Suicydolog Leszek Dowgiałło oraz prezes Fundacji Filar Wojciech Wróbel | ZOOM NA GLIWICE
Mówi się, że „chłopaki nie płaczą”. My mówimy: chłopaki czują — i potrzebują wsparcia. Statystyki są nieubłagane, ale za każdą liczbą stoi człowiek, jego historia i bliscy. Dlaczego mężczyźni tak rzadko proszą o pomoc? Skąd bierze się przekonanie, że to oznaka słabości? W tym odcinku programu „ZOOM na Gliwice”, razem z Fundacją Filar, podejmujemy ważny i wciąż zbyt rzadko poruszany temat zdrowia psychicznego mężczyzn. Naszymi gośćmi są suicydolog Leszek Dowgiałło oraz prezes Fundacji Filar, Wojciech Wróbel. To szczera, momentami trudna rozmowa o emocjach, presji, wstydzie i samotności — które często pozostają niewidoczne dla innych. ______________________________________________________________________ Potrzebujesz pomocy? Nie jesteś sam. 📞 800 70 2222 – Całodobowe Centrum Wsparcia dla osób w kryzysie psychicznym (bezpłatnie, 24/7) 📞 116 123 – Kryzysowy Telefon Zaufania dla dorosłych (wsparcie emocjonalne) 📞 116 111 – Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży (czynny całą dobę) 📞 800 12 12 12 – Dziecięcy Telefon Zaufania Rzecznika Praw Dziecka 🚨 112 – Numer alarmowy w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia Można również skorzystać z pomocy online i czatu ze specjalistą na stronie: centrumwsparcia.pl. _______________________________________________________________________
Transkrypcja materiału
Transkrypcja automatyczna — może zawierać drobne błędy.
Longer I wait. longer away. We sleep. It's whispering. W let me sleep. Pozbawiono nas głosu, bo za użycie tego słowa materiał dostaje z automatu demonetyzację i ograniczone zasięgi. I co by nie mówić, uciszono nas skutecznie, bo nie możemy mówić o pewnych sprawach tak by pod żadnym pozorem nie okazać słabości. I uwierzyliśmy w to. Przyzwyczailiśmy się do świata, w którym co 50 sekund jeden mężczyzna popełnia samobójstwo.
I pytanie, czy za kolejne 50 sekund nie będzie to twój mężczyzna, twój brat, ojciec czy przyjaciel. I mówię o twoim, bo wiem co mówię. Mój już to zrobił. dlatego, że w 2018 roku, kiedy wrzucaliśmy pierwsze filmy na ten kanał, zacząłem również chodzić z moim przyjacielem na siłownię i w niedzielę wieczorem, jak co tydzień napisałem do niego standardowo: "Siłka, jutro po szkole 17:00." I sam zobacz, że odpisał pełen entuzjazmu i to praktycznie jak zawsze. Przyszedł kolejny dzień i zbliżała się powoli 17:00, więc ja również zbierałem się do wyjścia i wtedy mój telefon zaczął jakoś natrętnie wibrować od wszystkich powiadomień i wiadomości od znajomych.
I nie wierzyłem wtedy w to, co mi pisali. No bo przecież hej, właśnie wychodziliśmy razem na siłkę i to to nie było możliwe. Chwyciłem więc za telefon i natychmiast do niego zadzwoniłem. Wtedy czekałem do ostatniego sygnału i ty już teraz wiesz, że nie odebrał, ale ja wtedy jeszcze tego nie wiedziałem. Dzień dobry. Witamy w kolejnym odcinku programu Zoom na Gliwice. Tym razem moimi gośćmi są Wojciech Wrudel, prezes Fundacji Filar. Dzień dobry. oraz Leszek Dowgiało,
suicydolog, doradca merytoryczny Fundacji Filar. Dzień dobry. Witam. temat, który dzisiaj chcemy podjąć, no to jest bardzo trudny temat, nie jest nie jest przyjemny, tak myślę, do słuchania, natomiast jest bardzo ważny. Chodzi o zdrowie psychiczne, ale z takim
nastawieniem na zdrowie psychiczne mężczyzn, bo tym zajmuje się fundacja Filar. Kiedy przygotowywałam się do tego wywiadu, poszukałam statystyk i tak naprawdę jestem w ogromnym szoku. Nie sądziłam, nie wiedziałam, że tak jest, że na świecie około 2/3 wszystkich
samobójstw popełniają mężczyz mężczyźni. Jeśli chodzi o globalne wskaźniki, 12,3 samobójstw na 100 000 mężczyzn. Dla porównania, jeśli chodzi o kobiety, to jest niecałe 6% na 100 000. Dlaczego tak się dzieje? Tutaj w pierwszej kolejności odpowiem z perspektywy tego co my widzimy w ramach fundacji Filar i społeczności i głosów, które w nich się podnoszą, bo odpowiedź oczywiście jest złożona i zjawisko jest bardzo zniuansowane, natomiast często słychać w naszej społeczności głosy, że borykam się z tym od jakiegoś czasu, mam taki problem już od wtedy i wtedy tak naprawdę nie wiem kiedy się to zaczęło i tak dalej.
Generalnie wybrzmiewa to, że dopiero w naszej społeczności otworzyli się i powiedzieli o tym głośno i uzewnętrznili się z tym. Natomiast zapytani czy prosili o pomoc, czy coś w tym robili, czy próbowali sobie pomóc i tak dalej, to często słyszymy, że że albo że nie, albo że tak, ale w momencie jak już jak już całe życie im się posypało, tak? I tutaj padają różne sformułowania. Natomiast to nie tak, że mężczyźni zupełnie nie proszą o pomoc w mojej percepcji tego, o czym mówią w naszej społeczności, tylko proszą o nią zdecydowanie zdecydowanie za późno.
Najczęściej w momencie, kiedy już dobijają, tak uderzają do ściany z pełną prędkością. Po prostu wcześniej tego tematu bardzo często nie podnoszą. Czyli standardowe chłopaki nie płaczą. To ciągle ten stereotyp, który pokutuje. Dobrze myślę, że to zawsze jest taki właśnie proces myślowy czy jeden z wielu? Nie, bo jeżeli cofniemy się tak podejdziemy w atawizmy, tak, to powiedzenia, mężczyzna ma zasadzić drzewo, tak, wybudować dom i spodzić syna, tak? Czyli, czyli jedzenie, tak? jest przedłużenie linii
rodowej i i schronienie i to to to tak gdzieś tam jest i to co padło i tutaj i i z tej strony jak najbardziej tak chłopaki nie płaczą no bo nie można tak jak jest mały chłopiec tak to się mówi ja cze co ty płaczesz tak zachowujesz się jak bab na przykład albo jak i piętnujemy takie zachowania tak jeżeli mamy potrzeby to słyszymy no musisz być twardy tak bądź twardy jak tatuś naet czasami memy są Tak, będę taki odpowiedzialny jak mamusia, nie? Ale no nie, że będę mówił o emocjach, nie? Jakby inaczej inaczej wymaga. W ogóle w kulturze naszej troszkę inaczej patrzą na kobiety i mężczyzn. Ja kiedyś przerobiłem jednego mema i zostałem bardzo mocno zlinczowany na pewny forum. Tam było o tym, że chłopiec pyta kobiety, czy może wyjść z kolegami na piwo. Mężczyzna wie, że nie może. Ja zmieniłem chłopca na
dziewczynkę i mężczyzna na kobietę i nagle ojoj, nie to coś złego. Jakby my kulturowo na to źle patrzymy. Bardzo dużo ciężaru spoczywa na mężczyznach. Zwłaszcza nawet teraz, jak też różne kanały też tiktokowe mówią tak, że mężczyzna musi zarabiać dużo pieniędzy, tak jak mężczyzna zarabia mało pieniędzy, to nie jest atrakcyjny dla pewnych kobiet. Nawet ostatnio ostatnio czytałem o spadkach na pewnej największej platformie randkowej na świecie. Też nasza wartość jest definiowana przez wynik. Dokładnie. Nie, targetujemy bardzo, bardzo mocno i w tych wszystkich liczbach, Excelach tracimy, znaczy dehumanizujemy się, tak? I teraz jeżeli ja mam pewien poziom, e, którego nie
potrafię dowieźć, nie nadaje się do życia, bo też jak byliśmy mali, słyszeliśmy jak ty się zachowujesz, ludzie patrzą, a co powiedzą sąsiedzi, jak to zrobisz? I bardzo często nawet jak jeżdżę jeżdżę do różnych placówek edukacyjnych czy czy czy do różnych miast na różne zdarzenia tragiczne to to co słyszymy. A taki grzeszny był dzień dobry mówił tak. No bo co on mówi kobiecie nie można. Tak czyli my deprawujemy też swoje potrzeby na rzecz innych osób i gdzieś to od środka nas gdzieś to od środka nas zjada. Jakby ja tutaj nie chciałbym się skontrolować tylko jeżeli mają problemy, bo kobiety też mają tak tylko inaczej troszkę podchodzimy społecznie i na tym wątku nie się skupiam.
odrobinę inaczej do tego podchodzą z uwagi uwarunkowań społecznych, ale chociażby instytucja przyjaciółki jest znacznie bardziej powszechna niż instytucja przyjaciela. Znaczy ja spotkałam się a propos tej relacji kobieta mężczyzna spotkałam się z takim zdaniem, że ze względu na to, że kobiety w tej chwili bardzo mocno postawiły na swój rozwój, zarabiają też coraz lepiej, są bardziej niezależne.
Kobiety mają problem ze znalezieniem partnera, który byłby spełniałby ich oczekiwania, ale oczywiście patrząc z punktu widzenia mężczyzny, trudno im znaleźć partnerkę z tego samego powodu, to znaczy z odwrotnego powodu właściwie, że nie spełniają tych oczekiwań, które ma kobieta. nie porozmawiają z kobietą na temat samorozwoju na przykład, czy czy jogi, czy czy innych czynników, które teraz są bardzo popularne w świecie kobiet i stanowią taki samorozwój. Czy rzeczywiście my kobiety jesteśmy trochę winne temu, że mężczyźni się źle czują? Czy ja bym nie szukał winnych, ja bym szukał rozwiązań, bo jeżeli teraz powiemy, czy ja, czy czy Wojciech, tak, to wszystko przez te baby, nie?
społeczeństwo powie o wy tam jesteście taką fundacją brzydką niefajną a wy jedni jakby to kompletnie nie o to chodzi tak czasy się zmieniły czasy się zmieniły dużo rzeczy się zmieniło i to co też Wojciech Wojciech tutaj powiedział nie instytucja przyjaciółki idą gadają o problemach ja czasami jeżdżę na różne zdarzenia w tym samobójcze do służb mundorowych nie i ja ostatnio rozmawiałem z żołnierzami ja mówię a jak idziecie na piwo na przykład tak to pyta się widzicie że ktoś się krzywo zachowuje Pytacie się jak się czuję? No nie tylko jest co klasyczne masz problem to polej.
Nie jakby alkohol jest depresantem. On zwiększa o 140 razy ryzyko, że ktoś sobie odbierze życie, nie? Więc więc to w tym klimacie jest. My nie mamy tych mechanizmów spustowych. Tutaj musimy troszkę teorii w to pchnąć, nie? Z samobójstwem samobójstwo nie bierze się tak od ad hok. Czasami oczywiście zdarzają się takie zdarzenia bardzo, bardzo, bardzo, bardzo trudne. Natomiast yyy z kryzysem, bo o tym tutaj mówimy, jest tak, że on się nawarstwia. Czyli jak zbieramy, idziemy sobie na ognisko i zbieramy sobie drewienka na to ognisko, to któreś drewienko spowoduje, że ręce nam y omdleją. Tak, kobieta potrafi się wypłakać, mężczyznom nie wolno. Kobieta pójdzie do przyjaciółki, zrobi sobie babski wieczór, tak? Czy tam serialowo napiją się wina, zjedzą tonę czekolady, tak? przyjdą do domu i jakoś funkcjonujemy i mają wsparcie.
Mężczyźni nie mają takich mechanizmów spustowych. My nie potrafimy rozmawiać, bo nas tego nie uczono. Nas nie uczono. My zawsze mówimy o a czy zbadałeś sobie IQ, a zbadałeś sobie IQ. Nie, emocje, nie? My nie mamy czegoś takiego, nie mamy kultury rozmowy. I tutaj jeżeli, jeżeli nie, nie odpuszczamy tego, bo my cały czas udajemy, my też sami, bo to też jest nasza wina, tak? Bo jakby ja nie zwalam winy, ale ja też czasami tak pewien temat tak bardzo chcę dowieść, bo widzę, że tamten ma to, tamten ma to, ten wygląda tak i tutaj jeszcze te roszczenia. Ja tutaj nie byłbym są, gdybym nie wspomniał o social mediach, bo badania badania wykazały, że później się wstępuje teraz troszkę w związki, zwłaszcza kobiety wbierając z partnerów, bo mam pewien narzucony standard. Czyli tak mężczyzna musi mieć, nie wiem, musi
być wysportowany, musi mieć jakiś fajny samochód, fajną pracę, być bogatym, ja i latać i tak dalej, a tu nagle przychodzi jakiś tam, nie wiem, nietek, kurier. I też dla kobiety zawsze wejście w relacje, w związek było y tak większym ryzykiem zwyczajnie. Więc biorąc pod uwagę mnogość opcji, też opcji do których my się porównujemy, przez co wzrasta ten taki społeczny lęk porównawczy i boimy się, że no nie wiem, zostaniemy na przykład odrzuceni, prawda, ze stada, bo nasze stado jest Instagramem, a na Instagramie nie wyglądamy najlepiej, nie mamy najwięcej pieniędzy i najlepszej pracy. na Instagramie. Przepraszam, że ci przerwę jeszcze można dobrze wyglądać, a zwłaszcza jeżeli się użyje do tego filtrów albo yy sztucznej inteligencji, ja myślę, że to jednak w tej relacji prawdziwej yyy potem jest zderzenie
zupełnie znaczy tak, ale do tej relacji prawdziwej też jeszcze jedną zmienną musimy powiedzieć, że już tak szczerze sobie głęboko rozmawiamy, to zobaczcie proszę, że jest coś takiego jak pornografia, nie? Raport robiony między innymi przez państwową komisję mówił bardzo prostą rzecz. Mianowicie dzieci w wieku 73 strony pornograficzne są w top 10 najczęściej odwiedzanych. Więc w tym młodym wieku już mamy narzut jak to powinno wyglądać. Tak, mamy jakieś już w cudzysłowie oczywiście preferencje. I teraz jeżeli to będzie w życiu realnym to raz. No ja widzę jak wyglądam i nie pasuję do wzorca, który znam. Moja partnerka widzę jak wygląda, nie pasuje do wzorca, który znam, nie zgadza się na to co było we wzorcu, więc najzwyczajniej w świecie ja nie potrafię doprowadzić do relacji, nie? I to jest ta dehumanizacja. Ja pracując na ulicy z
młodzieżą kiedyś bardzo bałem się rozstań, jak się młodzi rozstawali, nie? To był zawsze taki w grupie kryzys wtedy, bo dużo emocji, płacz i tak trzeba było grupy dzielić, nie? A teraz tak, że ktoś się rozstaje i jak się z tym czujesz? Normalnie, bo jakby jest ta dehumanizacja, nie? Bo my straciliśmy pewne wartości. No właśnie. Wartości. Wartości. Ja myślę, że ta utrata wartości jest jednym z takich potężnych czynników, które powodują, że więcej osób młodych decyduje się na to, żeby zakończyć życie. Kiedy ja byłam mała, wiara w Boga, religia była czymś powszechnym. chodziło się na religię, chodziło się do kościoła i najzwyczajniej w świecie, kiedy człowiek miał jakiś problem nawet i i myślał o
tym, że dobrze, żeby go na tym świecie już nie było, to rodziło się takie z tyłu: "To czekaj, no ale czeka cię piekło, tak? Czeka cię kara za to, co zrobisz. nie spotkasz się w tym drugim życiu z rodzicami, ze swoją rodziną, z przyjaciółmi. Więc to było, to był potężny hamulec tego, żeby jednak takiego kroku nie podejmować. Teraz odejście od wiary jest duże. Czy mamy coś w zamian? Czy czy to nie jest problem, że nie mamy takich wartości? No był honor ojczyzna, to były gotwice, nie? I i jakby nawet nie to, czy tam w piekle czy coś, tylko kwestia jak będzie się czuła moja wspólnota.
My byliśmy wspólnotach. To co yyy powiedziałeś w osadach nasza wioska nie nasza grupa i my byliśmy we wspólnotach i jak na to co zrobię zareaguje wspólnota. To też było wyznacznikiem. W tym momencie mamy bardziej kult jednostki, nie? I w tych ruchach wolnościowych kult jednostki jest taki, że no wszystko mogę, ale ja w zasadzie już nie wiem czego chcę, nie? E i jeżeli wejdziemy, że kryzys to jest w momencie, kiedy kończą mi się moje wewnętrzne zasoby. E kiedyś tak powiem teraz jak dziaders taki typowy, nie? Za moich czasów było wychowanie, potem było bezstresowe wychowanie, potem były jakieś tam rodzice helikoptery, potem pługi śnieżne i tak cały czas do tego safeizmu dążyliśmy. Tak, dzieci coraz bardziej były bezpieczne. Teraz ja rozmawiając z dziećmi, one nie mają celu, nie mają niczego, nie mają też autorytetu często, a jeżeli
mają ten autorytet, to znajdują go w bardzo ryzykownym miejscu. Też coś, coś, co chciałbym dodać do tej dyskusji. dlatego że wartości są bardzo istotne dla człowieka i człowiek zawsze jakieś wartości ma i zawsze jakiś autorytet wybiera. Dlatego, że ten kult jednostki indywidualizmu, on ma różne też negatywne konsekwencje jak to jak izolacja, też wycofanie i tym podobne, ale w kontekście wartości człowiek zawsze jakieś znajduje. Może znaleźć je w religii, może znaleźć je w kodeksie rycerskim, w kodeksie samuraja, może znaleźć je w kodeksie ulicy, prawie ulicy, prawda? różne rzeczy się zdarzają i to też jest okej, bo te jakieś wartości są i jeżeli nie znajdowaliśmy ich w religii, znajdowaliśmy je w domu.
Jeżeli nie znajdowaliśmy ich w domu, znajdowaliśmy je w szkole, w klubie sportowym, może w jakichś zajęciach, może właśnie wychowywało nas podwórko, starszy brat i tym podobne. Teraz bardzo rzadko dzieci znajduje autorytet w nauczycielu, bo nauczyciel jest kontrkulturowy i to co mówię jest często kontrkulturowe. Tak samo rodzic, bo rodzic nie zarabia tyle ile influencer, a influencer potrafi 5000 zł, to wygrać w Kole for Fortuny w 20 minutowym odcinku. Więc czym tak naprawdę jest mama i tata w porównaniu do mojego autorytetu z internetu. Nie wychodzimy tak często z domu, nie bawimy się tak często na zewnątrz, więc co nam zostaje?
Właśnie ten internet. I w internecie można znaleźć dobre autorytety. Natomiast prawdą jest, że one nie są premiowane przez algorytm i nie są tak łatwo zauważalne przez najmłodszych i po prostu aż tak im nie imponują. I w internecie jest bardzo duża szansa, że te autorytety ostatecznie będą szkodliwe. Najwięcej pieniędzy zawsze jest na dnie.
Rzeczywiście teraz mają wejść nowe przepisy. Dzieciom chyba do 13 roku życia nie nie będzie wolno mieć 15. Tak że od 16 roku życia mają być dostępne konkretne określone media społecznościowe w tej ustawie. Tak, tylko ja pamiętam jak moja córka dorastała yyy wtedy już też było, że od 16 roku życia można było mieć y Facebooka, tylko że żaden problem nie był, żeby wpisać sobie niższą datę urodzenia. To prawda. Teraz ta weryfikacja ma być inna, ma inaczej przebiegać. Mamy przykład z Australii, gdzie to realnie zadziałało. To znaczy dwojako, bo pojawiły się głosy, że weryfikacja coś jak nasz m obywatel, prawda, skan twarzy i tym podobne, że to do końca nie działa, bo można, nie wiem, zdjęciem psa to ominąć, że też tego psa zaakceptuje i różne były tam kwiatki, które młodzi ludzie udostępniali, trochę
się z tego śmiali. Ale w oficjalnych statystykach prawda jest taka, że Meta, czyli właściciel zarówno Facebooka jak i Instagrama zgłosił usunięcie czy dezaktywację chyba ponad półtora miliona. Tutaj nie cytujcie mnie dokładnie, bo nie pamiętam, ale no to była naprawdę duża liczba, chyba półtora miliona kont w samej Australii. Tak samo YouTuberzy, którzy tworzyli kontent stricte dla młodszej widowni w Australii również odnotowali. Ymm, a to ciekawe, prawda? Bo Australia jednak jest anglojęzyczna, więc zasięg jest dużo większy niż sama Australia, ale też odnotowali spadek oglądalności realny, więc czy ludzie się śmieją z tej weryfikacji, czy nie, to w jakiś sposób w Australii zadziałało faktycznie. Więc już jest udowodniona skuteczność tego zabiegu, który można wprowadzić również w Polsce.
To co mnie jeszcze w kontekście mężczyzn mocno zaskoczyło to to, że jeśli chodzi o mężczyzn to około 85% wszystkich skutecznych samobójstw, czyli tych, które kończą się utratą życia, dotyczy właśnie mężczyzn. Czyli kobiety nie tylko mniej, rzadziej próbują popełnić samobójstwo, ale też ich próby są częściej nieskuteczne niż próby mężczyzn. To z czego to wynika? Czy już mówię najpierw rys teoretyczny, tak parę rzeczy poprostuję. Dobra, tak dla nomenklatury jest nie można podjąć nieskutecznej próby samobójczej. Jest albo próba, albo samobójstwo. Nie, to tak rys tylko techniczny. Ja wiem, że my tak potocznie mówimy, tylko tak jak jak ktoś ogląda, nie żebyśmy mieli jasność, jest próba lub samobójstwo. Jeżeli ktoś
żyje, to była próba, nie? I teraz skąd to się bierze? Pierwsza sprawa, to co mówiliśmy wśród na przykład n dzieci, tak, czyli tych osób do tam 19 w statystykach, więcej prób podejmują dziewczynki, więcej samobójstw to chłopcy, ale prób dziewczynki mają więcej, nie? I tak też jest. I jakby sam
proces samobójczy, samo samobójstwo składa się z kilku etapów, jeżeli mieli i czasami ta próba samobójcza ma nie wyjść. W sensie próba ma być, ma nie być śmierci, nie? Bo ktoś chce pokazać, że sobie nie radzi, a nie ma innego zasobu, żeby zwerbalizować swoje problemy. Tak. Ja kiedyś pamiętam w takiej szkole byłem na interwencji, gdzie uczeń na lekcji wziął pięć apapów, tak mówiąc, że nie chcę żyć. No pięć apapów tak. Ja nie nie dwaluę absolutnie
tego, co on zrobił, tylko jak potem rozmawialiśmy z nim i potem trafił na konsultację, faktycznie on już nie wiedział jak powiedzieć. On nie chciał, nie chciał, żeby coś mu się stało, ale chciał, żeby inni zobaczyli, że ma problemy, bo my nie zawsze to postrzegamy, nie? Więc jakby stąd to się bierze i u mężczyzn też jest większa y
znaczy ta skuteczność też może wiązać się z tym, że mężczyzna wybiera takie sposoby, które są skuteczniejsze. Tutaj akurat nie będziemy mówili jakie, bo bo nie na tym rzecz polega. To jest pierwsza sprawa. Druga sprawa też to, co mówiliśmy wcześniej. Kobiety idą do przyjaciółek, mężczyzna pije. Alkohol jest depresantem, który zwiększa ryzyko, nie? Więc takie takie rzeczy się dzieją. I to co mówiliśmy wcześniej, kultura. Nie mamy kultury emocjonalnej, nie rozmawiamy o emocjach. I też nawet jak nie wiem, przychodzi żona do domu, na przykład kobieta do domu przychodzi, tak i i jest rozmowa, to ja tak też ostatnio analizowałem ten problem i się pytałem moich studentów już tych z tych tych starszych, którzy są w związkach o czyich problemach się częściej mówi. O kobiety, bo kobieta przychodzi i ma
otwartość. A mężczyzna przychodzi i co? Powiem, że sobie nie radzę. I to też jest jedna rzecz, która ważna, żeby wybrzmiała, bo mówi się często o tym, że kobiety są w pewien sposób premiowane, że jest więcej inicjatyw dla kobiet, które kobietom pomagają i tym podobne. I to prawda. Natomiast warto też zwrócić uwagę na fakt, że dzieje się tak również dlatego, że kobiety o tym mówią, że kobiety w pewien sposób o to walczą, bo po prostu są bardziej wokalne, bo kobiety się da usłyszeć w tej tematyce, bo realnie na to narzekają, bo się spotykają, bo rozmawiają, bo ten temat jest podnoszony. A jeżeli jest podnoszony, jest o nim głośno, to zatem jest istotny dla osób, które chcą zdobyć głosy. Więc
żeby zaadresować wyborców, no to wiadomo, należy zrealizować ich potrzeby. Potrzeby, o których się nie mówi, no nie mogą specjalnie przebić się do świadomości osób u władzy czy aspirujących polityków. Zatem po prostu nie będzie ten temat podejmowany. No bo nikt za mężczyzn, w cudzysłowie tego nie zrobi. Więc czy to jest dobra sytuacja? Nie, ale ona też ma swoje naturalne przyczyny. Wojtku, zauważyłam, że pod waszą waszymi publikacjami na YouTubie często
wypowiadają się mężczyźni, dla których te publikacje są bardzo ważne, bo uzmysławiają im, że ich, że nie są w tym problemie sami, że jest więcej osób, które mają podobne problemy. Jak myślisz, czy ta świadomość, że to nie tylko ja mam depresję, że że mężczyźni, którzy są w moim otoczeniu, być może też coś ukrywają, czy to coś pomaga? To jest to, o czym powiedzieliśmy przed momentem, czyli że mężczyźni o tym nie mówią, ale nie dlatego, że nie mają problemu, dlatego że nie czują, tylko dlatego, że czują, że nie mają przyzwolenia, że to jest zakazane, że nie powinni tego mówić, bo to jest oznaka słabości, bo czują, że mogą być wykluczeni, że może to wiązać się z miejscem niżej w hierarchii społecznej, prawda? A to jest realne ryzyko dla nas, ryzyko wykluczenia, ryzyko pewnego ostracyzmu. Więc tak
jesteśmy wychowani, tak jesteśmy nauczeni. A kiedy ktoś ten temat podejmuje i kiedy robi to osoba w otoczeniu, to jedno, to jest bardzo dobre. Rozmowa może uratować życie, faktycznie, ale kiedy robi to przykładowo kanał na YouTubie, duży kanał na YouTubie, duży twórca, to jest to pewien autorytet, bo rozmawialiśmy o tych autorytetach w internecie. społeczny efekt słuszności, pewien efekt daurei jest prawdziwy. Więc kiedy kanał taki jak mój, taki jak nasz, który ma prawie milion subskrypcji podejmuje ten temat, no to sprawa już jest poważna. To wtedy okazuje się, że nie tylko nie tylko ja mam ten problem, ale też jest istotny, jest ważny. Ja jestem ważny, mam przyzwolenie, żeby o tym mówić i mówi się tym nagle w głównym nurcie, w głównym nurcie treści, który ja konsumuję. Dlatego autorytety i twórcy,
którzy mają wpływ, tak mówi się na influencerów, influence wpływ, wpływowicze, prawda? Dobrze, żeby mieli tego świadomość, że ten wpływ realnie mają i mają też pewną odpowiedzialność społeczną, bo z dużą mocą wiąże się duża odpowiedzialność, ale tą moc możemy w słusznej sprawie wykorzystać. Jak kobieta, partnerka może pomóc mężczyźnie otworzyć się na tyle, żeby opowiedział o swoich problemach, żeby wyrzucił je, żeby nie czuł tej presji, męskości rozumianej w stereotypowy sposób? Znaczy to jest kwestia rozmowy. Tak samo jak partnerce może pomóc. Szczerą rozmową, nie? Jeżeli ja mam problemy, dopuszczam to, że druga strona też ma problemy. Tak. Jeżeli ja widzę, że masz, nie wiem, gorszy dzień, że inaczej się zachowujesz, podejdę, zapytam. Nie, ale czasami jest taki kiedyś fajny filmik w internecie widziałem jak siedział
mężczyzna z jakimś tam drutem nawiniętym, mówi, że ten drut się kończy, taki taki kryzys, kryzys ma i tak dalej. E i my koncentrujemy się nie na tym co trzeba, tak? Czyli nie wiem, zbliża się 40, to kryzys wieku średniego to na pewno będzie zdradzał albo kupi sobie motocykl. Nie, wtedy krzywa szczęścia mu spada. On musi na nowo przekonstruować swój układ emocjonalny, tak? Musi przemyśleć pewne rzeczy, tak? Musi dać pewną wagę te tego, co było. Musi zaplanować życie, bo to już też dzieci gdzieś z gniazda wyfrywają. I ta zmiana kulturowa. Ja pamiętam, ja ja mam 40ę, w tym roku mam 40ę. Ej, pamiętam były film 40latek, tak? I jak 40latek,
tak to to inżynier Karwowski miał malucha, mieszkanie, tak? Dzieci, rodzina mu się zwalała. Mega, mega fantastyczny człowiek. Jakiś tak sobie 4kę wyobrażałem. Tak, w tym roku mam 40. Siedzę tutaj sobie rozmawiam. Stąd jadę do Krakowa na fajną konferencję, rozmawiam sobie z uczniami, tworzę jakiś tam w internecie miejsca dla młodzieży e i te czasy się zmieniły. I kiedyś było normalnie, znaczy normalnie kiedyś było w ten sposób, że przychodził mężczyzna, siadał, uderzał głową, tak, przepraszam, głową, ręką, podrapał się po głowie, mam problem, werbalizował, bo to było normalne, nie? Albo szedł z kolegami, mam problem. i się rozmawiało. Teraz tak jak mówiśmy wcześniej, nie rozmawia się tak i i nawet nawet kiedyś taką niebieską kartę zakładałem jednemu panu, znaczy pani zakładałem, pan był domniemanym sprawcą przemocy wtedy i tak
potem z nim rozmawiałem, bo tak poprosił mnie o rozmowę i i tak on mówi: "Wie pan co? No no no no uderzyłem, ja nie będę tutaj mówił, że nie uderzyłem, nie". I on mówi: "To jest haniebne, ale wie pan co? Od 35 lat ona mnie bije regularnie. Pan pokazał bliznę siniakiem. Wię czemu pan tego nie powiedział wcześniej? Nigdy nie zgłosił. On mówi: "Bo to wstyd, nie?
Jak w seksmisji kobieta mnie bije, nie? My się wyśmiewamy z takich rzeczy." Jeden komentarz do tego, bo robiłem materiał w tej sprawie i dostaliśmy też różne wiadomości, między innymi wiadomości od naszych widzów, od mężczyzn, którzy powiedzieli, że nawet byli zgłosić taką przemoc domową. to, że
są bici przez partnerkę, że doświadczają tej przemocy, bo często jest to przemoc emocjonalna, nie tylko fizyczna, ale nawet w przypadku tej fizycznej przyszli na policję, powiedzieli o tym i zostali wyśmiani. Policjant powiedział, że proszę pana, żona, żona pana bije, daj se spokój. Pan se poradził. Żona naprawdę bez przesady. To jest rzeczywiście trudne, ale zastanawiam się nadal jak rozmawiać z
partnerem, który mówi wszystko w porządku, a my widzimy, że w porządku nie jest jak mu pomóc, jak pomóc osobie, która nie chce rozmawiać, mimo tego, że pytamy co u niej. Jest taka jest taka bardzo fajna metoda rozmowy z ludźmi w kryzysie i w ogóle nazywa się Fuko. Ja uwielbiam tą metodę.
Składa się z czterech liter: Fakty, uczucia, kontekst, oczekiwanie. Tak, wystarczy. Tutaj odgramy scenkę. Wojtek będzie moim mężem. Postępowy podcast. Tak. I yyy nic nie musisz robić. Tak. I bo my przeważnie robimy tak. A co taki chodzisz markotny? No a nic, nic, nic, nic. Bo jakby ciężko zebrać myśli, nie? Bo to jest A dlaczego tak się zachowujesz? Idź do piwnicy. Tak. A co chodzisz? Nie, a co chodzisz? No mieliśmy iść do Akty wyglądasz. Czemu? No to ty smutny, a tam do ludzi trzeba iść, nie? I jakby kleimy sobie uśmiech, idziemy do ludzi. Jesteśmy petarda, ale w środku jest zgnilizna, nie? Metoda Fuko. Ja bardzo lubię tą metodę. Ja w szkołach, jak jestem jak szkole czy na konferencjach, ja zawsze o tej metodzie mówię, bo ona jest bardzo fajna i jakby nie ja ją wymyśliłem, ona jest starą metodą i ona
mówi o o tym faktach. Tak, czyli teraz ja będę żoną, nie będę głosu modelował, bo to może karykaturalnie brzmieć, ale mogę powiedzieć Wojtku, zauważyłem, że zauważyłam, że jak wszedłeś do domu, tak trochę inaczej zachowujesz się niż zawsze. Trochę przygasłeś, zmartwiło mnie to, bo może świadczyć, że ciężkie chwile przeżywasz. Proszę porozmawiajmy szczerze i i wiesz i yyy spokojna rozmowa bez zarzutu. Ja mówię o swoich odczuciach, ja zauważyłem to Wojtek, czyli on już wie, że zauważyłem tak samo do żony można powiedzieć jakby tak żeby żeby była jasność, bo ja ja tutaj absolutnie nie nie deprywuję kryzysu żadnej ze stron, bo to też nie jest tak, że my o tylko mężczyźni, tak? Bo, bo ludzie. Natomiast zobacz, zauważyłem, zmartwiło mnie to, czyli wiesz, nie, nie, nie wkurzyło mnie to, tylko ja się o ciebie martwię,
czyli pewna wzajemność. Dokładnie. Ja się ja się o ciebie martwię, ponieważ możesz świadczyć o trudnych chwilach i ja daję ci dopust tych trudnych chwil. Ja to rozumiem. Tak. I i czwórka porozmawiaj proszę ze mną szczerze, ja zapraszam cię do rozmowy o tym problemie. To jest prosta rzecz, nie? Tylko my nie przyzwyczailiśmy się do tej do do takich rozmów, bo to wymaga inteligencji emocjonalnej, to wymaga pewnych zasobów wewnętrznych, ale to nie jest trudne, nie? Ale zobaczcie jak to No co takie smutny chodzisz, żebyś się uśmiechnął, jak ty wyglądasz, no nie? Tutaj w pracy zasiedziałeś się, nie? Albo po pracy ktoś siedzi godzinę w samochodzie, bo nie chce do domu przyjść. Tak. I co?
Znowu się kiedy skończyłeś pracę? Tak. Zauważyłam, że siedziałeś w samochodzie pod blokiem. Zmartwiło mnie to, bo może świadczyć, że o czymś bardzo ważnym myślałeś, co chciałabym zrozumieć. Proszę porozmawiajmy o tym. Na przykład taka taka forma rozmowy, że wiem, że teraz w pracy macie trudny projekt. Yyy yyy masz bardzo dużo zadań na na swojej głowie i widzę, że błądzisz myślami. Yyy jak się z tym czujesz? Czy to też jest okej? Jak mogę ci tym pomóc? Czy mogę ci jakoś pomóc? Nie, bo tak, znaczy każda forma rozmowy jest okej, nie? Żeby była jasność, nie? Bo tak tutaj uczymy się metod, a to mediacja, a to porozumienie, a to jest dalej rozmowa, tak? To jest komunikacja. My to zepsuliśmy kiedyś i jakby staramy się to naprawić, zreanimować, nie? I każda forma rozmowy, tak? Ale też ta szczerość, tak? Jeżeli
po jakimś czasie to wejdzie w nawyk, to ja będę w stanie przyjść i powiedzieć: "Wojtek, miałem tak będzie, będzie będziesz ty moją żoną, tak miałem miałem paskudny dzisiaj dzisiaj dzień, tak? Możemy po prostu napić się herbaty, a my sami się stawiamy w szachu, tak? Czyli nie wiem, wrócę z tyrany po pracy, a obiecałem wojskowi, że pójdziemy do China." I ona i ona do mnie mówi do kina i ja tak to z jednej strony jak powiem, że nie chcę iść no to kurczę no to lipa znowu nigdzie ze mną sam znowu sam chcesz wieczór a ty i tak dalej jeżeli pójdę to mi z tym będzie niefajnie bo jestem padnięty nie i my sami ze sobą się kłócimy i teraz musimy wziąć pod uwagę że emocje nie nie wiążą się z tym co my widzimy tylko z tym jak my to interpretujemy co widzimy i tu musimy się do dzieciństwa troszkę odnieść bo
tam już troszkę tam nagmatwaliśmy, bo jeżeli teraz byśmy zrobi zrobili sobie quiz. Tak, ja będę zaczynał zan je kończ. Dobra, też możesz. Nie, to jest proste. Pierwsza myśl. Nie biegnij, bo upadniesz. Załóż czapkę, bo zmarzniesz. Wymij łyżeczkę z kubka, bo oko sobie wyt. Uważaj jak idziesz przez przez przejście, bo samochód cię potrci, nie? I zobacz, wszystko co zrobimy, giniemy. Zawsze konsekwencja. Nie powiemy, wiesz, jak jak chcesz bezpiecznie przejść przez przejście, to się rozejrzyj. Tak. Nie wchodź na szafkę, bo spadniesz. możemy powiedzieć, wiesz co, jak chcesz wejść na szafkę, zawołaj mnie, ja ci pokazać to bezpiecznie i tworzymy model zaufania.
Zaufania, ale też nie warunkujemy od razu na unikanie porażki, unikanie błędów, bo to też jest inna sprawa, że to powoduje w młodym człowieku, że od najmłodszych lat uczymy się, że porażka, potknięcie, to dosłowne i to metaforyczne jest czymś złym, czymś czego należy się wystrzegać, unikać, co też powoduje, że ludzie na nas inaczej gorzej będą patrzyli. To nie jest coś akceptowalnego społecznie. Ta ocena społeczna to jest chyba jeden z największych yyy takich yy naszych lęków. No znaczy no ciałko migdałowate lubi lęki. To jest pierwsza sprawa. Druga sprawa ocena społeczna. My mamy wkodowaną, nie? Bo kiedyś co co słyszeliśmy, jak byliśmy mali, no jak ty się zachowujesz, ludzie patrzą, tak? Nie płacz, w domu się policzymy, nie płacz, albo masz i się zamknij, bo ludzie patrzą, nie? I jakby my cały czas
gdzieś tam zestawialiśmy. Bardzo fajnie taki jest zespół. Nie będę albo można buika nazwy Kabanus. Fajny zespół. Kabanus. Uwielbiam ten zespół. On śpiewa piosenkę Hortensja. Chce być brzydka. Bardzo fajna piosenka. I tam jest taki taki wersja, jak się ubierzesz, jak pomalujesz, jak cię ocenią, tak się poczujesz. Czyli ja nie czuję się tak, jak się czuję, jak powinienem się czuć w tym momencie, tylko jaka jest opinia o mnie. I metki zaczęły nas, marki różnych
rzeczy zaczęły nas determinować. I teraz jeżeli masz inne buty niż ja i Wojtek powie, a masz ładne buty, to ja nie spojrzę. No faktycznie. Tylko kurde mi tego nie powiedział. Nie tylko też marki wykorzystują mechanizm, który już w nas jest, który był, bo to jest taki mechanizm atawistyczny, o którym często mówisz, ewolucyjny zwyczajnie, dlatego że kiedyś to porównywanie się miało bardzo, bardzo dużo sensu, bo nie chcieliśmy być zbyt nisko hierarchii, aby nie zostać wykluczeni. to o czym mówiliśmy chwilkę wcześniej, dlatego że kiedyś wykluczenie i taki ostracyzm społeczny no dosłownie mógł równać się temu, że nie przeżyjemy, że z głodu, z rąk lwa czy z zimna po prostu przepadniemy, prawda?
Nota nas odrzuci i w tym momencie tak jest. Teraz tego ryzyka takiego realnego namacalnego już nie ma. Natomiast te mechanizmy w nas zostały i te mechanizmy chęci nie tyle przynależności, co właśnie lęku porównawczego, one są wykorzystywane przez różnego rodzaju marki, podmioty, prawda? To jest inna sprawa, ale jak najbardziej jest to coś, co w nas zwyczajnie jest i z czym musimy sobie m
co musimy mieć świadomość tego, że inne czy to osoby, czy szczególnie właśnie otoczenie, nasze środowisko może to wzmacniać, może to wykorzystywać. A słuchajcie, a czego nie mówić mężczyznom w kryzysie? Widzę, że mój partner ma jakiś problem i czego mu nie mówić. Chodzi mi o sformułowania typu: "Wszystko będzie dobrze, weź się w garść". Inni mają gorzej.
Kochani, miałem zły dzień, a ja jaki miałam? No przychodzimy do domu, prawda? I tutaj zaczynamy się przerzucać, prawda? Tak. Bardzo bardzo dźwięcznie nazywa tak zwane Trauma Olympics. To w zachodnim zachodnim internecie w anglojęzyczne takie formułowanie, które po prostu oznacza zawody na pewną traumę. Traumę w cudzysłowie, bo po prostu problemy, prawda i wyzwania, z którymi borykamy się na co dzień. Każdy je ma. Natomiast przychodzimy, o, ja mam tak, a ja mam gorze, a ja w pracy miałem to, a tu jeszcze kotu kuwetę trzeba sprzątnąć. A nie pozmywałeś, a ty włożyłaś krzywo naczynia do zmywarki i później i deska w górze, nie?
Tak, tak, tak. Ale to jest też to, że my zawsze jeżeli jest problem to nie możemy go bagatelizować. I teraz załóżmy jest Wojtek jest nastolatkiem. No to w zasadzie praktycznie co rok temu ledwo co, nie? I przychodzi Wojtek, mówi i będę jego teraz ojcem, a tato dziewczyna ze mną zerwała. No to pierwsza myśl, no Wojtek no tego kwiatu nie jest tak, nie? Pół światły i teraz zobacz, przerzućmy to i co? No problem rozwiązany, bo ja wiem, że to młody, że jeszcze znajdzie, a teraz zobacz, co by było, gdyby on był starszy. Tak i ty do mnie przychodzisz i mówisz: "Leszek, dom mi się spalił, co się martwisz? Kup sobie nowy teraz bloki się budują, domki. Zobacz jak działki idą, nie? I i
wiesz, nie przyszłoby mi to do głowy, żeby tobie tak powiedzieć, ale młodej osobie spoko, bo to wiem, że to nie problem. I teraz jeżeli wrócimy do tego co wcześniej mówiliśmy, że te drewienka jak się nakłada to my nie wiemy. Ja czasami jeżdżę na na próby z utraty, nie wiem, ktoś czterech followersów stracił na Insta i Ale to była ta kropla, bo to wiesz, ta ta kropla wpada, bo bo już inne są w środku, tak? Gdy miał to drewienko wziął jako pierwsze, tak? albo zaniósł wcześniej, miał jakiś mechanizmowy typu, nie wiem, siłownia, towarzystwo i tak dalej, to te kryzysy by się odsuwały w czasie bądź by nie przychodziły, bo to, że mamy kryzys, okej, to są tylko zasoby są ważne, nie?
I e to jest rzecz bardzo waż, znaczy problemy, kryzysy, nie? Bo z kryzysami walczymy, tak? To, że mamy problemy, to jest notalne. Tak, to tak to powinno zabrzmieć i to jest rzecz bardzo ważne, czyli my nie możemy bagatelizować. Jeżeli mówisz mi, że miały jeżeli mężczyzna mówi: "Miałem zły dzień", to możemy powiedzieć: "A co się stało? Czy mogę jakoś ci pomóc? Nie. I tak samo do kobiety, bo to chodzi o relacje, nie? I tyle. Nie powinniśmy bagatelizować problemów z dwóch powodów. Tu jeszcze dodam, znaczy zów co najmniej dodam jeden jeszcze od siebie. Po pierwsze to, o czym ty powiedziałeś Leszku, czyli że to nie jest jedna rzecz, która ten kryzys powoduje, tylko kropla faktycznie przelewa te czare goryczy,
ale również kwestia naszych własnych indywidualnych odczuć i przeżyć, które często rzutują w naszej percepcji na przeżycia drugiej osoby. Co mam na myśli? Najgorsza rzecz, jaką przeżyliśmy w życiu, jest najgorszą rzeczą, jaką przeżyliśmy w życiu. I nie możemy tego wartościować, nie możemy bagatelizować, ale właśnie warto spojrzeć z tej perspektywy, że my przeżyliśmy już różne
kryzysy i problemy i wyzwania w naszym życiu. I przykładowo, jeżeli nasze dziecko, nasz młodszy brat przychodzi do nas i mówi, że jest zapłakany, nie mówi tego, ale jest zapłakany, bo śmieją się z niego w szkole, bo ma duże uszy na przykład, no to od razu naszą reakcją jest, no bez przesady, jakby. czym ty się martwisz w ogóle i tak dalej, że jakieś głupoty i tak dalej, to na pewno są tylko żarty i tym podobne, ale jeżeli ta osoba ma 7 lat, to że ktoś się z
niego śmieje, że ma duże uszy, może być realnie dotychczas i że jest odrzucony na przykład z grupy znajomych. Jest najgorszą rzeczą, jaka przydarzyła mu się w życiu. I musimy wziąć to pod uwagę. Nie możemy wartościować problemów, które przydarzają się innym osobom. Po pierwsze dlatego, że to jest kumulacja tych problemów, które wpływają na to jak się czujemy w danym momencie, a po drugie mogą one mieć zupełnie inną wartość dla drugiej osoby. Tak, my dorosłym mózgiem analizujemy problemy młodych mózgów, nie? To to tak nie działa, nie? Kiedyś wydawało nam się, że problemy dzieci to są problemy małe, mało istotne, że jak dorosną to dopiero będą problemy. Natomiast ja pamiętam ze swojego dzieciństwa, że ja tego nie rozumiałam, dlaczego tak się mówi, że dziecko to tam nie ma problemów, jak dorośnie, to będą
problemy. Przecież realnie to, co mnie spotykało było dla mnie realnie prawdziwym dużym, ale było analizowane przez dorosłe mózgi. No o tym, że dorosłe zapominają, że jak były dziećmi. Czy no naukowo potwierdzone, że zapominamy, nie? Bo my znamy rozwiązania, bo po 21 roku, jak już te płaty zaczynają się utwardzać od od te
krowy od racjonalnego i tak dalej, nie? To to wtedy dopiero będzie. Natomiast dziecko dalej będzie mózgiem gadzim, nie? I my i my to jest ta klasyka gatunku, nie wiem, nastolatek, który dojrzewa, tak? I mamo, jak ja cię nienawidzę i mama się włącza, a ja cię pod piersią nosiłam w brzuszku. No to dziecko, ja się tu nie prosiłem, nie? To jest klasyk gatunku z większości domów, nie? I i i wtedy najlepsze o to jest nie
mówić wtedy tak, żeby żeby żeby dziecko y przeszło i i do do porządku dziennego i nawet tak jak te to rozstanie czy te problemy, uszy i tak dalej, to lepiej powiedzieć tak widzę, że widzę to cię trafi, tak? Chodź porozmawiamy tak i na spokojnie, żeby dziecko poczuło się zaopiekowane. I wtedy jak dziecko poczuje się zaopiekowane emocjonalnie, to nauczę się potem też o tym mówić. A w momencie kiedy w tym młodym wieku potrzeby są deprywowane, kiedy one są bagatelizowane, trywializowane albo są na przykład odskocznią do zachowań przemocowych. Tak na zasadzie nawet jakbym pociągnął ten temat, o którym Wojtek wspomniał, tak to siedzimy sobie na święta, tak i gadka się nie klei i nagle ja powiem: "A słuchajcie, a mój Wojtek jak wrócił się mówi, że uszy ma za dużo, tak w szkole mówią". I wszyscy się śmieją poza Wojtkiem i Wojtek już
wie, że to nie jest dobre miejsce. mówi nie o problemach, ponieważ jego ciałko migdałowate się nauczy, że jeżeli mówisz komuś o problemach, to potem z tego powodu cierpisz i się jeszcze z ciebie bliscy śmieją, tak? Nie, to jakby te mechanizmy, one fajnie jakby było o tym więcej mowy, nie? Bo y
mówię, dorosłymi mózgami analizujemy młode mózgi. Y jako dziennikarz, ja też jestem państwu winna pewne wyjaśnienia. No w nowinach gliwickich nie znajdziecie informacji o tym, że ktoś w Gliwicach popełnił samobójstwo. I to jest taka nasza cicha umowa. Mówię o dziennikarzach z policją i ma to swoje uzasadnienie, ale myślę, że że ty Leszku będziesz najlepiej umiał powiedzieć, dlaczego nie możemy, nie powinniśmy opowiadać o samobójstwach.
To znaczy tak, no czy czy możemy możemy mówić tak, natomiast to co tutaj na portalu, bo czemu miałoby to służyć, nie? Bardzo często ja śledz, znaczy jest taka cała rekomendacja dla dla dla mediów, tak? Czyli nie mówimy w jaki sposób, nie mówimy gdzie, nie gdybamy o powodach, bo tego nie ma. Natomiast w komentarzach zawsze jest bagno i to ta rodzina czyta, nie?
i też inne osoby mogą się zacząć utożsamiać z osobą, która odebrała sobie życie. Wtedy mówiłem o efekcie wertera, tak? Jeżeli media źle zaimplementują tą wiadomość i to jest bardzo bezpieczne, bardzo rozsądne niepodawanie. Ja cenię, które nie podają. Tak, jeżeli jest takie działanie, no to zawsze gdzieś tam można
mówić po tym działania pomocowe, jakie były. Czyli na przykład w miejscowości X było samobójstwo, szkoła zrobiła to, to, to, to, to, to i to, zrobiły, taka procedura, takie numery, macie potrzebę, dzwońcie. Tak. Natomiast my bardzo mocno, media, znaczy nie my, media bardzo mocno swojego czasu romantyzowały, tak? Bo jeżeli byłaby taka informacja, której powiedziałem, tak w miejscowości X doszło do samobójstwa, telefony pomocowe takie, takie takie, to to nie chwyta za serce. Ale jeżeli damy na przykład, że nie wiem 12astolatka czy tam 16olatka hejtowana przez społeczeństwo bez braku zaufania rodziców, szkoła nic nie zrobiła. To są takie rzeczy, które wygenerują kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt tysięcy wyświetleń.
Ja pamiętam kiedyś udzielałem d dla dla jednego portalu informacji po tym w Jeleniej Górze, co doszło do morderstwa, to w ciągu jednego dnia tam potem pani pani do mnie dziennikarka zadzwoniła, powiedziała, że tam jest prawie, nie pamiętam 350 000 wyświetleń pod moim postem, nie, na na na tym portalu. Więc to pokazuje zasięg. I teraz czemu ma to służyć? Czyli teraz jeżeli jest jakaś osoba w kryzysie, ja kiedyś byłem w takiej sytuacji bardzo niefajnej, znaczy nie ja służbowo byłem, nie nie nie osobiście, gdzie szkoła zrobiła wieczorek pożegnalny dla uczennicy, bo uczniowie bardzo mocno prosili i po paru dniach kolejna osoba drargnęła się na swoje życie, tak żeby go też tak wspominać. Tak, możemy stworzyć przestrzeń do rozmowy o tym. możemy dać co jakiś czas telefony, różne wsparcia, czy telefon zaufania, czy czy czy jakieś
portale, życie warte jest rozmowy, czy jakikolwiek inny. Tak. My sami wiemy jako na na filarze. Ja tam miałem jeden dyżur całodniowy kiedyś na na filarze, to do dziś z niektórymi jeszcze sobie piszę. Umawiamy się na na na pewne rzeczy, bo takie jest potrzebne. I teraz jeżeli zrobimy burzę, no to możemy być,
ja nie powiem, że winni, bo nie lubię tego słowa, ale możemy przyczynić się do tego, że inne osoby znajdą rozwiązanie swoich problemów w sposób bardzo destrukcyjny i bardzo taki przykry dla społeczeństwa. Teraz jeżeli możemy przyczynić się do gloryfikacji. Dokładnie. Teraz jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, że każde samobójstwo wiąże około 135 osób nawet, to podając taką informację, tą liczbę możemy zwiększyć, bo ktoś nagle poczuje się, ja też tak mam, mi też jest źle, nie? I i tu
mogłoby dojść do efektu wertera, nie? I jakby to jest bardzo bardzo niefajny efekt, ponieważ to są to są wtórne samobójstwa, czyli czyli z danego środowiska. Więc tutaj ja bardzo, bardzo cenię i szanuję yyy szanuję, bo to na pewno by zrobiło zasięgi na portalu, natomiast nie miałoby to, nie przyniosłoby to dużych korzyści, nie świadczyłoby o życzliwości portalu, więc jeżeli nie, nie dajecie komunikatów, to bardzo dobre to jest. Na zakończenie chciałabym poprosić obu panów, żebyście zostawili jedną ważną
myśl dla osób, które w tej chwili nas oglądają, które przeżywają trudny moment i być może rozważają samobójstwo. Życie to jest projekt długofalowy. życie to jest projekt długofalowy i ja czasami mam na Instagramie do mnie do mnie osoby piszą i i yyy bardzo często kończ się tam różnymi telefonami wsparcia, bo ja też tak takowych pracuję, tam są specjaliści i to, że teraz ta sytuacja jest taka, a nie inna, nie znaczy, że to ona się nie zmieni. To jest pierwsza sprawa. Ja wiem, że przy myśleniu tunelowym jest bardzo ciężko tak myśleć. I tutaj drugie zdanie, wiem, że miało być jedno, ale drugie. Jeżeli widzimy, że ktoś z naszych bliskich, ktoś z naszych sąsiadów zachowuje się inaczej niż zawsze, tak? Reaguje na nas inaczej niż zawsze, po prostu porozmawiajmy. Możemy skorzystać z metody fuk, o której powiedziałem, czyli
zauważyłem, że tak inaczej się zachowujesz, chodzisz smutny, zmartwiło mnie to. Natomiast nie pozostawiajmy takich osób, róbmy przestrzeń na rozmowę. Myślę, że to byłoby najważniejsze i takie takie główne, co chciałbym zostawić na zakończenie. Ta rozmowa może wydawać się czymś błachym, bo jak to, że przychodzi ekspert, ktoś może pomyśleć i mówi, że o rozmowa i to rozwiąże nasze problemy.
Jest taka prawdziwa historia związana z Australią. Pewnie Leszku kojarzysz. Mianowicie był człowiek, który mieszkał przy takim słynnym klifie, on się nazywał The Gap niestety on zyskał złą sławę z uwagi na próby, ale też skuteczne odebranie sobie życia przez wiele osób. w tamtym miejscu i kiedy ktoś widział i kiedy on widział, że ludzie tam podchodzą albo podchodzą zbyt blisko krawędzi, to rozmawiał z nimi, pytał czy może pomóc albo jak może
pomóc. Jako że mieszkał obok, to kończyło się zazwyczaj tak, że zapraszał ich do siebie. Zapraszał na herbatę, zapraszał na rozmowę i szacuje się, że przez około 50 lat, kiedy tam mieszkał i po prostu to robił, wypatrując ludzi, to uratował blisko 160
osób. Nie był psychologiem, nie był suicydologiem, nie był youtuberem, influencerem, nie był nauczycielem, był sąsiadem, był człowiekiem. Przyszłyki, dziękuję wam bardzo za tą rozmowę. Moimi gośćmi był Wojciech Wróel, prezes fundacji Filar oraz Leszek Dowgiało, suicydolog i doradca merytoryczny Fundacji Filar. Bardzo dziękujemy.


