📺 Rozmowa Dnia – Rada Kobiet w Gliwicach i (her)storia miasta

8 grudnia 2025 · 45:33 · Obejrzyj na YouTube

Jak wzmocnić głos gliwiczanek w życiu publicznym? Czy Gliwice potrzebują Rady Kobiet – ciała doradczego, które będzie współtworzyć miejską rzeczywistość z kobiecej perspektywy? Gościnią „Rozmowy Dnia” jest dr Małgorzata Tkacz-Janik – współinicjatorka pomysłu powołania Rady Kobiet w Gliwicach oraz autorka cyklu „Gliwice – brakująca połowa dziejów miasta”, organizowanego przez Muzeum w Gliwicach. W rozmowie: 🟣 skąd wziął się pomysł na Radę Kobiet właśnie teraz, 🟣 jaka mogłaby być jej rola – forum dialogu czy realny głos doradczy dla władz miasta, 🟣 kim są „Gliwiczanki” – nie tylko mieszkanki, ale też kobiety, które tu pracują, działają, tworzą, 🟣 jak można włączyć się w inicjatywę Rady Kobiet. W drugiej części programu: 🟣 cykl (her)storyczny „Gliwice – brakująca połowa dziejów miasta”, 🟣 kobiece wątki w historii Gliwic – od miejskich spacerów po historię rodzinną, 🟣 dlaczego przywracanie pamięci o kobietach jest ważne dla tożsamości miasta i przyszłych pokoleń. Jeśli ważne są dla Ciebie: równość, dialog, lokalna historia i realny wpływ kobiet na życie miasta – ten odcinek jest dla Ciebie. 🔔 Zasubskrybuj kanał Telewizji Imperium, żeby nie przegapić kolejnych rozmów. #Gliwice #RadaKobiet #RozmowaDnia #TelewizjaImperium #Herstory #Gliwiczanki

Transkrypcja materiału

Transkrypcja automatyczna — może zawierać drobne błędy.

Radio Ekspertów i Pasjonatów. Dzień dobry państwu. Agnieszka Chlewicka Bac. Zapraszam na rozmowę dnia. Dziś moim gościem jest doktor Małgorzata Tkaczanik. >> Dobry wieczór. Dzień dobry. O każdej porze najlepsze, najlepsze dzień dobry i najlepszy dobry wieczór.

Chciałam dzisiaj poruszyć dwie kwestie. Pierwszą to inicjatywę powołania w Gliwicach Rady Kobiet, która ma wzmocnić głos gliwiczanek w życiu publicznym. A drugi temat to Gliwice, brakująca połowa dziejów miasta. projekt organizowany przez muzeum w Gliwicach,

którym jest pani autor, którego jest pani autorką. Zacznijmy od Rady Kobiet. Rada Kobiet to jest coś takiego nowego, o czym jeszcze Gliwice nie słyszały. Co teraz takiego się dzieje, że powstał ten pomysł powołania tej rady kobiet w Gliwicach? Gliwice o tym nie słyszały, ale w Polsce jest już kilkadziesiąt rad

kobiet w mniejszych i większych miastach. Pierwsza rada kobiet powstała w 2010 roku we Wrocławiu. No tak, historia tych tych grup kobiecych ma już kilkanaście lat. Yyy, bardzo jest to burzliwa historia, bo powołanie Rady Kobiet, czyli takiego ciała doradczego yyy dla samorządu, dla

prezydenta, prezydentki, burmistrza jest yyy no nie jest proste i w związku z tym, że jest to współpraca z samorządem powoduje, że nie wszyscy patrzą na to z zaufaniem, że to jest kole Kolejna wydmuszka, która może działać z miastem i właściwie dlaczego z miastem, do czego to miasto jest potrzebne? No pytanie takie można by zadać: po co

jest nam rada seniorów? Po co jest nam rada młodzieżowa? I mogę pochwalić inicjatywę Rad Kobiet w Polsce, dlatego że obserwuję ją od samego początku, ale w ostatnich latach rzeczywiście ta działalność jest coraz bardziej imponująca. W roku 2025, mniej więcej w połowie, pojawiły się głosy chcemy 5D.

To znaczy, że w ustawie o samorządzie kobiety domagają się dołożenia właśnie punktu mówiącego o obligatoryjnym czy też o możliwym, ale wpisanym w prawo takiej deklaracji, że że Rada Kobiet powinna być w każdym mieście, czy że może być, no Bo skoro pi 5 B to jest rada młodzieżowa, 5C to jest rada seniorów, to dlaczego nie rada kobiet? Oczywiście panowie mają w tym momencie uśmiechy na ustach. Drogie

panie, to my założymy radę mężczyzn. No bardzo prosimy. Jeżeli tylko panowie macie taką w sobie wolę, inicjatywę, nic nie stoi na przeszkodzie, to nie o to chodzi, żebyśmy się ścigali albo żebyśmy ze sobą rywalizowali. No tylko doskonale zdajemy sobie sprawę

z z tego, że statystycznie przemoc jednak dotyczy kobiet jako ofiar, dotyczy dzieci jako ofiar. Dyskryminacja ze względu na płeć dotyczy wszystkich płci, ale znowu statystycznie mamy tutaj więcej kobiet, które są na to narażone. No i ta dywidenda wynikająca z męskości, chyba tak to można ładnie ładnie nazwać, bo patriarchat to jest takie nielubiane słowo, no wymaga pewnej korekty. żeby to robić fajnie, dobrze dla obydwóch stron, no to

nieustannie, szczególnie władzy samorządowej, władzy lokalnej trzeba pomagać w niektórych działaniach, schodząc jak najbardziej w dół, ale też wychodząc z takiej lokalnej, oddolnej inicjatywy. Stąd Rady Kobiet i Rada Kobiet w Gliwicach to był pomysł, który nam, to znaczy jest grupa kobiet, towarzyszy już od jakiegoś czasu.

Bardzo zainteresowana powołaniem Rady Kobiet w Gliwicach była od lata Agnieszka Filipkowska, radna miasta Gliwice. No ja ze względu na swoją działalność, czy to w Kongresie kobiet, czy w różnych kolektywach feministycznych, kobiecych, no też śledząc i pomagając koleżankom z innych miast, myślałam o tym, że być może nadejdzie czas w Gliwicach, kiedy będziemy się mogły za to w ogóle wziąć. Mając prezydentkę, kobietę na najwyższym stanowisku samorządowym w mieście, pomyślałyśmy, że to jest dobry czas, że to jest właśnie

ten moment. No i odbyło się kilka zebrań od kwietnia czy od maja. No i po kolei omawiałyśmy jakby się można za to zabrać. y ta grupa inicjatywna jest y trochę zmienna, bo nie mamy zbyt wiele czasu. To się dzieje poza naszymi obowiązkami zawodowymi, ale jest tam także Alicja Majnusz, też radna Gliwic. E, jest jeszcze kilka

osób, nie wiem czy chciałyby być wymieniane z imienia i nazwiska. Są wymienione na Facebooku, na naszym wydarzeniu, wydarzeniu, które otwiera się na wszystkie gliwiczanki, bo tak jak słusznie pani powiedziała, chcemy pracować dla gliwiczanek. M i chciałabym zaprosić na spotkania

dwa, to znaczy na spotkanie otwarte online 30 października. I o godzinie 1930 jest wydarzenie między innymi u mnie na profilu. Tam można kliknąć w link i od razu znaleźć się na tym spotkaniu. Myślę, że to nie będzie skomplikowane. Potem 3 listopada, kiedy zapraszamy panie do urzędu miejskiego w Gliwicach na otwartą komisję dialogu społecznego. Szefową tej komisji jest Agnieszka Filipkowska. Ona poprowadzi te spotkanie. Tam na pewno też będą radni. I myślę, że ta dyskusja, która się tam

prze przebiegnie będzie interesująca, bo na pewno pojawią się głosy za i przeciw. Mamy przygotowaną pewną strategię na to spotkanie. Chcemy opowiedzieć podobnie jak ja teraz skąd się wzięły rady kobiet, co chce, co chciałybyśmy jako rada kobiet zrobić w Gliwicach, komu to może pomóc, bo nawet dla kobiet myślę to nie jest oczywista sprawa. >> Jak pani widzi rolę takiej rady kobiet w Gliwicach? Czy to właśnie tak jak pani wspomniała to ciało doradcze, czy to też takie forum wymiany doświadczeń?

Zawsze kiedy mamy do czynienia z pracą czy z pomysłem, czyli ze zbiorowym myśleniem, to zawsze jest wymiana doświadczeń. Więc samo tworzenie nawet tej tej rady, wczoraj nawet rozmawiałyśmy o tym, bardzo długo wczoraj rozmawiałyśmy, to była niezwykle dobra rozmowa, pełna energii kobiet właśnie, że nawet gdyby ten pomysł nie

został zrealizowany w takim kształcie jak chcemy, to sam fakt, że się spotkałyśmy, że być może spotkamy więcej kobiet, że zobaczymy w jakich obszarach te kobiety działają. Już poznałyśmy kilka zupełnie nowych, bo trzeba wychodzić z tej swojej bańki i otwierać się na inne środowiska.

Nie, nie wiemy skąd przyjdą do nas kobiety, ale te, które się pojawiły są fantastyczne i bardzo wzbogacają także nasze myślenie i nasze doświadczenie. Mają mnóstwo pomysłów. Gdyby chcieć wykorzystać ich potencjał, no to właściwie mogłybyśmy zaproponować działania w obszarach od biznesu przez to, co robią organizacje

pozarządowe, no pogospodarowanie miastem. Ale na początek my mamy taki pomysł, żeby zająć się czymś, co jest już sprawdzone i w kilku miastach w Polsce się świetnie udało. Jest bardzo integrującym projektem, a mianowicie pod hasłem Bezpieczna gliwiczanka. Zrobić taką mapę miejsc, mapę gliwic,

ale z perspektywy, z punktu widzenia kobiet, które na przykład o zmroku boją się chodzić. yyy przez niektóre skwery albo yym właśnie nieoświetlone yyy ulice albo przejścia. Yyy bardzo mi się ten pomysł podoba, dlatego że nieraz uczestniczę z kolei jako aktywistka miejska yyy w takich rozmowach pod szerokim hasłem miasto dla kobiet. I kobiety rzeczywiście tę przestrzeń miasta inaczej postrzegają. pełnią też

inne role społeczne. W związku z tym ich doświadczenie jest na przykład doświadczeniem braku częst, znaczy, że w rozkładzie jazdy nie mamy zbyt często autobusów, które mogą zabrać nas razem z wózkiem. Ja nie mówię, że ta rola powinna być przypisana tylko kobietom, ale statystycznie znowu tak to niestety wygląda. po prostu obciążenie opieką nad osobami trzecimi, czy to dziećmi, czy osobami starszymi,

czy właśnie osobiste osobista niepełnosprawność no powoduje, że to miasto wygląda zupełnie inaczej niż dla nas zdrowych i pełnosprawnych osób. No i bezpieczeństwo też jest inaczej postrzegane przez mężczyzn. Wielokrotnie słyszałam zdziwienie, kiedy pracowaliśmy razem w takich mieszanych grupach genderowych, genderowo mieszanych. No jak to ja, jak to się boisz przejść przez ten fragment ulicy? To jest niemożliwe. No po prostu inaczej to widzimy. Tak, jesteśmy też socjalizowane, żeby uważać na siebie. Powiedz, kiedy wrócisz, gdzie

idziesz, czy mam po ciebie przyjść. No w ogóle przyjdę, przyjadę. Ta troska też z czegoś wynika. Oczywiście te doświadczenia kiedyś były inne, ale jakby to coś, czyli ten lęk y być może czasami nadmierny i właśnie promowany wręcz przez tradycję, która już nie musi być

naszym doświadczeniem, ale on jest ciągle obecny i ciągle zdarzają się przeróżne wypadki kobietom związane z przemocą związ związany z gwałtem, z przemocą w domu. Jest ośrodek w Gliwicach, który się tym zajmuje, ale myślę, że należy mu pomóc i należy pomóc miastu w rozpoznawaniu tych miejsc. Taka mapa powstała między innymi w Sosnowcu i tam się świetnie przyjęła. Mam nadzieję, że nie zdradzam zbyt wiele.

To jest taki jeden z najważniejszych naszych pomysłów. Oczywiście mamy inny, ale nie możemy się od razu skupić na na wszystkim. Jeszcze myślę coś ciekawego powiem, ponieważ właśnie próba uprawomocnienia rad kobiet, wpisania ich do prawa samorządowego, tak jak rady seniorów i rady młodzieżowe, dałoby silniejsze mocowanie

radom kobiet i całkiem niewykluczone jakiś fundusz, którym mogłyby dysponować na tego typu działania, o jakich wcześniej mówiłam. Rada kobiet w grupie inicjatywnej znalazły się kobiety bardzo różne, bo są to społeczniczki, naukowczynie, artystki i przedsiębiorczynie. Natomiast w zaproszeniu do udziału podkreślacie, że gliwiczanki to nie tylko mieszkanki, ale też kobiety, w które w Gliwicach pracują, działają i tworzą. Yyy, ta definicja jest bardzo szeroka tej rady kobiet. Yyy, czy

właśnie taka otwartość ma być siłą tej inicjatywy? >> Tak, jak najbardziej. Y, zasięgnęłyśmy języka u innych kobiet z innych miast. Jak rozwiązują właśnie ten dylemat? Czy tylko mieszkanki mogą być członkiniami rady kobiet? No i powiedziały nam, że bardzo często napotykają właśnie na taki na taki problem. No i rozwiązują to przeróżnie. Jeżeli statut tej organizacji czy też regulamin działań będzie obejmował też osoby nie mieszkające w Gliwicach, ale pracujące na rzecz miasta czy po prostu tutaj

przebywające większość czasu każdego tygodnia i chcące się przysłużyć społeczności i miastu, no to jak najbardziej będą mogły przystąpić do tej inicjatywy. Tak, otwartość jest trudna w ogóle. Mamy z nią coraz większe kłopoty, bo mamy coraz większe kłopoty z komunikacją. No żeby być otwartym potrzebne są różne

elementy takiej komunikacji, bo nie możemy tylko my mówić, my zachęcać, ale jakaś reakcja z drugiej strony jest potrzebna. Ale z tym bardzo różnie bywa. Będziemy szczęśliwe, jeżeli dołączą do nas dziewczyny, kobiety z młodszych pokoleń. Bo po pierwsze wiemy, że ta dziewczyńskość w pewnym momencie jest bardzo trudna dla dziewczyn. Zresztą o dziewczynach jako o grupie, z którą też chciałybyśmy pracować, też myślimy

dziewczynki i dziewczyny, bo też są socjalizowane właśnie tak tradycyjnie i może chciałybyśmy coś do tego dodać, nieco je ośmielić, powiedzieć, że kosmos jest dla dziewczynek, tak jak tytuł takiej fajnej gazety dla dla dziewczynek właśnie. No i organizować spotkania. e,

bardziej podnoszące im poczucie własnej wartości, bo wiemy, że z tym mają kłopot. Ja tego też nie wymyślam tutaj na potrzeby tej rozmowy. To są badania, statystyki, jest wiele takich organizacji, ale też instytucji badawczych. Na przykład Uniwersytet imienia Adama Mickiewicza w Poznaniu

robi bardzo wiele badań i jest pani profesor Chmura Rutkowska, która nieustannie się tym zajmuje i myślę, że każda mama, każda babcia, każda osoba, która zajmuje się młodymi ludźmi, ale przede wszystkim dziewczynami, z tym nazwiskiem się spotkała. Dobrze byłoby skorzystać z przeróżnych warsztatów, które oferują te ośrodki i inne organizacje pozarządowe,

aby wesprzeć wesprzeć dziewczynki i potem dziewczęta właśnie w tym wchodzeniu w dorosłe życie, ale też być może właśnie nie mają z kim porozmawiać, czego co możemy sobie wyobrazić, ale może diagnoza jest zupełnie inna, więc najpierw trzeba je zapytać. A żeby je zapytać, to trzeba to jakoś zorganizować w takim dużym poczuciu bezpieczeństwa, zaufaniu, z propozycją też w jaki sposób to się ma rozwijać. Tak, składamy się, jak pani powiedziała, z różnych osobniczek i mamy swoje obszary

też, bo i ekologia się pojawia, i właśnie prawa dziecka, tak wczoraj o tym rozmawiałyśmy właśnie osoby z niepełnosprawnościami. Była mowa y o opiece zastępczej, o rodzinach zastępczych. To też jest gigantyczny problem. Mówię o Gliwicach, chociaż tutaj też obserwuję ten aspekt działania samorządu, a w całej Polsce na pewno wymaga oddolnej pomocy,

bo brakuje rodzin zastępczych, a bardzo wiele dzieci czeka na te domy. chociażby wytłumaczenie tego, czym jest piecza zastępcza, że to jest zatrudnienie rodziców, że oni pracują na umowę, jest dla wielu osób zeskoczeniem. Być może trzeba po prostu tłumaczyć świat, który się tak bardzo zmienił. A myślę, że Rada Kobiet taki postulat, za którym kryje się właśnie budowanie relacji. >> Czy dla każdej kobiety jest miejsce w radzie kobiet? >> Tak, tak. Choć myślę, że m będzie to też tak,

że ktoś przyjdzie, będzie przez chwilę i odejdzie, ale m to jest zwykły proces. Nie jesteśmy zbytnio socjalizowani do tworzenia czegoś grupowo. Yyy, będzie to też test m dla nas, na ile jesteśmy otwarte. Ja nie poczuwam się liderką tego przedsięwzięcia. Wiele kobiet o tym myślało jednocześnie.

Mówię o tym tylko dlatego, że chcę promować tę ideę, gdyż uważam, że ona jest bardzo dobra. Zapraszamy wszystkie kobiety, ale wiem jak to brzmi. Wszystkie, czyli kogo? E, zatem te osoby, które chciałyby y wspomagać w różnych zakresach właśnie inne kobiety. To jest trochę tak jak by

sobie wyobrazić, że budujemy społeczeństwo obywatelskie kobiet. Oczywiście społeczeństwo obywatelskie powinno się składać z różnych płci, ze sobą współpracować. No ale mamy pewne deficyty jako kobiety. Nie my same, tylko wręcz przeciwnie, potencjał jest ogromny i energia kobiet. Ale fajnie by było, gdyby dołączyły osoby, które już trochę o tym myślą,

chciałyby się zaangażować i i dysponują swoim zdaniem na różne tematy, tak? Nie boją się otwarcie też mówić o tym, co je boli, czego by chciały, bo wtedy będzie nam łatwiej działać, będziemy coś reprezentować. Poglądy są tutaj oczywiście bardzo ważne, tym bardziej, że to jest współpraca z samorządem, więc to jest też ciągłe stanie na straży i czujność. Czy wciąż

bronimy tych ideałów, z którymi przyszłyśmy, czy też nie jesteśmy grupą, która się stała takim przedłużeniem urzędu miejskiego. Myślę, że nam nie grozi, ale wiem, że mogą być takie obawy. Tym bardziej, że obserwujemy w świecie dookolnym, nie tylko w Gliwicach, no taki proces pochłaniania przez samorządy organizacji pozarządowych.

On jest opisywany od dawna, nazywa sięgoizacją. Świetnie pisała o tym kiedyś dawno Agnieszka Graf. Właściwie ona pierwsza sformułowała to pojęcie. Więc to jest zawsze to niebezpieczeństwo, ale świadome tego być może będziemy potrafiły uniknąć tych zagrożeń. Tym bardziej, że się chcemy bardzo demokratycznie powołać. Właściwie same się nie powołamy, ale są dwie drogi. Jedna z dróg to

taki ukaz, taka decyzja pani prezydent, tak? czyli u nas pani w ogóle organu yyy władzy w mieście. Zatem pani prezydent, pan prezydent, burmistrz mają władzę wykonawczą, więc rzeczywiście mogą powoływać tego typu ciała jednym rozporządzeniem, więc się możemy zwrócić i być może byłaby tu zgoda, ale my obrałyśmy inną ścieżkę zwrócenia się do rady, do wszystkich radnych z tą propozycją, z tym projektem. No i

wtedy odbywa się głosowanie, więc mamy większy mandat demokratyczny i jesteśmy bardziej autonomiczne w stosunku do hierarchii samorządowej. Y, trzymam kciuki. >> Tak, >> będę wspierać. Tak. I proszę mi powiedzieć, czy zgadza się pani z takim stwierdzeniem, że wspólne odkrywanie kobiecych historii to

także sposób, by patrzeć w przyszłość. >> Absolutnie. zajmuję się historią kobiet już bardzo długo. To się zaczęło dla mnie w 2008 roku, bo nie wiem, no już parę lat minęło, nie będę teraz szybko liczyć, zorganizowałam wtedy w Sejmie w sali kolumnowej taki event, jak to się dzisiaj mówi, który był przypomnieniem 90lecia wywalczenia przez Polki praw wyborczych. Cudownie mi wtedy zagrały kapelusze z ówczesnej operetki

chyba jeszcze. Wiozłam je w takich wielkich plastikowych workach. Musiało to nieźle wyglądać, pociągiem do Warszawy. No bo tam jeszcze nie znałam zbyt wielu osób, nie miałam skąd takiej fantastycznej takich kostiumów załatwić. Muszę muszę powiedzieć, że polityczki przeróżne w tym świętej pamięci Izabela Jaruga Nowacka bardzo dopisały wówczas przebrały się, były, mówiły. To właściwie był pierwszy raz, kiedy przypomniano w Sejmie to, że kobiety

prawa otrzymały czy walczyły później, że nasza historia, herstoria jest krótsza. Jeżeli myślimy o dzieleniu władzy z mężczyznami. No i to jest chociażby przyczynek do tego, o co pani, znaczy przyczynek odpowiedzi na pani pytanie. Wiedząc o tym, rozumiejąc, że nie mamy

tak długiej herstorii, chociażby uczestniczenia we władzy, czy umiejętności współdziałania, bo to też jest bardzo istotne, możemy wyciągnąć wniosek, zobaczyć jak to wygląda na przykład w świecie polityki, no i stanąć razem. Polkom się to zresztą mówię o Polkach, ale jesteśmy na Śląsku, więc może zaraz sprecyzuję pewne rzeczy, bo to jest bardzo ważne. Tym bardziej, że i Polki i Niemki w tym samym roku uzyskały prawa wyborcze bierne i czynne. Niemki nawet kilka dni wcześniej, też w listopadzie, ale bodaj, a my dopiero 28.

Zresztą w bardzo wielu krajach wówczas ta rzecz się wydarzyła, bo to było pokłosie dłużej już trwającej walki kobiet o prawa obywatelskie czy sufrażystowskie, bo różne były nurty. W Wielkiej Brytanii to były sufrażystki, trochę inaczej wyglądało to we Francji i tak dalej, i tak dalej. Ale Niemki, Polki, czyli czytaj pomiędzy Ślązaczki.

te prawa miały od 1918 roku. Natomiast chcę powiedzieć, że za prawami wyborczymi idą prawa obywatelskie. Też o tym zapominamy, bo prawo bycia polityczką, brania udziału w tworzeniu prawa jest dobrą drogą do tego, aby zmieniać prawo na rzecz kobiet, czyli trzeba tam być. Wtedy to były bardzo oczywiste dla nas dziś rzeczy, czyli prawo kobiet do nauki, do powszechnego wykształcenia, do tego, aby mogły pójść na studia. To w dalszym ciągu był problem. Yyy to były także prawa związane z reprodukcją, też

tak to teraz nazywamy, ale właśnie z byciem matką, yyy z byciem w połogu, z byciem yyy potem osobą, która utrzymuje dom yyy i wychowuje dzieci. Yyy, no zresztą bardzo kuriozalne prawo yy z tym związane wydał właśnie Sejm Śląski. O czym też zapominamy, gdyż w w okresie

II Rzeczpospolitej województwo śląskie było autonomiczne i miało własny Sejm, który też wydawał przeróżne ustawy. Jedną z nich była słynna ustawa celibatowa. To właśnie była ustawa, która zakazywała kobietom zamężnym wykonywania zawodu nauczycielki. Uznano bowiem, że taki zawód nie przystoi

zamężnej kobiecie, gdyż po pierwsze bierze ona już udział w tej relacji z mężczyzną, więc może już inaczej myśli i mogłaby być zagrożeniem dla młodzieży, którą wychowuje i uczę. No a poza tym przede wszystkim powinna być panią domu i spędzać czas przy dzieciach i w rodzinie, no aby ją kształtować. Zresztą to też jest bardzo ciekawe, bo oczywiście to jest reperkusja prawa pruskiego, prawa czy bardziej nawet już

niemieckiego, ale ciekawe jest co innego. To, że kobiety właściwie w bardzo wielu jurysdykcjach i w bardzo wielu kulturach były przypisane do tego bycia w domu i dawania tej pierwszej lekcji o życiu. I to zazwyczaj była lekcja religijna i kulturowa i obyczajowa. To samo mamy w judaizmie.

Katolicka rodzina to też oparta właściwie na kobiecie w tych pierwszych latach. Tutaj możemy o tym dyskutować. To jest wielka historia. Zatem yyy oczywiście znajomość yyy tego, skąd się wzięłyśmy w sensie publicznym yyy daje nam pewną moc yyy którą możemy yyy dziś wykorzystywać yyy i na przykład nie dziwić się różnym rzeczom. Kobiety mogą się mężczyźnio, ale kobiety, żeby wiedziały to o sobie. Na przykład warto wiedzieć, że feminatywy w polszczyźnie były już dawno temu, bo kiedy właśnie kobiety wywalczyły

prawa wyborcze i mogły pracować, mogły się znaleźć na rynku pracy, to bardzo chciały się nazywać zgodnie ze swoją płcią. To było dla nich wyróżnienie, to było dla nich yyy wreszcie utwierdzenie tego, że rzeczywiście mogą. Więc były profesorkami, doktorkami, ale też pracowały w zakładach rękodzielniczych. Były kamizelczarkami, a nawet guziczarkami. Nie potrafię nawet tego wypowiedzieć, ale może dlatego, że po prostu nie posługuję się na co dzień tymi feminatywami z okresu międzywojennego.

Zatem polszczyzna fantastycznie się rozwijała w tę stronę. Dzisiaj budzi to zaniepokojenie. Już nawet nie budzi to zaniepokojenie językoznawców i osób, które zajmują się historią języka polskiego, ale właśnie ludzi takim codziennym rozmawianiu o tym. Więc myślę, że świadomość tego, że miałyśmy to od dawna jest właśnie taka pouczająca i jest dużo takich przykładów, tak samo kwoty, bo kobiety często mówią, że po co nam kwoty, czyli właśnie jest kwota w prawie wyborczym, że jak, że te 35%

innej płci osób na liście musi występować. I też się wszyscy, znaczy często osoby krzywią, że to taka poprawność polityczna, że to sztuczna, że to jest jakiś wymyślony komponent, że to jest to samo zło z Europy Zachodniej. Tymczasem mamy takie doświadczenia sprzed 100 lat z Cieszyna,

gdzie kobiety weszły do rady Księstwa Cieszyńskiego, zaproszone przez mężczyzn, bo bardzo dobrze cała społeczność wiedziała, jak dużo wnoszą kobiety do działań społeczności, jak są bardzo potrzebne właśnie jako te sieciujące jednostki, jako te bardziej może otwarte

na różne grupy społeczne. osoby też inaczej postrzegane jako bardziej bezpieczne, jako ktoś komu można o wiele więcej powiedzieć. Warto to wiedzieć o sobie, skąd przyszłyśmy >> i ten projekt właśnie, którego jest pani autorką, brakująca połowa dziejów miasta Gliwic

jest wspaniałą okazją, żeby tą historię poznać, no i żeby mieć jakieś spojrzenie na przyszłość. >> Odbył się już spacer 18 października. był wspaniały. To znaczy ja o tym mówię z takim podziękowaniem dla uczestniczek i uczestników, bo byli też panowie.

Starałam się trochę z innej perspektywy pokazać różne punkty w Gliwicach. Teraz zapraszam na wykład 4 listopada na 17:00 do Muzeum w Gliwicach. Dziękuję też przy okazji Muzeum w Gliwicach za możliwość zrealizowania takiego takiego cyklu. Ten wykład brzmi to może w sposób skomplikowany, ale będzie poświęcony transnarodowej historii kobiet właśnie Górnego Śląska. transnarodowej. Yyy, dlatego, bo to też uważam ciekawe, yyy

kobiety różnych yyy znaczy różne etnicznie pochodzące z różnych narodów, ale także klas yyy czasem robiły coś wspólnie. No bo na przykład wszystkie rozmawiały po śląsku i te, które w dokumentach były Niemkami i te, które były Polkami i te, które były ślązaczkami, bo to bardzo skomplikowana historia i chciałabym po prostu powiedzieć, że ta tożsamość genderowa czasami łączyła kobiety w poprzek tożsamości

etnicznych, w poprzek narodowości. Oczywiście znamy też przykłady, że te kobiety walczyły ze sobą, ale na przykład okazywało się, jeżeli kwestia dotyczy wychowywania dzieci albo opieki właśnie nad kobietami w ciąży i i dalej pomagania potem takim za no

świeżym mamom łączy kobiety z różnych etnosów. Proszę powiedzieć, właśnie jesteśmy po spacerze, odkrywaliśmy żeńskie oblicze miasta. Czy coś w reakcjach uczestników szczególnie panią poruszyło lub zaskoczyło po tym spacerze? Bardzo miłe były uwagi i takie

satysfakcjonujące dla przewodniczki, kiedy stanęłyśmy, stanęliśmy, bo tak jak mówię, byli panowie przed kaplicą Gallich za szpitalem na ulicy Kozielskiej, ponieważ niektóre z osób mówiły 70 lat mieszkam w tym mieście i nigdy wcześniej o tym nie słyszałam. 50 lat mieszkam tutaj i nikt nigdy o tym

mi nie mówił. No to było bardzo satysfakcjonujące. Jeszcze zdarzyło się szczęśliwie, że fotograf, który z nami był uczestniczył w takim takiej sytuacji, gdy kaplica była jeszcze zaniedbana, bo teraz jest zabezpieczona i zupełnie inaczej wygląda niż kiedyś. ale mógł opowiedzieć o tym, jak wiele pochowanych było tam osób.

Yyy, bo ja mówiłam głównie o legendzie, porównując kaplicę do Touchmahal, że z miłości do zmarłej żony powstał ten ta kaplica, ale tam jest o wiele więcej osób. Rodzina Gallich miała tam przez pokolenia to swoje miejsce pochówku. Co było jeszcze bardzo satysfakcjonujące, takie reakcje tłumu, dla mnie tłumu momentami potakujące. To znaczy czułam, że yyy

taka chemia jest yyy idzie z nami yyy że się rozumiemy czasami bez słów, że y pewne postulaty, które ja proponowałam, te osoby na spacerze chciałyby, aby się zamieniły w czyn i yyy faktycznie zostały zrealizowane. Na przykład byliśmy na ulicy generała Berbeckiego. opowiedziałam o swojej roli w powiadomieniu Senatu, że pani Berbecka, Zofia Berbecka, żona generała, jest pochowana na cmentarzu centralnym. Dostarczyłam im zdjęcia, ale od tego też zaczęło się zainteresowanie moje tą osobą. No i o niej się mówi jako komunistce. Natomiast ona miała o wiele więcej różnych zasług z bycia członkinią partii

komunistycznej, jak nazywamy partię, która która powstała w pierwszych powojennych powojennych latach i była rzeczywiście objawem totalitaryzmu radzieckiego w Polsce. zrezygnowała, wystąpiła bardzo wcześnie, no i pracowała jako nauczycielka. Oczywiście znała rosyjski, ale moja mama też znała rosyjski, bo się urodziła w Drochowyczu. Moja prababcia płynnie mówiła w tym języku i po ukraińsku.

To nie jest łatwa historia i myślę, że dobrze, że się mówi o tragedii górnośląskiej, na przykład bardziej otwartym tekstem obecnie. I w tym sensie też dobrze, że mówi się o historii kobiet czy o historii quir, o czym mówiła ostatnio w Gliwicach Joanna Ostrowska w bibliotece na Zawiszu Czarnego, ponieważ to są takie obszary wyrzucone i

takie grupy wyrzucone z historii. Kobiety mają o wiele mniejszą reprezentację, jak to mówi znajoma moja profesorka, substancjalną reprezentację w historii, czyli mało jest postaci, jest ich o wiele mniej niż mężczyzn. To się przekłada na sferę symboliczną w miastach. Dlatego to chciałam państwu pokazać, że mamy mniej ulic nazwanych imieniami i nazwiskami kobiet, że na postumentach stoją głównie mężczyźni,

że właściwie takiego kobiecego, czy też wątku idącego w stronę żeńskości też ze świecą szukać. No wiemy, że mamy industrię w Gliwicach wspaniałą. Mamy no te płaskorzeźby, które które pokazywałam na gmachu komendy policji, ale i tam występują świeckie kobiety, bo jeżeli jest mowa o kobiecie w przestrzeni publicznej w sensie symbolicznym właśnie gdzieś na pomnikach czy na detalach architektonicznych, to najczęściej są to święte. Cudownie. Yyy, ale gdzie są kobiety z krwi i kości? Tak. No i trochę tego szukałyśmy. Oczywiście znalazłyśmy natychmiast yyy rzeźby pana y Stanisława

Słodowego. Yyy ale to też ciekawe, bo jeżeli się pojawiamy, to wyłącznie w tych wątkach tradycyjnych, czyli macierzyństwo, narzeczeństwo, podobnie jak rzeźba przed Instytutem Onkologii, jeszcze z lat 30. ubiegłego wieku. Ona też pokazuje kobietę z dziećmi. To miała być ta zdrowa aryjska

kobieta, która rodzi zdrowe dzieci. Germania też była kobiecym symbolem. stała na Placu Piastów, nie wiadomo gdzie się podziała, to mówię trochę żartem oczywiście, e, ale ona też była upostaciowieniem ideałów męskich, silnego narodu, gdzie właśnie kobiety rodzą, silnych dzielnych żołnierzy. Więc naprawdę warto się nad tym zastanowić i poszukać tych wątków świeckich, które mogłyby nam dać też kontekst, w którym być może my mogłybyśmy się odnaleźć. yyy w trakcie

tego projektu są właśnie poznawane, poszukiwane te wątki żeńskie, ale bardzo mi się spodobał pomysł yyy warsztatu, który kończy yyy ten projekt, bo okazuje się, że przez te wielkie postacie tych wielkich kobiet dochodzimy do swojej własnej historii, do siebie, więc jakby wracamy do siebie. To jest takie taka zachęta, żeby przyjrzeć się sopie, tak,

i poprzedniczkom naszym w naszych rodzinach. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że to jest też rodzaj mody obecnie. No ale w Gliwicach do tej pory nie było zbyt wiele takich propozycji, takich zajęć. Tak, tak się umówiłam z muzeum, że zaczynamy spacerem, a kończymy warsztatem w weekend, 4 godziny. Osoby, które przyjdą będą

mogły przynieść zdjęcia, będą mogły przynieść swoje herstorie, opowieści o swoich babciach, ciotkach, sąsiadkach, ale też swoje opowieści, jeżeli ktoś będzie chciała, powiem jak radykalna feministka, tak? No bo to jest ten radykalny pogląd, że kobieta też jest człowiekiem. No więc ktoś, która będzie chciała yyy opowiedzieć o sobie. No bo to też jest proces i niejednokrotnie w takim przychodzą momenty, kiedy odkrywamy w sobie matkę albo babcię. Bardzo może byśmy czasem nawet nie chciały, a to się jakoś nagle dzieje i patrzymy w lustro i stwierdzamy, że właściwie jesteśmy prawie takie same, a tak bardzo chciałyśmy być inne.

To są głębokie doświadczenia, ale to są też doświadczenia konstytuujące nas jako ludzi. Yyy, no i przydawanie temu godności to też jest bardzo ważny proces, bo yyy rzeczywiście jesteśmy inaczej postrzegane. Yyy rody są męskie, yyy historie rodzin też zazwyczaj opierają się o bohaterów. Kobiety stoją na tym drugim planie. Oczywiście ja znałam te wszystkie przysłowia o tym, że kobieta jest szyją.

Średnio mi się one podobają, ale to jest moja osobista opinia. Natomiast zawsze jakiś fortel musi towarzyszyć tej naszej obecności, że my tak innymi sposobami, na przykład kokieterią, co czego też nie pochwalam, a być może to właśnie dlatego, że nie wiemy jak się zachowywały nasze poprzedniczki, nasze

krewne, które które wcześniej ten swój los też w jakiś sposób tworzyły, żeby swoje własne wzory znajdować i się na tym budować. To będzie taka próba, bo to też wymaga szczerości. Nie każdy jest na nią przygotowany, nie każda jest na nią przygotowana w sferze publicznej,

ale myślę, że taka taka wspólnota, która się stworzy na tych warsztatach będzie mogła też pomóc w dalszych poszukiwaniach już indywidualnych. Na koniec, jeśli miałaby pani zachęcić gliwiczanki jednym zdaniem, dlaczego warto włączyć się w działania Rady Kobiet? Dlaczego warto przyjść na spacer, na wykład, na spotkanie? Czy może nawet napisać maila i dowiedzieć się czegoś?

Włączyć się w tworzenie rady kobiet warto dlatego, że można poznać wiele ciekawych kobiet z naszego miasta. To jest wielki walor i pomóc potem innym z kolei kobietom. A Herstorią warto się zainteresować właśnie historią kobiet, ponieważ nie ma jej za wiele w szkole. Nie mówiliśmy do tej pory w ten sposób o historii, czy to naszego regionu, czy naszego kraju.

Zobaczyć kobiety w historii, to właśnie uzupełnić tę brakującą połowę dziejów. >> Dziękuję bardzo za rozmowę. Bardzo >> moim i państwa gościem była doktor Małgorzata Tkaczanik. >> Dziękuję pięknie.

Radio Imperium Kliknij, aby słuchać na żywo