Wizyta w Schronisku na Wschodniej | 100% GLIWIC
100% Gliwic w Schronisku na Wschodniej. Z okazji Dnia Kota – 17 lutego – odwiedziliśmy schronisko, w którym dzięki pani kierownik Barbarze Malinowskiej mogliśmy lepiej zrozumieć, jak działa schronisko i zobaczyć poziom życia obecnych tam psów i kotów. Jeśli jesteście ciekawi, jak funkcjonuje ta placówka, jakie najdziwniejsze zwierzęta trafiły do schroniska i jak wygląda proces adopcyjny – obejrzyjcie nasz materiał! 🐶🐱
Transkrypcja materiału
Transkrypcja automatyczna — może zawierać drobne błędy.
[muzyka] 17 lutego w dniu kota mieliśmy okazję odwiedzić gliwickie schronisko na wschodniej. Podczas wizyty pani kierownik oprowadziła nas po obiekcie i opowiedziała nam o funkcjonowaniu schroniska. Zapraszamy państwa, aby razem z nami poznać tamtejszych podopiecznych i zobaczyć jak wygląda życie zwierząt w takim miejscu. Mamy kilka, ponieważ w naszym schronisku jest o wiele więcej kotów niż psów, ponad dwa razy więcej. Mhm. Yyy, mamy kilka kociarni. Jedne są z wybiegami, niektóre nie mają tych wybiegów. Kotów jest ponad 100, około 120 obecnie
mieszka kotów w naszym schronisku. A proszę powiedzieć, co się dzieje z takim kotem, kiedy tutaj trafi, jaką musi przeżyć drogę, aby być gotowy do adopcji? No najpierw musi przejść kwarantannę, która trwa z założenia 15 dni, ale czasami to wszystko trwa dłużej, dlatego że proces szczepienia, kastracji kota, czasami jeszcze po drodze leczenia nieraz wydłuża ten czas do momentu adopcji. Ale
zdarza się również, że są osoby, które przychodzą do schroniska i chcą adoptować właśnie zwierzęta, które są w trudnej sytuacji, które chorują, które wymagają leczenia, diety. Właśnie tak im chcą pomóc i to też jest dla nas fantastyczna pomoc. No i dla tych zwierząt przede wszystkim. To proszę powiedzieć, ile kotów, od tego zacznijmy, rocznie przychodzi i wychodzi ze schoniska? No w zeszłym roku przyjęliśmy ponad 500 kotów. To był rzeczywiście rekord. Zwiększoną liczbę kotów przyjmowanych do schroniska no rejestrujemy już od dobrych kilku lat, ale nie tylko dzieje się tak w naszym schronisku, ale w schroniskach w całej Polsce.
Schroniskach, które przyjmują koty, bo nie wszystkie to robią. Więc w zeszłym roku było rzeczywiście rekordowo dużo, ale prawie tyle samo zostało wyadoptowanych. Część wróciła po kastracji w miejsce bytowania, czyli pewna liczba kotów, które przyjechały do nas głównie na zabieg kastracji, no nie rokowały na socjalizację, bo były mocno zdziczałe. No i takie koty, jeżeli miały zapewnione miejsce bytowania gdzieś tam na ogródkach, ktoś je dokarmiał, był karmiciel, no to w takich sytuacjach wróciły tam do siebie. Natomiast było też bardzo dużo adopcji. Bardzo dziękujemy też zaprzyjaźnionym fundacjom, stowarzyszeniom i wolontariuszom. Bo dzięki nim też dużo tych adopcji się dzieje. Będzie głośno.
Będzie głośno. No to jak jest z psami tutaj? Ile ilościową? Jak się zachowują? No jak do tego pawilonu wchodzi opiekun psy są spokojne. Natomiast jeżeli wchodzą osoby, których one nie znają, no to są pobudzone i szczekają. Mamy tutaj 12 kojców z wybiegami dla psów małych i
średnich i sześć bardzo dużych kojców dla dużych psów, ewentualnie dla dwóch mniejszych czy średnich. No ogrzewanie jest tutaj podłogowe, więc psy mają ten komfort, że mogą się nawet położyć na podłodze. Bardzo się z tego cieszę, dlatego że parę lat temu jeszcze w tych pawilonach było co prawda ogrzewanie, ale było nadmuchowe, co nie było takie komfortowe dla nich. Było ciepło, ale no nie było to tak dobre jak w tej chwili. No i to z czego się też bardzo cieszymy, to jest to, że nie ma tu krat. Początkowo obawialiśmy się, czy psy, które są naprzeciwko siebie, czy nie będą na siebie reagowały nerwowo, czy nie będą reaktywne, ale one rzeczywiście jakby nie nie reagują na siebie za tymi szybami.
Reagują dopiero jak ktoś wejdzie tutaj. A czemu chcieliście uniknąć krat? Dlatego, że po pierwsze dzięki tym szybom mamy zmniejszony hałas, który wpływa stresująco i na zwierzęta, i na ludzi. Po drugie właśnie te kraty powodowały, że psy się bardzo nakręcały wzajemnie, a w tej chwili to tworzy jakby taką
no taką barierę, której one nie przekraczają i są mniej nerwowe. Jak idąc adopcję psów? Jeżeli chodzi o adopcję psów, to mamy bardzo dużo adopcji. W zeszłym roku chyba nawet więcej psów zostało wyadoptowanych niż przyjętych. Z z tego też tytułu liczba psów przebywających w schronisku w tej chwili na dzień dzisiejszy to jest około 50 50 osobników. Tak. A jak z finansami? Czy schronisko bezproblemowo radzi sobie z zapewnieniem ciepła, jedzenia, leków? Tak, jesteśmy finansowani z budżetu miasta i jakby ta
cała infrastruktura jest opłacana z naszego miejskiego budżetu, ale dzięki superdczyńcom, wolontariuszom, fundacjom i osobom prywatnym, szkołom, przedszkolom mamy dzięki temu naprawdę dostęp do bardzo dobrej, wysokojakościowej karmy i to też za to im bardzo dziękuję. E, schronisku pracuje 17 osób. 17 osób w
tym y no pracujemy na trzy zmiany, więc to co istotne, że psy i koty nigdy nie są same. Na drugiej, trzeciej zmianie jest dwóch pracowników, którzy też czuwają nad nad tym, co się tutaj dzieje. Zapraszam tutaj. Widzę tam takie okienko. Czy to oznacza, że psy mogą w każdym momencie wyjść sobie na dwór? Tak, w każdym momencie. Niemniej jednak w okresie zimowym, tak jak teraz, w zależności od temperatury, no to już o godzinie 17:00 to okienko jest zamknięte po to, żeby pies miał ciepło i żeby te kojce się nie wyziębiały. W czasie silnych mrozów, tak jak było ostatnio przy min9, 10, no to staramy się, żeby te okienka w ogóle były zamknięte. Psy wypuszczamy, zamykamy okno tak, żeby żeby w końcach było ciepło.
Natomiast w ciągu dnia przy plusowych temperaturach czy nawet jakiś tam lekko minusowych te okienka są otwarte, one mają swobodę wyjścia. Dom tymczasowy, na czym to polega? Dom tymczasowy, adopcja tymczasowa to jest sytuacja, która jest bardzo pomocna, szczególnie w okresie takim, kiedy trafiają do nas małe kocięta. Szczeniąt już coraz mniej trafia, całe szczęście. Natomiast w przypadku kociąd,
które zaczynają do nas trafiać najczęściej od kwietnia do września, gdzie zagrożenie zarażenia się chorobami wirusowymi, [muzyka] w tym koronawirusami, które bardzo łatwo przenieść, to zagrożenie jest duże i wtedy każdy taki kot umieszczony w domu tymczasowym
jest na wagę złota. wtedy koty mogą tam sobie spokojnie czekać na adopcję, nie będąc narażone tutaj w schronisku, prawda, na zarażenie się jakąś tam chorobą od innych kociąt akurat przyjętych. Więc mamy trochę wolontariuszy, zaprzyjaźnionych osób, fundacji, którym możemy takie kocięta przekazywać pod opiekę i stamtąd już one trafiają do takich domów stałych. To przejdźmy do wolontariusze. Ilu ich jest i co tutaj robią? W tej chwili mamy ponad 100 wolontariuszy. Yyy, wolontariusze głównie pracują bezpośrednio ze zwierzętami. Nie zajmują się sprzątaniem, tylko zajmują się pracą, yyy, socjalizowaniem zwierząt, wyprowadzaniem ich na spacery. Nieraz to są spacery kilkugodzinne. Te psy naprawdę yyy potrzebują niektóre bardzo dużo ruchu, dużego wydatkowania energii.
I tu w warunkach schroniskowych, pomimo, że mamy dużo wybiegów, pójdziemy na jeden z nich. No, no nie, nie zawsze to jest, nie zawsze jesteśmy wszystkie psy wypuścić jednego dnia na tak długi spacer i to jeszcze taki prawie treningowy, a wolontariusze im to zapewniają, więc nieraz są to bardzo długie spacery.
No i tak jak już wcześniej mówiłam, praca polegająca na socjalizacji, na ćwiczeniu, na jakimś tam zaprzyjaźnianiu się. No też z tego tytułu rodzą się też często adopcje, bo ci wolontariusze z reguły każdy z nich ma jakiś kilku swoich ukochanych pupili i często to się kończy adopcją.
No zresztą w przypadku naszych pracowników moim [muzyka] tak samo. Także im więcej wolontariuszy, tym więcej adopcji też również. Ale miałam też kiedyś uratowane z interwencji trzy kury, które oczywiście były u mnie na prawach domowników. Nie spodziewałam się, że kury to są tak inteligentne stworzenia. Zresztą czytałam kiedyś artykuł naukowy, naprawdę naukowy, w którym
pani biolog porównywała inteligencję kur do człekokształtnych i delfinów, co może się wydawać abstrakcyjne, ale rzeczywiście na to ta publikacja wskazywała. Jak te kury zachowywały się w domu. [muzyka] No właśnie, bardzo inteligentnie. Kury potrafią się oszukiwać nawzajem. Mają olbrzymią hierarchię w stadzie. yyy no
też mają y chyba kilkanaście czy kilkadziesiąt sygnałów yyy yyy takich yyy wokalizujących, którymi się porozumiewają. Yyy kura jeśli wie, że yyy dostanie na przykład o późniejszej porze lepsze jedzenie, to rano już będzie ograniczała posiłek. Także są to bardzo bystre, sprytne stworzenia. Yyy, no przekonałam się o tym yyy absolutnie w tak na żywo.
A czy kura może mieć relacje z człowiekiem? Może mieć bardzo silną relację z człowiekiem. Zresztą w moim domu, gdzie była, gdzie były kury, są koty i pies, to absolutnie kura była na szczycie dowodzenia i to kura dominowała. To proszę powiedzieć, na stronie internetowej jest napisane, że w schronisku są także gołębie. Są gołębie. W ogóle interwencje, które przeprowadzamy, jest ich około 1000 ty 1000 rocznie. w bardzo dużej mierze dotyczą zwierząt dzikich, nie tylko psów i kotów, ale różnego rodzaju ptactwa, w tym oczywiście najwięcej gołębi,
a także są to nietoperze. Z jakim najdziwniejszym zwierzęciem się spotkaliście? No mieliśmy kameleona znalezionego z osiedla Kopernika. Był też była też interwencja z Pytonem, ale to już było wiele lat temu. No był też, no są różne ptaki drapieżne, sowy, trudno powiedzieć, które było najdziwniejsze. Natomiast no jest tych
interwencji bardzo dużo. Są też młode sarenki, czasami nieopatrznie w dobrej wierze [muzyka] przez kogoś złapane. Czasami w pobliżu jest matka i i trzeba dać trochę czasu, [muzyka] żeby matka podeszła do na przykład do do młodej sarny, która jest w trawie. Czasami warto zaczekać. Oczywiście wyjątek stanowi sytuacja, kiedy to zwierzę jest po [muzyka] wypadku i tych wypadków rejestrujemy bardzo dużo. Te
zwierzęta, które, którym udzieliliśmy pomocy, dzikie przewożone są do pogotowia leśnego w Mikołowie, gdzie pan Jacek Wąsiński troskliwie się nimi zajmuje i po rehabilitacji wypuszcza na wolność. Także też bardzo się z tej współpracy cieszę. Zostało powiedziane, jak wyglądają, przebiegają takie interwencje? Różnie. Różnie to zależy od od y każdorazowo od yyy od sytuacji. Yyy na
przykład tydzień temu zostałam poproszona przez policję yyy o pomoc w interwencji w Sośnicy, gdzie Suczka Sara przebywała w kojcu y pełnym odchodów, yyy była skrajnie zapchlona, buda była nieocieplona, nie miała dostępu do wody. Naprawdę skrajne zaniedbanie. I tutaj też wielkie podziękowania dla policji gliwickiej, która naprawdę potrafi odpowiednio zareagować do sytuacji, do zagrożenia. Suczka została zaprana, jest teraz w schronisku, przechodzi leczenie i no i mam nadzieję, że że znajdzie jeszcze jakiś dobry dom.
A interwencje są różne. Czasami jeżeli to jest jakiś tam większy koziołek to czasami pomaga nam straż miejska, czasami policja, czasami straż pożarna. Naprawdę no różnego rodzaju są te te wydarzenia. A jak często się zdarzają? Niemal każdego dnia. I kto jedzie z waszych pracowników na takie zdarzenie? Mam czterech kierowców interwencyjnych, całodobowych i oni wtedy interweniują i reagują. Czyli taki kierowca jedzie, bada taką sprawę i ewentualnie dzwoni po służbę. ewentualnie dzwoni po służbę albo zabiera to zwierzę do schroniska albo prosto do lecznicy. A w sytuacji, kiedy na przykład jest taki pies w końcu warunki są złe, a właściciel jest na miejscu i nie wyraża zgody na wzięcie tego psa, to wtedy zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt można w trybie takiego odebrania zwierzęcia ze względu na jego z na zagrożenie jego
zdrowia lub życia uprawniona jest policja, straż miejska i organizacje prozwierzęce, no takie, których statutowym celem działania jest ochrona zwierząt. One są uprawnione do odebrania tego zwierzęcia. Niemniej jednak muszą być rzeczywiście poważne przesłanki typu zagrożenie życia. To wróćmy do procesu adopcyjnego. Co trzeba zrobić? Co trzeba mieć, aby takiego kota stąd zabrać? No na pewno trzeba przyjechać z kontenerkiem. Czasami zdarzało nam się, że ludzie przyjeżdżali z koszyczkami, z torebkami, z poszewką na poduszkę, więc [śmiech] do tego trzeba się przygotować. Ale takie sytuacje, o których wspomniałam, to już naprawdę jest rzadkość.
Raczej wszyscy wiedzą, że do tego służy profesjonalny kontenerek, transporter, najlepiej z metalowymi drzwiczkami, dlatego że są też takie z bardzo delikatnymi plastikowymi i to może niestety być niezbyt wystarczające. Spisujemy umowę adopcyjną. Wcześniej zainteresowana osoba wypełnia ankietę, w
której opisuje swoje doświadczenia z kotami i powody dla których zdecydowała się adoptować zwierzę. No a potem już tylko trzeba kochać, przytulać, opiekować się i czyli to jest proces na jeden dzień. Ktoś przyjeżdża z boksem. Mo być czasami jest to proces na jeden dzień. Czasami zastrzegamy sobie wizytę przedadopcyjną. Czas, żeby zapytać czego najbardziej obecnie schronisko potrzebujesz, z czym ludzie mogą się z czym ludzie mogą przyjeżdżać i czy można gdzieś dawać darowizny finansowe. Od zeszłego roku mamy numer konta bankowego podany na naszej stronie, więc jeżeli ktoś chce, to może tam wpłacić jakąś kwotę i zadedykować
przeznaczenie jakby te tych pieniędzy. Natomiast jeżeli ktoś chciałby nas wesprzeć darowizną rzeczową, to bardzo prosimy o karmę mokrą, czyli w puszkach albo w saszetkach dla psów i kotów. To jest to, co nam się w tej chwili bardzo przyda. Mamy bardzo duży zapas karmy suchej dla psów i kotów, więc jesteśmy tutaj zabezpieczeni co najmniej na pół roku. A taka karma mokra to w każdych, w
każdej chwili, w każdych ilościach to chętnie ją przyjmiemy. Jeśli chodzi o adopcję psów, to staramy się dobrać psa do właściciela, właściciela do psa. Yyy, czasami yyy takie skojarzenie ma bardzo duże znaczenie, żeby nie było przypadkowe, ale nieraz yyy wymyka się nam to spod kontroli i temu adoptującemu i czasami psu i nagle następuje jakieś sprzężenie, które powoduje, że że właśnie y te dwie
istoty chcą ze sobą być, prawda? Pies, który nigdy się do nikogo nie łasił, nagle podbiega do tej osoby, macha ogonem. yyy pani, która przyszła po maleńkiego ratlerka, wyszła z tej wielkości włochatym yyy King Kongiem. Więc nieraz i tak się zdarza. Nieraz ktoś przychodzi po psa, wychodzi z kotem. Naprawdę dzieją się tu różne rzeczy, ale jeżeli chodzi o psy, no to tak. Yyy, y wiadomo, że powinniśmy mieć przy sobie, żeby adoptować pieska odpowiednią smycz, najlepiej szelki. Jeżeli ktoś nie ma, to my specjalnie kupujemy profesjonalne szelki antyucieczkowe, tak żeby piesłny po adopcji, bo może się czuć jakby zaniepokojony.
To kiedyś opisywał taki behawiorysta Jacek Gałuszka, że ten pies może się czuć tak jakby jakby jakbyśmy się chcieli wczuć w psychikę psa, który jest adoptowany, który akurat nie zna dobrze jeszcze nowego opiekuna, no to tak trochę jakby on to porównywał do tego, jakby człowieka porywało UFO i zabierało do statku kosmicznego. No ten pies może być zestresowany i nawet zmiana na lepsze. Pomimo że ta adopcja z założenia ma być czymś lepszym niż schronisko i czymś dobrym, to każda zmiana jest stresem, nawet na lepsze. I musimy w tym czasie być szczególnie ostrożni, bardzo pilnować psa na spacerze. Nawet nieraz w przypadku psów, które są płochliwe, zalecamy i szelki, i obroże i dwie smycze.
Po jakimś czasie to już nie jest tak potrzebne, ale te pierwsze dni są bardzo istotne. Wszystko też zależy oczywiście od psa, od jego temperamentu, psychiki, charakteru. No tak samo trzeba wypełnić ankietę, podpisać umowę adopcyjną. Na wizyty poadopcyjne przyjeżdżają nasze wolontariuszki, które są bardzo miłe. Oczywiście wcześniej umawiają się telefonicznie na takie spotkanie. Nie robimy tego zaskoczenia. I co jest sprawdzane w czasie takiej wizyty? Tak, sprawdzamy yyy jak się y zwierzę
czuje, w jakich warunkach mieszka, w jakiej jest kondycji. Rozmawiamy z opiekunami, czy mają jakieś potrzeby, jakieś problemy, czy można w czymś pomóc. A jak często zdarza się, że taki pies jednak nie jest dobrze dopasowany albo coś tam nie zagrało i musi wrócić do schoniska? Bardzo rzadko. W ostatnim czasie nie mieliśmy takich przypadków, natomiast zdarzyły się sytuacje, że kilka osób oddało nam psy z adopcji.
To nie wiązało się z niczym złym, ale może jakby z nieprzemyśleniem tych osób pewnych spraw. To nie były osoby, które by mogły skrzywdzić zwierzę, ale no tak chyba nie do końca przemyślały. To na sam koniec zapraszamy do zapraszamy do schroniska na wschodnią. Trochę taki koniec świata.
Tak już żeśmy tu wcześniej rozmawiali, że czasami ludzie, którzy do nas przyjeżdżają myślą, że zabłądzili, ale okazuje się, że są na najlepszej drodze do schroniska. Yyy, zapraszamy do naszych przesympatycznych psów i kotów. Nie bójcie się tych adopcji. Nie bójcie się adopcji zwierząt starych. Yyy, są to wspaniałe adopcje i nie jest prawdą, że tylko szczeniak się może do nas przyzwyczaić. Ja sama w swoim życiu adoptowałam bardzo dużo starych zwierząt ze schroniska i to były jedne ze wspanialszych przygód, jakie miałam, jeśli można to tak nazwać.
I przypomina mi się, przypominają mi się słowa dziewczynki, która 20 lat temu próbowała pomóc naszemu schronisku znaleźć domy dla zwierząt i na takim plakaciku, który sama zrobiła, napisała, że może się okazać, że państwo bardziej potrzebujecie tych adopcji niż te zwierzęta, które tu przebywają. Więc zapraszam, przyjeżdżajcie, adoptujcie, pokochajcie. [muzyka]
He. Yeah.


