Wielki Post - ks. Tadeusz Górny | Rozmowie Dnia
W dzisiejszym odcinku "Rozmowy Dnia" Jakub Mroczkowski gościł księdza Tadeusza Górnego. Rozmowa idealnie wpasowuje się w obecny okres w Kościele, czyli czas Wielkiego Postu. W odcinku ksiądz poruszył temat znaczenia Wielkiego Postu we współczesnym świecie i dał swoje rady m.in. jakie postanowienia podjąć, aby jak najlepiej wykorzystać obecny czas.
Transkrypcja materiału
Transkrypcja automatyczna — może zawierać drobne błędy.
Radio Ekspertów i Pasjonatów. Witam wszystkich widzów przed telewizorami i słuchaczy radia. Ja nazywam się Jakub Broczkowski, a moim dzisiejszym gościem jest ksiądz, ksiądz Tadeusz Górny. Dzień dobry, a raczej szczęść Boże. Szczęść Boże. Dzień dobry. Jesteśmy w okresie Wielkiego Postu, więc będzie to
troszeczkę, nie troszeczkę, będzie to temat naszej rozmowy, więc wyjdźmy sobie od tego, skąd wziął się zwyczaj postu, a szczególnie tego Wielkiego Postu. Kiedy spojrzymy sobie na post w perspektywie takiej historyczno-biblijnej, zobaczymy, że jest to praktyka związana z jakimiś ważnymi wydarzeniami. Kiedy coś się działo, na przykład kiedy Izraelici musieli wyjść z Egiptu, czy kiedy Eliasz udawał się drogę na Bożą
Górę Choreb, albo kiedy król Dawid błagał Pana Boga o uratowanie dziecka, które urodziło się chore po jego grzechu z Batrzebą, podejmowali post, ograniczali ilość przyjmowanych posiłków, nakładali na siebie uczynki pokutne po to, żeby przygotować się do tego wydarzenia, żeby coś w ten sposób uzyskać. Podobnie chrześcijanie. Już w Nowym Testamencie widzimy, kiedy apostołowie po zmartwychwstaniu Pana Jezusa mają wybrać nowego następcę Judasza, podejmują post,
otwierają się w ten sposób na Boże działanie, naśladują w ten sposób Chrystusa, który jest tutaj największą dla nas inspiracją, bo sam przez 40 dni pościł na pustyni, zanim rozpoczął swoją publiczną działalność. Troszeczkę czytałem w Internecie jak ludzie współcześnie podchodzą do postu. Natrafiłem na taki artykuł, że w niektórych państwach poza okresem Wielkiego Postu sam post nie musi tylko ograniczać się do niejedzenia mięsa, a na przykład we Włoszech ponoć biskupi mogą wyznaczyć
inną formę poszczenia. Słyszał ksiądz o takiej praktyce? Tak. Myślę, że tutaj warto sobie zdefiniować kwestię postu i praktyk pokutnych, ponieważ post jest jedną z pokutnych praktyk, które podejmujemy w okresie, który nazywamy paradoksalnie Wielkim Postem. I tutaj się tworzy to zamieszanie. Natomiast kiedy spojrzymy sobie dokładnie na prawo, zobaczymy, że na przykład nie ma czegoś takiego jak post piątkowy. Jest wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych, którą my potocznie nazywamy postem. Nie, postraniczeniu posiłków. W
czasie tej wielkanocnej pokuty, jak czasami nazywa się Wielki Post, jesteśmy zwani nie tylko do postu, ale też do modlitwy i do jałmurne, czyli do innych uczynków pokutnych, które mają za zadanie przybliżać nas do Pana Boga i do drugiego człowieka. A czy post w tych czasach,
ten piątkowy na ten moment, ta wstrzemiężliwość od pokarmów mięsnych nadal ma tyle sensu? W dobie, kiedy no katolicy też mają przeróżne diety, są wegetarianami cały rok, są weganami, to czy taka forma nadal przybliża do Boga? zależy, zależy bardzo od podejścia konkretnej osoby. Post ma być nie tyle zadaniem sobie jakiegoś cierpienia albo
słuchym wypełnieniem prawa, ale ma być praktyką, która będzie służyła jakiemuś celowi. A tym celem ma być wzrost miłości przede wszystkim. Stąd jeśli jestem wegetarianinem czy weganinem, niejedzenie mięsa w piątek dla mnie nie jest żadnym wyrzeczeniem. To co takie osoby powinny robić? znaleźć sobie coś, co będzie im odpowiadało,
nie? Podobnie z perspektywy bycia takim letnim katolikiem. W momencie kiedy ja nie widzę za bardzo sensu postupiątkowego, to pytanie, co mogę w sobie zrobić, żeby ten sens nadać? letni katolik, to znaczy hm taki myślę, widziałbym tu osobę, która jest dość przywiązana do zewnętrznej tradycji, niekoniecznie zbudowanej z głęboką wiarą albo niekoniecznie myślącą o tym, co robi. Nie chcę tutaj oceniać nie absolutnie nikogo. Natomiast czasami jest tak, że no nie jem tego mięsa, no bo tak trzeba, nie? Pytanie, dlaczego tak trzeba? Nie jem mięsa w piątek dlatego, że jest to dzień, w którym wszechmogący Bóg w osobie Jezusa Chrystusa oddał swoje życie za mnie po to, żebym ja był wolny od grzechu. I to jest dla mnie powód, żebym ja jakoś na tę miłość swoją miłością odpowiedział. Jeśli nie jem mięsa i nie jest to dla mnie żadne
wyrzeczenie, to w tym momencie dołożę sobie coś innego. Poświęcę czas komuś, odwiedz kogoś chorego, biednego, zaangażuję się w jakieś inne dzieło. to czy według księdza yyy właśnie w tych czasach yyy może jeżeli jest to możliwe yym kościół nie powinien troszeczkę zmienić formy tego postu, żeby może odejść od kwestii dietetycznych, a właśnie zachęcać do zachęcać do innego rodzaju pokuty? Myślę, że to się już dzieje. Chociaż prawo mamy takie jakie mamy, które mówi nam o tym, żeby zachować wstrzemięśliwość od pokarmów mięsnych w piątki, w które nie wypada żadna liturgiczna uroczystość.
To w takim potocznym nauczaniu i w rozumieniu wielu wiernych widzimy, że to się zmienia. A warto pamiętać o tym, że prawo zawsze nam daje taką minimalną granicę, nie? I myślę, że dobrze jest tak jak jest, bo to nam ułatwia trochę unikanie formalnie grzechu i łamania
prawa kościelnego, a zawsze więcej możemy od siebie wymagać czy sobie więcej dołożyć. To nigdy nie było zabronione, zawsze jest możliwe. Okej. To ten, nazwijmy to, mały copiiątkowy post mamy troszeczkę umówiony. Przejdźmy sobie do tego wielkiego postu. I tak mnie na początku zastanawia, mówi się, że post ma 40 dni,
a tak kalendarzowo to wychodzi nie zawsze 40. A tu mamy różne techniki liczenia tego postu. Zależy wszystko od tego, jaki klucz przyjmiemy. Możemy liczyć post niedziel, które w tradycji kościoła jako najstarsze chrześcijańskie święto, święto zmartwychwstania Pana Jezusa, nigdy nie były dniami postnymi. Pytanie też kiedy wyznaczymy sobie koniec Wielkiego Postu, nie? Bo tutaj mamy też różne szkoły. Niektórzy liczą
zgodnie z tym, co przeczytają w księgach liturgicznych, że do wieczoru Wielkiego Czwartku, inni do Wielkiej Soboty. I tutaj też w zależności od tego ta liczba dni się będzie różniła. W Wielkim Puście też czasami dość często w sumie przypadają nam dwie uroczystości, czyli uroczystość świętego Józefa i zwiastowanie pańskie, które również ze względu na uroczystość nie mają charakteru postnego. Więc te wszystkie czynniki wpływają na to, że tego postu mamy trochę więcej niż 40 dni. Tak, chyba ostatnio liczyłem, że 48 coś coś takiego około wychodzi. No jeśli wychodzi 48 to jak odliczymy dwie uroczystości i sześć niedziel to okej to wychodzi nam 40. To takie powi tak, nie liczyłem, nie chcę teraz yyy wprowadzać kogoś w błąd jakimiś teoriami. Natomiast yy można sobie y łatwo wziąć kalendarz,
policzyć. Wielki i długi post. Y to czy widzi ksiądz jakąś zmianę w ludziach w tym czasie? Hm, trudne pytanie, ponieważ nie jestem socjologiem, więc trudno mi wypowiedzieć się tak ogólnie. Natomiast albo zapytam jeszcze przed tym, może to troszeczkę ułatwi, bo kiedyś ten wielki post wyglądał troszeczkę inaczej. W sensie było mniej tych imprez, ludzie żyli troszeczkę spokojnie w tym czasie, często dawali sobie faktycznie jakąś tam formę pokutną. A dzisiaj się to zmienia, że raczej jak widzimy
chociażby po ogłoszeniach w internecie jakieś imprezy, wesela są organizowane w tym czasie. To dlaczego tak to się zmienia? To jest jedna strona medalu, bo z jednej strony możemy zobaczyć, że życie sobie biegnie normalnym torem i się nikt postem nie przejmuje i absolutnie ludzie mają do tego prawo. Pan Bóg nam daje wolność, więc mamy prawo go odrzucić.
Natomiast z drugiej strony widzimy, że w Wielkim Poście jest coraz więcej różnych aktywności czy takich domowych jak choćby zdrabki, czy inne formy wyzwań. proponowanych do indywidualnej czy rodzinnej pracy, czy wydarzenia na szerszą skalę, mnóstwo różnych podcastów, rekolekcji w Wielkim Poście się pojawia, czy na żywo, czy internetowych, z których ludzie bardzo chętnie korzystają. Coraz modniejsza w Polsce robi się praktyka kościołów
stacyjnych nawiązująca do starożytnego rzymskiego zwyczaju pielgrzymowania przez te 40 kilka dni postu do różnych kościołów w naszej najbliższej okolice w archidiecezji katowickiej już po raz kolejny taka pielgrzymka wielkopostna postacjach czyli kościołach diecezji nie jakiś wielkich miejscach pielgrzymkowych ale normalnych parafiach się odbywa i z tego co się orientuje to cieszy się to dość dużą popularnością. Więc mamy ludzi, którzy żyją sobie normalnie tak jak żyją, są konsekwentni w tym i mamy ludzi, którzy Wielki Post wykorzystują rzeczywiście jako czas na pogłębienie swojej wiary,
pogłębienie swojej relacji z Panem Jezusem, nie tylko przez to przysłowiowe powstrzymanie się od jedzenia słodyczy. A do czego ten Wielki Post w ogóle ma prowadzić? Jak najlepiej wykorzystać ten czas, aby osiągnąć No właśnie co? No tu wracamy do początku, czyli do tego, że Wielki Post w historii wiązał się z jakimś wydarzeniem i dla nas też Wielki Post wiąże się z przygotowaniem do Wielkanocy. Sługa Boży, arcybiskup Fultonin mówił kiedyś, że tym świat się różni od chrześcijan, że świat najpierw imprezuje, potem makaca, a chrześcijanie najpierw poszczą, a potem świętują. I myślę, że tu jest duża mądrość. W momencie kiedy wracamy do prostych rzeczy, przez jakiś czas nie będę jadł mięsa.
Ten świąteczny wielkanocny obiad z mięsem będzie mi smakował dużo lepiej. Czy święadanie wielkanocne i kiełbasa na nim będzie dla mnie dużo większą taką ludzką, zwykłą kulinarną radością y niż w momencie gdyby to był posiłek taki jak inne dni poprzednie. choć może w trochę większych ilościach, nie?
Ale do czego ma nas przygotować Wielki Post, bo trochę odszedłem od tematu. Ma nas przygotować do świętowania zmartwychwstania, a mamy do tego prawo dlatego, że jesteśmy ochrzczeni. Stąd takim centralnym punktem, do którego nas Wielki Post ma przygotować, jest odnowienie przyrzeczeń chrzcielnych w czasie Wigilii Paschalnej w nocy zmartwychwstania. Bardzo dobrze będziemy to widzieli zresztą w najbliższe niedziele, kiedy wsłuchamy się w liturgii słowa uczestnicząc we mszy świętej, że w wielkim poście o to przede wszystkim chodzi, o nowe życie, które Chrystus zmartwychwstając daje nam. A czy warto takie wyzwanie, które podejmujemy rozmaite, aby pogłębić właśnie swoją wiarę, przygotować się, czy nie opłacałoby się tych wyzwań stosować przez cały rok?
Niektóre rzeczy możemy stosować przez cały rok, natomiast jako ludzie potrzebujemy czasów specjalnych, innych, wyjątkowych, które będą bardziej intensywne, nie? W momencie kiedy mamy sportowca, który przygotowuje się choćby niedawno do udziału w igrzyskach olimpijskich,
musi trenować na bieżąco cały czas. Natomiast przed zawodami te treningi są bardziej intensywne i myślę, że tutaj jest podobnie z Wielkim Postem. Pewne praktyki mamy stosować na co dzień. Modlitwę, postomurna. Yyy, natomiast przez te 40 dni przed Wielkanocą intensyfikujemy nasze działania yyy ze względu na wagę tego wydarzenia, jakim jest zmartwychwstanie Pana Jezusa. A właśnie zacząłem się zastanawiać jak księża obchodzą Wielki Post. Yyy czy kapłani mają jakieś specyficzne wyzwanie, które przed sobą stawiają? nie mamy tutaj. Myślę, że bardzo
pokazuje się to, że że jesteśmy wszyscy chrześcijanami, budujemy na tym samym fundamencie sakramentu chrztu. Owszem, mamy wyzwania, które wynikają z pracy duszpasterskiej, czyli kwestia, jeśli ktoś to robi, to przygotowania rekolekcji do wygłoszania kazań pasyjnych w czasie gorzkich żali, rozważań na drogę krzyżową. Więc to jest taki element bardziej wzmożonej pracy. Natomiast jeśli chodzi o pracę indywidualną, jakiś specyficznych, typowo księżowskich praktyk wielkopostych nie ma. Okej, może tak też pewnie jest dobrze. Natomiast jakie ksiądz jako kapłan miałby radę dla naszych widzów i słuchaczy, aby ten Wielki Post dobrze przeżyć?
przede wszystkim dobrać sobie takie działania, które będą sensowne dla mnie jako dla konkretnej osoby. Jeśli nie jem mięsa, brak mięsa w posiłku nie będzie dla mnie żadnym wyrzeczeniem. Jeśli nie jem słodyczy albo lekarz zabrania mi jeść słodyczy ze względu na wysoki poziom cukru, ograniczenie słodyczy nie będzie sensowne. Natomiast jeśli mam w rodzinie
czy w swoim środowisku kogoś, kto jest samotny, kto potrzebuje opieki, obecności, dobrą praktyką wielkopostną byłoby poświęcenie tej osobie jakiegoś czasu. Jeśli nie mam zwyczaju uczestnictwa we mszy świętej codziennie, dobrą praktyką wielkopostną byłoby znalezienie tej pół godziny 40 minut w ciągu dnia, żeby przyjść na mszę świętą, żeby posłuchać Bożego słowa, spotkać się z Chrystusem w Komunii Świętej. Mówi się, że pół godziny nie zbawi, nie? W tym przypadku to pół godziny może pomóc do zbawienia yyy bardzo mocno. Jeśli chodzę codziennie na mszę świętą, czas Wielkiego Postu może być dla mnie okazją do tego, żeby sięgnąć głębiej do
czytań mszalnych, które są na każdy dzień Wielkiego Postu szczególnie dobrane, które mają nam pogłębić naszą więź z Panem Jezusem, prowadzi nas do głębszego poznania go. Także niezależnie na jakim etapie jestem w swoim życiu duchowym, myślę, że w Wielkim Poście zawsze mogę znaleźć coś dla siebie. A kto wie, być może zacznę teraz chodzić na mszę świętą w ciągu tygodnia i zostanie mi to na co dzień później. Ważne jest natomiast jedno, żeby się nie poddawać, żeby każdy dzień podejmować wiernie. Miałem okazję być w
zeszłym tygodniu na liturgiach stacyjnych organizowanych przez jedną diecezję i tam ksiądz w kazaniu mówił, że między 44 a 71% Amerykanów nie przyjmuje przypisywanych sobie leków według różnych badań i powody tego są takie, że nie widzą efektów albo że męczą się codziennością. I myślę, że z naszym praktykowaniem Wielkiego Postu może być podobnie. możemy odpuścić sobie dlatego,
że albo nas będzie męczyło powtarzanie codziennie tego samego, albo to, że nie widzimy od razu efektów. Natomiast tu jest tak, że efekty zobaczymy po czasie, tylko potrzeba wierności. A jeszcze cofnijmy się na sam początek Wielkiego Postu, czyli środa popielcowa. Jestem moment sypania sobie głowy popiołem, czyli no taki powiedziałbym niezbyt wesoły zwyczaj. I właśnie czy w
Wielkim Poście jest miejsce na radość? Tak, już sam obrzęd posypaniu głów popiołem jest bardzo radosny. Tak, paradoksalnie. Tak. Dlaczego zdanie? Pamiętaj, że prochem jesteś i w proch się obrócisz. Pochodzi z trzeciego rozdziału Księgi Rodzaju. Pan Bóg wypowiada je względem człowieka w momencie, kiedy człowiek opuszcza raj. I pamiętamy o tym, że człowiek według opisu stworzenia został ulepiony z ziemi, rajskiej ziemi. Został wzięty z ziemi, w
której żył w jedności, harmonii z Bogiem, ze sobą, z drugim człowiekiem i z całym stworzeniem. I do tej ziemi ma wrócić, do tego ma nas doprowadzić do doskonałej jedności z Bogiem, czyli do raju. Jeśli spojrzymy na to z tej perspektywy, to tą radość znajdziemy w każdym momencie Wielkiego Postu. Będę miał radość z tego, że mogę spotkać się z Bogiem, radość z tego, że mogę coś zrobić dla siebie, dla swojego rozwoju duchowego, dla drugiego człowieka. Może głupio zapytam, ale nie można było tego ująć w ten sposób, bo jednak sama fraza prochem jesteś w proch się obrócisz jest taka mało pozytywna, a jak ksiądz o tym opowiada to nie brzmi to tak źle. Dlatego mamy drugą frazę dodaną po Soborze Watykańskim drugim, czyli nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię.
I tym pozytywnym akcentem zakończymy ten odcinek. Bardzo księdzu dziękuję. Moim gościem był ksiądz Tadeusz Górny. Dziękuję bardzo.


