Ulica Średnia Historie | 100% Gliwic
W piątek odwiedziliśmy ul. Średnią, która na kilka godzin zamieniła się w tętniącą życiem przestrzeń pełną kultury, muzyki i spotkań. Choć pogoda na chwilę przypomniała o sobie przelotnym deszczem, nie przeszkodziło to mieszkańcom w świetnej zabawie. W programie wydarzenia nie zabrakło wystawy obrazów, rękodzieła i poezji. Najmłodsi mogli skorzystać z animacji, konkursów, fotobudki, a na wszystkich czekała także słodka niespodzianka – darmowe lody. 🍦 🎥 W najnowszym odcinku 100% Gliwic pokazujemy, jak wyglądało to wyjątkowe popołudnie.
Transkrypcja materiału
Transkrypcja automatyczna — może zawierać drobne błędy.
Realizujemy nasz międzyzielnicowy projekt, który realizuje no dziewięć rad dzielnic. Robimy go tutaj w Śródmieściu. Chcemy ożywić małą częszczaną ulicę w Gliwicach. Jak widać tutaj za plecami pięknie gra muzyka. Mamy wystawę obrazów. Za chwileczkę będzie autorka
książek, bańki dla dzieci, atrakcji, lody. Mamy tego bardzo dużo, także dla każdej grupy wiekowej coś się znajdzie. >> Dlaczego państwo wybrali właśnie tych autorów dzieł malarzy? >> To są osoby, które gdzieś tam znamy, stykamy się na co dzień, które są społecznikami i biorą udział w życiu
jakimś tam społecznym. >> Czyli rozumiem, że aż grzechem byłoby ich nie wziąć do współpracy. >> Oczywiście. Tak. Tak. Mamy też tutaj wystawione zdjęcia każdej dzielnicy, która bierze udział w projekcie. Także można tutaj też sobie pooglądać. >> Czyli dobrze rozumiem, że to jest projekt, gdzie w sumie każ każda spółdzielnia ma swoją ulicę, którą wybrała. Czy to jest jednak nie ulica, tylko po prostu wydarzenie, które muszą zorganizować albo chcą zorganizować? Chcemy, chcemy. To jest na zasadzie pisania projektu yyy, który wygrywa yyy
największą ilością punktów i później wszyscy do kupy razem to realizujemy. >> Pogoda dzisiaj no nieciekawa, ale czy to przeszkadza? >> W ogóle nam nie przeszkadza. Troszeczkę nas tutaj straszy, aczkolwiek czekamy cały czas na pogodę. Gdzieś tam mamy umowę podpisaną z chmurami i wierzymy, że będzie pięknie. >> Oby tak było. Jakie są >> tutaj do 20:00, także myślę, że to tylko nas straszy. Zostałam zaproszona na festyn tą imprezę. No i bardzo chętnie
uczestniczę w niej, bo uważam, że fajna rzecz. >> Nie dość, że fajna rzecz, to jeszcze może pani pokazać swoje dzieła. >> Zgadza się. Mogę pokazać swoje dzieła i bardzo jestem z tego dumna. >> Skoro pani jest z tego dumna, to może by pani pokazała widzom, co tutaj jest. >> Tak, oczywiście. To są moje ostatnie prace. Ja tworzę głównie w technice akrylowej. Nakładam farbę szpachlą. Widać, pewnie
tego nie widać na filmie czy tam na naszym reportażu, ale jest to widoczne w przypadku, jak się już ten obraz z bliska ogląda. Tak, lubię grubą fakturę obrazów. Lubię jak jest widoczna farba i bardzo lubię. Ja w ogóle zaczęłam malować niedawno i to malowanie było związane z tym, że
zawsze chciałam medytować, zawsze chciałam się wprowadzić w taki stan spokoju, ciszy. Nigdy mi się to nie udawało, bo zawsze gdzieś tam z tyłu głowy miałam 1000 problemów, czy pies ma wodę, czy coś tam, coś tam i nie umiałam się skupić. Natomiast jak pierwszy raz wzięłam do ręki farbę, sztalugi i
płótno, to po jakimś czasie zrozumiałam, że właśnie to o to mi zawsze chodziło i to jest właśnie medytacja i pokochałam to tak bardzo, że dla mnie w ogóle malowanie jest teraz całym życiem. >> Czy pani poleca każdemu malować? >> Oczywiście jako arterapeuta jak najbardziej polecam malować. Zresztą prowadzę nawet takie zajęcia dla osób, które w ogóle nie miały nic wspólnego z malowaniem. Uważają, że nie potrafią. Im bardziej uważają, że nie potrafią. tym chętniej robię te zajęcia z nimi. >> Brzmi to przefantastycznie. Ja tutaj widzę jeszcze inne obrazy. Bardzo mnie ciekawi ten drugi obraz. Czy może pani powiedzieć, co na nim jest i dlaczego?
>> Znaczy no powiem na tym obrazie to jest taki trochę bym powiedziała nawet mi ton troszeczkę przypomina tą dzisiejszą uliczkę tutaj, bo jest tam ulica pokazana. Gdzieś tam w tle jest jakieś rozbłyski światła. Oczywiście nie ma tutaj nic wyraźnego, bo ja maluję w takim stylu troszeczkę impresjonistycznym, ale mogłabym też powiedzieć, że to jest taki już bardziej mój własny styl, który ja już mam zachowany od kilku lat i tak jakby no on mi sprawia bardzo dużo przyjemności i frajdy. No są jakieś postacie, jest deszcz, widać osoby z parasol. Tak więc mówię, przypomina mi to dzisiejszą dzisiejszą imprezę.
>> A proszę mi jeszcze powiedzieć, pani jest skąd, czy pani z Gliwic? >> Tak, jestem gliwiczanką. W Gliwicach otwieram galerię niebawem. W Gliwicach prowadzę zajęcia. Pracuję też jako wolontariusz w ośrodku z trudną młodzieżą, w młodzieżowym ośrodku wychowawczym. Yyy i też widzę jaki fantastyczny wpływ ma malowanie, yyy odreagowanie swoich emocji poprzez pędzel dla osób, które mają dla młodych osób, bardzo młodych, bo między 13 a 18 rokiem życia, które mają problemy właśnie z wyrażaniem emocji >> i można wyrażać te emocje poprzez malowanie. >> Zgadza się w 100%.
>> Co to są za piękne dzieła? To są własne moje wyroby, które robię od już ewentualnie 2002 roku. >> Jest to frywolitka. Tu przykładowo to jest foolitka, która też właśnie trzymam w ręku. To jest folitka. To jest też frywolitka. >> Są koraliki. Koraliki. Tu są. >> Tak. Każde, każd >> i to wszystko pani sama robi. >> Wszystko sama robię w domu. Jestem na emeryturze. O, jak to już. I
no i tak, tak się bawię. >> Czyli można powiedzieć, że na czy to jest teoretycznie emerytura, czy pani odpoczywa, czy jednak to uważa pani za pracę? >> No można by tak powiedzieć, za odpoczywam. Odpoczywam, bo jeszcze jestem bardzo aktywna w tym udziale, bo jestem na grupie robótkowej Sprujto w
klubie seniora, zakręcone pasjonatki i jeszcze prowadzę warsztaty. >> O, trochę tego jest. >> No, troszkę tego jest i potem są takie właśnie efekty. >> Czy myślała pani, że będzie pani podczas emerytury tyle robiła, czy jednak pomyślała pani, że pani sobie odpocznie na spokojnie? Nie, na emeryturze myślałam, że będę po prostu odpoczywać, ale tak zrządziły
losy, czasy i tak dalej, i tak dalej, że trzeba było troszkę zarobić, >> dorobić do tej emerytury. No i tak wyszło jak wyszło. Jestem szanowana, podziwiana. No i a zaczęło się w ogóle od pisanek. >> Pisanek. >> No no niestety. No >> niestety. No tu akurat nie mogę żadnych pisanek przyprowadzić, bo to jest czerwiec. To kogo to interesują pisanki, ale tak to jest wszystko okej. >> Ale w sumie jakbym zobaczył dzisiaj pisankę, to by mnie to na pewno zaskoczyło. >> A niby tak, ale nie ten temat jest, prawda? Nie ta sztuka, nie ta tradycja. O tak. Będzie na następny raz trzecia
edycja średniej, czwarta edycja średniej, to możemy powiedzieć, że o jest tradycja gdzieś jakaś. >> Wróćmy do tych frywolytek. Frywolitek, dobrze powiedziałem? >> No frywolitki. >> Tak, frywolitki. Jak one się tworzą? y tworzą na y igle albo tworzą na czółku.
Przeciąga się po prostu tak się plecie tą igłą, żeby żeby na igle zrobić słupek, pikotkę, potem wszystko to ładnie złapać i no i tak się tak się to tworzy. >> A jaki to jest materiał? Tego jeszcze zapytam. To jest nitka kordonek, ale taki mocno mocno spleciony. >> Właśnie widzę, że on jest bardziej taki bardziej zbity. >> Tak, bardziej zbity i wtedy ta robótka jest taka sztywniejsza, >> bo jakby był to taki normalna mulina, która jest takim albo taka wełenka, to on nie jest taki sztywny. >> A tu chodzi po prostu, żeby ta żeby ta bransoletka była sztywniejsza >> i bardziej wytrzymała.
>> No niby tak. Grupa pasjonatek w Przyszowicach, którą żeśmy po prostu tam zaczęły. Zaczęły od haftu krzyżykowego. Haft krzyżykowy. Potem ta wyniosła i mówi: "Wiesz co, będzie będzie kurs frywolitki". Więc poszłyśmy na kurs frywolitki. Za jakiś czas mówią: "Wiesz co, będzie kurs koronki klockowej. Idziesz na koronkę klockową?" Dobrze, poszłam na koronkę klockową. Też mam dwie, dwie bransoletki koronki klockowej. Koronkę klockową przywiozła do nas królowa Bona do Polski. Również prywolitkę przywiozła. Bardzo dużo osób, które chcą się nauczyć frywolitki, można by powiedzieć
na przedbiegach rezygnują. Dlaczego? Bo >> to jest nudne, bo to jest yyy yyy ciężko dojść do tego. Jak ktoś nie załapie drygu, to wiadomo sprawa. Jeden naprawia samochód cudnie, a drugi kurde nawet opony nie umie wymienić. Nie. Logiczne. >> Tak. Tak. >> No to wszystko zależy od od chęci. Od chęci i jeszcze raz od cierpliwości. >> A czy warto się nauczyć? >> W każdym wieku warto się nauczyć. Ja miałam 60 lat, jak się nauczyłam koronki klockowej. A to jest taki wałek, >> nie wiem czy pan wie. >> Nie, właśnie nie. >> To jest taki wałek. Na nim są powieszone takie klocki z nitkami i się przekłada te klocki i wychodzą wzory.
Bobowa słynie, miasto Bobowa >> słynie z festiwali, które są właśnie ku czci tej koronki frywolitkowej. Ostatnio pani miała wydarzenie wręcz swój jubileusz 50 na 70, a dzisiaj znajduje się pani tutaj. Co pani dzisiaj pokazuje? >> Ja tutaj obawiałam się przyjść ze względu na deszcz, bo zniszczą się może moje prace, ale potem pomyślałam, że to jest dobra okazja, żeby znowu być wśród innych ludzi, >> bo na jubileuszu byli inni ludzie i tutaj są inni. >> To prawda. Tu jest miejsce dla dzieci na jubileuszu nie bardzo, mimo że były teksty poetyckie dziecięce, ale
>> ale to nie było to. >> Widziałam pani tomik y dziecięcy. To był tomik dziecięcy, prawda? >> To jest tomik czwarty z kolei i jest tam część poświęcona dzieciom. 13 utworów poetyckich, żartobliwych, lekkich, łatwych do zapamiętania z rymami. >> Jest cykl poświęcony Janowi Pawłowi II. Yyy, i to już białe wiersze >> i takie kalendarium, to co przyroda mi mówi, jak jestem na łonie przyrody, to ja to >> zapisuję.hm dość, że pani zapisuje, to jeszcze przez jakiś czas do dzisiejszego dnia pani zajmuje się malarstwem. Co panią skłoniło do malowania? Ja maluję od dziecka. Mam takie fotografie czarno-białe, bo to dawno było temu i ja do obiektywu aparatu wystawiałam
swoje malunki >> i jak się mnie pytali w przedszkolu, co ja będę robić, jak będę duża, tak się pytamy głupio, nie? Zamiast dorosła to się duża. No to ja mówiłam, że ja będę pisać i malować książeczki dla dzieci. No i dzisiaj pani pisze i maluje, >> a ja wydałam płytę z 13 utworami tymi
dziecięcymi. Bardzo dobrze się sprzedawała, ale niestety to jest płyta CD >> i teraz trzeba by to opracować inaczej, nowocześniej, żeby ludzie mieli dostęp do tej płyty. >> Czyli jeżeli dobrze rozumiem, to jest płyta z tekstami mówionymi, czytanymi, >> tak, śpiewanymi, >> śpiewanymi >> śpiewanymi przez pana Jeremiasza Frączka i jego żonę Irenę. świetnie to zrobili i tam jest 12 instrumentów przy w tej płycie. >> Widziałam tutaj jeszcze oprócz obrazów i tomików jeszcze czy to są rzeźby, rękodzie, jak to je nazywać? >> To takie wisiorki dla kobiet. To się nazywa zimna porcelana i ja robię takie
formy, które mi podpowiada. >> Czyli jeszcze dobrze rozumiem pani jeszcze robi rzeźbi. >> Można to tak nazwać. Można to tak nazwać. Bardzo piękne te prace powstają i u mnie muszą być wszystkie barwne. Ja potrzebuję koloru. >> No właśnie wiedziałam, tam jest mnóstwo kolorów. >> Tak, >> tak, tak jest mnóstwo kolorów. >> Czy pani też szuka tego koloru w życiu? >> Ja już znalazłam kilka takich kolorów.
Jak byłam osobą młodą, to przez lat chodziłam tylko w Fiolecie. O >> i wtedy to było szokujące dla ludzi, że ja tylko w tym kolorze, ale potem przyszły przyszedł czas na turkus, czerwień. Czerwień wtedy, kiedy się słabo fizycznie czuję, to wtedy używam czerwieni. Po to, >> no właśnie chciał zapytać, żeby dodać energii sobie. >> Tak, żeby dodać sobie energii. >> Widziałam właśnie takie malutkie rzeźby ptaków. Jak one powstały? Ptaki to takie
zwierzęta, które mnie fascynują od zawsze. Ja pamiętam jak szłam na egzamin do liceum, czyli po ósmej klasie, mieszkaliśmy przy ulicy Zimnej Wody, tam było dużo drzew i ptaków i ja im tak zazdrościłam, że one nie muszą iść na egzamin. Ptaki to wspaniałe zwierzęta. Proszę sobie wyobrazić. Naprzeciwko, ja mieszkam na parterze i patrzę na ogromnego kasztanowca. I ten kasztanowiec choruje. Wie pan, chorują, ale on i tak jest wspaniały, bo on daje schronienie wielu ptakom >> i jak opadną liście, to widać różne gniazda ptasie. >> Bardzo dziękuję. >> Proszę bardzo. Wszystkiego dobrego życzę.


