Paweł Kopijer i Noran: Syn Nocy w Teatrze Rozrywki w Chorzowie | Reportaż
"Nic nie jest tym, na co wygląda. Wszystko ma wpływ. Wszystko się zmienia. Zanurz się w historię, w której skomplikowane losy wyjątkowych istot, wydają się błahe wobec znacznie bardziej zawiłego wzoru dziejów." Autor książek fantasy, Paweł Kopijer, zaprasza na spektakl własnej reżyserii, który będzie miał miejsce w Teatrze Rozrywki w Chorzowie. Poznaj kulisy wydarzeń oraz osobiste przemyślenia autora na temat spektaklu.
Transkrypcja materiału
Transkrypcja automatyczna — może zawierać drobne błędy.
[Muzyka] Marcin Konopaski, telewizja Imperium. Mamy dzisiaj przyjemność spotkać się z Paweł Kopier. >> Bardzo nam miło. Znajdujemy się teraz w teatrze w Chorzowie. Dlaczego? dlatego, że przygotowywujemy tutaj spektakl teatralno-muzyczny pod tytułem Noran dwukropek syn nocy. To jest dramat fantasy. >> To zapytajmy się wpierw dlaczego, jakim sposobem to się zaczyna, że pan tutaj robi spektakl w Chorzowie?
Generalnie jestem pisarzem, który pisze powieści fantazy i powieści fantazy mają to do siebie, że można rozbudowywać uniwersum, które się tworzy w książkach, o różne dziwne wymiary twórcze, na przykład gry planszowe, eventy, muzykę można zrobić i to skutkuje, że wokół takiego pisarza pojawia się bardzo, bardzo wielu przyjaciół i spora część tych przyjaciół mieszka w Chorzowie. Akurat tak się u mnie złożyło. Tutaj będzie dzisiaj próba wokalna. Zespół Grupa na chwilę z Chorzowa [Muzyka] jest stworzył, zaaranżował muzycznie pieśni bardowskie, które są wykorzystywane w sensie tekstu w moich książkach, a w sensie muzyki na przykład tutaj w trakcie spektaklu. I ja tak do końca nie pamiętam jaka jest geneza, że myśmy tutaj z teatrem rozrywki akurat porozumieli się co do tej
tej sztuki, ale jakby relacje, rozmowy i nagle jest taka możliwość, pan przyjedzie. >> I tak wyszło od kroczku do kroczku i tak znajdujemy się teraz właśnie na scenie w Chorzowie. Spektakl Noran. Pan jako pisarz no musiał zająć też scenariuszem tak naprawdę. Czy to trochę inaczej wygląda niż pisanie książki? >> Prawdopodobnie nie musiałbym, gdyby sztuka nie była realizowana w takiej wersji amatorskiej i społecznościowej, czyli robimy trochę to jako wielką przygodę. Tutaj obsada składa się głównie z amatorów. Jedni mają większe doświadczenie, jedni mniejsze. No i rzeczywiście w tej formule yyy ten obowiązek napisania scenariusza i wyreżyserowania tej sztuki przypadł mi.
>> Samo napisanie i wyreżyserowanie jest dużą kwestią, ale porozmawiamy o samej sztuce. Na czym ona polega? >> Sztuka ma format takiego sądu metafizycznego nad jednym z bohaterów, nad głównym jednym z głównych bohaterów książkowych, Noranem. którego rozmaite decyzje życiowe, można
powiedzieć są dyskusyjne pod względem moralnym, tak? Moralnym, etycznym, ludzkim, jakimkolwiek. Jest to dramat, ponieważ akurat Noranowi los, czyli autor książek rozdał takie karty, że że dosyć często stoję po prostu przed dramatycznymi decyzjami. Cokolwiek by nie wybrał, będzie źle. Yyy, a tutaj w tej formule sądowej rozważamy te jego czyny też yyy pokazując y, że sama kwestia oceny
innych ludzi, ich działań właśnie ich decyzji, ona jest zawsze mocno subiektywna, mocno zależy od kontekstu i czasem w poniedziałek oceniamy działania znajomego dobrze, a we wtorek już źle, bo się zmienił kontekst. I jakby trochę ta sztuka jest o tym, żeby pokazać niejednoznaczność oceny nawet trudnych, dramatycznych wyborów przez pryzmat postaci, no która po prostu miała dramatyczne losy. >> Czy może pan zdradzić fragment przynajmniej fabuły? Na czym ona będzie polegała? >> Fragment fabuły generalnie struktura, no bo to dwie godziny z przerwą i przywołujemy tutaj pięć
scen z życia Norana. retrospektywnie pokazując co się wydarzyło, bo te sceny stanowią materiał dowodowy w trakcie, gdzie obrona i i oskarżycie starają się oczywiście przeciągnąć decyzję na swoją stronę. I tutaj mogę jedną ze scen pokazać. Jest na samym początku taka scena, która bardzo mocno wpłynęła na dalsze losy Norana, kiedy on chce wykonać czy podjął się wykonania wyroku jako członek gildii skrytobójczej na
pewnym arcymagu nie byłby w stanie tego wykonać. Natomiast okazuje się, że arcymak przeciąga go na swoją stronę składając mu propozycję, żeby ten został jego czempionem. Noran by się normalnie nigdy nie zgodził, ale od czego magowie mają szantaże, w związku z tym stawką jest życie jego przyjaciela. No i Noran się zgadza. Taki typowy wybór. No okej, oszczędzi człowieka, ale stanął na czele armii mroku. Coś za coś. >> Wspomniał pan tutaj o sądzie. Czy ten sąd będzie na samej scenie, czy może trochę poza? >> Będzie w trakcie spektaklu, oczywiście na scenie. Mamy tutaj w roli sędziego Boga Chorosa. To jest jeden z bogów z panteonu bogów w moim świecie. Są oczywiście strony oskarżenia, obrony, świadkowie i tak dalej. Natomiast ostateczną decyzję o tym, czy Noran będzie potępiony, czy wyniesiony podejmują widzowie. tak, mają do tego
odpowiednie atrybuty do głosowania i to ich decyzja ostatecznie zaindukuje, że tak powiem, zakończenie, bo mamy dwa rodzaje zakończeń sztuki. Właśnie w zależności od tego, jak WIS zagłosują, no to aktorzy są przygotowani na oba scenariusze. >> No właśnie to jest takie całkiem niecodzienne, żeby spektakl kończył się na dwa sposoby w zależnością od tego, jak widzowie tak naprawdę chcą. Mamy nadzieję, że to się spotka z przychylnością, że będzie trochę zabawy, trochę emocji, trochę dyskutowania. Te decyzje raczej nie są jednoznaczne, więc
i ja i na pewno aktorzy każdorazowo będziemy cali czekać jak zdecyduje publiczność, bo tak naprawdę nie wiemy jak zdecyduje. >> No właśnie, czyli jest teoretycznie taka szansa, że jedno zakończenie w ogóle nie będzie grane. Tak naprawdę >> i jest taka, jeśli wszystkie spektakla, jest ich sześć, środa, czwartek, piątek, sobota, niedziela. M. by były jednomyślnie po po na jeden scenariusz zakończenia, to rzeczywiście ten drugi nie będzie zagrany. >> Czyli można powiedzieć, że jeżeli czytelnik przyjdzie na ten spektakl, on nie spotka obcych postaci, czyli przeczytał, wyobraził sobie postać i widzi sobie, że a to jest inna postać, to jest dokładnie ta sama postać, tylko teoretycznie w innym miejscu albo osądzona według tych praw świata. Tak, >> trochę tak. Ja sam się zastanawiam, ale rzeczywiście czytelnicy, książkowi, no
wiadomo, że każdy inaczej odbiera książki. Jeżeli tylko czytamy, to wyobrażamy sobie te postacie, jak one wyglądają, jak się zachowują. Każdy ma jakiś tam obraz w wyobraźni. Tutaj on się zderzy z kreacjami aktorskimi, ze strojami, z tym wszystkim. Myślę, że spójności nie ma szans, żeby było jeden do jeden, więc każdy będzie mówił: "A myślałem, że on jest wyższy. A myślałem, że ona jest niższa albo cokolwiek takiego". Myślę, że to będzie na pewno. Natomiast czytelnicy, którzy tu przyjdą yyy no oni na pewno będą dużo lepiej rozumieć ten kontekst yyy sytuację i będą sobie myślę
yyy jakby mogli na nałożyć ten obraz książkowy na na obraz sceniczny. Z drugiej strony osoby, które nie czytały, no mam nadzieję, że po tej sztuce będą na tyle zainspirowane, żeby do książek sięgnąć i nie ma tu praktycznie biorąc w sztuce specjalnych spoilerów do książki. Trochę
oczywiście to uchyla rąbka tajemnicy, co się w książce yyy dzieje, bo jednak pokazujemy pięć cen z życia głównego bohatera, więc troszkę trochę to zdradza, ale to są tylko takie punktowe m ujęcia, więc generalnie można spokojnie książki czytać bez straty tych
zwrotów akcji, które są w książkach. >> Tutaj wspomnieliśmy o tym, że czytelnicy mają inny pogląd na postacie. Ale tutaj pan też na pewno miał inny pogląd, kiedy przyszli aktorzy. Więc chciałbym się zapytać, jak w ogóle wyglądał casting na aktorów, jak w ogóle wyglądała taka pierwsza praca z postaciami, kiedy pani jednocześnie jest reżyserem i pisarzem. Tak, rzeczywiście łączenie tych przygód i przeżywanie tego castingu to była jedna wielka przygoda. Nawet się uśmiecham jak sobie przypominam teraz, bo bo rzeczywiście to było magiczne. Przesłuch mieliśmy dwuetapowy casting.
Najpierw trzeba było wysłać y przykładowo przeczytany tekst nagrany y telefonem, tak y żeby pokazać w jaki sposób y potencjalni aktorzy interpretują treści, stricte treści ze sztuki. A potem z tych nagrań wyłoniliśmy pewne grono osób, które chcieliśmy zaprosić tu do teatru. No i i
na pewno zaskoczenie było to, że ja miałem prawie 70 zgłoszeń tutaj do tej sztuki, więc rzeczywiście ta selekcja musiała być taka, no musieliśmy się pozastanawiać. Mieliśmy pięć osób w Jurri, czyli tutaj na tym drugim etapie, na którym w przesłuchaniach wzięły udział 30 chyba
cztery osoby z tego co pamiętam, więc też sporo. A no to obserwowaliśmy to w gronie pięcioosobowego Jerry. Wiadomo, nasze opinie nie zawsze były spójne i jakaś tam ta decyzja była wyważona. Rzeczywiście troszkę ostatnie słowo należało do mnie, bo ja miałem tą wizję
tych postaci i i i jakby charakteru aktorów, którzy będą te postacie odgrywać. W pewnych kwestiach, muszę się przyznać, zaryzykowałem i zdecydowałem o osobach, które tak normalnie pewnie nie wyglądały na najlepsze kandydatury, ale intuicja mi popowiedziała, że to może być mimo wszystko dobra osoba do tej roli w tym spektaklu. I no dzisiaj został już niecały miesiąc. Jesteśmy po dwóch i pół miesiącach prób, więc ów moja intuicja mnie nie zawiodła. Myślę, że to były dobre wybory. >> Jeszcze wrócę do tego tego spojrzenia, bo jestem bardzo ciekawy, czy były takie sytuacje, że aktor zagrał na swój sposób jakąś postać i pan uznał, że to jest
dobry pomysł, pomimo tego, że na początku myślał pan inaczej. >> Absolutnie tak. Staramy się tutaj dosyć partnersko kooperować. No oczywiście tendencyjnie ja staram się wykreować tą wizję, którą mam w głowie, gdzie sobie wyobrażam tą historię opowiedzianą na na na scenie. Natomiast
rzeczywiście zdarzają się sytuacje. Czasem to są drobne zachowania, pewne interpretacje, ale też mamy dyskusję nawet nad zmianami w sensie kwestii scenariuszowych. Do omen omenomen. Wczoraj mieliśmy sytuację, gdzie aktor, który gra tutaj semela, tego arcymaga mroku, taką mroczną straszną postać, też stwierdził, że że m że jemu nie pasuje tutaj to. Ha, on by wolał zaistę. No i stwierdziłem, że to jest piękne słowo. Mamy zaistę. Ja >> jadąc tutaj właśnie się zastanawiałem, jak się pisze fantasy. A >> fantastycznie. Ja nie wiem jak się pisze, wiem jak ja piszę. Dla mnie to jest ogromna pasja.
No 6 lat temu zmieniłem zawód na zupełnie innego. Zostałem pisarzem i i właściwie od kiedy to się stało i rozwijam się jako pisarz fantaszy, to nieustannie jakby pozostaje w takiej trochę magicznej bańce. Kreowanie światów, kreowanie takiej historii właśnie szczególnie fantasy, czyli magia i miecz, taki ekwiwalent średniowiecznego czasu z magią.
jest taki proces, który nas mocno przenosi do tego świata kreacji. Czyli mogłoby się tak zdarzyć, że gdyby pan mnie spotkał w knajpie, w której na przykład sobie piję kawę i pisze, to mógłby pan mieć takie wrażenie, że ten gość jest totalnie nieobecny. >> Jak pan pisze aktualnie dalej, tak? A czy ten spektakl sprawił, że dało to panu jakieś nowe pomysły do książek, albo może trochę pokazało inne spojrzenie w ogóle na postacie, które są już napisane? >> Na postaciach, które są napisane? Tak,
bo jakby kreacja postaci myślę, że jest procesem niekończącym się i dynamicznym, nawet jeżeli już książka jest napisana i postaci są wykreowane, a szczególnie kiedy się pisze dalej. A bo ja jakby piszę cały jeden długi cykl, >> co sprawia, że w pierwszych książkach
choćby sam Noran, no miał lat 17, 18, był innym człowiekiem. W tych książkach, które w tej chwili piszę, które są sequelem 19 lat później się dziejącym czasu książkowego, Ran ma już 34, to już jest inny człowiek, inaczej się zachowujący, więc te postacie się zmieniają i w książkach. Yyy, no i oczywiście tutaj yyy na scenie ja mam okazję spojrzeć nowym świeżym okiem i innym okiem na te na te postacie. Yyy i rzeczywiście
pogłębia się moje zrozumienie. Pojawiają się dodatkowe myśli, które sprawiają, że jakby bardziej całościowo, głębiej, inaczej inaczej je postrzegam. Natomiast w tej chwili nie kojarzę nic, co bym zabrał ze spektaklu, z prób do tych do tych powieści, które
które są przede mną, >> ale może to jeszcze się zdarzy. Od wieków tak mrocznego siłacza w artefakcie ukryta była wszakc Bulgarii, którą w zemściach obok mroku magiczny. >> No właśnie to jest spektakl, ale w tym spektaklu też jest muzyka. Czy możecie nam opowiedzieć coś o tym więcej? Najlepiej bym oddała głos Darkowi, bo Darek jest początkiem muzyki. Ja tutaj
po części czuję się taką małą spinającą klamrą z racji tego, że zachęciłam część uczestników do tego wydarzenia. Mam takie troszeczkę holistyczne podejście do tego, do tej sztuki. Widzę ją w całości. To widzę spektakl, widzę świetną książkę, widzę autora, który ma pomysł. No a my mamy ten, myślę, mocny akcent w postaci muzyki i to takiej prawdziwej, żywej, bez żadnego grania elektronicznego. >> Wszystko wzięło się chyba z tego właśnie wielowątkowego podejścia autora książek Pawła Kopiera, który tworzy grę komputerową, ma grę planszową, tworzy larpy, no i poprosił mnie o napisanie pieśni bardowskich.
było to prawie tr lata temu. Dzisiaj mamy kilkanaście pieśni bardowskich. Jest więc muzyka i teksty. No i tworząc scenariusz do spektaklu, Paweł wykorzystał część z tych piosenek, które powstały wcześniej. Konkretnie cztery pieśni wardowskie są wplecione w scenariusz przedstawienia. No a na prośbę aktorów,
którzy na jednej z prób zażyczyli sobie pieśń finałową, powstała już niebardowska pieśń Sąd nad osądzaniem, którą właśnie na zakończenie zaśpiewają wszyscy aktorzy. >> To nie dość, że muzyka na żywo, to rzeczywiście tworzona specjalnie pod spektakl, pod sztukę. A ja wręcz jeszcze dopytam, bo wspomniał pan, że pan współpracuje z Pawłem i w sumie już wcześniej, zanim ten spektakl chyba powstał. Y, to znaczy tak, ani ja nie jestem z teatru, ani Paweł nie jest z teatru. Paweł jest z biznesu, był wykładowcą yyy w uczelni między innymi y
Leona Koźmińskiego w Warszawie, więc znana uczelnia. Był też trenerem. Ja z kolei w ramach moich działań podnosiłem kwalifikacje zawodowych działań i szkoliłem się też na trenera jednego ze standardów. Tam się poznaliśmy. Paweł wtedy zaczynał pisać książki. Ja wtedy no od lat pisałem piosenki, ale bardziej do szuflady. No i kiedy kiedy mnie udało się
poprzez w sumie wywołany przez fundację kardiochirurgii, bo tam moi przyjaciele z fundacji znali moje piosenki, poprosili, żebym na 30estlecie zaśpiewał kilka piosenek i zaprosiłem do tego kolegę z akordeonem. No i tak powstała powstał zespół grupa na chwilę. I kiedy wydaliśmy, tak, która trwa do teraz, w którym gra między innymi Danusia i kiedy pierwszą piosenkę chcieliśmy wrzucić na YouTube, Paweł ją usłyszał i mówi: "Darek, napisz mi pieśni bardowskie do mojego uniwersum". No i tak powstało te kilkanaście pieśni. Bardzo fajna historia >> na pewno. To jest bardzo fajna historia.
Pani wspomniała, że to jest pani tylko klamrą, a ja tutaj słyszę, że pani gra w zespole na chwilę. Pani tutaj trzyma skrzypce, więc one tylko one nie wyglądają, tylko pani na nich gra, więc jednak tutaj ma pani większą rolę. >> No dobrze, to nie będę taka skromna. Y, ja się bardzo cieszę, że mam przyjemność w ogóle z Darkiem grania z z Pawłem, ale tak jak mówię, chciałabym wspomnieć również o tej mojej roli y bibliotekarki, nauczycielki biblioteki,
tak mocno kreatywnej, no bo ma, pracuję w kreatywnym liceum uniwersyteckim, liceum imienia Juliusza Słowackiego w Chorzowie. Tam mam jeszcze lepszą młodzież, która też mnie mocno inspiruje do tego wszystkich działań. Mamy klub fantastyki, który działa od wielu, wielu lat. No i przez to spotkaliśmy się właśnie przy książce kiedyś dawno temu z Pawłem. Tak narodziła się myśl o wolności czytania, która też już jest od lat prowadzona w w Chorzowie jako cykliczna impreza. To jest to jest spotkanie z samym twórcą. To jest przegląd tej literatury, to są właśnie te planszówki. Wspomniana muzyka. W zeszłym roku była też wow impreza, ponieważ braliśmy udział w europejskim tygodniu gier w Katowicach,
mieście Nauki, w Bibliotece Śląskiej. Tam mieliśmy też świetne wydarzenie. No także myślę, że to już jest kontynuacja, więc spektakl będzie taką wisienką na torcie, na którą wszystkich myślę zapraszamy. >> To nie przypadek, że ten spektakl jest tworzony właśnie w Teatrze Rozrywki w Chorzowie. Dlaczego >> to nie jest przypadek? Spotkaliśmy się z Pawłem Kopierem, zostaliśmy wybrani po prostu spośród wielu teatrów na Śląsku.
No i w związku z tym podjęliśmy taką współpracę, gdzie Paweł jako debiutujący reżyser zebrał grupę amatorów aktorów i wspólnie teraz pracują właśnie nad spektaklem, którego premiera odbędzie się w październiku. Natomiast Teatr rozrywki podjął się też takich działań edukacyjnych wspierających właśnie tą amatorską grupę, bo widząc ich potencjał, zaangażowanie i ogromny talent naprawdę postanowiliśmy im pomóc, przygotować się właśnie do tego stricte spektaklu. >> No właśnie, bo to, że teatr wspiera właśnie edukację amatorów, to jest naprawdę niezwykle ważne, bo to naprawdę mają tą okazję dotknąć jednak tego profesjonalnego profesjonalnego świata.
Dokładnie tak. I też widzę właśnie w tych ludziach, którzy z nami pracują, no w sumie od początku, od czerwca, jak oni są zaangażowani, jak ich ta atmosfera teatru i bycia tutaj nakręca. Oni są coraz bardziej zaangażowani i dwa miesiące pracy widać naprawdę, że oni stali się ludźmi teatru. Wydaje mi się, że jednak te dwa miesiące to nie tylko dlatego, że ich ambicja im pomogła, ale też jednak miejsce na pewno tutaj bardzo pomogło. >> Tak, magia teatru wspiera na pewno i wyobraźnię, i te marzenia o byciu w teatrze na scenie. >> Dzięki takim miejscom można marzyć.
Dziękujemy bardzo. >> Dzięki takim miejscom i takim ludziom jak nasza wspaniała pani dyrektor, która nam takie możliwości daje. Bardzo dziękuję. >> Gra się w tym spektaklu, ale jak się tutaj dostaliście? No moja historia wygląda tak, że ja ogólnie siedzę na co dzień dosyć mocno w aktorstwie i pewnego dnia moja mama podsyła mi linka do jakiegoś castingu. Wcześniej nie byłam w ogóle związana z tutaj uniwersum Duch Świata ani nic. Nic nie wiedziałam dopóki nie udało mi się tutaj dostać. Wysyła mi linka do tego castingu. Ja w to klikam. Mam takie: "A zgłoszę się dla jaj, może się dostanę".
I potem dostaję nagle wiadomość od naszego reżysera. że zapraszam na część castingu na żywo. Jestem jak: "O kurczę, jak to się stało?" I potem parę tygodni później po castingu dostaję wiadomość, że się dostałam. Autentycznie mogę powiedzieć, że byłam bardzo szczęśliwa. Łzy napłynęły do oczu, bo to jest taki pierwszy spektakl większy, do którego się udało mi dostać. >> U mnie do pewnego momentu podobnie, który z teatrem nie mam za dużo wspólnego, ale tutaj były rekrutowane osoby zarówno z teatru, jak i ogólnie siedzące w fantastyce. Ja od tej drugiej strony dziewczyna mi wysłała linka, powiedziała: "Słuchaj, patrz, bo ty grasz w te rpeg i tak dalej, na larpy chodzisz, idź się zgłoś". Wysłałem i potem stwierdziłem: "Nie, no kurczę, się dostanę". No bez sensu, bez sensu. Nie no, nie chcę się dostać, nie chcę się
dostać. Potem mi przychodziła odpowiedź, tak: "Kurczę, no nie dostałem się." No a mogłem się dostać, mogłem się dostać. A tu nagle wiadomość, drugi etap. O, super. Tylko, że czas na przygotowanie tekstu dostałem tego samego dnia, kiedy był casting, więc poszło trochę nie tak, jakby mogło pójść. I tak stwierdziłem idąc tam stwierdziłem, że kurczę no nie chcę się dostać, bo czasu nie ma, nie ma i tak dalej. A tu się okazało wydostałem się. >> No ja tutaj widzę pewne elementy wspólne, bo ja również tylko do mnie nie został wysłany link. Ja zobaczyłam na stronie mi się wyświetliło i stwierdziłam: "Kurde no mam matury w tym roku, dołożę sobie i pójdę na casting." Poszłam, wyszłam dosłownie z pomieszczenia, powiedziałam do dwóch koleżanek, że no nie dostałam się. Pa, dziewczyny, miło było was poznać. tutaj
z jedną właśnie przyszłam i okazało się właśnie tam parę, nie wiem, tydzień później może dostałam właśnie odpowiedź już, że no tak, że chcą mnie. No akurat dzień później też miałam matury, bo to był taki okres i no trochę źle mi poszło przez to, że za bardzo się ucieszyłam i nie poszłam spać i tak tu jestem sobie świetnie, świetnie się bawię, świetnie sobie radzę, tak mam nadzieję przynajmniej. >> Ale właśnie widzę, że jest ta radocha i chyba to jest najważniejsze i zapytam się właśnie o tę radość. Jak już tutaj jesteście, to jak się w sumie tutaj czujecie? Czy wam się podoba? Może wam się nie podoba, ale chyba mi się wydaje, że wam się bardzo tutaj podoba. Nie no, okropnie jest. Co ty gadasz w ogóle? Fatalnie, fatalnie.
Oczywiście to był żart. Jest naprawdę bardzo fajna atmosfera. Myślę, że wszyscy czujemy się dosyć dosyć komfortowo już ze sobą po tych paru miesiącach pracy i myślę, że tutaj się też wywiążą znajomości na dłuższą metę. No ja się czuję bardzo dobrze na tych próbach. Z chęcią przychodzę tutaj, chociaż jest tak ciepło i czasem jestem
zmęczona, to jak myślę sobie, kurczę, po południu jest próba, ale fajnie, znowu się spotkam z moimi znajomymi, znowu popracuję nad tym, to jest zawsze przyjemne. >> No fajnie jest ogólnie, dobrze się przychodzi. Y też powiem, że fajne przeżycie, nowe doświadczenia, nowe sprawy do przetestowania. Ludzie świetni, reżyser też jest dobrze. Podam się >> Ja właśnie uwielbiam przychodzić. Atmosfera jest nie do zastąpienia naprawdę. Nieważne jak zły mam dzień. Uwielbiam tu przychodzić. Mogę spać później 5 godzin, bo wracam późno, ale ja się cieszę naprawdę. Ludzie są tutaj wspaniali.
Każda osoba jest niesamowita. Bardzo, bardzo lubię tu być. naprawdę >> mówicie mi tutaj same pozytywy, czyli rzeczywiście ta współpraca naprawdę wam tutaj działa, a w szczególności chyba kontakt z reżyserem tutaj sprawia, że możecie się czuć dobrze, że możecie pracować. A to ja się właśnie dopytam o reżysera o sam spektakl. Jak w ogóle widzicie ten świat fantazji? Jak wam się to podoba? Po tym jak zapoznałam się z pierwszym scenariuszem miałam takie: "Kurczę, to jest dobre, to jest ciekawe, to jest coś, z czym tak no nie spotkałam się jeszcze. Trochę książek fantazji w swoim życiu już przeczytałam i ta jest na pewno jedną z ciekawszych.
Nie, nie powiem czy jest jeszcze najlepsza, bo nie przeczytałam. Oczywiście zapraszamy do przeczytania. reklama, ale wydaje mi się, że to to będzie coś dobrego. >> Pierwszy raz jak trenowaliśmy scenariusz m to było lekkie zaskoczenie, bo wcześniej tej serii nie znałem. Już ją teraz znam prawie do końca. Jestem w połowie trzeciej części, więc już blisko, ale wiem coś jak się skończy kierunce. No ale powiem, że tak, że tutaj było pewnym rodzajem wyzwania, żeby zmieścić akcję trzech książek w jednym spektaklu. te najważniejsze rzeczy udało się faktycznie wyciągnąć. To jest dużo wątków pobocznych, których w tej sztuce nie będzie, dlatego warto przeczytać książkę, ale są spektakl całkiem dobrze tutaj to wymemwerował.
Można powiedzieć, że reżyser ma na pewno dużo fajnych pomysłów jak je zrealizować, jak to przedstawić. Ma wizję, który się trzyma, co jest całkiem słuszną rzeczą. I mogę powiedzieć tylko tyle, że no trzeba przyjść zobaczyć, samemu się przekonać. Mi ogólnie już od samego castingu bardzo ten spektakl narobił ochoty na fantazy, ale bardzo cenię sobie tutaj coś, o czym moi koledzy nie wspomnieli, czyli to, że wszystko dzieje się w sądzie. Ja ogólnie uwielbiam rozprawy sądowe. Ja uwielbiam wszystkie takie tematy. Uważam, że jest to bardzo kreatywna rzecz tak naprawdę, bo nie dość, że spektakl fantazy to jest dość dość rzadkie, to jeszcze właśnie w konwencji tego sądu i uważam, że jest to bardzo fajne i warto zobaczyć.
>> Myślę, że na pewno warto zobaczyć w szczególności patrząc jaka tutaj jest atmosfera. Aż chyba sam jestem bardzo ciekawy jak to w ogóle się wszystko potoczy, jak to będzie wyglądało finalnie. Bardzo wam dziękuję i życzę wam powodzenia. Dzięki bardzo. W takim razie co? Bardzo dziękujemy. Ja jestem na pewno zachęcony. Mi się wydaje, że widzowie też są zachęceni tym światem fantasy. A czy coś chciałby pan jeszcze powiedzieć na zakończenie może zaprosić? Oczywiście, że zapraszam bardzo serdecznie na spektakl, na sztukę teatralną muzyczną z muzyką na żywo, z multimediami, z interaktywnością do teatru rozrywki na małą scenę. 1 października mamy dwie premiery o 16:00 i 19:00, a potem można nas odwiedzić drugiego, trzeciego, czwartego i piątego łącznie z weekendem. Zapraszam bardzo serdecznie. Noran, syn nocy, dramat
fantasy. >> Serdecznie dziękujemy i do usłyszenia. Ah.


