Rozmowa Dnia | Gabi Blacha
W dzisiejszej rozmowie Adam Żaak miał przyjemność rozmawiać z wokalistką i kompozytorką, Gabi Blachą. Dowiecie się o koncercie, który odbędzie się w najbliższy weekend oraz i przyszłych planach wokalistki. Dodatkowo Gabi opowie o swoim ojcu, Norbercie Blacha i dziedzictwu, który on zostawił.
Transkrypcja materiału
Transkrypcja automatyczna — może zawierać drobne błędy.
Radio Ekspertów i Pasjonatów. W naszym studiu witamy dzisiaj panią Gabrielę Blachę, ale Gabriela nie lubi, jak się do niej mówi Gabriela, czyli Gabi. >> Nie no, nie, że nie lubię, ale chyba przywykłam już do Gabi po prostu. >> Gabi Blacha to się ładnie lepiej jednak mówi. Gabriela Blacha. Gabi Blacha jest okej wszystko. >> Witam serdecznie. Yyy, byłaś niedawno w naszym studiu. No niedawno to już jednak troszkę czasu minęło, miesiąc, dwa. >> No ale to jednak wiesz, bliżej niż dalej. >> To było w momencie ogłoszenia, że się ukazała płyta. >> Tak, dokładnie. Tak.
O płycie też będziemy dzisiaj mówić, ale zaczniemy od Adama i Ewy. Zaczniemy od twojego taty. We wrześniu się okazuje, dobrze pamiętałem, że we wrześniu, tylko nie wiedziałem, że to 28 będzie rocznica urodzin taty. >> Tak. >> Do dzisiaj się w zasadzie z tym nie pogodziłem i chyba wiele osób się nie pogodziło, że taty już nie ma wśród nas. To był tak fantastyczny muzyk. Ja go poznałem zupełnie w nieoczekiwanych, w nieoczekiwanej sytuacji. Ktoś mnie kiedyś poprosił, żebym zaśpiewał i zagrał na ślubie właśnie w kościele wszystkich świętych, gdzie tata był organistą >> i ja nie byłem zupełnie świadomy.
Jeszcze wtedy nie znaliśmy się i mówi: "Okej, dobrze. Kto tam gra?" Norbert Blacha. Kto? Norbert Blacha. Tata już był sławny wtedy. Modlitwa o pokój i tak dalej. wszystkie te sprawy. Mówię, ten Norbert Blacha. No tak, tak, tak. M to ja nie idę. Oczywiście potem pojechałem, poznaliśmy się tata miał taki, tak odniosłem wrażenie, że miał taki dar zjednywania sobie ludzi natychmiast. Też go tak, też go tak odbierasz jako córka? >> No tak. I to myślę, że przebija się też
właśnie we wszystkich rozmowach, które na przestrzeni tych 13 lat, od kiedy taty nie ma, yy to mam przyjemność, że tak powiem, y spotykać ludzi, którzy znali go. Bardzo często się śmiałam, na przykład grając też własne koncerty, że gdzieś jechałam i okazywało się, że ktoś
mówi: "A ja znałem pani tatę albo albo kojarzę". I ja sobie zawsze w głowie tylko myślałam, aha, ojciec, zawsze musisz być pierwszy. Yyy, tak żartem oczywiście, ale a z drugiej strony te wspomnienia, bo to faktycznie no jeździ się w różne zakątki, że tak powiem, czasami i nawet tego naszego kochanego kraju, yyy to naprawdę fajnie jest to
usłyszeć yyy jedną taką, taki pierwiastek, który w zasadzie łączy wszystkie te rozmowy dla mnie na przestrzeni tych lat, że ludzie nie mają z tatą złych wspomnień. I dla mnie jako córki jest to szczerze najpiękniejsze takie świadectwo też w ogóle tego, jakim był muzykiem, jakim był człowiekiem, że to no właśnie co co poza nami zostaje, tak? No właśnie twórczość i to jak ludzie nas zapamiętają. A ja się cieszę, że tato zapisywał się w nich tak serdecznie i tak ciepło. Yyy, co nie oznacza, że na pewno jako człowiek nie był wymagający. >> Oj, był bardzo wymagający, >> ale wymagał też bardzo dużo od siebie.
Y, >> od siebie właśnie od siebie o tym mówię. Myślę, że my z siostrą też to przejęłyśmy, że też mamy taką zresztą tak razem tato razem z mamą nas wychowali, że m faktycznie z otwartością zawsze idziemy do ludzi. Myślę, że też też wymagamy dużo od siebie, ale przede wszystkim no z takim
balansem, że że gdzieś ta też rodzina też zawsze tak jak dla naszych rodziców była najważniejsza, tak i dla nas jest. >> Tata chyba nie miał takiego typowego parcia na szkło, jak mają niektórzy muzycy, że chcieliby, żeby ich było wszędzie pełno w mediach i tak dalej. M >> tata był raczej skromnym człowiekiem. >> Myślę, że tak.
Nie wiem czy to też jest tak, że w innych czasach, no załóżmy na innym etapie w w dzisiejszych jakby porównać te czasy, a wtedy kiedy tato jakby rozwijał swój swoje umiejętności m to w ogóle chyba inaczej wyglądało. Ta nie wiem popularność, jakkolwiek byśmy ją nazwali. Faktycznie, no tata no
jednając sobie po prostu ludzi, po prostu pokazywał faktycznie siebie. No pamiętam też sytuację, że tato miał do wyboru pojechać gdzieś za granicę na na koncerty. M i wtedy miała się moja siostra urodzić i i powiedział, że nie jedzie, bo nie chce tracić najpiękniejszych lat jej życia. >> No. >> A to miał być jakiś taki dłuższy wyjazd. Tak, to miał być dłuższy dłuższy dłuższy wyjazd. No i mama to właśnie też tak zawsze zawsze mówiła, że no po prostu chciał zostać, chciał być bliżej po prostu rodziny. On bardzo dużo działał.
Można powiedzieć, że miarą dzisiejszych czasów jest ta popularność, którą my odbieramy za popularność, czyli ile masz wyświetleń, ile masz odbiorców, ile masz lajków. Mhm. >> Y osobiście też to mówiłam właśnie ostatnio jak rozmawialiśmy. Skłaniam się też bardzo, bardzo do tego, że nie nie idźmy w ilość, a idźmy w jakość, bo właśnie tata szedł w tą jakość i y no
wielokrotnie organizując nawet też festiwal obecnie jego imienia, który ludzie znają jako wesoły wędrownik, to piękne jest dla mnie to, że że ludzie raz chcą iść za ideą, chcą po prostu też być na tym wydarzeniu. Mówię tu o publiczności, mówię tu o osobach, które które biorą udział w warsztatach, gdzie wzrusza mnie to, nie ukrywam, bo rok rocznie jest tych osób znacznie więcej. >> Coraz więcej, coraz więcej. >> Tak. Tak. Przede wszystkim i >> festiwal się rozrasta. >> Tak. I to jest No tak. czuję taką odpowiedzialność za za to za to dzieło, ale >> no wiesz, tata patrzy z góry, czuwa, >> ale przede wszystkim radość, że to może się po prostu dziać. Także mam takie poczucie dużej wdzięczności za za to za tą wesołą wędrówkę która jest utkana wiadomo, że z różnych organizacyjnych perypetii. Ale to ile
feedbacku takiego pozytywnego wraca i jak ludzie żyją tym wydarzeniem jest myślę, że tą esencją, którą tato dawał, kiedy żył i jakby, że jego dla niego zawsze zawsze najważniejszy był po prostu człowiek. Yyy, no ja też tak swoje zespoły na przykład też buduję, że ja się cieszę, że owszem mam fantastycznych profesjonalnych muzyków, którzy przede wszystkim są moimi przyjaciółmi i i to nawet jak tata działał na Akademii Muzycznej w Katowicach i gromadził wokół siebie dekady studentów, bo to tak trzeba powiedzieć, >> to niesamowite jest dla mnie to, że ci studenci jak do których teraz gdzieś tam ta informacja po prostu jakoś tam dociera, że taki festiwal jest, no to
dzielą się swoimi przeżyciami, że że faktycznie te chór, który prowadził na wydziale jazzu, no to no ludzie ludzie dalej dalej żyją tymi emocjami i tym, co otrzymali po prostu podczas nie tyle co prób, ale co rozmów po prostu z blachą. Więc wiem, że miał wpływ też w jakiś sposób na wielu, taki pozytywny i to
właśnie słychać w tym wydźwięku, który no który gdzieś tam dochodzi czasami właśnie w słowach. >> Jak to się stało, że tata będąc wspaniałym muzykiem, wykładowcą, jednak nie zostawił tego fachu organisty? nie mógł się rozstać z organami jako jako organista posługujący codziennie w kościele. Nie chciał tego zostawić. >> Nie, ja tak
w dwojaki sposób patrzę chyba teraz na to, jak zadajesz to pytanie, że przede wszystkim tato kochał grać na organach. ym jego początek w ogóle yyy bo przecież on od yyy nie wiem czy miał sześ s lat yyy jak w ogóle postawił pierwsze kroki na na na tym instrumencie yyy więc
naprawdę to był z tym można powiedzieć od urodzenia. A ja na przykład po w po śmierci taty patrzyłam patrząc na organy zrozumiałam, że to jest niesamowity instrument, bo masz do dyspozycji orkiestrę. I w zależności jak nią podyrygujesz, tak ona zagra żywy organizm poprzez twoje
palce. Ja uważam, że tata >> i dwie nóżki. >> Tak, tak, dokładnie. Tak. No jeszcze głowa na jeszcze głowa na karku. To to też >> ja taką słyszałem, nawet nie pamiętam kto mi to mówił, że tata się nie mógł doczekać momentu, kiedy podrósł na tyle, żeby już nie grać tylko rękami, ale jeszcze włączyć nogi właśnie do do tego, bo tam mu brakło tak, bo ta para, która idzie z organ, no to no to tak, oczywiście ona jest w
palcach, ale doskonale wiemy, że w tych nogach dużo się dzieje. Tak. I to wcale nie jest takie to można sobie wyobrazić tak jakby basistę, który gra po prostu na strunach. No to to są właśnie nogi organiste, tak? Lewa noga, która daje po prostu tym basem. No jest to no fantastyczne, tak? I tata chyba no tata
grał do końca, tak jakby do ostatnich swoich dni grał na po prostu organach we wszystkich świętych. Myślę, że on by nawet nie umiał się z tym rozstać też. poprzez to w co wierzył i to jaki był i to coś po prostu przenikało. To było po prostu prawdą. No i >> wiara była dla niego bardzo ważna, prawda? >> Tak. Tak. I to jest i to wydaje mi się, że jest po prostu też taka jego tożsamość. I to jest piękne. To jest >> odchodził w takiej ufności Panu Bogu, że wszystko będzie dobrze. >> Tak. Mało tego, yyy
też tato przecież działał w festiwalu Kanta Tadeo. No wszystko krążyło wokół muzyki też gospel, choć nie tylko, bo była to muzyka i teatralna, była to muzyka i orkiestrowa, były to reklamy, były to dingle do radii, były to piosenki dziecięce, kolędy, muzyka rozrywkowa,
więc >> wszystko co kto mu zaproponował to nie mówił, że nie, no damy radę, zrobimy, będzie >> tak. No nie chcę powiedzieć, że był takim >> bardzo uniwersalnym muzykiem był. >> Tak, ale we wszystkim co robił zawsze było słychać no tą jego harmonię i i
jego serducho w tym. >> No harmonię cudowną robił. Tata jak zachorował, to ty już byłeś, że tak powiem, kolokwialnie na swoim? Nie, jeszcze nie, jeszcze nie. >> Nie, nie, nie, nie, nie. Byłam, byłam studentką na na pierwszym roku. >> Zaczynałam studia. No i no i tak to się podziało.
Ostatnią płytą to chyba były kolędy, prawda? Ostatnią płytą, którą tato wypuścił, to faktycznie były kolędy, ale jeszcze była jego płyta organowa, >> na którą się zdobył, że nagrał swoje swoje improwizacje. >> Wiem, bo dostałem właśnie płytę z kolędami i no już wiedzieliśmy wszyscy wtedy, że tata się zmaga z chorobą. No ale nie dał po sobie poznać, żeby >> nie, bo tato miał silną wolę życia, bardzo był też takim silnym człowiekiem,
>> ale nie chciał zaczarować tej rzeczywistości. Wiedział, >> chciał żyć normalnie i żył normalnie do końca. Myślę, że to jest w ogóle też cenne, y, cenne, choć trudne, ale bardzo cenne, y, kiedy ktoś nam zachoruje bliski, by dać tą to uczucie normalności. Y, to nie znacza, że się omija ten temat. >> Współczuć, ale nie rozczulać się. >> Myślę, że wpół Bardzo często też spotykaliśmy się z takim określeniem, że ludzie w ogóle chorzy niekoniecznie lubią współczucie. współczucie no ma okej wiele wymiarów, tak, ale >> ale mimo wszystko, że musi być normalne funkcjonowanie, normalne wymaganie. A jeśli myślę, że to zależy po prostu od tej drugiej strony, czy będzie w stanie coś zrobić, coś powiedzieć, gdzieś pojechać, to po prostu zostawić do decyzji właśnie nie pozbywać się osoby chorej decyzyjności, jeśli to oczywiście
jest możliwe, bo sytuacje są różne. >> Modlitwa o pokój to chyba taki najbardziej sztandarowy utwór taty. Nie wiem czy wiesz, on się zrobił bardzo popularny na Ukrainie z ukraińskim tekstem. znaczy tłumaczony tłumaczony na ukraiński tekst, który jest tam 2 lata temu był w Gliwicach zespół, który śpiewał >> pięknie trzech facetów śpiewało
modlitwę o pokój. To kończąc ten wątek, ja myślę, że możemy posłuchać modlitwy o pokój. Nie wiem, czy w archiwum znajdę to wykonanie gości z Ukrainy, ale na pewno jakieś znajdę. Super. >> Czyli modlitwa o pokój kończy tę część naszej rozmowy. >> Dobrze.
Nad naszą ziemią nie wznosi się. Lecz już nigdyś mieś nad naszą ziemią nie wznosi się pokój Panie nas. To teraz zmieniamy diametralnie temat. Co prawda też od Adama i Ewy zaczynamy, ale cóż. Urodziła się Gabi Blacha, jeszcze wtedy Gabriela. I co? I nagle tata zauważył, że w małej
dziewczynce drzemią talenta muzyczne. To tak po prawdzie to nasza, mówię nasza akurat specjalnie, ponieważ to moja siostra zapoczątkowała ten ten tor muzyczny, jeśli chodzi właśnie tutaj o dzieci Norberta Blachy, >> bo zaczęła śpiewać piosenki z dziecięce, do których taton pisał po prostu muzykę. Powstał taki zbiór w ogóle też piosenek Dzień dobry muzyko, takie piosenki po prostu, które opowiadają o muzyce. miały wejść, że tak powiem, też do szkolnictwa, do edukacji wczesnoszkolnej i szkolnej.
A ja w tym wszystkim towarzyszyłam i ja byłam zawsze się śmieję tym opóźnieniem, tym delayem, ponieważ >> ja jestem ta druga, tak? >> Nie, ponieważ ja po prostu miałam trzylatka, moja siostra sześć i wiadomo, że sześciolatek śpiewa trochę inaczej niż trzylatek. W związku z tym ze mną mieli rodzice zawsze trochę przeprawę w studiu jak nagrywaliśmy, ponieważ ja bardzo lubiłam przekręcać słowa i to, >> ale nieświadomie. >> No jakby nie chcę powiedzieć, że że złośliwiec też taki czasami ze mnie wychodził, ale ale no bardzo mnie prosili rodzice i to czasami po prostu długo trwało, więc tor muzyczny zapoczątkowała śpiewający moja siostra, po czym ona wylądowała na na fortepianie, a ja poszłam na skrzypce. I jak pytałam
nawet jakiś czas temu moją mamę, skąd, skąd w ogóle mi się to wzięło, czy ja to mówiłam gdzieś wcześniej, że chcę, on mówi: "No właśnie nie, po prostu sama powiedziałaś, przyszłaś i powiedziałaś: "Chcę iść na skrzypce, chcę grać na skrzypcach". Może to też nie było akurat takie dziwne, ponieważ mój dziadek, czyli tato taty, który też się nazywał Norbert Senior, to grał na skrzypcach i sięgając
jeszcze dalszego pokolenia to pradziadek był lutnikiem, więc gdzieś tam w Genach te skrzypce zostały. >> No chyba, chyba mimochodem. A dziadek właśnie ze mną bardzo dużo przede wszystkim ćwiczył. Hmm, więc ten korzeń, taki gen muzyczny, no sięgał po pokoleń.
No i tak muzycznie rozwijałyśmy się z siostrą, gdzie też zaznaczyć myślę muszę, że rodzice nigdy nas nie pchali na zasadzie takiej, że teraz będziecie muzykami. Absolutnie nie. Właśnie to było tak naturalnie wprowadzane. znaczy naturalnie wprowadzane, po prostu robimy razem sobie pamiątkę po prostu muzyczną, bo piosenki dziecięce ymm, które które zostały zrealizowane, to dla nas do dziś są naprawdę takim pierwiastkiem pełnym radości, cudnym y
cudnych wspomnień, więc cieszę się, że to zostało, ale też cieszę się, że umiemy z siostrą tak dużo kontynuować tego, co zostawił po prostu tato. Czasami tak bywa, że rodzice będący muzykami nie chcą, żeby ich dzieci szły w tym samym kierunku. Wręcz odradzają. Jak to bywa, jabłko od jabłoni bardzo często daleko nie odpada. No i
niespecjalnej radości rodziców, dzieci jednak kontynuują tradycję rodziny muzyków. Jak to było u was tata? Y, jak mówisz, nie pchał was na siłę, ale nie odradzał. mówi, że to ciężki kawałek chleba, ten zawód, muzyka i tak dalej. Chyba nie miałyśmy takiej rozmowy, że
gdzieś siedzieliśmy przy okrągłym stole i rodzice kiedy usłyszeli nasz wybór już studiów, no bo wiadomo na etapie kiedy chodzisz do szkoły muzycznej jeszcze możesz się gdzieś tam jakby może wycofać albo zastanowić, >> ale myślę, że to naprawdę wyszło naturalnie, szczególnie, że rodzice widzieli, że że to są nasze pasje, że to
nie jest coś, co nas blokuje, co nie wiem jest jakimś ciężarem. To z czym to się wiąże, jaka jest droga, to myślę, że po prostu obserwując nasz dom widziałyśmy, miałyśmy tego świadomość. Więc nie, ja na przykład do dziś też pamiętam, ponieważ ja jeszcze rozwijałam
prócz skrzypiec równolegle śpiewanie po prostu zawsze było mi na równi po prostu ze skrzypcami. I pamiętam ten moment na przykład, kiedy zdawałam na Akademię Muzyczną, y, bo były jakby przyszedł ten moment, że można było podejść do egzaminów, ale akurat to był rok, kiedy nabór na wokalistykę jazzową zamknęli. Jedyny rok w karierze chyba jazz w Katowicach. No i
ja oczywiście trafiam na ten rok się śmieję, że ja tak zawsze zawsze fajnie trafiam >> i wtedy rodzice mnie wypchali na skrzypce, ale wtedy ja nie byłam taka, można powiedzieć wprost szczęśliwa, ponieważ nie wiązałam nigdy swojej przyszłości ze skrzypcami. A moje życie dzięki skrzypcom rozwinęło się tak, że one spowodowały też to, że ja zaczęłam pisać swoje rzeczy. Więc ten instrument jednak m >> na coś się przyda. bardzo dużo pozwala nam po prostu też w życiu. A wokal
robiłam tak czy siak, no już jak była tylko ta możliwość zaraz równolegle. Więc myślę, że to co to był chyba taki jedyny moment, który pamiętam, że rodzice mnie do czegoś popchali, ale to też nie było na zasadzie takiej, że wypchali i i żebym spełniła ich oczekiwania, nie tylko widzieli w tym jak >> uważam, że to jest twoje życie i masz sobie je zagospodarować. >> Tak, ale stwierdzili, że w tym jakby jest też jakiś sens. Trafiłam do fantastycznego profesora Henryka Gębalskiego i i bardzo dużo mu też no zawdzięczam i i fantastycznie jest mieć ze swoim profesorem też taki kontakt po studiach.
Myślę, że to jest bardzo też cenne. >> Y z perspektywy czasu teraz już było studia, no to już parę lat temu skończyłaś. >> Tak się dzieje. >> Zmieniłabyś coś w swoim życiu? Startujesz z tego samego miejsca. Teraz masz zdawać na Akademię Muzyczną albo inne plany. >> Nie, >> nie, >> nie. Właśnie nie. Mówię to z uśmiechem, co też może widać. No nie zmieniłabym, bo >> Czyli pasja była twoją pracą i praca jest twoją pasją. >> Tak. >> Jesteś szczęśliwa pod tym względem. >> Tak. Nieustannie chcę to rozwijać.
nieustannie chcę mając cele, pomysły w swojej główce, które gdzieś tam sukcesem zapisuje, no staram się je krok po kroku realizować. No wiadomo, że życie pisze różne scenariusze, ale na to już wpływu nigdy człowiek nie ma. Ale nie zmieniłabym, bo najwyraźniej, ale tak jest, przecież w życiu nie ma przypadków, >> nie ma. Tam jest wszystko zaplanowane. Yyy, no i tak przyszedł taki moment, że yyy Gabi nagle serce piknęło mocniej na widok pewnego faceta. I co było dalej?
>> No i dalej y ten, że tak powiem, owy Kuba stał się y tytułowym Kubą płyty Jakubowy Dar. Tak, bo, bo dzięki mojemu mężowi, który też dodatkowo uwierzył i powiedział: "Rób, rób dalej, rób swoje" i no nie ukrywam, że jest Kuba dalej takim też dla mnie napędem, bo bo dzięki niemu powstał Jakubowy dar, a kontynuując, no powstał kolejny też
album okamknienia, który się ostatnio ukazał, więc no rodzinnie też Mamy dwóch synów, >> którymi się teraz Kuba opiekuje, kiedy ty siedzisz tutaj i opowiadasz o starych dziejach. Pozdrawiamy Kubę bardzo serdecznie i maluchy też. >> Maluchy? No właśnie. Maluchy już mają teraz >> 2 i s lat. >> 2 i s >> tak >> to ten sestolatek to już No właśnie 6 lat to jest taki wiek, kiedy już wiem co ta mama robi. No więc jak. Idę w kierunku mamy też biorę mikrofon czasami w rękę i udaję, że śpiewam. Hmm, nie mamy czegoś takiego yyy, że chłopaki muszą brać mikrofon yyy do ręki, ponieważ oni cały czas albo gadają, albo śpiewają. Yyy nawet się śmiałam, że ten młodszy też yyy jak byliśmy na wakacjach, to są takie w internecie też rozśpiewki i codziennie, ale naprawdę z ręką na sercu mówię, codziennie upominam się o
tą 10minową rozśpiewkę. Mówi mama mimę mamo mu i myśmy już nie chcieli tego słuchać, ale no no nie chcę powiedzieć, że to jest jego ulubiona piosenka, ale taka piosenka, która na pewno działa, żeby czasami podczas drogi gdzieś tam też nie płakać, więc i śpiewa jakby naturalnie to też u nas się dzieje. Nie ma czegoś takiego, że że pchamy. Owszem,
sami po prostu mówią, co by chcieli. Tobiasz akurat też od od najmłodszych lat też jeździł ze mną na koncerty, na warsztaty. Też też wszystko mógł obserwować. Zresztą młodszy młodszemu jakby też to też to jest dane. Co wybiorą, to wybiorą. Mają swoje jakby typy instrumentów,
znając właśnie mój mój zespół i i moich instrumentalistów, do których zawsze mogłem podejść. Wujku, pokaż mi. Y, więc tak na mogą po prostu zaprzyjaźnić się z tym środowiskiem, ale to nie oznacza, że oni to wybiorą. Tak, >> ale wiesz, tak nieświadomie siejesz, może jakieś żniwa będą z tego. >> To co bym na pewno chyba chciała, ale to pod takim kątem, że jeżeli, że jeżeli
wybiorą pójście ewentualnie do szkoły muzycznej, to żeby po prostu mieli z tego, żeby to było ich też pasją. Czy to się przerodzi ta pasja w w konkretną kiedyś pracę w tym w tym zawodzie? To życie pokaże. Na pewno myślę, że są o to po prostu już bogatsi, no bo mają szersze pole widzenia, bo jednak muzyka, tak jak właśnie zostałam mamą, to wszyscy mówili: "Abo masz pamięć muzyczną, masz pamięć muzyczną". Ja no okej, mam, mam. No ale dopiero jak miałam dzieci, to zaczęłam rozumieć o co tak naprawdę w tym chodzi. I uważam, że to jest bardzo ciekawe obserwować jako muzyk swoje dzieci, jak w ogóle funkcjonują w tym w ogóle w świecie muzyki, dźwięków i
myślę, że im to chociażby w życiu po prostu kiedyś tak zaowocuje to takie doświadczenie muzyki. >> Ponieważ twój tata wymyślił takie piosenki dla dzieci, to może też pójdziesz tym tym tropem jakoś gdzieś tam? Yyy, no powiem tak, mamy swoje na pewno z starszym synem kołysanki, które mam nadzieję, że za jakiś czas uda nam się też zrealizować, tak po prostu jako pamiątkę, bo są to dwie takie kołysanki, które razem po prostu śpiewamy i no i aż żal by było tego po prostu nie
uwietrznić, tak nawet dla siebie. A, a czy coś yyy gdzieś to pokażemy, żeby inni mogli poczuć takiego ciepła rodzinnego, które stworzyliśmy w naszym domu? To no to zobaczymy. >> Yyy czas nam bardzo miło płynie, Gabi. O, już nam się zrobiło yyy bardzo potężna audycja jak na nasze warunki radiowe, ale to fajnie. Już tak od Adama
i Ewy zaczęliśmy, już jesteśmy w naszych czasach, już teraz rozkoszujemy się twoimi osiągnięciami. To teraz plany, plany bliższe i dalekosiężne. Zaczniemy od tych bliższych. A w ogóle nie zaczniemy od płyty. Jak się sprzedaje płyta, skoro już mówiliśmy o płycie, o okamgnieniu. >> Płyta, że tak powiem, no faktycznie, ja też zaczynam taki moment, no bo ona wyszła w wakacje i to był dla mnie czas
po prostu promocji. Zresztą nieustannie jest. No i faktycznie koncerty się pojawiają teraz na na też na horyzoncie właśnie już. Co prawda taki koncert zamknięty 18 września, ale ale będziemy grać akurat w trio, potem 13 listopada yyy podczas festiwalu yyy Palm Jazz Festival. Yyy, ale w tym wszystkim jeszcze jest 28 września, yyy, wędrownik
>> i rocznica rocznica urodzin taty. >> Tak, dokładnie. Tak, także bardzo serdecznie zapraszam z całego serca na to cudne wydarzenie y, które odbędzie się o godzinie 20:00, 28 września w kościele Wszystkich Świętych właśnie w niedzielę 28 września. >> No to fajnie, że to trafiło w tym roku w niedzielę. Tak, także jakby korzystam
no z takiej takiej okazji tej urodzinowej, więc koncert też już jestem po rozmowie właśnie z dyrygentem, który będzie prowadził te warsztaty, bo koncert jest poprzedzony warsztatami. >> Łukasz Łoboda. >> O, o >> tak. Także bardzo się cieszę >> Górą. Raz, że Gliwice górą, a dwa Łukasz też
wychował się na muzyce taty >> i przesiągł ją tak samo, tak samo w jakiś sposób jak ja. Więc bardzo się cieszę, że że Łukasz jest w tym przede wszystkim teamie nie tylko tegorocznego wydarzenia, ale żalę ogólnie, że podczas całego tego festiwalu jakby zajmuję się tą częścią churalną stricte, co z czego ja się po prostu bardzo cieszę, ponieważ tak jak mój tato przyjaźnił się z panią Krystyną Krzyżanowską Łobodą, Łukasza. >> Tak, tak. Ja po prostu z Łukaszem się przyjaźnię i bardzo, bardzo tak rodzinnie też do siebie jesteśmy nastawieni, więc to jest fajne jak taki brat i siostra i cieszymy się, że możemy też kontynuować takie relacje.
Ale państwa zapraszam na właśnie fantastyczny koncert y no taki urodzinowy, bo będzie on miał wymiar taki urodzinowy pod kątem repertuaru. Sięgniemy też do nowych rzeczy, które nie były śpiewane dotychczas po prostu na festiwalu, ale odkrywamy po prostu też nowe zakamarki tej przestrzeni twórczej blachy. >> To będą w większości nowe opracowania zupełnie, czy tam tylko nieliczne? Nie, nie, my nie opracowujemy. Yyy, tylko my sięgamy do jakby utworów yyy taty.
>> Bierzemy je na warsztat, y a mówię nowe, ponieważ one jeszcze nie były śpiewane na y w ogóle na festiwalu. >> Aha. >> Także odkopujemy te rzeczy, które które gdzieś tam jeszcze nie zostały wypchnięte na powierzchnię. >> A dużo takich rzeczy macie jeszcze w zanadrzu? Jest tego trochę. >> Jest tego jeszcze trochę. >> Jest tego trochę. Jak ktoś kiedyś mnie pytał, czy zrobiliśmy archiwizację na przykład twórczości taty, no to idzie nam to wolno można powiedzieć i sukcesywnie, bo
z drugiej strony wędrownik też pomaga właśnie to, żeby nie wiem przepisywać nuty z rękopisów na no na takie już jakby dostosowując do do potrzeb dzisiejszych czasów i no i tego, żeby one były przede wszystkim czytelne dla uczestników, którzy też jeżeli ktoś Ktoś bardzo chce jeszcze może się oczywiście zgłosić na warsztaty, które startują 27 września i nie trzeba się bać. Łukasz naprawdę fantastycznie prowadzi warsztaty i jest świetnym dyrygentem. Y także utwory są
różne, ale widzę, że ludzie bardzo, bardzo pozytywnie reagują. Ja jestem aż po ostatnim roku chyba jak graliśmy co prawda gospodowe w Katowicach, ale lawina na przykład maili, która spłynęła od uczestników, ile ile im dały warsztaty, ile w ogóle to wydarzenie, jak się fantastycznie czuli, no jest bardzo dużym takim odzwierciedleniem tego, jak warto być wytrwałym i mówię to w stronę nawet siebie i cierpliwym, bo tej cierpliwości wielokrotnie mi brakuje. Ale warto jest po prostu gdzieś kontynuować też
no to dziedzictwo, które po prostu też masz. >> Warsztaty mówisz jeszcze możliwe są dla uczestników, żeby żeby się jeszcze zgłaszali. Jak będą przebiegały te warsztaty i kto może w nich uczestniczyć? >> Uczestniczyć może w nich każdy, kto kto lubi śpiewać. Jakby tu nie stawiamy ograniczników. Można wejść i zapoznać się z wszystkim też na stronie naszej www.wesoływędrowni.pl bez polskich znaków oczywiście.
Y i i jakby to nie jest tak, że musisz znać nuty, bo to wielokrotnie też ktoś nas pyta, czy muszę. Tak. >> Dobrze, dobrze się zna. Fajnie, ale to nie jest wyznacznik, że tylko osoby, które znają nuty są na warsztatach, bo szczerze wielokrotnie widzimy, że ludzie dostają nuty, są yyy mają teksty nuty, jakby to
łączymy tą, ale jest tą opcję, ale jakby jest też dyrygent, który jakby no ma na celu też to, żeby nauczyć cię tego. I teraz mieliśmy taką sytuację, że po warsztatach, jak się wszystko skończyło, to z jednego zespołu doszła mi informacja, że dziewczyny na przykład teraz chcą śpiewać tylko z nut, bo spodobało im się. I to nie czasami nie o to chodzi, że wiem, tylko po prostu chodzi o to, jak się ta melodia układa i to widzę. Tak, dla kogoś kto zna nuty to jest naturalne, a dla ludzi to jest jakby, nie wiem, widzimy czarne winogrona i po prostu strach w oczach.
A to jakby jeżeli się spokojnie to wytłumaczy. A na takich warsztatach nie tylko poznajemy utwory, nie tylko poznajemy to jak się śpiewa, ale możemy właśnie dotknąć nut, popatrzeć, że one istnieją, zobaczyć, że one nie są straszne, posłuchać też trochę o emisji głosu. Więc poznać ludzi, to też jest bardzo ważne i o tym nie nie mogę nigdy zapominać, ponieważ fantastyczne relacje też się nawiązuje. Mało tego, pokoleniowo też mieszamy, ponieważ to nie jest tak, że tylko nie wiem 50 plus może przyjść na warsztaty. Nie, ról,
gdzie widzę, że jest ten rozstrzał wiekowy też dość spory i to jest fajne, bo dzięki temu też działamy wielopokoleniowo. No a ja lubię wielopokoleniowość z racji swojej rodziny, bo w takiej się wychowałam. Czy to jest tak, że ci uczestnicy później, nie wiem, jakieś przyjaźnie powstają i i są kontynuowane, czy tylko tak jednorazowo tam się spotykają podczas tego festiwalu, ewentualnie podczas następnej edycji festiwalu. Czy to jest tak? >> Różnie, różnie, bo widzę, że są tacy, którzy w ogóle faktycznie widzą się rokrocznie na którymś z festiwali. Są tacy, którzy jeżdżą, ponieważ wędrownik był w Żywcu już i wiem, że jakby osoby z żywca też przyjeżdżają teraz do Gliwic, więc w ogóle to, że się udało coś takiego uruchomić, że te środowiska się miaszają jest super sprawą.
Jak patrzę na to z boku, dwa są osoby, które na przykład zostają w jakimś zespole albo po takich warsztatach szukają tej możliwości, żeby gdzieś przynależeć, żeby móc dalej kontynuować, rozwijać. Fajne tak wyknęli bakcyla. Ale wiesz co, fajne jest też to, że ludzie faktycznie wracają, czekają na to, na na któreś na któreś z
wydarzeń, żeby na którymś się pojawić. Często na przykład jak ogłaszamy datę, to już są osoby takie, które już czekają. Dajcie. To jest tak fantastyczne uczucie z tej drugiej strony, jak to obserwujesz organizacyjnej, że wow, ktoś czeka, że to jest dla kogoś, >> że dobrze nie napiszesz, a to już odpowiedz. >> Tak. I yyy no dla mnie na przykład dużym dużym takim też yyy no nagrodą jak byliśmy akurat robiliśmy zapisy, wystartowaliśmy w sierpniu na war w połowie sierpnia na na warsztaty huralne i w pierwszym dniu zapisało się już po prostu pierwsze pierwsza dziesiątka już była wypełniona.
Jak ktoś powie właśnie nie wiem o tylko 10. A dla mnie to jest właśnie super, że już w pierwszym dniu umiało się zgłosić w wakacje, gdzie ludzie jakby myślą o różnych generalnie innych rzeczach, >> tak? A ludzie po prostu czekali i >> no i to tak sukcesywnie po prostu rośnie. Tak więc y więc bardzo mnie to cieszy i mam nadzieję, że no że ten wędrownik będzie mógł tak, bo jak mówiłeś, że to jest ta część, kiedy plany w przód, plany w przód są pod kątem jak rozwijać wędrownika, jak go cały czas udoskonalać, ale chodzi o ludzi, jak dać ludziom jeszcze więcej tego, co może by potrzebowali, więc różne pomysły mi chodzą po głowie w No ale przede wszystkim to, żeby żeby to mogło się po prostu fajnie rozwijać i też jestem w tym miejscu bardzo wdzięczna wszystkim organizatorom, partnerom, patronom, którzy po prostu też od lat w
tym mi towarzyszą, bo to uważam za bardzo dużym sukcesem i i cieszę się, że że oni są. >> Wędrownik rzeczywiście wędruje, już w różnych miejscach był. Planujesz gdzieś tak specjalnie i szczególnie, żeby z wędrownikiem wejść w jakieś miejsce? >> Mhm. Tak, ale jeszcze nie powiem. Aha,
okej, dobrze. I nie wiadomo kiedy to będzie. Tak. >> Y, no plany mam już na dwa lata do przodu, bo tak się, bo tak się akurat y poskładało, że, >> że z tych, w tych moich pomysłach to pod kątem rozwijania tego to, to tak plany mi sięgają, ale to jest uwarunkowane po prostu też miejsce. Mam nadzieję, że to się uda. Myślę, że to byłaby duża niespodzianka dla wszystkich uczestników, którzy na przestrzeni no tej dekady się
pojawili na warsztatach i mam nadzieję, że to się uda, że na to 15lecie, bo to będzie wtedy 15 lat za 2 lata, no uda się jakby nas wszystkich w ogóle zgromadzić. To w ogóle byłby istny hit, ale to zobaczymy, co z tego wyjdzie. No to trzymamy kciuki, żeby żeby poszło. Zresztą tata będzie czuł czuwał z góry na pewno, żeby wszystko się udało. No to wędrownik to jest jeden punkt programu przyszłościowy. A jeszcze jakaś płyta się tam kroi po drodze? >> Nie, na razie, na razie na razie masz dość. >> Nie, nie, nie. Absolutnie nie. Na razie jakby muszę się skupić na tym, co mam, żeby no żeby po prostu grać też równolegle po prostu swoje rzeczy, tak?
I to, a jak nie jest to odkryciem, no to to nie jest tak, że mam menadżera, że mam, ale bardzo chętnie jakby ktoś chciał, to pod kątem moich num mojej jakby działki to to zawsze to jest mile widziane, ale może się kiedyś znajdzie na takiej zasadzie, ale no ze wszystkim dylam sama i
no i no teraz muszę się skupić też na na po prostu na płycie, żeby ją jak najbardziej po prostu promować. yyy żebym mogła po prostu docierać do coraz więcej osób yyy żeby móc z nią przede wszystkim grać i i cieszę się, bo faktycznie do końca roku jeszcze czekają nas dwa prócz tych wymienionych po prostu takie wydarzenia, gdzie gdzie razem ze zespołem zagramy i no i to sukcesem nie będę po prostu na pewno informować w mediach społecznościowych swoich, do których też zapraszam, bo tam się nawet ostatnio ukazał klip do jednego utworu,
który się nazywa Szczęście. z płyty Oknienia, więc zachęcam do oglądania, ponieważ w to też było dla mnie wydarzenie podczas wakacji, bo uzbierało nam się 23 osoby, które wzięły niezależnie udział w tym klipie jako występujący. jest. Nagrywaliśmy to w ogóle też w przestrzeniach tutaj Gliwic i okolic
i myślę, że o takie szczęście mi w życiu chodzi, które właśnie tam zostało uwietrznione, więc zapraszam na kanał YouTube albo na właśnie na media społecznowych, Facebook czy Instagram. >> To tak się fajnie składa, że my będziemy i w radiu i w telewizji, to możemy włączyć również >> ten klip i powoli będziemy chyba kończyć. Może właśnie skończymy tym szczęściem, życząc wszystkim szczęścia. >> Tak, jak najbardziej. >> Ktoś kiedyś powiedział, nie wiem kto w jakiej rozmowie, powołując się właśnie na takie, że potocznie życzy się wszystkim zdrowia, a nie szczęścia.
Albo szczęścia też, ale przede wszystkim zdrowia. I ktoś tam odpowiedział: "No ale ci na tytaniku wszyscy byli zdrowi, a szczęścia nie mieli." Więc coś w tym jest, że to szczęście jednak tak może znakiem równości trzeba koło zdrowia i żeby to szczęście nie omijało nas. >> No taka jest prawda, że czasem najmniejsza rzecz sprawia, że pełen uśmiechów i też kolejny dzień. Tu zacytowałam akurat fragment tego refrenu z piosenki szczęście, ale myślę, że ta
codzienność i i widzenie w tej codzienności przede wszystkim tego tych fragmencików po prostu szczęścia jest dostępne na wyciągnięcie ręki i tego właśnie życzę, żeby to dostrzegać, ale zachęcam do oglądania, bo właśnie to jest to jest właśnie też to szczęście, które myślę, że czasami warto o nim po prostu nie zapom pominać w takim chaosie czasami tego wszystkiego, co nas otacza, a skupić się na tym po prostu, co mam. >> I tu postawimy sobie kropeczkę, no bo już lepiej nie można tego podsumować. Gabi Blacha była dzisiaj naszym gościem i państwa. No i życzymy ci szczęścia, >> a ja wszystkim również >> i sukcesu.
>> Dzięki wielkie. Szczęście jest tam, gdzie pokój serc i duszy trwa. Szczęście to własny kąt, do którego wracasz, bo to mój dom.


