Zimowa Liga Siatkówki Plażowej – miksty | NA SPORTOWO

25 lutego 2026 · 15:33 · Obejrzyj na YouTube

Piasek, szybkie akcje i sportowa rywalizacja na najwyższych obrotach – mimo zimowej aury sezon trwa w najlepsze. Zimowa Liga Siatkówki Plażowej wystartowała w październiku i potrwa aż do połowy kwietnia. W rozgrywkach bierze udział około 500 siatkarek i siatkarzy plażowych, którzy przez całą zimę walczą o punkty i miejsce w wielkim finale. Stolicą zimowej plażówki jest Kozłów koło Gliwic. To właśnie tutaj, w zadaszonej i ogrzewanej hali z piaskowym podłożem, można grać w tę typowo letnią dyscyplinę przez cały rok. W miniony weekend odbył się tu trzeci w tym sezonie turniej mikstów. Emocji nie brakowało, a kolejne mecze tylko potwierdziły, że siatkówka plażowa nie zna sezonowych ograniczeń.

Transkrypcja materiału

Transkrypcja automatyczna — może zawierać drobne błędy.

Piasek, szybkie akcje i sportowa rywalizacja na najwyższych obrotach. Mimo zimowej aury sezon trwa w najlepsze. Zimowa liga siatkówki plażowej wystartowała w październiku i potrwa aż do połowy kwietnia. W rozgrywkach bierze udział około 500 siatkarek i siatkarzy plażowych, którzy przez całą zimę walczą o punkty i miejsca w wielkim finale. Stolicą zimowej plażówki jest Kozłów koło Gliwic. To właśnie tutaj w zadaszonej ogrzewanej hali z piaskowym podłożem można grać w tę typowo letnią dyscyplinę przez cały rok. W miniony weekend odbył się tu trzeci w tym sezonie turniej mikstów. Emocji nie brakowało, a kolejne mecze tylko potwierdziły, że siatkówka plażowa nie zna sezonowych ograniczeń.

Seweryn na turniej przyjechał ze swoimi dwiema córkami. W niedzielnych zawodach stworzył duet z Hanią. Rodzinny skład okazał się świetnym pomysłem na aktywny weekend. Dokładnie tak. Staram się jeszcze póki jeszcze mogę to grać. A dziewczyny mam dwie córki, które grają, więc obie no są cały czas w treningu, także jedziemy. Co to znaczy próbuję jeszcze grać? Czyżbyś siatkówkę uprawiał w bardziej profesjonalny sposób? Nie, w życiu ja jakby zawsze amatorem byłem. Trochę mnie kontuzje ostatnio tam pomęczyły. No ale mam 44 lata, 45 leci. No i jeszcze brykamy.

I z tego co wiem, na tym turnieju dzisiaj dość wysoko jesteście. Jak to się stało? Tutaj, tu jest, tu jest nasza zawodniczka, która robi robotę. Ja tam staram się nie przeszkadzać. Mi się jednak wydaje, że no nie jest łatwo tutaj, że tak powiem, podejść do tego turnieju, kiedy są takie koneksje rodzinne, bo to może wywołać również nawet i konflikty. Czy się mylę? Bywało, bywało tak na początku, nie? Teraz, teraz pięknie to przepracowaliśmy, ale to też fajne, bo uczymy się tak naprawdę zarządzania emocjami, nie? jakby wiadomo, to jest młoda dziewczyna, więc tutaj te hormony, emocje są niesamowicie naładowane. Ja trochę już wolniej y reaguję, ale właśnie to jest piękna lekcja w ogóle do tego, żeby budować relacje tata z córką.

Y, super sprawa. No dajemy sobie takie duże, trudne wyzwania i i to przechodzimy. No teraz żadnych dzisiaj spięć nie było, tylko się dopingujemy, także super. Ja się domyślam, że pierwszy raz dziś razem w siatkówkę zagraliście na plaży nad jeziorem albo nad morzem. Tak jak dla zabawy. Chyba nad morzem kiedyś. z kilka lat temu. Tata tu przed chwilą mówił, że to dzięki tobie jesteście tak wysoko, więc powiedz skąd takie umiejętności trenujesz? Trenowałam przez kilka lat w klubie w Wieliczce, a teraz na plażówce po prostu

gram. To zdradź mi w takim razie, no jaki był sekret tego sukcesu, jaki był klucz może do tego sukcesu dzisiejszego dnia? Myślę, że ja dopingowałam tatę, tata mnie. Kilka doping Twoja zagrywka, twoja zagrywka dzisiaj robi cuda. Tak. No tata ładnie atakuje, ja zagrywam i jest dobrze. No Gliwice mają tą halę, zazdrościcie jako Wieliczka? Bardzo zazdrościmy. My tu przyjeżdżamy, my gramy właściwie od turnieju do turnieju. To jest też trudne, bo tak naprawdę nie trenujemy w ogóle, nie? Więc w międzyczasie u nas nie ma, no z Marylką wczoraj grałem młodszą córką, no to ona nie grała od wakacji w ogóle na piasku, więc też, a też powalczyliśmy fajnie. Także, także tak zazdrościmy tutaj bardzo. Sam myślę, że czegoś tam w Krakowie nie nie zorganizować takiego na zimę, bo no brakuje. No tutaj, tu wiemy, że tu są trenujący cały czas,

także także my też nie musimy. O to jest też nasza przewaga, nie? Że jakby my jak zagramy dobry mecz, to super, ale przed przeciwko nam wychodzą drużyny, które patrzą jakiś starszy pan i jakaś dziewczynka. My musimy wygrać. Oni muszą, a my możemy. I to jest chyba przewaga psychologiczna, którą mamy. Konrad i Monika pokonali kilkaset kilometrów, by zagrać w Kozłowie. Przyjechali aż z Rzeszowa. Czy daleka podróż przełożyła się na dobry wynik? Dzisiaj mi nie poszło. Wczoraj zajęliśmy czwarte miejsce na Miktach w Silverze z moją partnerką Moniką Kawał, która obecnie tam jest daleko, ale do wywiadu nie chciała podejść, bo odczuwamy dalej jeszcze ten ten przegrany turniej dzisiejszy. Tak, nie zawsześmy tak jakśmy chcieli, więc na razie jest smutna atmosfera.

Wspomniałeś tutaj jedną istotną rzecz. dwa dni, więc to jednak poważnie chyba traktujecie tego typu zawody, skoro decydujecie się na taką wyprawę. Można tak powiedzieć, że poważnie, aczkolwiek gramy ze sobą pierwszy raz w tym sezonie, więc y no chcieliśmy sobie pograć. Bardzo lubimy ten piasek. To jest wspaniała alternatywa móc zagrać na piasku w zimie. Y, ja też gram na hali,

więc to jest dla mnie najwspanialsza rzecz móc taką odskocznię mieć od tej hali, bo to jednak jest męczące. Więc jak tylko była możliwość, żeby tutaj dwa dni zagrać, to ja w sumie nie miałem żadnych zastanowień, tylko jedynie co to musiałem Monikę namówić, żeby żeby chciała zagrać. Tak. Ja akurat tak się złożyło, że miałem mecz w piątek na hali. No i pojechałem teraz zagrać sobota, niedziela i i będę starał się jakoś połączyć jeszcze resztę tego sezonu halowego z możliwością tutaj zagrania na piasku, bo mi to trochę koliduje, ale zrobię wszystko, żebym móc tutaj się pojawić, bo jest to no niesamowite. Ludzie są wszystkim wspaniali, nie ma tutaj sędziów, a wszyscy mniej więcej się dogadują mniej więcej, bo tam wiadomo, że jakieś spięcia muszą być. No bo to jest naturalne, że jak komuś zależy, to to

będzie swoją rację tam będzie do swojej racji przekonywał, ale tak to no to jest naturalne, tak, ale jest to jest to wszystko tego warte przyjazdu i tych odległości i wyrzeczeń, można tak powiedzieć. Czyli pochwaliłeś organizatorów za pomysł, można by tak powiedzieć. Y tak, jak najbardziej. Organizatorów tutaj trzeba pochwalać za pomysł, mimo że wczoraj przegrałem z panem Mańkowskim właśnie o te trzecie miejsce, więc to nie jest dobra gościna, aczkolwiek nie mogę go nie pochwalić za całą resztę. Magda i Aleksander nie zdołali awansować do strefy medalowej, ale jak sami przyznają w takich turniejach liczy się nie tylko wynik, lecz także atmosfera i

sportowa pasja. Przyjechaliśmy tu raczej tak na luźno. To nasz pierwszy turniej od dłuższego czasu, ale wiadomo, że tak apetyt rośnie w miarę jedzenia. I tak nam dobrze poszło. Tak wydaje turniej dość poważny, bo raz, że to gold dzisiaj, czyli ten złoty. Gracie od 10:00 rano na piasku. Ja podziwiam was, jak wy dajecie radę pod względem właśnie takim fizycznym? Trzeba trzeba przeliczyć kalorie na ilość godzin, którą tu spędzamy i opychać się ciastkami cały dzień. Zjedliśmy 20 bananów i jakoś poszło.

No to jest jakiś klucz. Słuchajcie, jak długo jesteście sportową parą? Z przerwami to myślę z 7 lat, ale z przerwami. No to kawał czasu. To jak wy się dogadujecie? No bo w życiu sportowym w ogóle w ogóle się nie dogadujemy. Przepraszam. Proszę to puścić później. W ogóle nie lubimy spętać czasu ze sobą. Nie wiem. To jest jakaś jakieś nieporozumienie. Ja tu jestem przez przypadek. Jasne. Natomiast nie, no nie pytam bez kozery, bo jednak tutaj większość par to jest tak d trzy lata dłużej ze sobą no nie są w stanie grać, więc jaki jest klucz do tego, żeby tak długo ze sobą wytrzymać?

Może po prostu się lubimy i tolerujemy. Chyba to jest dobre słowo. Tak. Magda toleruje jak nie przyjmuje zagrywki przeciwnika, a ja toleruję jak ona się denerwuje. Jesteśmy w Kozłowie koło Gliwic. No ta hala robi na wszystkich wrażeniach, a przede wszystkim piasek. Na was też jak pierwszy raz tutaj przyjechaliście. Y, tak, fajny obiekt. Fajnie, że są trzy boiska, więc generalnie jest dobra dobra przestrzeń. Byłem zaskoczony niską temperaturą, jak byłem za pierwszym razem, ale teraz już jest bardzo cieplutko, więc można podziwiać to, że jest dużo miejsca do grania i różne sporty można tu uprawiać, więc to na pewno jest bardzo duża zaleta, bo to nie tylko siatkówka plażowa czy piłka nożna na boisku obok, ale zasadniczo wszystko co na piasku, nie? Czyli piłka nożna i tenis i piłka ręczna, w różne rzeczy można tu grać. To

jeszcze zapytam, dlaczego uprawiacie, dlaczego gracie w siatkówkę plażową, a nie inną dyscyplinę? Co was do tego przekonało? Bo prawdopodobnie ze wszystkich sportów, które mógłbym wybrać, mam najgorsze warunki fizyczne do siatkówki plażowej, a ja sobie lubię udowadniać, że mogę. Myślę, że to tak z przekory. Ja u mnie troszkę to naturalnie przeszło, bo grałam na hali, potem jakoś tak plaża weszła trochę przypadkiem i już zostałam. Po prostu to lubię, mimo wszystko, mimo różnych porażek. Trzecie miejsce wywalczyła para z Warszawy Anna i Michał, którzy po raz pierwszy gościli w Kozłowie.

Fajny turniej, tak naprawdę dużo par i to taki wysoki poziom na pewno. My raczej w zimę nie grywamy. To jest nasz pierwszy turniej, taki zimowy, więc no ciekawa organizacja tak naprawdę. Jak się dowiedzieliście, że coś takiego tu jest w Gliwicach? Za dużo wolnego czasu, troszkę poszperaliśmy, znaleźliśmy, no i jesteśmy. Jesteście już wysoko, jeśli chodzi o te rozgrywki. Skąd się u was wziął pomysł na siatkówkę plażową? Zapytam. No już od 15 roku życia tak naprawdę gram. Nie wiem, jakoś tak poszło. Spodobał mi się ten sport i tak zostałam do dzisiaj już przez 10 lat.

Siatkówka plażowa u ciebie podobnie? Bo to jesteście już tak długo parą tutaj boiskową? To jest nasz drugi turniej. Wczoraj był pierwszy tak naprawdę, więc powiedzmy, że jesteśmy nowicjuszami tak, ze sobą. A jeżeli chodzi o mnie, o plażówkę, to w tym sezonie szybko zakończony sezon halowy i z nudów trzeba się ruszać i

jestem na na piachu. Poruszyłeś ciekawy temat, bo to jest tutaj się reklamuje właśnie ta fabryka sportów. W zimie grasz w plażówkę, to w lecie będziesz miał czy w tam w sezonie będziesz miał wysoką formę. Tak jest. Liczę na to. Liczę na to. Tak, jak najbardziej. No na pewno. No dopiero wchodziliśmy tak naprawdę w czerwcu dopiero do sezonu, a

w tym roku wyjątkowo od lutego, więc mamy nadzieję, że na czerwiec będzie najwyższa forma. Drugą lokatę zajęli Karolina z Gliwic i Robert z Pyskowic. Oboje podkreślali wysoki poziom rywalizacji i świetną organizację zawodów. Tak. Super, super zagraliśmy. Uważam, że naprawdę bardzo dobrze. Robert fajnie z dużą siłą w ataku. Naprawdę fajnie. Fajny turniej. Rzeczywiście ten aspekt sportowy dzisiaj dla was był ważny, czy tak jak to większość to mówi, rekreacyjnie i treningowo? Chyba dwa w jednym. W sensie przyjeżdżamy się pobawić nie po to, żeby się nie wiem kłócić, nie po to, żeby tu każda piłka znaczyła o naszym życiu, tylko no zależy nam na tym, żeby fajnie pograć, żeby był fajny ten aspekt sportowy, dobry poziom, ale też żebyśmy się po prostu dobrze bawili, nie? Teraz przegraliśmy, ale dobry mecz, no i też

fajnie się grało. Karolina, skoro jesteś z Gliwic, to ty chyba masz taki duży handikap. Ty nie musisz jeździć tutaj, szukać doclegów, tylko na świeżo przyjeżdżasz na halę w Kozłowie. Tak, to prawda. Nie muszę jeździć, nie muszę szukać noegów, ale akurat takich par wydaje mi się, że jest więcej, bo to czy Robert z Pyskowicz też ma blisko, czy osoby tutaj gdzieś ze Śląska generalnie, no do Kozłowa dojechać to jest dobry dojazd, nie? No 40 minut pewnie z Katowic i też można być z Pczyny też nie tak daleko, bo dziewczyny jeżdżą czasami, więc nie, nie ma problemu.

Robert, wy jesteście taką parą tylko na tą siatkówkę plażową tutaj, czy może już tak bardziej ambitnie? Na siatkówkę plażową. Na razie jest to nasz pierwszy turniej z Karoliną, ale myślę, że jeszcze pogramy. To zdradźcie mi ten sekret, jak to się stało, że tutaj spotkaliście się dziś na hali w roli pary turniejowej? Spotkaliśmy się w taki sposób. To było na poprzednim, na jednym z poprzednich turniejów. Karolina grała damskie albo graliśmy damskie. Chyba damskie, tak? Bo silvery są damskie i męskie równocześnie. Ja grałem turniej męski. Potrzebowałem znaleźć partnerkę.

Popatrzyłem, która będzie dobra, która będzie mi odpowiadać i zapytałem o grę. Też się okazało, że Robert jest po prostu spyskowiec, więc możemy się też tutaj umówić czasami na przykład w piątki na luźne granie. No bo jak ktoś jest z daleka, nie będzie przyjeżdżał tutaj po prostu na dwie godzinki w tygodniu się poruszać, a okazało się, że oboje mamy blisko, więc właśnie możemy sobie gdzieś w tygodniu podskoczyć i też pograć. A te nasze życiowe połówki nie grają, albo nie chcą aż tak grać, albo nie mogą. No więc po prostu możemy sobie pograć razem. Stwierdziliśmy, że fajnie to wygląda tak po prostu w tygodniu, więc pojedziemy zobaczyć na turniej. No i udało się za pierwszym razem dojść do finału, także fajnie.

Robert, drugie miejsce, to znaczy to chyba motywacja do tego, żeby jeszcze ciężej pracować i częściej się spotykać. Oczywiście to jest motywacja, żeby dalej trenować, dalej walczyć z tymi dobrymi parami z czołówki. No tutaj para postawiła naprawdę mocne warunki. Przeciwna. Ale powalczyliśmy, nie poddaliśmy się. Cały czas graliśmy ile wlazło i nie udało się, ale myślę, że jeszcze się z nimi spotkamy i odegramy się. Najlepszą parą tej edycji zostali Natalia i Konrad. Najbardziej emocjonujący pojedynek jednak stoczyli w półfinale. O tym jaki był klucz do wygranej opowiada Natalia. Yyy, to znaczy tak bardzo w ogóle lubi jest to para, z którą graliśmy nie pierwszy raz, tak więc y bardzo fajnie się z nimi sparinguje, szczególnie, że tutaj wszyscy jesteśmy yyy w celach rekreacyjnych, tak? Nie są to zawody y

rangiowe, tylko po prostu kiedy ktoś ma wolny czas y podczas zimy, to bardzo fajnie może sobie ten czas tutaj spędzić. Yyy, także bardzo się cieszymy, że, że właśnie z tą parą graliśmy ten przedwczesny finał, jak to pan też powiedział. Yyy, szczególnie, że emocje były duże i yyy strata, którą nadrobiliśmy była yyy uważam, że naprawdę fajnym yyy wyczynem i jesteśmy po prostu zadowoleni. Taktycznie jak żeście to rozegrali, zmęczyliście ich? Po prostu poczekaliście aż padną na piasku? Yyy, próbowaliśmy szczerze mówiąc, grać najmocniej jak potrafimy i trochę właśnie naszych rywali zmęczyć, szybko rozpoczynać kolejne akcje i udało się.

Tak więc fajnie. Mhm. Mówisz o rekreacji, a tu tymczasem no u was emocje aż kipiały, szczególnie u ciebie, więc to chyba nie do końca jest tylko taka rekreacja. Jednak ten aspekt sportowy ma znaczenie. jak najbardziej aspekt sportowy. Także szczególnie uważam, że ta strona psychiczna również jest bardzo ważna w sporcie i kiedy widać, że idziemy z tym flow, tak, no to

to też nam to podnosi trochę skrzydła i pozwala właśnie uratować się z takiej niefajnej sytuacji. Zimowa Liga siatkówki plażowej to chyba tylko w tym miejscu jest możliwe. Czy zdajesz sobie sprawę, że jest 500 uczestników w tym wydarzeniu? W takim czymś uczestniczysz? Szczerze mówiąc nie wiedziałam, że aż tyle. natomiast biorę udział zarówno tutaj właśnie w trenu mikstowym, jak i w tym damskim, który również zostaje organizowany. Także uważam, że generalnie poziom na obydwu tych, nie wiem jak na męskim również zakładam, że że poziom jest wysoki.

Jestem szczerze mówiąc zaskoczona właśnie jakie fajne pary tutaj przyjeżdżają i niektóre z nich nawet występują w cyklu Orlen. Także zimowa liga siatkówki plażowej wkracza w decydującą fazę. Przed zawodnikami kolejne turnieje i walka o miejsce w kwietniowym finale. Jedno jest pewne, w Kozłowi emocji na piasku nie zabraknie aż do samego końca sezonu.

Radio Imperium Kliknij, aby słuchać na żywo