Radni miasta Gliwice - Alicja Mainusch-Buhl i Kajetan Gornig | ZOOM NA GLIWICE
ZOOM na Gliwice! Dzisiejszym gościem Adriany Urgacz-Kuźniak byli radni Miasta Gliwice – Alicja Mainusch-Buhl oraz Kajetan Gornig. Podczas spotkania poruszono temat działania Rady Miasta oraz wiele innych ważnych i aktualnych kwestii dotyczących naszych Gliwic.
Transkrypcja materiału
Transkrypcja automatyczna — może zawierać drobne błędy.
Dzień dobry. Witamy w kolejnym odcinku Zoomu na Gliwice. Moimi gośćmi są pani Alicja Majnosz Bull i pan Kajetan Gornik, radnie Rady Miasta Gliwice, którzy no zrobili mały przewrót ostatnio podczas sesji Rady Miasta, tworząc wspólny klub, wspólny ratusz z panią
Alicją, z panią Katarzy Katarzyną Ujmą Wąsowicz i z panią Agnieszką Dudą, która była wcześniej w naszym ratuszu. No właśnie, co to się podziało? Co to się podziało na sesji? Pani Alicjo pytanie przede wszystkim do pani, że przystąpiła pani do klubu Nasz ratusz, który stał się klubem Wspólny ratusz. Tak, być może ktoś może podejrzewać, że to tak po prostu był taki moment, chwila, jakaś słabości i nagle coś mnie zdenerwowało i tak postanowiłam, ale nie, to już dłuższy proces był, kiedy myśleliśmy, nie tylko ja, ale właśnie też myślałam i rozmawiałam z Kasią Ujmą
Wąsowicz na ten temat, że być może moglibyśmy znaleźć sojuszników dla wielu naszych spraw po drugiej stronie albo gdzieś jeszcze wspólnie z innymi radnymi. Pamięta pan kiedy pani Alicja i pani Katarzyna przyszły z tym pomysłem do pana? Tak to wyglądało? Nie, nie pamiętam kiedy to był. Nie było jakieś takie to raczej było tak, że prowadziliśmy rozmowy wspólnie znamy się już jakiś czas y
także swobodnie rozmawiamy o różnych problemach. No i ta wspólna płaszczyzna spowodowała to, że w pewnym momencie osiągnęliśmy m taki daleko idący poziom współpracy, że postanowiliśmy i chyba wszyscy czuli, że tak to powinno wyglądać, postanowiliśmy stworzyć własny klub. My jako nowy ratusz z Agnieszką Dudą nigdy nie ukrywaliśmy tego, że naszym marzeniem jest aby własny klub radnych, ale do klubu potrzebny jest trzech radnych. Nas było dwóch. W związku z powyższym, no dla nas
to bardzo miła sytuacja, w której ktoś przystępuje i mówi, że podoba mu się na nasza niezależność, nasza podejście do spraw takie niepartyjne, niezależne, bardzo mocno samorządowe i inicjujące innych. No i na taką informację, że możemy to robić razem, byliśmy bardzo radzi. Tak się wydawało, kiedy były wybory samorządowe, że nowy ratusz jest bardzo
bliski jednak koalicji, bardzo bliski ugrupowaniu obecnej pani prezydent i bardzo sprzyjający temu ugrupowaniu. A pani w tym ugrupowaniu, czyli w koalicji była. Jakie różnice wystąpiły między jednym ugrupowaniem a drugim, że zdecydowała się pani jednak tutaj na wspólny klub? Na pewno to nie były jakieś różnice światopoglądowe. Myślę, że przede wszystkim to zdecydowało, że można było z przedstawicielami wtedy jeszcze odrębnego ugrupowania, czyli naszego ratusza, nowego ratusza, przepraszam, można było porozmawiać na
różne tematy, podyskutować, można się było pospierać, można było oficjalnie powiedzieć: "Ja się z tobą nie zgadzam". I to nie przynosiło żadnych konsekwencji negatywnych i to ta otwartość, ta gotowość do dyskusji przede wszystkim mnie ujęła. A tego nie ma w koalicji obywatelskiej. Na pewno tego nie było tak jak ja bym sobie to wyobrażała, żebym mogła po prostu powiedzieć to podyskutujmy jeszcze dwie godziny dłużej, bo ja jeszcze nie jestem przekonana. Rozumiem. Czyli tam jest taka większa dyscyplina partyjna. Można to tak określić? Może tylko nie zawsze żeśmy sobie tak ogłaszali, że tym razem koniecznie musimy jakoś tam zagłosować, ale zabrakło mi właśnie przede wszystkim tych wielu spotkań albo przynajmniej wielu godzin rozmów, jeśli było coś dla mnie czy dla moich kozanek również problematyczne. Tego mi zabrakło. Za
mało rozmowy, za mało dyskusji. Możemy tutaj jakąś jakiś przykład takiej sprawy przywołać? Pewno yyy takim dużym problemem była już w ubiegłym roku sprawa wieżowców. To właśnie już nawet rocznikowo to już 2 lata temu, bo to było zima 2424, potem nie cztery, tak to żeśmy no nie
wydyskutowali tego, tylko bardziej otrzymaliśmy taką informację, że no to jest potrzebne Gliwicom i nie ma co tam się specjalnie nad tym rozdrabniać. A ja zawsze pytałam, ale ja bym chciała porozmawiać z mieszkańcami tam z tego kwartału, z tego miejsca. yyy być może oni są innego zdania, może jednak powinniśmy się tam udać na jakąś wizję lokalną i taka wizja była, ale też moich
y koleżanek niektórych nie było, a potem oczekiwanie było takie, że jednak yyy nieważne może co tam niektórzy mieszkańcy sygnalizowali, lepiej zdecydujmy, że będziemy głosować za tymi wieżowcami. I tej dyskusji było na przykład zdecydowanie za mało. Rozumiem. No to jest konkretna i bardzo dzieląca gliwiczan sprawa, sprawa tych wieżowców, ale ja też zauważyłam, że pewne inne decyzje, które są podejmowane w mieście
ostatnio panie Kajtanie, nie ze wszystkimi panu chyba po drodze. Tutaj chodzi o to raczej o całokształt zarządzania miastem. Jestem przekonany o tym, że możemy poprawić jakość zarządzania. Jestem przekonany o tym, że my jako radni rady miasta zostaliśmy wybrani po to, żeby kontrolować władzę wykonawczą i dosyć poważnie traktujemy swoją rolę. Od
trzech miesięcy nie mamy wiceprezydenta. Pytaliśmy panią prezydent, czy w ogóle ma jakiś pomysł na to, czy kto będzie. Pani prezydent powiedział, że to jest jej sprawa. No to w porządku. Powstały konsultacje w sprawie odpadów. W naszym przekonaniu w najgorszym z możliwych momentów mamy zmianę przepisów prawa. Mamy foliowe worki, mamy zmianę, tak zwane butelki kaucjowe i cała całe ten nowy nowe
zasady, które być może niekoniecznie, być może odwrócą y stolik y pod tytułem Odbiór odpadów w Gliwicach. I teraz prowadzi się konsultacje z pełną świadomością, że kwoty, które się podaje mieszkańcom są tak naprawdę no zmyślone, bo my nie wiemy czy to będzie kosztowało 67 milionów złotych, tak jak dotychczas, czy więcej. Raczej nie mniej, ale to może równie dobrze być 100 milionów złotych. I ci mieszkańcy, którzy porównują sobie na wyszukiwarce, tak naprawdę już dzisiaj otrzymują nieprawdziwe dane. W tej sytuacji pomijanie w ogóle dyskusji
w radzie miasta na temat odpadów no jest no jest takim no bardzo bardzo dużą niedorzecznością. było spotkanie z radnymi. Yyy, tylko przypomnę, że statut mówi o tym, że nie ma być spotkań z radnymi, tylko są komisje, które są mają swój porządek, są protokołowane yy obecnie nawet w sposób elektroniczny, czyli są nagrywane. Każdy radny może zapoznać się wstecz, co było powiedziane, a co nie było powiedziane. Na komisji mają obowiązek być wszyscy radni, którzy będą w tej komisji głosować nad danym projektem. No i co się okazało? Okazało się, że gdy głosowaliśmy nad projektem dotyczącym odpadów, żaden radny nie był za.
To chyba jest taki no no takie no żółta lampa, która informuje, że coś chyba jedziemy w tym kierunku. Te konsultacje, które zostały zrobione w moim przekonaniu pokazały, że no powinniśmy sobie zadać pytanie, czy pilot, który z nami leci, leci na dobre lotnisko.
Rozumiem. No rzeczywiście ta uchwała nie przeszła również głosami radnych pani prezydent zgrupowania pani prezydent. Zaskakujące, prawda? Było dosyć zaskakujące, że wnosi się uchwałę, no bo mieszkańcy skonsultowali i a moi radni nie będą na tym głosowali. No to wydaje się, że to jest takie trochę odfajkowanie obietnicy wyborczej. No może trzeba przemyśleć, co się obiecuje wyborcom po prostu. Znaczy ja pamiętam, że na spotkaniach tak przedwyborczych to rzeczywiście nie było spotkania, gdzie się nie pojawiał ten problem i to na pewno należało właśnie się nad tym pochylić. Tylko pytanie raz, czy to był najodpowiedniejszy moment. A poza tym to można by było też może jeszcze dłużej wydyskutować, bo byłam na takich spotkaniach z wyborcami, gdzie rzeczywiście ta społeczność się podzieliła niemal równo na cztery grupy
i trudno było zająć stanowisko, ale to też wskazywało raczej na to, że brakuje informacji. Brakowało na przykład informacji, że można korzystać z różnych systemów osłonowych i to by było bardzo przekonywujące dla tych starszych osób, które mieszkając na dużych powierzchniach nie wykorzystują tej powierzchni do do śmiecenia. Można powiedzieć tak, nie zużywają, nie wyrzucają dużo śmieci, ale może oni mogliby skorzystać z tych osłon, tylko oni o tym nie wiedzieli, więc to jest na komisji dowiedzieliśmy się gospodarki komunalnej, że zaledwy 15 osób korzysta korzysta z tych osłon, podczas gdy no wydaje się, że to jest kluczowa kwestia.
No jeśli jest to osoba, która mieszka samodzielnie na dużym metrażu i te progi, które mamy są niewystarczające, to należy popracować nad tymi progami. Jest wiele informacji, które które powinniśmy przekazać mieszkańcom, któryśmy dopracować, żeby te konsultacje miały sens, żeby ludzie wiedzieli nad czym głosują. Ja osobiście byłem zwolennikiem yyy poboru od wody, ale w momencie kiedy rozmawiałem z zarządcami nieruchomości, którzy powiedzieli jak wielkie jest to niesprawiedliwość, że są duże straty wody, że y podlewanie ogródków yyy y nie generuje śmieci, a jest wliczane w
rachunek za odpady. No wtedy zaczęliśmy inaczej na to spojrzeć, mało tego patrzeć. Natomiast jeszcze chodziło o szczegóły. Proszę sobie wziąć pod uwagę, że samo naliczanie też generuje koszty. Czy to muszą być dodatkowe osoby, które to weryfikują? tych informacji mieszkańcy nie mieli i dodatkowy system, który wpłynąłby na ceny, której nie znamy, bo przetargu jeszcze nie mieliśmy. Także chcielibyśmy poprawić jakość zarządzania i też chciałbym zaznaczyć coś, co jest bardzo istotne. Brak
zastępcy pani prezydent to jest powoduje, że my na komisjach tak naprawdę rozmawiamy z urzędnikami, którzy powinni być neutralni politycznie. I oni są, to są świetni urzędnicy. Często są urzędnicy, którzy pracują już 20 parę lat yyy w urzędzie. Natomiast pytania czasem są o decyzj co
do kierunku i a nie tylko jakości, w jaki sposób dana rzecz zostanie wykonana, tylko jaki kierunek przyjmujemy. Bardzo mi zależy i tego i tego nie odpuszczę nigdy. To są rzeczy, to są inwestycje, małe inwestycje drogowe w dzielnicach. My cały czas nie mamy planu, która ulica, kiedy będzie robiona. Mam wrażenie, że jest tu wprowadzony duży chaos. Tak naprawdę nie mam partnera, z kim mam rozmawiać. To jest są rzeczy, które nie całkowicie dyskwalifikują współpracę z panią prezydent. Jednak są takim sygnałem, chcemy mieć swoje zdanie. Pani prezydent wygrała różnicą 500 głosów. To jest taki element, który
powinien dać jej do do myślenia, że to jednak nie jest tak, że całe Gliwice uważają tak samo. My odbieramy od mieszkańców inne informacje i chcemy mieć możliwość ich przekazania. Jeśli pani prezydent nie ma czasu, jest zajęta innymi rzeczami, chcemy rozmawiać z zastępcą, który ma odpowiednie kompetencje. A myśli pan, pani, panie Kajtanie, że pani prezydent przez ten czas swoich
swojego zarządzania miastem nie przekonała do siebie nieprzekonanych części? Tego nie wiemy. Nie mamy chyba. Myślisz? Raczej, raczej chyba nie. Moim zdaniem to nie jest tak, że ci nieprzekonani nagle teraz masowo yyy przyszli i i przeszli na drugą stronę, że tak powiem. Tak jak zaczynam też obserwować, ja wiem, że to nie jest żaden miernik, ale jak czytam różnego rodzaju komentarze w mediach społecznościowych, to nie mam takiego poczucia, że nagle przybyło tych mediach społecznościowych y wiadomo, że
zwykle wypowiadają się ci, którzy mają negatywne zdanie i to jest to jest też nie do końca miarodajne. Nie jest miarodajne. Zgoda. Myślę, że pani prezydent wprowadziła dużo nowej jakości, dużo ciekawych zmian. Yyy, Bienale, wielki sukces. Polityka kulturalna zmieniła się w Gliwicach. Jesteśmy bardziej otwarni. Ludzie mają szansę wyjść z domu do miasta, ale znowu spotykamy problem. Yyy, gdzie mają zaparkować, jak przyjeżdżają na Starówkę. I to nie mówię o osobach, które mogą jechać autobusem, tylko są osoby, które tym autobusem nie dojadą, bo to trwa dwie godziny i cały czas są miejsca w Gliwicach, które są komunikacyjnie wykluczone nie z powodu, że nie działa komunikacja, tylko że po błocie idą na przystanek. I tu na tym
polega wykluczenie komunikacyjne. Jednocześnie nie mogą dojechać samochodem, bo nie ma gdzie zaparkować. Oczywiście może coś powiedzieć, że jest daleko gdzieś tam jakieś miejsce, z którego można skorzystać i i mieszkańcy wymyślają. No może wymyślają, może nie wymyślają. Nie ma odpowiedniego parkingu, który był dedykowany dla tych, którzy przyjeżdżają dla rozrywki, do restauracji, na rynek
i niestety też do pracy. Do pracy również i to nie działa i chcemy wiedzieć gdzie powstaną te dowiedzieliśmy się chyba w grudniu, że powstaną dwa parkingi, ale czy coś się dzieje w tej sprawie nie wiemy. Nikt nas nieuje. Mają postać dwa rzeczywiście. Jeden na wylocie ulicy zwycięstwa, a drugi sińskiego dawniej wieczorka. Tak, mam mamy taką informację, nie znamy terminów, jeszcze wszystko jest po wijakach. Straciliśmy rok czasu na poszukiwanie miejsca. Po roku taki parking można zbudować kilka miesięcy. Tak naprawdę to nie są skomplikowane konstrukcje, ale mieszkańcy, którzy codziennie borykają się z tym problemem, pytają co wy to jasnej robicie. A tak
zapytam panie Kajtanie, a pan do pracy jeździ rowerem? Bo ja mieszkam, ja pracuję to daleko na roweram też świetny motocykl swego czasu. Tak, tak, skuter. Tak, oczywiście korzystam ze skutera dlatego, że nie ma gdzie zaparkować. Skuterem jest łatwiej zaparkować. To też jest takiś sposób na to. Natomiast ja pracuję 50 km z Gliwic i raczej nie korzystam z roweru ani czasem skutera. Tak, w lecie. Za to ja latem tak od wiosny do jesieni takiej wcześniejszej to jeżdżę na rowerze do pracy, więc ja to lubię. Ale też proszę nie każdy ten rower
tak lubi nie można nikogo przymuszać raczej zareklamować, że jest to możliwe. Też zależy od charakteru pracy każdej pracy. Bo też nie codziennie mogę jechać na tym rowerze do pracy. No bo jak mamy posiedzenia na przykład rady miasta, no to trudno, żebym na tym rowerze wpadła, nie? Jest to duży problem i musimy to rozwiązać. A czy zastanawiam się czy pewna osoba, która już niestety nie żyje, a miała duży wkład w to jak wygląda nasze miasto, ale nie do końca podoba się
między innymi Instytutowi Pamięci Narodowej. Czy ona nie miała ta osoba też coś z tym wspólnego? Mówi oczywiście o Karla. Tak, nieobecny. Powiem tak, teraz to zacznij. Dobra. Tutaj chodzi o słynną wieżę ciśnienia przy placu Grunwaldzkim. To jest wieża ciśnień razem z piękną działką. Teraz inwestor, który po raz kolejny zmienił plany, najprawdopodobniej wystawia to na sprzedaż. W naszym przekonaniu jest to bardzo interesujący kwartał pomiędzy ulicą Kościuszki, a właśnie wieżą Ciśnień, gdzie prawie cały mógłby
należeć do Gliwic i tam mógłby powstać projekt Karol Szabit 2, czyli miasto by narzuciło pewne formuły zabudowy i miasto byłoby tą jednostką, która by wymusiła pewną zabudowę. Oczywiście mogłaby to być inwestycja prywatna, ale albo też indywidualna. Natomiast chodzi o to, żeby w planie zadedykować projekt Karab. Mi musiałoby to kupić i to wykupić pewnie 2,5 miliona złotych to dla miasta, jeśli biorąc pod uwagę, że zarobi na pozostałych elementach, to nie jest są duże pieniądze, a można by zrobić całkiem ciekawy kwartał, który by no był
takim taką wizytówką Gliwic. I jak mówię, trzeba chronić, żeby nie kupił tego znowu jakiś deweloper, który albo postawi ciasno bloki po to, żeby zarobić, z maksymalizować zyski. Tylko chodzi o to, żeby miasto narzuciło takie formuły w planie zagospodarowania przestrzennego, żeby opłacało się tam budować oczywiście być może bardziej droższe mieszkania, ale to jest w końcu czy domy, ale to w końcu jest bardzo atrakcyjne miejsce. To jest nowe centrum, y nowe miasto, tak się obręb nazywa i to jest bardzo ciekawy kwartał, mając oczywiście pod uwagę, że w końcu y
uda się ten szpital na Kościuski przenieść w nowe miejsce. To też jest takim naszym wielkim marzeniem i mamy nadzieję, tak? Natomiast jeżeli chodzi o samą tą osobę, o której wspomnieliśmy, yyy Karl Szabik, na pewno to jest postać yyy do o której jeszcze chcemy mówić, do której chcemy wracać. Mamy też jeszcze taką nadzieję, bo nawet konsultowaliśmy to z wiceprezydentem Łukaszem Gorczyńskim, że miasto wystąpi
jeszcze o pogłębioną opinię na temat Karla Szabika, ponieważ tak naprawdę z tej opinii, którą dostaliśmy to dla mnie nie wynika praktycznie nic. Co jest? Przymusimy troszeczkę tempo działań, dlatego że składamy projekt uchwały z inicjatywy radnych. Mamy zapowiedź wielu innych radnych, że chcą podpisać się pod projektem. Sprawdzamy teraz wszystkie formalne sprawy i przygotowujemy dróg najprawdopodobniej na sesję kwietniową
i zobaczymy co będzie dalej. Ja teraz zrobię taki mały małą zabawę. Pani Alicja do pani będę miała jeszcze jedno bardzo trudne pytanie, więc panią oszczędzę teraz. Dobrze. A pana Kajetana przepytam z takiego naszego y takiego elementu tego cyklu, który nazywa się plus minus. Jak sama nazwa wskazuje na to jest kilka dosłownie kilka pytań. Możemy odpowiedzieć tylko plus albo minus. Ojej. Prawie jak na egzaminie. Tak będzie trudno. Ale nie wszystko, bo na przykład pierwsze pytanie skwer imienia Karla Sabika. Tak. Plus uzyskanie reparacji od Niemiec za II wojnę światową.
Tutaj nie ma plus minus plus minus plusy. Ale to chciałbym uzupełnić. Dwa minusy też dają plus. D minusy dają plus. Chciałbym uzupełnić. To nie jest kwestia dla samorządu Gliwic. Yyy, natomiast też jednocześnie yyy powiedzmy sobie, że my zauważamy to jako ślązacy, jako ludzie, którzy są potomkami yyy mieszkańców tu tych sprzed 100 lat, że Niemcy powinny większą wrażliwość wykazać w stosunku do Polaków, której nie wykazują. I tu i tu postawimy kropkę. Warto warto rozmawiać. Mówi się też, że to mogłoby się nazywać y odszkodowanie,
więc nie nie kłóciłabym się o nazwy, nie? Czy może reparacje czy odszkodowanie, to nie ma znaczenia. Wiśrodki, ja bym nie powiedział, czy to są środki, bo to zawsze generuje odszkodowanie i reparacje wygenerowały II wojnę światową. Nie należy w ten sposób myśleć, ale myślenie o tym, że w Berlinie jest piękny pomnik poświęcony holokaustowi, ale nie ma śladu, a może chyba jest jakiś niewielki, o tym, o
tragedii ludności polskiej, czyli Polski, Rzeczpospolitej Polskiej. Tak to się dokładnie powinno mówić i warto o tym rozmawiać. Warto o tym rozmawiać. Nie sądzę, żeby to były środki, które za które się zbuduje szpital, tak jak to było mówione na sesji. Natomiast na pewno tak. minus plus minus ale może wie, że by się dało wyremontować ale może wie, że by się dało wyremontować. Rozliczenie śmieci od osoby
minus minus więcej cmentarzy dla zwierząt niż ten jeden zaproponowany minus jeden starczy kupno przez miasto wieży ciśnień Sobieskiego. Już niektóre pytania padły. Hasło promocyjne z pewnością Gliwica. Następne pytanie. Pomidor. Tak. A nie, to powiedział przewodniczący Pzonek Pomidor. O, cieszę się, że pan radny oglądał program. Oczywiście nie mogłem sobie odpowiedzieć. Wyznaczenie tras rowerowych w pasach jezdni w niektórych miejscach plus powrót tramwajów na gliwickie ulice.
Marzenie w moim przekonaniu, czyli plus plus, ale takim mocnym wysobił. mu cudzysłowie. Tak. Yyy, kody do przoku. O Jezus. Y, ja nie mówiłam, że będzie łatwo. Kody do przoków i plus. Plus. No z przykrością plus, ale chciałbym, żeby to było lepiej zorganizowane. Budowa zakładu przetwarzania odpadów na paliwo RDF przy Jagodowej. A minus to w ogóle jest nie miejsce. To w ogóle absolutnie to to trzy minuty.
Dobrze przebernęliśmy y przez to. Pani Alicjo, pytanie, które chce pani zadać, y częściowo już pani na nie odpowiedziała, mówiąc, że miała pani takie poczucie braku dyskusji z z radnymi z koalicji, z z koleżankami. Natomiast do mnie dotarły takie sygnały i chciałabym wprost panią zapytać, czy to prawda, że była pani również przez
koleżanki krytykowana czy czy telefonicznie, czy w jakiś inny sposób za to, że wyraża pani opinie niezgodne z linią klubu. Ja myślę, że to zostało już zauważone praktycznie można powiedzieć trzy miesiące po rozpoczęciu kadencji, ponieważ to była taka dosyć publiczna sytuacja, kiedy
moja koleżanka radna pod radiostacją właśnie to wyraziła dość głośno. No ponieważ byli też koledzy z innych klubów, to oni to podnieśli potem w następnych dniach i dopytywali o szczegóły. Ja wtedy powiedziałam, że zupełnie nie widziałam jeszcze wtedy takiego problemu, bo to było tak, mówię króciutko pod radiostacją spotkanie było na koniec sierpnia i zdarzały się takie sytuacje, ale
ponieważ chyba mojej reakcji nie było takiej gwałtownej nigdy na to, ja po prostu mówiłam, że ja się zastanowię, przemyślę, ale myślę, że potem już koleżanki z biegiem czasu się zorientowały, że to nie jest ten sposób, żeby skłaniać mnie do zmiany jak nie w
głosowaniach czy czy wypowiedziach czy myśleniu. To ostatnie pytanie dotyczy tego jakie plany ma klub, nowy klub, nowo powstały klub. Wziąć się mocno do roboty. Tak, ale czy będzie takim języczkiem uwagi? Marzymy o tym, że być języczkiem. Natomiast no to już myślę, że jęzorem, dlatego że 25 radnych jest czterech. No
to tegozie już taki jęzor całkiem spory. Natomiast yyy spotykamy się z panią y prezydent, chcemy posłuchać co ma do powiedzenia. Na pewno ją wysłuchamy, na pewno jesteśmy gotowi do popierania dobrych projektów. Yyy, ale chcemy ją słuchać, chcemy y wiedzieć, co robi. Yyy, i
jesteśmy otwarci. Jesteśmy otwarci. To jest takie jedne z tych elementów, których od razu sobie założyliśmy, że nie jesteśmy w ogóle przeciwko nikomu. Jesteśmy otwarci na rozmowę. Pani Alicjo, pani chciałaby jakąś kropkę postawić? Ja tutaj bym całkowicie się podpisała pod tym co powiedział Kajetan, że absolutnie nie idę z jakimś nastawieniem, że teraz będziemy się konfrontować albo że będziemy tupać nogami, po prostu wysłuchać, ale też liczymy na to, że nas też pani prezydent wysłucha i spróbujemy się teraz tam gdzieś w środku spotkać. Tak będziemy obserwować, co będzie się dalej działo w na sesjach rady. Dziękujemy
bardzo naszym widzom, dziękujemy naszym gościom przede wszystkim. Yyy gościliśmy dzisiaj panią Alicję Majnusz Ból oraz y pana Kajetana Gornika, radnych Rady Miasta Gliwice i założycieli, można tak powiedzieć, klubu rat. Dziękujemy bardzo. Dziękuję.


