,,Skąpiec" w Teatrze Miejskim w Gliwicach | Tygodnik Kulturalny

Obejrzyj na YouTube

Transkrypcja materiału

Transkrypcja automatyczna — może zawierać drobne błędy.

Skąpiec w Teatrze Miejskim w Gliwicach. Klasyczna historia w nowym wydaniu. Zanim przyjdą państwo na spektakl, zapraszamy na wywiady z aktorami i reżyserem. Na początku chciałbym wyjść od tego, jak to się stało, że pan tutaj jest i że skąpiec tutaj powstaje.

To nie są jakoś bardzo skomplikowane ścieżki i opowieści. Zostałem zaproszony przez dyrektora Grzegorza Krawczyka i dosyć szybko pojawił się pomysł, żeby to był molier, a chwilkę później pojawił się pomysł, żeby to był skąpiec. for nie gniewaj się piękna panienko, że ci się ośmielam przedstawić w okularach.

Wiem, że twoje wdzięki dość są widoczne. Same przez siebie nie potrzeby się ich dopatrzeć. Ale wszak i na gwiazdy ludzie patrzą przez szkład. Ja twierdzę i zaręczam, że pani jesteś gwiazdą i jaką gwiazdą najpiękniejszą gwiazdą, jaka kiedy istniała w krainie gwiazd. Pozwolę sobie troszeczkę nie dżentelmeńcko, ale zacząć od głównej postaci. Jestem bardzo ciekawy jak wyglądało przygotowywania i czy łatwo jest zagrać taką postać. Jak to przeczytaliśmy to ja powiedziałem reżyserowi Jarosław Tumidajski tu się gdzieś kręci właśnie on jest reżyserem że bardziej co czuje w tym tekście to chęć kontroli nad

tą całą rodziną i domostwem niż sam wątek pieniędzy. Znaczy on też jest, on musi być, bo to jest w tekście i tego się nie od tego się nie ucieknie. Ale to co mi się podobało to właśnie, że on jest taki manipulator, cwaniak, co tak wszystkich podchodzi na różne sposoby po to, aby wyszło na jego, żeby jego plan był zrealizowany i i ma do każdego inne

podejście trochę. I to to mnie najbardziej ciągnęło, y bo jakby sam ten jeden wątek tych pieniędzy, pieniędzy, pieniędzy, pieniędzy yy gdzieś tam myślałem, no okej, ale to gdzieś wyczytałem i mówię to czy moglibyśmy w tę stronę pójść i ponieważ on jest otwarty bardzo, Jarek jest takim reżyserem, który dużo bierze z aktora. Oczywiście ma swój jakiś tam kierunek wyznaczony i ten, ale jak widzi, że coś komuś tam podpasuje, to to to to to też można mu to sprzedać.

jeżeli jest dobre i się sprawdza. Więc tutaj zaczęliśmy o tym rozmawiać i i w tę stronę to pchaliśmy. A łatwo wejść w taką postać? No strasznie trudno było się nauczyć tekstu, prawda? To było to było koszmarne, dlatego że tak jak normalnie to nie jest problemem. To przy tym tłumaczeniu to było trochę jak obcy język, że to trzeba było się mechanicznie nauczyć nauczyć, a potem po tym mechanicznym nauczeniu trzeba było powyciągać te wszystkie sensy i i te zmiany, żeby to też brzmiało prywatnie, normalnie, jak dialog z drugim człowiekiem, a nie jak literatura, prawda? i żeby uciec od tej literatury, to też trochę zajęło. Y i

no i też później znalezienie tych sposobów na to, że na tego mam taki sposób, a tego wezmę na litość, a tego wezmę na krzyk, nie? że że że takie poszukiwania, ale to było bardzo zabawne i takie przyjemne, bo Jarek ma taką metodę, że on jakby nie narzuca, nie wymaga, ale zawsze ma swój taki sposób, żeby cię podprowadzić do tego, co on chce. I ty masz takie wrażenie, o, ja to sobie tak fajnie wymyśliłem, nie? Nie, nie, nie. Często jest tak, że on cię podprowadził, ale no dzięki temu mieliśmy taką przyjemność z tej pracy. Pieniędzy sądy przez sądza wezmę.

Ile było w skatówce? 10 000. Wcale pokaźna kradzież. Nie ma dość straszliwej kary za tak potworną zbrodnię. Gdyby to miało pójść bezkarnie, żadna świętość nie byłaby bezpieczna. Kiedy już dowiedzieliście się, że zagracie w skąpcu, jak przyjęliście te informacje? Hura! Super. No co? No fajnie. No ucieszyłem się. Co prawda Jarka Tomilejskiego nie znałem wcześniej, ale chyba ktoś z kolegów coś opowiadał, że fajnie. Tak to byłam ja. No to z koleżanek. Czyli tutaj radość była pewna od razu i bo też tekst ciekawy w sensie nigdy nie mierzyłem się z Molierem. To mój pierwszy raz, więc to mnie też na pewno zaintrygowało.

Tak super. Molier i w tłumaczeniu Tadeusza Boja Żelińskiego, co się okazuje, że jest jednak pewnym wyzwaniem do opanowania tekstu. Tak, wezwaniem pod kątem słownictwa czy tak pod kątem tłumaczenia i konstrukcji słowa. No i tutaj też właśnie staramy się to dbać o to słowo. Reżyser nas bardzo, bardzo pilnował. bardzo nas pilnował na ten moment dbał o to, żebyśmy dochodził, żebyśmy się nauczyli go bardzo dobrze, żebyśmy nie zamieniali słów na swoje, no bo jednak jest to słownictwo, no którego na przykład ja na co dzień nie używam. A jak było z tobą? Jak przygotowanie do twojej postaci?

Ja się bardzo w tych próbach starałam, żeby to by jednak była taka nowoczesna dziewczyna, mimo tego, no właśnie tekstu, który jest zupełnie nienowoczesny i mimo kostiumu mojego, gdzie to jest, czyli to nie jest obraz nowoczesnej dziewczyny, jakby jest sukienka z kołem, ale no ona

jest też przebrana trochę celowo na te zaręczyny. yyy i bardzo się skupiłam nad tym, żeby właśnie to była taka dziewczyna z krwi i kości, że na tym mi zależało, żeby nie była taką też rozmawialiśmy o tym na próbach taką Zosią z pana Tadeusza, taką po prostu już to żywcem do nieba. Tak więc Tak. A czy lubisz grać swoją postać? Lubię bardzo Mariannę. Tak. Wydaje mi się, że to jest taka właśnie dziewczyna z powerem, z pazurem i bardzo ją lubię. Myślę, żebyśmy się polubiły. Skąpiec, ale we współczesnym wydaniu. Czy łatwo jest połączyć klasyczny tekst y ze współczesnym scenografią i wydaniem?

Yyy, czy to jest łatwe? Znaczy dla mnie to jest w jakiś sposób jakiś taki oczywisty sposób dostępu. Dla mnie to jest organiczne. To znaczy, bo sięgamy po teksty klasyczne i jeżeli jeżeli sięgam po tekst klasyczny, to oczywiście w przekonaniu, że on jest uniwersalny, ale to znaczy też nadal aktualny. To znaczy oczywiście ma swoją klasyczną formę, ma swój język. W tym wypadku mamy język Moliera w tłumaczeniu Boja, ale no robimy to dzisiaj. Tak więc chcemy ten tekst przymierzyć do współczesności, sprawdzić czy pokazać, że on dzisiaj

nadal znaczy. Więc użycie po prostu narzędzi współczesnych, współczesnej estetyki, narzędzie współczesnego teatru jest oczywiste dla mnie do do ożywiania tekstów klasy. Pragnie się z tobą przyitać. Zbyt późno dopełniam tego miłego obowiązku. Pani, uczyniłaś to, co ja powinnam była uczynić. Do mnie należało

uprzedzić panią. Duża dziewczyna, prawda? Ale złe zięsko zawsze prędko rośnie. Jednak widzę, że kostiumy i scenografia jest współczesna, więc spektakl został troszeczkę uwspółcześniony. Czy takie słownictwo nie przeszkadzało w wczucie się w postacie? No właśnie to bywa trudne, dlatego że właśnie ten klasyczny tekst ubieramy właśnie w tą formę współczesną i staramy się go jak najbardziej tak zużyć, żeby stał się naszym tekstem, ale to sprawiało nam jakieś tam trudności. Tak, nadal sprawia, ale tak proszę przyzejść zobaczyć, czy to się da obejrzeć. Myślę, że tak, że tak, że y jak w to wchodzimy na 100% to jest to smaczne i warte obejrzenia na pewno.

Żądam, abyś pan aresztował całe miasto. Zaraz wracam, tymczasem niechaj go zarżną, przypieką mu nogi i wpakują do wrzącej wody. Kuku złodzieja. Mówię o prosiaku, którego rządca mi przykocha, którego chcę na dziś przyprawić we. Nie o to teraz chodzi. Jest tutaj, z którym potrzeba porozmawiać o innych rzeczach. Proszę się nie przestraszyć. Jestem człowiek bardzo wyrozumiały. Wszystko pójdzie jak po maie. Daję słowo. Ugoszczę was jak na lewo. Nie o to chodzi. Jeżeli państwa nie uraczę tak jakbym pragnął, to wina zący, który podcina mi skrzydła nożycami oszczędności. O co innego idzie nie okładzie. Gadaj mi tu natychmiast. Co wiesz o pieniądzach, które mi skradziło?

Czy dla widz czasami nie będzie się to gryzło, takie współczesne narzędzia z tym klasycznym językiem, bo pojawiają się różne archaizmy, którzy sami wcześniej mówili, że dla nich ten język był jak z y jak obcy język. Mi się też przypominają słowa z tego dramatu pokroju: "Może się pan na mnie spuścić"

lekko parafrazując czy wychędorzyć karocę? Jak zagrać to, żeby dla widza wszystko było zrozumiałe? Nie pamiętam nic o chędzeniu Karocy, ale jeżeli każdy tekst ma jakąś konwencję i jeżeli na scenie ta konwencja jest oddana prawdziwie i spójnie, to myślę, że Wic nie ma problemu z tym, żeby w ten, żeby,

żeby sobie z tym językiem poradzić. chyba tak jak tutaj chodziłem i podsłuchiwałem to Adam chyba o tym mówił, ale po prostu wracając do tego o czym rozmawialiśmy na próbach to znaczy do tego języka trzeba znaleźć środki wyrazu. To znaczy ten to jest to jest taki język, który który trzeba mówić troszkę szerzej, troszkę bardziej teatralnie, bo przy takim współczesnym potocznym mówieniu on nie działa.

Więc myślę, że to jest po prostu po naszej stronie, żeby żeby język w ogóle nie był przeszkodą yyy w odbiorze yyy no tego, o co nam chodzi. Moje uczucia w tym względzie są zupełnie podobne. Jeżeli panu byłoby przykro widzieć we mnie macochę, mnie także bardzo byłoby

niemiło ujrzeć w nim pasiera. Za nic nie chciałabym panu zrobić przykrości i o ile przemoc nie zmusi mnie do tego, daję panu słowo, że nie przystanę nigdy na małżeństwo, które pan martwi. Masz słuszność. Na takie głupie odezwanie trzeba odpowiedzieć z tego samego to. Przepraszam cię bardzo ślicznotko za surwalstwo syna. Czy w Mariannie odbija się coś z ciebie? Tak na pewno. No to zawsze trzeba wziąć trochę z siebie. Zawsze trochę.

No ona ona jest właśnie taką dziewczyną, której wydaje mi się jest jej dużo i jest ma dużo energii. I oczywiście, że ja nie jestem taka zawsze prywatnie, ale że wybieram tę część, która akurat pasuje. Czy ten Xwiieczny tekst jest nadal aktualny? To zależy o co pan pyta. No myślę, że

jakby głównym przesłaniem tego tekstu jest gdzieś tam żeby podążać za swoim sercem i tak myślę, że to jest nadal aktualne. Myślę, że my też tak tutaj Jarek zadbał o to, żeby jakby określić takie zderzenie się z młodości i namiętności młodych ludzi z właśnie z tym światem. y jakby to określić, no takiego jakiegoś zgrzybiałego, starego człowieka, który już kompletnie gdzieś tam wygasił to swoje serce i patrzy tylko na tak naprawdę jakieś, nie wiem, profity, które możć.

No. No tak. No z kąpiec. No chodzi głównie o pieniądze. To jest jakby no coś, dlaczego on żyje. Po co żyje, żeby mieć jak najwięcej pieniędzy. Często jest dzisiaj tutaj wspominany Boj, który napisał, że komedia ma przede wszystkim bawić. Czy ta komedia też służy przede

wszystkim do tego, aby widownia się śmiała? Czy chciałby pan, żeby widzowie wynieśli z tego coś więcej? Znaczy nie ma co ukrywać, że że komedia komedie Moliera ta na pewno to jest po prostu przede wszystkim w dużej mierze czysty czysty żywioł zabawy i i i na to

stawiamy. Tak. To znaczy to jest po prostu absolutna klasyka komedii yyy która myślę, że nadal bawi. A to, że oczywiście Molier był też świetnym obserwatorem yyy ludzi, ludzkich wad, ludzkich relacji. Więc myślę, że to jest to, co właśnie jest uniwersalne i nadal przetrwało. To znaczy zderzenie starszego pokolenia z młodszym, to znaczy młodych, którzy chcą kochać, którzy chcą żyć po swojemu.

A Harpagon reprezentujący to starsze pokolenie w jakiś sposób ich ogranicza. Myślę, że to się w jakiś sposób przekłada na na rzeczywistość społeczną, może nawet polityczną. Więc tak, więc mamy tutaj takie zderzenie narcystycznego control freak i i młodości, która wyrywa

się, żeby żyć po swojemu. To jaka jest największa przyjemność grania waszej postaci? Jest tych przyjemności wiele, gdyż mam tę przyjemność. Moja postać jest zakochana właśnie w Elizie i gdzieś tam ta nasza miłość na scenie pokazuje się. Ta nasza relacja gdzieś tam marzymy o tym, żeby skończyła się małżeństwem, ale proszę przyjść zobaczyć, czy tak na pewno się to skończy. A pani przyjemności? No ja w sumie to nie mam nic do dodania, bo też y tu właśnie z Mariuszem y

wspólnie razem pracujemy sobie y nad tymi naszymi postaciami. No i to mi sprawiło ogromną frajdę, więc zapraszamy. To jeszcze powiedzcie mi, co wam dał skąpiec przygotowania tego spektaklu. Mhm. Dużo dobrej zabawy. To na pewno. A to tak to to to fakt, że to było robione w takiej atmosferze absolutnej zabawy. Oczywiście w kierunku, prawda? Bo, bo, bo czuliśmy, że reżyser wie w którym kierunku płynie ten statek, więc wiedzieliśmy, że, że, że że, że że, że że cel jest wyznaczony, ale wszystko było na takim właśnie tym, co można jeszcze sobie tutaj się powygłupiać, powymyślać i początkowe to były w ogóle takie, ja to tak, ja wiedziałem, zresztą mówiłem Jarkowi, bo Jarek, ja na razie durnia tutaj kleję i mówię, to się wygłupiam jakieś takie ten, ale wolę więcej na początek niż mało, bo później sobie tam będziemy to

obrabiać, ale dzięki temu zobac Zobaczymy, co by było gdyby nie gdyby było dużo. Więc to było taka zupełnie aż nawet się bałem tak w pewnym momencie podchodziłem do Jarka i mówiłem, czy to co robię jest okej, bo bo mówię nie do końca już czuję, czy to jest śmieszne, czy nie jest śmieszne, czy ja już doszedłem do tego efektu, bo bo ciągle było, że dobrze, że fajnie, tylko tutaj to to jakieś takie małe zmiany, więc troszeczkę takie dostałem nawet niepewności, ale podobno podobno to wychodzi. To jeszcze największa przyjemność i największe wyzwanie w pracy nad skompcem.

Yyy, no no no nie powiem przecież, że nie było wyzwania, bo wyzwaniem było zrobić yyy yyy spektakl yyy taki, który który państwo zobaczycie już w sobotę czy od soboty. Yyy, ale to wyzwanie to jest po prostu czysta przyjemność. To jest przyjemność pracy z tym materiałem. To jest przyjemność pracy z tym zespołem, który mam wrażenie od samego początku wszedł w ten język, w ten świat. tę opowieść, więc tak naprawdę to było y

kilka, no więcej niż kilka tygodni y fantastycznej zabawy i wspaniałych spotkań zespołem teatru w Gliwicach. Więc więc tak, to jest dużo bardziej opowieść o przyjemności tej pracy niż jakimś trudzie budow trudzie rozwiązywania wyzwania.

Radio Imperium Kliknij, aby słuchać na żywo