Rozmowa Dnia | Damian Recław z Gliwickiego Muzeum

9 października 2025 · 28:48 · Obejrzyj na YouTube

W dzisiejszym odcinku Adam Żaak rozmawia z kierownikiem Działu Historycznego muzeum w Gliwicach, Damianem Recławem, który podzieli się z nami specjalistyczną wiedzą, na temat historii muzeum.

Transkrypcja materiału

Transkrypcja automatyczna — może zawierać drobne błędy.

Radio Ekspertów i Pasjonatów. Witamy wszystkich słuchaczy, witamy telewidzów, a przede wszystkim witam w naszym studio gościa, pan Damian Recław, Muzeum Gliwice. Dzień dobry. >> Dzień dobry >> panie Damianie. Wielki jubileusz przed wami. 120 lat istnienia muzeum, ale trzeba by to troszeczkę rozdzielić, bo to muzeum przecież nam się kojarzy, że dopiero od 45 roku było >> jako nasze muzeum. Przed tym to było inaczej wszystko, więc proszę coś bliżej opowiedzieć jak to się wszystko zaczęło. I oczywiście to znaczy świadomość, że

było niemieckie muzeum była zawsze, choć może nie w pełni było uświadomione jak duże znaczenie miało to niemieckie muzeum. Chodzi o to, że w czasach PRL-u uważano, że te muzeum niemieckie jest takim haat muzeum. No bo było, ale oni to trochę pejoratywnie przedstawiali jako takie muzeum, no powiedzmy, jakbyśmy dzisiaj powiedzieli prowincjonalne, takie tam coś wiejsko-miejskie, którym nie wszystko było tak jak w prawdziwym muzeum, które w PRL-u były prawdziwe, bo miały dyrektorów i inne, nie całkiem było to prawdziwe. Więc świadomość o tym, że niemieckie muzeum istniała była zawsze, natomiast nie było ono doceniane. Początki tego muzeum

niemieckiego też nie były w pełni jasne, ponieważ nawet Niemcy go nie opracowali w czasach niemieckich w pełni. te dokument >> oni znani z dokładności nie wpisali niczego. Oczywiście taki jest paradoks, ale to wynikało może też z tej przyczyny, że były powstania śląskie, były dwie wojny i po prostu pieniądze

czy środki i wola władz była skierowana na co innego i tam nikt się muzeum specjalnie nie zajmował. pisano o nim na przykład w okazji 25 rocznicy w 1930 roku, ale to była wiedza powiedzmy bardzo ogólna, która nie dawała istoty istnienia tego muzeum. takie grzecznościowe wspomnienie, że coś takiego. >> Oczywiście niekiedy nawet można było to yyy nawet pewne z powodu tych niedomówień można było błędne wrażenie odnieść co do pewnych okoliczności, w jakich te muzeum powstało. Więc tak jak już powiedzieliśmy, muzeum w Gliwicach ma 120 lat, ale oczywiście dzieli się na dwa duże okresy. Na to muzeum niemieckie do 45 roku i muzeum polskie 4525.

Początki muzeum w Gliwicach są bardzo ciekawe i mówią wiele o historii regionu i o znaczeniu tego muzeum dla tego regionu, ponieważ muzeum w Gliwicach było pierwsze muzeum w okręgu przemysłowym na niemieckim Górnym Śląsku, czyli było najstarsze muzeum

jakby w dzisiejszym województwie śląskim. Starsze od niego były jedynie muzea w Nysie, które powstało w 1897 roku i muzeum w Opolu, które powstało w 1900 roku. Natomiast muzeum w Gliwicach powstałe w 1905 roku było najstarsze w okręgu przemysłowym, czyli było starsze niż muzeum w Katowicach czy muzeum w Bytomiu, które dzisiaj taką ważną rolę odgrywają. Głównie dzięki dotacjom politycznym i w czasach niemieckich i polskich, bo po prostu władz daje pieniądze, to budują budynki, są wielkim muzeum, ale niekoniecznie są najstarszy, mieli najstarsze zbiory. Oczywiście przez te dotacje te muzea ogromnie urosły. No bo to jest tak jak w Ameryce, tak? Przecież nie mają długiej historii, a mają zabytki ze starożytności. To skąd je mają? Bo kupili. Podobnie było z muzeum w Bytomiu późniejszym i muzeum w

Katowicach, które było jeszcze późniejsze. Oba te muzeum zresztą miały raczej genezę polityczną niż tak naprawdę genezę wynikającą z potrzeb miejscowej ludności. To chciałem podkreć. >> Czy to wynika, czy to wynika, że gliwickie muzeum no mogło w ogóle nie powstać? To znaczy tak, geneza muzeum w

Gliwicach sięga oczywiście tego, co w Prusach było najbardziej bliskie im sercu, czyli wojska. W 1903 roku na zebraniu miejscowego związku wojennego, właściwie Kiger Feraj. No w Polsce można to tak tłumaczyć jako związek wojenny. Inni to tłumaczą jako związek wojacki. De facto należałoby to tłumaczyć jako związek weteranów wojennych, choć oczywiście po niemiecku to by było też jeszcze inaczej, ale generalnie polski odpowiednik tego słowa to by był związek weteranów wojennych. Oczywiście chodziło o weteranów wojny francusko-pruskiej i zjednoczenia państwa, bo Niemcy były po prostu w rozsypce. Tak, to nie było jednolite państwo. My kojarzymy głównie Prusy. No to było państwo agresywne, małe, ale skuteczne i ono też podbiło inne państwa niemieckie i zmusiło ich do zjednoczenia, prawda? I po prostu ci

weteranie, którzy tutaj byli na zebraniu jednym w 1903 roku, nie była to data przypadkowa, ponieważ była to data kolejnej rocznicy dokładnie 30 założenia Ogólnoniemieckiego Związku Weteranów Wojennych w 1873 roku. >> Czyli to się wszystko ładnie zazębiały, te jubileusze. Mhm. >> To oni postanowili, że muszą jakoś upamiętnić tych ludzi, którzy byli tam w tych wojnach, dzięki którym państwo niemieckie teraz jest takie potężne. No bo to było, prawda, trudno temu odmówić racji i żeby te pamiątki po tych wojnach jakoś powiedzmy przechować. Przewodniczącym tego związku był Artur Schiller, sędzia Sądu Okręgowego, no powiatowego byśmy dzisiaj powiedzieli w Gliwicach. Artur Schiller. Tak. On pochodził z Bolesławca na Dolnym Śląsku.

Był człowiekiem wybitnie zdolnym, no ale był sędzią. Prowadził księgi tutaj rozprawy i tak dalej. I on wystąpił do władz miasta w imieniu tego związku weteranów wojennych o to, żeby uzyskać zgodę na lokalizację tego muzeum. poszedł do ówczesnego prezydenta miasta Hermana Menscla, który mu powiedział, że

o dobrze, fajny pomysł, żeby takie muzeum zrobić, ale jego zdaniem lepsze by było, jakby założyli tu muzeum regionalne dotyczące Górnego Śląska, a nie tylko pamiątek wojennych, ponieważ takim chciał w szerszym kontekście to muzeum i to po prostu powiedział mu, że

z takim pomysłem wcześniej już sugerował mu tu znany historyk górnośląski, pyskowicki proboszcz doktor Johannes Chrząż, ksiądz doktor. Tak. No i on go skierował do tego chrząszcza. Przez to wielu ludzi uważa, że chrząs założył muzeum, a to nie jest prawda, bo gdyby chciał założyć, to by to zarobił wcześniej. On nie założył tego muzeum nie dlatego, że nie chciał, tylko nie miał czasu, bo był przewodniczącym związku historycznego. Zaczął wydawać zeszyty takie historyczne, był jego redaktorem głównym, nie miał czasu się tym zajmować. był proposzczem. Tak. I ten Schiller pojechał do niego i ten książ powiedział, jak on widzi to muzeum i że nawet mu powiedział wprost, że on nie może być głównym organizatorem ani niczym, bo on nie ma na to czasu. Nawet na piśmie mu to napisał w jednym z listów i po prostu dlatego Schiller był

głównym tym organizatorem, ale chrząszcz pomagał w tej organizacji. Na przykład napisał projekt kolekcjonerski muzeum, co muzeum ma zbierać, czyli był program muzeum. To nie jest tak, że to było muzeum typu o, zbierajmy coś, >> tak, zbieramy nie, oni mieli program w punktach napisany przez tego chrząszcza. zbieramy rzeczy o Górnym Śląsku, takie a takie schuty gliwickiej odlewy, broń, jakieś pamiątki rzemieślnice, to tamto wszystko było dokładnie opisane. Ale tym, ale organizacja, jak to organizacja to jest również statut, który napisał po prostu ten znowu Schiller, bo był przecież prawnikiem, to jemu to było łatwiej napisać, pozałatwiać z urzędami różne rzeczy plus cały czas stać i to poświęcać temu czas, a było to zajęcie,

powiedzmy, społeczne. Tutaj trzeba powiedzieć jeszcze o jednej rzeczy, że muzeum w Gliwicach nie powstało jako placówka miejska, to powstało jako organizacja społeczna. Powstało Górnośląskie Muzeum, Górnośląski związek muzeum w Gliwicach, obectajsze muzeum Ferin Gliwicz i ten górnośląski związek muzeum w Gliwicach

powstały na rynku w Gliwicach w nieistniejącym hotelu Deutches House na początku w marcu 1905 roku. To była dzień urodzin cesarza Wilhelma, ale ojca tego Wilhelma II. Tak. yyy i yyy ten związek, do którego wchodziło wiele osób znamienitości również oczywiście burmistrz gliwicki yyy również >> cała śmietanka gliwicka wczesna >> tylko z całego górnego Śląska byli burmistrzowie z innych miast między innymi Tarnowskich Gór tam Rybnika innych z racji że to było muzeum górnośląskie to musiał związek synagog górnośląskich przewodniczący tego związku różne organizacje społeczne tam oczywiście wszystkie związki weteranów wojennych i tak dalej. Oni wszyscy do tego przystąpili. Wraz z przystąpienim zobowiązali się do płacenia składek. To tam było powiedzmy co najmniej dwie marki rocznie, tak musieli wpłacać.

Oczywiście datki większe były tamte czasy to była duża kwota. >> No to była powiedzmy nie za duża, ale >> takie składkowe jak teraz, >> ale większość dawało większe składki i przede wszystkim poświęcało swoje kolekcje, przeznaczało do muzeum. Tak. >> No i oczywiście >> na zasadzie wypożyczenia czy oddawali? Przeważnie w tym pierwszym okresie były

to przekazy jako dary, bo zasada muzeum jest taka, że kto może mieć muzeum? Muzeum nie może mieć społeczeństwo, które głoduje. Tak, w Senegalu, którym ludzie albo gdzieś tam, nie wiem, z głodu umierają, nie będą myśleć o zakładaniu muzeum, bo to jest ostatnia rzecz, która im przyjdzie do głowu, do głowy. Muzea powstały w społeczeństwa, które były bogate. Na przykład pierwsze muzea nowoczesne powstały w północnych Włoszech. Tak, państwa miasta włoskie. >> Czyli przez przerwę sugeruje pankwice wtedy były bogatym i górnośląskim w ogóle był bogatym regionem. Stać go było na muzeum. Oczywiście były bogatym regionem, jeżeli chodzi o przemysł, bo się rozwijał. Gliwice były takim miastem urzędniczym, mniej przemysłowym, choć też przemysł tu był, ale mniej przemysłowym niż na przykład tam wsie Zabrza, bo to nie było miasto, tylko

grupa wsi, czy Katowice, czy tam inne okolice, Rudy Śląskiej i tak dalej, ale było miastem bogatym, bo tutaj były te dyrekcje koncernów na przykład koncernu Oberizen, jednego z największych na Górnym Śląsku, czy powiedzmy był sąd dla całego tutaj rejonu, więc ta elita

urzędnicza i elita powiedzmy taka nauczyciele tam księża i inni działacze oni to właśnie założyli z tego powodu cały czas te muzeum miało taką organizację że był przewodniczący tego górnośląskiego związku muzealnego, pierwszym z nich był Reinhold Arns. Był on szefem urzędu hutniczego w Hucie Królewskiej w Gliwicach, któremu podlegały tam całe nie tylko ta Huta w Gliwicach, ale także inne zakłady przemysłowe. I on został pierwszym przewodniczącym tego związku i między innymi on później decydował o tym, że również te kolekcje, pewne obiekty tam hutnicze będą przekazywane do muzeum i zachęcał do tego, ale on był tylko krótko. Później byli inne, były inne osoby, między innymi taki, taki

badacz niemiecki doktor Dresler z Zabrza, dokładnie Zaborza, doktor Malchel to byli głównie przemysłowcy czy różni tam między innymi wśród nich był doktor Ottonik, był przecież dyrektorem koncernu górniczo-hutniczego. Czyli to były same osoby, które nie miały nic wspólnego z humanistyką czy z muzealnictwem. Tylko jakbyśmy dzisiaj powiedzieli, to była taka rada nadzorcza, tak złożona z najbardziej bogatych, wpływowych ludzi >> i oni mieli decydujący głos. >> Wybierała dyrektora. Tym dyrektorem pierwszym został oczywiście Artur Schiller, ponieważ on jakby to muzeum organizował. Czyli jak widać ta organizacja z góry wskazywała na to, że jest to muzeum górnośląskie. Od początku to muzeum prowadziło rejestr zabytków w

postaci ksiąg inwentarzowych i te księgi >> czy te księgi się zachowały jeszcze na po wojnie zachowały się >> tak zachowały się do naszych czasów i one są między innymi te księgi są eksponowane te dwie pierwsze księgi są eksponowane na naszej wystawie o czym jeszcze dalej wspomnę i tam były wpisywane te zabytki wpisy są już dokonywane od 1904 roku, czyli jeszcze przed formalnym powstaniem muzeum. No bo jak poszły wici o tym, że to organizują, ludzie zaczęli przynosić zabytki. No nie chcieli, żeby te zabytki się gdzieś zapodziały, więc je zapisywali. A jak to Niemcy byli podejrzliwi nawet sami do siebie, więc prowadzili dwoje ksiąg.

Księgi główne i księgi Neighben, czyli poboczne, w których drugi raz wpisywano to samo, ktoś inny wpisywał, żeby było, że ktoś czegoś nie ukradł. To jest takie trochę zabawne, ale typowo oddające myślenie niemieckie, tak że po prostu wszystko jest do bólu zorganizowane. I

ten, no i oczywiście te księgi były oprawiane w skórę, są zszywane. W porównaniu z polskimi naszymi księgami to można powiedzieć nasze księgi to jest bieda w porównaniu z nimi. Więc powiedzieć, że oni nie mieli organizacji albo nie mieli tego, to jest co najmniej nieprawda. Co najmniej nieprawda. Tak. Natomiast to nie było przez dłuższy długi czas znane. No i później oczywiście te muzeum się rozwijało. Jego głównym główną bolączką był brak budynku muzealnego. Na początku w latach 19057 muzeum mieściło się w szkole nr 4 przy ulicy Szrete Strace, czyli dzisiejszej

ulicy Ziemowita, gdzie jest szkoła muzyczna. Tam niedawno zresztą była szkoła podstawowa. Ta szkoła jak ktoś wie lepiej zorientowane, ona nie powstała od razu tak jak ten budynek wygląda, tylko pierw powstał jeden segment, potem ten środek z wejściem, potem drugi segment. Ten pierwszy segment powstał jeszcze w 1894 roku, a całość tej szkoły ukończono właśnie w 1905 roku i po tej dobudowie

tej reszty y tam poświęcono dwie sale. Dwie sale po prostu w tej szkoły na prawo i lewo od wejścia na Górnośląskie Muzeum w Gliwicach jako czasową. resztę zajmowała dalej szkoła. >> Resztę zajmowała dalej szkoła i tam zorganizowano wystawę i po prostu y i

tam znajdowało w dwóch salach się pierwsza wystawa muzeum w Gliwicach. Przy wejściu do do westybulu tej szkoły, czyli tego przedsionka znajdowała się taka rzeźba kościelna, taki fragment. Ona nie jest zbyt specjalna, ale jest na zachowana na pocztówce. Ta pocztówka jest reprodukowana u nas na wystawie razem z tą rzeźbą oraz samą tą rzeźbą, która zachowała się do naszych czasów. >> Całe szczęście, >> ponieważ tak to jest taka wielka atrakcja, że będzie można przyjść i zobaczyć, że jeden z pierwszych zabytków, który był na wystawie również u nas na tej wystawie jest. A nie zawsze się to zachowało, bo wiele tam różnych drobnych jakieś tam, zwłaszcza jakiś tam druków ulotnych czy innych rzeczy, które oni tam wpisali na początku w książkach zaginęło albo celowo zostało po wojnie zniszczone, bo to widzieli to niemieckie

pruskie, że to militaryzm, no to tam wie pan no nie wiem co z tym zrobili albo przez głupot czy w tym gmachu na dzisiejszej Ziemowita mieściło się do 45 roku muzeum czy zmieniło >> nie 19057 >> a czyli 2 lata tylko i potem się przenieś W następnych latach 1908-1923

Muzeum Górnośląskie zostało przeniesione do nowej lokalizacji, do nowo wybudowanej szkoły przy Froztrace, czyli ulicy Sobieskiego. Tam mieściło się w trzech pomieszczeniach >> dziewiątce. Dokładnie w trzech pomieszczeniach na drugim piętrze plus zajmowało korytarz wewnętrzny oraz strych oraz także częściowo y plac przed

szkołą, bo tam były dużo gabarytowe zabytki, które się też do naszych czasów nie zachowały. Nawet jeden nie wiadomo dokładnie czym był, bo pisze, że to była wielka lupa. Nie no to co to była? To był jakieś schuty, jakieś po prostu odkuty, jakieś od dużo gabarytowy

przedmiot hutniczy, ale dokładnie co mieli na myśli poprzez tą lupę, to nie zostało to w pełni ustalone. I tam już w trzech salach mieściło się te ta te muzeum i te sale były ponumerowane. To była rzemiosło artystyczne, Górny Śląsk i Przemysł. Tak więc miały one nawet swoje nazwy. To wszystko oczywiście to co opowiadam o tej historii muzeum jest bardzo dokładnie przeze mnie będzie udostępnione w prezentacji dostępnej na tej wystawie, którą przygotowałem i tam pełna historia tego muzeum z ilustracjami jak te wystawy wyglądały, jaki był układ pomieszczeń. Wszystko to jest, >> bo to nie była ostatnia przeprowadzka przed wojną. ostatnia przeprowadzka, nie? Później, no te muzeum tam przetrwało aż do y, powiedzmy, do po wojny, do po ierzej wojnie światowej, tak? Między innymi wtedy w okresie

powstań śląskich, tam w tej szkole miała wielka kradzież miejsce. To znaczy ktoś zaczaił się, przypuszczalnie za schował się gdzieś w tych pomieszczeniach tego muzeum i później okradł okradł to muzeum ze wszystkich najcenniejszych medali, które ono miało, tych niemieckich. One były tak, jak teraz często też się robi, że z góry na gablotach były te cenniejsze, te mniej ważne z dołu, bo nikt ich nie chce oglądać. No to te cenne wszystkie ktoś ukradł, a te z dołu zostały. No więc to co nam zostało to można powiedzieć niedobitki tego, co ten ktoś ukradł i później była lina z drugiego piętra z boku szkoły, bo ktoś tam po prostu był przygotowany >> i nie znaleziono złodzieja. Tak. No to można różnie interpretować. To na zlecenie było. No ogólna to był stan ogólnej anarchii. To spowodowało, że ten

powiedzmy Schiller, który też stracił syna podczas izej wojny światowej się załamał. Tak, on widział to jemu to nie pasowało, że po prostu ten kraj jest w rozsypce, że Niemcy tracą Górny Śląsk. Tak jak wcześniej ten sam Schiller się chwalił, że ma szable z polskim orłem. Tak, bo, bo to starożytność. Tak, tak. Już po okresie powstań śląskich polski orzeł nie był czymś miłym. Raczej był, że to bandyci chcą ich napaść, ukraść im kawałek państwa, bo tak Niemcy to widzieli. Tak. >> No bo, bo jakby nie było, to był ich kawałek państwa. >> No i dlatego dlatego po prostu te muzeum przez pewien czas nie miało dyrektora. Funkcję dyrektora pełnił przewodniczący tego związku muzealnego Konrad Malcher i on sprowadził do muzeum w Gliwicach zawodowego pierwszego dyrektora. Był to doktor Franz Heinefeter z głębi Niemiec,

który był jakby pracownikiem muzeum starożytności śląskich we Wrocławiu, historykiem sztuki i on jakby na nowo te muzeum zorganizował po okresie powstań >> i on coraz b i wtedy >> zmieniła się siedziba wtedy >> oczywiście oni wtedy też, bo ta szkoła no była potrzebna, bo dzieci więcej, bo z Polski przyjeżdżali uchodźcy, ta szkoła była potrzebna do innych celów, a jednocześnie była coś Taka sytuacja, że Niemcy musieli armię zlikwidować. Tak, przy Kościuszki były koszary piechoty i kasyno oficerskie. Dzisiejsza biblioteka. W tejże bibliotece w latach 1923-193

znajdowało się Górnośląskie Muzeum w Gliwicach, >> czyli kolejna przeprowadzka w 33 roku, >> zaraz powiem. I tam były zorganizowane nowe muzea, nowe jakby muzeum, wystawy muzealne, ale ten Heinefeter był historykiem sztuki i z tego powodu on coraz bardziej dążył do tego, żeby przekształcić te muzeum w muzeum, który gromadzi głównie zabytki z zakresu historii sztuki i rzemiosła, a ograniczać te inne sprawy. Ale jednocześnie też w Gliwicach powstała dzięki darowi Maksa

Grundeja powstała ogromna kolekcja obiektów geologicznych, minerologicznych i paleontologicznych. >> I to wszystko się znalazło w tym Nowej siedzi. >> Też się znalazło w tym muzeum, ale doprowadziło to ostatecznie do wyłonienia się dwóch osobnych muzeów. Gdy hitlerowcy doszli do władzy. Aha. Bo w tym jak było w tym kasynie oficerskim to tak jak to Niemcy, tak? Nie dali tego za darmo. Mogli dać za darmo, ale Ministerstwo Wojny wydzierżawiło to za pieniądze muzeum. Czyli muzeum musiało płacić za wynajem tych sal, nie? Bo ktoś myśli, to Niemcy dali, to oni nigdy nic nikomu nie dali, nawet swoim, więc po prostu oni to płacili. Byli źli, nie? No bo musieli zamiast na działalność musieli im płacić wojsku, choć wojska nie było.

>> I to był powód, że w 33 roku zmienili znowu siedziby. >> Powód był taki, że te sale były nieodpowiednie, bo to było kasyno. Tak. No to było kasyno, czyli na przykład w piwnicach, gdzie były jakieś tam pomieszczenia gospodarcze, była wystawa, to nie były miejsca, w których doskonale akurat muzeum by się nadawało, no było zaadoptowane, więc myśleli gdzieby to przenieść. Oczywiście były już fundusze na wybudowanie muzeum imienia Wilhelma w Gliwicach jeszcze przed ierzą wojną światową. No ale Kajzer wojnę rozpętał, wojnę przegrał, fundusze przepadły, inflacja je zjadła, tak jak w wielu innych państwach, które wojny prowadzą.

Po dojściu hitlerowców do władzy oni wpadli na genialny pomysł, że przekażą mienie pożydowskie, które przejęli, choć ono już było przejęte dużo wcześniej, czyli Wille Karo na potrzeby kulturalne dla prawdziwych Niemców, bo oczywiście chodziło o uzasadnienie takie powiedzmy ideologiczne i w ten sposób Willę Caro przekazano na muzeum w Gliwicach. Tylko, że >> to znaczy de facto Villa Caro, ona już od początku, od przed izej wojny światowej była w rękach prywatnych, bo Oskar Karo, który był jednym z najbogatszych gliwiczan, jeszcze w końcu XIX wieku się wyprowadził na Dolny Ślą, gdzie wybudował sobie nową siedzibę Zameczek Pauliną, a po prostu to pierw wydzierżawił, potem sprzedał. Tam była mieściły się między innymi, tam były pomieszczenia yyy wynajmowane dla oficerów yyy

pruskiego wojska. Później po izej wojnie światowej różne firmy działały. Między innymi wtedy po ierzej wojnie światowej dobudowano drugie piętro, żeby przeznaczyć je na biura i to. No i po prostu tylko to jakby hitlerowcy to lepiej zagospodarowali to, co wcześniej było, no powiedzmy tam w różny sposób zagospodarowane. Przekazali ten budynek na muzeum i wtedy też muzeum ostatecznie

zostało sprofilowano na dwie inne muzea. Na Górnośląskie Muzeum Sztuki Rzemiosła Artystycznego, którego dyrektorem został doktor Franz Heinefet oraz Górnośląskie Muzeum Geologii i Mineralogii, którego dyrektorem został ten Maks Grunday. Te drugie mieściło się właśnie na drugim piętrze tej willi Caro, a parter i pierwsze piętro zajmowało muzeum te dawne górnośląskie, gdzie Heinefeter był szefem i który przekształcił to muzeum w dużym stopniu w galerię obrazów. On gromadził obrazy. Tutaj też trzeba powiedzieć, że po izej wojnie światowej nastąpiła specjalizacja muzeów, czyli też te muzealnictwo się rozwijało same z siebie, tak? Więc na terenach niemieckich również w Polsce, bo jak Polska powstało województwo śląskie, no to Polacy postanowili, budujemy muzeum śląskie, które będzie mówiło o y politycznego widzenia o polskości

Śląska. No. No to jak tacy Polacy wybudowali, to Niemcy powiedzie to to nie i oni wybudowali Górnośląskie Muzeum w Bytomiu, tak które mówiło, miało rozbudowane działy archeologii i historii, które mówiło o niemieckości Śląska. Śmieszne było to, że jedni i drudzy w dużym stopniu się mylili, bo na przykład kulturę łużycką wtedy archeologiczną używano, Polacy uważali, że to jest prasłowiańska, tak? A Niemcy,

nie, nie, Niemcy tak bardzo uwierzyli w polską propagandę, że sami zaczęli w świbie Niemcy wykopali tam, gdzie myśmy prowadzili później badania, ale jak Polacy twierdzili, że to prasłowienie, to zakopali, nie prowadzili badań, bo co mają im pomagać. A a dzisiaj wiemy, że to były plemiona germańskie i to taki jest paradoks. Do czego ideologia prowadzi, do głupota prowadzi donikąd. Zawsze. Tak. >> Wróćmy panie Damianie jeszcze do do Willi Caro, do tej najnowszej siedziby, którała i ona była już do czy w ogóle muzeum istniało do 45 roku czy działania wojenne jakoś przerwieństwie do różnych

tam budynków i tak dalej. Muzeum przetrwało w stanie nienaruszonym. Tam zaginęło kilka dzieł sztuki różnych, między innymi próba wina Eduarda Griznera, zwanego śląskim Rafaelem. Taki obraz, tak? >> Czy to już po odwiedzinach czerwonoarmistów? >> To znaczy nie wiadomo dokładnie co się z nim stało. Czy go wywieźli Niemcy, czy go ktoś ukradł, czy go ruscy wywieźli, nie wiadomo. Oczywiście wcześniej wiele dzieł sztuki, głównie żydowskiego pochodzenia, na przykład obrazy Maksa Libermana i tak dalej, no to hitlerowcy zniszczyli. w ramach likwidacji tak zwanej sztuki wykoślawionej, no nie? Czyli była specjalna komisja. To nie jest tak, że ktoś nie nie nie. Komisja chodziła, badała co jest wykoślawione i to osobiście później komisyjnie niszczyli i groziło to też później polskim zabytkom, bo te skrzynki cechowe, które są u nas

miały polskie napisy i później po wojnie wiem, że była taka jak przyszedłem do pracy wiele lat później muzeum, a teraz też robię długo, tak już więc była taka teoria, że te skrzynki cechowe były w piwnicy tam koło węgla i że były przeznaczone do spalenia, ale nie tak całkiem, bo Heinefeter był Niemcem. Polaków może specjalnie nie lubił. Zawsze w Dobrowolskim, który organizował muzeum w Katowicach, widział głównie rywala, który jeździ do Wrocławia, wykupuje mu co lepsze obrazy, a on pieniędzy nie miał. No nie, bo po prostu tam był dusza muzealnika dała sobie znać.

>> Ale m i on był, można o nim wszystko powiedzieć, oprócz to, że był nazistą. Tak, bo on po prostu nawet była sprawa, że był oskarżony, że jest nie dość lojalny, tak? Bo kupił wino od Żyda. No była taka sprawa przeciwko niemu i on się tłumaczył tym, że inni towarzysze z NSDAP też kupili, dlatego on się tym sugerował, no nie dlatego przeżył. To mówię humorystycznie, ale taka była sprawa. >> I on cenił zabytki, no bo był muzealnikiem i on nigdy nie chciał niczego zniszczyć. No jak był do muru przyparty, tak jak w sprawach żydowskich, to nic nie mógł zrobić, bo by go, bo by po prostu skończył w więzieniu i on po prostu dopiero podczas wojny przypuszczalnie, jak ci ideologiczni y tej doszli do absurdu, no to on te wyniósł pewne polskie rzeczy, żeby się nie rzucały w oczy na wystawach, to wyniósł tak, żeby je

schować. Tak. I tak to wyglądało, ale na pewno nie to, żeby celowo je zniszczyć. W każdym razie po wojnie muzeum to zostało odbudowane przez grupę taką jedną z osób, które tworzyły takie grupy inicjatywne, które przejmowały miasta z rąk władz rosyjskich i akurat muzeum

przejął Mieczysław Gładysz, który wkrótce później zrobił doktorat, był etnografem. To pasowało nowej władzy, bo lud, etnografia w ogóle. Dlatego etnografia była jednym z wiodących działów całe przez cały PRL. Wielu dyrektorów było etnografami i to nie było przypadkowe, albo socjologami, tak, albo różnymi podobnymi osobami. >> Naszym gościem przypomnę jest Damian Resław z Muzeum w Gliwicach.

[Muzyka]

Radio Imperium Kliknij, aby słuchać na żywo