Próba do musicalu Dopamina | Tygodnik Kulturalny
We wtorek, 24 lutego, odwiedziliśmy Śląski Teatr Impresaryjny, gdzie wzięliśmy udział w próbie do „Dopaminy” – spektaklu muzycznego poruszającego temat wszechobecnych telefonów oraz internetu. Jeśli jesteście ciekawi, jak wygląda próba do spektaklu „Dopamina”, zajrzyjcie do naszego materiału. Będziecie mogli usłyszeć, jak o spektaklu i pracy nad nim opowiadają reżyser, kierownik muzyczny, choreograf oraz aktorzy.
Transkrypcja materiału
Transkrypcja automatyczna — może zawierać drobne błędy.
Dzień dobry państwu. Zapraszam na nowy format w telewizji Imperium, czyli Tygodnik Kulturalny. Będziemy skupiać się na zagadnieniach związanych z kulturą i sztuką. W pierwszym odcinku zabiorę państwa na próbę do musicalu dopamina. Jeśli jesteście ciekawi jak wygląda próba w teatrze i jaka panuje atmosfera kilka dni przed premierą to zapraszam do oglądania.
Zufać cierpliwości o miłości wyręczyć przeznaczenie spełnić to pragnienie na każdego przyjdzie czas. Jest ze mną reżyser dopaminę pan Sławomir Banaś i chciał na początku zapytać skąd wziął się pomysł na ten spektakl? Skąd wziął się pomysł na ten spektakl? Pomysłodawcą tego spektaklu jest Kasia Kokoryn, która zaprosiła mnie do współpracy. Razem ze swoją koleżanką napisał bardzo fajny, ciekawy scenariusz. Myślę, że bardzo, bardzo trafiający przede wszystkim do młodych ludzi. y jest on o
tym jak bardzo jesteśmy przebodźcowani, jak bardzo dużo elektroniki, internetu i tak dalej bierze udział w naszym życiu. Natomiast yyy pokazujemy tutaj co by było, co by się stało, gdyby nagle tego wszystkiego zabrakło, jak ludzie zaczęliby ze sobą rozmawiać, jakby zaczęli się zachowywać i myślę, że to jest bardzo fajny temat, nad którym warto się jest pochylić nie tylko w tym musicalu, ale również na co dzień. Powiedział pan, że jest to musical szczególnie skierowany dla młodzieży. A co z osobami starszymi? Czy one także odnajdą się w tej tematyce?
Myślę, że jak najbardziej. Zresztą mamy tutaj taki wątek też dojrzałej, pięknej miłości, która jednocześnie jest bardzo młodzieńcza, więc myślę, że jak najbardziej myślę, że że ci starsi też coś znajdą dla siebie. Tym bardziej, że coraz częściej starszych osób również sięga do do telefonów, do internetu. Tak
więc myślę, że na pewno coś dla siebie stąd też wyciągną. To powiedzmy sobie troszeczkę o samej pracy. Na scenie widziałam aktorów młodych jak i tych starszych. Jak pracowało się z osobami o tak różnym doświadczeniu? Dokładnie tak. Mamy na scenie ludzi rzeczywiście, którzy mają różne doświadczenie sceniczne, natomiast według mnie wszyscy bardzo świetnie sobie radzą. Są to naprawdę bardzo zdolni ludzie, bardzo pracowici i wydaje mi się, że że że najlepiej przyjść i po prostu zweryfikować samemu już w najbliższy piątek tutaj właśnie do ludzkiego teatru impresaryjnego i sobie sprawdzić jak jak ten cały zespół sobie poradził.
W spektaklu w Musicalu Dopamina jestem odpowiedzialny za przygotowanie wokalne zarówno aktorów solistów jak i przygotowanie wokalne zespołów. Zgodnie z tym tak naprawdę jakie było samo założenie od samego początku, że ten spektakl ma być przede wszystkim takim trochę muzycznym Bizancjum. To znaczy, że usłyszymy tam zarówno smyczki, czy
skrzypce, czy wiolączele, jak i też gitary, jak i perkusje różnego rodzaju perkusjonalnia, dźwięki, które są przetworzone. To znaczy, że dany instrument wydobywa dźwięk w zupełnie inny sposób niż jesteśmy do tego przyzwyczajeni jako słuchacze i że możemy odkryć dany instrument zupełnie na nowo. Największym wyzwaniem dla nas było tutaj zebranie po prostu zespołu, ponieważ każdy gdzieś pracuje, każdy ma swoje zajętości i bardzo ciężko było nam się spotkać yyy w danych terminach, żeby to wszystko zebrać, m żeby to działało. Natomiast myślę, że daliśmy radę, że rzeczywiście ten spektakl będzie hulał i że będzie to coś naprawdę bardzo ciekawego.
Pan jako reżyser w jaki sposób przygotował się do tego dzieła, do reżyserowania? Ja myślę, że ja jako reżyser całe życie się do tego dzieła przygotowuję, ponieważ jestem wydaje mi się, że jeszcze z pokolenia tych w miarę młodych ludzi, więc internet, telefon, komórka no nie są mi nie są mi obcymi rzeczami. Więc m dla mnie to dla mnie
samego jest to bardzo ciekawe doświadczenie, że rzeczywiście pojawia się tutaj pytanie, co zrobić, kiedy nie ma tego internetu, nie ma tej tej nie ma światła, nie ma prądu, nagle jest y wszystko pada. I tak dla mnie jako dla aktora, dla człowieka i tak dalej też jest bardzo zastanawiające to, co jak ja sam bym się zachował w takiej sytuacji, prawda? Nagle takie odcięcie od znajomych, co nawet jest w tekście u nas koleżanka mówi, że kiedyś jak
się było młodym, nie było telefonów, więc się chodziło do kogoś, dzwoniło się domofonem i nikt nie nie odwoływał spotkań, odwoływał wtedy, kiedy naprawdę nie mógł i po prostu nie przychodził. I wtedy my jako ludzie wiedzieliśmy, że stało się coś poważnego, prawda? A teraz wystarczy do kogoś zadzwonić, napisać SMS-a i nie było spotkania.
Dwa ruszacie się trzyło od broka. Dobrze. A jeśli chodzi o organizację, ile osób jest w obsadzie i kto jeszcze pracuje nad tym spektaklem? Mamy w obsadzie aż 16 aktorów, ponieważ obsadę mamy podwójną, czyli w jednym spektaklu gra osiem osób. Mamy świetnych realizatorów. Ania Drobczyk, która jest odpowiedzialna za kostiumy, Kasia Osób, która właśnie tutaj z tyłu za nami tworzy cudowne, wspaniałe choreografie, Kuba Starzyński, który zrobił naprawdę genialną scenografię i Michał Gucmak, który jest odpowiedzialny za tutaj brzmienie, harmonię i za całą koordynację pracy muzycznej. A czy wszyscy aktorzy i tańczą i śpiewają?
Muszą. Muszą. Czy A przyszli z takimi doświadczeniami, że szło to gładko, czy jednak niektórzy musieli się troszeczkę podszlifować? Myślę, że zawsze tak jest, że niektórzy się muszą troszkę podszlifować. Natomiast tak jak wcześniej powiedziałem, wydaje mi się, że wszyscy sobie naprawdę bardzo dobrze poradzili. Powiedz mi proszę, na czym polega twoja praca przy spektaklu Dopamina? Ja jestem odpowiedzialna za tworzenie choreografii i ruchu scenicznego do całego spektaklu. I czy była to łatwa praca? Jaki trafił ci się zespół? Mamy wspaniały zespół, ale dalej jesteśmy w procesie. Jeszcze dopinamy wszystkie choreografie.
A jednak za pić dni premiera. W zasadzie już nawet za trzy, cztery. Czy to jest taka stała w pracy artystycznej, że do samego końca pracujecie nad tym? Zawsze jest coś, co możemy jeszcze ulepszyć, szczególnie, że dopiero wyszliśmy na scenę, więc odnajdujemy się w nowej przestrzeni. Tych uwag teraz będzie sporo, ale raczej są już to takie uwagi natury właśnie rozmieszczen rozmieszczenia się na scenie, dobrego ustawienia się i no wiadomo, jakieś takie małe korekty jeszcze ruchowe, ale już raczej staram się nie zmieniać choreografii na tym etapie. Oczywiście to powiedz mi, ile ich będzie?
Wow, nie liczyłam tego. Jestem zaskoczona tym pytaniem. Jest ich sporo, sporo piosenek. Praktycznie każda piosenka, w każdym utworze coś się dzieje. Doangażowaliśmy też dwoje tancerzy, którzy nas wspierają i oczywiście nie tylko pod kątem ruchowym, ale też aktorskim, także oni też będą wypełniać tą scenę. Sporo tego się dzieje. A gdybym miała policzyć, to teraz chyba na biegu tego nie zrobię. A czy jest to musical typu, że jest dużo samych choreografii, samego tańca, czy więcej jednak ruchu scenicznego, gdzie ten taniec jest, powiedziałbym, dodatkiem?
To nie jest typowy musical, bo nie mamy tutaj zespołu, który nam wiecie jak w normalnym teatrze muzycznym, tak mamy sytuację, że mamy aktorów, oprócz tego mamy zespół wokalny, zespół baletowy i wszyscy razem tworzą oprawę choreograficzną, tak? A tutaj mamy tylko aktorów i dwoje tancerzy. Aktorzy jeżeli
śpiewają, no to oczywiście jest to raczej ruch sceniczny, no bo wiadomo, że jeżeli mamy do wykonania jakąś trudną piosenkę, to no nie wymagam od nikogo, żeby kręcił piruety, ale też jest trochę tańca współczesnego. Mijam granice miasta, ten tłum i ten
szóęsknął mi do tych jeżą oazę. Jest ze mną główna postać kobieca, więc zapytajmy, kim będzie ta postać. Główna bohaterka jest taką bardzo fajną postacią, dojrzałą kobietą, taką 40letnią, która dosyć sporo w swoim życiu przeszła, ale doszła do takich fajnych wniosków, że warto jest poświęcić czas najbliższym i że warto też siebie samą pokochać, a nie tylko biec i szukać czegoś, co, no jakby szukać czegoś na oślep. To jak ty przygotowałeś się do bycia tą postacią?
Na pewno miałam dużo przemyśleń związanych z tą postacią. Na pewno wróciłam sobie do jakichś swoich wspomnień, do tego jak to było kiedyś, przez jakie kroki musiałam przejść, żeby dojść do momentu, w którym teraz się znajduję. I tak samo zrobiła to ta główna bohaterka. Musiała przejść ileś tam kroków, pokonać jakieś tam góry, żeby dojść do momentu, w którym znajduje się w tym momencie. Dobrze. A jak grać w musicalu dopamina? Jak grać w musicalu dopamina? Trzeba być na pewno bardzo sprawnym głosowo, fizycznie, ponieważ trzeba tańczyć i trzeba mieć bardzo dobrą pamięć, żeby zapamiętać wszystkie teksty i to co trzeba robić w scenie. Także wymieniłaś naprawdę dużo rzeczy. Musi być to bardzo ciężkie, bardzo trudne. To co dla ciebie było największym wyzwaniem wcześniej przygotowywania się?
Dla mnie chyba największym wyzwaniem był taniec. Bo A ile masz układów? E, ile mam układów? Oj, chyba trzy albo cztery. Cztery układy. Tak. Także no z tym mam największy problem, bo na co dzień gram jako aktorka i śpiewam, ale właśnie mało tańczę, więc tutaj było to wyzwanie dla mnie. Powiedz mi, jaki będzie twój udział w spektaklu Dopamina?
Będę grać postać Julii. Kim jest Julia? Julia jest influencerką, która całe życie spędza w telefonie i w pewnym momencie, kiedy kończy się prąd, to dochodzi do niej, że może to co do tej pory robiła nie do końca ma sens. Czy są jakieś aspekty, w których jesteś bliska ze swoją postacią? Też mam problem z nadużywaniem telefonu. To jest chyba jedyny. Czy jest to spektakl, który trafia do ludzi? Zobaczymy w piątek. Przekonamy się jak się pojawi publiczność. A jak się pracowało nad dopaminą? Fantastycznie. Super skład realizatorski. Sławek Banaś jest doskonałym reżyserem. Michał Gucma, kierownik wokalny. Też fantastyczna praca. Kasia Osłuch jest super choreografem i bardzo się cieszę, że mogłam poznać moją koleżankę z roli Julię.
Więc miło, bardzo, bardzo przyjemnie. To dopytam. Dlaczego sądzisz, że pan Sławek jest genialnym reżyserem? Bo brałam już udział w produkcji, którą realizował i wyszła fantastycznie. Jest wizjonerem, ma przeogromną wyobraźnię i myślę, że jest jedną z niewielu osób obecnie, które są tak dobrze przygotowane do pracy, którą wykonują. No i przede wszystkim ta wyobraźnia. Tak. Tak. Czy w dopaminie czekały na ciebie jakieś wyzwania sceniczne? Niewątpliwie wyzwaniem jest granie cały
czas z telefonem i granie, że cały czas nagrywam jakieś livey czy tam streamy, bo jednak no ciągle mam ten rekwizyt i muszę z nim chodzić. A pośnie ma już internetu, to jak to łączysz? E, to się dzieje w pewnym momencie. Okej, to już nie będę zdradzać co co się dzieje później, ale generalnie moje pierwsze sceny wszystko jest w zasadzie do telefonu, nawet nie ma dialogu, tylko wszystko jest grane przez telefon, także to jest dużym wyzwaniem. Co najbardziej ci się podobało w pracy nad dopaminą? Ludzie, ludzie, których mogłam poznać dzięki temu projektowi.
Okej, każdy przyszedł, co już kilka razy dzisiaj padło, troszeczkę z innej bajki, z innego miejsca. Yyy, czy był jakiś problem w komunikacji, żeby ustalić pewne yyy zasady, styl pracy? No musieliśmy się dotrzeć na pewno na poziomie yyy właśnie komunikacji, ale ale ostatecznie myślę, że udało nam
się przyzwoicie dojść do jakiegoś konsensusu. Obyło się bez kłótni? Tak, tak, bardzo spokojnie było. A jak z czasem? Ile mieliście prób na to, żeby to wszystko przygotować? Myślę, że około dwóch miesięcy czasu było i dużo i mało. Tak naprawdę uważam, że nigdy nie jest go wystarczająco dużo podczas pracy nad
sztuką. Tutaj mieliśmy też taką komplikację, że każdy z nas pracuje w innym miejscu, więc musieliśmy dopasowywać też godziny prób do naszych dyspozycji, ale tak jeszcze ze dwa tygodnie by się przydały. Zawsze tak mówię. A ile czasu w tygodniu poświęcaliście na próby taneczne? Teraz pracujemy już całymi dniami, ale y
tak to myślę, że spotykaliśmy się na takie czterogodzinne próby. Zależy jaki dzień to był. Były też dni, że pracowaliśmy też faktycznie od rana do wieczora. A teraz w tym tygodniu premierowym jak i w sumie wcześniej, czy były sytuacje, które były napięte w zespole, czy pojawiały się kłótnie, negatywne emocje, może chęć poddania się, czy wszystko poszło gładko? To jest chyba taki naturalny proces przed premierą, że w zespole występuje taka napięta atmosfera, ale nie, nawet o dziwo te wszystkie pożary i napięcia gdzieś tam się gaszą w miarę bezkonfliktowo i mam nadzieję, że tak pozostanie. Dos.
A ile tobie zajęło układanie choreografii i z czego czerpałaś? Raczej nie. Po prostu słucham muzy i staram się wymyślić. Szukam pomysłu w głowie. Staram się nie oglądać jakieś inspiracji, bo chcę, żeby to było moje dzieło w 100%, a nie zainspirowane innym. Łatwo wtedy po
prostu jakiś nawet podświadomy plagiat. To jak tworzyła się ta muzyka? Czy przyszła y orkiestra i nagrała, czy jakoś komputerowo. Za muzykę odpowiedzialny jest Tomasz Waldowski, popularny Harry, perkusista, który przygotował właśnie całą stronę tą fizyczną tej muzyki, czyli nagrał te wszystkie instrumenty, zmiksował je, poddał to masteringowi, przygotował całą koncepcję tego musicalu. Natomiast moja rola ogranicza się do tak naprawdę wprowadzenia tego
czynu w życie, do do tego, żeby żeby jak najlepiej to potem już finalnie zabrzmiało. To jest oczywiście gdzieś tam zarówno moja interpretacja tych utworów, jak i z góry narzucone też też jakieś ramy, których powinniśmy się trzymać w tym spektaklu. To jak to w praktyce wyglądało? Czy było to wyzwanie? Jak najbardziej. Każda taka praca jest bardzo dużym wyzwaniem. Bardzo się cieszę przede wszystkim z tych osób, które mogłem poznać, bo mamy niesamowitych artystów, którzy są naprawdę pełnowartościowi i to jest wielka przyjemność pracować z takim zespołem, który jest bardzo elastyczny, który jest bardzo plastyczny, który chce słuchać, który chce jakby w każdej najmniejszej dozie tej muzyki szukać czegoś nowego i szukać czegoś większego. A elastycznie, a jednak słyszałem, że każdy przyszedł troszeczkę z innego środowiska, z innej
bajki. Yyy i pewnie były osoby, które troszeczkę gorzej śpiewały. Yyy i jak wygląda praca w tak mieszanym zespole? Po pierwsze, nigdy w życiu nie nazwałbym tego, że gorzej śpiewały czy lepiej śpiewały. To w ogóle nie o to chodzi. Można rzeczywiście śpiewać inną stylistyką czy inną emisją. Natomiast nie sprowadzajmy to do tego, czy gorzej, czy lepiej. E, lepiej porozmawiać o tym, że każdy ma otwartą głowę. I tutaj chodzi o to, że każdy z tym swoim bagażem doświadczeń, który nabył yyy w trakcie swojej edukacji czy w trakcie swojej pracy potem zawodowej, jest dalej otwarty na to, żeby od tak w sumie mogę to powiedzieć, że dość młodej osoby takiej jak ja czy nasz reżyser Sławek yyy jednak szukać tej inspiracji, żeby czerpać tą wiedzę, żeby czerpać też to, co tak naprawdę nam serce podpowiada. A
myślę, że uczucia, że serce, że sam tytuł spektaklu dopamina jest tym, co będzie w tym wszystkim najważniejsze. A ty masz jakąś swoją ulubioną piosenkę z dopaminy? Powiem szczerze, że chyba najbardziej jest mi bliska mimo wszystko ta pierwsza piosenka, czyli piosenka otwierająca pod tytułem Tęskno mi. Jest to też piosenka, która była naszą piosenką castingową, więc to była piosenka, z którą miałem przez najdłuższy okres czasu styczność i może też dlatego wyrobiło się we mnie takie poczucie bliskości z tą muzyką. A kiedy będzie już premiera, ludzie wyjdą po gromkich oklaskach sali, co pan jako reżyser chciałby, żeby wynieśli z tego spektaklu zostało im w głowie?
Ja myślę, że chciałbym bardzo, żeby się każdy rzeczywiście zastanowił nad tym, jaki wpływ na jego życie ma internet, ta cała, cała cała elektronika, z którą mamy na co dzień do czynienia i co by było, gdyby naprawdę jej zabrakło, prawda? Czy zaczęlibyśmy inaczej ze sobą rozmawiać, czy rozmawialibyśmy tak samo? Jaki miałoby to wpływ na nasze życie? Myślę, że to pytanie, które które nad którym warto się pochylić. Jest influencj, że to jak mulosz. Weź się lepiej szrabier. No
śrubokry i przykręć goła do imadła, bo ci zer na tej caj czekaj czekaj czekaj. Fulosz jak mulosz. Zaawansowany poziom gadki. O, wszyscy to wspaniali ludzie, naprawdę. Yyy, poznałam tutaj tylu pięknych ludzi, którzy są yyy niesamowicie pozytywnie nastawieni, mają dużo energii, mają swoją historię i każdy ma jakiś taki inne doświadczenie, taki background, więc yyy naprawdę super zespół. Polecam taką współpracę i mam nadzieję, że przedstawienie też to odzwierciedli. Widzę w tobie dużo pozytywnej energii, więc zapytam, co tobie dała dopamina? Co mi dała dopamina?
co mi dała na pewno to była przepiękna przygoda. To, że właśnie poznałam nowych ludzi, że mam nadzieję to będą w jakiś tam sposób może przyjaźnie przyszłe, które zostaną na całe życie i to, że warto mierzyć się ze swoimi słabościami. na przykład między innymi to, że no ja musiałam się tam powiedzmy z tym tańcem trochę zmierzyć, to że warto, że warto. Dobrze. A masz jakąś swoją ulubioną kwestię? Coś co już nie możesz się doczekać, aby powiedzieć? Tylko ten niepokój o tej ciemności i ciszy przestałam głupio gadać. Nie, właśnie nie. O tej, w
tej ciemności przez tą ciemność zaczęłam głupio gadać, a później jest właśnie nie od tej ciemności i ciszy przestałam głupio gadać. Dobrze, to może pan zaprosi naszych widzów na zbliżający się spektakl. Szanowni państwo, już w najbliższy piątek o godzinie 19:30 zapraszam serdecznie do Teatru Impresaryjnego Ludzie Śląskiej na premierę spektaklu Dopamina.
aby cały ten świat władzał się tak co dziesiątki lat. Mam nadzieję, że materiał się podobał i że zechcecie przyjść na musical dopamina. Ja nazywam się Jakub Pruczkowski i zapraszam na przyszłe odcinki Tygodnika Kulturalnego. Go!


