Upiór w Operze | ZOOM NA GLIWICE
Za nami wyjątkowe spotkanie w programie „Zoom na Gliwice” w Telewizji Imperium. 🎭 Gościem programu była Joanna Ernest, koordynatorka musicalu „Upiór w Operze”, a rozmowę poprowadziła Adriana Urgacz-Kuźniak z Nowin Gliwickich. Rozmawialiśmy o jednym z najważniejszych wydarzeń kulturalnych tego roku – monumentalnej produkcji „The Phantom of the Opera”, która po raz pierwszy w historii zostanie zaprezentowana w Polsce w oryginalnej, anglojęzycznej wersji. Spektakl z okazji 40-lecia światowej premiery zagości w Gliwicach, gdzie publiczność będzie mogła podziwiać ponad 100 artystów, orkiestrę na żywo oraz imponującą scenografię i efekty specjalne. Dziękujemy za inspirującą rozmowę i zapraszamy do komentarza.
Transkrypcja materiału
Transkrypcja automatyczna — może zawierać drobne błędy.
Dzień dobry. W dzisiejszym odcinku Zoomu na Gliwice dość nietypowo, bo będziemy rozmawiać o kulturze, a właściwie o bardzo dużym kulturalnym wydarzeniu, które przed nami jeszcze w tym miesiącu. Naszym gościem jest pani Joanna Ernest, która jest koordynatorką tak ogromnego przedsięwzięcia, jakim jest upiór w operze, który pojawi się w czerwcu w Arenie Gliwica. Dzień dobry pani Anno. Dzień dobry yyy pani Anno, tak sobie zakulisowo już y y rozmawiałyśmy, tak y wiemy, że to jest, ja już wiem, że to jest po prostu yyy wydarzenie, które jest jakby miastem z taką tak dużym
organizmem jak miasto, które coś organizuje i taki miasto właściwie do nas przyjedzie. Tak, proszę mi powiedzieć, jak jak to wygląda, czego możemy się spodziewać, czy nie wiem, zakorkują się ulice, bo przyjedzie tutaj mnóstwo tirów ze scenografią, która pojawi się później w arenie. Myślę, że aż tak źle nie będzie. Natomiast faktycznie jest to logistyczne przedsięwzięcie na niesamowitą skalę. Będziemy przyjedziemy 13 ciężarówkami,
13 tirami, w których znajduje się ponad 100 ton sprzętu. Wewnątrz ciężarówek mamy całą infrastrukturę teatralną, ponieważ wewnątrz areny, przepięknej prizero areny w Gliwicach, budujemy serce opery paryskiej, scenę teatru opery paryskiej, a na niej podziemia opery paryskiej, kopułę opery paryskiej,
sławne schody. Także jest to przedsięwzięcie, tak dobrze pani mówi, bardzo ładnie to pani określiła, ale nie powinniśmy, mam nadzieję, zablokować nic. Logistyka jest dopracowana, bo prawie to jest czwarty rok trasy tego tego tego musicalu, więc mam nadzieję, że tutaj będzie tylko sama sama przyjemność dla naszych widzów. No ja myślę, że Gliwice tak dużego wydarzenia jeszcze nie widziały, tak dużego wydarzenia kulturalnego. A to jest doskonałe miejsce, bo nie wiem pani Joanno, czy pani o tym wie, ale Gliwice miały swego czasu operetkę śląską, za którą bardzo wiele osób
tęskni. Yyy, oczywiście mówimy o musicalu, nie o peretce, ale chodzi o pewien yyy yy pewno pewne wydarzenie, które łączy ze sobą muzykę i ogromne widowisko. To jest bliskie i operetce, i musicalowi, a tutaj będziemy mieli to na światowym poziomie. Tak, ale to jest bardzo interesujące, co pani powiedziała, ponieważ sam tytuł upiór w operze zawiera słowo opera. I tutaj Lord Weber, kiedy tworzył upiór w operze, zupełnie w oryginale, to miało wyglądać zupełnie inaczej. Nie wiem czy pani wie w wersji Kennego Hilla. Upiór w operze miał być bardziej taki rocki horror showowy, bardziej taki grotyskowy, to jest złe słowo, ale nie aż taki klasyczny taki oddźwięk właśnie taki operowy. Natomiast kiedy Andrew Lloyd Weber wrócę do odpowiedzi, obiecuję, przepraszam, idę takim długim, długim pomostem,
kiedy Andrew L. Weather spotkał się po raz pierwszy z tytułem, no to nie miał aż tak, jak zresztą opisuje w swojej książce biografii Unmasked. Nie chcę tutaj przekręcić słów, ale kiedy po raz pierwszy się zetknął właśnie z tym tytułem, to było zupełnie przypadkowo podczas prób do rekwiem w Nowym Jorku przechodził obok antykwariatu. i spostrzegł yyy upiór w operze Gastonaleru, ale właśnie w wersji angielskiej, więc za jakieś 50 centów bodajże y mówił, kupił tą tą tą powieść
i sam zauroczył się tak, że od razu wybrzmiały w jego głowo, w jego umyśle od razu usłyszał te nasze do dzisiejszego dnia bardzo takie sugestywne, tak nierozłączne, nieodłączne dźwięki z upiorem w operze. A ze względu na to, że jego historia jest bardzo związana ze światem opery, to jest tak jakby on mówi jego hołd właśnie dla świata opery oddał przez ten musical. Więc tutaj operetka, operetka jak pani mówi jest między teatrem operowym a musicalowym, a tutaj myślę, że bardzo dobrze by by się wpasowała. Aczkolwiek temat jest dużo cięższy, tak? Historia jest dużo bardziej cięższa niż nasza taka lekka operetka, ale opera
jak najbardziej tutaj jest bardzo istotnym słowem jako chłop w tytule, ale i również w samym spektaklu. Wspomniała pani o książce za 50 centów opowieści, która była w języku angielskim. No spektakl też będzie w języku angielskim, ale i to jest chyba ważne, ale z wykrzyknikiem. Bardzo tak. Dziękuję. Tak więc cały musical jest wykonywany w języku angielskim, ale mamy oczywiście polskie napisy dla każdego widza, żeby odnalazł się w sytuacji czy jak coś będzie niezrozumiała. Aczkolwiek akustyka jest niesamowita. W każdym razie mamy polskie napisy, chociaż mówią, że muzyka jest językiem uniwersalnym.
Dokładnie. A ja słyszałam, że upiór już jeździ po śląsku i to tramwajem. Tak, zgadza się. Mamy, mamy. Jest, jest tramwaj, jest upiorny tramwaj, który snuje się ulicami Śląska niemalże jak upiór pod ziemiami opery paryskiej. Także mam nadzieję, że uda uda się państwu spotkać z naszym upiorem. Jeszcze zastanawiamy się jakby go wykorzystać jeszcze zanim zanim zakończymy tutaj spektakle w Gliwicach.
jest wygląda przepięknie, prezentuje się wspaniale. Nigdy mi się tramwaj tak wcześniej nie podobał jak ten nasz. No to muszę powiedzieć, że jako gliwiczanie możemy tylko sobie wyobrazić lub pojechać do Katowic lub innych miast Śląska, bo my tego tramwaju niestety już nie mamy. Już nie mamy od od jakiegoś czasu i i mamy tutaj bardzo duże środowisko w Gliwicach ludzi, którzy za tramwajem tęsknią. Jakby zobaczyli taki tramwaj właśnie upiorny, to myślę, że tym bardziej czuliby niedosyt, że tego, że tego nie ma w Gliwicach. Tak, to prawda. Ja, ja zupełnie zapomniałam. Przecież jest Katowice, jest na trasie Katowice, Bytom.
Zachęcamy do tego. Następnym razem, następnym razem postaram się znaleźć znaleźć inny sposób komunikacji. Tak, ale myślę, że ten tramwaj jest na pewno malowniczy. Yyy, zastanawiam się jak to się stało, że tak duże widowisko trafiło raz, że do Polski, a dwa, że do
Gliwic, bo będzie grane w dwóch miejscach w Polsce, prawda? Tak. Yyy, premiera, polska premiera właśnie odbędzie się tutaj w Prizero Arenie w Gliwicach 12 czerwca. Będziemy grać do 16 czerwca. Siedem spektakli w sumie, a później przeniesiemy się do Ergo Areny Gdańsk Sopot. yyy 23 do 28
czerwca, więc mamy dwie duże polskie areny na mapie i warto tutaj zaznaczyć, myślę, że m Polska jest ostatnim krajem na trasie upiora w operze tej przecudownej monumentalnej produkcji. To już jest koniec. w Gdańsku zagramy ostatni spektakl, yyy, gdyż producenci zdecydowali jaki Lloyd Weber Entertainment, który czuwa, Lloyd Weber czuwa nad tą produkcją swoim
okiem, zdecydowano, że tras już nie będzie, więc to jest naprawdę jeden jedyny raz, kiedy możemy te spektakle w tej przecudownej produkcji zobaczyć. No to myślę, że to jest bardzo ważna informacja, tym bardziej podkreśla wyjątkowość tego wydarzenia. A ja też zainteresowało mnie w państwa materiałach prasowych takie stwierdzenie, że ten spektakl będzie angażujący i będzie angażował widownię od pierwszego do ostatniego rzędu. Na czym zdradzi pani na czym to ma polegać? Jak to się stanie, że że rzeczywiście y widownia yyy będzie
częścią tego spektaklu? Dobrze to rozumiem. Myślę, że y widownia nie angażuje się fizycznie, to jest złe słowo, y nie ma interakcji jako takiej. Natomiast myślę, że tutaj bardziej chodziło o tytuł, że sam tytuł angażuje nas w historię. angażujemy się, tym bardziej w wersji takiej nietatralnej, w takiej wersji arenowej,
nie ma to nic wspólnego z koncertem rockowym albo koncertem takim właśnie arenowym czy wydarzeniem sportowym. To w dalszym ciągu jest teatr, to w dalszym ciągu jest sztuka na najwyższym poziomie, ale odczucia, być może o to też chodzi, że odczucie jakie mamy między sobą jest zupełnie inne, gdyż w teatrze jest to bardziej takie jakby nie było intymne przeżycie, prawda? Widownię mamy y do tysiąca, powiedzmy, tak? Nasza przepiękna opera Śląska, nawet dużo mniej, tak? I to przeżycie jest takie bardziej intymne. Natomiast tutaj angażujemy się, gdyż
uczucie jest zupełnie inne. Ten dźwięk jest wkoło nas. Mamy 4800 ludzi na widowni na jednym, na jeden spektakl zaplanowane, więc myślę, że tutaj chyba bardziej o to chodziło, ale również fakt orkiestry na żywo, nagłośnienia, tego takiego masowego przeżycia. O, może w ten sposób. I plus oczywiście jest i on
żerandol. Żerandol, który spada spektakularnie. Sam w sobie waży 650 kg, ale rozbija się 3,5 m. No nie, no mamy widownię pod spodem. To chyba nie producenci nie wzięliby tego na siebie. Ale, ale spektakularnie, faktycznie spada. Są efekty specjalne. Scenografia jest olśniewająca, monumentalna. takiego przeżycia nie jesteśmy w stanie doświadczyć w wersji teatralnej ze względu na właśnie skalę i odbiór jaki indywidualnie mamy muzyka i
talent naszych artystów którzy są o tych artystach też chciałabym poprosić żeby pani opowiedziała kogo zobaczymy w rolach głównych więc w rolę naszego upiora jest przecudowny Nadim Naman Nadim ma wieloletne wieloletnie doświadczenie włas stendzie w His Majestes, teraz His Majestes, wcześniej Herestes Theca, gdzie rozpoczynał swoją karierę z tymże tytułem. Rozmawiałyśmy wcześniej, rozpoczynał jako część zespołu, po czym jest cudownym przykładem takiego wspaniałego artysty, który ma swoją
pasję, jest cierpliwy, rozwija się, jest wdzięczny, robi swoje i przez lata wspinał się. w Londynie wcielał się w postać Raula. Teraz obserwujemy go w roli upiora i jest bardzo interesującym, kiedy rozmawiamy z nim, jak postrzega te dwie postacie, te sprzeczności ze sobą. Więc absolutnie cudowny Raul. Raul był Raul, teraz teraz upiór, tak w rolę Christine mamy George Wilkinson. Dziodzia jest z
Australii, to jest międzynarodowa obsada. Jest klasycznie szkoloną sopranistką, jest młodziutka, jest piękna, śpiewa ochalent naprawdę nie do opisania. Aż aż ciężko czasami wyobrazić sobie, że taka taka drobna istotka może taki przecudowny, mocny dźwięk z siebie wydobyć. Więc wspólnie naprawdę tworzą niesamowity duet. W rolę Raula. Mamy nowego Raula w tym na w tej
trasie. Jest Daniel. I Daniel to jest interesujące, o czym jeszcze nie wspomniałam. Dowiedziałam się będąc dwa tygodnie temu w Stalinie na podczas premiery tej trasy, że Daniel ma dziadka z okolicy Gliwic. Świat jest mały. Tak, nie spodziewałam się tego. I jeśli mogę jeszcze do Aha, Karlota. No oczywiście nasza nasza Karlota, która wciela się chyba w jedyną taką rolę komediową, możemy to nazwać właśnie taką operetową. Carlota Lara. Ups, utknę, uciekło mi nazwisko. Lara Martins. Lara Martin.
Lara jest jedyną Karlotą w historii upiora, al może inaczej. To jest maratonka. To jest jedyna Karlota, która przez 12 lat wciela się w tę samą postać. To jest najdłuższa Karlota, najdłużej wcierająca się artystka w postać Karloty w historii musicalu. Upiór w operze tu rozumiem mamy ten żyrandol, który będzie spadał dokładnie ten 2,5 m na sekundę. Oj, to rzeczywiście będzie to widowiskowe i słyszę ten szmer, który i ten dźwięk, który pojawi się takiego lekkiego przerażenia. na widowni. Zastanawiam się jak to się tak fajnie łączą te ludzkie losy, bo tu z jednej strony mamy jednego z wykonawców, który ma dziadka gdzieś z okolic Gliwic, ale i
pani, pani Joanno, która nie jest gliwiczanką, bo jest z Łodzi, też ma powiązania z naszym miastem, bo dowiedziałam się, że uczyła panią tańca. Tak, pani Anna Hampel, znana w Gliwicach. Tak jest. Tak, między innymi na studiach. Tak, moja pani profesor między innymi właśnie znana ze swoich tanecznych, którą serdecznie przepraszam. Pozdrawiamy. Ja pani Anna między innymi odpowiada za dance arenę, czyli tą część areny, która jest związana z tańcem. To ciekawe, prawda? Ale i pani ma związki z samym musicalem upór w operze?
Tak, to też, to też prawda. Z panią Anią. Yyy, nie wiem czy możemy o tym wspomnieć, ale będziemy prowadzić warsztaty właśnie dla studentów, dla uczniów ósmego w arenie, takie bardzo yyy skupiające się właśnie na na spektaklu, na takim musicalowym tańcu, więc to jest jestem bardzo jestem bardzo wdzięczna. Także udało się i zobaczę się ponownie z moją panią profesor. A ja tak to prawda. Wieki
temu, wieki temu miałam ogromną przyjemność tańczyć na planie filmowym Upiora w operze, gdzie naszym upiorem był Gerard Butler. Amy Rossum wcieliła się w postać Christine przepięknej zresztą i Joshua Maka był naszym yyy reżyserem, więc to było niesamowite przeżycie.
I będąc też zresztą chyba jedyną Polką, ponieważ to już było tak dawno temu, y a ja mieszkałam wtedy w Londynie, udało mi się przejść przez castingi i zdobyć tę rolę, więc było to ogromne przeżycie i wspaniała pamiątka. Zna pani od środka w takim razie ten spektakl? A ile osób w
nim występuje? Ile osób rzeczywiście przewinie się przez cenę? Sama produkcja zatrudnia troszkę ponad 100 osób. Wśród tych znajduje się oczywiście technika. Bardzo istotny element tego dużym wydarzeniem. Tak. To to jest to jest taka mała armia jak jak producent wykonawczy James Bieras zawsze mówi, że to jest taka taka mała armia jak szwajcarski zegarek pracująca. Mamy 36 artystów, 15 muzyków no i oczywiście
technika w skład której jeszcze wchodzi niesamowita mamy mogę wspomnieć o naszych polskich akcentach. Rzeczywiście. Więc w tej produkcji oprócz Daniela, tego naciąganego, jak ja to zawsze śmieję, ty jesteś naciągany Polak, ale ponieważ mieszka w Manchesterze i wychowywał się tam, ale faktycznie są te konekje, mamy Malwinę, która jest odpowiedzialna za charakteryzację i prostetykę Nadima, czyli upiora. Więc przed każdym spektaklem Malvina czuwa nad charakteryzacją, nad prostetyką i przez 90 minut, bitych 90 minut nadim siedzi i jest szykowany do
wyjścia na scenę. I Malwina zresztą też jest niesamowita, ma takie przepiękne historie. I drugą, drugim naszym polskim akcentem, z czego ja jestem szczególnie dumna, jest to tak bliskie troszeczkę mojemu sercu, mamy tancerkę polską, tancerkę w zespole, która wciela się w postać Balega Gaos. Dla mnie to było takie, o, to jest tak, jak się przekazuje, tak że oj teraz mamy nową cudowną blankę Kaiser, którą znam przez pracowałam z nią już jako choreograf przez wiele lat, więc mamy mamy Polkę w zespole, także to
są takie dwa nasze rodzime akcenty w produkcji międzynarodowej. Pozwalam sobie rozmawiając z panią przeglądać program, bo też jest rzeczywiście przepięknie wydany. jeśli chodzi o całą oprawę taką graficzną, no i pokazuje też, myślę, ogrom tego całego przedsięwzięcia. Może coś pójść nie tak. To jest teatr na żywo. To jest to jest żywy organizm. Tutaj czasami złośliwość
rzeczy martwych staje na przeszkodzie, ale to jest piękno właśnie teatru i czasami też właśnie to, o czym rozmawiałyśmy wcześniej, taka odbiór indywidualny każdego widza też jest inny, ponieważ spektakl, który zobaczymy 12 czerwca może wyglądać ciut inaczej 13 czerwca i również inaczej 14 i 15 i ostatni też może wyglądać inaczej, ponieważ to jest teatr na żywo. I ja uważam, że tych uczuć nie da się w żaden sposób zamienić na obejrzenie filmu czy gry komputerowej. Tak, tak. Takie relacje są takie raz w życiu, szczególnie w takiej monumentalnej produkcji, bo umówmy się, nie mamy wielu takich produkcji w Polsce takich wizytujących, bo przyjeżdżamy tylko na 15 spektakli. To nie jest taki sitdown, gdzie przyjeżdżamy na trzy miesiące, cztery miesiące. To nawet nie jest konkurencja do żadnego, żadnej
instytucji artystycznej. To jest po prostu chodźcie, zobaczcie coś innego na skalę, jakie jeszcze nie widzieliśmy tutaj w wykonaniu jakości. Wszystko jest wszystko jest wykonane bez skrótów na naprawdę na najwyższym poziomie. Pani Osiu, pięknie. To pani powiedziała, że to jest taki raz w życiu. Rzeczywiście Polska nie jest chyba y
takim krajem, który przyciąga te wielkie produkcje z różnych względów. Y więc myślę, że no od wschodu do zachodu i od północy na tutaj na to nasze południe tych rzeczywiście tych widzów tego spektaklu powinno zjechać dużo. A jak sprzedają się bilety? Bilety cudownie się sprzedają. Mamy tak,
tak, tak dobrze wręcz mogę powiedzieć tfu tfu, że promotor dodał pięć dodatkowych spektakli, bo miało być mniej, miało być 10, teraz mamy już 15, więc zapraszamy, zapraszamy. I tak jest, jest, jest dobrze. Nie chcę za dużo mówić, żeby nie tak nie zapeszyć. Rozumiem, rozumiem. No to pozostaje nam chyba tylko zaprosić państwa na ten spektakl, spektakl, widowisko. Jak to nazwać? Jak, jak to można nazwać, bo to jest coś więcej niż spektakl, może i więcej niż widowisko. Tak to jest. I bardzo dobrze dziękuję, że pani to wspomniała, ponieważ też zauważyłam, że nasza publiczność czasami
myli musical nawet o tak monumentalnej arenowej skali. nie jest pewna co to jest, więc to jest pełnowymiarowy musical stworzony w przestrzeni na przestrzenie arenowe. Więc cały plot, całe libretto to jest cały musical. To nie jest koncert, to nie jest the best of. To jest cały musical od początku do końca z emocjami, z orkiestrą, z kostiumami, ze spadającym żerandolem. Kochani państwo, upiór w operze od
12 czerwca. Od 12 czerwca siedem spektakli w Arenie w Priero Arenie Gliwice. Serdecznie państwa zapraszamy i polecamy tak jak pani Asia powiedziała, to jest raz w życiu. A naszym gościem była pani Joanna Ernest, która jest koordynatorką w Polsce tego wielkiego, ogromnego, monumentalnego przedsięwzięcia. Dziękuję bardzo. Pani serdecznie dziękuję za cudowną rozmowę. Dziękuję.


