Totalnie lokalnie! Urodzin Ulicy Matejki | 100% Gliwic

7 lipca 2026 · 17:13 · Obejrzyj na YouTube

Sto lat dla ulicy Matejki! W sobotę, 4 lipca 2026 roku, na ulicy Matejki odbyła się druga edycja wydarzenia „Totalnie lokalnie!”. Za jego organizację odpowiadały fundacje Pełna Kultury oraz Majstry i Maszkety, które przygotowały dla mieszkańców dzień pełen atrakcji. W organizację włączyło się również wiele innych osób i instytucji, dzięki czemu nie zabrakło muzyki, pysznego jedzenia i licznych niespodzianek. Tego dnia ulica Matejki wypełniła się kulturą w najróżniejszych odsłonach. Na uczestników czekały happening malarski, koncerty, pokazy tańca oraz wyjątkowa rzeźba przedstawiająca Stańczyka. Słynny błazen od soboty w zadumie spogląda na przechodniów, jednak zamiast tradycyjnego kaduceusza dzierży... patelnię. Całość odbywała się w serdecznej, rodzinnej atmosferze, która przyciągnęła tłumy mieszkańców. Wspólne malowanie, muzyka i rozmowy sprawiły, że ulica Matejki ponownie stała się miejscem spotkań, integracji i lokalnej kultury. Zapraszamy do obejrzenia materiału i poczucia wyjątkowego klimatu tego wydarzenia!

Transkrypcja materiału

Transkrypcja automatyczna — może zawierać drobne błędy.

[muzyka] Totalnie lokalnie i szum na plebańskiej. Oczywiście mówię dla państwa z ulicy Matejki, które obchodzą dzisiaj urodziny. Pokażemy państwu [muzyka] moc kultury i atrakcji. [muzyka] >> [muzyka] >> Wiemy w końcu co czym jest ta tajemnicza rzeźba, czy czego nie chciała pani zdradzić na wywiadzie. Czemu właśnie Stańczyk? >> No dlaczego Stańczyk? Bo jest to postać, która kojarzy się nam właśnie z malarzem Matejką. Tak. Bardzo charakterystyczny

błazen, zmartwiony na obrazie. u nas nie jest zmartwiony, jest y troszeczkę zamyślony i przykrywa się patelnią. Dlatego >> czemu patelnią? >> No właśnie. No bo troszkę to jest półżartem, pół serio. Chodziło o to, żeby pokazać, że ulica od dawna jest ma taki charakter usługowy. Dlatego dlatego wpadłyśmy na pomysł, że patelnia. Myślałyśmy nad różnymi dodatkami, ale ostatecznie zostało na tej patelni. Yyy, muszę przyznać, że to też ma taki praktyczny trochę charakter. Mamy nadzieję, że po prostu żad, no wiecie, no ptaki tutaj krążą, więc mam nadzieję, że go osłoni to troszeczkę przed jakimiś nieprzyjemnościami.

>> Ale to co już pani powiedziała, Stańczyk kojarzył się z niepokojem, z upadkiem Rzeczypospolitej. Z czym ten Stańczyk będzie się kojarzył? Ja mam nadzieję, że ten stańczyk będzie się kojarzył z integracją mieszkańców, mieszkańców, przedsiębiorców [muzyka] tutaj, artystów na tej ulicy, bo naprawdę ich tutaj nie brakuje. Zresztą nie tylko na tej ulicy, ale generalnie w Gliwicach, więc mam nadzieję, że będzie budził same dobre skojarzenia. >> A z czego ten błazen został wykonany? >> A błazen został wykonany w technice druku 3D. y jest to materiał, który jest

odporny y ognioodporny i na wszelkie warunki zewnętrzne, więc mam nadzieję, że wytrwa bardzo długi czas. >> Wspominałeś podczas ostatniego wywiadu, że będzie on częścią jakiejś gry terenowej, jakiejś takiej wizji, żeby ludzie go szukali. [muzyka] Jak będzie ona zrealizowana? To znaczy to jest na razie pretekst do tego, żeby żeby tutaj przyciągnąć ludzi, żeby się troszeczkę rozejrzeli. Na razie nie ma planu takiej konkretnej jakiejś gry, ale mam nadzieję, że

tak, tak, no bo odbywa się niejednokrotnie tutaj tutaj na przykład współpracowaliśmy z teatrem Offroad i oni organizowali właśnie taką grę miejską, więc ja myślę, że to jest wspaniały pretekst, żeby Stańczyk wziął udział w kolejnej. >> Widzę tutaj też plakietkę organizator.

Jakie wyzwania jeszcze dzisiaj przed panią? No właśnie zapraszamy, bo yyy jak prowadzę happening yyy malarski, można sobie namalować, wziąć udział w malowaniu panoramy ulicy Matejki, a y po drugiej stronie mamy warsztaty kolarżu ulicznego. Pobieramy troszeczkę tkankę miasta, yyy odbijamy za pomocą frotażu

różne miejskie zakamarki, elementy i odtwarzamy ulicę [muzyka] Matejki. Trochę myślimy o tym też, jak chcielibyśmy, żeby ona wyglądała. >> Czy ja mogę zapytać, co tutaj właśnie pani tworzy? >> Tworzymy zbiorcze dzieło sztuki. >> Zbiorcze dzieło sztuki. I co będzie ono przedstawiać? >> E, prawdopodobnie to, co jest tam przedstawione będzie w miarę podobne do tego, co tam jest, >> ale każdy dodaje [muzyka] tutaj swoją część, także jest pięknie, uważam. >> A czy tutaj są pani córki? Nie, to są to są dziewczyny, z którymi się tutaj chyba trochę poznałeś się. [śmiech] >> Okej.

>> Akurat wylosowałyśmy takie części bardzo blisko siebie. >> A czy pani tak na co dzień maluje albo hobbistycznie, czy dzisiaj poczuła tę potrzebę artystyczną? >> Dzisiaj poczułam tą potrzebę artystyczną, natomiast [muzyka] jeżeli chodzi o malowanie, to chętnie, hobbistycznie coś tam tworzę. >> Okej. I czy sztuka faktycznie działa uwalniająco? >> Jak najbardziej [muzyka] relaksuje. Y y człowiek może w jakiś sposób się y nie

wiem określić. Y bardzo jest kojąca [muzyka] sztuka. >> A jaką techniką tworzycie te piękne dzieło? Tutaj już są mieszane techniki. Widzę, że są farby, są pastele tłuste, suchych nie ma. Natomiast y co kto tutaj przyniesie ze sobą albo co jest dostępne to jest używane >> i to jest właśnie bardzo fajne. >> Co tutaj powstaje? >> Może pan zobaczyć. >> A czy odwzorowujecie miasto? >> No ten kawałeczek. >> Dlaczego pani podjęła decyzję o przyłączeniu się do tego zbiorowego dzieła sztuki? >> Bo nie umiem malować. >> A czyli nie trzeba umieć malować, żeby tworzyć.

>> No to będzie pierwszy raz. >> Pięknie. A dobrze się pani czuje przy takich pracach plastycznych? >> Ja się [śmiech] dobrze czuję wśród wszystkich, wśród dzieci i wśród dorosłych. A poza tym usłyszałam muzykę, [muzyka] no to zorientowałam się, że coś się tutaj dzieje, więc przyszłam zobaczyć. >> Czyli nie wiedziała pani tylko tak spontanicznie dołączyła >> dzisiaj. Dzisiaj jest piąty. >> Tak. >> No a na plakatach było napisane, że czwartego. W związku z tym ja się dzisiaj tu niczego nie spodziewałam. >> Totalnie lokalnie. A czy totalnie dzisiaj wszystko się udało?

>> Tak, totalnie się udaje. Jest po prostu piękna atmosfera. Rozmawialiśmy kilka dni temu o tym, co się tutaj wydarzy i rzeczywiście mówiłam, że chciałabym, żeby to był taki niespieszny, przyjemny dzień dla gliwiczan i chyba tak właśnie jest. >> A czy gliwiczanie, którzy tutaj przychodzą, zatrzymują się, żeby posłuchać muzyki, skorzystać z tych przygotowanych dla nich atrakcji? Tak myślę, że niektórzy przyszli tu celowo, niektórzy przechodzą, ale właśnie się zatrzymują. Dużo mówiliśmy o tym właśnie, co się dzieje, kiedy ulica jest zamknięta i nie boimy się, że nam coś po palcach przejedzie. Można siąść na krawężniku, można przysiąść na schodkach, można się zasłuchać, można coś zjeść na ulicy, nasza strefa gastro.

Także dzieje się tak, jak sobie to zaplanowaliśmy i wszystko nam sprzyja. >> A z czego jesteście najbardziej zadowoleni? Oj, to chyba jak będziemy podsumowywać [śmiech] >> ze współpracy, ze współpracy naszej wspólnej, bo widać już teraz efekty, że to rzeczywiście się no może nie chwalmy dnia przed zachodem, natomiast no udaje się. Naprawdę widzę, że widzę uśmiechy i że jest miło. I z tej współpracy to naprawdę trzeba powiedzieć, że to nie jest tak, że to muszę powiedzieć, bo mam to w kontrakcie, że ten projekt został dofinansowany przez miasto Gliwice, Centrum Kultury Wiktoria, ale chcę powiedzieć, no że rzeczywiście to jest

niebywałe, jak na każdym etapie tego projektu jestem jesteśmy [muzyka] wspierani przez wszystkich. W W Wiktorii, w mieście, wszędzie mamy wsparcie. No nawet to, co się wykrzaczyło, można mówiąc kolokwialnie, czyli rozmowa miała się odbyć z kimś zupełnie innym, znaczy z panią prezydent Kuczyńską Wódką i z panią Agatą Twardok. Natomiast plan B zadziałał cudownie, szybko. Poradziliśmy, poradziliśmy sobie

z kryzysem. No i był prezydent Łokarz Gorczyński. No i kilka wspaniałych osób z NGOsów. Także naprawdę >> Czy dużo osób się zebrało, aby posłuchać tej rozmowy? Myślę, że ci, którzy chcieli tego posłuchać, to właśnie posłuchali. Tak, było parę osób, zajęte były krzesełka, nasza wanna, w której można usiąść, posiedzieć, kanapa. Także naprawdę była to bardzo przyjemna rozmowa i zresztą oni też powiedzieli, że y to co się dzisiaj wydarzyło na naszej ulicy może się wydarzyć, mogło się wydarzyć wszędzie. W Nowym Jorku, w Paryżu, w Barcelonie. Po prostu sztuka

zagościła na ulicy. Muszę powiedzieć, że sama byłam bardzo wzruszona, kiedy dziewczyny z teatru tańca Ani Hampel zaczęły pięknie tańczyć w tej przestrzeni, zagospodarowały nasz dom usług. To było naprawdę fajne przeżycie. >> Czyli ten czas, który oddała pani na przygotowania był czasem dobrze spędzony, dobrze zagospodarowany? >> Warto, warto, warto. Dla tych uśmiechów,

dla tych osób, które się tu zatrzymują. Warto. >> A czy sama pani robiła tę koszulę? Przepraszam, że poza tematem. [śmiech] >> To jest wspaniała. >> Tak, to jest właśnie mój wyrób specjalnie na tą okazję. [muzyka] >> Dzisiaj sobie obtańczałyśmy [muzyka] miasto. >> Obtańczałyście miasto? W jaki sposób? No właściwie dostałyśmy takie zadanie, żeby nawiązać i do tutaj ulicy Matejki, ale także do naszej knajpki Ibraft, do

której zapraszamy. I tutaj właśnie tak naprawdę próbowałyśmy połączyć ruch, [muzyka] ciało, ucieleśnić trochę tą tkankę miejską i spróbować jakby oddać ruchem to, co ta ulica może sobą prezentować. To jestem ciekawy, jakie ruchy oddają charakter tej ulicy. >> A chce pan spróbować jakieś na przykład okno? Okno jakieś robimy. >> Robimy okno >> okno. I teraz to [muzyka] okno zamienia się w rzecz bez tańczyka.

>> Zamyślon. [muzyka] >> No e widzę. No i właśnie >> tak, czyli taki jak to się mówi happening. Tak, perform taneczny. Flash mob. Tak. I właśnie widzieliśmy, że ludzie ochoczo też dołączali, szczególnie dzieci, które mają otwarte głowy, są wyobraźnię mają szeroką, to też właśnie naśladowały tutaj ruchy dziewczyn i przyłączały się. >> A czy jakiś [muzyka] układ był przygotowany, czy było to totalne pójście za miastem? Bowiem tak, było to trochę pójście za miastem, trochę pójście za yyy klimatami tangowymi, yyy

bo nam się tango tak ulicznie też kojarzyło. Była też pewna struktura, [muzyka] którą dziewczyny wypełniały swoimi autorskimi pomysłami, improwizacjami, [muzyka] inspirując się właśnie miastem, kamienicami, budynkami i tym, co tutaj jest dookoła. >> Miałem dziewczyn nie pytać, ale i tak zapytam. Jakie emocje chciałyś się oddać

w tym tańcu? [muzyka] Yyy, no myślę, że przede wszystkim chciałyśmy radość oddać i zachęcić ludzi, żeby tutaj pozwiedzali tą ulicę, zobaczyli co się dzieje w Gliwicach. >> Jaki styl tańca kojarzy ci się z [muzyka] miastem? E, >> no myślę, że ten nasz taki współczesny, w którym gdzieś tam działamy najwięcej, ale właśnie połączony [muzyka] z tymi klimatami tango, flamenko, takie klimaty. >> I czy dzisiejszy występ taneczny był sukcesem? Cokolwiek za słowem sukces się kryje. >> Myślę, że był dużym sukcesem, dużym eksperymentem. [muzyka] >> Dużym eksperymentem. Dużo osób też dołączyło do nas i dorośli i dzieci, więc myślę, że po naszej myśli wszystko [muzyka] poszło.

>> Czy to jest wyzwanie aby wyjść na ulicę i zacząć tańczyć poniekąd w sposób improwizowany? Czy nie boicie się, że w jakiś sposób no może się wygłupicie nawet? Nie myślę, że już mam na tyle duże doświadczenia [muzyka] i też na tyle jesteśmy długo już w tym ruchu, że dla nas to jest [muzyka] taka szansa też pokazania ludziom, że właśnie warto trochę zaryzykować i wydaje mi się, że nasz zespół się akurat w tym dobrze czuje. Mam nadzieję, [muzyka] że też naszym ruchem zachęcimy do tego, żeby więcej ludzi właśnie y może zakochało się w tym tańcu i też gdzieś odnalazło siebie, bo naprawdę jest miejsce na to, żeby być sobą w tym ruchu. Ja chciałam tylko dodać, bo pytałeś czy to był sukces, czy występ był sukcesem. [muzyka] Ja myślę, że nie chodzi o taki sukces, że coś się zdobywa, coś się wygrywa, coś się

osiąga, ale zupełnie inny sukces, taki właśnie połączony z tą miejskością. To znaczy to, że dziewczyny współpracując ze sobą, bo są mega zdolne i myślę, że bardzo utalentowane i potrafiły też wykorzystać to, że ludzie patrząc na nie jakby czuł czuli, że że miasto, że ta ulica to jest

kreatywność, twórczość, ruch, rozwój, co zresztą tutaj jest widoczne dzisiaj w tym, co się zadziewa. E, także to jest chyba sukces, że one tańczyły, pokazały się, ale że ludzie też czuli i się wzruszali. Dostałem [muzyka] właśnie takie opinie, że było to nie tylko radosne, wesołe, ale również wzruszające y i piękne. Tak jakby piękne w taki sposób, nawet nie estetyczny, ale w taki, że porusza jakby >> sferę duchową. >> Dokładnie, dokładnie. Także tak. >> Co to za stoisko? >> Piękna pani w pięknym [muzyka] kapeluszu. To jest stoisko fundacji Paskudofonia. Baner co prawda stoi obok, ale ale tak Fundacja Pasku Dofonia.

Mieścimy się pod Moniuszki. >> Pod Moniuszki, czyli w piwnicy. >> Czyli w piwnicy. Tak, można od strony Moniuszki schodami albo od strony bednarskiej. Tam nas widać. Yyy, robimy paskudofonia, bo zaczęło się od robienia koncertów i koncerty robimy nadal, ale właśnie warsztaty [muzyka] rękodzieła sama rękodzieło wykonuje, sprzedaje i dochód ze sprzedaży jest na działania fundacji. >> A tak zapytam może nieładnie. Paskudofonia, paskudo, paskudynie. Skąd ta nazwa? >> Stąd, że ja jestem paskudą od ponad 40 lat, >> a z tym się nie zgodzę. >> Takie moje przezwisko. Ja się tylko w ten sposób przedstawiam. I wszyscy, którzy mnie znają już wiedzą, że jak się mówi, że coś jest paskudne, to tak naprawdę jest pisane przez C, bo jest pasudne.

>> O, taka taka gra słów, taka historia. No i stąd paskudofonia. [muzyka] >> Czyli te wszystkie ubrania, chustki i inne zabawki zostały wykonane przez państwo. >> Zostały wykonane ręcznie, w większości przeze mnie, ale część jest przez moje koleżanki też. Tak właśnie myślałem i dzisiaj to wszystko idzie na sprzedaż, a

potem te pieniądze na co idą? >> Na działania fundacji. Działa. Przede wszystkim zajmujemy się edukacją kulturalną, wydarzeniami kulturalnymi. >> A jak doszło do tego, że dzisiaj jesteście na tej ulicy? Doszło do tego w ten sposób, że współpracuję z fundacją Majstry i Maszkety blisko z fundacją Pełna Pełnej Pełną Kultury Język Misie Plącze też współpracujemy. No i w zeszłym roku już tu byłam, współpracowaliśmy razem, organizowaliśmy, bo jak są fajni ludzie, to się fajnie z nimi działa razem. >> Jesteście żywą reklamą tworzenia sztuk

manualnych. Co one dają człowiekowi? Sam proces tworzenia daje frajdę i wyciszenie. Frajdę najbardziej to chyba daje już potem gotowy produkt. Ale ja też prowadzę warsztaty i wiem ile radości jest w tym, jak się może parę osób spotkać, oderwać się od codzienności, poznać coś nowego, nauczyć się, bo to jest oczywiście nauka, ale przy okazji poznać ludzi, porozmawiać, bo to w tej chwili nie jest częste i spędzić, mieć czas dla siebie. [muzyka]

>> [muzyka] [muzyka]

Radio Imperium Kliknij, aby słuchać na żywo