Święto radia z Radiostacją Gliwice | 100% Gliwic
13 lutego obchodzimy Międzynarodowy Dzień Radia – święto ustanowione przez UNESCO, którego celem jest promowanie radiofonii oraz podkreślenie jej znaczenia w historii i we współczesnym świecie. Z tej okazji w Radiostacja Gliwice – oddziale Muzeum w Gliwicach – odbyło się wyjątkowe spotkanie z miłośnikami historii i radia. To wydarzenie po raz pierwszy zostało zorganizowane w tej przestrzeni, podkreślając jej szczególne znaczenie na mapie dziedzictwa radiowego. Choć dziś żyjemy w świecie internetu i mediów społecznościowych, radio wciąż ma w sobie coś wyjątkowego – bliskość, emocje i głos, który potrafi zostać z człowiekiem na długo. Radiostacja Gliwice przypomina, że radio to nie tylko technologia, ale także historia, pamięć i ludzie, którzy przez lata tworzyli dźwiękowy obraz świata.
Transkrypcja materiału
Transkrypcja automatyczna — może zawierać drobne błędy.
13 lutego obchodzony jest międzynarodowy dzień radia. Święto ustanowione przez UNESCO ma na celu promowanie radiofonii oraz podkreślenie jej znaczenia w historii i we współczesnym świecie. Z tej okazji w Radiostacji Gliwice oddziale Muzeum w Gliwicach odbyło się spotkanie z miłośnikami historii radia. Jak podkreśla dyrektor muzeum w Gliwicach Leszek Jodliński, tego typu wydarzenie zostało zorganizowane tutaj po raz pierwszy. Jestem bardzo wdzięczny kierownikowi oddziału, panu Markowi Cieślińskiemu, że prawdę mówiąc wpadł na ten pomysł, żebyśmy chyba po raz pierwszy w historii tego oddziału pomyśleli o tej rocznicy jako okazji, żeby po pierwsze zaprosić wszystkich do naszego muzeum. Dwa w tym miejscu szczególnym, tu się absolutnie z panem redaktorem zgadzam, porozmawiać o tym jaką rolę pełniło radio, bo tego rysu
historycznego nie zabraknie, jak wznoszone budynki i wieże radiostacji gliwickiej. To historia zawsze ciekawa, bo z czasem, co może brzmi paradoksalnie, tych dokumentów, zdjęć, relacji przybywa. a także opowiedzieć, co wydaje mi się niezwykłą wartością w tym dzisiejszym spotkaniu. Opowiedzieć także o tych, którzy na terenie radiostacji byli, pracowali po 45 roku społeczności, a o już wówczas bym powiedział oplotkowywanej w Gliwicach w jakimś sensie, otoczonej aurą pewnej tajemniczości i tego co tutaj się działo. a więc stacji przekaźnikowej Polskiego Radia Katowice, Zagłuszarki, wolnego Głosu z zachodu,
takiej społeczności, która w jakimś sensie ze względu na charakter miejsca była postrzegana jako społeczność szczególna. Dzisiaj okaże się, że są z tego czasu zdjęcia, relacje, wspomnienia. Myślę, że to jest rola muzeum, żeby takie zdarzenia przypominać, o nich mówić. No i w jakimś sensie bawić się tym, co czym jest historia. Nie ma wątpliwości co do tego, że także jest to dobrą okazją, gdy mówię do pańskiego sitka, mówiąc w ten sposób, żeby jeszcze raz podkreślić, że wiele się zmienia, radio się zmienia, to jest oczywiste, ale jak nawet badania wskazują, prawie 83%, bo to sobie dzisiaj sprawdziłem, Polaków codziennie sięga po przełącznik, przycisk, cokolwiek używają i jakkolwiek włączają swoje radio, to okazuje się, że nie mogą bez niego żyć w drodze ze pracy, w pracy, w chwilach relaksu, a
więc zjazwisko żywe i to chyba też pewien swoisty hołd, który składamy temu medium i ludziom, którzy w tym medium pracują. To historia radia. Natomiast my stoimy tutaj w cieniu radiostacji, no najbardziej rozpoznawalnego obiektu w Gliwicach. Myślę, że on był troszeczkę chyba tak pomijany w czasach PRL-u, a w tej chwili jest i atrakcją, bardzo ważną
rolę pełni, jeśli chodzi o kulturę Gliwiczą. On w jakimś sensie był chyba takim miejscem wyjątkowym przez cały czas, ale pamiętajmy o tym, że faktycznie nie było, bym powiedział, pełnego, a czasami w ogóle dostępu do tego obiektu. W jakim sensie był otoczony tym, o czym wspomniałem, czyli tą aurą tajemniczości. Dzisiaj oczywiście obiekt zyskuje na znaczeniu, bo po pierwsze jak ładnie się mówi w niektórych miejscach umoiliśmy tą naszą historię, a więc to także część i składnik spuścizny historii, z której w jakimś sensie jesteśmy tak mocno, z którym jesteśmy tak mocno związani, że chcemy i rozumiemy potrzeby pokazywania go samem swojej społeczności. Stąd dzisiaj międzymi obecność rady dzielnicy Szobiszowice, ale także Polsce i światu.
W tym akurat nie ma żadnej przesady. To jest ten oddział muzeum, co do którego mogę powiedzieć, że patrząc chociażby na księgę wpisów gości, którzy tutaj się pojawiają, gościmy tutaj cały świat. To jest miejsce, które w sensie symboliki tej y związanej z II wojną światową, yyy, także historii radiofonii, nie jak gdyby nie zapominajmy o tym aspekcie, że to co chociażby się znajduje za mną, znacząca część urządzeń, które przetrwały także dzięki pietyzmowi pracowników, którzy pracowali tutaj po 45 roku, została zachowana i to wyprawa
w historię techniki. Nie bez powodu nasz obiekt, ten akurat znajduje się na szlaku zabytków techniki województwa śląskiego. Więc już wiele aspektów, wiele powodów, tak bym powiedział i ta historia, i technika i społeczność, która była związana z tym miastem. No i fenomen radia, to miejsce opowiada o tym, co fascynowało współczesnych, zwłaszcza w latach 20, 30. Umówmy się, dzisiaj pewnie podobną rolę odgrywają media elektroniczne, social media. Wówczas absolutnie i to jest fenomen nadal nie do końca opisany. Tym medium było zachwycające, pożądane, wyczekiwane, upragnione radio.
Są plany do rozbudowy tego muzeum. Znaczy wiem, że takowe się pojawiały, natomiast czy są realne? Będziemy chcieli, mówię my, to znaczy władze miasta, muzeum jeszcze raz podjąć próbę rewitalizacji tego obiektu, ale z takim bym powiedział akcentem, który przede wszystkim uwypukli historię tego miejsca. To będzie jeden z elementów programowych, a tym drugim będzie właśnie miejsce, które będziemy chcieli uczynić punktem spotkań dziennikarzy, środowisk związanych z mediami i tutaj rozmawiać o czymś, co może jest tą drugą stroną nie księżyca, a radia, czyli fake newsach, postprawdzie, manipulacji, tego czym także jest to miejsce, czego jest przypomnieniem, czyli tego jak ustroje totalitarne potrafiły wykorzystywać w sposób często niecny, niegodny.
media, nie tylko radio. Dzisiaj to zjawisko się pogłębiło. To jest chyba dobry asum do tego, żeby mówiąc o przeszłości i to będzie ten jeden z elementów, także nie zapomnieć o tym, że to jest zjawisko, które wymaga cały czas interpretacji i komunikacji, dialogu społecznego. Takim miejscem będziemy chcieli tą radiostację zabudowania uczynić. Będziemy taką koncepcję przygotowywali z nadzieją, że po raz kolejny staniemy w szanki w takim czy innym konkursie, gdzie te środki zostaną na ten projekt pozyskane. O historii radiostacji Gliwice i jej wyjątkowym znaczeniu opowiada Marek Cieśliński, kierownik oddziału radiostacji Gliwice Muzeum w Gliwicach.
To co jest ważne w tej opowieści to fakt, że radiostacja w obecnym miejscu powstała w ścisłym związku z katowicką rozgłośnią polskiego radia Niemcy i Polska rywalizowały w eterze na tym terenie. Niemcom radiostacja Przy Tarnogórskiej służyła do 39 roku, a po
zakończeniu wojny okazała się jedynym miejscem nadawczym, z którego może korzystać Polskie Radio. Nadajniki Polskiego Radia w Muchowcu i w Brynowie były zniszczone. Stąd rozgłośnia rozpoczęła nadawanie właśnie z tego miejsca. A nadawała bardzo ważne audycje, takie jak poczta łączenia rodzin, poczta żołnierska. To był czas, gdy ludzie łączności w eterze szczególnie yyy potrzebowali i do roku 50 tutaj właśnie Radio Katowice miało
swoją siedzibę nadawczą, a spotykamy się między innymi z okazji 80 rocznicy rozpoczęcia nadawania. Z tym miejscem wiąże się no jedna z najbardziej znanych historii II wojny światowej, tak zwana prowokacja gliwicka. To była akcja, która odbyła się, miała
miejsce dokładnie w tej przestrzeni. Ona jako działanie dywersyjne, prowokacyjne tutaj w formie wykonawczej się nie udała. Działanie napastników trwało nie dłużej niż 15 minut. Przebrani za Polaków próbowali nadać komunikat wskazujący na to, że to Polska zmusza Hitlera i wzywa do wojny. y akcja tutaj
nie udała się, bo była źle przygotowana, ale efekt propagandowy i przedstawienie tego wydarzenia bardzo niedługo potem w prasie i w rozgłośniach niemieckich były przykładem modelowego tworzenia fake newsa, czyli fałszywej informacji. W tym miejscu znajduje się znajdują się unikalne wręcz zabytki, to co tutaj oglądamy. Tak więc proszę tak w kilku słowach powiedzieć albo w kilkunastu co tutaj możemy zobaczyć. Bardzo dużą wartością tego miejsca, która robi wrażenie na zwiedzających jest autentyczny, oryginalny charakter tej przestrzeni. Za moimi plecami znajduje
się panel, do którego przysyłane były sygnały radiowe. Po mojej prawej ręce w tle widać głośnik. Pracujący tutaj technik był odpowiedzialny za kontrolowanie jakości technicznej audycji. Obsługiwał stół kontrolny i przede wszystkim obserwował nadajnik. Miejsce, gdzie powstawała fala radiowa była wzmacniana i z którego sygnał potem ruszał na wieżę. Tu w tym miejscu odbyła się prowokacja i jest tu też radio, którego chyba pan kierownik słucha. A jeszcze pamiętające czasy przedwojenne tutaj zgromadzimy jest jesteśmy w siedzibie Muzeum w Gliwicach jednego z oddziałów y gromadzimy bardzo interesujące stare odbiorniki radiowe.
One są różne różnych produkcji i różnej wartości. Nie tylko wartości historycznej i materialnej. Ciekawostką jest radio detektorowe na kryształki. Tanie, ale bardzo popularne przed wojną. Ale mamy też piękne, eleganckie odbiorniki w stylu art deco. Nie wszyscy
pamiętamy, nie wszyscy wiemy, że przed wojną była Polska jednym z wiodących producentów radioodbiorników w Europie. Wytwórnia elektrit funkcjonowała w Wilnie, a niektóre egzemplarze jakie powstały w tej fabryce są eksponowane w naszych gablotach. Nie wiadomo czy dziś moglibyśmy podziwiać radiostację Gliwice gdyby nie zaangażowanie pana Andrzeja Jarczewskiego. To właśnie on przypomina jak doszło do tego, że obiekt uznawany dziś za jedną z największych atrakcji turystycznych Górnego Śląska został uratowany i udostępniony zwiedzającym. Można powiedzieć, że przemiany cywilizacyjne w ogóle w Polsce
spowodowały, że trzeba było coś z tym zrobić, dlatego że no można mówić o tym dobrze i źle, ale telekomunikacja polska stała się częścią France Telekomu i w pewnym momencie około roku 2000 zaczęła telekomunikacja wyzbywać się tych rzeczy, których nie chciała przejąć Fran Telekom. I y w roku 2002
zaistniała możliwość kupienia tego całego obiektu, którego Francja nie chciała, bo tam im to nie było bardzo potrzebne. No i teraz w momencie, gdyby miasto Gliwice tego nie kupiło, to mógł to kupić każdy, bo to było wystawione na sprzedaż. No i teraz był problem taki, czy decydujemy się, czy się nie decydujemy na ten zakup. Na szczęście zarząd miasta, którego byłem wtedy członkiem, się zgodził kupić. To zapłaciliśmy bardzo
umiarkowaną, powiedziałbym, cenę, ale zostawiam to już w historii. Przejęliśmy to i w tym momencie się zaczęły obowiązki, bo to nie tylko to, że myśmy to wzięli, ale co zrobić z trzema hektarami, z trzema budynkami, jeszcze z tą wspaniałą wieżą. No więc od tego momentu zaczęły się pewne problemy
koncepcyjne najpierw, no a potem już techniczne. No ja zostałem tutaj zatrudniony parę miesięcy po zakupie tego obiektu, kiedy nie bardzo było wiadomo, co z tym robić. No a ponieważ akurat jestem inżynierem elektronikiem, automatykiem i poza tym jeszcze tam trochę się znam na pewnych sprawach, to
było to dla mnie jakby naturalne miejsce pracy i no powiedziałbym z zainteresowaniem, by nie powiedzieć z miłością się zabrałem do do zrobienia tutaj właśnie miejsca, które będzie odwiedzane z dużym zainteresowaniem. Bo początkowo to był zakład pracy metalowej. No tutaj były obrawiarki, tutaj stały tutaj gdzie w tym miejscu, gdzie stoimy w tej chwili jakaś maszyna do cięcia blach, ale taka ogromna, kilkutonowa. Obrabiarki, frezarki,
tokarki. No trzeba było się tego wszystkiego pozbyć, coś zrobić z podłogą, ze ścianami, z sufitami. Trzeba było wyburzyć zbędne obiekty, którymi obrosła ta radiostacja. Dzisiaj słyszeliśmy w wypowiedziach pana pana Owczarka, że były te obiekty potrzebne pracownikom do
tego, żeby tam gdzieś spawać, garaże i tak dalej. No dobrze, więc to było potrzebne przez pewien czas. Natomiast po roku 2000 przestało być potrzebne. Właściwie przeszkadzało, bo przez to zakłócało oryginalny kształt tej tego obiektu. Więc moim obowiązkiem było przewrócić maksimum oryginal oryginalności. Wszystkie urządzenia, które były pochowane w kiepskim stanie, bo to one nie były potrzebne, ale te oryginalne przywrócić na swoje miejsce. No i stworzyć z tego miejsce ciekawe. No
i to mi zajęło najpierw kilka miesięcy, potem kilka lat, a potem kilkanaście. No i przeszedłem na emeryturę i teraz odwiedzam to jako turysta. Jako turystę zapytam radio. Czy radio to jest takie medium, które wciąż rzeczywiście jest ważne? Czy ma szansę przetrwać? Nie, nie tylko czy ma szansę, ale musi przetrwać. radio y pod wieloma
względami. W tej chwili akurat jest taka moda, żeby przypominać, że w razie gdy zabraknie wody, zabraknie elektryczności, zabraknie wszystkiego internetu, to jeszcze będzie radio. Ktoś będzie skądź nadawał. Wszędzie nie nie wygłuszą, nie nie nie nie wyłączą radiostacji. Więc radio będzie takim kontaktem ze światem ostatniego jakby chwytu. A poza tym, no
jak jechać samochodem i nie słuchać radia? Ludzie często do pracy dojeżdżają po kilkanaście minut, a czasem po kilkadziesiąt minut. To jest najlepszy czas, żeby posłuchać, co się na świecie dzieje. Wtedy już mnie yyy, że tak powiem, nie zawraca mi się głowy w czasie pracy czy w czasie domu, w czasie
pobytu w domu. Wtedy mogę zajmować się tymi sprawami, które są w danym miejscu potrzebne, a w drodze do pracy mam radio albo jak sobie robię herbatę w kuchni. Radiostacja była obecna nie tylko w historii miasta, ale i w codziennym życiu mieszkańców. Pani Danuta dorastała w jej cieniu i z bliska obserwowała, jak przez lata zmieniało się otoczenie wokół najwyższej na świecie drewnianej konstrukcji, na pewno historyczną, bo tutaj zawsze się odbywały cyklicznie właściwie 31
sierpnia te wszystkie zloty także upamiętające tą prowokację gliwiską. No i tu ojciec pracował. No i rzeczywiście to jest takie miejsce, do którego się zawsze powraca. No historia historią, ale ta wspólnota, którą myśmy tu tworzyli, to naprawdę ma duże znaczenie. Specyficzne miejsce dziś to najbardziej rozpoznawalna wieża, można powiedzieć w Polsce. Tak. A wyście to odczuwali? To znaczy w pewnym momencie tak. W pewnym momencie tak. Tym bardziej, że ojciec pracował i dużo opowiadał o swojej pracy. No na pewno. Poza tym no ojciec bardzo często wchodził na tą wieżę w ramach tam konserwacji i no i to
było takie dla nas wielkie przeżycie, no nie? Naprawdę przeżycia bardzo pozytywne z tego czasu, w których myśmy tu mieszkali. A czy czuliście się w pewnym sensie radiowcami, takimi ludźmi związanymi z radiem? Ta radio odgrywało ważniejszą rolę w waszym życiu niż dla innych? Na pewno. Tak, na pewno, bo wiem, że u nas w każdym pomieszczeniu były radio, radia, radioodbiorniki, które bardzo często takie stare lampowe, które nieraz mój ojciec sam składał, więc robiło to wrażenie na nas wszystkich. Na pewno tak. Na pewno tak. To zapytam, a dzisiaj słucha pani radia?
Jeżeli tak, to oczywiście, oczywiście. Gdzie tak naturalnie naturalnie różnych stacji, przeróżnych stacji, także to już choć dziś żyjemy w świecie internetu i mediów społecznościowych, radio wciąż ma w sobie coś, czego nie da się zastąpić. bliskość, emocje i głos, który potrafi zostać z człowiekiem na długo. Ah


