🎤 Witamy w Gliwicach – Wywiad z Krzysztofem Skibą🌆

28 maja 2025 · 19:39 · Obejrzyj na YouTube

🎤 Witamy w Gliwicach – Wywiad z Krzysztofem Skibą🌆 W najnowszym odcinku naszego programu gościmy człowieka, którego nikomu nie trzeba przedstawiać – Krzysztof Skiba! 🔥 Muzyk, satyryk, felietonista, a przede wszystkim barwna i bezkompromisowa postać polskiej sceny. Będzie o muzyce, będzie o życiu, będzie – jak zawsze u Skiby – szczerze i z humorem. 🎸😄 📺 Witamy w Gliwicach – tylko w TV Imperium! Nie przegapcie tego wywiadu! #WitamywGliwicach #TVImperium #KrzysztofSkiba #Wywiad #Gliwice #Kultura #RozmowaBezCenzury

Transkrypcja materiału

Transkrypcja automatyczna — może zawierać drobne błędy.

[Muzyka] Komedy show i z nami Krzysztof Skiba. Witam serdecznie panie Krzysztofie. Cześć. Witam wszystkich i czekam na coś, co się teraz właśnie w tej chwili wydarzy. Proszę państwa, ujawnię całą prawdę. Czekam na pytania. Pytania będą bardzo niedyskretne, ale je się po prostu później wytnie i pytań nie będę

sugerować inteligentnych, bo ja tylko tak inteligentnie wyglądam, a pytania zadaję przeważnie naiwne. Panie Krzysztofie, czy był pan już kiedyś w Gliwicach? O, w Gliwicach wielokrotnie grałem w starym klubie Gwarek. Nie wiem, czy jeszcze istnieje, chyba jeszcze pod koniec lat 80. No mój zespół istnieje blisko 40 lat. 37 lat na scenie, więc nie ma takiej możliwości, żebyśmy nie grali w Gliwicach. Graliśmy na słynnych igrach na przykład. To są takie Juvenalia w Gliwicach, no dla tam 30 000

ludzi i to parę razy. Raz nawet przed nami grał zespół Disco Polo, którego obrzucono jajami, proszę państwa. Także Gliwice zapisały się w historii mojej, w historii zespołu Bigc bardzo barwnie. Was niczym nie obrzucali? Nas nie, nas zawsze obrzucali tylko uśmiechami i okloskami. I tak powinno być. Panie Krzysztofie, kiedy się tak popatrzy w tą notkę biograficzną na Wikipedii, to tam jest cała litania, muzyk, autor tekstów, piosenkarz, satyryk i tak dalej. Kim się pan naprawdę czuje? No uprzedzam państwa, że to co jest napisane na Wikipedii to bardzo często są rzeczy zmyślone, nieprawdziwe i tak dalej.

Aczkolwiek, aczkolwiek moja biografia jest tam w miarę, w miarę poprawna, chociaż jest trochę Byków. Yyy, natomiast yyy, no ja przede wszystkim jestem oczywiście frontem zespołu Bigyc, autorem tekstów, autorem przebojów. Jestem także felietonistą. Publikuję te felietony od blisko yyy ponad 30 lat,

prawie 40 lat. Yyy zaczynałem od prasy takiej podziemnej, and grandowej w stanie wojennym, a później oczywiście pisałem już normalnie w legalnych pismach i pisałem w tygodniku Wprost za czasów jego świetności. Miał on wtedy 300 000 nakładów. Był naprawdę wpływowym tygodnikiem, ale to było dawno, a teraz pisuje w najbardziej potrzebnym tygodniku, który się nazywa Tygodnik Angola. Występ, który dzisiaj będzie tutaj czekał publiczność jest dla pana

czymś zupełnie typowym. W tym pan się też specjalizuje? Tak. Od pięciu lat uprawiam coś, co się nazywa spektaklami komediowymi w stylu standup comedy. Przy czym ten moje standupy różnią się trochę od takich klasycznych standupów, które w Polsce krążą po kraju. Chociaż standupem zajmuje się teraz bardzo dużo ludzi i aktorzy i właśnie komicy i czasem ludzie

przypadkowi. Na mnie przychodzą fani moich felietonów i fani trochę też fani standupu i fani bigyca. Więc ja mam taką zmieszankę taką publiczności i zwykle ja mam taką dojrzałą publiczność, czyli tak powiedzmy 30 plus, to przesadziłem 40 plus, a nawet 50 plus, więc zastanawiam

się nad serią koncertów w domach pomocy społecznej. A tak całkiem poważnie, ma pan jakiś ulubiony zakres wiekowy publiczności? Nie, to ulubiona publiczność to jest ta, która się po prostu dobrze bawi, dobrze się śmieje, klaszcze i i jest inteligentna, bo i do koncertów Bigcyca i do moich programów komediowych, no potrzebujemy publiczności wrażliwej, która jednak przeczytała kilka książek, bo wtedy chwyta te żarty, które się tam pojawiają, czy te niuanse, które pojawiają się w piosenkach, jakieś aluzje i tak dalej. Ale no najlepsze to jest taka publiczność, która bawi się, a nie przeszkadza. Standuperzy no dzielą się na kilka kategorii. Są tacy, którzy na niskim poziomie działają, że tak powiem i uważają, że jeżeli powiedzą takie słynne słowo na cztery litery zające się na literę D, to już publiczność będzie

zadowolona. I tutaj chyba nie poleca ich pan. Znaczy to jest dozwolone w standupie, bo taka jest formuła tego tej działalności artystycznej. Standup narodził się w Stanach Zjednoczonych i wywodzi się z knajpy. Także nie jest jakieś szlachetne miejsce. To nie jest forma prezentacji, która się wywodzi, nie wiem, z filharmonii czy z opery czy operetki. Woody Allen, Andy Kaufman startowali w takich nowojorskich klubach, gdzie bywało, że że grywał Bob

Dylan, jak był jeszcze kompletnie nieznany. Bywało, że występowali jacyś jazzmeni i właśnie ich występy były przerywane występami komików, gdzie ludzie po prostu palili papierosy, bo wówczas jeszcze można było palić, pili alkohol, czasem nawet zajadali kotleta i pomiędzy tymi czynnościami gastronomicznymi występowali komicy, co nie jest łatwe, dlatego że musisz tak zaczarować publiczność, żeby on tego kotleta jednak odłożył, żeby tego tak jest, żeby żeby odłożył ten więc Więc to jest normalne, że tam się pojawiały jakieś wulgaryzmy i dosadne określenia i

to jest w standupie dopuszczalne. Oczywiście nie przepadam, nie przepadam za takimi standuperami, którzy nadużywają i którzy epatują tymi wulgaryzmami. To jest tak jak zrobienie min, jak Jan Kobuszewski, słynny polski aktor komediowy, który już wyglądał jak standup, jak żart, nawet jak się nic nie powiedział. jak on zrobił tą swoją pociągłą długą twarzą konia, zrobił jakiś jedną minę, no to cała sala pękała

ze śmiechu. Natomiast gdyby on zrobił 50 takich min, to już by to nie miało tej siły. Więc wulgaryzmy są dopuszczalne, ale używajmy ich tam, gdzie są one niezbędne, gdzie są nawet konieczne, gdzie są służą jakiemuś podkreśleniu, podbiciu, a nie jako przecinek. Nie jako przecinek. Tak, jako przecinek, no to mamy to w tramwaju, tak? to możemy wejść do, nie wiem, y, autobusu linii miejskiej i też to usłyszymy i to to taki pijacki standup i to to nie będzie nic miało wspólnego z jakąkolwiek działalnością artystyczną, więc ja tego unikam, czasem to używam, ale tylko wtedy, kiedy to służy jakiemuś podkreśleniu czy czy podbarwieniu sytuacji jest uzasadnione artystycznie.

Panie Krzysztofie, teraz będzie filozoficzne pytanie. przychodzi jakiś, nie wiem, funkcjonariusz, ważny gość i mówi: "Panie Krzysztofie, ma pan do wyboru, albo zostaje pan w Bigcycu, albo zajmuje się pan komedią. Co by pan wtedy wybrał?" No taki funkcjonariusz nigdy nie przyjdzie, bo bo nie wyobrażam sobie takiej sytuacji. Wszystko jest równie ważne. Oczywiście najważniejszy jest bicys, bo to jest mój taki zespół matka, można powiedzieć. Ja przecież nagrywałem też solowe programy, solowe płyty. Robiłem programy telewizyjne. Zawsze poza Bigycem zajmowałem się wieloma różnymi aktywnościami. No wydaję też książki.

Właśnie tu przyjechałem promować swoją najnowszą siódmą już książkę Zbiór opowiadań satyrycznych pod tytułem Kobiety są naiwne. I właśnie dziennikarze pytają mnie skiba, co ty wiesz o kobietach? Proszę państwa, ja od razu zaznaczam, że podobnie jak każdy facet w tym kraju, niewiele, o ile zgoła nic nie wiem o kobietach. Ale to nie przeszkadzało mi napisać książki, dlatego że to nie jest książka o kobietach. To jest zbiór opowiadań i po prostu jedno z opowiadań nazywa się Kobiety są naiwne. Ja uprawiam tak zwaną trójpolówkę, a nawet pięciopolówkę, jak to w średniowieczu uprawiano, czyli mam różne pola aktywności właśnie standup, pisanie felietonów, konferansjerka i pisanie tekstów, programy telewizyjne i jeszcze do tego bigys, więc wszystkie one są równie ważne, wszystkie są dla mnie frajdą. Jak gram trasę koncertową

weekendową z Bigcycem, zagram trzy, cztery koncerty, to z przyjemnością w następny weekend jadę sobie na trasę standupową. Właśnie w ten weekend teraz gram trzy standupy i na końcu jest koncert. Więc to jest fajne, bo to jest takie urozmaicenie. Jak w ogóle jeżdżę dużo, wożę swój tyłek po kraju i z takimi czy innymi występami, to lubię też wrócić do domu, napisać sobie felieton. Piszę też recenzje teatralne, bo z wykształcenia jestem teatrologiem. Skończyłem teatrologię, więc właśnie w tygodniku Angora piszę recenzje teatralne i uwielbiam chodzić na premiery różnych fajnych teatrów i później pisać z tego recenzję.

Więc staram się nie nudzić, po prostu staram się nie nudzić. Dlatego zajmuję się wieloma różnymi takimi aktywnościami i każda przynosi mi satysfakcję. Ale oczywiście najwięcej frajdy przynosi bigy, bo nie ma nic lepszego jak taki duży koncert na przykład plenerowy. Właśnie zaczyna się powoli robić coraz cieplej, chociaż to jest jest trochę z tym problem, ale ale w czerwcu już wygramy dużo plenerów. Gramy też już w maju plenery, ale w czerwcu gramy ich dużo. No a lipiec, sierpień to wiadomo jest taki sezon mocno właśnie koncertowy. To nie ma nic lepszego jak wejść na scenę takiego prawdziwego rockowego festiwalu. Parę tysięcy ludzi, którzy nie przyszli tutaj przypadkowo, kupili bilety. No bo oczywiście gramy też dni miasta. jakaś tam z okazji jakieś miasto ma swój jubileusz i pragnie zaprosić sobie Bigsysa i takie

koncerty też są fajne, ale wówczas ta publiczność oprócz fanów przybywają też tak zwani fani wszystkiego. To znaczy oni się cieszą, że coś się dzieje w ich mieście. przyjdą sobie zobaczyć tego skibę z bikcycem, tego skibę, którego znają tam z telewizji czy czy coś, ale tacy prawdziwi fani to są na tych festiwalach rockowych i pamiętam, że grałem takie duże, duże festiwale, na przykład przystanek Woodstock u Jurka Owsiaka czy teraz nowa nazwa Polend Rock, no to jak takie 400 czy 500 000 ludzi skacze do rytmu twojego przeboju, skacze albo śpiewa refren twojego utworu, no to to jest naprawdę adrenalina. idą idą adrenalidzie idzie i

to po prostu nie potrzeba wtedy żadnych używek. Naprawdę to jest po prostu taka taka energia pozytywna i ja lubię ja lubię duże koncerty, lubię duże sceny, co nie znaczy, że nie lubię na przykład koncertów klubowych. No bywało też, że w małym klubie gdzieś ciasno i też jest fajnie, bo wtedy ta publiczność jest taka nos w nos, tak że ja mówię: "No fajnie macie, nie? Bo możecie zobaczyć wszystkie pryszcze skiby, wszystkie jakieś tam łupierze i tak dalej i tak dalej, a nie, że gdzieś tam ten artysta jest z daleka". jak wielkości pudełka od zapałek. No ale jednak ja tak energetycznie, jeżeli o tym mówimy, to to te duże koncerty to jest coś, co mnie najbardziej najbardziej kręci. Ale oczywiście tak jak mówię, no staram się nie nudzić, no jak już tak z takiej trasy przyjeżdżam, to piszą sobie piszę

sobie felony, piszę sobie opowiadania i które później ukazują się tak ładnie wydane. Proszę bardzo, są rysunki nawet. To jest najnowsza książka, kobiety są naiwne, można kupić przez internet. Polecam gorąco. To jest pierwsza książka. To jest siódma. To już jest siódma. To jest siódma książka. Tak. Tak. Ja ja jestem płodnym autorem dosyć. Napisałem książki z felitonami. To jest książka z opowiadaniami. Napisałem też właśnie biografię Eskiba ciągle na wolności. Książki wspomnieniowe o czasach stanu wojennego, czyli te tych ruchach wszystkich happeningowych. No bo w młodości byłem dość takim niegrzecznym dzieckiem, które walczyło z systemem.

Wrzucałem kamieniami w zomowców, wchodziłem w żółtych kalesonach na y kioski ruchu i rzucałem landrynkami w zomowców, więc miałem co wspominać. Były różne historie z niejednego komisariatu chleb jadłem, więc to wszystko właśnie trochę też o tym opowiadam na spotkaniach autorskich, bo oprócz standupów robię też spotkania autorskie, gdzie takie typowe w bibliotekach, gdzie opowiadam o swoich, o swojej biografii, o swoich książkach, więc no nie nudzi, nie nudzę się, działam w różnych, a oczywiście czasem też współtworzę różne

programy telewizyjne i to już jest zupełnie inna bajka. Ja zrobiłem ponad 600 programów telewizji yyy bardzo różnych i muzycznych i rozrywkowych. Głównie były to oczywiście programy rozrywkowe związane z popkulturą. Fajnie się z Krzysztofem Skibem rozmawia, bo można rzucić jedno pytanie, a on mówi, mówi, mówi, mówi i jeszcze mówi i jeszcze mówi ciekawie. Teraz będzie takie pytanie, czego Krzysztof Skiba nigdy by nie zrobił? Krótkie pytanie, będzie długa odpowiedź. Tak, tak, tak. No tak myślę. No są pewnie takie rzeczy, których bym nie zrobił. No człowiek dojrzewa i i kiedy

jesteś młodym, to oczywiście z motyką na słońce, z brzytwą na czołgi wydaje ci się, że właściwie wszystko możesz osiągnąć, wszystko możesz zrobić. Ja naprawdę trochę rozrabiałem jak jak byłem troszkę młodszy, ale teraz staram się być mieć ostre pióro, ale już może tak nie chuliganić jak kiedyś i i może tych paru paru

balang z bikcycem bym trochę żałował i bym tego nie zrobił, aczkolwiek wszystko jest pewnym etapem. Był to czas błędów i wypaczeń, jak to mówią. Błędy młodości. Błędy młodości. Więc były takie jakieś tam imprezy, które to tak jak mówię, że wiesz imprezy studenckie, no człowiek miał tam 19, 20, 21 lat, to wiesz, impreza zaczynała się w jednym akademiku, ja budziłem się w drugim akademiku, a ciuchy znajdowałem w trzecim akademiku, więc były takie imprezy, ale myślę, że to też był pewien etap, trzeba taką takie szaleństwo przejść, żeby mieć później co wspominać na starość i mieć do tego dystans.

Natomiast jeżeli pan pyta o to, czego bym teraz nie zrobił, bo rozumiem, że taki był sens tego pytania, to na pewno nie poprowadziłbym kampanii wyborczej Sławomira Mencena. O, to jest konkret. A, a inną kampanię? Innego kandydata? Nie, Brauna też nie. Brauna też nie. Nie, nie, nie, nie poprowadziłbym żadnego kandydata. dlatego że ja lubię pisać politykę i interesuję się polityką i robię w moim programie mam bardzo dużo żartów politycznych y no gdyby mnie Donald Trump zaprosił to raczej bym sobie z niego robił żarty niż niż niż go wspierał. Natomiast no Donald Trump to jest właśnie showm. To jest właśnie człowiek z telewizji. Uważajcie na showmanów w polityce, bo było kilku takich. Jednym z nich jest Donald Trump.

Był też Ronald Regan, który jak wiemy grał w westernach i był yyy kowbojem w tych westernach i był takim aktorem no drugorzędnych, a drugorzędnym, a został prezydentem Stanów Zjednoczonych, ale jako prezydent był fantastyczny. Natomiast no nie wszyscy artyści się sprawdzają w tej dziedzinie i już nie chcę podawać nazwisk, ale państwo doskonale wiecie kogo mam na myśli, bo takich przynajmniej dwóch ancymonków, którzy było ich więcej, ale dwóch takich najsłynniejszych, którzy zostali posłami. No i niestety były z tego tylko i wyłącznie same kłopoty i do dzisiaj jeszcze po nich różne takie pozostałości, nieczystości mamy. Jakiś taki zły zapach po nich pozostał. No ale mam nadzieję, że Polacy już wyleczyli się z artystów jako polityków. Artysta oczywiście może

jak każdy obywatel może być aktywny politycznie, może wypowiadać się politycznie, powinien głosować i mieć swoje wkładać szpile jako komediant, jako satyryk oczywiście jak najbardziej, ale z takim no byli też przecież oprócz tych dwóch ancymonków, których mam na myśli to przecież w pierwszej kadencji Sejmu oni byli Zbigniew Zapasiewicz był przecież posłem i Gustaw Holobek był był posłem i oni się nie sprawdzili, bo to też nie było była ich domena. Jednak polityka to byli za szlachetni ludzie, za ludzie wrażliwi, ludzie, którzy myśleli, że w polityce obowiązują jakieś zasady. No jak wiemy teraz to jest po prostu ring bokserski tak naprawdę i i ciosy poniżej pasa, nawet ring bokserski ma swoje zasady, a w polityce ciosy poniżej pasa są jak najbardziej dozwolone, wręcz oczekiwane, wręcz wymagane.

Dobrze. Jeśli ktoś by wrzucił hasło Krzysztof Skiba na prezydenta, to powiesz nie. Ależ wielokrotnie byłem, słuchaj, zachęcany przynajmniej y, żeby zostać yyy yyy wziąć udział w jakiejś kampanii, wziąć udział w yyy zostać posłem jakieś partii, to już byłem wielokrotnie namawiany. Całkiem niedawno zawsze odmawiałem, a prezydent to mi się już wydaje tak nudnym zajęciem, że że to w ogóle wolę być z kibą tutaj na scenie.

Natomiast powiem tak, że że całkiem niedawno namawiano mnie, żebym wziął udział w wyborach do europarlamentu i kuszono tym, że zasponsorują mi całą kampanię i w ogóle będzie wszystko za wszystko opłacał, tylko żebym dał twarz, bo to o to chodzi, żeby ktoś popularny dał twarz. I wyobraźcie sobie, że że ja

tak się zaciekawiłem, bo oni mówi: "Znaczy wiedziałem, że odmówię, ale skąd skąd ja mówię: "No ale jaka partia będzie mnie popierać?" Jakaś nowa partia powstała i tak dalej. I uwaga, ta partia, która chciała mniej wziąć na sztandery, nazywała się normalna polska. Ja mówię skiba ma reklamować normalną Polskę. To jest w ogóle nie nie sam pomysł w sobie jest idiotyczny. No i oczywiście odmówiłem, więc no są tacy, którzy którzy liczą na to, że że będę startował w jakiś wyborach, ale zawsze mówię nie. Wróćmy jeszcze teraz do książki. Siódma książka. Co już 15 minut minęło. Już byśmy się pod za chwilę występ, proszę państwa. Za chwilę tutaj tłumy będą walić, więc ja jeszcze muszę się przygotować. Można użyć smoking, garnitur, zrobić sobie makijaż, poprawić

swoją fryzurę. Jak państwo widzą, czeszę się przy pomocy gąbki. Oprócz tego, no masaże i tak dalej. Masażystki czekają. Y czeka tutaj makijażystka, trener fitness, więc no po prostu przygotowania do występu to nie jest takie hop siup. Także po prostu powoli, powoli musimy kończyć. Jakieś ostatnie pytanie właśnie. Dobrze. Następna książka jest już w projekcie. Już powoli zbieram do niej do niej materiały. Natomiast no to jest nowość. To wyszło dosłownie kilka miesięcy temu. Jak nie nie jestem jak Remigiusz Mróz. Nie piszę trzech książek yyy rocznie, raczej piszę yyy jedną książkę na trzy lata. Tak mniej więcej taki mam jedną, ale dobra, ale to to jest Madonna wydawała płyty raz na 5 lat, więc to to jest wiesz, to jest y y Bigs kiedyś wydało co roku nową płytę, ale to w latach 90, kiedy ten rynek był taki

głodny, nienasycony i te płyty wszyscy w tym tempie wydawali. Myśmy wydali ponad 20 płyt takich no właśnie długo grających, takich całkowicie premierowych, nie, jakiś tam składanek i tak dalej. Więc twórczość jest, dorobek jest, tych piosenek jest ponad 200, jeżeli nie więcej. Dokładnie nie liczyłem, więc jest czego wybierać. Zawsze jak gramy koncerty, to publiczność pyta się: "A czemu nie graliście tego numeru? A czemu nie tego numeru?" Ja mówię: "Słuchaj, jakbyśmy mieli grać wszystkie piosenki, to by ten koncert trwał dwa dni, wiesz? A to się nie da." I tak gramy dwie godziny i to zawsze musi być wybór. No ostatnie pytanie. Rudy się ożenił.

Rudy się ożenił. Odbyły się nawet poprawiny. Niektórzy trzeźwieją do dzisiaj i tym pijackim akcentem mówimy państwu do widzenia. Przychodźcie na standupy, przychodźcie na koncerty Bigcyca, kupujcie książki. Pozdrawiam wszystkich widzów telewizji. Imperium. Imperium. O imperium. Prawdziwe imperium rzeczywiście.

He. [Muzyka]

Radio Imperium Kliknij, aby słuchać na żywo