Odwaznosci | Dojrzewanie Siebie | Motanie Życia.
w dzisiejszym odcinku programu odważności Agnieszka Chlewicka - Bac gościła szczególną osobę. Anna Maria Karłowska zwana także Dziczanną to nietuzinkowa osoba, która opowie nam o motankach, swojej wystawie oraz warsztatach, które zainspirowały już niejedną osobę. Wydarzenie, o którym mowa w programie otrzymało wsparcie w ramach programu Centrum Kultury Viktoria "Start-up kulturalny" w Gliwicach. Czym są motanki i jaka historia za nimi stoi? Przekonajcie się sami!
Transkrypcja materiału
Transkrypcja automatyczna — może zawierać drobne błędy.
[Muzyka] jest artystką, która nie maluje obrazów. Ona tka opowieści. jest kobietą, która nie tylko dojrzewa, ale potrafi to dojrzewanie pokazać światu. Łączy dzikość z delikatnością, intuicję z rytuałem, a codzienność z symboliką. Dziś w odważnościach Anna Karłowska, znana jako Dzicz Anna. Rozmowa o tym, co
można stworzyć z własnych emocji i jak je przetrwać. Dzień dobry, Agnieszka Chrzewicka Bad. Zapraszam na program Odważności. Dziś spotkanie z Anną Karłowską, artystką, która przez obrazy, motanki i symbolikę opowiada o własnej podróży i późnym dojrzewaniu. >> Chciałabym, żebyśmy porozmawiały o dzikości, tworzeniu i splątanym, ale
pięknym życiu. Anio, powiedz kim dzisiaj jesteś tu i teraz, zanim porozmawiamy o twojej sztuce, >> mi przychodzi do głowy taka myśl, że kobietą, a to jest to jest to, co mówiła moja siostra, jak była mała, kim chcesz zostać? Ona mówiła: "Kobietą". Mi się to bardzo podoba, bo to jest otwarte i
[Muzyka] gdzieś odchodzi od tych wszystkich ról, które mam, bo też jestem ciocią. Jestem siostrą, jestem twórczynią, pracuję też w IT na co dzień i jestem projektantką, ale mam też tą swoją pasję, która jest powiązana z twórczością i lubię tworzyć różne rzeczy. Zawsze lubiłam tworzyć różne rzeczy. Nie zamykałam się na jedną dziedzinę. >> A powiedz, ta kobieta to dla ciebie co, jaka to jest regułka? Jak ty to czujesz? E, nie ma, nie ma regułki do końca i to jest piękne. >> Y, tak, te lalki trochę mi pomagają
szukać tych regułek, bo motanki, one są bardzo mocno związane z tak zwaną energią żeńską, czyli kobiety sobie przekazywały tradycje o tym, jak być kobietą poprzez tworzenie tych lalek razem z młodszymi kobietami na różnych etapach życia. Yyy, no i one mi pomagają
odkrywać te różne jakości, które są powiązane z kobiecością. Yyy, z jednej strony miękkość, a z drugiej strony bycie taką babą. >> Powiedz, yyy, tytuł twojej wystawy Dojrzewanie siebie, >> yyy, to trochę brzmi jak fragment wiersza. >> No trochę taki jest. >> O czym to jest? Bo my możemy popatrzeć sobie na słowo dojrzewanie jako po prostu dojrzewanie
owoca. Jakiś owoc dojrzewa i potem wydaje nasiona. No i potem z tego jest nowe życie. >> Ale możemy też popatrzeć popatrzeć na to słowo jako po prostu spoglądanie na coś, zobaczenie czegoś >> i dojrzewanie siebie to zobaczenie siebie. po prostu zobaczenie tych różnych kawałków naszej psychiki, swojej
psychiki, z czego ja się składam, że że i z jednej strony mam w sobie trochę lekkości, ale z drugiej strony też stoję mocno na ziemi i działam i coś robię, więc czasami to są sprzeczne jakości, które są w nas i i to jest też gdzieś o tym, żeby zobaczyć, >> że tego jest dużo, >> że to jest różne, że to nie jest takie jednorodne. A proces twórczy u ciebie, czy to jest,
czy to czasami się wiąże, nie wiem, z jakimś uwalnianiem, czy z ulgą, czy >> różnie, >> różnie to jest to, to to zależy, bo czasami czasami to jest jakaś inspiracja. Ktoś mi powie: "Chcę to". Ja se myślę: "No to można tak zrobić, no to to robię". A czasami to jest ktoś mnie wkurzy >> i wtedy na te na tym zdenerwowaniu czy
jakieś złości powstaje praca i i też widzę jak złość jest twórcza wbrew pozorom, bo czemuś się sprzeciwiam, coś mi się nie podoba i tworzę jak coś nowego. Więc czasami to jest w smutku. Po prostu to się bardzo mocno łączy z różnymi emocjami, które przeze mnie przepływają. >> Ale wszystkie emocje, >> tak, wszystkie, wszystkie. Nie, kiedyś myślałam, że więcej jest złości, ale w sumie to w każdej, bo jak jestem zadowolona, to też lubię coś tam sobie stworzyć. Też też powstają różne prace,
więc to zależy. Każda każda, każda gdzieś jest powiązana z jakimś innym aspektem. Mówisz o motaniu życia. >> Co to dla ciebie znaczy? Co to jest to motanie życia? >> Motanie życia. Motanki to są to są te lalki, które tutaj stoją na stoliczku i to są lalki, które
powstały z po z podartych materiałów. E, to może być jakiś obrus, to może być pościel, to mogą być jakieś ubrania. W każdym razie no to nie są nowe materiały. Mało mam tutaj takich nowych, ale raczej to są jakieś ścinki, skrawki, coś co zostało albo było, a potem zostało owinięte, bo
po ukraińsku motaty to znaczy owijać po prostu. A nam motanie kiedyś na warsztacie jedna pani mnie zapytała, no ale motanie to jest takie zaplątanie, splątanie. po polsku też motać, to znaczy gdzieś y yyy tak nie wiedzieć, co ma się powiedzieć, tak? >> Ale z drugiej strony to jest bardzo mocno w takiej energii żeńskiej, bo kobiety jak o czymś opowiadają albo chcą dojść do jakiegoś wniosku, to muszą naopowiadać się bardzo dużo i nachodzić dookoła, żeby znaleźć odpowiedź. Często to nie jest taka prosta odpowiedź wprost i te lalki mi towarzyszą od czterech lat i jak każdą z nich tworzę to też odkrywam
jakiś aspekt życia. Poza tym one też są tworzone w takim po okręgu, czyli jaki tak dla mnie to jest taki jakiś cykl życia. Zresztą one były robione i w cyklu życia kobiety na różnych etapach i w cyklu rocznym. Więc cały czas taka cykliczność, taki ruch okrężny po jakiejś spirali on funkcjonował. Więc dla mnie to motanie życia to jest takie, że chodzimy sobie po tej spirali, czasami trochę się zaplątamy, a potem się znowu odplączemy. Ale ale to jest jakaś tam nasza droga. M to to tr to o tym jest. Dlatego to jest motanie życia. >> Y tobie jako artystce co dają tworzenie tych motanek i co uczestniczki twoich warsztatów mówią o tym procesie?
>> Mhm. No dla mnie to jest odkrywanie siebie, czyli każda z tych lalek, ona coś mi o mnie mówi. Ona też, one też pomagają zobaczyć mi, jaka teraz jakość jest dla mnie ważna. Na przykład te lalki, które tutaj mamy, to o takie to są lichomanki i one są powiązane ze zdrowiem i z tym, jak ja dbam o swoje zdrowie. I każda z tych lalek, ona reprezentuje inny aspekt
utrzymania zdrowia powiązane z innym symptomem chorobowym. Pierwsza to jest na przykład yyy dreszcze. To są dreszcze, potem jest gorączka, gdzieś jest jakiś opuchlizna, ból głowy, y układ kostny, układ żylny, woda w organizmie, moje emocje. No i ostatnia, która jest tutaj 13, ona ona jest powiązana z zarządzaniem tym wszystkim, czyli tradycyjnie to było o odpędzaniu tych symptomów chorobowych,
ale współcześnie możemy na to spojrzeć, okej, to jak ja dbam o swoje zdrowie? Co ja robię w tym kierunku, żeby być zdrową? Czy jak czuję dreszcze to biorę i bupro i i po prostu czy jakąś tabletkę przeciwbólową i dalej pracuje, czy daję sobie chwilę odpoczynku wolnego i to mi wtedy szybciej przychodzi, a ta choroba gdzieś tam nie narasta, prawda? Że że że daję sobie ten odpoczynek dla siebie, bo ciało mi mówi: "Koniec, stop, zatrzymaj się". >> Więc te lalki właśnie są o tym.
Potem na przykład ta jest jedną z moich ulubionych lalek, bo ona mówi o, ona mówi o relacji z linią żeńską, z kobietami w rodzie. Pierwsza laleczka to jest osoba, którą która ją mota, pokazuje siebie, >> a druga pokazuje kobiety w moim rodzie. Jak ja tą lalkę zobaczyłam i zobaczyłam, że tu jest taka pełna radości, taka trochę fircykowata dziewczynka, a z
tyłu stoi baba, taka baba, co stoi na dwóch nogach. >> Twardo na ziemi. >> Tak, twardo na ziemi. Jest taka bardzo y jest taka bardzo stanowcza. ma w sobie dużo siły, miesza w garze i gotuje żarcie dla wszystkich. Tak, takie, tak ja ją widzę. I sobie zobaczyłam, no tak,
no że, że w tej mojej linii żeńskiej dużo było takich bab, które sobie radziły po prostu w życiu, a ja się urodziłam taka trochę fircykowata artystka. No i co ja z tego biorę? Co ja z tego czerpię? Gdzie jest we mnie ta część baby, a gdzie jest ta część artystki? Bo to gdzieś tam trzeba w sobie pogodzić, prawda? No bo znaczy trzeba, nie trzeba, ale fajnie jest >> mieć i tą taką stronę, która stoi mocno
na ziemi i tą stronę, która jest bardziej twórcza i to ze sobą łączyć, a nie rozdzielać. Więc na przykład ta lalka też dużo mówi o mnie, o tym czego ja chcę w życiu, czy ja chcę łączyć te dwa aspekty w sobie i i czy ja w ogóle akceptuję tak aspekty w sobie, czy ja je lubię, czy ich nie lubię. >> Aniu, a to wszystko, o czym mówisz, to tak łączy mi się z taką odwagą. >> Z odwagą. >> Z odwagą. Tak, bo trzeba, wydaje mi się,
że trzeba mieć dużą odwagę, żeby, żeby w ogóle zauważyć w sobie te kawałki, umieć je przyjąć wszystkie. >> I powiedz, jak to u ciebie było z tą odwagą? Czy ona zawsze była? Czy ona się pojawiała, czy one ci pomogły? Ja myślę, że ja zawsze trochę miałam w sobie takiej odwagi. Potem gdzieś to tam się pochowało.
No ale później przy różnych trudnościach takich życiowych, no to trzeba było się z tym zmierzyć, bo inaczej jakby czuję, że nie poszłabym do przodu po prostu. Ale chciałabym wrócić do tego pytania, które mi zadałaś odnośnie co mówią uczestniczki moich warsztatów. Tak >> yyy bo są yyy właściwie uczestniczki,
uczestnicy, bo przychodzą też mężczyźni i miałam na przykład takiego pana, który powiedział, że on chce sobie tutaj zamotać swoją żeńską część, swoją wewnętrzną, >> to też jest odwaga, >> tak swoją wewnętrzną kobietę. przyszedł ze swoją żoną i z dwoma córkami i oni po prostu wszyscy razem sobie tam motali swoje laleczki. >> Yyy, więc więc to było to było fajne, że też mężczyźni chcą po prostu przyjść, chcą w tym uczestniczyć. Y więc to nie
jest tylko dla kobiet. >> Mhm. Ale tradycyjnie kobiety się tym zajmowały. Większość osób po warsztatach jest zadowolona, część się trochę boi. I też miałam taki taki odbiór, że ktoś pytam się znajomej, przyjdziesz do mnie na warsztat? Ona mówi: "Nie wiesz co, ja się boję, co ja zobaczę". >> Właśnie >> to jest o tej odwadze. >> Tak, o tej odwadze, że mam odwagę zobaczyć co jest we mnie i przyjąć to. No to to wymaga odwagi. To nie jest, ja nie będę ukrywać, że to jest po prostu o tak sobie przyjdziemy i i wszystko będzie okej. Zresztą młotanki lalki się kojarzą z dziećmi, tylko te lalki nie są dla dzieci tak naprawdę, bo tradycyjnie,
znaczy o tym mówi jedna z kobiet, od których uczyłam się motać, Kasia, Kasia Dorota, która się zajmuje tymi lalkami dużo dłużej niż ja w Krakowie. I ona mówi o tym, że dopiero w XIX wieku tak naprawdę lalki były robione dla dzieci, >> że w epoce industrialnej powstały
zabawki, a wcześniej nie było zabawek tak naprawdę, bo dzieci się bawiły patykiem i nie potrzeba było zabawki. Mhm. >> To to jest to jest wymysł XIX wieku, że są że są zabawki dla dzieci. A lalki bardziej były powiązane z tym, że człowiek przedstawiał siebie w postaci
figury, jakieś rzeźby czy lalki. Można było to wyrzeźbić z czegoś kamienne jakieś tam obrazy człowieka mamy. >> No ale lalki nie przetrwały, bo one są zrobione z materiału, który po prostu rozkłada się w ziemi, nie? Jeszcze jak teraz oczywiście tu sztuczny materiał czasami się pojawia, powinien to być materiał taki naturalny, no ale materiały mamy jakie mamy. No trzeba też jakby pójść z duchem, znaczy ja tak uważam, to jest moje oczywiście zdanie. że no też nie możemy się tak mocno trzymać tego, co było tradycyjne, no bo
świat poszedł do przodu, ale ale one po prostu nie przetrwały, bo na przykład w Ameryce Północnej w tych rdzennych kulturach lalki były robione z tych włosów, które były z kolby kukurydzy. Mhm. >> Więc >> no nie miały prawa przed >> Tak. Ja tak samo na przykład jako dziecko robiłam lalki z sitowia, nie? To to one nie miały jak przetrwać. Też nie wiem czy spotkałaś się z tym z kwiatu maku. >> Takie makowe panienki. >> Wywijało się płatki, zostawała główka czarna i trawką się związywało. >> No więc to była laleczka na kilka minut. >> No dokładnie, dokładnie. Więc one one po prostu nie przetrwały, bo z takiego materiału powstawały, ale no to jest gdzieś tam tradycyjne, gdzieś to jednak ludzie pamiętają i >> jak patrzą na te lalki, to gdzieś coś im wraca. Takie jakieś wspomnienie transgeneracyjne, nie wiem co.
>> Właśnie motanki, natura, zioła, >> to są to są takie rzeczy, które cię inspirują, które cię wołają. >> Tak. Ale w tym wszystkim jest taka szczypta kobiecej magii. >> I skąd ta potrzeba tych symboli właśnie tego, tej magii? No bo człowiek potrzebuje i nauki i magii. I magia nie potrzebuje nauki, nauka nie potrzebuje magii. No ale człowiek potrzebuje jednego i drugiego, nie? że y
ja czuję, że to jest takie też pierwotnem, >> czyli jak myśmy poznawali świat, ja nie jestem antropologiem, nie jestem etnografem, więc to jest jakaś moja domorosła teoria, >> ale szczucia też >> tak ona jest bardziej z czucia z tego jak ja to to odbieram, >> że my porozumiewamy się metaforą. Każdy z nas porozumiewa się takim językiem, jakim zna. Jeżeli coś poznał wcześniej, zna jakąś legendę, to w niej się odnosi
i komunikuje się z innymi za pomocą różnych symboli. Język właściwie się od tego zaczął, bo litery czy runy yyy to no one były brane z przyrody, że zobaczył człowiek jakiś symbol, ten symbol zrozumiał drugi, widział go i i tak to tak to powstawało. Tak samo malowidła naskalne. Na malowidłach naskalnych masz
po prostu zwierzęta, które nie wiemy co czy to chodziło o polowanie, czy to chodziło o jakąś symbolikę, czy to chodziło o bogów. Nigdy się tego tak naprawdę nie dowiemy, >> ale one powstały, one są dalej. Wiemy, że to powstało miliony lat temu, że że ludzie gdzieś że to te same zwierzęta na różnych w różnych wiesz jaskiniach były malowane, nie? >> Towarzyszyły ludziom zawsze i stąd ludzie czar. Tak, tak. Tak. No ja to tak widzę, nie, że że te symbole
słowa, że one są po prostu ważne, że my my jakoś tam rozumiemy i każdy nawet to motanie, nie? że ktoś rozumie, że motanie to jest zamotanie, tak? >> I y i od razu to z czymś konotuje, z jakimś znaczeniem, nie? >> To też jest chyba związane z tymi przekazami właśnie, które otrzymaliśmy kiedyś. >> Tak, tak, tak. No ja nie wiem tego dokładnie. pewnie jakiś antropolog, etnograf lepiej by wytłumaczył. E, ale ja mam takie poczucie, że że to jest ważne. Y a sama natura,
w szczególności rośliny, bardzo mocno nam pokazują jak działa cykliczność, że my nie jesteśmy oderwani od tej od tej cykliczności, czyli tego, że jest wiosna, lato, jesień, zima, nie? W szczególności w naszej szerokości geograficznej. My oczywiście próbujemy to gdzieś tam doklepać, że nie, my już
nie mamy żadnego połączenia, a gdzie tam księżyc? Przecież on na nas nie oddziałuje. Bo my, bo to na oceany oddziałuje, ale to na nas to nie, nie my się, my się składamy w 90% z wody. Na nas to nie ma żadnego wpływu, ale na ocean przypływy odpływy. Tak. >> Wiesz, wydaje mi się, że chcemy mieć większą sprawczość niż chcemy mieć większą większą kontrolę. No ale jednak są prawa natury. No grawitacji nikt nie oszuka pod takim względem, że wejdę na górę, zrobię krok i zlecę, nie? Chyba, że mam jakąś, nie wiem, maszynę, która mnie uniesie i nie zlecę, nie? Ale
gdzieś oszukam tą grawitację. Ale ale ona jest >> Anna. Karłowska dziczanna. >> Tak. Czy to jest twoje alter ego, czy to jest, czy to jesteś prawdziwa ty? >> To jest 10% mnie. >> Ja się śmieję, że 10% mnie. M, bo to co dla mnie jest też ważne, to jest w ogóle dzikość. Mhm. Mój pradziadek Stanisław Karłowski był jednym z
prekursorów w Polsce rolnictwa biologiczno-dy-dyamicznego. Jedną z zasad uczył się tego od Steinera i takie gospodarstwo miał w Poznańskim. No i on napisał na jednym ze swoich ze swoich tłumaczeń, to było tłumaczenie o dżdżownicach akurat z jakiegoś francuskiego, taką książeczkę miał malutk była wydana i ona była o dżdżownicach. No i tam jest napisane, że matka Ziemia to jest żywy organizm, który trzeba poznać, żeby go zrozumieć. I on wtedy był w ogóle przeciwny używaniu jakiś sztucznych nawozów dla niego kompostowanie, dżdżownic i tak dalej. To było super ważne. No ale jedną z zasad,
która jest w takim rolnictwie biologiczno-dynamicznym, to jest to, że 10% terenu, który jest uprawiany musi być dzika, bo wtedy na tej granicy pomiędzy tym, co jest uprawiane, a tym, co jest dzikie, rośliny są najzdrowsze, bo tam po prostu te, ja nie wiem dokładnie jak to działa, nie jestem też biologiem, ale ale to właśnie zostawienie tego terenu dzikiego sprawia, że jest zdrowsze po prostu dla roślin. Nie trzeba używać tylu nawozów sztucznych. Tak. Ja lubię tą dzikość w mieście. Uważam, że ona powinna być, że dzikie rośliny to w większości są zioła i właściwie na podstawie fitobiologii czy fitochemii powstały i
bupromy i inne leki. Więc my się z tego dowiedzieliśmy. To nie powstało z kosmosu, tylko najpierw były rośliny, które pomagały nam w leczeniu, a potem dopiero powstały leki, które my aktualnie używamy. Więc ta dzikość jest ważna i ja myślę, że my o niej trochę zapominamy, ale ona daje nam taką przestrzeń na przemijanie różnych
aspektów, które już nie są z nami, nie współgrają z nami coś, co chcemy gdzieś przeminąć. Ona daje też radość, ona daje też sprawczość, agresję, ale w takim pozytywnym, >> konstruktywnym, >> tak? Bo rośliny tak samo są na wiosnę agresywne. >> No bo żeby pąk się rozwinął,
>> to jest potrzebna agresja, >> tak? Żeby zapuścić korzenie, >> tak? Albo żeby wyrosnąć na wiosnę, nie? Jak popatrzysz nawet na trawę, to ona ma taki kształt miecza, >> że się musi przebić najpierw przez całą tą ściółkę. to wszystko, co zostało skompostowane, właściwie
to, co jest jednym wielkim cmentarzem. No bo jak się przypatrzysz w ściółce, to tam jest pełno robaków, które umarły i tak dalej, nie? >> Liści, które już nie są żywe i przez to przebija się, >> przebija się życie. >> Tak, przebija się życie. Dokładnie. Więc więc to to jest życie, nie? >> To jest po prostu życie. Dlatego dla mnie ważny jest ten aspekt połączenia z naturą i też gdzieś poprzez
moje działania chciałabym, żeby ludzie poczuli to połączenie z naturą, bo bo jak oni to poczują, to wtedy na przykład no będzie więcej działań związanych z ochroną przyrody po prostu, że >> to będzie bardziej naturalnie może >> tak, że że wiesz, że na przykład
zostawimy część rzek, żeby one nie były wyregulowane, bo wtedy same się będą oczyszczać. No bo po to służą szuwary, żeby się oczyściła brudna rzeka. >> Tak. Z tego co mówisz to w ogóle taki słyszę wielki szacunek do tej natury i do tych cykli i mądrości, która jest w
naturze. >> Tak. Tak, bo, bo tam jest ogromna inteligencja. To jest taka inteligencja niewyobrażalna dla nas. Człowiek nie jest w stanie stworzyć takiego czujnika burzowego, jakim jest jakiś ptaszek na przykład. On wyczuwa to dużo szybciej niż każdy czujnik, który my stworzymy. My stworzymy inspirując się naturą, ale czasami jak na przykład po stworzeniu
internetu rozwinęła się mykologia, czyli nauka o grzybach, dlatego że myśmy byli dopiero wtedy na podstawie swojego wytworzonego przez siebie wynalazku opisać w jaki sposób działają grzyby w przyrodzie. To jest w ogóle super ciekawe. Yyy, więc yyy no to jest taki,
tak się przeplata, nie, że my coś zrobimy yyy >> i uzupełnia pięknie, prawda? >> Tak, tak, tak, tak. Więc dla mnie to jest cały czas o takim tańcu pomiędzy przyrodą a nami. My jesteśmy częścią przyrody, mamy wpływ na ekosystem. Dzięki nam jakieś organizmy mogą żyć i
się rozwijają, bo coś tam przycinamy, więc to się bardziej rozrasta, ale nie wycinamy wszystkiego. Nie tylko >> Aniu, a powiedz mi, co z czego ty musiałaś zrezygnować, żeby dojrzewać na własnych zasadach? >> Jednak coś było. >> No pewnie, że tak. Pewnie, że tak. No ja myślę, że że to, że nie mam rodziny, nie, to jest tak, że to to jest kurde odważna, powiedziałam przed chwilą. >> Odważne bardzo. >> Tak, ale m no mam takie poczucie, że w
momencie, kiedy nie mam małych dzieci, >> Mhm. No jak większość kobiet, no to czy większość, no nie większość, no ale część, tak? które >> tak no że to jest tak absorbujące m że że że że gdzieś ja mogłam sobie funkcjonować po swojemu >> to to mi dało przestrzeń na na robienie
tego, ale jednocześnie jest to też jakiś taki aspekt, którego mi brakuje na przykład >> i uważam, że że posiadanie dzieci to jest wielki dar i i y że to też pomaga dojrzewać i rozwijać się tylko w inny sposób trochę. >> Tak. Powiedz mi o twoich planach. Jakie masz plany teraz? Jakie masz marzenia artystyczne? [Muzyka] No ja mam dużo różnych planów.
Chciałabym rozwinąć temat biżuterii, >> który mam gdzieś już się rozpoczął. To jest taka biżuteria powiązana z energią urodzeniową, ale moim takim największym marzeniem to jest wykupić 10% kraju i żeby ono było dzikie. To jest takie marzenie. >> Trzymam kciuki. >> Tak. Ale wiesz, jest taki projekt na przykład na Słowacji, >> gdzie jest fundacja, która wykupuje lasy
i zostawia jej po prostu dzikie. I >> jest po prostu taki słowacki projekt. Moi znajomi też, którzy prowadzą fundację Bycie w lesie yyy też wykupili już las. To ctery lata trwało, zanim oni znaleźli ten las, bo oni zabrali pieniądze na las, żeby go kupić i żeby on został dziki. Ale ale to trwało, no bo lasy państwowe miały prawo pierwoky, kupu i tak dalej. Więc to to było to była taka rzecz,
która którą da się zrobić i ludzie już to próbują robić, nie? Żeby żeby jednak trochę tej ziemi zostawić odłogiem, żeby ona sobie po prostu mogła być. >> Trwa twoja wystawa malarstwa, kolarzy i motanek cały lipiec i cały sierpień w galerii Melina w Gliwicach można zobaczyć swoje prace. >> Tak. Wszystkich serdecznie zapraszamy.
Powiedz mi, czy ty masz jakieś takie marzenie, że odwiedzający patrząc na twoją pracę, żeby coś wynieśli z tej wystawy? Dla mnie najważniejsze jest to, żeby poczuli, >> tak, żeby po prostu osoby, które tam przychodzą, żeby ich trochę chociaż trochę poruszyło to, co zobaczą i i to jest to jest takie
takie moje marzenie, to co bym chciała ludziom przekazać. Wiadomo, nie wszyscy poczują, nie, niektórzy przyjdą, popatrzą i nie podoba mi się i wyjdą. Ale chciałabym też zainspirować ludzi do twórczości, do tego, że każdy może to robić, że też ta zapracowana mama może, nie wiem, znaleźć godzinę w tygodniu, żeby pójść na zajęcia, bo zawsze chciała malować na przykład. Ja mam tego czasu więcej, ale
ale jak się ale spróbować na przykład o na tych warsztatach, na których ty Aga byłaś, >> to była moja koleżanka Marta, świeżo upieczona mama i Marta właśnie wykroiła te dwie godziny z z czasu, kiedy się zajmuje malutkim synkiem i przyszła na warsztat dla siebie po prostu. >> Tak, dla siebie. Ale wiesz, wydaje mi się, że wracając z takich warsztatów jest jeszcze lepszą mamą, bo troszkę odpoczęła, zregenerowała się. >> Dokładnie, dokładnie. Dokładnie. >> Ma siłę. >> Tak, tak, dokładnie. I to jest to jest super, nie? To jest super. To jest fajne, że że że mogła ten czas znaleźć
dla siebie i że ten czas sprawił, że ona po prostu poczuła się zregenerowana. >> Tak. >> Zapraszam państwa serdecznie. Y, Aniu, dziękuję ci bardzo za obecność, za szczerość i za podzielenie się twoją twórczością. Może ktoś z państwa odnajdzie kawałek siebie na wystawie Ani. Zapraszamy. Moim
gościem w odważnościach dzisiaj była Anna Karłowska. >> Dziękuję. [Muzyka]


