Przegląd prasowy | 11/2026 | Nowiny Gliwickie

18 marca 2026 · 21:44 · Obejrzyj na YouTube

W dzisiejszym przeglądzie prasowym Jakub Mroczkowski wraz z redaktor „Nowin Gliwickich” Adrianą Urgacz-Kuźniak mierzą się z 11. wydaniem. W materiale mówiono o: – gliwickiej porodówce – utalentowanych Knurowianach – historii MPiK-u To nie wszystkie tematy, które zostały poruszone w najnowszym odcinku „Przeglądu prasowego”. Zapraszamy do obejrzenia materiału!

Transkrypcja materiału

Transkrypcja automatyczna — może zawierać drobne błędy.

Witam wszystkich słuchaczy i widzów przed telewizorami. Jakub Mroszkowski. Ze mną jest Adriana Urgasz Kuźniak, a jest to nowy odcinek Przeglądu Prasowego. Dzień dobry. Dzień dobry. Witam serdecznie. radio słuchaczy i telewidzów telewizji Imperium. Na początku chciałam zapytać z czystej ciekawości, czy często jeszcze czytasz papierowe gazety? Nowiny gliwickie co tydzień. Nowiny? Tak, wiem, wiem, wiem, że gazety papierowe wydają się odchodzić do lamusa, ale nie zgodzi się z tobą każdy, kto kto lubi papier, kto lubi czytać w papierze książki. To jest zupełnie inne

doświadczenie dla mnie niż czytanie tych samych tekstów w internecie. Patrz, powąchaj to tego. Telewizowie tego nie będą w stanie poczuć, ale tak to to trzeba kupić, to trzeba przeczytać. Prawda? Trzeba kupić, trzeba przeczytać. Może z gazetami tak nie mam, ale książki tylko papierowe. Męczę się przed ekranami. Poza tym to zostaje. Wiesz, zdarzało mi się pojawiać z różnych przyczyn

w gazetach lokalnych i y i to jest takie przyjemne, takie wiesz, pomyślisz sobie kiedyś twój wnuk, prawnuk weźmie taką pożółkłą gazetę już trochę rozpadającą się w rękach i powie: "Babcia była w gazecie". No przecież to jest cudown, piękne, to prawda, ale też miałem taką myśl, że jak ma się tę gazetę papierową, to jest większa motywacja, żeby skończyć ją czytać, bo jak tak skrolluje te artykuły, no to nie zaciekawi mnie i wychodzę. A jak jest taka gazeta, to to chcę się czytać. Jak najbardziej masz tutaj 100%ą rację. To powiedzmy sobie o czym możemy przeczytać w kolejnym tygodniku Now gliwickich. I na pierwszej stronie widzę

już znajomą twarz na pewno dla naszych widzów. widzów, zwłaszcza widzek, jeśli można tak powiedzieć, ponieważ na pierwszej stronie mamy pana doktora Andrzeja Księżarka, który jest ordynatorem oddziału ginekologii, położnictwa i patologii ciąży szpitala wielospecjalistycznego w Gliwicach. Tutaj w sąsiednim studio. Niedawno przeprowadziliśmy rozmowę z panem doktorem i rozmowę oczywiście można zobaczyć

w waszych i w naszych mediach internetowych. Natomiast co jest co mnie bardzo zaskoczyło, ta rozmowa spotkała się z bardzo pozytywnym odzewem czytelników, widzów właściwie czytelników również. Okazuje się, że pan doktor jest zdarzony ogromnym szacunkiem, wielką sympatią.

No i to fajnie, że można porozmawiać z taką osobą i dowiedzieć się czegoś więcej, która naprawdę ma duże poważanie wśród mieszkańców Gicy. Też to dobrze świadczy o medycynie dzisiaj, o szpitalach, że są tacy lekarze, zwłaszcza, że wydaje mi się, że coraz częściej mówi się, że lekarze nie mają empatii, a tutaj widzimy coś innego. Tak, pan doktor zdecydowanie ma empatię,

ma duży poziom empatii. Natomiast udało nam się też dowiedzieć od pana doktora wiele ciekawych rzeczy. To powiedz może jakąś taką najciekawszą ciekawostkę z tej rozmowy. Najciekawszą. Zadałeś mi trudne pytanie. Było dużo o takich czysto kobiecych lękach przed porodem. yyy było o

influencerach, którzy yy trochę odziel oddzierają yyy ten cud narodzin z yyy z takiej magii. Yyy ale to w filmie. Natomiast to, co ja chciałam zamieścić w tym wywiadzie, który wiadomo jest trochę skróconą wersją tego telewizyjnego wywiadu, to to, że nasza gliwicka

porodówka i to myślę, że taka trochę duma lokalna przyjmuje najwięcej porodów w województwie. Mhm. i ściągają do naszej do naszego szpitala osoby nie tylko z Gliwica, ale i z powiatu, ale między innymi i z Bielska i z Częstochowy, czyli z Czy może pamiętasz czy pan doktor powiedział ile takich szpitali z porodówkami obecnie funkcjonuje w okolicach? Nie, te o tym nie rozmawialiśmy. Natomiast rozmawialiśmy na temat, jeśli chodzi tutaj o, bo wiadomo, że porodówki są zamykane, o takim jakby ekonomicznym, ale też medycznym i społecznym uzasadnieniu zamykania takich tych porodówek. Wbrew pozorom to nie jest tak, że należy za wszelką cenę je utrzymywać. I tutaj się z panem doktorem y zgodzę, bo to jest też y kwestia pewnej y pewnego

poziomu leczenia, który można zapewnić w takiej placówce, czyli dostępności lekarzy, dostępności sprzętu, dostępności technologii medycznych, które w szpitalach większych są, a w takich małych po prostu nie miałyby szansy być. Więc myślę, że czyli więcej nie znaczy lepiej w tym przypadku. Tak. Tak, tak, zdecydowanie. Myślę, że lepiej postawić na większe ośrodki, ale doskonale przygotowane do tego, żeby na przykład przyjąć ciążę zagrożoną. Mhm. Czyli możemy być dumni, że w Gliwicach właśnie mamy taki szpital. Tak, jesteśmy dumni. To bądźmy dumni i zachęcamy do obejrzenia rozmowy? Tak, oczywiście.

Dobrze. Co dalej tutaj mamy? Empik. Bardzo się cieszę, że pan Marek Gabzdyl napisał kiedyś do nas z propozycją publikowania czy pisania dla nas artykułów historycznych, ponieważ wynajduje bardzo ciekawe historycznie tematy i takie powiedziałabym nieograne, czyli no pewne tematy przewijają się często w mediach. Yyy natomiast yyy pan Marek yyy wynajduje takie perełki, takie historie, które są zdecydowanie mniej znane, tak jak historia klubu Empik, który był w

urzędzie miasta na dole. Tak jeszcze powiem przed, że ta nazwa yyy kojarzy się z jaką z jakimś sieci z jakąś siecią sklepów w tych czasach. Yyy czy ten skrót ma jakieś powiązania? No to jest klub y chyba miejskiej, żeby międzynarodowej prasy i książki. O, tak dokładnie się to nazywa. y miał on miejsce w przy ziemiach urzędu miejskiego.

Był pięknie wykonany architektonicznie, a zaprojektowany przez profesora Todorowskiego. Naprawdę ja zachęcam, ja nie chcę, ja będę się powstrzymywała, żeby nie opowiadać całej treści tego artykułu, bo zachęcam państwa, żebyście się pochylili nad tym tekstem. naprawdę jest bardzo ciekawy. A w tym tekście mowa o jakiejś instytucji, która była czy o budynku? Co to dokładnie było? To były, to była część urzędu,

która została zwolniona na rzecz tego, takiej właśnie działalności, na rzecz działalności właśnie tego między tego klubu międzynarodowej prasy i książki. Dużo jest w artykule na temat samego projektu, bo był niezwykle ciekawy. Powiem między innymi o bańkach mlecznych, które wisiały nad kontuarem tam. No zachęcam, będę się trzymała. Natomiast to, co ja też bardzo mocno przemawia do mnie w treściach tutaj

przesyłanych nam przez pana Marka Gabzdyla, to to, że często powołuje się na notatki z nowin gliwickich z dawnych lat i to jeszcze bardziej mi podkreśla tą właśnie taką kronikarską misję nowin gliwickich. To jest piękne i kto wie, może takie artykuły kogoś zainspirują, aby powołać takie instytucje na nowo. No myślę, że że że ma to jakieś

uzasadnienie. Może tak być. Muszą na pewno przeczytać, aby dowiedzieć się, czym ten stary Empik był w Gliwicach. Tak, zachęcam do tego bardzo. Ja już pamiętam czasy, kiedy Amok był w urzędzie miasta, ale Empiku nie pamiętam. A czy co tydzień wychodzą jakieś artykuły o historii, bo tego nie pamiętam, nie, nie zauważyłam. W ubiegłym tygodniu był wychodzą z taką częstotliwością, z jaką nam pan Marek nadsyła te artykuły. Historię trzeba napisać i ją odnaleźć przede wszystkim, niektórą trzeba napisać od nowa, ale to już jest inny temat. Tak, tak. To to nie dzisiaj, bo to zajmie nam znacznie dłużej.

Ma talent 16 lat i marzy, by żyć z pasją. Kto kto to taki? Kto ma talent? Nie wiem czy państwo oglądaliście, chyba dwa tygodnie temu w Mam Talent pojawiła się dziewczyna, która ma na nazwisko Odrobina, na imię Wiktoria, pochodzi z Knurowa i chociaż nazwisko kojarzy się z

czymś maleńkim, to talent ma wielki mały i nie odrobina więcej. Nie odrobina, zdecydowanie więcej. y zaprezentowała się w takim stylu, który się nazywa popping. Y i jestem ja oglądałam ten odcinek. A czy przybliżysz nam jak oglądałeś co to za styl popping, bo przyznaję się, ja nie wiem. Nie zatańczę tutaj. Oke. Ale to jest ona tańczy. Tak, tak, tak. To jest taniec. To jest taniec taki polegający trochę na takich mechanicznych ruchach. Jestem naprawdę świetna. Austin Egurola bardzo wysoko ją ocenił. Zresztą pozostałe żyir również, a ponieważ jest

z Knurowa, tym chętniej o niej napisaliśmy. Dodam, że w Knurowie jest ostatnio wysyp osób z ogromnym talentem, które pojawiają się w kolejnych programach nie tylko w Mam Talent, ale również w Must Beut Music i w innych tego typu. I o tych osobach też będziemy dalej pisać. To pięknie, że mamy takie przyszłe, mam nadzieję, gwiazdy. Trzymam kciuki za Wiktorię odrobinę. Ja też. Czy dostała trzy razy? Tak, oczywiście. No i tak ma być. Nie pamiętam, czy nie na stojąco. Naprawdę była rewelacyjna. A dalej mamy znowu o Knurowie. To coś

mówię wysyp zdolnych ludzi po prostu. Po prostu piękne miejsce i oni tym razem chcą zasadzić rośliny na egzoplanetach. Tak. To jest projekt młodych ludzi, który jest zgłoszony do bardzo prestiżowego konkursu Europejskiej Agencji Kosmicznej Kansat. I ta ci młodzi ludzie nie pierwszy raz

biorą udział w tym projekcie. Tym razem wpadli na bardzo niezwykły pomysł. mieli ponad 20, jak przyznają tych pomysłów, ale po burzy mózgów wybrali teraformacje hipotetycznej egzoplanety, czyli planety poza układem słonecznym, na której warunki sprzyjają życiu. Chodzi o tym o to, żeby nasadzić rośliny zdolne do przetrwania i dalszej ewolucji. I teraz tak jestem pod ogromnym wrażeniem. Zespół tych młodych yyy ludzi yyy podzielił się na funkcje. Jest osoba, która zajmuje się elektroniką, yyy programowaniem, ale jest też biolog, mechanik i w czymś, co ma wielkość y

puszki, puszki po napoju chcą właśnie stworzyć satelitę, która będzie mogła na taką egzoplanetę dotrzeć. Jak to się stanie? Ja tego do końca nie muszę rozumieć. Ja mam nadzieję, że też nie muszę, bo nie rozumiem. Natomiast 7 kwietnia ich projekt, który nazywa się Plantat znajdzie się, jeżeli znajdzie się w finałowej szóstce, to ta satelita poleci podczas finałowych startów rakiet. W kosmos. To by to byłby wielki sukces. Ale kosmos. Ale kosmos. A czy wiesz ile oni mają lat? Uczniowie liceum. Chyba to są uczniowie liceum. Tak. Ja w ich wieku chyba nie miałam tyle ambicji,

żeby wysyłać coś w kosmos. Tak. No na pewno też nie, zwłaszcza, że taka inżynieryjna strona życia nie jest mi mocno bliska. Ja jestem zwłaszcza pod wydarzeniem, bo szkoły średnie, jeśli nic się nie zmieniło, to nie uczą takich rzeczy, żeby tworzyć rośliny w puszkach, które przeżyją na innej planecie.

Ja myślę, że to jest troszeczkę w ten sposób, że jeżeli jest jakiś projekt, to on też zawiera pewne wskazówki jak go wykonać. Więc myślę, że na pewno, ale dużo musieli wykazać własnej inicjatywy, aby chcieć się tego dowiedzieć. Tak, tak. Na szczęście mamy gdzieś takie technologie, które mocno wspomagają sam pomysł, tak? Bo nawet jeżeli czegoś nie wiemy, no to umówmy się, możemy zapytać sztuczną inteligencję, jak coś zrobić. Ona na pewno pod pytanie, czy ona wie, bo jest to tak nowatorskie, no AI ściąga wiedzę, która już powstała. Może oni muszą coś na nowo tutaj wymyślić. No na pewno nie wystarczy sama wiedza AI, natomiast myślę, że pomaga w takich szczegółach, detalach, które wymagają czy zaprojektowania, czy stworzenia jakieś elektronicznej tutaj, bo tutaj też jak dobrze pamiętam,

tam ma być coś bardzo maleńkiego i nad tym też między innymi pracują, ale zachęcam do tego, żeby to, bo to chodzi o płytkę, która ma tam się pojawić. Zachęcam do tego, żeby przeczytać ten artykuł, a osoby, które znają się na takich inżynieryjnych rzeczach, zapewne więcej z niego zrozumieją niż niż my. Ja dodam, że to jest artykuł napisany na podstawie informacji, którą nadesłali sami uczniowie i to też jest zwykle taka część projektu, która polega na tym, żeby zaciekawić media tym, co się robi. I tutaj też wielki szacunek za to, że im się to udało.

To musi być wyzwanie. Myślę sobie o tym, że już muszą zainteresować sobie siebie pewną niszą i jeszcze zainteresować innych ludzi tym, co robią. Jakby te tworzenie tych mał tych małych puszek nie było wyzwaniem, to to jeszcze muszą jakoś medialnie się rozwijać. Wiesz, w młodych ludziach jest taka siła i energia, która mówi: "Damy radę wszystko." Tak, to dopiero my mając już jakieś doświadczenie wiemy jak są pewne rzeczy. Dla m skromnie powiem, że ja chyba jeszcze do tych młodych ludzi należę. Może w liceum nie jestem, ale No właśnie, no właśnie, ale ty już pracujesz, tak? Pracujesz, pracujesz w mediach i wiesz też, że to nie, nie jest takie proste. Natomiast dla młodych ludzi wiele rzeczy, tak mi się wydaje, są otwarci na na wiele rzeczy i jeszcze im się to wydaje proste. A wiesz jak to mówią? Jeżeli ktoś nie wie, że czegoś,

że coś jest niemożliwe, to to staje się możliwe. Tak. Tak. To to jest w stanie to zrobić. Dobrze, dalej pójdziemy sobie do Politechniki Śląskiej i pomówimy o muzycznej tradycji. Tak, muzycznej tradycji. Och, chciałoby się zaśpiewać 100 lata, może i więcej. Akademicki Zespół Muzyczny Politechniki Śląskiej świętuje jubileusz i to nie byle jaki, bo to jest 30lecie działalności AZM. I te obchody odbyły się w marcu w Centrum Kultury Studenckiej Mrowisko. Zaproszeni na nie byli i studenci, i absolwenci i osoby związane z życiem kulturalnym uczelni. I chciałam też dodać, bo tutaj jest bardzo ciekawa rzecz, że ta formacja ma pewną pewien mocny wyróżnik. mianowicie zespół składa się z połączonych sił chóru oraz grupy instrumentalnej, co nie jest takie oczywiste, tak zwłaszcza w przypadku studentów i to

politechniki, czyli znowu pokazujemy, że mimo zainteresowania technicznego można się artystycznie rozwijać i jak to się wszystko sprzęża my humaniści opowiadamy o czymś co jest stricte inżynieryjne natomiast inżynierzy też śpiewają zagrają tak działać w sferze artystycznej może my też powinniśmy zacząć coś tam planować technicznego. Może nie wiemy, że mamy do tego talent. No właśnie, jak oni śpiewają, to my możemy, nie wiem, wysłać rośliny w kosmos. Nie próbowaliśmy. Wiesz, ja jestem z takiego pokolenia, które mówi: "Ja nie dam rady". Nie dokończę dalej tego cytatu. Oczywiście yyy za to widzę tutaj, że ten chór prowadzi pani Krzyżanowska Łoboda. Yyy nasi widzowie mieli ją okazję poznać, więc wiedzą, że jest to na pewno wyznacznik pewnego poziomu muzycznego.

Tak. I człowiek instytucja, kobieta instytucja. Tak, to prawda. Dobrze. Wyjątkowy pokaz. Co było w nim wyjątkowego? Oczywiście w kinie Amok i coś związanego z ciemnością. Tak, to będzie. To będzie, to będzie i dlatego warto o tym powiedzieć, bo któż nie zna Roberta Więckiewicza. Narodowy dzień pamięci Polaków ratujących Żydów pod okupacją niemiecką.

To jest powód, dla którego w kinie Amok odbędzie się pokaz filmu w ciemności. Yyy to jest yyy to nie jest nowy film. Yyy natomiast yyy ten pokaz będzie yyy o tyle, bo on powstał w 2011 roku, czyli już yyy 15 lat temu. Natomiast tą wyjątkowością będzie to, że w tym pokazie weźmie udział właśnie yyy Robert Wienckiewicz, który grał tam yyy główną rolę. Y udział w tym pokazie jest bezpłatny,

natomiast należy zaopatrzyć się w bezpłatne wejściówki. yyy, które są do odbiorów Kasie na Amok. Piękna inicjatywa. Piękna. To już kolejny raz gościmy w tak krótkim czasie jazdy z dużego ekranu. W kinie Amok. Tak, w kinie Amok. Więc miejmy nadzieję, że będzie tak coraz częściej. Będziemy się tak grzać w blasku gwiazd. Gwiazd. Może kogoś z Hollywoodu muszą zaprosić? Jak najbardziej. No wystarczyli, że wystarczyłoby, żeby zaprosili panią Joasię Kulik. Już mamy osobę ząu. To prawda. Zgadza się. Dobrze.

I dalej myślę, że to na zakończenie już wspomnimy o tym biegu kolorowych skarpetek. Tak. Czy oni będą biec w samych skarpetkach? Nie. I nie, nie będą biec też na boso, jak pewien nasz podróżnik, który ponoć chodzi tak przez świat. będą mieć na sobie zapewne dobre sportowe obuwie, choć niekoniecznie, bo to jest o tyle ciekawy bieg, że można w nim nie biec, można w nim iść, można prowadzić wózek. Tu jest pełna dowolność, nie

liczy się rywalizacja. Dystans. Och, to teraz mnie zastrzeliłeś. Chyba 2 km, jeżeli dobrze pamiętam. Tak, tak, właśnie widzę. 2 km około, około 2 km, nie? Tak pytam, bo wiesz jak można i biegać i iść to jakby nie wiem to było faktycznie 50 jak jakiś maraton to jakby ktoś chciał przejść to kilka dni by mu zajęło. No to może ale 2 km to tak rozsądnie tak to nie jest tutaj bardziej chodzi o ideę dlaczego kolorowe skarpetki myślę że wielu radiosłuchaczy i telewidzów telewizji Imperium a także naszych czytelników doskonale zdaje sobie sprawę z tego, czym jest symbol założenia sobie dwóch różnych skarpetek.

Tak. O czym? No on oczywiście nawiązuje do do zespołu Downa. To jest taki sposób zwrócenia uwagi na osoby, które ten syndrom posiadają, które posiadają ten dodatkowy chromosom. Czyli jest to bieg ku wsparciu dla tych osób. Tak, ale ma już pewną to to będzie już piąta jego edycja. Zawsze gromadzi bardzo dużo ludzi. No i myślę, że jeżeli pogoda dopisze, trzymamy kciuki. Tym razem na pewno musi dopisać w takie dni. Musi dopisać. Dobrze. Wychodzi na to, że to już wszystkie, no nie wszystkie tematy z gazety, ale wszystkie, które dzisiaj poruszymy. Tak myślę, że po resztę zachęcam

jeszcze raz radio słuchaczy i czytelników, tak, żeby sięgnęli nowiny gliwickie co tydzień, w środę można kupić, można zakupić przez internet. Mhm. No można też poczekać. Teksty oczywiście pojawią się również w wersji internetowej. Natomiast no tak jak wspomnieliśmy na początku, mieć gazetę to jest coś, to jest inne uczucie. To jest rzeczywistość. To jest rzeczywistość, to jest coś namacalnego. Tak. I tym ciekawym aspektem skończymy

ten przegląd prasowy. Moim gościem była Adriana Urgacz Kuźniak. Dziękuję. Dziękuję. Do zobaczenia. Oh.

Radio Imperium Kliknij, aby słuchać na żywo