Przewodniczący Rady Miasta - Marek Pszonak | ZOOM NA GLIWICE
Zoom na Gliwice - nowy program przygotowywany we współpracy @NowinyGliwickie_Tv oraz Radio Telewizja Imperium. W tym odcinku gościmy Przewodniczącego Rady Miasta, Marka Pszonaka. Pytamy m.in. o zmianę sposobu rozliczania opłat za śmieci, możliwość budowy wieżowców na Piwnej i... poziom debaty publicznej z udziałem gliwickich samorządowców. Dowiadujemy się też, co przewodniczący RM myśli o referendum w sprawie odwołania prezydent Gliwic. Zapraszamy do oglądania!
Transkrypcja materiału
Transkrypcja automatyczna — może zawierać drobne błędy.
Dzień dobry. Witamy państwa w kolejnym odcinku Zoomu na Gliwice. Tym razem naszym gościem jest Marek Przonak, przewodniczący Rady Miasta. Dzień dobry pani redaktor. Dzień dobry państwu. Dzień dobry panie Marku. Ja zacznę od takiego pytania. Czy policzył pan już która opcja opłaty za śmieci, sposobu na liczanie opłaty za śmieci jest dla pana najkorzystniejsza? Dla mnie jako dla mieszkańca Gliwic. Tak. Nie, nigdy temu się tak nie przypatrywałem, żeby coś było najkorzystniejsze dla mnie. Raczej staram się zawsze patrzeć, żeby to było korzystne dla naszego miasta i dla naszych mieszkańców. Także co dla mnie jest najkorzystniejsze, nie przeliczałem.
Ja wiem, co dla mnie jest najkorzystniejsze. Natomiast może przypomnijmy, że w marcu Rada Miasta ma głosować nad zmianą sposobu naliczania opłat za śmieci i ma zmiana ma być taka, że ta opłata ma być liczona od zużycia wody. No i co pan o tym sądzi? Ustawodawca trochę nam zawęził możliwości, którymi możemy dysponować przy opłatach za śmieci. wskazał nam trzy możliwości, czyli od wody, od metra
kwadratowego i od osób. No i muszę powiedzieć, że żadna z tych metod nie jest metodą sprawiedliwą, a wręcz każda z nich ma swoje ułomności, więc należy znaleźć taką metodę, która będzie w swojej obsłudze najtańsza dla mieszkańców i to jest najistotniejsze. A potem w jaki sposób podzielimy te środki finansowe, które są konieczne do pozyskania od mieszkańców. Jak to rozdzielimy, to już jest drugi etap. Najważniejszą kwestią jest, która z tych metod jest w obsłudze najtańsza, najbardziej efektywna i rzeczywiście ta z od zużycie wody jest najtańsze w obsłudze.
Myślę, że nie myślę, że to nie jest najtańsza metoda. Najtańsza metoda to jest moim zdaniem ta, która jest do tej pory funkcjonuje od metra kwadratowego. Ale oczywiście to nie jest metoda najuczciwsza, najbardziej sprawiedliwa, ale dlatego, że nie mamy możliwości zrobienia takiej możliwości w Gliwicach, abyśmy mogli te opłaty pobierać w sposób jak najsprawiedliwszy. A gdybyśmy chcieli podejść do tego faktycznie w sposób uczciwy, to musiałby ustawodawca zmienić ustawę i wprowadzić nam możliwość pobierania opłaty za faktycznie oddane śmieci do utylizacji.
Takie metody są już na świecie, są w Europie, między innymi w Holandii, we Włoszech, w Niemczech, gdzie jest tak zwana metoda pite, czyli płacimy za tyle śmieci, ile oddamy. I to jest metoda, która jest moim zdaniem najsprawiedliwsza. Są śmieciarki, które są z wagami, ważą worki ze śmieciami, które są schodami kreskowymi. Wiadomo od kogo te śmieci pochodzą. Tylko czy to nie powoduje pewnego zagrożenia, a takiego mianowicie, że osoba, która te śmieci generuje będzie wolała wywieźć je
do lasu, niż zapłacić za te faktycznie odebrane śmieci. Dojdę do tego, do tego pytania, ale jeszcze skończę poprzedni wątek. Musimy wiedzieć i być przekonani o jednej rzeczy, że śmieci nie produkuje ani człowiek, ani metry kwadratowe, ani woda. Tak naprawdę śmieci produkują pieniądze, za które są kupowane produkty, które potem muszą być utylizowane. Więc to jeszcze podkreślenie tego elementu, że żadna z tych metod nie jest uczciwa i sprawiedliwa. Dzisiaj jesteśmy już w tak świecie okamerowanym, tak świecie wirtualnym, że myślę, że to byłoby do załatwienia ta kwestia, o której pani redaktor zapytała w drugim pytaniu.
Myślę, że te dzikie wysypiska śmieci to jest coś, co jest do opanowania i moglibyśmy to sobie okamerować. Dzisiaj dobrze wiemy, gdzie mieszkańcy ewentualnie mogliby takie dzikie wysypiska tworzyć. one są zweryfikowane, więc raczej szedłbym w tą stronę zmiany ustawy tak abyśmy mogli płacić za faktycznie wytworzone śmieci niż obawiać się tego, że mieszkańcy będą te śmieci wywozić do lasu. Możemy to w bardzo racjonalny sposób zweryfikować, okamerować i myślę,
że to byłoby najrozsądniejsze. Jak pan przewiduje, czy ta uchwała o zmianie sposobu naliczania opłat przejdzie na marcowej sesji? Trudno mi powiedzieć. Ja jestem zwolennikiem jednak prostych zasad. Te zasady, które zostały wprowadzone kilkanaście lat temu, czyli od metra kwadratowego, są proste, nie budzą żadnych wątpliwości. Metry kwadratowe są stałe, nie można ich zmienić. Jeżeli chodzi o wodę, jeżeli chodzi o zużycie wody, no to wiadomo, że co miesiące zużycie wody jest inne. Są ubytki wody. E, wystarczy, że wyjedziemy na tydzień na urlop, a w naszej łazience na przykład spłuczka przestanie działać dobrze, więc te zużycie wody nam się zwiększa i przez to zużycie, przez to również zapłacilibyśmy więcej za śmieci.
Tych mankamentów opłaty za wodę jest dużo więcej. Ja oczywiście nie będę głosował za przejściem na opłaty za ilość zużycia wody, ale jak zachowają się pozostali radni, trudno mi powiedzieć. A czy w ogóle jakieś zalety tego sposobu na liczanie opłat pan widzi?
Każda każda z tych zasad ma wady i zalety. Trzeba tylko zweryfikować, która jest najtańsza dla mieszkańców. Uważam, że ta opłata od wody nie będzie najtańsza dla mieszkańców, dlatego że będzie konieczność składania comiesięcznych deklaracji, które będą powodowały konieczność zatrudniania kolejnych urzędników, a w spółdzieleniach mieszkaniowych kolejnych pracowników, którzy to będą co miesiąc weryfikować. Chociażby z tego tytułu ta metoda nie jest moim zdaniem odpowiednia, ale tak jak mówię również zużycie tej wody, która którą niejednokrotnie zużywamy do akwariów, do basenów, no niejak przykłada się na zużycie śmieci, na wytworzenie śmieci przez przez mieszkańców, więc no tych zalet nie widzę zbyt wielu.
Oczywiście może z tego tematu, który dotyczy bezpośrednio naszego portfela, przejdziemy do takiego bardziej ogólnego tematu, czyli do planu ogólnego miasta. Jest to temat, myślę, dosyć trudny dla przeciętnego mieszkańca, który nigdy się tym nie interesował i nie bardzo wie, czym czym to się je. Tak naprawdę dotyczy to tego, mówiąc bardzo prosto, czy za chwilę pod naszymi oknami nie wyrośnie firma albo kolejny blok. I i to
jest myślę, że najważniejsze. Chyba, że chciałby pan przewodniczący wyjaśnić to słowami bardziej formalnymi, bardziej prostymi. Rozumiem. To ja już chyba bardziej procto niż ja to wyjaśniłam. bardziej bardziej jeszcze prostymi, żeby było zrozumiałe dla naszych mieszkańców. Yyy, mamy dwa dokumenty planistyczne. To jest studium uwarunkowań kierunków zagospodarowania przestrzennego, które jest takim dokumentem nadrzędnym, ale bardzo ogólnym i plan zagospodarowania przestrzennego, który jest dokumentem bardzo już szczegółowym, wskazującym na konkretne tereny i konkretne zapisy w tym planie, co tam ewentualnie może się znaleźć.
Do tej pory był było studium uwarunkowań kierunków zagospodarowania przestrzennego. Dzisiaj ustawodawca wskazuje, że powinniśmy do dnia 30 czerwca przygotować i uchwalić tak zwany plan ogólny. Pracujemy nad nim od ponad roku. Teraz odbywają się aktualnie już drugie konsultacje w zakresie tego planu ogólnego. Jest dużo wniosków naszych mieszkańców. mieszkańcy uczestniczą w tej tej procedurze. Myślę, że ten dokument zaczyna już faktycznie nabierać kształtu bardzo racjonalnego i bardzo poprawnego, takiego, który pozwoli nam na skorelowanie naszych działań z naszą strategią i pozwoli nam na to, żebyśmy mogli dobrze w rozsądny sposób kształtować przestrzeń naszego miasta.
W tym, w tej całej pracy, w tej całej procedurze biorą udział zarówno mieszkańcy, jak i radni, komisje rady miasta. Przy po pierwszym wyłożeniu tego planu, po pierwszym opiniowaniu spotkali się radni z komisji rozwoju miasta inwestycji. Zapraszając wszystkich pozostałych radnych złożyliśmy również swoje uwagi, swoje wnioski. Część z nich została zaakceptowana. Ja może zwrócę taką uwagę na taki jeden przykład, bo najlepiej można funkcjonować na przykładach. Tak. W pierwszej wersji projektu planu ogólnego zaproponowano, aby na takim dosyć dużym terenie, myślę, że mieszkańcy Gliwic, jak tylko wskażę, to będą wiedzieli o który teren chodzi, między obwodnicą miasta a autostradą w pobliżu poligonu są olbrzymie tereny, które do tej pory w studium były wskazane jako tereny usługowo-przemysłowe.
był pomysł, aby te tereny podzielić na tereny usługowo-przemysłowe, jak i na tereny mieszkaniowe, budownictwo jedno i wielorodzinne, jak i tam był również wskazany ewentualny możliwy cmentarz. Doszliśmy do wniosku na komisji rozwoju miasta inwestycji w trakcie rozmowy i takie też wnioski składaliśmy, aby jednak tereny, w których są jest przemysł, są usługi, żeby zostawić w takim w takim zakresie, a budownictwo mieszkaniowe jednak nie łączyć z terenami przemysłowymi. Tutaj ogromna wdzięczność do tych, którzy dalej pracują nad tym planem ogólnym. Zostało to zmienione i faktycznie na ostatnim spotkaniu na stronie komisji rozwoju miasta inwestycji zostało to zweryfikowane i aktualnie
będzie tam w planie ogólnym teren usługowo-przemysłowy w pobliżu poligonu. Myślę, że tylko takie tereny mają rację bytu. No właśnie trudno sobie wyobrazić, żeby ktoś chciał mieszkać w pobliżu yyy poligonu, ale jeżeli już mówimy o tych terenach przeznaczonych y pod inwestycje yyy mieszkaniowe yyy na tym spotkaniu, na w którym ja również uczestniczyłam yyy
okazało się, że tych terenów ilość tych terenów jest tak mówiąc obrazowo tak duża, że wystarczyłaby na miasto no znacznie liczniejsze niż to, które prognozuje się w demograficznych prognozach za najbliższe 20 lat. Z tego co udało mi się znaleźć, prawdopodobnie wtedy będzie około 144 000 mieszkańców, a nadpodaż terenów mieszkaniowych wyniesie aż 375%.
Możliwe jest, możliwa jest ta nadpodaż zgodnie z przepisami do 130%. My mamy aż 375. Z czego to wynika i czym to grozi? Myślę, że na dzień dzisiejszy nie grozi to jakimiś wielkimi konsekwencjami, mając w tyle głowy, że nie wolno tego zostawić samemu sobie na lata. Co to znaczy? To znaczy ni więcej ni mniej,
tylko plan ogólny dzisiaj jest na podstawie robiony planów zagospodarowania przestrzennego aktualnie obowiązujących w mieście Gliwice. A dzisiaj mamy ich powierzchniowo prawie 100% miasta jest objętych planem zagospodarowania przestrzennego. Dzisiejsze studium uwarunkowań kierunków zagospodarowania przestrzennego ma już swoją prawie 20letnią historię. 20 lat
temu niekoniecznie to, co mamy dzisiaj, 20 lat temu niekoniecznie wtedy wiedziano w którym kierunku aż tak szczegółowo miasto będzie się rozwijać. I faktycznie tych terenów mieszkaniowych jest tam już sporo w tym można powiedzieć starym studium. Dzisiaj wiemy, że miasto jest w innym miejscu, ma nową strategię, inaczej pewne parametry funkcjonują, więc bezwzględnie należy do tych terenów, szczególnie właśnie terenów pod budownictwo mieszkaniowe podejść w sposób na dzisiejsze czasy, a nie tak jak to było 20 lat temu. Przez te 20 lat udało się zweryfikować, które tereny pod budownictwo mieszkaniowe rozwijają się bardzo dobrze, a w których miejscach na pewno już budownictwa mieszkaniowego nie będzie. Dlatego dzisiaj nie możemy zlikwidować tych miejsc w planie ogólnym, które do tej pory funkcjonowały
w studium, zlikwidować tych miejsc, gdzie jest mieszkaniówka. Musimy to zrobić tak jakby dwu dwuetapowo. Najpierw musimy do planu ogólnego dołożyć tą nową mieszkaniówkę, która uważamy, że patrząc jak rozwija się miasto jest racjonalna do włożenia do planu ogólnego, a następnie przy
planach zagospodarowania przestrzennego, kiedy będziemy je zmieniać, stopniowo będziemy ściągać z mieszkaniówki te tereny, które już wiemy, że absolutnie tam żaden deweloper i miasto nie będą zainteresowani tym, żeby realizować budownictwo mieszkaniowe. Jeżeli w taki sposób do tego podejdziemy, to ja dużego zagrożenia nie widzę. Gorzej byłoby, gdybyśmy faktycznie w tych 370% chcieli realizować budownictwo mieszkaniowe. To myślę, że żadnego miasta na taki współczynnik nie jest stać. Tak tylko, że część tych terenów należy do właścicieli prywatnych i trudno im
zmienić w planie, nawet w planie szczegółowym przeznaczenie terenów, ponieważ to się wiąże z dużymi odszkodowaniami, tak? I to należy zweryfikować. yyy należy sprawdzić, które tereny są yyy terenami miejskimi, z które na pewno nie będą realizowane inwestycje mieszkaniowe i tam w planach zagospodaranowania przestrzennego powinniśmy te tereny ściągnąć z mieszkaniówki, a tam gdzie są to tereny pod budownictwo mieszkaniowe być może zweryfikować je pod kątem czy powinna być mieszkaniówka jednorodzinna, wielorodzinna, ale to już każdy skrawek
miasta powinien być indywidualnie oceniony i indywidualne podejście do tego, czy jesteśmy to w stanie zrealizować ze względu na kwestie finansowe czy nie? A co pan sądzi o takiej tezie, że jeżeli wyznaczymy za dużo tych terenów mieszkaniowych, to miasto będzie się rozlewać, a wiąże się to również z tym, że utrzymanie utrzymanie dróg sieci usług publicznych będzie droższe. I to jest to, o czym wspomniałem wcześniej, kiedy w pierwszym projekcie planu ogólnego próbowano wskazać tereny pod budownictwo mieszkaniowe jedno i wielorodzinne za obwodnicą, gdzie to faktycznie miasto by się wtedy trochę nam rozlało poza poza obwodnicę przy poligonie i to faktycznie mógł być duży problem, skoro z tego zrezygnowano, a był to takim moim zdaniem najbardziej odczuwalny element tego problemu.
Kiedy z tego zrezygnowano, to to te pozostałe tereny, które ja dzisiaj widzę, że faktycznie mogłyby doprowadzić do rozlania miasta są już naprawdę niewielkimi elementami i myślę, że w planie zagospodarowania przestrzennego, kiedy będziemy je korygować, będziemy mogli je do nich podejść właśnie indywidualnie. Jednym z elementów tego planu, właściwie inaczej, może wyjaśnimy to od początku, że w planie ogólnym podane są również dopuszczalne wysokości zabudowania. Oczywiście tak jak słyszałam z z wyjaśnień nie są one ostatecznie, to znaczy w planie szczegółowym te wysokości mogą być inne i to one będą obowiązywać, a nie te w planie ogólnym.
Mimo tego, że plan ogólny jest nadrzędny nad planem szczegółowym. Natomiast jeżeli dobrze dojrzałam, siedziałam dosyć daleko, to przy ulicy Piwnej dopuszczalna wysokość to była ta, o którą wnosi deweloper, czyli 100 met. Tak jak pani redaktor wskazała, plan ogólny jest tym dokumentem, który pokazuje nam maksymalne możliwe do osiągnięcia wysokości. I faktycznie jest tak, że plan zagospodarowania przestrzennego absolutnie w tej kwestii nie musi być odzwierciedleniem w 100%. Więc sam fakt umieszczenia w planie ogólnym takiej wysokości przy ulicy Piwnej nie wskazuje, że w planie zagospodowania przestrzennego będą obowiązywać takie wysokości. dlatego że plan zagospodarowania przestrzennego jest planem dokładnym, jest planem de facto co do do działki określonym, a nie co do przestrzeni w jakimś w jakimś otoczeniu,
tak jak to m ma miejsce w planie ogólnym. Ale skoro tam jest te 100 m, to rozumiem, że jest się o co jeszcze jest jeszcze o co walczyć. Czy deweloper ma jeszcze o co walczyć? Z tego co pamiętam to było 100 m dlatego że myśmy jedną decyzję względem planu zagospodarowania przestrzennego po na terenie przy ulicy Piwnej po Starej Hucie już podjęli bodajże 4 lata temu przyjmując zgadzając się na tym że akurat na tym terenie który był terenem dużym terenem bardzo dobrze skomunikowanym na tamten czas terenem bez jakiejkolwiek zabudowy i tam jako rada miejsca miejska wyraziliś miasta Gliwice wyraziliśmy zgodę na to aby mogły tam powstać budynki do 100
Oczywiście my mówimy o tych, które mają powstać przy browarze, po browarze Skobla. To jest związane z petycją, którą wystosował deweloper. I co pan sądzi o tej petycji? Przejdzie, będzie w ogóle zaproponowana radzie miejskiej przez panią prezydent, czy nie? Kompetencje zgodnie z ustawą przedłożenia radzie miasta kwestii dotyczących planu zagospodarowania przestrzennego ma tylko organ wójta burmistrza prezydenta. Więc jeżeli ktokolwiek ma przedstawić radzie miasta projekt uchwały, to jest tylko prezydent miasta. Myślę, że tym kierunkiem poszedł inwestor i dlatego skierował petycję do prezydenta miasta o powtórne przedłożenie radzie miasta projektu uchwały. Przeglądnąłem ten projekt uchwały.
Ten projekt uchwały kompletnie niczym nie różni się od tego, który Rada Miasta odrzuciła ponad rok temu. Nie ma tam kompletnie żadnych zmian, więc jest dokładnie taki sam. Więc ja nie widzę żadnych powodów, żebym ja zmienił swoje zdanie w kwestii głosowania nad tym planem zagospodarowania przestrzennego. Ten teren, mimo iż jest po drugiej stronie ulicy Piwnej, jest zupełnie innym terenem, inaczej ukształtowanym, o innej infrastrukturze. Tam jest zabudowa i to zabudowa przedwojenna, bardzo gęsta, z jedną tylko drogą wylotową wprost na ulicę Piwną, więc brak możliwości bardzo dobrego skomunikowania tego terenu. I jeżeli byśmy się zgodzili na zmianę tego planu zagospodarowania przestrzennego, to na przestrzeni na kwadracie 100 m na
100 mogłyby powstać obiekty budowlane wysokości 100 m, gdzie docelowo mogłoby mieszkać prawie 2000 osób. Trudno mi sobie wyobrazić, że takie malutkie miasteczko miałoby jedną drogę wjazdową i wyjazdową z tego terenu. Myślę, że wtedy mielibyśmy bardzo często problem przy ulicy Piwnej na tym takim dużym rądzie. Tam też również w tym projekcie uchwały jest obniżenie ilości miejsc parkingowych do 0,75, czyli na jedno mieszkanie nie przypadałby nawet jeden parking. Domniemuję, że wtedy odpowiedzialność za to, aby w tym miejscu nie dochodziło do nadużyć parkingowych spoczywałaby na mieście. to miasto musiałoby w jakimś pobliżu wybudować na przykład parking wielopoziomowy, gdzie to są też bardzo kosztowne inwestycje. A już tak abstrahując od wszystkiego to uważam, że wysokościowce oczywiście tak, to nie
jest nic złego, ale to musi być teren, który jest tak jak ten teren po drugiej stronie ulicy lub ten teren przy fabryce drutu terenem wolnym od tego typu nieruchomości, które są akurat w tym otoczeniu, o które zabiega deweloper. Yyy, a czy zapoznał się pan z uzasadnieniem tej petycji, bo tam wyraźnie było napisane właściwie yyy inaczej. To na pewno wynikało też z rozmowy z przedstawicielem dewelopera, którą ja odbyłam. Yyy, oni zakupili y
yyy sąsiednią działkę właśnie po to, żeby był drugi wyjazd. To jest jedna rzecz. Druga rzecz, oni i tak będą chcieli spełnić te swoje założenia ekonomiczne, czyli jeżeli nie będą budować w górę, to będą budować w bok, między innymi burząc browar, który miał być wkomponowany w
całą tą inwestycję. No i zyskali 1000 głosów za swoją inwestycją. Czy to nie są wystarczające argumenty, żeby jednak wziąć pod uwagę głos dewelopera? Jeżeli dobrze rozumiem, to chodzi o tą działkę, która daje możliwość wyjazduż koło wiaduktu przy ulicy Piwnej. Yyy, no jeżeli sobie weźmiemy to pod uwagę, to tam będzie możliwy tylko prawoskręt, więc yyy z jednej strony będziemy mieli zakorkowane
zakorkowaną sygnalizację świetlną skrętu przy forum w prawo, bo za chwilę będzie następny wyjazd z osiedla, a nic tam nam to nie pomoże w rozwiązaniu sytuacji komunikacyjnej, dlatego że wszystko dalej będzie w ciągu ulicy Piwnej. To jest ta pierwsza rzecz. Więc komunikacyjnie nic absolutnie na tym jednym wyjeździe nie zyskamy, a wręcz sobie tylko pogorszymy względem sygnalizacji świetnej przy ulic przy ulicy przy forum. Jeżeli chodzi o kwestie
tego, że deweloper będzie budował zgodnie z aktualnie obowiązującym planem zagospodarowania przestrzennego. W porządku, taki jest plan zagospodarowania przestrzennego, niech tak buduje. Ja nie zwróciłem uwagi jeszcze na jedną kwestię, myślę, że taką najistotniejszą. Nie wiem czy pani redaktor wie w którym miejscu w latach 70 już raz spróbowano taki wysoki budynek postawić wśród takiej zabudowy mieszkaniowej troszkę zabytkowej, troszkę przedwojennej. Jest taki budynek przy ulicy Gruszczyńskiego. Dzisiaj no wiadomo, z tym budynkiem już nic nie jesteśmy w stanie zrobić, ale jeżeli tam ktokolwiek przejeżdża, przychodzi, no to widzi, że ten budynek po prostu tam kompletnie nie pasuje. Nie chciałbym, żeby za jakiś czas następne
pokolenie, ci, którzy przyjdą po nas do tego miasta, stwierdzili, no nie, jak można było pozwolić w starej zabudowie, w zabytkowej zabudowie, tak blisko domów mieszkalnych wybudować stummetrowce, które de facto swoim dominantom górują nad wieżami kościołów, tych, które są u nas w dużej mierze historyczne, zabytkowe, dominują nad naszą gliwicką wieżą eiffla. Oczywiście mówię tutaj o radiostacji gliwickiej. Dzisiaj to pięknie wygląda. Jak się jedzie drogową trasą średnicową z Katowic, jak się wjeżdża do Gliwic, to te dominanty są bardzo widoczne, a tu nagle dominantem będzie będą dwa stummetrowce w starej zabudowie, bo to jest po prostu coś na co mojej zgody nie ma.
Dobrze, to teraz liczę na zgodę na taki szybki quiz. To jest quiz, który wymaga powiedzenia tylko plus lub minus. na pytania, które czy właściwie zagadnienia, które wrzucę. Rozumiem, że mam jedną możliwość powiedzenia pomidor. [śmiech] Możemy się umówić. Możemy się na to umówić. Dobrze. Więcej terenów inwestycyjnych w mieście nie ma już potrzeby. Już jest dużo. Plus czy minus? Minus. Minus. Udział radnych w odbiorach budynków finansowanych z pieniędzy miasta. Plus prototypowanie ulicy zwycięstwa. Minus
cmentarz dla zwierząt przy cmentarzu centralnym. Minus w tym miejscu szpital kliniczny w miejsce szpitala miejskiego. Oczywiście, że plus. Tylko żeby był wieżowce na piwnej minus. Więcej obecności radnych w mediach społecznościowych plus obecny poziom debaty publicznej z udziałem radnych. Pomidor został już wykorzystany. referendum w sprawie odwołania prezydenta miasta. Na ten moment na pewno minus. Dzisiaj nie ma powodów, przynajmniej ja nie widzę takich powodów, które by były do
tego, aby takie referendum się odbyło. Jeżeli takie powody będą i mieszkańcy się na to zdecydują, to to jest wola mieszkańców. Zawsze poddajemy się woli naszych mieszkańców. Musimy pamiętać o tym, że referendum może się odbyć nie tylko względem prezydenta miasta, ale również względem rady miasta. Zabudowa mieszkaniowa na placu po synagodze plus. Dobrze, to dziękuję bardzo, ale myślę, że możemy sobie pozwolić jeszcze na doprecyzowanie kilku treści. Zastanawiam się jak to wygląda w pana ocenie właśnie ta debata publiczna w mediach społecznościowych. Mamy jej różne odsłony. Mamy pan również
panie Marku istnieje w mediach społecznościowych. Opowiada pan o sesji rady miasta. Jest to merytoryczny, ważny wkład w informowanie o tym, co się dzieje. Natomiast jak wiemy, niektórzy radni wykorzystują media do tego, żeby no nie chcę powiedzieć, żeby,
że ten dyskurs jest rodzajem hejtu, ale już jest mocno zbliżony do tej granicy, za którą to się dzieje. Jak pan to ocenia? Zawsze byłem przeciwny hejtowi, jakim jakiemukolwiek wchodzeniu w kwestie negatywnych emocji. Absolutnie debata jest koniecznie potrzebna. Wymiana zdań, poglądów bezwzględnie jest to koniecznie potrzebne, tylko wtedy można wypracować najlepsze rozwiązania. I zawsze za tym byłem. Staram się unikać komentowania, szczególnie negatywnego komentowania czyjś wypowiedzi. Jeżeli już to ewentualnie tylko wchodzić w polemikę. Ale faktycznie mamy dzisiaj do czynienia w Gliwicach, nawet w naszym gliwickim samorządzie z takimi elementami, które nie budują, a moim zdaniem tylko i wyłącznie niszczą tą tą debatę społeczną.
Staram się tam gdzie mogę mówić o tym bardzo głośno, żeby do takich sytuacji nie dochodziło. Oczywiście nie mam wpływu na to, w jaki sposób wypowiadają się radni, otoczenie samorządowe, otoczenie urzędu. Nie mam nie mam na to wpływu. Każdy jest podpisany pod swoją wypowiedzią, ale bardzo zależałoby mi na tym, żeby ta debata była faktycznie stricte debatą merytoryczną. Staram się też pilnować tej debaty na sesjach Rady Miasta. Oczywiście nie zawsze to mi wychodzi, bo ta atmosfera, napięcie,
można powiedzieć ciśnienie niejednokrotnie dochodzi z zenitu, ale bezwzględnie merytoryczna debata to jest coś, na czym mi bardzo zależy. Zgodzi się pan ze mną, że przykład powinien iść z góry? Bezwzględnie tak. Dlatego postanowiłem, że nie będę brał w jakichkolwiek hejterskich rozmowach swojego udziału. Nie będę się do tego dołączał. Jeżeli już, to tylko w sposób negujący i proszący o to, żeby do takich sytuacji nie dochodziło. Ubolewam nad tym i bezwzględnie, bezwzględnie nie chciałbym, żeby, żeby to było po gliwicku traktowane. To nie jest nasze gliwickie. Tak żeśmy do tej pory nie rozmawiali. Dziękuję bardzo.
Cieszę się na te deklaracje. Naszym gościem był Marek Przonak, przewodniczący Rady Miasta. Dziękuję państwu bardzo i zapraszam na kolejny odcinek. Dziękuję pani redaktor. Dziękuję państwu. [muzyka]


