Zdobienie z dobrocią | ZOOM NA GLIWICE

4 kwietnia 2026 · 25:00 · Obejrzyj na YouTube

🥚 Charytatywnie z Nowinami – wspólne pisanki dla potrzebujących | Gliwice W restauracji „Stara Cechownia” w Gliwicach odbyło się wyjątkowe spotkanie, które połączyło wielkanocną tradycję z realną pomocą. Z inicjatywy Nowin Gliwickich oraz redaktora Andrzeja Sługockiego samorządowcy i dziennikarze wspólnie stworzyli pisanki, z których powstały świąteczne paczki dla potrzebujących. W wydarzeniu udział wzięli: • Izabela Buchała – wójt Gminy Gierałtowice • Łukasz Pierończyk – wójt Gminy Rudziniec • Bernard Wilczek – burmistrz Sośnicowic • Kazimierz Płaszewski – wójt Gminy Wielowieś • Tomasz Rzepa – prezydent Knurowa Pod okiem mistrzyni Olgi Palecznej uczestnicy poznawali technikę tworzenia pisanek metodą woskową. Spotkanie miało ciepły, niemal rodzinny charakter, ale najważniejszy był jego efekt: ❤️ Przygotowano i przekazano 20 paczek dla podopiecznych Polskiego Czerwonego Krzyża. 📺 Zobacz materiał w programie „Zoom na Gliwice” – wspólnym projekcie Nowin Gliwickich oraz Radia i Telewizji IMPERIUM. #Gliwice #NowinyGliwickie #ZoomNaGliwice #telewizjaimperium #Pomagamy #Wielkanoc 🔔 Subskrybuj kanał, aby być na bieżąco z wydarzeniami z Gliwic i regionu. http://tvimperium.pl

Transkrypcja materiału

Transkrypcja automatyczna — może zawierać drobne błędy.

Bardzo serdecznie chciałem was powitać na spotkaniu takim przedwielkanocnym, tradycyjnym można powiedzieć spotkaniu, ponieważ nowiny gliwickie już od wielu lat organizują to przedsięwzięcie, które roboczo nazywaliśmy zdobienie z dobrocią. Y, ta nazwa jest jakby nie bez kozery, ponieważ zawiera w sobie jakby dwa elementy. Pierwszy to taka, takie wielkanocne zdobienie pisanych, które są polską tradycją i nie tylko zresztą polską. A druga, drugi człon tego to zdobienie dobrocią. Ta dobroć przejawia się tym, że po prostu państwo dzisiaj wykazaliście tak wspaniałą myślność, że zrzuciliście się na paczki dla dzieci z Polskiego Czerwonego Krzyża, ze świetlicy środowiskowej. Tradycyjnie

jak święta wielkanocne, jak o nich mówimy, to wracają do nas wspomnienia zwykle z domów rodzinnych. I o te wspomnienia wielkanocne chciałbym państwa zapytać. Jakie macie te wspomnienia z waszego dzieciństwa? Co tak najbardziej zapamiętaliście? Chciałbym was zapytać o ten wielki tydzień, o o o zdobienie właśnie

pisanek, o przygotowania w waszym domu rodzinnym również w tym sprzątaniu. Czy było takie? Chciałbym zapytać o to, jak wyglądało wasze śniadanie wielkanocne. Chciałbym was zapytać przede wszystkim o to, jak spędzaliście lan w poniedziałek. Zacząłbym od pani wójt Izabela Buchała,

wójt gminy Gierałtowice. Pani wójt, jak wyglądała, jak wyglądało, wyglądały święta wielkanocno w pani domu, zaczynając od Wielkiego Tygodnia? Święta. Myślę, że tak jak w każdej tradycyjnej naszej śląskiej rodzinie bardzo ważny moment w ciągu całego roku.

Jak to wiadomo, zaczynaliśmy od porządku, no bo to wiadomo, to jest pierwsza czynność przed świętami, którą się gdzieś tam planuje i robi. Wielki tydzień, no to już były takie przygotowania już bardzo konkretne, czyli strojenie domu, pieczenie ciast, przygotowywanie pisanek. No nie akurat w takiej technice jak tutaj dzisiaj robimy, tylko bardziej tradycyjnie, czyli gdzieś tam albo w łupinkach yyy z cebuli były gotowane, albo gdzieś w tych kolorowych takich barwnikach. No my jako małe dziewczynki miałyśmy fanów płci

męskiej. W związku z czym śmigus dyngus był zawsze intensywny. Trzeba było uciekać, nierzadko się wracać z kościoła, bo się po trasie, że tak powiem, było całym mokryć. Także bardzo, bardzo to był fajny czas. Dobrze wspominać. Panie wójta, a co królowało na śniadaniu wielkanocnym w pani domu? A na śniadaniu wielkanocnym wiadomo jajka w każdej postaci, żurek. Żurek, żur czy barż biały, bo tu są różne naw tradycyjny żurek śląski. Tak, tradycyjny żurek, tak, wędlinki i przede wszystkim do jajek sos tatarski. I właściwie te wszystkie tradycje ja też przyniosłam do swojego domu.

A spędzaliście rodzinnie? Siedzieliście wielopokoleniowo, czy też to była tylko mama, tato, rodzeństwo, czy też na przykład było mama, tato rodzeństwo, a później były jakieś spotkanie rodzinne. Jak to wyglądało, bo święta są właśnie takim elementem łączenia rodzin, prawda? Spotykamy się. Wielka sobota, tradycyjnie poświęcony koszyczek. Po powrocie do domu spędzaliśmy czas we własnym gronie domowników. jeszcze wcześniej jak żył dziadek, babcia z nimi, z rodzicami. A pierwszy i drugi dzień świąt to już były spotkania rodzinne z rodzeństwem rodziców, z dziadkami od strony tatyjeżdżało się do Rybnika, także tak bardzo rodzinnie to.

Jest też z nami prezydent miasta Krmurowa pan Tomasz Rzepa. Panie prezydencie ja od pana zacznę od śmigusa dyngusa, bo pani wygląda na takiego, co nie żałował wody w dzieciństwie i w młodości. y muszę powiedzieć, że jak to wyglądało na podwórzu, że u młodości mam wyrzuty sumienia, jeżeli chodzi o spingus ingus, ale właściwie nie powinien mieć, bo w ten sposób poderwałem żonę. Przyszłam Proszę bardzo. y Przyszliśmy, przyszliśmy wlany poniedziałek po nią do kościoła w

umowie z przyszłym teściem. Woda była we wannie. Do kościoła poszliśmy na inną godzinę, ale ja podobno rewelacyjnie przepraszam i tak się zaczęło. Bardzo miło. A jak dzisiaj wyglądają święta, panie prezydencie, w pańskim domu? Kultywujecie tradycje takich, które są powszechne w polskich domach, w śląskich domach. A więc to śniadanie wielkanocne, te spanie rodzinne, co króluje na stołach u pana prezydenta? Ja jestem tak jak dobry lekarz. Przede wszystkim nie szkodzić. Także robię wszystko, żeby nie przeszkadzać żonie w tych wszystkich rzeczach takich typowo. Nie przywiązuję bardzo mocnej wagi do tej strony zewnętrznej. Ze względu na sprawy wzrok nie widzę brudu w domu.

Ale jeżeli chodzi o takie przygotowanie do świąt duchowość to to robimy tu całą rodziną. Właściwie cały Wielki pocyt jest dla nas bardzo ważny. A świętowanie już Wielkanocy zaczynamy od czwartku całe trd pasne. Od na Ważna jest dla was ta sfera duchowa? Bardzo ważna dla nas jest. Właściwie to jest wyznacznik całego roku i przywiązujemy do niej wielką wagę. Wielki Czwartek idziemy na nabożeństwa, a wieczorem jemy uroczystą kolację na wzdór no ostatniej wieczerzy, gdzie

dzielimy się chlebem i i wiemy, że to jest bardzo dla nas ważny czas. yyy wszystkie nabożeństwa czy wielkopiątkowe, droga krzyżowa w sobotę yyy święcenie pokarmów to też jest dla nas wielki taki symbol, bo wiemy, że że to nie tylko od naszej pracy zależy, czy mamy co włożyć do garka, że jako ludzie wierzący wiemy, że Pan Bóg nam błogosławi. W niedzielę tak jak u mojej przyjaciółki Izzysek śląski. On jest wyjątkowy, bo inaczej smakuje niż w ciągu roku, bo mimo tego, że się go gotuje w ciągu roku, ale to jest tak, że zawsze na spodzie jest święconka.

Aha. Nasza święconka, którą w sobotę do koszyczka wkładamy, jest pokryjona w drobne chosteczki i położona i to jest zalewane żurem. Także tutaj no jest to najlepszy żur na świecie. Raz żurek, żurek. Raz tylko nie jadłem, nie byłem w stanie przełknąć, bo przed śniadaniem wielkanocnym córka z w zzięciem powiedzieli nam, że będę dziadkiem. E, no u nas taką tą główną tradycją y wiadomo była te była obchodzenie jakby tutaj tak dosyć uroczyście i całego wielkiego tygodnia począwszy od Czyli ta sfera duchowa była ważna w waszym domu. Tak. Tak. Sfera duchowa była ważna. Mówimy o Wielkim Czwartku i o kwestii tak naprawdę rozpoczęcia tych tych czas świąty Wielkim Czwartkiem.

że tak naprawdę gdzieś w kościele katolickim przeżywamy tutaj z modlitwy to tak naprawdę jeżeli chodzi skierowany głównie z do księż tak bo to jest taki moment kiedy kiedy gdzieś tam modlimy się za tych którzy za księży tego w tym momencie też dla mnie to było istotne bo bratem mojego

taty jest ksiądz zab też to dodatkowa jakby dodatkowy moment jakby w tym w tym w tym odczuciu no później wiadomo liturgia wielkiego Piolcu. No i kwestia też liturgia wielkiej wodzy. No różnie z tego co wiem jakby jest czy miasto, czy miejscowości, czy rodziny do tego podchodzą, bo ta wigilia paschalna u nas

w zą zawsze rozpoczynała się już tą Wielką sobotą, czyli tym początkiem i końcem. Mówimy tutaj o rozpalonym ożnicu, mówimy o tej pewien liturgii. Zawsze ona gdzieś była w naszym kościele w Różnicu o godzinie tam przeokrowiona o 20:00. No i później yyy była

rezurekcja w niedzielę o 6:00 rano. Ja też jeszcze mogę powiedzieć do tych wcześniejszych młodych czasów grałem w tej naszej róźnierskiej orkiestrze, więc dla mnie to nie była kwestia 5:00 rano pobudki, tylko gdzieś 4:00 rano i i pobudka na tą ostatnio próba przed reurcją. to jest naprawdę coś wyjątkowego, bo

Wielkanoc ma specyfikę podwójną, bo Boże Narodzenie jest takim bardziej komercyjnym świętem, a jednak Wielkanoc to tutaj ma podłoże bardzo religijne i u nas zawsze to też było tak gdyby się zastanowić to istotnie jest tutaj jest trochę racji w tym wszystkim, bo ta to Boże Narodzenie nam się nieco skomercjalizowało przez tą Coca-Colę, przez te samochody gdzieś tam zaczyna się już ta tak naprawdę to Boże Narodzenie tuż po wszystkich świętych, prawda? Tutaj jest istotnie słuszna Wielkanoc tak troszeczkę trwa tak naprawdę krótko i te najważniejsze dni kiedy tak naprawdę powinniśmy przeżywać to my praktycznie jesteśmy w pracy, tak?

Bo gdzieś pracujemy jeszcze do tego piątku, ale to nie zmienia faktu, że w domach zwłaszcza na wsi mi się wydaje, że ta tradycja jest bardzo żywa i bardzo kultywowana. Ja od najmłodszych lat święta Wielkanocy z racji tego, może na wsi byłem, tak zawsze kojarzę z zapachem wędzonki. Zawsze jakieś szynki pędzone,

kiełbasy. To były rzeczy, które były zawsze przygotowywane na święto, ale były przygotowywane przez pana bliskich. Tak. No generalnie w rodzinie się kiedyś robiło, nie kupowało się świniobicie się robiło w domu, własnym domu. Zawsze było jakieś tam mięso, które były robione własnym zakresie. rzeźnik przychodził i przyrządzał te specjały, więc zawsze

zapach tego zawsze przed świętami zawsze wynosił się właśnie dym tego tego wędzonego i to było coś wyjątkowego, co do dzisiaj mi pozostało. Dzisiaj już mi tego brakuje, ponieważ już niestety gospodarstw się nie prowadzi i w ten sposób w ogóle nie funkcjonuje. Tak, gospodarka. Także tutaj te wspomnienia są już takie archaiczne, ale one są. Ja do dzisiaj czuję ten zapach, także zawsze było te

wędzenie przed świętami, ale w same święta to już w tym okresie takim cigum paschalnego to gdzieś tam był unosił się zapach znowu pieczonego ciasta. Także zawsze te zapachy świąt gdzieś tam wracają od rodziców. No niestety rodzice już ponad 30 lat nie żyją, więc gdzieś to stało tylko w pamięci. Zawsze święta to były takim spotkaniem rodzinnym. Zawsze w święta przyjeżdżała cała rodzina. Jeśli jeśli teraz można powiedzieć kultywuje, to na pewno troszeczkę mieliśmy zakresie, bo w ramach swojej własnej rodziny kiedyś jeszcze przyjeżdżał brat, przychodziła siostra i czasami te śniadanie wielkanocne było wspólne. To było coś też fajnego, można było to wspólnie przeżyć. Kto u państwa krasił te jajka? Kto zdobił jajka?

No głównie siostra się zajmowała tym z mamą. Miała zdolności, także tylko że były zupełnie inne techniki. Tak. To pierwsze jajka to były farbowane w cebuli, w buraczkach, y. jęczmień. Tak, także były zielone, były brązowe, także tutaj sobie radzono w jakiś sposób, no gdzieś tam albo czasami jakieś gumki zakładano i potem powstał

powstały właśnie takie kolory, a często było tak, że drapano. Tak, zobacz. Aha. Tutaj no niektóre dziewczyny, moja żona na przykład to uważam, że naprawdę mistrzostwo świata. Yyy, no oczywiście na desert były kołacze, była babka, także tu już ciasta potem dominowały w uzupełnieniu. Pan jest człowiekiem spokojnym, panie wójcie, bo tak pana strzegam, ale nie

wiesz, żeby pan w śmigu zlingus siedział y w domu i nie wylewał wody na koleżanki. No nie, no to to przecież był obowiązek jak gdyby taki taki gdzieś ja myślę, że nawet te koleżanki by się pewnie obraziły, jakby nikt do nich nie przyszedł z tym polewaniem. Całkowicie inna technika oczywiście była. Ja pamiętam taką najciekawsza, bo może

dzisiaj już w ogóle nawet nie wiedzą, że tak można było sobie radzić. Tak, bo jak ja chodziłem, polewałem, no to oczywiście były wiaderka, ale trzeba było się też kulturalnie zachować, więc myśmy sobie z kuzynem tylko jedno wiaderko zamiast dwóch z kuzynem zmontowaliśmy sobie takie urządzenia, bo nie było pistoletów takich rozum, ale był taki smoczek, którym się karmiło na przykład dzieci. Tak, dzieci tak korkowało się ten smoczek i zawiązywało i nalewało się wodą. Pamiętam go ze swojego dzieciństwa i to było rewelacyjne. pod ciśnieniem się napełniało i tu zawsze było nie wiem no te smoczki były duże tam gdzieś 34 lit wchodziły i to był zasięg na kilkadziesiąt metrów powiedzieć jeżeli chodzi o lany poniedziałek teraz jeszcze komuż nawet se nie zdawałem sprawy że że to jest takie ważne bo

od dzieciństwa mieliśmy tak że chodziliśmy po wszystkich ciotkach nigdy po optych a właśnie chodziło się po domach i te dostawało sięż bonbon nie po wszystkich ciotkach konkurs mamy bardzo dobrą był relacje ze szwagrami, z ciotkami, z wszystkimi i dalej chodzimy, zbieramy się i jeździmy po po szwagierkach. Pięknie. Czyli kultywujesz tą tradycję. Tak. Ale najlepsze jest to, że mój przyszły dzień, który zaczął deptać do mojej córy Mhm. yy nigdy nie mieli takiej tradycji u siebie w domu. O i jak pojechał z nami pierwszy raz, no właśnie to musi Gdzie on mieszkał? Ty mieszka w Gliwicach.

No niestety przykro. Niestety, ale w każdym bądź razie od tego czasu co Wielkanoc przyjeżdża i w poniedziałek musi z nami jechać po ciotka. Kapitalnie. Także tutaj świetnie. Panie wójcie, co królowa pańskim stole w śniadaniu wielkanocnym tym niedzielnym jakie potrawy? Włączał się pan w czynne przygotowywanie świąt, czy raczej był pan człowiekiem, który konsumował? Lubię, lubię gotować. Chż. Teraz tymczasem gotowania jest troszkę troszkę gorzej, więc nawet czasem moja żona się śmieje, że 24: tak naprawdę ja jeszcze gdzieś tam gotowuję sobie się naczył obad czasu. Po prostu jest taki moment, kiedy mogę coś zrobić dla siebie. Ale jeżeli wracając do tradycji i i do potraw na tym stole wielkanotnym,

no to wiadomo, że jajko, wiadomo, że jakiś chlebek, wiadomo, że jakiś jakiś właśnie żurek w moim domu rodzinnym nie znam w ogóle tego tego w tej tradycji. Bardziej właśnie w domu u mojej teściowej tutaj żurek w chleby. To jest jakby jedna z podstawowych tradycji. W tym moim domie rodzinnym jest te krzestia związana z y

białą kiełbasą. To też jest jakby też jest jakby ten temat. Nikt nie wspomina o białej kiełbasie pysznej. zaczy temat nie jest też jakby kontynuowany zarówno w tym domu z rodzicami jak i teraz z żoną ale tak jak mówię różnica jest taka że ja w ogóle jestem fanem żurku więc uwielbiam żurek pod każdymi postaciami więc tutaj właśnie jak przyjeżdżamy do teściowej to to jest w chlebie robiony wiadomo też w tyczku wielkanotnym tak jak powiedziałem jajka jakiś chleb jakaś kiełbaska jakiś chrzany powiem szczerze zawsze i to rok do

było poszukiwanie zajączka, jak się przyszło z kościoła ze święcon, tak ze święconą i trzeba było w ogródku, ponieważ mieszkaliśmy w domu, gniazdo zajączka znaleźć, znaleźć po prostu zajączka i znaleźć te prezenty. Dzieci, prezenty były gdzieś w ogrodzie były pochowane w ogródku gdzieś pod jakimś krzaczkiem. Trzeba było po prostu się troszeczkę nam skromne prezenty. To były słodycze, czy to były jakieś wartościowe rzeczy? Różnie. Raczej raczej różnie. No słodycze później już gdzieś też jakieś takie wiadomo jak się było trochę starszym to już takie bardziejściowe wartościowe rzeczy natomiast ta tradycja też u mnie w domu zagościła. Moje dzieci też szukały zajączka. No teraz już są dorosłe to wiadomo chłopaki, także już teraz zajączek też będzie, ale pewnie już ich nie będą szukać.

No i teraz Tomek jeszcze poka. Jest u ciebie taka tradycja? Znaczy powiem także z dzieciństwa nie pamiętam. Znaczy były jakieś tam słodycze, ale czy to był zajączek, czy po prostu były słodycze? yyy to nie nie umie tego umiejscowić. U nas jak dzieci były małe, tak jak u Izy yyy też szukały zajączka, ale to w zależności od pogody. Jak była taka pogoda znośna, no to było to na ogrodzie, jak yyy niestety deszcze czy po prostu nie, to też szukali, ale w domu. Ale w domu, rozumos szukali, ale w domu. Jeżeli chodzi o wartość tych prezentów, to tak jak tutaj zresztą Kazziu mówił, że Boże Narodzenie jest takie komercyjne, tam są te wartościowe prezenty. Tutaj raczej skupialiśmy się zawsze na na słodyczach, na takim wymiarze raczej symbolicznym pamięci o sobie, niż o jakichś wartościowych prezentach.

Jasne. To było to bardzo symbolicznie. Tak, że było jakiś okruch słodyczy. Natomiast yy moje dzieciaki już skutecznie szukały tego zajączka, a obecnie wnuki też szukają i i generalnie już na pewno się zastanawiają. Tak, tak. Także tak. Gdzieś zajączek zawsze jest, zwłaszcza najładniej to jest jak gdzieś na podwórku jest, jak jest pogoda fajna, no to wtedy te poszukiwania są bardziej atrakcyjne. Tak żeby znaleźć to c trzeba czasami przemierzyć sporo tego ogródka, żeby gdzieś tam dojrzeć. Właśnie czasami jest więcej tych zajączków prezentów, czasami mniej, różnie to chyba. A potem jeszcze jak jest ładna pogoda, to wszyscy rodzinnie idziemy po tym śniadaniu, żeby troszeczkę się, że tak powiem, rozruszać

na spacer, do pole i szukamy takiego prawdziwego zajączka. A proszę bardzo. Pięknie. Niekiedy się uda. Jeste. Kraszy jajem zajmowała się moja mama i ona właśnie w tej technice była mistrzynią, bo ja to tutaj ta nie jestem tylko takim miernym naśladowcą. Ona to umiała robić bardzo bardzo ładnie. I i stoly może siedzą przy stole jak ona to robiła się nauczyłem trochę i tak tyle tyle ile zapamiętałem tyle mi się udało tutaj trenić na to ja na to biedne jajko, które się które tak musiało podać ale generalnie że to jest tradycje to tutaj podobnie jak u teaj u koleżanki kolegów takie sam najważniejsza rzecz to jest jak to tridum pasanu tak jak tutaj Tomek mówił śniadanie wielkanocne święconki to była rzecz rzecz normalna no i oczywiście lany i poniedziałek to no normalnie to było Bo także się umawiało w bukrze chłopaków o 6:00 rano

się wstawało już o 6:00 rano i się szła do domu czy to była rodzina czy rodzina i tam nikt nikogo nie wyrzucił to było normalne że się wchodziło niejednokrotnie było tak że te dziewczyny jeszcze spały to ci rodzice doprowadzały do sypialni pierzyna do góry wiaderko ten i tam nikt nie miał pretensji. Zdarzało się tak, że jak uciekały to lało się. Nawet było takie sytuacje, że się lało w kuchni, bo tam uciekły. No i obiad poszedł razem z tą wodą, bo było tak. Tak. Ale nikt nikogo nie ma. Bez dzisiaj niewyobrażalne, bo nas wyrzucili z domu, ale to wtedy było rzecz normalna i chciałem się nikomu to nie przeszkadzało. Każdy szanował tradycję. Właśnie każdy szanował Drabckę i to też szło przez całą wieś jak jak długa droga tak się szło to był do domu.

Nie wszyscy jesteście jakby ze śląskich domów. Co wy sądzicie o tej tradycji śmigusa dingusa takiego trochę perfumowanego? No przychodzę psik psik i to ma być niby śmigus dingus. Jak jak oceniasz Izach? No powiem tak nie za bardzo. Niedługi wolę wodą. Potem człowiek pachnie 58000

zapachów, nie idzie się domyć. To chciałem powiedzieć. Panie prezydencie, czy to jest tradycja psikanie kobiet na śmingus lingus? Znaczy czasy się zmieniają. Ja tego nie neguję. No uważam, że lepiej przyjść z perfumem niż olać tradycję całkowicie. też piękne także tutaj no wiadomo to ewoluuje i to co też to pani mówiła, że że teraz ludzie się trochę boją, bo inni są dziwni, że jak polejesz wodą to mandat, bo to bo jest dużo takiej niej agresji z tym związanej i i myślę zdarza się czasami chuliganka po prostu zwyczajna. Dokładnie tak. Ale jest bezpiecznie i nawet my idziemy i mamy jedno i drugie.

Mamy i wodę i perfum, a rozeznajemy na bieżąco. Zależy od okoliczności terenów. Albo dajemy możliwość wyboru. Tak jak Iza powiedziała, ja wolę wodę. Perfum czy wodę? Proszę bardzo. Full serwis u nas. I jest wybór raczej wodę, bo tak jak to powiedziała Iza, najlepszy perfum jak jest zmieszany z drugim, trzecim, czwartym to po prostu śmierdzi. Dokładnie. Powiem tak, że generalnie rzecz biorąc w czasach takich mocno, że tak powiem, dziecinnych, młodzieńczych to zdecydowanie woda teraz to już panie bardziej tak wolą trochę, ale tego tylko, że tak jak nie zamówi to później jest kumuluje, że to jakbyś człowiek był drogeri, drogami, jak to się mówiło i to jest później problem, bo te dziewczyny biedne muszą się, no muszą się wykąpać, a to jest kolejny problem, bo tego się tak szybko nie zmyje Ja uwielbiam takie prace ręczne różne i

powiem szczerze, że tej techniki nie znałam, nigdy nie miałam do czyn czynienia z woskiem dla mnie bardzo trudna. To to skrobanie, o którym tutaj pani wcześniej mówiła. No dużo, dużo łatwiej mi wychodzi i dużo jest prostsze, ale bardzo fajne doświadczenie. Będę trenować w domu.

Ja jestem bardzo zadowolony, bo szczerze powiedziawszy nie mam jakichś wielkich zdolności manualnych, ale mi się spodobała sama formuła, że siedzimy przy stole, że rozmawiamy, bo to pokazuje tak naprawdę ten świąt, bo nic tak bardzo nie łączy jak stół i czy to wspólny posiłek, czy wspólne robienie kroszonek, czy po prostu wypicie kawy, ale jak siedzimy przy stole, to łącznie. Wielu z państwa nie znałem na co dzień. Czujecie, jesteście dla mnie dużo bliści po tej godzinie spędzonej przy Kroszeniu, bo, bo stół nas po prostu połączył i dlatego uważam, że to był bardzo dobry czas.

Pięknie powiedziane, że tak powiem. Nigdy się w domu nie odważyłem tą techniką robić, aczkolwiek w domu robiono włoskiem. Był wosk pszczeli, w domu były pszczoły, więc mama i i siostra kiedyś kilkadziesiąt lat temu robiły tą techniką. Dla mnie to jest wyzwanie, bo ja generalnie jestem techniczny, ale nie, nie artysta, także dla mnie to naprawdę było wyzwanie dzisiaj. Bardzo dziękuję. No i na końcu pan burmistrz. Panie burmistrzu, moja mama robiła i tą techniką i drapanie też robiła i no teraz dopiero dostrzegam

jakim była ho tym, że miała to tak ładnie robić, bo to nie jest proste, ale ale efekty są później naprawdę fajne. Także u mnie akurat w domu były obydwie te techniki używane przez moją mamę. Skąd mi się wydaje, że to jest waj tak jak też Tomek był, ale to samo robienie to jest jedno, ale takie takie wspólna więź się też wytwarza taka atmosfera taka rodzinna. To też jest to to jest taka wartość dodana do takich spotkań, a tym bardziej później w domu ja się też tak Spotify nasi czytelnicy i widzowie mogą być nieco zdziwieni faktem, że jest nas więcej, że nie tylko siedzą tutaj włodarze gmin powiatu gliwickiego, ale są również z nami dziennikarze nowin gliwickich i telewizji Imperium. I was też chciałbym zapytać jak oceniacie dzisiejsze spotkanie, a przede wszystkim czy czegoś nowego nauczyliście.

Ado, ja nauczyłam się, trudno powiedzieć, czy się nauczyłam, powiedzmy, że spróbowałam czegoś nowego, ale bardzo mi miło, że mogłam spędzić przede wszystkim z naszymi gośćmi, dowiedzieć się czegoś więcej o śląskich zwyczajach. Ja jestem z Dolnego Śląska, więc y jeśli chodzi o Wielkanoc, wiele rzeczy było podobnych, ale jednak regiony się troszeczkę od siebie różnią. Także bardzo dziękuję państwu za to, że zachcieliście dzisiaj z nami doktor Zielego. Pani redaktor, dziękuję bardzo za zaproszenie i doceniam to spotkanie w czasie rzeczywistym, nie online, bo jest to wielka wartość, że możemy usiąść ze sobą wspólnie przy stole, spojrzeć sobie poznać się, spojrzeć sobie w oczy i to ma niesamowitą wartość. Dziękuję panie redaktorze. Łukasz Buszman, redaktor naczelny Nowiicy. A to super w ogóle wszystko jest jeżeli chodzi o

naszą współpracę medialną to fajnie, że jesteśmy też z telewizją, że wszyscy państwo przyjęliście nasze zaproszenie to też jest super. Jeśli chodzi o spotkanie to jest dokładnie tak jak pan prezydent powiedział, to znaczy tak jest jakaś energia z ludzi, a nie tak, że spotykamy się albo dzwonimy do siebie i tak naprawdę tak jest. A to ja z plastyki

zawsze byłem bardzo słaby, więc jakby nie myślałem, że że jestem tak dobry. patrząc tak jak mi wyszło. Natomiast jest to bardzo uspokające, więc jakby ktoś potrzebował czegoś na uspokojenie to tu w Łubanie, nawet jak się nie ma zdolności plastycznej tak jak ja, jest bardzo uspokajająca i fajna jest taka wyciszająca atmosfera, bo to się skupiają, ale jest taka fajna fajna atmosfera się robi, tak jak właśnie mówił, pan prezydent powiedział, to jest coś w tym. My przede wszystkim jesteśmy twarzą w twarz, a nie w biegu.

Radio Imperium Kliknij, aby słuchać na żywo