Przemysław Wiktorczyk | Antek w podróży | Rozmowa Dnia
🎙️ W najnowszej Rozmowie Dnia gościem Jakuba Mroczkowskiego był Przemysław Wiktorczyk, autor bloga „Antek w podróży” 🌍 To inspirująca rozmowa o podróżach, zdobywaniu doświadczeń i odkrywaniu świata. Nasz gość podzielił się historiami ze swoich wypraw, praktycznymi wskazówkami dla osób planujących własne podróże oraz wieloma ciekawostkami, które pokazują, że każda podróż to przede wszystkim okazja do poznawania nowych ludzi, kultur i miejsc. Jeśli szukasz inspiracji do kolejnych wyjazdów lub po prostu lubisz słuchać fascynujących podróżniczych opowieści – ta rozmowa jest dla Ciebie! 🎧 Zobacz i daj znać w komentarzu, które miejsce na świecie najbardziej chciałbyś odwiedzić!
Transkrypcja materiału
Transkrypcja automatyczna, może zawierać drobne błędy.
[muzyka] Radio Ekspertów i Pasjonatów. [muzyka] Dzień dobry państwu. Ja nazywam się Jakub Mroczkowski i teraz mam mały kłopot w zapowiadaniu, ponieważ jest ze mną Przemysław Wiktorczyk. Jednak tytułujesz się Antkiem w podróży. >> Tak, dokładnie tak. I myślę, że od tego wyjdziemy. Dlaczego Antek?
Historia mojego pseudonimu jeszcze wywodzi się sprzedczasów blogowych, a wynika z tego, że kiedyś mieszkałem na siekorniku jeszcze rok temu z pięknym widokiem w stronę Ostropy, w stronę zachodnią i miałem tam bardzo ładne zachody słońca, które kiedyś bardzo często się pojawiały i gdzieś po prostu jak robiłem te zachody słońca, oczywiście też je publikowałem, szczególnie tu gdzieś w lokalnych mediach jakoś się narodził pomysł, że potrzebowałbym pseudonim. A tak się składa, że w tle tych zachodów był kościół Świętego Antoniego, który w tamtej części naszego miasta jest. No i bardzo często też słońce, jak fotografowałem właśnie zachody, przechodziło przez jego wieżę, co było w ogóle fenomenem. Ładnie to wyglądało. No i jakoś tak wyszło po prostu, że że antek. A potem jak już założyłem bloga, czyli to, że będzie dobre 10 lat temu,
no to właśnie po prostu dodałem w podróży. Nie było nikogo o takim pseudonimie, więc uznałem, że tak może być. >> Ja tutaj wrzucę, że właśnie Przemek zajmuje się podróżowaniem. Yyy, czy nazwiesz się zawodowym podróżnikiem? I tak i nie, dlatego że blog nie jest moim głównym źródłem utrzymania. Pracuję normalnie na etacie, tak jak większość z nas, 8 godzin dziennie, 5 dni w tygodniu. Natomiast yyy związku z blogiem mam oczywiście założoną działalność gospodarczą i również oczywiście na tym zarabiam. Natomiast powiedzmy, że m w jakiś sposób pozwala to sfinansować moje zachcianki podróżnicze, z którymi się później dzielę, czy na przykład sprzęt, którego używam po prostu, no do filmowania czy fotografowania. Zacznę od pytania filozoficzno-technicznego, jeszcze nie dotyczącego bezpośrednio ciebie. Jestem ciekawy, jak uważasz,
kiedy kończy się bycie turystą, a zaczyna się bycie podróżnikiem? E, ciężko odpowiedzieć jednoznacznie na to pytanie, ponieważ ja myślę, że jestem i turystą, i podróżnikiem, mimo że w tej chwili ciężko jest już mi pojechać gdzieś, żeby faktycznie po prostu się
odciąć i nie wrzucać nic na social media, nie robić zdjęć, które potem opublikuję na blogu. Natomiast wiele osób, które faktycznie zawodowo podróżują mogłoby się poczuć może nie wiem czy dobrego słowa użyje, ale urażonym, gdyby ich nazywano turystą lub y z drugiej strony osoby, które po prostu jadą na podstawowy wyjazd, czy czy to sobie odpocząć, czy właśnie na jakieś all inclusive. Y, no też nie wiem, czy w tym momencie można by nazwać podróżnikami. Ja uważam, że te nazwy są
dosyć zbliżone. Nie chciałbym tutaj mówić, że nie wiem, osoba jadąca na All Inclusive jest tylko turystą, bo taka osoba też podróżuje, więc uważam, że można ją nazwać podróżnikiem. No ale to tak jak wspomniałem, jest to bardzo cienka granica. Niektórzy to bardzo rozróżniają i ja uważam, że jestem i podróżnikiem i turystą, bo zwiedzam, podróżuję, podziwiam i archiwizuje to potem na zdjęciach i we wspomnieniach.
>> Czy można z tego wywnioskować, że podróżnik mniej zajmuje się zwiedzaniem, a bardziej poznawaniem kultury? >> Y, >> czy poszedłem za daleko? Znaczy w moim odczuciu każdy kto podróżuje, czy to będzie wyjazd do jakiejś lokalnej miejscowości w Polsce, na przykład w sąsiednim województwie, nad morze, w góry czy do
innego kraju, zawsze będziemy poznawać lokalne, nie wiem, smaki, tak, jakiś ludzi, muzea, lokalną kulturę. Yyy, jak pojedziemy nad morze na przykład w na Pomorze do na Kaszuby na przykład czy na Mazury, no to w tym momencie tam jest troszeczkę inna kultura, czy choćby Podlasie, no czy każdy region w Polsce powiedzmy ma jakieś tam swoje zwyczaje, jakieś typowe jedzenie i tak dalej i tak dalej. Więc myślę, że jednak każdy jadąc, nawet nawet jeżeli ujmimy, będzie to zwykły Kowalski, który jedzie raz w roku na wakacje, będzie poznawał, doznawał i myślę też podziwiał.
>> A dlaczego ty zacząłeś y może nie samopodróżowanie, ale zacząłeś pokazywać to ludziom? >> Myślę, że zaczęło się od tego, że ja w ogóle od dawna od dziecka lubiłem podróżować. M gdzieś potem już na etapie szkolnym, mam na myśli tutaj liceum, yyy było to na tyle we mnie mocne, że zrobiłem kurs przewodnicki. M no i potem oczywiście jak już tylko mogłem, to jeździłem sam lub ze znajomymi bez rodziców. No i tych podróży potem już w dorosłym życiu było na tyle dużo, że chciałem to w jakiś
sposób zacząć archiwizować, bo no myślę, że gdybym się cofnął teraz do moich podróży sprzed nie wiem 8 9 czy 10 lat, które mam gdzieś tam na blogu opisane, okej, samą podróż bym pamiętał, może pamiętałbym większość miejsc, które odwiedziłem, ale na przykład już ciężko by mi było zapamiętać ich nazwy. Łapię się na tym, że opowiadam czasem o miejscach, które odwiedziłem i niestety tych miejsc jest na tyle dużo, że nie pamiętam ich nazw, bo po prostu szczególnie jeżeli są miejsca, które odwiedziłem raz. No więc właśnie celem było jakby chęć archiwizowania tego nas. Czasem stało się to pasją. Dodatkowo, znaczy pasją było właściwie zawsze, ale y sama publikacja stało się pasją. No a z czasem jeszcze dodatkowo zaczęło przynosić yyy dochód.
Dla mnie piękne jest to, że przed włączeniem kamer, jak rozmawialiśmy, to nazwałeś się vlogerem. A czy uważasz, że jesteś także podróżniczym influencerem? Teraz znowu skupiając się na samej nazwie, niektórzy uważają, że influencer może być trochę obraźliwe,
szczególnie, że no mamy w internecie wielu twórców, którzy no też tworzą, nazywają się influencerami. Nie chcę tu też nikogo oczywiście urazić czy obrazić. Natomiast yyy bardziej nazwałbym się blogerem, stricte blogerem, ponieważ blog, czyli strona internetowa jest jakby moim głównym yyy medium. Oczywiście publikuję
również na social mediach, na Facebooku, na Instagramie czy na YouTubie tworzę filmy. Nie tworzę tych filmów y bardzo dużo, bo raptem kilka w ciągu roku. No z uwagi niestety troszeczkę ogranicza mnie czas. Natomiast oprócz blogerem oczywiście mogę się określić influencerem, content kreatorem. Takie modne ostatnio jest określenie, które funkcjonuje gdzieś tam w sieci. Generalnie jestem twórcą internetowym o tematyce podróżniczej bądź blogerem. Tak bym po prostu się określił. >> To przejdźmy teraz do twoich samych podróży. Czy pamiętasz twoją pierwszą podróż, jaką zacząłeś opisywać? czy rejestrować.
To znaczy pierwsza moja podróż, którą pisałem na blogu, to była podróż, którą odbyłem jeszcze zanim zostałem blogerem i była to podróż na Sardynie z przed gdzieś chyba będzie 11 albo 12 lat, był początek listopada, także było dosyć zimno. wówczas jeszcze nie publikowałem, ale właśnie no stało się potem tak, że tą
podróż to była pierwsza podróż, którą po prostu opisałem na blogu. >> A po tych 11 latach czy wolisz podróżować po Polsce, bo masz na swoim blogu czy na swoim YouTubie dużo filmów czy czy wpisów z podróży w Polsce? Czy za granicą wolisz podróżować? Nie odpowiem jednoznacznie na to pytanie, ponieważ może tutaj zrobię taką małą dygresję. Mam taki niszowy temat, który nazywam projektem miasta stojące murem. jest zaczęło się od Polski, od miasta Byczyna położonego w województwie opolskim i od tego momentu zacząłem odwiedzać bardzo dużo miast właśnie głównie w Polsce, które posiadają bądź prawie 100%
choćby albo nawet mały procent murów obronnych, tak jak choćby nasze Gliwice, które mają chyba siedem, jeśli mnie pamięć nie myli fragmentów, ale tu mogę się pomylić. Natomiast no i opisuję te miasta, odwiedzam, zwiedzam zazwyczaj stare stare miasta, jakieś właśnie obiekty sakralne, muzea, które tam są, czasem zamki, wszystko co jest ciekawe. No i po prostu opisuje takie miasteczka na blogu. Są często małe miasteczka po 2 3000 osób, czasem nieco większe, ale ten projekt również wyszedł poza granicę Polski, ponieważ takich miast w Europie jest bardzo dużo. W Czechach mamy opisane miasta we Włoszech. bardzo mnóstwo miast w Wielkiej Brytanii.
No więc jakby lubią i Polskę, lubią również zagranicę. >> To zostając jeszcze przy tym projekcie, co cię ciągnie do tych murów? >> Ja bardzo lubię Gothyk. To jest raz. Zresztą nie tylko Gotek, ale okres średniowiecza zabytki z tego okresu są takie surowe, ale również no pokazują ile historii przewinęło się przez dane miejsce. No bo wyobraźmy sobie mamy współcześnie miasto otoczone murami obronnymi. Takich miast w Polsce jest wiele, gdzie tych murów zachowało się na poziomie minimum 80%. Właśnie przykładem była wspomniana wcześniej byczyna, ale to jest namysłów.
To są strzelce kraińskie i nie wiem Hełmno. Więc tych miast jest naprawdę dużo. No i teraz wyobraźmy sobie, że w średniowieczu w tych miastach wewnątrz tych murów tętniło życie. Te miasta przeszły wiele bitew wojen. Były atakowane, palone, odbudowywane.
Przeszły zarazy różnych chorób, które niszczyły tam ludność. M ta ludność znowu się potem pojawiała, więc jakby historia tych miejsc jest po prostu niezwykła i i a te mury po prostu tą historię skrywają. >> A co jest dla ciebie najciekawsze w podróżowaniu? Ta historia, może ludzie,
czy może jeszcze coś innego? >> Nie, pod z tym jest też różnie, ponieważ nie podczas każdej podróży poznaje jakiś ludzi. Oczywiście nie mam tu na myśli, nie wiem, sprzedawcy biletów, czy czy w tym yyy sensie, natomiast ludzi z takimi, z którymi potem mam jakiś kontakt, utrzymuje znajomości czy czy coś w ten deseń. Oczywiście czasem się zdarzy. Natomiast no dla mnie jakby
ważne jest zobaczenie danego miejsca, żeby móc je sobie potem powspominać. Oczywiście już nie mówię tutaj o zrobieniu jakichś zdjęć czy czy materiału, ale poznanie historii i zobaczenie tego po prostu na własne oczy, jak to mówiąc. Tak, dosłownie dotknięcie tego po prostu. >> A wyobrażasz sobie swoje podróże, swoje zwiedzanie bez tych elementów historycznych?
Jak najbardziej. Tak, y, jak najbardziej. Są miejsca, y, które powiedzmy nie emanują taką historią. Są to powiedzmy, nie wiem, bardziej jakieś zielajkie wyspy, ale tam znowu mamy piękne widoki i zarówno nie wiem nad nad znaczy nad ziemią, jak i pod wodą, znaczy w sensie na ziemi w tym w tym o to mi chodzi. No i znowu tutaj jest troszeczkę inny aspekt. To są miejsca, które może aż takiej historii nie mają, bo każde miejsce ma jakąś historię, ale no znowu są piękne pod kątem wizualnym i natury.
>> Jak już wspomniałeś o takich miejscach, które dla nas są odległe najczęściej, to gdzie najdalej byłeś? >> Najdalej byłem i to dwukrotnie właściwie na takim archipelagura Jumpa. To jest Indonezja, ale to jest wschodnia część położona na wyspie Nowa Gwinea, która jest podzielona na Papułę Nowogwineę i właśnie tą część indunezyjską. I ten archipelag położony jest u wybrzeży tej wyspy w jej zachodniej części, u
wybrzeży Papui Zachodniej. To jest takie półsą wysp i wysepek, które są dosyć trudno osiągalne. Nie mówię, że nie są osiągalne, >> no ale to jest miejsce właśnie, gdzie byłem najdalej. Natomiast tak, żeby to zobrazować, to jest mniej więcej nad środkową częścią Australii, jakieś 1000
półtora 1000 km od tej Australii na północ. >> I co tam robiłeś? >> I zwiedzałem i snurkowałem i może nie wylegiwałem się na plaży, bo bo tamle [śmiech] da się. Ale głównie właśnie zwiedzałem na lub sznurkowałem. >> Co było tam do zwiedzania? No lokalne wyspy, lokalne wioski, trochę dżungli, ale przede wszystkim różne właśnie fajne wyspy z jakimiś lagunami lub innymi fajnymi zatoczkami. >> To poznałeś też pewnie bardzo dużo ludzi
z rurnych zakątków świata. E jak oceniasz czym Polacy różnią się od innych krajów, innych kultur nawet innych cywilizacji, mówiąc szeroko? >> Hm. >> Czy mamy coś w sobie takiego wyjątkowego? >> Troszeczkę mnie zagiąłeś tym pytaniem. Znaczy >> ja ci tak pomogę. Mhm. >> No dobra, >> bo [śmiech] to co najczęściej słyszę, niestety ja to tak pozytywnie ująłem, że coś wyjątkowego, ale nawet z kamerzystą o tym gadałem, który dużo podróżował, że Polacy są postrzegani jako osoby dużo narzekające, czy negatywne, czy często zamknięte w sobie, że w innych krajach mówi się sobie: "Dzień dobry na ulicy, zagaduje", a w Polsce tego nie ma. To fakt.
Pierwsze takie uderzenie miałem chyba w 2010 roku, więc jeszcze nie byłem w to jeszcze by nawet nie myślałem wtedy o blogowaniu, gdy byłem w Irlandii. I tam na osiedlu, nie mówię może w centrum miasta, ale na osiedlu prawie każdy spotkany przechodzień mówił mi cześć, co słychać i tak dalej, co w ogóle było dla mnie fenomenem. w Polsce. No nie wyobrażam sobie, że wychodzę z No chyba, że są siedzi, ale nie wyobrażam sobie, że wychodzę z domu na ulicę i na osiedlu ktoś mi mówi: "Dzień dobry, ktoś kto mnie nie zna albo się w ogóle pyta y jak leci". yy bardzo duża otwartość ludzi, a
tu znowu w drugą stronę, y spotkałem w krajach na przykład takich jak Iran czy Liban, gdzie ludzie potrafią zaprosić y do domu na herbatę obcego człowieka. A już nie mówię o tym, że każdy pyta na ulicy skąd jestem, jak się nazywam i tak dalej. Nie, nie po to, żeby mi
chcieć zrobić krzywdę, bo nie wiem, jestem za inną drużyną piłkarską bądź nie kibicuję tej, której ta osoba, tylko po prostu m no po prostu dopytać, tak? Bo ciekawość, podobnie było w Stanach wiele osób, może nie w dużych miastach, ale gdzieś w mniejszych, na ulicy też zapyta jak leci. Może to jest bardziej sztuczne w ich wykonaniu, bo ich nie interesuje to, jak ten jak my się mamy, tak? Zapytają jak leci, jak się trzymasz. >> Czekają, aż powiesz dobrze. >> Tak jakbym powiedział, że się czuję źle, to to oni mają to gdzieś. Ale generalnie no z tym narzekaniem też tak słyszałem.
Czy tak jest? Ciężko powiedzieć, bo ja też chyba, ale chyba tak może być, bo ja też często narzekam. >> Ja też, [śmiech] ale ja to lubię. Uważam, że to jest piękne. >> No coś w tym jest. [śmiech] >> Taka nasza mentalność po prostu >> i kombinowanie. >> Tak, ale myślę, że to jest na plus, bo nie nazwałbym tego kombinowaniem, a sprytem >> też. >> Też. Dobrze. A masz może jakąś taką historię z niespodziewane niespodziewaną interakcją, spotkaniem?
Myślę, że coś by się znalazło. Powiedzmy, że tak. Byłem w Libanie w 2020 roku w styczniu, czyli będzie już 6 i pó roku. To był tak jak teraz mamy tam trudny czas. y również wówczas był to trudny czas yyy ponieważ wówczas prezydentem w Stanach była ta sama osoba, która jest obecnie i było
dosyć gorąco na Bliskim Wschodzie, ponieważ Amerykanie dokonali tam ataku na bardzo wysokiego rango, chyba nawet najwyższego irańskiego generała. robili to na terenie Iraku i ja leciałem do Libanu jakieś dwa albo trzy dni po tym wydarzeniu. Nawet Polak, który z nami leciał w samolocie, a lecieliśmy z Cypru, y twierdził, że mamy trochę
nierówno y w głowie, żeby tam wtedy lecieć. w mediach, jak się czytało w Polsce, co tam się dzieje. Oczywiście teraz jest dużo większa eskalacja, wtedy nie było tak źle, ale no w mediach to już można powiedzieć, że tam już była regularna wojna, mimo że tam trochę po prostu do siebie czasem strzelili jakąś rakietą czy No znaczy no działo [odchrząknięcie] się, no tyle mogę powiedzieć. >> No i na miejscu oczywiście była y taka
antyamerykańska narracja. Dało się to zobaczyć na ulicach w postaci jakichś plakatów. Były plakaty oczywiście przedstawiające tego generała z jakimiś arabskimi napisami, które po prostu potępiały Amerykanów i wstawiały się jakby za nim. Ale jakby ze strony ludzi było wówczas spokojnie. Natomiast wracając do tej sytuacji, gdy byłem w tym Libanie, chcieliśmy, byłem wówczas ze znajomymi, zobaczyć taki bardzo piękny wodospad Batara, który składa się z takich kilku kaska, to on na zdjęciach wygląda aż nienaturalnie. No i próbowaliśmy do niego tam kilka razy zajechać i właśnie podczas drugiej próby, bo pierwsza nam się nie udało, bo stało wojsko na drodze, zablokowało drogę, prawdopodobnie zasypał śnieg, bo to już jest w górach wysoko i nas zawrócili. No i właśnie jadąc tam drugi raz, a mieliśmy auto na przypuszczam
letnich oponach na miejscu wypożyczone, no dojechaliśmy gdzieś do wysokości 1400 m, mniej więcej i już błoto pośniegowe było na tyle grząskie, że nasz samochód nie chciał jechać. No i wówczas jak chcieliśmy zawrócić minął nas gościu lokal po prostu mieszkaniec lokalny z jechał jeepem 4 na4 zatrzymał się zapytał co się stało więc no mówimy no chcieliśmy tam do tego wodospadu i tak dalej no i on no że on tam w sumie jedzie na przejażdżkę i nas może wziąć no i wziął nas i jakieś 3 km dalej jego
samochód już się też zakopał się skończyła taka część Może nie wiem czy była całkiem odśnieżona, ale wyjeżdżona i już potem zaczął się taki śnieg minimum 50 80 cm. No i on już tego nie był przyjaźny. No tam potem była cała przygoda, jak próbowaliśmy ten samochód jakby odkopać. Ja potem jeszcze biegłem wcześniej, bo tam jeździli ludzie też dipami niżej nieco tej drogi, więc żeby kogoś ściągnąć, żeby nas wyciągnął. No więc tam potem to trwało, ale w końcu się udało. No ale taka właśnie przygoda z spotkaniem człowieka na miejscu, w którym myśleliśmy, że w ogóle będzie zły na nas, że popsuliśmy mu dzień, ale okazało się, że on nas jeszcze przepraszał, że nas nie zawiózł.
>> Bardzo serdeczna historia. Czy wszystkie miejsca, mówię miasta w Polsce, w innych krajach nadają się do zwiedzania? >> W tych, w których byłem? Tak, oczywiście są miasta, które są dużo bardziej niebezpieczne. Też w takich byłem yyy i ale jak Shelly się podchodzi do tego rozsądnie, to jak najbardziej yyy da się
yyy zwiedać. >> A w jakich językach mówisz? >> Po angielsku i bardzo podstawowo po niemiecku. Natomiast no niemieckiego nie praktykuję, więc ciężko by mi się było dzisiaj porozumieć. Fajnie by było się nauczyć jakiegoś hiszpańskiego, >> żeby przynajmniej móc y powiedzmy
wykorzystać to kiedyś y na przykład w Ameryce Południowej. Obiecuję sobie, że kiedyś zacznę i na razie na obietnicach się kończyło. >> To też jest okej, ale czy ten angielski faktycznie wystarczy, aby wszędzie się dogadać? No w dzisiejszych czasach biorąc pod uwagę erę zarówno sztucznej inteligencji jak i tych wszystkich aplikacji tłumaczących
jest ich mnóstwo. Są tutaj również bardzo popularne bez problemu da się dogadać. Nawet 10 9 lat temu w Iranie dogadywałem się z ludźmi mówiących tylko w Fars y i korzystałem tylko właśnie z tłumacza Google i bez problemu. Powiedzmy, były to podstawy, ale na tyle, które potrzebowałem się dogadać, a dotyczyło to zgubienia moich dokumentów, no to bez problemu
takie narzędzia dają radę. A w dzisiejszych czasach one są jeszcze bardziej rozwinięte. >> To to dobra wiadomość, myślę, że dla wszystkich. Ale co chciałbyś, aby ludzie wynieśli y z twojego bloga czy z twoich filmów na YouTubie? >> Hm, dobre pytanie. Chciałbym, żeby przede wszystkim materiał, który robię yyy im się podobał, bo ja to tworzę
oczywiście skłamałbym, gdybym nie powiedział, że tworzę dla siebie, no bo na tym w jakiś sposób zarabiam, tak? Natomiast no tworzę to przede wszystkim dla moich odbiorców, zarówno dla tych, którzy są ze mną od niedawna, od dawna, od samego początku, jak i tych, którzy potencjalnie mogą do mnie trafić. Tworzę
artykuły, na przykład artykuły, którym, których opisuję miejsca i na podstawie tego taki czytelnik może sobie stworzyć swój przewodnik miejsc, które chce zobaczyć. Tak. Czy to samo dotyczy krótkich filmów typu rolki, to samo dotyczy postów ze zdjęciami z danych miejsc czy długich filmów. Generalnie chciałbym, żeby po prostu zachęcić swoich widzów do tego, żeby miejsce, które mi się spodobało im również żeby zwiedzili, jeżeli oczywiście takie miejsca ich pasjonują. >> A jaki masz kontakt z widzami? Masz czasami jakiś odzew, że zachęciłeś kogoś do jakiejś podróży?
>> Tak. dostaję czasem wiadomości czy komentarze, że ktoś dzięki mnie zobaczył jakieś miejsce. Choćby nie wiem z tego tygodnia ktoś mi napisał, że właśnie publikowałem ostatnio Biecz w województwie małopolskim. No i jest to swoją drogą bardzo ładne miasteczko z dużą ilością pięknych zabytków. No i ten ktoś właśnie mimo, że mieszkał w miarę w okolicy, nigdy tam nie był, pojechał, zobaczył i był zadowolony. >> Na swoim blogu czasami wstawiasz jakieś rady dotyczące podróży i i nim zapytam cię właśnie o tego typu rady, to czy sam planujesz wszystkie swoje podróże? W sensie sam bukujesz hotel, loty czy używasz jakiś biur podróży?
Raczej z biur nie korzystam. Raczej wszystko robię sam. od początku do końca. Oczywiście jeżeli to jest podróż, którą ja organizuję, no bo są czasem podróże, które nie wiem współorganizuje z kimś znajomym i wtedy ja na przykład zajmuję się jakąś jedną częścią, ktoś, nie wiem, szuka atrakcji
albo powiedzmy w jakiś sposób szukamy ich wspólnie, bo zawsze ja znajdę jakieś, ktoś ma inne odczucie, chce zobaczyć inne miejsca i wspólnie wybierzemy te, które nam się wszystkim podobają. Natomiast oczywiście zdarzają się wyjazdy, na które tak zwane prestripy lub wyjazdy, no właśnie teraz byłem w zeszłym tygodniu na takim wyjeździe w Ostrawie, było to zą związane z festiwalem muzycznym i tu akurat wszystko organizowała lokalna
agencja turystyczna, która promuje ten region i nam jakby tutaj nas wszędzie wozili, więc tutaj jakby moim zadaniem było tylko dojechać Czy brak dużych pieniędzy, bo wiadomo, pieniądze są potrzebne, ale czy brak dużych pieniędzy jest przeszkodzą przeszkodą do podróżowania? >> Myślę, że nie. Oczywiście tutaj jakby do
każdego trzeba podejść indywidualnie, czy każdy wobec siebie musi podejść indywidualnie, ponieważ ja to mówię ogólnie, tak? Każdy z nas zarabia w inny sposób, w sensie chodzi mi inne pieniążki. Każdy z nas ma inne wydatki. Jedni mają na przykład, nie wiem, większe rachunki do opłacenia, inni mają większą rodzinę,
która którą muszą wyżywić. Tak więc jakby tutaj każdy ma inne potrzeby, każdy jest w stanie odłożyć inną kwotę. Natomiast no i też wszystko zależy y jaką mamy destynację i jakby y jaką chcemy, jaki poziom y wyjazdu chcemy mieć, tak? Bo dla jednego idealnym wyjazdem będzie wzięcie namiotu, pojechanie pociągiem, znaczy po prostu komunikacją publiczną, gdzie jest taniej, jakimś pociągiem czy czy autobusem i spanie na polu namiotowym, gdzie jest tanio. Nie wiem, można wziąć wtedy ze sobą też jakieś jedzenie czy po prostu nawet jak już można zawsze też skorzystać z lokalnego sklepu i przygotować sobie jedzenie samemu, co nam ograniczy koszta i wtedy możemy wtedy jeżeli ktoś ma nawet niższe dochody może sobie pozwolić na taki wyjazd pod warunkiem, że lubi. Tak, inni celują, nie wiem, w czterogwiazdkowe
hotele albo w jakieś destynacje, które są bardzo drogie, bo i takie są. No i w tym momencie no nie każdego już może na przykład stać na taki wyjazd. Dlatego każdy myślę podróżowanie może być tanie, tylko kwestia jest oczywiście właśnie dokąd chcemy się wybrać i gdzie spać, co zwiedzać. >> A czy obecne czasy to dobre czasy na zwiedzanie, podróżowanie? >> Zależy od kierunku. No niestety mamy w tej chwili drugie paliwo, co się przekłada zarówno na podróże autem, jak i no też niestety troszeczkę bilety lotnicze czy czy inną komunikację.
Obecnie w wielu krajach niestety jest już bardzo drogo. Takim przykładem może być, nie wiem, Wielka Brytania, gdzie jeszcze jak jeździłem z 7 lat temu, a jeżdżę każdego roku po dwa, trzy razy, teraz właściwie pojutrze lecę do Szkocji. Niestety widzę jak ceny wzrosły
przez te lata, >> więc no niestety obecny poziom cen ma wpływ duży na na podróżę. >> Co ciekawego w Szkocji? >> Tracking wielodniowy. >> W jakich rejonach? >> To jest szlak West Highlandway. Zaczynam niedaleko Glesgow i kończę Fort William. >> Z ciekawości ile najwięcej przeszedłeś kilometrów w ciągu jednego dnia? Jeżeli będzie to szlak turystyczny,
to myślę będzie to jakieś 38 km z plecakiem właśnie w Anglii tr lata temu, tak, gdy szedłem szlakiem długodystansowym wzdłuż tak zwanego muru Adriana. >> Szacun. Jakie byś miał rady właśnie dla osób, które może nigdy nie podróżowały same, to znaczy nie organizowały sobie wyjazdu, tylko wykupowały jakieś wycieczki? To znaczy przede wszystkim muszą chcieć to zrobić, bo jeżeli, bo ja
wiem też, że dużo ludzi ciężko pracuje i na przykład organizacja wyjazdu dla nich to jest dodatkowy stres, trud, który muszą poświęcić i po prostu takie osoby na przykład chcą pójść sobie tylko do biura podróży i tak jak w sklepie kupują coś, jakiś produkt, no to po prostu wybierają sobie to, co im pasuje i jadą sobie na jakiś tam wyjazd typu all inclusive bądź no przybliżone coś, ale generalnie nie jadą na wyjazd zorganizowany. Ja to oczywiście szanuję, no bo każdy jakby y nie musi każdy lubić
organizacji podróży samemu, tylko po prostu ktoś, kto ciężko pracuje, chce sobie odpocząć, chce żeby nie wiem, kelner mu tak rano przyniósł y śniadanko, tak żeby pani odpowiadająca za pokój, ten pokój w ciągu dnia, nie wiem, zmieniła pościel czy ręczniki i tak dalej, i tak dalej. A ktoś po prostu chce sobie poleżeć na plaży, na leżaczku na czy na nad basenem. E, to jest oczywiście wszystko jest dla ludzi i każdy lubi coś innego. Natomiast jeżeli ktoś faktycznie chciałby zacząć organizować, zorganizować sobie wyjazd samemu, to przede wszystkim nie bać się, bo to jest każ dużo znam dużo osób, które czy dużo osób mi pisze, że chciałoby, ale no boją się, nie wiedzą od czego zacząć. Więc generalnie pierwszą rzeczą to jest znalezienie bądź to lotów lub przynajmniej, znaczy oczywiście wybór miejsc lub też miejsce.
W sumie to trzeba zacząć od wyboru miejsca, ale jak już wiemy mniej więcej gdzie byśmy chcieli jechać to potem musimy też wiedzieć kiedy i posprawdzajmy sobie czy to loty czy to właśnie pociągi czy samochód jeżeli mamy jeżeli planujemy samochodem no to zupełnie inna kwestia potem potencjalne noclei jest dużo portali już nawet już nie będę reklamował ale jest mnóstwo portali które agregują jeden jest popularny przecież i i można tam bez problemu znaleźć noclek >> to bym się na chwilę zatrzymał, bo właśnie w ostatnich latach jest tego coraz więcej. Często reklamują się albo tanimi lotami, albo tanimi noclegami. Y, czy takie popularne portale są bezpieczne?
>> Oczywiście, jak najbardziej. Z tym, że ja uważam, że jeżeli portal odpowiada za głównie za Noc Legii na przykład, a w tej chwili jest dużo właśnie portali, które takich wiodących, które zaczynają oferować nie tylko właśnie daną usługę, tylko również inne choćby loty. Potem w przypadku kiedy jest problem z lotem to taki portal bardzo często nie mówię że zawsze ale osobiście odpukać mnie to nie spotkało ale umywa ręce że on jest
tylko pośrednikiem dlatego ja uważam że lepiej kupić bilety jeżeli chcemy kupić bilety lotnicze kupmy je w linii lotniczej którą lecimy no chyba, że jest nie wiem u pośrednika duża przebitka cenowa no że jest taniej no to wtedy można to rozważyć ale moim założeniem jest i z własnego doświadczenia wiem, że
jeżeli będzie problem, nie wiem, przewoźnik odwoła lot albo go w ogóle anuluje, zmieni na inny dzień, to potem jest problem, żeby przez pośrednika cokolwiek załatwić, więc najlepiej po prostu właśnie bilety u przewoźnika, noclegi, można oczywiście bezpośrednio u
jak >> właścicieli, hotel i tak dalej, >> ale jakby tutaj jeżeli mamy portale, które się zajmują strict te właśnie pomagają w rezerwacji noclegów, no to jakby jest to duży plus. Oczywiście też słyszałem o wielu problemach, że nie wiem, ktoś został na lodzie, jak potem firma nie chciała pomóc. Sam miałem chyba raz czy dwa razy taką sytuację, że że był ten problem, ale jakoś powiedzmy w moim przypadku udało się z tego jakoś wybrnąć czasem nawet na plus. jakby nie miałem tutaj, mimo że tych noclegów rezerwuję bardzo dużo, nie miałem problemu. Natomiast ja rezerwuję, staram się rezerwować zawsze z możliwością odwołania rezerwacji, bo jeżeli szczególnie rezerwuję coś na parę miesięcy do przodu, a już nie daj Boże na, nie wiem, rok do przodu, bo i tak się czasem zdarza, no to w ciągu tego czasu, tych miesięcy może się coś
zmienić, tak? Może się zmienić sytuacja na świecie, tak? I jak nie wiem, tak jak mamy obecnie ludzie, którzy mieli gdzieś przez Bliski Wschód do Azji lecieć, nagle zostali na lodzie, prawda? M albo no alo po prostu nie wiem, nam się plany zmienią, no różne życie przypisze scenariusze, więc zawsze możemy to potem odwołać. >> A zdarzyło ci się poza tymi sytuacjami,
jak ktoś tam odwołał cię hotel, że w jakiś sposób byłeś oszukany za granicą? >> H, chyba. Znaczy z wynajmem auta miałem nieprzyjną sytuację na Malcie, ale to już było też lat temu siem albo jakoś tak, gdy wynajmując auto w lokalnej firmie, znaczy to było to była duża międzynarodowa firma, natomiast chyba mieli umowę z pośrednikiem na miejscu, tak mi się wydaje. I na lotnisku jak odbierałem auto, to powiedziano mi, że
tam gdzie śpię, bo podałem nazwę miejscowości, a było to jakieś 15 km od lotniska, mogę sobie zatankować i żeby już nie tankować przy lotnisku, żeby oddać auto z pełnym bakiem paliwa. No i tak też zrobiłem. Zatankowałem jeszcze nawet na lotnisku, jak już auto zostawiałem, miałem mam zdjęcie do dzisiaj mam to zdjęcie z pełnym bakiem, pokazujące pełny bak. Natomiast nie wiem czy oni tak się wycwanili czy nie, ale za tydzień czy za dwa obciążyli mi kartę kredytową kwotą. To nie była może jakaś duża kwota, to było coś koło 30 paru euro, gdzie chyba 20 albo 25 € to było
usługa, koszt usługi zatankowania pojazdu i >> reszta za to brak. Reszta to było tam, nie wiem niby 6 lit chyba paliwa, czyli tam było tam, nie wiem z 7 czy 8 € za paliwo. Y, no i mimo prób wyjaśniania zarówno z nimi, wysłałem zdjęcia, groziłem policją i tak dalej. I tu jeszcze z lokal, znaczy z jakby z firmą w Polsce nie udało mi się tego odzyskać. No powiedzmy były to nieduże pieniądze. No ale ja tutaj pokazuje mi to bardziej m ja
czasem walczę o o złotówkę dla zasady po prostu, >> więc powiedzmy, no ale to była taka chyba najbardziej, którą pamiętam. Innych sytuacji nie kojarżę. Pewnie coś tam było teraz w Maroku. Parę razy mnie próbowali oszukać, ale to oni tacy są. Ale to było na jakieś grosze typu Euro 2 gdzieś tam przygotowaniu w sensie mieszkańcy Maroka czy >> jacyś tam znaczy naganiacze >> czy naganiacze nawet osoby które za parking brały pieniądze. Ja nie chcę tutaj uogarniać że że Maroko tak jest.
Ogólnie ludzie są tam bardzo sympatyczni i i jakby takie sytuacje były pojedyncze, więc tutaj m jak no ale były ale po co się zdarzyły. >> Ale to dobrze, że nie umiesz sobie takich sytuacji dużo przypomnieć. A czy bezpiecznym jest wysyłanie zdjęcia dowodu osobistego czy innego dokumentu na przykład do hoteli, jak o to proszą gdzieś tam za granicą? >> Wiem, że wiem, że we Włoszech chyba i w Hiszpanii bardzo często są takie sytuacje. Miałem y ja sam będąc we Włoszech chyba trzy lata temu miałem parę razy właśnie taką sytuację, że raz chyba chcieli na WhatsAppie. M oczywiście, że to nie jest bezpieczne, no ale oni idą na łatwiznę.
Można ewentualnie próbować zamiast wysyłać zdjęcia wysłać po prostu dane, które oni tak muszą wpisać, tak? Tu, imię, nazwisko, nie wiem, numer dokumentu, czy tam data ważności, adres, coś takiego. No bo jednak skan zawsze może wypłynąć. Poza tym niestety bardzo się zdarzają często włamania na popularnym portalu noclegowym
gdzie m potem właśnie na WhatsAppie dostajemy wiadomość i nie wiemy czy to jest faktycznie ten hotel czy ktoś inny tak wróćmy do tych rad kiedy już mamy wybrany noclek hotel kierunek i i podróż transport jaki byś miał jeszcze sugestii rady. Na przykład wybierając jeszcze ten noclek, jeżeli planujemy zwiedzać jakieś miasto, to sugerowałbym wybrać coś w centrum.
Dlaczego? Dlatego, że okej, często noclegi w centrum będą minimalnie droższe lub czasem znacznie droższe od tych noclegów na przykład na obrzeżach miasta. Ale pamiętajmy, że transport z obrzeży, na przykład nie wiem, takiego Londynu, Rzymu czy innych dużych miast po pierwsze kosztuje, po drugie trwa. Musimy liczyć w obie strony i może się okazać, że na przykład będziemy lecieć sobie w fajne miejsce, ale potem będziemy na miejscu. No i okej, zaoszczędzimy 5 czy 10 eurofuntów, dolarów w zależności od miejsca. na noclegu, ale
potem te 5 czy 10 euro czy innej waluty wydamy na dojazd. Oczywiście może się okazać, że sobie kupimy bilet, nie wiem, okresowy, tak, pięciodniowy czy trzydniowy i powiedzmy będziemy jeszcze do przodu, ale weźmy też pod uwagę czas dojazdu. Musimy złapać ten środek transportu, spędzić w nim tam i z powrotem. Jeżeli to, jeżeli lecimy w jakiejś porze roku poza latem, czyli dni mamy krótsze, no to w tym momencie zawsze ucieka nam ta, nie wiem, godzinka czy ileś na potencjalne zwiedzanie. A jeżeli faktycznie wybieramy się gdzieś do jakiegoś fajnego miejsca, gdy o 16:00, po 16:00 robi się ciemno, okej, oczywiście można zwiedzać do wieczora, to nie jest problem, ale jakby nie jest to już takie przyjemne jak w dzień. Poza tym w wielu miejscach też wieczorem po zmroku no może się zrobić niebezpiecznie
po prostu. >> Czy polecasz jakieś kierunki zwiedzania i w Polsce i za granicą w obecnym czasie? Tak jakby ktoś już dzisiaj chciał sobie zaplanować i za tydzień lecieć. >> Ale to wszystko zależy co kto lubi, >> bo co innego mógłbym zaproponować, nie wiem osobie, która lubi małe miejscowości, inne co innego, nie wiem, komuś kto lubi naturę jeziora, czy czy >> to wypróbuję cię. Dajmy sobie dwa scenariusze i do tego się w tym się zamknijmy. Scenariusz pod tytułem Ktoś lubi zabytki. >> Jeśli ktoś lubi zabytki, no to w tym momencie no raczej większe miasta.
Wszystko zależy od budżetu. M ale chyba jednym z takich miejsc, które ma najwięcej zabytków, no strzele Rzym. To jest takie miejsce chyba najbardziej w Europie albo jedno z >> A w Polsce >> jakie miasto czy czy miejsce? >> No to w Polsce też tutaj jednak no większe miasta
raczej klasycznie Kraków oczywiście oczywiście Kraków będzie też miastem, gdzie tych turystów będzie relatywnie więcej. Toruń jest fajnym miastem. E, Toruń jest miastem, gdzie mamy też bardzo dużo fajnych zabytków, a nie ma aż tylu, y, turystów. Przy okazji będąc
w Toruniu można skoczyć do oddalonego, no nie wiem, z pół godziny chyba samochodem się jedzie do Bydgoszczy. Można podskoczyć też do Grudziądza, jak się ma więcej czasu. Też pięknie położone miasta nad Wisłą i też ma piękne zabytki, więc myślę, że celowałbym w tego typu. Chyba, że ktoś lubi mniejsze miasteczka, no to wtedy
już zupełnie co innego. >> To jakieś jedno mniejsze miasteczko >> rzucę, nie wiem, Resel na w armii Mazurach. >> Co tam jest ciekawego? >> Tam jest zamek, jest kilka obiektów sakralnych. Bardzo ładne stare miasto. A no i oczywiście no też położenie, prawda, no bo jednak Warmińsko Mazurskie tam mnóstwo jezior przecież, więc >> można aktywnie wypoczywać albo cieszyć się naturą. I to będzie kolejny scenariusz, kiedy ktoś chce wyjechać w Europie i w Polsce, żeby cieszyć się naturą, dajmy na to aktywnie, czyli gdzieś pochodzić, popływać na przykład. I tutaj załóżmy, że budżet nie ma takiego znaczenia, no bo nie ma jakiś biletów, wstępów, tylko dajmy na to ten namiot i koszty podróży. Co byś polecał?
>> Jeżeli ktoś lubi bardzo naturę, to tutaj piękna jest Anglia i Szkocja, ale mówię, nie mówię o dużych miastach, tylko mówię o, mam na myśli taką prowincję. Bardzo dużo zjeździłem właśnie lub schodziłem Wielką Brytanię pod tym kątem. Tam jest mnóstwo właśnie pięknych szlaków, mnóstwo jezior. Jeżeli ktoś lubi jeziora, no to Lake District. Tam są też i góry piękne. Czy tam można z namiotem? Wiele ludzi tak robi. Tylko >> przy koc chyba jest tak, że możesz się wszędzie rozbić. Chyba >> nie próbowałem, bo nie podróżuję z namiotem, więc jakby nie zagłębiałem się w tą kwestię.
>> Natomiast nie ukrywam, że będzie trochę problem z infrastrukturą. Bo na przykład jak rok temu szedłem samotnie szlakiem turystycznym, właśnie to się szlak się nazywał Rob Royway, to pomijając miejsca gdzie nocowałem to właściwie ciężko byłoby kupić po drodze momentami wodę, więc musiałem na przyad cały dobytek w postaci jedzenia wziąć ze sobą. Były miejsca, gdzie nocowałem w pobliżu nie minęłem jedyny sklep. Yyy,
szedłem taki odcinek w zeszłym roku, gdzie miałem do pokonania jakieś 20 km i drugiego dnia 20 kilka kilometrów i tego dnia, którego wychodziłem pierwszego dnia rana, znaczy to był któryś dzień, ale wychodziłem rano, po drodze nie było już żadnego sklepu, więc wszystko musiałem kupić właśnie rano na miejscu ze sobą, przespać noc w miejscu, gdzie nocowałem. Na szczęście tam miałem do dyspozycji było śniadanie i jeszcze lunchbox, który mogłem sobie wykupić. z wyprzedzeniem trzeba było tam go jakby zarezerwować, bo nie było sklepów i dopiero faktycznie sklep miałem drugiego dnia wieczorem na mecie, więc no ciężki,
>> czyli towarzyszył ciężki plecak. >> No też kilkanaście kilo, więc generalnie jeżeli mówimy o zagranicy, no to bardzo bym polecał tamte strony, Szkocję bądź Anglię, ale na prowincji. Jeżeli mówimy o Polsce, natura, no to oczywiście Mazury, no bo jakby tutaj najbardziej popularne, ale bardzo fajne jest województwo lubuskie. Bardzo mi się podoba. pod tym kątem może mniej chodzenia, ale też jest dużo pięknych jezior. Na przykład w okolicy Łagowa. Y,
cudowna okolica. >> To tak na zakończenie, za jakim miejscem na świecie tęsknisz najbardziej? To też jest trudne pytanie, [śmiech] dlatego że ja wiem, są ludzie, którzy lubią na przykład jedno konkretne miejsce bądź dwa i faktycznie jeździliby tam non stop albo spędzali czas. Ja lubię wiele miejsc i to jest mój problem, [śmiech] bo potem właśnie ciężko mi się je zdecydować. Bardzo po pierwsze bardzo lubię, tak jak wspomniałem angielską prowincję czy czy
Szkocję też. W samej angielskiej prowincji lubię te takie małe miasteczka angielskie właśnie, nie żadne duże, tylko kiedyś bardzo lubiłem Londyn. W tej chwili Londyn jest tylko dla mnie bramą, jakby taką bramą wypadową, gdzie przelatuję samolotem >> i i znikałem stamtąd jak najszybciej. >> A co się zmieniło w Londynie? Czy twoje podejście się >> zmieniło? Ja już w London nie byłem tyle razy, że kiedyś chciałem tam mieszkać, a teraz bym nie chciał. Znaczy po pierwsze, no też zmieniły się troszeczkę czasy, jest trochę więcej przestępczości jakby tutaj. Niestety to się słyszy w mediach m że ciężko się tam żyje. No też
po pierwsze też ceny, chociaż te ceny na prowincji wcale nie są dużo niższe, ale ja bardzo lubię po prostu takie typowe angielskie miasteczka, małe miasteczka, w których jest bardzo dużo, my to mówimy, domów z muru pruskiego, a oni mówią tutor style. A natomiast jest to
bardzo klimatyczne. Niektóre z tych domów są z X, XV wieku. Sam nocowałem w zeszłym roku w grudniu w miejscowości Raj w takim hotelu, którego piwnice są z chyba 11 czy X wieku, a sam budynek bodajże X wiek, 1450 czy 40 któryś. Yyy, no tylko, że Anglia ma to szczęście, że nie była zniszczona praktycznie podczas wojen, więc jakby to miało szansę przetrwać. U nas niestety kraj był dosyć mocno zniszczony. M no i właśnie, no ale to też ma ma to w sobie. Bardzo lubię też Czechy, też małe miasteczka, które mają piękne ryneczki yyy z yyy renesansowe bardzo często. M w
ostatnim czasie też dużo po Czechach jeździłem, więc jakby y miałem okazję poznać kolejne. A do moich takich ulubionych należy choćby nie choćby Telcz yyy czeski czy czy Łomuniec. Piękne miasta, więc lubię też Włochy, więc jakby >> lubisz dużo? Lubię dużo. Tak, dokładnie. Lubię dużo. [śmiech] >> Ale to świadczy o twojej pasji i dziękuję, że się z nami podzieliłeś nią. Moim gościem był Przemysław Wiktorczyk, czyli Antek w Podwrzy. Dzięki. >> Dziękuję.
>> [muzyka]


