Odlotowy spektakl - ,,A niech to piórko" | Tygodnik Kulturalny

31 marca 2026 · 18:24 · Obejrzyj na YouTube

Lufcik na korbkę, teatr dobrze znany gliwickiej społeczności, wystawił spektakl ,,A niech to piórko". To dzieło, które zachwyca swoimi kostiumami, autorską muzyką i niezwykle wciągająca historią. Zapraszam na relację z tego wydarzania, na której pokażemy Państwu ambitne podejście Lufciku na Korbkę, Będziecie mogli usłyszeć jak aktorzy przygotowali się do swoich ról i jak widownia bawiła się w czasie spektaklu. Zapraszamy do obejrzenia materiału i do oglądania spektakli dla młodej widowni. :D

Transkrypcja materiału

Transkrypcja automatyczna — może zawierać drobne błędy.

Cześć. Ale ci buty świecą, babko piotna. Dzień dobry państwu. Teatr ma wiele twarzy i jest dla każdego, także dla młodych widzów. Dzisiaj zaprosimy państwa na spektakl lufciku na korbkę, a niech to piórko. Jest to wielka produkcja ze śpiewem, tańcem i niezwykłymi kostiumami. Posłuchajmy osób, bez których to wydarzenie nie mogłoby się odbyć. Mirosławy Frost, autorki książki, na której podstawie powstał scenariusz oraz reżyserki dobrze państwu znanej Agnieszki Batu. Muszę przyznać, że jestem bardzo wzruszona, że po 30 latach właśnie ta, aczkolwiek krótka bajeczka mogła być tak

pięknie rozbudowana i dzięki Prezeroarenach, które się włączyło w ten spektakl plus oczywiście lufcik na korbkę, który jest rewelacyjny, tego by nie było, więc naprawdę jestem szczęśliwa. Nasi widzowie zobaczą raptem urywki spektaklu, więc proszę opowiedzieć o czym jest to historia. No przede wszystkim jest to historia o ptakach, ale też można ją tutaj odnieść

do młodego widza, żeby się nie poddał, że wszystko jest ważne w życiu i przede wszystkim, żeby się nie bać. A jak się słucha tych słów, które pani napisała, a zostały przerobione przez innego scenarzystę? Oj, zawsze jest taki mały problem z adaptacją tak sztuki. Czy

zawsze artysta sobie inaczej to wyobraża? Ja uważam, że nie mogło być lepiej. A czy coś zrobiłaby pani inaczej? Chyba nie. Myślę, że tutaj wszystko jest punkt, jest interakcja z młodym widzem. A po prostu jest to bardzo ważne, żeby młody wid czuł się na tym spektaklu dobrze. To, że ten spektakl powstał z takim powerem to nie tylko reżyseria. To najpierw dostaliśmy świetne teksty. Najpierw była bajka Miry Frost pod tytułem Ptaki, a potem scenariusz, a niech to piórko, odlotowa bajka z polotem Szymona Schweigera. To jest muzyk kochani pankrokowy, więc ta bajka

musiała być taka. Piosenka, zostawcie jakieś skarbliku ziarenka. Ponad rok temu, ponad rok temu zasiedliśmy do prób. No i tak małymi kroczkami takimi jak robią ptaszki, potem troszeczkę większymi jak robią puchacze. Uczyliśmy się tej tego całego tekstu, który jest rymowany i nie tylko jest rymowany, tak że dana postać ma swoją kwestię rymowaną, tylko wchodzimy sobie w pół zdania i to cały czas jest rymem. Nauczyliśmy się tego. Grażyna Piwowarczyk zrobiła nam przepiękne kostiumy. Arena i partnerzy zbali o fantastyczną scenografię, a potem weszli

Ola, Ania i Paweł, czyli choreografia. I w tym wszystkim musieliśmy zacząć tańczyć z gliwickim teatrem tańca, czyli z profesjonalnymi tancerkami i w tym wszystkim się znaleźć. Mateusz Świstak napisał piosenki, więc jeszcze są tutaj autorskie kompozycje, są animatorzy, są kuglarze, są tancerze. Także jest to olbrzymie widowisko. To nie jest spektakl taki pici mini malutki na na niedużą scenę. To jest widowisko. To proszę powiedzieć, jaka część pracy dla ciebie jako reżysera była najciekawsza? Najciekawsza jest oczywiście to jest jak stwarzanie nowego świata. To jest fantastyczne drodzy państwo, mniejsi i więksi. Wyobraźcie sobie, wiadomo, że jeżeli chodzi o spektakle, to wszyscy oklaskujemy aktorów i oczywiście należy im się, ale jaka to jest olbrzymia satysfakcja dla osoby, która stwarza świat? No nie do zapomnienia. A trudność

czy wyzwanie? O wyzwanie to lepsze słowo. Na pewno wyzwaniem jest i reżyserować, i grać w spektaklu. Jak to połączyłaś? Mam nadzieję, że sprawnie i z sukcesem. Prosimy rozprostować skrzydła, uśmiechnąć się dziobem i przygotować się na leśne przygody z krukiem, skowronkiem, papugą, puchaczem i kurą z teatru Lufcik na korbkę. Proszę powiedzieć, zacznijmy od zewnętrza. Masz bardzo gruby kostium. Wiele piór tu widzę. Czy nie zgrzałeś się w czasie tego spektaklu? Na całe szczęście rozpiętość moich skrzydeł jest tak sporawa, więc się troszkę wentyluję.

A ile czasu poświęciłeś na przygotowanie, żeby tak wyglądać? No ja akurat byłem, przepraszam, ale tutaj jakiś głos mnie wszedł. Samo sam makeup był od godziny 6:30. E no a wcześniej pół godzinki, prawda, ubierania tego wszystkiego. Ile czasu poświęciłaś na i kostium, i charakteryzację? O panie, na szczęście nie byłam w tym sama. Miałam od tego całą y ekipę, która nas montowała, malowała. Malowała nas już dzisiaj od godziny 4:00 rano, także kruk no nie był wyspany. y moje pióra

były robione. O to powiem cała długa historia, ile one były robione. Myślę, że to może państwa ciekawić, ponieważ żeby zagrać taki duży spektakl o godzinie 9:00, wstajemy o godzinie 3:00. Wow! I co się dzieje od tej 3:00? No i o 3:00 musimy się zebrać. Musimy sprawdzić jaki mamy dzień i gdzie w zasadzie gramy. Odnaleźć głowę, która jest pod jedną pachą albo pod drugą pachą. Przyjechać na do kostiumów. Przyjechać na charakteryzację. Ubieranie takie oktora trwa około dwóch godzin. No później jeszcze są próby techniczne, sprawdzanie dźwięku, sprawdzanie światła, no i oczekujemy na naszą cudowną widownię.

Według ciebie co było najciekawsze w tym spektaklu? Yyy, ja kocham muzykę, dlatego cieszę się, że dużą część yyy tego spektaklu właśnie zajmowała muzyka i była to taka namiastka takiego małego dziecięcego musicalu. Yyy, był śpiew, był taniec, były animacje i właściwie cały ten spektakl łączył różne formy teatru i różne formy sztuki. Dlatego uważam, że należy na niego przyjść, gdy będzie grany kolejny raz. Dobrze, to teraz przejdźmy do tego, jak przygotowywałaś się do tej roli. Co było najtrudniejsze w przygotowaniach? No trzeba było poobserwować, trochę się w ornitologa pobawić i poobserwować

gniazda, ptasie, kamery live. Polecam każdemu, kto się przygotowuje do roli zwierzęcej, bo trzeba było poczuć po prostu tego ptaka w sobie. To cofnijmy się jeszcze przed może i pierwszą premierę. y jak to było przygotowywać się jako aktor do takiego spektaklu? Czy może coś sprawiło wyjątkową trudność? E, no jako przygotowanie między innymi odwiedziłem sowiarnię jedną tutaj na Jurze. Gorąco polecam. Tak, ponieważ sowy są bardzo interesującymi zwierzętami, a podpatrzenie ich ruchów sprawia, że możemy sobie troszkę potem to wsadzić w rolę, prawda? Tak. A ile czasu

poświęciłaś na przygotowania do tej roli? O, bardzo długo. No lata się przygotowywałam. Naprawdę ten spektakl zajął kawał mojego życia. No tak naprawdę graliśmy ten spektakl w tym roku po raz drugi. W zeszłym roku była premiera. W tym roku podobno była druga premiera. No próby trwały grubo miesiąc. No wiele godzin spędziliśmy tutaj na planie, na scenie przez ostatnie trzy dni. szczególnie dopinając wszelkie szczegóły razem z techniką, z obsadą i wszystkimi osobami odpowiedzialnymi za efekt finałowy.

Pan Marek Parek, on rusza się znakomicie zarku. Dobrze. Powiedz mi proszę, kim jest, kim była twoja postać? Moja postać była kłuczkiem, takim małym, trochę bardziej średniutkim, który bardzo chciał śpiewać, ale inne ptaszki mu dokuczały i nie do końca był pewny swoich talentów.

Do tej roli, czyli kim byłaś? Byłam z Kowronkiem, maleńką puszystą ptaszyną, która bardzo chciała zyskać popularność, sławę, sceny, reflektory. No ale pod wpływem na mowy pełnej pewnej kolorowej papugi nasz plan nieco uległ zmianie i stworzyliśmy fantastyczną kapelę nie tylko z innymi ptasimi bohaterami, aktorami spektaklu, ale także z dziećmi, które odwiedziły nas dzisiaj. To powiedz mi, kim była twoja postać i czego właściwie chciała? Więc redaktor Bubo Puchacz był tutaj zaproszony przez Skowronka, bo chciał przed wystąpić Skowronek przed redaktorem, żeby zdobyć popularność i sławą. Redaktor Ptasiego Radia oczywiście.

I czy wszystko się udało szczęśliwie? Mam nadzieję, że tak. No dzieci tutaj zdecydowały, że i skowronka, i kurkę, i papużkę i kruka trzeba wziąć do radia. Więc no ja je biorę pod swoje skrzydła. To powiedz mi, czy łatwo gra się dla widowni dziecięcej? Dla dzieci grać trzeba z głową i z sercem. Nie gra się wcale łatwo, ale gra się przyjemnie i bardzo to kocham. Dlatego bardzo się cieszę, że miałam taką możliwość. Ale dzieci dają taki specyficzny rodzaj energii, którą można sobie zaczerpnąć, którą się można zachłysnąć, no i oddać z powrotem dodając coś od siebie.

Śpiewanie, taniec czy może te sceny aktorskie, co było najtrudniejsze? A myślę, że połączenie ich wszystkich to było pewnego rodzaju wyzwanie, ale dało kopa. A myślę, że kruk co nie dośpiewa wygląda i ma pewne moc, to źle. A pewnie z tym śpiewaniem. A potem kiedy wychodzi się na scenę yyy co jest największym wyzwaniem? Yyy wydaje mi się, że widz

yyy granie dla dzieci ma taką przypadłość, że jeśli dzieci w to uwierzą, to pójdą w to po prostu jak w las. Natomiast tutaj trzeba być jak najbardziej szczerym w tym wszystkim, co się robi. A jeśli się będzie, no to już dzieci to przyjmują, prawda, z dobrodziejstwem inwentarza. O wyzwaniach już rozmawialiśmy. To co było największą przyjemnością?

Chyba wzbudzenie oklasków w stylu Fredego Merkurego i powtarzanie dzieci, bo to jest za każdym razem moment, w którym aż coś kołacze się w sercu. Aspiracje innych osób, z którymi jesteśmy na próbach, które wspierają, które uczą i na których zawsze można polegać. kręci mnie to. Bardzo mi się to podoba. Myślę, że każdy niezależnie od profesji. Jest ciekawe, jak wy to robicie, że wstajecie o 3:00 i się potem uśmiechacie. No kochamy, mamy taką, ja nie wiem co jest większym szczęściem, czy to, że albo przekleństwem, to, że moja pasja jest moją pracą, czy to, że moja praca jest moją pasją. Bo w momencie oczywiście jest takie powiedzenie, że rób to co kochasz, a nie będziesz pracował ani jednego dnia. Ja powiem, rób to co kochasz i będziesz pracował już zawsze. No nas to nakręca. Nas nakręca spotkanie z widzem przede

wszystkim, spotkanie ze sobą nawzajem. No i dzieciaki, ich energia, ich entuzjazm to jest nie do podrobienia. Uwielbiamy grać dla dorosłych i gramy jako teatr zły, zupełnie inne rzeczy, ale też kochamy grać dla dzieci jako lufcik na korbkę i zapraszamy oczywiście pewnie będę w telewizji Imperium jeszcze zapraszać na 12 kwietnia na księżniczkę Gęsi Pympek. Skąd bierze się energię, żeby przez chyba półtora godziny tak

skakać, śpiewać i kruczyć? Myślę, że ta energia, która tu wchodzi z tymi dzieciakami daje tego powera. Czy myślisz, że wszystko się dzisiaj udało? To myślę, że nie do mnie to pytanie, do tych dzieciaków, co tutaj zasiadały i razem z nami krakały, ale wierzę w moim

małym serduszku, że wszystkie były zadowolone. Dzisiaj jesteś postacią ptasią. A czy masz może inny typ zwierzęcia, mitu czy innego bytu, który lubisz grać, czy może jeszcze masz jakieś aktorskie marzenie? Oczywiście. To może już tutaj troszkę pozbywając się tego całego anturażu. Tak występując z teatrem złym, czyli z takim lufcikiem na korbkę, tylko że wersji dla dorosłych, gdzie również się dużo dzieje, gdzie również sięgamy po teksty kultury tutaj istniejące śląskie, po

zapisy historyczne, po anały różnego rodzaju. Przywracamy różne historie, przede wszystkim na chwilę obecną obracające się wokół mitologii śląskiej. Yyy, teraz też szykujemy nowy spektakl, którego akcja będzie miała w latach 20 się będzie odbywała. Yyy, będzie spirytyzm, będzie wywoływanie duchów, będzie mediumizm i inne tego typu atrakcje już nie dla dzieci. Natomiast tak wydaje mi się, że jeśli chodzi o kwestie kwestie kwestie postaci, no to tutaj w zasadzie każdy demon, który jest śląski, skarbek, strzyga, tak niewiele ludzi wie, że strzyga jest stricte śląskim upiorem. Utopiec, prawda? Mimo, że wszędzie występuje postać topielca, no to jednak ten nasz utopiec czy utoplec

tego skutkiem inne ptki szczerzebio ptaki szczerot ptarki daj to rzuć to co masz Jurórek piórko ziarnko worek A jak spektakl podobał się widzom zapytajmy. Bardzo mi się podobało. To było takie no idealne połączenie y aktywności w ogóle dla dzieci. Pierwszy raz byłam na takim spektaklu i jestem zadowolona, chociaż mój synek ma dopiero 2 i pół roku. Też tańczył, śpiewał, krzyczał. A co najbardziej się spodobało? Scenografia, gra aktorska. O, wydaje mi się, że wykorzystanie muzyki. Myślę też, że takie zaangażowywanie

dzieci, angażowanie dzieci w przedstawienie, no to no dla mnie mistrzostwo świata. Scenariusz bardzo mi się podobał. A pani jako dorosła jak się bawiła? No bardzo dobrze. Już od samego wejścia tutaj te ptaki śpiewają i ptak leciał przez całą scenę. Y, no m wszystko było bardzo, y, interesujące, takie y bardzo wciągające. A czy kiedykolwiek wcześniej widziała pani podobny spektakl z tak z takim

zaangażowaniem? Y, no to jest mój drugi spektakl dla dzieci, bo dopiero zaczynamy przygodę z teatrem i właśnie jeżeli mam porównać, to w tym świetnie w takie uczestniczyły, tak reagowały też na publiczność. mi się bardzo podobało, więc no było to wyjątkowe.

A czy jakiś ptak szczególnie się pani spodobał? Pani ptak, która rozrzucała piórka na samym początku. Bardzo mi się spodobała. Bardzo się podobał. Moją ulubioną postacią i to chyba wszystkich ulubioną postacią jest papuga. Co ci się najbardziej podobało? Światła, scenariusz, kostiumy. Kostiumy. Jakaś piosenka, jakaś postać zapadła w pamięć. Właśnie papuga zapadła w pamięć. A piosenka to chyba

ta, w którą w czwórkę śpiewali. To chyba była moja ulubiona. A czy wcześniej widziałaś kiedykolwiek taki spektakl? Nie, pierwszy raz. No fajny był. Fajnie udawali ptaki. Wcielali się w rolę ptaków. Mi się osobiście podobało to co ci się właśnie najbardziej podobało ta część gdzie musieliś gdzie mieliśmy tańczyć inne rzeczy jedno najważniejsze gr żeby się cieszyć o to co w sercucha wypłynie nie znika

i choć to już koniec zostanie muzyka Onu we śmieci ze

Radio Imperium Kliknij, aby słuchać na żywo