Wystawa Młodzieżowego Domu Kultury | 100% Gliwic
W Stacja Artystyczna Rynek odbyło się otwarcie kolejnej wystawy zatytułowanej „Od przedszkolaka do studenta”. Ekspozycja prezentuje niezwykle różnorodne prace – od ceramiki, malarstwa i grafiki, po fotografię, rysunek, instalacje oraz rękodzieło. Ich autorami są uczestnicy zajęć Młodzieżowy Dom Kultury w Gliwicach.
Transkrypcja materiału
Transkrypcja automatyczna — może zawierać drobne błędy.
Są sę W stacji artystycznej Rynek odbyło się otwarcie kolejnej wystawy zatytułowanej od przedszkolaka do studenta. Ekspozycja prezentuje niezwykle różnorodne prace od ceramiki, malarstwa i grafiki po fotografię, rysunek, instalacje oraz rękodzieło. Ich autorami są uczestnicy zajęć Młodzieżowego Domu Kultury w Gliwicach. O kulicach powstawania wystawy, jej znaczeniu dla młodych twórców opowiada dyrektor placówki Agata Cira. A dzisiaj takie wielkie święto młodzieńczej twórczości, bo tutaj w stacji artystycznej Rynek mamy zgromadzone prace naszych wychowanków.
Yyy, tytuł wystawy to od 6 do 6:25 od przedszkolaka do studenta. To znaczy prezentujemy dzisiaj pracę zarówno najmłodszych naszych uczestników, którzy dopiero co wpisali się na zajęcia stałe do Młodzieżowego Domu Kultury, jak i tych, którzy już na stałe w nim w nich uczestniczą. Jak pan widzi, można zobaczyć i akwarele, i szkice, i fotografie, jak i również będzie można
posłuchać występów artystycznych dokonań naszych wychowanków. Ja zawsze podziwiam was w domu kultury, bo w dobie komputerów, grafiki, tabletów wy jednak przetrwaliście z takimi własnoręcznymi pracami i nie zauważyłem, żeby to w jakiś sposób umierało. Czy mam rację? Oczywiście. My jesteśmy dumni, że możemy wspierać młodych gliwiczan w rozwoju ich pasji i zainteresowań, bo to co pan widzi to są właśnie artystyczne inspiracje wrażliwości młodych ludzi. To ci młodzi ludzie na papier w ten sposób przelewają to jak widzą świat, jak postrzegają siebie. Zazdroszczę im tej odwagi, zazdroszczę im tych zdolności, no i zazdroszczę, myślę, tego dzisiejszego spotkania im, bo będą mogli w takim dobrym miejscu pokazać to, nad czym pracują. Przez rok w młodzieżowym domu najmłodszymi artystami opiekuje się Aleksandra Gajdek Bialik. Czy jej
zdaniem gliwickiej młodzieży nie brakuje fantazji? Tak, jak najbardziej. Dzieci potrafią, inspirują, pokazują talenty, są bardzo kreatywne i tylko trzeba to umieć z nich wydobyć. Tak się właśnie domyślałem, że jeśli chodzi o tych najmłodszych, to tutaj ta fantazja nie zna granic. Czy też może jest tak, że jednak wy ją w jakiś sposób ukierunkowujecie? Na pewno musimy im nadać formę, pewną pewne ramy, ale nie zabijamy tej fantazji, bo ona jest bardzo twórcza. Ona jest właśnie tym, co dzieci rozwija, kieruje, co możemy tylko w jakiś sposób poprowadzić i czym możemy sami się też czasami zainspirować w swojej pracy.
Jakie tematy dominują wśród dzieci i a szczególnie na tej wystawie? Wśród akurat tych tematów, które my realizujemy, to są tematy bliskie dzieciom, czyli związane z przyrodą, związane z bajkami, z ich środowiskiem, z przyjaciółmi, z tym co je otacza, również ze szkołą, z
z pokojem chociażby w architekturze. także bardzo szeroka tematyka i i sprzyjająca maluchom i tym starszym również. Słoik z pomysłami to przestrzeń, w której rozwija się pasja, wyobraźnia i kreatywność. To także miejsce dobrej zabawy i pierwszych artystycznych doświadczeń. Swoją twórczość prezentuje tam między innymi Anna Grudnicka. Zapisała mnie mamę na zajęcia. Mama jest architektem i jak byłam bardzo mała, zaczynałam jak miałam 7 lat. Yyy i tak yyy ta moja przygoda się zaczęła i całe przez te powiedzmy 13 lat chodziłam, uczęszczałam na różne zajęcia w Młodzieżowym Domu Kultury. Yyy no bardzo rozwojowa instytucja, taka kształtująca w różnych kierunkach i bardzo jestem zadowolona, że trafiłam na nią.
I tak minęło 13 lat. I powiedz, jak ta twórczość się twoja rozwijała, zmieniała? Czy zawsze było tak samo? Nie, oczywiście, że te tematyka się zmieniała w zależności od powiedzmy wieku. Teraz najbardziej pasjonuje mnie linoryt, ale kiedyś bardzo interesowało mnie malarstwo, przede wszystkim ceramika. No tak jak mówię, linoryt teraz to jest moja pasja. Ja się cieszę, że młodzi ludzie nie uciekli tak całkiem świat komputerów, tabletów, smartfonów. U was to chyba jakby się ten czas troszeczkę zatrzymał w tym waszym, tak domu, bo znaczy domu kultury, bo bo tworzycie takie tradycyjne prace.
Tak, tak. Są też zajęcia graficzne z tego co mi wiadomo. Przynajmniej kiedyś były prowadzone, ale ja uważam, że i są takie i takie prace bardzo ważne i wartościowe. Niemniej ja czuję największą pasję właśnie do tworzenia manualnie. Łukasz gliniany mimo niepełnosprawności z powodzeniem realizuje swoje artystyczne pasje i prezentuje własne prace. Powiedz mi, co tutaj twojego na tej wystawie zobaczymy? Jest rzeźba z gliny. Wychodzę na zajęcia y do pracowni słoik z pomysłami, do pani Miłki i tam zrobiłem rybę z
rzeźby. Rzeźba z gliny brzmi ciekawie, bo to takie, nie wiem, nawiązanie do tradycji chyba tysiącletniej. Z gliny zawsze się coś robiło. Skąd się wziął u ciebie pomysł akurat na tą twórczość, na coś takiego? Tak. Rodzice chcieli mi zrobić rehabilitację rąk, przemycić. A to jest w ogóle piękna sprawa, bo czyli łączysz tutaj jakby tworzenie sztuki z rehabilitacją. Tak. M. Tak, trochę tak. No bo powiedz, jesteś zadowolony z tego, co ci wychodzi? Tak. A co tak najbardziej? Nie wiem, masz jakieś swoje ulubione formy, które byś chciał pokazywać? No lubię domki, domy
robić, znaczy takie z gliny domki albo jakieś patery. Paulina Szuster i Paulina Pielichowska nie tworzą prac materialnych. W jaki sposób uświetniły wernisaż? Zagramy utwory na gitarze klasycznej. W moim wykonaniu usłyszymy milongę Georgea Cardoso. Twoim. Ja zagram Wiosenne marzenie. wiązane marzenie i słoneczne kantry dróżowskiego. Zaczęliście swoją przygodę z muzyką właśnie w tym domu kultury? Tak, oczywiście. Od małego chodziłam do domu kultury. U ciebie również od paru lat. To dlaczego wybrałeś akurat gitarę i dom
kultury? Ponieważ uczy najlepszy nauczyciel, pan Henryk Pielichowski. Tak, to był też ten decydujący czynnik, czy koleżanka namówiła? E. taki decydujący, bo ja na początku szukałam właśnie instrumentu, na którym bym mogła grać. No pianino mi nie poszło, więc postanawiam gitarę. No i bardzo się rozwinęłam dzięki panu Henryku Pielchowskiemu. Powiedzcie mi, dlaczego fajnie jest w waszym, w tym domu kultury? Dlaczego tak jakbyś chciała zachęcić kogoś do tego, żeby do was dołączył? Myślę, że na pewno jest super atmosfera. Tak jak mówiłam, najlepszy nauczyciel, który naprawdę bardzo rozwija i super uczy. Też się dużo nauczyłam przez wiele lat. No i na pewno godziny odpowiadają mi, bo to są często weekendowe też godziny.
A ty jakbyś zachęciła innych do przyjścia? Że można rozwiać swoją pasję i że pan się naprawdę stara, wytłumaczy, poświęci czas, będzie też pokazywał inne utwory innych właśnie też gitarzystów i mówił co gdzie, jak, co poprawić, co doprecyzować. Więc naprawdę poświęca się dla uczniów i
no co mogę powiedzieć, no poświęca się i można na polegać na panu HKO. Tak jest. A końcowym efektem to jest co? Piosenka Chłopak z gitarą byłby dla mnie parą. Oczywiście. asmosferę wydarzenia podgrzały również Paulina Mendrala iela Ziemińska z zespołu Tańca Współczesnego Iluzja. Tak, mamy nadzieję, że będzie się podobało. Tak, coś dodasz? W sumie koleżanka bardzo dobrze to ujęła. Dobrze, to w takim razie rozwijmy. Co to znaczy tanie współczesny w waszym wykonaniu? Taniec współczesny w naszym wykonaniu. Jak chodzi o taniec współczesny, to ja w tym czuję emocje i korzystam z tego, że mogę wyrazić siebie poprzez ruch i że mogę po prostu pokazać, że że taniec to
nie jest tylko technika. Tylko, że faktycznie są w tym emocje i można pokazać siebie. Tutaj jak podglądałem te wasze próby, no to już to wygląda tak dość zaawansowanie. Od kiedy ta wasza przygoda z tańcem i gdzie się zaczęła? O, juś chyba 17 lat temu. Jeszcze chyba w balecie, ale zwykle u pani Zosi Dąbrowskiej. Ja jestem pani Zosi od zawsze, od urodzenia. A u ciebie? Ja się obijałam trochę po różnych zespołach. Zaczynałam od baletu, potem przeskoczyłam trochę na taniec towarzyski i na końcu wylądowałam też w iluzji pani Zafi Dąbrowskiej. Warto? Nic żałujecie?
Nie. Najlepsza decyzja w życiu. Zdecydowanie nie ma nic piękniejszego niż pasja. Na wystawie zorganizowanej przez Młodzieżowy Dom Kultury nie mogło zabraknąć mażoretek. Poznajmy Lenę i Agnieszkę. Zdecydowałam się dlatego, że moja koleżanka też zaczęła chodzić na te na mażoretki i przez to dała mi taki jakby pomysł, żebym też dołączyła do niej, żebym z nią pochodziła. I strasznie mi się to spodobało i w końcu tu zostałam. Co takiego jest w tym wciągającego? Wszystko.
Nie ma tu nic takiego, co by tutaj nie było ciekawe. A powiedz mi, bycie mażoretką to chyba taka fajna przygoda, co? No oczywiście, że tak. Jest dużo różnych występów, różnych okazji i można się wykazać umiejętnościami. Ale też z tego co wiem to wy startujecie, bierzecie udział w wielu zawodach, czyli można zwiedzić nawet cały świat. Tak to jest. Podróżujecie? No teraz aktualnie jedynie tylko w Polsce, ale to nawet to powiedz, gdzie już miałaś okazję występować? Oj, w dużo miejscach przez te s lat już nie wiem. A tobie który najbardziej w pamięci utkwił?
Mistrzostwa. Mistrzostwa Polski. Mistrzostwa. Tak. I co? Zdobyliście jakiś? Tak. Pierwsze miejsce. Czyli jesteś mistrzynią Polski? Tak, dokładnie. Kapitalnie. No to co to tylko pozostaje wam jeszcze życzyć kolejnych sukcesów i teraz mistrzostwo świata. Dokładnie. Dziękujemy bardzo. Na prezentację swojej twórczości zaprasza także najmłodsza artystka Hania. Tu yyy zobaczymy moją pracę. Miała ona polegać na
zaprojektowaniu logo dla jakiejś firmy, na przykład ubrań, jakiś toreb i właśnie tu są takie prace różnych dzieci, czyli taka twórczość bardzo praktyczna. No ja powiem pod wrażeniem jestem logo firmy. To co wymyśliłaś? Jaką firmę i jakie logo wymyśliłam?
kilka logo, które znajdują się tam aktualnie. A to w takim razie powiedz mi tylko loga tworzysz czy jeszcze coś innego? Tworzę jakieś rzeczy plastyczne po prostu takie na przykład z gliny, różne takie ozdoby. To fajnie tak jest tworzyć coś takiego, czy nie? Lepiej by było na komputerze albo na smartfonie. Mi się to podoba. Po prostu to lubię i
ogólnie po prostu to jest moja pasja. Czy wystawa spełniła oczekiwania odwiedzających? O tym mówią uczestniczki wydarzenia Magdalena i Anna. Jestem mamą ośmiolatki, która uczęszcza na zajęcia do kółka plastycznego frela. je lat i już tworzy co tworzy tworzy różne dzieła różnymi technikami. Jak najbardziej jej prace są tutaj do podziwiania dzisiaj. Powiedz jak to jest mieć w domu takiego małego artystę? Coś wspaniałego. Zawsze coś twórczego przynosi do domu. Ciągle coś tworzy nie tylko na zajęciach, ale i w domu. Więc bardzo ciekawe doświadczenie i mama też się może przy okazji czegoś nauczyć.
Zdecydowanie tak. Ania, pod wrażeniem tej wystawy i tego, co tutaj dzisiaj zobaczyłaś? Tak, bardzo, bardzo jestem zadowolona. Bardzo mi się podobają prace dzieci. Jest jestem zaskoczona jak duża różnorodność prac jest tworz, jak różnorodne prace są tworzone w MDU. Super. To pokazuje, że naprawdę rozwija MDK bardzo dużo
ciekawych talentów, które mam nadzieję będziemy podziwiać częściej, bo takiej wystawy jeszcze ja nie pamiętam. Szczególnie, że to się dzieje w świecie sztucznej inteligencji, obrazów tworzonych za pomocą komputerów, a tutaj jednak dzieło ludzkie. Zgadza się. Wystawa od przedszkolaka do studenta pokazuje, że twórcza pasja nie ma wieku, a rozwijanie talentów może zaczynać się już od najmłodszych lat. To także dowód na to, jak ważną rolę w kształtowaniu młodych artystów odgrywa Młodzieżowy Dom Kultury w Gliwicach. Miejsce, gdzie rodzą się pomysły, rozwijają umiejętności i buduje się pewność siebie. Wystawę można oglądać w stacji artystycznej Rynek do 3 maja.


