No ja nie nie wiem, nie powiem, że najlepsze w życiu, ale bardzo fajne i bardzo yyy tak wspomina mnie ciepło. Dużo lepiej niż kolejną dekadę na przykład. Jeszcze zapytam, bo tytuł jest Nienormalne miasto, natomiast teraz Gliwice są normalne. >> Tytuł Nienormalne miasto nie odnosi znaczy tytuł Nienormalne Miasto oczywiście trochę tam obrazowo ma oddawać ten właśnie dziki ferment, który tu się dział, natomiast on jest nawiązaniem do piosenki śmierci klinicznej Nienormalny świat po prostu. I to nie nie jakby nie nie chciałbym jakieś paraleli tutaj z obecną kondycją Gliwic konstruować, bo to zupełnie nie ma związku. Ale Gliwice są tak lubię to miasta, lubię tu mieszkać. Mieszkam tutaj od urodzenia już 56 rok i jest fajne, >> ale nawet w najbardziej stabilnym mieście troszeczkę takie właśnie pozytywne nienormalności zawsze się
przyda. >> Zawsze, zawsze w każdym miejscu, w każdym czasie. Oczywiście >> na premierze książki stawił się nad komplet fanów chcących osobiście poznać autora i nabyć jego książkę. Nie zabrakło też muzyków, którzy tworzyli tamtą scenę. Jerzy Mercedes Mercik przez 2 lata był wokalistą zespołu Śmierć Kliniczna, a w 1985 roku założył w ocenie wielu najlepszy zespół Regę w Polsce, rap. Y, ze mną jest Mercedes, jeden z bohaterów książki Szymona. Przed chwileczką autorskie spotkanie Mercedes, tak zakręciła się
łeska wokół, czy raczej tak już na spokojnie to wszystko wspominasz? łka dwukrotnie się zakręciła i to jeszcze w czasie rozmów z autorem książki. Bardzo e pamiętam, że no przeżyłem to spotkanie. To był taki powrót do wspomnień, do na próby przelot od wejścia do tego teleportu przez ważniejsze przeżycia, o które Szymon pytał. wtedy też był zima, więc yyy bardziej to spotkanie yyy
yy przypominało y po prostu spotkanie czy trójki facetów i i wspólną rozmowę niż niż jakiś wywiad i wyciąganie informacji. Także łeska to tak, ale wtedy w umownym sensie. Natomiast teraz po prostu przyszedłem dać support i bardzo się cieszę, że takie liczne towarzystwo y
wpadło i i że książka ma taki ciepły i liczny i dobry odbiór. >> Pamiętasz te pierwsze koncerty? >> Jasne, że tak. To pierwszy koncert w ogóle Śmierć to był taki yyy w zasadzie yyy przelot testowy yyy gdzieś tam na jakiś dniach Gliwic, żeśmy zagrali trzy kawałki w podwórku yyy
klubu Gwarek. A pierwszy taki pełnokrwisty koncert to daliśmy w Gwarku yyy na sali i pamiętam, że że wtedy yyy no odbiór był bardzo, że tak powiem, liczny i dynamiczny. poleciał murek, który odgradzał scenę od publiczności. Po prostu został przewrócony. Także y
także tak pamiętam to to były to to są fajne przeżycia i myślę, że nie grozi zapomnienie. >> A nie baliście się wtedy, bo wprowadzaliście zupełnie nową muzykę tutaj na scenie? Nie wiem, alternatywną ktoś by nazwał, ale to to nawet nie wiem czy to jest właściwe słowo, że to jednak nie złapie się, że ludzie tego nie zrozumieją. >> Zupełnie nie myśleliśmy o tym wtedy w ten sposób. Po prostu graliśmy swoje. Wiesz, to pamiętaj o tym, że to, że ty mówisz o tym, czy czy w tej chwili się to postrzega jako coś, nie wiem, co było inne od y większości brzmień, które wtedy były w
na fali, e to jest y spojrzenie z perspektywy dzisiejszej. Wtedy po prostu wychodziliśmy na scenę i jechaliśmy, także nikt się wtedy nie zastanawiał. Rzeczywiście było tak, że Gliwice sprzyjało takim artystom jak wy, takim muzykom, tak jak to zostało powiedziane, był klimat ku temu. >> Tak, Gliwice były ośrodkiem, w którym zawsze dużo było wydarzeń artystycznych. Jak myślę sobie, że nie wiem, czy to zostało w w książce Szymona gdzieś napisane.
Sam jestem ciekaw. stoję w kole kolejce, żeby sobie kupić egzemplarz. Ale myślę sobie, że nie bez wpływu była dla tego nasilenia się wydarzeń artystycznych i kulturalnych była po prostu obecność wielu wydziałów Politechniki Śląskiej, co co powodowało,
że była bardzo duża liczba studentów, młodzieży na tych wszystkich wydziałach, które gdzieś po prostu się udzielała artystycznie. No ja pamiętam za Bajtla, bo mieszkaliśmy w dzielnicy akademickiej, no to takie wydarzenie jak igry to były trzy dni imprezy, ale imprezy
trochę innej niż imprezy dzisiejsze igrowe, które polegają na zapraszaniu kapel i i i i wspólnym tańcowaniu, tylko to były raczej wydarzenia, w których młodzież czy studenci czynnie uczestniczyli artystycznie, wykonywali różne, nie wiem, performancey, jakieś koncerty, aranżowali składy adcę
przez to powiedzieć, że wydarzenia artystyczne, nawet w cudzysłowie takie amatorskie, to był chleb powszedni Gliwic. W związku z tym klimat i odbiór był bardzo dobry. zawsze takich takich wydarzeń to nie było coś nadzwyczajnego w Gliwicach. >> To nie był łatwy czas ze względów politycznych i społecznych, ale takie pytanie na koniec. Chciałbyś, żeby jeszcze troszeczkę wrócić do tych czasów, czy jednak wolisz dzisiejszy XX wiek? >> Wiesz co, myślę, że dobrze jest tak jak jest, że ktoś to poukładał tak, że przeszłość już się wydarzyła i
dobrze o niej pamiętam. Natomiast jesteśmy tu, gdzie jesteśmy i niech tak zostanie. >> Dariusz Dusza to kolejny legendarny gliwicki artysta sceny alternatywnej, muzyk, autor tekstów, lider i współzałożyciel zespołu Śmierć Kliniczna. W 1984 roku dusza opuścił tę grupę i założył zespół Absurd. No nie powiem, że jesteś jednym z bohaterów tej książki, bo bohaterem jest muzyka, bym tak nawet określił, prawda? i tamte czasy. Ale y jak ty podeszłeś właśnie do tego pomysłu, że powstała taka książka, jak się do jak się odniosłaś, gdy zaprosili cię na rozmowę? No wiesz co, to tak naprawdę to był taki pomysł, rodził się w dyskusjach pomiędzy wydawcą Zimą, autorem Szymonem i też moim, bo ja uważałem, że Glibice zasługują na taką książkę i właśnie przez to całe jakby spektrum tych różnych kapel od tych bardziej znanych przez mało znanych, bo
było to Gliwice i przede wszystkim gliwicki rynek, było to miejsce wyjątkowe, miejsce gdzie jakby razem żeśmy grali, przyjaźniliśmy się, coś tam było widać w trakcie tego spotkania, że taka towarzyska, przyjemna atmosfera nadal po tylu latach jakby panuje i razem żeś każdy z nas robił coś swojego oryginalnego i to było jakby siłą Gliwic. >> Było tutaj powiedziane, że Gliwice żyły tą muzyką, bo był gwarek, była scena, a z drugiej strony twój odbiór, jak to wtedy wyglądało? Nie było takich obaw o to, że to się nie przyjmie, czy jak żeście wyszli na scenę i był entuzjazm?
>> Wiesz co, to nikt nie myślał, czy to się przyjmie, czy nie przyjmie. Myśmy byli młodzi, zbuntowani, chcieliśmy grać swoje, a akurat cały czas dostawaliśmy od ludzi, których coraz więcej przychodziło na koncerty i na próby, dostawaliśmy wsparcie i takby nas trochę nakręcało. No i później finałem tego był koncert w Gwarku w 84 roku, gdzie do
klubu zmieściło się 500 osób, a drugie 500 osób zostało na rynku. Z tego część niestety wywieziona przez ZOMO i policję i milicję. Przepraszam. Takie to były czasy. Śmierć kliniczna ma w nazwie No śmierć, ale wy żyjecie cały czas. Tak, >> tak. No żyjemy. Każdy z nas coś robi. Także, także nazwą sobie niczego nie wykrakaliśmy. Śmieszkna żyła za to krótko, bo 82 do 84
tak naprawdę funkcjonowała, ale jak widać została w pamięci wielu osób, w tym autora książki. >> Mimo że od tamtej pory minęło 40 lat, wciąż nie brakuje fanów gliwickiej sceny alternatywnej. Książkę Nienormalne miasto można natomiast nabyć w sklepie internetowym zima.sklep.pl.
[Muzyka] Ah.


