Waldemar Staniczek | Radio IMPERIUM | Rozmowa Dnia
W dzisiejszym programie możemy usłyszeć rozmowę z Waldemarem Staniczkiem - muzykiem i prezesem Gliwickiej Orkiestry Kameralnej, która w tym roku obchodzi jubileusz 25 lat istnienia. W rozmowie będą mogli Państwo usłyszeć o samej orkiestrze, oraz o głównym punkcie obchodów - koncercie ,,Mistrzowskie interpretacje", który odbędzie się 16 listopada 2025 roku w Państwowej Szkole Muzycznej w Gliwicach.
Transkrypcja materiału
Transkrypcja automatyczna — może zawierać drobne błędy.
Radio Ekspertów i Pasjonatów. Adam Żak. Witam bardzo serdecznie w studiu. Waldemar Staniczek, człowiek orkiestra, tak by można powiedzieć. Zawsze jak przychodzi do naszego studia, to ma bardzo dobre wieści. Uśmiech na twarzy sugeruje, że się nie pomyliłem. A wiem, że koncert się zapowiada wspaniale, ale powiedz ty o tym koncercie, a ja potem zapytam o taką
rzecz, która mnie nurtuje w związku z tym koncertem. Już 16 listopada i dalej panie Waldemarka >> 16 listopada kulminacyjny dzień obchodów w jubileuszu 25lecia gliwickiej orkiestry kameralnej bo my świętujemy ten jubileusz przez cały rok począwszy od koncertu noworocznego. Tak jak się zjawiłeś tutaj i >> tak jak obiecywałem, że no mamy na myśli pewne spektakularne wydarzenia, ale ciągle nie byłem pewny czy damy radę.
Tak teraz dlatego się być może uśmiecham, bo mogę z radością powiedzieć, że wszystko się udało. No i były takie momenty, że mało ludzi wierzyło, że to jest realne, ale ja nigdy nie straciłem wiary i może dlatego było mi łatwiej. A z tego, że się udało,
to się ogromnie cieszę. I właśnie 16 główny koncert obchodów, koncert bardzo ambitny. ze znakomitymi gośćmi, no i z programem, myślę, że na miarę jubileuszu. >> Ja myślę, że takim koncertem i z takimi wykonawcami to można by nie jeden jubileusz zaprezentować i i nie jedno miejsce na
świecie, mówię to z premedytacją, nie tylko w Polsce, w Europie, na świecie takich wykonawców gościłoby z otwartymi rękoma. >> Absolutnie tak. To jest dwóch wybitnych laureatów. jednych z najważniejszych konkursów i skrzypcowych i dyrygenckich na świecie. Taka jest prawda. A nasz jubileusz no po prostu ma ten zaszczyt, że przyjęli zaproszenie. Mało tego, to są artyści, których kalendarz działań jest mocno wypełniony >> na kilka lat na przykład. No i z tego co słyszałem nawet bardzo zacne instytucje i to nawet tutaj u nas na Śląsku trochę nam pozazdrościły i niejednokrotnie
zderzam się z takim pytaniem jak wam się to udało, bo my właśnie tego kogoś naszego solistę już od wielu lat zapraszamy i ciągle nie możemy się umówić. No myślę, że tu też zaważyły pewne względy osobiste nasze możliwości i kontakty, ale przede wszystkim najważniejsze to jest to, że się udało, że Bartek Nizioł, no po prostu wybitny mistrz, wirtuoz skrzypiec, laureat nie tylko największych konkursów skrzypcowych, ale obecnie już juror tych konkursów, pedagog, ale przede wszystkim jeszcze koncertmistrz znakomitej orkiestry Tonhall Szwajcaria, obecnie w operze w Curychu i profesor, no co by tu dużo
mówić, który pięć Fryderyków otrzymał, ciągle nagrywa, koncertuje, będzie na żywo grał na skrzypcach Guarneriy del Jezu z 1727 roku w sali koncertowej szkoły muzycznej na jubileuszu gliwickiej orkiestry. A orkiestry poprowadzi laureat Fitelberga, czyli koncert
konkursu dyrygenckiego z 2017 roku. Tak. >> Suhanang też wybitny. To to nie jest tak, że tylko zaliczył ten konkurs w Katowicach. Jeden z ważniejszych dyrygenckich konkursów, ale on przecież dyryguje też na całym świecie. Tak, zanangiem znamy się od sześciu lat bardzo blisko, dlatego że jak pierwszy raz 2 lata po konkursie, to była 10 edycja konkursu Wittelberga, został laureatem. Po dwóch latach miał koncert Filarmonii Śląskiej, no to wtedy
go zagadnąłem i zaprosiłem. Był pierwszy koncert w Gliwicach. No po prostu zakochaliśmy się w sobie muzycznie także od razu otrzymał propozycję zostania naszym gościnem dyrygentem. Przyjął to zaproszenie. Jest po raz trzeci u nas w ciągu sześciu lat. I kontrolować będziemy na pewno tą współpracę, bo to jest zupełnie inna wizja artystyczna. To jest niebywale
wrażliwy człowiek. No i przywozi z sobą, bo to jeszcze jest młody człowiek, młody artysta, a już wspaniały dyrygent z dokonaniami. Przywozi naprawdę bardzo ciekawe interpretacje ze sobą, które mocno odświeżają to, co my do tej pory żeśmy interpretowali w Mozarcie i w różnych innych pięknych utworach, które z nim właśnie wykonujemy. twórczość,
nie tylko wykonawstwo, ale taka twórczość artystyczna od podium, która bije i która naprawdę inspiruje. >> Ja jeszcze na moment wrócę właśnie do 2017 roku. wtedy yyy widziałem też na żywo jego pracę podczas konkursu i on urzekł od pierwszego machnięcia yyy
pałeczką batutą, że że to będzie zupełnie coś innego, inny format i to się sprawdza do dzisiaj. To się rozwija. Nieprawdopodobne wrażenie, bo u dyrygentów jest coś takiego, że albo coś przewozi, przewodzi od razu bez słów i potem może tylko uzupełniać drobiazgi. Albo pewne nieporozumienia są, bo tu nie chodzi tylko o rzemiosło, tu chodzi o bardzo wiele elementów >> tego zawodu, tak, który powoduje, że to
wszystko się skleja, że to wszystko razem funkcjonuje i po prostu jest łatwiej. I zespoły z dobrymi dyrygentami od pierwszej próby grają inaczej. grają od razu, interpretują, >> bo się chce grać, >> bo po prostu jest jakaś chemia, tak to się dzisiaj mówi, która powoduje, że wszystko jest łatwiejsze, bardziej zrozumiałe i nawet te zupełnie nowe
interpretacje albo nowy sposób myślenia o muzyce, którą się zna bardzo dobrze, nie jest problemem. Można to bardzo łatwo zmienić. Słycha Young, on od pierwszego spotkania z zespołem potrafi sobie już zaskarbić go. On nie buduje tego napięcia, tylko od samego wejścia już jest, bo kultura osobista połączona no z wielkim kunsztem i doświadczeniem już teraz dygenckim. Także to mówię, to jest bardzo wiele elementów. y wczoraj przyjechał, wczoraj yyy przedwczoraj przyjechał, wczoraj miał pierwszą próbę, dzisiaj już właśnie lecę prosto na następną próbę z nim. No przyjechał z małżonką, która zresztą też jest skrzypaczką i w razie czego od razu otrzymałem propozycję, że gdyby była potrzebna, może zagrać wliwińskiej orkiestrze.
Nie tylko podczas koncertu, teraz najbliższego, >> nawet podczas najbliższego. >> No to jest gratka. Yyy, wróćmy do yyy solisty koncertu Bartłomie Nizio. Aż trudno uwierzyć, że już 40 lat yyy minęło od czasu, kiedy pierwsze laury na konkursach skrzypcowych zdobywał. Jak ten czas biegnie? >> Bardzo dziękuję. >> Mówisz, że będzie grał na zabytkowym instrumencie? >> Tak. Yyy, to będzie gratka w zasadzie już tylko dla koneserów, bo przeważnie yyy na takie koncerty, no to nie bierze się tego najcenniejszego instrumentu. Chyba, że yyy jest to spowodowane tym,
że wykonawca lubi na takim instrumencie grać, ale wiadomo, podróż, niebezpieczeństwo, uszkodzenia instrumentu i wszystko co z tym związane raczej się unika takich sytuacji. Tutaj Bartłomiej Nizioł zaprezentuje jednak ten instrument, ale to jest gratka dla koneserów. Przeciętny śmiertelnik nie
będzie w stanie usłyszeć. A może będzie w stanie usłyszeć? Jak to będzie? Myślę, że na pewno będzie w stanie usłyszeć, jak tylko będzie miał jakąś możliwość porównania, czyli troszeczkę trzeba być obeznany i jednak mimo wszystko trzeba mieć jakieś doświadczenie w konsumowaniu
właśnie sztuki muzycznej, wykonawstwa skrzypcowego, czy może w słuchaniu nagrań, żeby dostrzec jaka jest ta barwa. Yyy, bo o kunzcie wykonawczym, o wirtuoi, no to jest zupełnie inny temat. Natomiast instrument daje to coś, daje ten klimat, ten dźwięk, na który na którym Wirtuos dopiero potrafi zrobić tą
właściwą jakość. Zresztą są opinie bardzo wielu solistów, że na znakomitych instrumentach właśnie Stradivari, Guarnerii wcale tak łatwo się nie gra i naprawdę trzeba mocno swój warsztat zmienić, żeby nie przeszkadzać temu instrumentowi i dlatego nie warto się z nim rozstawać, a czasami koszty tej pracy ze znakomitym instrumentem są bardzo duże ze względu na właśnie ten specyficzny, wspaniały dźwięk, Ale wolumen tego dźwięku jest tak oszałamiający dla samego wykonawcy, że naprawdę ucho cierpi, a czasem i głowa i wszystko inne. Dlatego wolą, jak już się zaadoptują do takiego instrumentu, jak już go chwycą w swoje ręce, to wolą na nim grać, niż od czasu do czasu tylko do niego wracać, bo trzeba bardzo wiele rzeczy zmienić.
>> Tacy wykonawcy w koncercie jubileuszowym. No i to teraz to, o co będę chciał cię teraz zapytać. Jak ci się to udało? Czy to jest tajemnica handlowa, czy możesz jednak uronić rąbka tajemnicy, że tych dwóch wspaniałych wykonawców udało ci się na jeden y koncert zaprosić? Czy to dlatego, że jubileusz, czy coś innego? >> No zdecydowanie jubileusz. Tutaj był myślą przewodnią z Bartkiem. Byliśmy umówieni już od paru lat, ale tak jak mówię, jego kalendarz nie pozwalał. Yyy, bardzo mi zależało, żeby to trafiło dokładnie w roku naszego jubileuszu. No i to się udało. A z Suhanjangiem yyy jako gościnem dyrygentem, no byliśmy umówieni już 5 lat temu na ten koncert właściwie, a jak był 2 lata temu, to tylko przypomnieliśmy sobie o tej dacie.
Także on też potrafił dostosować wszystkie swoje inne koncerty w świecie, bo teraz koncertuje w Stanach dużo. Ma swoją orkiestrę na Tajwanie, również jest w Niemczech często dostosował te wszystkie działania do naszego kalendarza, do naszego koncertu. >> Sala koncertowa Państwowej Szkoły Muzycznej w Gliwicach. I teraz czy to jest to wnętrze, o którym marzyliście? Na pewno jest to wnętrze najlepsze do koncertów muzyki klasycznej, jaką obecnie mamy w Gliwicach. Marzymy zdecydowanie o czymś więcej. Przede wszystkim o większej sali, o akustyce. No może nie najlepszej, ale
też na pewno teatr nie nie posiada lepszej akustyki, ale tu można by się sprzeczać, czy sala szkoły muzycznej i ruiny teatru Wiktoria, gdzie jest lepsza akustyka. No ja bym jednak mimo wszystko postawił na ruiny, jak chodzi o akustykę w Gliwicach. Niedługo ruiny przejdą
gruntowną rewitalizację, więc tutaj bardzo się z tego cieszymy, że ta sala będzie do całorocznego użytku i tam można będzie więcej grać. No a w perspektywie jeszcze dalszej jest plan w Gliwicach na budowę nowej sali. Także myślę, że ta sala szkoły muzyczny wspaniale teraz uzupełnia te braki, które były od wielu, wielu lat, którymi myśmy się borykali od początku. Przecież 25 lat to jest ponad 20 lat szukania
miejsca do prowadzenia działalności orkiestry. To dopiero od paru lat jest daleko, bo na Bojkowie sala scena bojków, z której możemy korzystać do prób, bo koncerty tam jednak są niespecjalnie. >> No tam jest inna akustyka jednak nie nie bardzo tak sprzyjająca. >> Akustyka jeszcze byłaby nie najgorsza. Myśmy sobie by z tym poradzili. Natomiast jednak dostępność do tej sali
mieszkańców tutaj z centrum jest słaba, także tu jednak centrum decyduje o lokalizacja decyduje jednak o popularności sali. Szkoła muzyczna na pewno ma najlepszą salę teraz w centrum i będziemy tam grać. Zresztą jak ruiny niedługo będą remontowane i będą wyłączone z działalności, no to myślę, że ta sala będzie musiała być po prostu
bardzo bardziej eksploatowana do do bardzo różnych działań kulturalnych w mieście. >> Ale już ręce zacieracie za parę lat. Jak się ruiny zrewitalizują, to będzie dla was w zasadzie główne miejsce w >> Ja liczę na to bardzo i liczę, że zostanie czarty akustyki. i powstanie nowy czar estetyczny, taki
gdzie po prostu oprócz tego brzmienia jeszcze będzie z przyjemnością człowiek każdego na każde wydarzenie się cieszył, że że po prostu można tam obcować z tą architekturą. Mam nadzieję, że że orkiestra gliwicka też będzie mogła uzupełniać działania właśnie w tej przestrzeni. >> No i 30lecie będziecie już tam na pewno świętować, ale na razie na razie 25 lat obchodzicie bardzo hucznie, coraz huczniej bym nawet powiedział. To czy to już koniec, czy jeszcze macie asa w rękawie jakiegoś? >> Nie, nie, nie. To na pewno nie jest koniec. To jest pewien etap. Wspaniały koncert był też przecież we wrześniu też w ramach jubileuszu. Robi Lakatosz, zespół Gang Tango. No duża duży format
muzyczny zupełnie >> zupełnie inny inny gatunek. inny gatunek, >> tak dużo lżejszy, ale jak chodzi o poziom wykonawstwa, no to myślę, że podobnie wysoki i też się ogromnie cieszę, że to się udało. Mówię, no koncert noworoczny przede wszystkim, który po wielu, wielu latach zdołałem
zorganizować właśnie w tym roku właśnie na początek jubileuszu. Potem z tobą miałem przyjemność realizować przecież koncert w ramach cyklu Muzyka Sakra. Kameralny koncert, który nas obu i chyba nie tylko nas zaskoczył tą frekwencją, która można powiedzieć pękała w szwach. >> Dobrze, że kościół na ostropie świętego Jerzego to wytrzymał. My zresztą też w tym w tej temperaturze nie >> niesprzyjającej >> niesprzyjającej, ale ale zainteresowanie, klimat był niesamowity. No elegancja, która cały czas uzupełnia działalność orkiestry. No i jeszcze mamy zamiar coś pokazać pod
koniec roku w ramach kiermaszu już świątecznego i na pewno tą klamrą roku jubileuszowego będzie, mam nadzieję, koncert noworoczny, który już też organizuje na początku stycznia. >> No i jeszcze trzeba wspomnieć o nagrodzie. Bardzo miła rzecz. W roku jubileuszu na naszym koncercie podczas gali wręczenia nagród prezydenta w dziedzinie kultury. Fundacja, którą mam przyjemność reprezentować i prowadzić otrzymała nagrodę za całokształt działalności. Także jako laureaci możemy dalej nasze
wydarzenia realizować >> i mam nadzieję, że ten uśmiech z twojej twarzy nie zniknie i będziemy mogli się cieszyć dalej. wspaniałym repertuarem gliwickiej orkiestry kameralnej. No to w zasadzie wszystko mamy na ten temat. Teraz tylko trzymamy kciuki, żeby się wszystko udało 16, żeby frekwencja dopisała. >> Tak. I z tego miejsca chciałem bardzo serdecznie zaprosić wszystkich melomanów. Nie przegapcie tej sytuacji, >> bo druga taka okazja się prędko nie wydarzy, >> bo naprawdę trzeba się dużo napracować, żeby do niej doprowadzić i jak z nami to przeżyjecie i będziecie,
to gwarantuję, że długo tego nie zapomnicie. Zapraszam i do zobaczenia. >> Waldemar Staniczek, szef gliwickiej orkiestry kameralnej, no a przede wszystkim prezes fundacji. >> Dziękuję bardzo. >> Dziękuję za wizytę w studia. >> Dziękuję ze mnie.


