Rozmowa Dnia | 18. ArtNoc

30 września 2025 · 24:05 · Obejrzyj na YouTube

W dzisiejszej rozmowie Adam Żaak w niecodziennej odsłonie miał przyjemność rozmawiać z kilkoma gośćmi: Piotrem Podkockim, Wiktorią Daszkiewicz, Zuzanną Łapka oraz Franciszkiem Baron. W ramach inicjatywy „ArtNoc – gliwicka noc otwartych galerii” galerie, pracownie artystyczne oraz inne instytucje kulturalne z terenu Gliwic przygotowują bezpłatne wydarzenia o charakterze artystycznym i kulturalnym. Tegoroczna edycja ArtNocy odbędzie się 4 października 2025 roku.

Transkrypcja materiału

Transkrypcja automatyczna — może zawierać drobne błędy.

Radio Ekspertów i Pasjonatów. Witamy naszych telewidzów. Adam Żak z tej strony dzisiaj troszkę w innym miejscu niż zazwyczaj, ale też gości nam się tutaj dzisiaj tyle pojawiło w studio, że nie jesteśmy w stanie w studiu radiowym zrobić naszej rozmowy.

Przeprowadzimy ją zatem tutaj w naszym studiu telewizyjnym i witam bardzo serdecznie pana Piotra Podkockiego, reprezentującego Biprochód. Dzień dobry. Jest z nami pani Wiktoria Daszkiewicz z fundacji Pracownie. Dzień dobry. Pani Zuzanna Łapka, artystka interdyscyplinarna >> i pan Franciszek Baron Muzyk.

Mili państwo, skoro przyszliście tutaj tak gremialnie, to impreza musi być wyjątkowej rangi. Panie Piotrze, teraz oddaję panu głos. Cóż to będzie takiego? pomijając, że to będzie oczywiście gliwicka Artc. >> No chciałem powiedzieć, że to będzie dzień kota, ale panie Adamie, widzę, że pan cały mój pomysł obalił. Nie będzie

niestety dnia kota. Będzie jak co roku pierwszy weekend października, gliwicka Artnoc, 4 październik od godziny 16:00. Na terenie cały Gliwic w tym roku jest ponad 45 punktów artystycznych. No my jako jeden z punktów, my jako Biprochód stacja Gliwice już po raz trzeci bierzemy udział w tegorocznej Artcy.

>> Ale ten kot on się przewija już od zeszłego roku, prawda? On się w zeszłym roku pojawił po raz pierwszy, dobrze pamiętam. >> Podążaj za kotem, wyśpisz się potem. To jest jedno z haseł Arty. A wydaje mi się, że kot chyba jest od początku. Nie wiem czy na przy pierwszych edycjach Art Nocy był, ale od kilku lat się pojawia.

Na początku był czarny kot, u nas od ubiegłego roku jest kolorowy. >> A no właśnie to ja to ja pamiętam tego kolorowego kota z zeszłego roku, a wcześniejsze jakoś nie rzuciły mi się w oczy, ale dzisiaj widzę pana ma też kota. Czy kot będzie jakimś takim głównym przywodnim hasłem Artnocy w Biprohucie? M hasłem chyba nie. No sam kod jest maskotką Ardnocy. Yyy hasła nie

mamy. Może ktoś jesteśmy coś wymyślimy na szybko. >> Na szybko. Na szybko nie ma co wymyślać, bo wtedy może być niewymyślone. Będziemy wolno myśleć. >> 4 października hasło wymyślimy. >> Do 4 października. >> Zapraszam państwa, żebyście poznali hasło nasze. >> Yyy to teraz będę prosił państwa po kolei do do zwierzeń przed mikrofonem. Pani Wiktorio, cóż będzie pani robiła na tych biprochudzkich art nocach? >> Więc na pewno zacznę od tego, że jestem częścią komitetu organizacyjnego, więc ja raczej jestem ten cały czas za kulisami zaangażowana od strony właśnie tej, która nie jest aż tak widoczna.

Yyy, natomiast w samą Artnoc na pewno nie zdradzając w pełni yyy będą mogli państwo się przenieść do wcześniejszej epoki, yyy troszeczkę poobcować yyy z ludźmi, którzy m mogą nas przenieść w czasie i zaintrygować wydarzeniem być może na głównych ulicach również naszego miasta, nie tylko w naszej lokalizacji głównej, ale właśnie podążając spacerem w kierunku być może zwycięstwa, rynku mogą państwo spotkać te postacie, które również później pojawią się w samej głównej lokalizacji. Na pewno będą dobrze zauważalne, będą wyglądały jakby przeniosły się tutaj wehikułem czasu do nas.

>> Czy wykorzystujecie sztuczną inteligencję do tego? bynajmniej nie kapsułę czasu mamy. Yyy, nie używamy w ogóle sztucznej inteligencji >> własnej na tyle, ile daje jeszcze radę i i właśnie całe nasze wydarzenie promuje sztukę taką od człowieka w 100%. Nie,

nie, nie wspieramy tutaj. Nie mamy artysty, który jeszcze nie zaistniał w naszym świecie fizycznie, >> bo do tej pory >> głowy to nie, >> bo do tej pory Artnos i w Biprochucie to była w Biprochucie. Tam tych pięter trochę macie do wykorzystania i jesteście bardzo gościnni, a tu się okazuje przenosicie się już do miasta. >> Brakuje nam miejsca w Biprochuie. Biprochu to jednak budynek komercyjny. To jest biurowiec, który który żyje swoim życiem biurowym. Yyy, mamy coraz więcej większą liczbę najemców, naszych klientów. W związku z tym stwierdziliśmy, że już się w Biprochucie nie mieścimy. Mamy kawałek trzeciego, kawałek szóstego, kawałek siódmego, kawałek ósmego piętra, ale to jest dla nas za mało. Dlatego wychodzimy w tym roku na miasto i przed budynek biprochutu.

>> Czyli wykorzystujecie przestrzeń przed biprochutem. Pani Zuzanno, pani jest artystką interdyscyplinarną. Nie wszyscy wiedzą, co to jest za rodzaj artysty. Proszę nam coś bliżej powiedzieć. >> Artysta interdyscyplinarny to jest artysta, który zajmuje się różnymi formami sztuk od tańca po

po tworzenie rzeźb czy na przykład muzykę. Ja akurat jestem trochę, nazywam się tak potocznie mówiąc taką ośmiornicą, która lubi łapać swoimi mackami różne formy sztuk i łączyć, przetwarzać to i zapraszać człowieka do interakcji, do tworzenia i do takiego wielozmysłowego patrzenia na to, jak można siebie poczuć lub właśnie poprzez kontakt sztuki siebie jeszcze bardziej poznać. >> A która dziedzina sztuki jest pani najmocniejszą stroną? Na ten moment jest to forma wyrezu performatywna i teatralna, też taneczna, ale akurat na

tej Artnocy prezentuje swoją interaktywną rzeźbę, którą można dotknąć i coś usłyszeć. >> Zaintrygowała mnie pani tym, bo to troszeczkę podobne do twórczości gliwickiego artysty Jana Śliwki. też tworzył takie rzeźby, które wyglądały i jeszcze coś robiły. >> Mhm. Tak, to jest dla mnie bardzo ważne, żeby zaprosić tutaj widza, ale jak i

również no odbiorców do tego, żeby nie tylko patrzeć i nie tylko delektować się taką wizualną częścią sztuki, ale również po prostu dotknąć i dowiedzieć się czegoś o sobie więcej, ponieważ rzeźbak, do której zapraszam, bada opór elektryczny w naszym przepływie ciała i każdy, kto ją dotknie, może usłyszeć zupełnie innych natężeń dźwiękowych. Czyli oprócz sztuki jeszcze troszkę nauki >> trochę jest tak przy tworzeniu tej rzeźby na pewno wiele wiele godzin ja i też osoby, które zaprosiłam do współtworzenia, no pracowaliśmy na pewno intelektualnie bardzo mocno też przy tworzeniu tej rzeźby.

>> Czyli nie jest pani taką samodzielną artystką, tylko jeszcze ma pani zespół ludzi, którzy z panią współpracują. Akurat często jestem właśnie tą samodzielną, ale przy tym projekcie akurat wymagałam, w sensie wymagało to ode mnie dodatkowych tutaj osób, które

znają się jeszcze bardziej na technologiach i po prostu przy tworzeniu tej rzeźby wspomogłam się i to było bardzo dla mnie wartościowe. Dzięki temu mogła zostać stworzona taka wyjątkowa też rzeźba. A jak to się stało, że powstał ten kontakt pomiędzy panią a panem Piotrem, który zawiaduje biprochutem pod względem art nocy? Mhm. No takim łącznikiem była Wiktoria, któ z którą się już znam trochę i przez to, że

tworzyłyśmy już różne projekty, to był po prostu telefon, była otwartość i tak już właśnie siedzimy tutaj i tworzymy i czekamy na 4 października. >> Czyli okazuje się, że pan Piotr ma pomysł, a potem szuka wspaniałych ludzi, którzy za niego odwalają robotę. No i ten pomysł zrealizują. Tak, tak jest.

>> To jest, to jest bardzo dobry pomysł na, na tworzenie na tworzenie sztuki, >> że my tu się dzisiaj spotkaliśmy pani Adamią pana po raz pierwszy i z Łódzią i Frankiem, a od pewnego czasu coś razem robimy, ale nie było jeszcze okazji się spotkać, nie było okazji się poznać i nie było okazji się zobaczyć. Także radio łączy nie tylko poprzez falę eteru, ale tutaj łączy ludzi na żywo w jednym miejscu i nie tylko w eterze, ale wizualnie też łączymy w tym momencie. Tak, taką łączymy się pod w każdym możliwym w każdym możliwym aspekcie. Nasz kolejny gość pan Franciszek Barun, muzyk. No i

teraz panie Franciszku coś dalej. Muzyk >> muzyk. muzyk, który myślę, że zaczął się przejawiać teraz w ostatnim czasie jako świeży projekt Luny, który ma w sobie coś lunatycznego. Jest to projekt akustyczny muzyki solowej, na ten moment aglojęzyczny, który obraca się wokół świata muzyki

rockowej, ale dotykając troszkę też jej melancholijnej strony. Jest to coś, co od długiego czasu dojrzewało we mnie. mmm takie pragnienie, aby muzycznie y dotykać yyy wrażliwości poprzez swoją wrażliwość i to jak muzyka zawsze m poruszała we mnie, rezonowała z

różnymi stronami emocjonalnymi. otwierać się na świat i spotykać poprzez muzykę z ludźmi, którzy też gdzieś rezonują z podobnej strony, też gdzieś mają podobne podobne czucie czy percepcje świata i są w stanie odnaleźć gdzieś siebie w tej muzyce. Myślę, że moim takim dużym pragnieniem jest uwrażliwianie ludzi, bo myślę, że każdy z nas ma wrażliwość, ale nie każdy z nas łączy się z tą wrażliwością tak głęboko, jak mógłby. Ja czuję, że potencjał, który leży w człowieku, który leży, myślę, że mogę powiedzieć w naszej duszy gdzieś głęboko, on tam jest, ale w pędzie

codziennego życia, w którym jesteśmy teraz, nie zawsze jesteśmy w kontakcie z tym. I taką moją intencją właśnie tego projektu z jednej strony jest zabawa przede wszystkim, żeby dobrze spędzać czas, żeby było to dla nas rozrywką, ale myślę, że też dużym rdzeniem właśnie jest takie wejście w głębiej siebie, połączenie się z czymś, czymś wyższym w sobie. Jak pan powiedział, że to będzie taki projekt związany trochę z muzyką rockową, to we mnie zadrżało serce. Muzyka rockowa, no jest mi bliska. Oczywiście, jak najbardziej. I za chwilę pan by jeszcze powiedział, że będzie w tym trochę melancholii. No to teraz jak to połączyć? No rok i melancholia. H

>> no rock i melancholia. Ja myślę, że odpowiedzi jest nieskończona ilość na to, jak można to zaaranżować. Na pewno też powiem, że że rok tutaj w tym wypadku będzie bardziej akustyczny, więc nie będzie to taki rok typu hardrck agresywny, bardziej coś nostalgicznego,

sentymentalnego w jakiś sposób, ale wywodzącego się na pewno z tej samej z tego samego ziarna co rok, czyli czyli kultura organicznej muzyki na żywo. Na ten moment wszystko jest organicznie i nie mam też elektronicznych instrumentów. Właściwie to jest bardzo

duży minimalizm i myślę, że minimalizm jest też częścią centralną tego projektu, żeby jak najbardziej upraszczać tą formę. Więc wychodzę od gitary akustycznej i śpiewu. >> Czy może pan zdradzić więcej szczegółów tego projektu? Czy chce pan zostawić tą

nutkę zaciekawienia u naszych widzów, u słuchaczy, żeby się jednak pofatygowali? W Artnocji przyszli. >> Ta nutka tajemniczości zawsze jest mile widziana, bo ona też wprowadza aurę magii, na której bardzo mi też zależy w tym projekcie. Na pewno mogę zdradzić, że m >> nie będzie pan sam tworzył. Będzie też y jakieś grono osób z panem, czy będzie >> Będę sam. Będę sam. Tak, będę sam. Będą

ze mną goździki, >> kwiaty, bordowe goździki, które też są ważnym elementem tego projektu. >> Ale nie zdradźmy jakiego one mają, jakie one będą miały znaczenie. Niech yyy widzowie przyjdą i przekonają się na własnej skórze. No i na własnym nosie, bo będą sztuczne, nie prawdziwe >> będą prawdziwe. >> Prawdziwe. Jako jako same kwiaty nie mają bardzo

specyficznego zapachu, ale ich barwom na pewno mogą skusić. >> Szykuje się za tym bardzo, bardzo ciekawie. W zasadzie te ta Artc roku jest inna, panie Piotrze, już było tyle różnych możliwości wykorzystanych w biprochucie podczas Artcy, że można by powiedzieć, no już wszystko było i okazuje się, że znowu zaciekawicie widzów. >> Tak, w tym roku mamy trzecią Artnoc.

Co roku no na pewno są inni artyści, inni osoby, którzy u nas się pojawiają. Co roku jest inny komitet organizacyjny, jak pan zauważył, z innymi osobami u pana się, u pana się zjawiam. Co rok mamy inny pomysł, inne hasło przewodnie. Tutaj podczas rozmowy nasunęło mi się od razu hasło, które może być jakimś mottem przewodnim naszej tegorocznej Artnocy. Noc. Hasłem byłoby

na przykład noc sztuki, noc uważności i wrażliwości. Bo oprócz działalności i Zuzi i Franka w czasie naszej Arnocy będzie kilku artystów, którzy też swojej pracy, swoich kompozycjach, swojej twórczości właśnie w tym roku, w tym roku dużą dużą wagę zwracają na

jakiś aspekt yyy magii, yyy ducha i i wrażliwości. I zgodnie z prawem rezonansu, no widzę, że wszyscy zaczynamy na tych samych falach magicznych nadawać. No i zakładam, że to będzie wyjątkowa i magiczna noc w Biprochucie. >> Oprócz nocy, art nocy, gdzie będzie można na przykład, panie Franciszku, pana podziwiać? Na ten moment to jest teraz najbliższy koncert będzie na na Artnocy i planuję też w grudniu zorganizować w Gliwicach tutaj koncert, ale to jeszcze będzie na bieżąco, będę informował z mediów społecznościowych. >> Czyli jeśli ktoś by nie mógł z jakichś powodów uczestniczyć w wydarzeniu teraz

4 października, to może przymierzać się na grudniowe spotkanie z panem i z pana muzyką. Pani Zuzanno i podobne pytanie. kieruje do pani, gdzie można podziwiać pani dzieła, jak się już wszyscy nasycą tą artnocową sztuką. Na pewno jeśli chodzi o takie statyczne dzieła to na ten moment jedyną opcją teraz jest właśnie 4 październik, ale ja zapraszam również i w październiku, w listopadzie do teatru Apart w Katowicach, gdzie można zobaczyć mnie na scenie i wraz z moją grupą teatralną doświadczyć doświadczyć niesamowitych

doznań, również bardzo mocno wielozmysłowych i i czuciowych, >> czyli rzeczywiście artystka interdyscyplinarna, tu rzeźba, tutaj sztuka teatralna. Najważniejsze jest to dobrze. Oczywiście jeżeli państwo nie będziecie mogli być u nas 4 października, to na pewno w radio,

w telewizji Imperium będziecie mogli zobaczyć duży wycinek naszych art nocowych wydarzeń. No ale to już to nie to samo co uczestniczyć w tym na żywo. To jest to jest raczej tak obejrzeć, pożałować, że się nie było i zachęcić na przyszło na przyszłoroczne wydanie.

>> Pani Wiktorio, pani długo musiała namawiać, już nie mówię o pani Zuzannie, o panu Franciszku, ale innych artystów do tego przedsięwzięcia zwanego Artnocą. Jest to bardzo organiczne. Mam wrażenie, że z perspektywy osoby, która sama działa artystycznie, łapiąc wiele przyjaźni w środowisku, gdzie właśnie tak jak z Zuzią zaczęłyśmy współpracę nie jako organizator, artysta, tylko artysta, artysta i tworząc razem tworzy to zupełnie inną energię też, która pozwala wejść głębiej i dzięki temu widzę od strony swojej czego ja bym chciała, czego ja bym chciała doświadczyć, jakiego rodzaju chciałabym uważności od organizacji

Bo nieraz sama byłam po tej drugiej stronie i widziałam na przykład co można zrobić inaczej, co jednocześnie pozwoliło mi właśnie zrozumieć jak operować też organizacyjnie i i właśnie samo organizowanie wydarzeń, które które mam też dosyć już jakąś drogę za sobą i

ilość doświadczeń po prostu wraz z tworzeniem pojawiają się nowe osoby. nowe kontakty, nowe znajomości. >> To jest taka samonapędzająca się już maszyna. >> Samonapędzająca się maszyna. Tak. To jest moje środowisko. To nie są ludzie, z którymi ja współpracuję. To jest współpraca, ale to jest dla mnie głębsze niż samo udostępnienie komuś w przestrzeni. To jest cały proces, który się przechodzi, który sam w sobie jest już jakiegoś rodzaju właśnie wymienną energią. Jest bardzo istotny. Często zapominamy o tym, że ten backstage i to co się dzieje przed wydarzeniem bardzo mocno nadaje narrację i energię tego z czym my wyjdziemy do ludzi. Więc właśnie sam fakt tego, że sama organizuję swoje wystawy i miałam różne współprace sprawił, że chciałam zawsze dawać takie

zrozumienie i żeby ludzie byli w stanie pokazać coś też na swoich warunkach, bo sama też tego właśnie oczekuję i wiem, że ta energia wymienna bardzo dobrze się sprawdza już tak mogę powiedzieć z ostatnich wydarzeń, które organizowałam. >> Ja na zakończenie naszej rozmowy chciałbym zadać takie może dziwne pytanie. Nie macie państwo wrażenia, że wasza sztuka jest z tak zwanej wyższej

półki i czy zwykli śmiertelnicy zrozumieją i wyczują ją? Nie wiem, kto mi na to pytanie odpowie. >> Ja akurat bardzo walczę z tym stereotypem, ponieważ też ze względu na to, że sama w dużej mierze zajmuję się poezją, która jest odbierana jako niszowa i do jakiegoś małego grona odbiorców, którzy muszą ją zrozumieć. Uważam, że sztuka powinna być ogólnodostępna i sama intencja Artnocy jako darmowego wydarzenia zachęca ludzi,

żeby nie bali się wejść z tej ulicy i zobaczyć, doświadczyć i przekonać się, że sztuka kształtuje nas wszystkich i powinna być dla każdego człowieka. Nie jest czymś elitarnym, a jest elementem fundamentalnym nas jako ludzi. Więc każdy człowiek powinien czuć, że znajdzie w tym przestrzeń dla siebie. Na pewno na naszym wydarzeniu jest tak zróżnicowane grono tak naprawdę artystów i i różne media i sposób dotarcia. Mam wrażenie, że każdy człowiek jest w stanie odnaleźć element, który z nim zarezonuje albo chociaż w nim coś poruszy i pozwoli odczuć ten wieczór.

>> No tak, ale mówi to pani jako artystka. A teraz gdyby wziąć tutaj takiego zwykłego, przeciętnego, mówiąc kolokwialnie, Kowalskiego, który ma mnóstwo problemów dnia codziennego od zdrowia, począwszy od chudej wypłaty i tak dalej i on ma teraz myśleć o wielkiej sztuce, ma przyjść, bo to jest dla ludzi, prawda, darmowe, przyjdzie na Artnoc. No i czy on się tam znajdzie? >> Znajdzie. Często nie pozwalamy sobie wyjść poza ramy, w których sami się umiejscowiamy w nich. Po prostu zamykamy się na inne środowiska i sztuka też jest takim miejscem, w którym trzeba otworzyć się na własne lustro i emocje. I żeby wejść w to głębiej, musimy sami też coś w sobie przepracować czasem. Więc to nawet nie jest kwestia zwykłego Konwaldzkiego, ale kogoś, kto nie jest otwarty na stawienie się ze swoimi emocjami. Często

mam teraz wystawę w Centrum Nowych technologii, gdzie jest to bardzo świat nauk ścisłych. Są to ludzie, którzy prowadzą badania i tam jest przestrzeń właśnie, której oni potrzebują dla tego oddechu i wejścia w takiego interferowania z innym wymiarem codzienności. I tam jest poezja, która łączy się z światem zupełnie innym. To

też jest stanowienie kontrastów, ale oni tego wręcz potrzebują, żeby poznać coś nowego, więc tym bardziej, jak to pan określił, że taki standardowy Kowalski, myślę, że po prostu można wejść z ciekawością i otwartością, otwartą głową, która sprawi, że pozwolimy sobie doświadczać głębiej i wtedy każdy coś znajdzie na pewno. >> Trochę mnie pani uspokoiła, pani Wiktorio. Ja tak myślę, że ta Artc to będzie taka jak ten kolorowy kot w ogóle jak kotorodny >> kot różnorodny. Tak. On chodzi swoimi drogami i nie obawia się niczego. Więc Arts chyba też się niczego nie obawia.

Ja pamiętam naszą rozmowę panie Piotrze w zeszłym roku, kiedy pytałem czy już są jakieś plany dalekosiężne dotyczące tegorocznej edycji. Wtedy pan powiedział, że coś się tam kroi, ale nie wiadomo. No i się teraz wykroiło, więc już teraz nie pytam, czy coś planuje spektakularnego na przyszły rok, bo wiem, że i tak będzie. >> No pewno tak. z roku na rok coś wymyślamy, z roku na rok y nauczanie

nawet doświadczeniem, które które zdobywamy i i przy współpracy oczywiście osób y chociażby tutaj w tym gronie, w jakim jesteśmy, no staramy się no coś zrobić i dla mieszkańców miasta Gliwic, dla naszych pracowników. No bo to to robimy, to robimy dla państwa, to robimy wszystko dla was. Życzę zatem udanej artnocy. Naszymi i

państwa gośćmi byli dzisiaj Wiktoria Daszkiewicz, Fundacja Pracownie, Zuzanna Łapka, artystka interdyscyplinarna, Franciszek Baron, muzyk i Piotr Podkocki reprezentujący Bip Prochód, gdzie wszystko się właśnie odbędzie. Dziękuję państwu bardzo za rozmowę.

[Muzyka]

Radio Imperium Kliknij, aby słuchać na żywo