Wielkanocny bieg na sześć łap | 100% Gliwic
Gliwickie schronisko dla zwierząt znów wypełniło się pozytywną energią, merdającymi ogonami i ludźmi o wielkich sercach. Wszystko za sprawą kolejnej edycji akcji „Bieg na sześć łap” – wyjątkowego wydarzenia, które łączy ruch na świeżym powietrzu z realną pomocą dla czworonogów czekających na swój dom. Choć pogoda tym razem nie rozpieszczała, frekwencja dopisała – na miejscu pojawiło się ponad sto osób gotowych poświęcić swój czas, by zabrać psy na spacer i podarować im chwilę radości poza schroniskowym boksem. To był pierwszy wiosenny spacer, który tylko potwierdził, że chęć pomagania nie zna złych warunków atmosferycznych.
Transkrypcja materiału
Transkrypcja automatyczna — może zawierać drobne błędy.
[muzyka] He. Gliwickie schronisko dla zwierząt znów wypełniło się pozytywną energią, merdającymi ogonami i ludźmi o wielkich sercach. Wszystko za sprawą kolejnej edycji akcji Bieg na sześć łap, wyjątkowego wydarzenia, które łączy ruch na świeżym powietrzu z realną pomocą dla czworonogów czekających na swój dom. Choć pogoda tym razem nie rozpieszczała frekwencja dopisała. [muzyka] Na miejscu pojawiło się ponad 100 osób gotowych poświęcić swój czas by zabrać psy na spacer i podarować im chwilę radości poza schroniskowym boksem. [muzyka] Więcej o idei biegu opowiada Karolina Probierz, koordynatorka wolontariuszy przy schronisku.
Zdecydowanie zawsze jest bardzo dużo osób. Biją się ludzie o miejsca. Na szczęście w naszym schronisku jest coraz mniej piesków, także świadomość rośnie, coraz więcej adopcji, bardzo mądrych, odpowiedzialnych adopcji, także tylko się cieszyć. Natomiast zawsze oczywiście zapraszamy na bieg na sześć łap. Można przy okazji, jeśli nie dostaniemy się na bieg, zajrzeć do kotów i pomisiać kotki i dać im trochę miłości, przyjaznej atmosfery. Przed chwileczką [muzyka] powiedziałaś coś bardzo tutaj obiecującego. Coraz mniej piesków. Co to znaczy, że że [muzyka] ich ubywa? Bo co? Bo nie przybywa. ludzie są bardziej świadomi, czy też jest po prostu dużo adopcji?
Jedno i drugie, tak naprawdę coraz mniej zwrotów albo coraz mniej w ogóle oddawanych piesków, bo to nie jest tak, że czasami, że tylko pieski z naszego schoniska potem do nas wracają. Czasami ludzie przyjeżdżają z kąsinąd, przyprowadzają się do Gliwic, mieszkają tutaj, z jakichś przyczyn potem pieska chcą oddać. Natomiast tak, coraz mniej piesków oddawanych, a zdecydowanie coraz więcej adopcji, co cieszy, bo to znaczy się, że nasz kraj otwiera serduszka na zwierzaczki. Ja pewnie nie wiem czy jesteście w stanie podsumować ile ludzi się przewinęło przez ten bieg bieg na trzeć łap, ale ja myślę, że każdy kto to przychodzi to zmienia swoje radykalnie podejście do pieska i on już dobry dla zwierząt będzie nie tylko. Czy ja mam rację? Czy wy to tak też odczuwacie?
Tak to na pewno pomaga. Ludzie mają możliwość poznania psów, ich zachowań, tego jak z nimi utrzymywać we właściwy sposób kontakt. No i dodatkowo tych osób tak zawsze jest około 100, więc można se policzyć raz w miesiącu około 100 osób na każdym biegu, także można dać trochę radości wyspacowywać te te [muzyka] pieseczki pieseczki, co oczywiście nie oznacza, że my w inne dni nie spacerujemy. Oczywiście wolontariat trwa codziennie od poniedziałku do soboty. Jesteśmy, wyprowadzamy i dajemy pieskom radość. [muzyka] Wydarzenie odbyło się tuż przed Wielkanocą, dlatego nie zabrakło świątecznego akcentu.
Wolontariusze przygotowali specjalne stoisko z ręcznie wykonanymi ozdobami, a dochód z ich sprzedaży zasili konto schroniska. O tym, co można było tam znaleźć, opowiada Joasia. Na naszym stoisku są stroiki świąteczne, wielkanocne. Mamy również słodycze. Mamy świeczki ręcznie robione przez naszą koleżankę Martinę. Proszę zobaczyć jakie cudeńka. Mhm. I mamy też puszkę. Jeżeli ktoś nie chce nic kupić, może nas wesprzeć. Cały dochód idzie na zwierzęta ze schroniska. Powiedz mi, kto to wszystko przygotowywał? Y, ja to przygotowywałam i moi, moje
koleżanki i wolontariuszki. Oprócz tego, że, że jest tutaj jeszcze co można świąteczny stół udekorować, to ja myślę, że ta kolejka, która tu stoi, no to jest budujące, co? Oczywiście kolejka jest, ludzie przychodzą, wspierają nas, dają też karmę, dają różne inne dary na dla dla zwierząt. Także jest zawsze miło i przyjemnie i mimo niepogody, która była właśnie jeszcze pół godziny temu, padał [muzyka] deszczy, wiało, to teraz już jest, jak pan sam zauważył, jest słońce wyszło, wiatru nie ma, deszcz nie pada, także zapraszamy serdecznie. Ja zapytam ciebie jako wolontariuszkę. Co was wszystkich tutaj wolontariuszy, wolontariuszki i wolontariuszy skłania do tego, żeby no poświęcać jednak bardzo dużo swojego czasu na rzecz właśnie zwierzątek ze schroniska?
Mamy jeden cel. My bardzo kochamy zwierzęta. Kochamy im pomagać, opiekować się nimi. To jest po prostu miłość. Tradycją jest, że w biegu biorą udział całe rodziny. Magda z Pawłem i Łukaszem nie mieli wątpliwości, by po raz kolejny wyjść z psem na spacer i spędzić ten czas razem. Magda, spacer na sześć [muzyka] łap. Kiedy dowiedziałaś się o tym pomyśle? O, już półtora roku temu byliśmy pierwszy raz, gdy córka wolontariat miała odbywać i zaproponowała taki pomysł i bardzo nam się spodobało to. Jesteśmy tutaj bardzo często, praktycznie na prawie każdym takiej akcji jesteśmy tutaj. To chyba jest [muzyka] tak, że jak się przyjdzie pierwszy raz, to potem już chce się następne.
Uzależnia to bardzo. Tak, bardzo fajnie spędzony czas. Nie mamy w domu pieska, mamy dwa koty, które nie bardzo tolerują inne zwierzęta. Dlatego wychodzimy tutaj z dziećmi, żeby raz na jakiś czas przyjść i wyprowadzić [muzyka] takiego pieska. To jest taka nasza możliwość fajna. Powiedz mi, a ty jak reagujesz na to? W sobota w końcu można by coś innego zrobić, samochód naprawić? No niby tak, no ale jednak ta godzina czy tam półtora to to nie jest jakiś duży wysiłek energetyczny ani czasowy. [muzyka] No powiedzmy sobie szczerze, nie mam nie mamy psa, a czasami by się chciało wyjść z takim małym czworonogiem, a też dla tych zwierząt to jest jednak szansa, żeby z człowiekiem poobcować. [muzyka] Więc ja się cieszę móc wyjść z takim psem i na pewno te zwierzęta też się cieszą z tego względu, że ktoś z nimi
wyjdzie, ktoś się nimi chwilę zaopiekuje, daje im tą chwilę uwagi, nie? Myślę, że to jest takie wychowawcze dla dziecka też co? Bo uczy takiej empatii do zwierząt będzie inaczej w przyszłości podchodzić. No na pewno empatia dla zwierząt jest bardzo ważna, bo ona kształtuje też empatię dla ludzi, bo jeżeli, jakby to powiedzieć, jeżeli jesteśmy dobrzy dla zwierząt, to i będziemy dobrzy dla ludzi, a chcemy chyba żyć w środowisku dobrych ludzi, więc to jest chyba ważne w tym momencie, nie? [muzyka] Łukasz, powiedz mi, pamiętasz swój pierwszy raz jak byłeś tutaj na tym spacerze na sześć łap?
Tak. Jakiego pieska wtedy dostałeś? To był Kodi. A nawet pamiętasz imię. Powiedz, to było takie duże przeżycie i z tym psem na spacer? No jak to jest tak spacerować z pieskiem? Taka frajda, zabawa? Czy może myślisz, że to może obowiązek? No. No to jest w sumie obydwa, ponieważ
trzeba włać psa, ale też [muzyka] jest prawda z tym. A co skłoniło Paulinę i Michała, by tym razem towarzyszyć jednemu z podopiecznych schroniska? Chcielibyśmy mieć swojego, ale mamy dwa króliczki za małe mieszkanie, więc w przyszłości na pewno. Czyli planujecie? Tak. A pomysł pieska ze schroniska to dobry? Tylko ze schroniska. Tylko ze schroniska. Lepiej pomagać innym pieskom i dać im miłość. Ale to jak kończycie spacer, to tak nieżal troszeczkę go odstawiać? Ostatnio mieliśmy owczarka i było ciężko, ale za malutkie mieszkanie te króliki, więc no jednak niestety nie.
Michał, kto wpadł na pomysł na co spac? Tak wspólnie. Jakoś tak wyszło tak inicjatywa, że jest jakaś możliwość pomocy, to [muzyka] tak fajnie, a no piesk jest tym w domu na razie kieko także tutaj jest szansa. Także fajnie, że możemy ten czas jakoś spędzić z tym ciakiem. Kuba i Paweł reprezentują młodsze pokolenie, ale już doskonale wiedzą czym jest empatia i odpowiedzialność za [muzyka] zwierzęta. Kuba, dzisiaj na spacer z pieskiem przyszedłeś tutaj, żeby chodzić? Tak. A powiedz, czyj to był pomysł mamy, czy twój, czy czy brata? Nasz cały. Wasz wspólny. Tak. A ty masz w domu pieska?
Nie. A chciałbyś mieć? Tak. A byłeś już na takim spacerze? A powiedz mi, dlaczego pieski są fajne? Wytłumacz mi. Są miłe, puchate i pracy. Paweł, powiedz mi to może ty jakie masz argumenty dla mamy, żeby ją przekonać, żeby zamieszkała? y dom na przykład, że można by było się z nim trochę pobawić albo wyjść z nim na spacer. No można. Piesek może być fajnym przyjacielem. Maria i Wiesław przyszli na bieg razem z wnukiem. Dla nich ten spacer miał szczególne znaczenie. Był nie tylko pomocą dla psa, ale też ważnym krokiem w oswajaniu dziecięcego [muzyka] lęku. chodzimy, bo Szymek zawsze bał się piesków, a dobrze no wpływa na niego.
Wiesław, piesek yyy wymarzony na spacer. Tak dla [muzyka] to jest dla dla wnuka właściwie, nie? Wymarzone i tego. No to kolejny powód do tego, żeby na takich spacerach bywać częściej. Tak. I no chodzimy co miesiąc. Szymon, powiedz, już się nie boisz piesków? Nie. Chciałbyś mieć takiego pieska w domu? Tak. Nie wszystkie psy miały tego dnia ochotę na długie [muzyka] spacery, ale wtedy do akcji wkraczają uczestnicy gotowi wziąć pupila na ręce i podarować mu choć chwilę bliskości. Już nie pierwszy raz. Bardzo lubimy zwierzątka, pieski, kocki, staramy się bywać.
Dla Mateusza to nie tylko spacer, ale też okazja, by zaszczepić swojej córce wrażliwość na los zwierząt. Mamy kota w domu, a tutaj [parsknięcie] pieska to też [muzyka] fajnie wyprowadzić sobie, nie misia? A kto wpadł na pomysł, żeby na te spacery przychodzić? Znajomi tutaj zaproponowali, także pierwszy raz. Pierwszy raz. No to jeszcze nie wiesz, co cię czeka do końca. Nie wiemy, nie wiemy. Będzie dobrze. Dla Pawła i Marysi to wydarzenie było czymś więcej niż zwykłą przechadzką. To czas, który zostaje w pamięci na długo. Paweł, właśnie skończyliście spacer.
Piesek duży. Jak było? To myślę, że pytanie do do Marysi. Marsia była oczarowana dużym psem, który pozwalał się głaskać, przytulać i i takie spełnienie spełnienie marzeń dużych jest taka przytulanka. Jakie powody was tutaj przyciągnęły dzisiaj? Ja myślę, że y taka chęć pomagania,
pomagania [muzyka] zwierzakom przede wszystkim, a z drugiej strony zrobienie [muzyka] czegoś dla siebie. Ostatnio wpadł mi w ręce taki wywiad z panią Beatą Tyszkiewicz, która mówiła, że najważniejsze jest otaczanie się ludźmi, którzy rozsiewają dobro dookoła. Myślę, że nie ma innego miejsca [muzyka] lepszego niż to, co tutaj. Marysia. Tak, Marysia, można cię zapytać jak jak było z tym pieskiem na spacerze? Opowiesz mi. Fajnie. A co to znaczy fajnie? Co można było go prowadzić? Czy on cię ciągnął? Trochę ciągnął. Trochę ciągnął, ale jakieś sztuczki robiłaś z nim.
Właśnie robił sztuczki. Jakie? Siadał. A smaczki, smakołyki też dostawał? Mhm. No a powiedz, nie żal ci tak się rozstać z tym pieskiem? Trochę żal. Łukasz jest stałym bywalcem biegu na sześć łap. [muzyka] Z kim tym razem dzielił trasę i emocje? Na razie wyspacerować, bo dopiero co kota adoptowaliśmy, ale piesek pewnie w przyszłości też się pojawi, tylko może nie aż taki [śmiech] duży. Nie mam tyle miejsca niestety na niego. Jesteście po spacerze. Powiedz jakie wrażenia z takiego spaceru? Bo to chyba są odczucia takie bardzo pozytywne. Tak jest. Bardzo fajnie. Można się wyżyć. Ona się wyżyje, ja się wyżyłem.
Spokojnie. No ogólnie dobra zabawa jest. Ciężko się rozstać z pieskiem. No trochę tak, bo ten jest akurat wyjątkowy. Choć dla uczestników to tylko kilka godzin, dla psów ze schroniska to często najpiękniejsze chwile w całym tygodniu, pełne uwagi, dotyku i radości. A gdyby mogły coś powiedzieć od siebie, dziękujemy za każdy spacer, każdą chwilę i każde dobre serce. Na święta życzymy wam tyle radości, ile my mamy, gdy ktoś zabiera nas na spacer. I może do zobaczenia już nie w schronisku, a w domu.
[muzyka] He. Yeah.


