O grupie Fotograficznej Aczkolwiek z Sebastianem Michałuszkiem | Rozmowa Dnia

28 lipca 2026 · 16:42 · Obejrzyj na YouTube

Marcin Konopacki rozmawiał z fotografem Sebastianem Michałuszkiem, który od lat jest związany z Gliwicami. Nie tylko przez swój obiektyw, ale także przez prowadzenie grupy fotograficznej „Aczkolwiek”. Rozmawiali o idei i działalności grupy, która od 2007 roku inspiruje młodych pasjonatów fotografii do rozwijania swojej kreatywności, poszukiwania własnego języka artystycznego oraz realizacji autorskich projektów. Nie zabrakło również rozmowy o fotografii jako sposobie opowiadania historii, edukacji artystycznej oraz o tym, jak wygląda praca z młodymi twórcami.

Transkrypcja materiału

Transkrypcja automatyczna — może zawierać drobne błędy.

[muzyka] Radio Ekspertów i Pasjonatów. [muzyka] Marcin Konopacki, telewizja i Radio Imperium. Dzisiaj mamy niezwykłego gościa. Fotograf, animator kultury Sebastian Michałuszek. Dzień dobry. >> Dzień dobry. Witam państwa serdecznie. Witam pana redaktora. >> Dzień dobry. Yyy, usłyszałem, że pan

robi zdjęcia. >> No tak się złożyło, że już od wielu, wielu lat yyy nie tylko zdjęcia, ale też myślę, że zajmuje się szeroko pojętą taką animacją związaną z kulturą Mhm. >> yy nowych mediów. Y >> fotografia przede wszystkim na pierwszym miejscu. Wiedziałem, że pan, bo pan jest z Gliwic. Tak, >> tak, jestem gliwiczaninem z krwi i kości. O yyy, bo słyszałam, że pan w głównej mierze zajmuje się samymi Gliwicami, samym fotografowaniem Gliwic.

To pana najbardziej ciekawi, to najbardziej widać na pana zdjęciach. >> Ja myślę, że to można byłoby troszeczkę inaczej określić. Oczywiście ma pan rację, ale bardziej jest związane z takim może swoistym lokalnym patriotyzmem. Lubię Gliwicę, lubię tu mieszkać i ten to miasto naprawdę rozwija się bardzo prężnie i naprawdę jest tutaj dużo przestrzeni na to, żeby działać w tej materii. Ja po prostu prowadzę grupę fotograficzną, aczkolwiek z którą jestem związany już od 2007 roku jako jej

założyciel. No i jakby no mam taką grupę ludzi, wspaniałych ludzi trzeba zaznaczyć, z którą można naprawdę robić dużo. >> To zanim opowiemy sobie o tym jak bardzo i jak dużo, bardzo jestem ciekawy tego, jak to się wszystko zaczęło. Odkąd pan poczuł, że wziął pan do ręki kamerę i powiedział: "To jest to". >> Myślę, że to jest też ściśle związane z tym, że zawsze miałem taką wizję, że chciałbym się zajmować po prostu edukacją.

czułem, że mam pewien potencjał, który mogę wykorzystać i sprzedać do młodzieży. No i fotografia gdzieś tam stanęła po drodze jako wyzwanie, jako coś, co dało, powiedzmy sobie, pewną przestrzeń do działania w tej materii właśnie w naszej gliwickiej przestrzeni. >> Czyli mógłby nawet powiedzieć, że pierwsze było co to chciał pan edukować młodzież. Tak przy okazji też razem z młodzieżą ucząc się tego fachu, trochę to brzmi może dwuznacznie jako edukator, [śmiech] ale jednak dużo się nauczyłem też przy nich. >> W sumie chyba jest coś takiego, że najwięcej się uczymy dopiero wtedy, kiedy musimy coś wytłumaczyć komuś. Tak, ja zawsze to wspominam i mówię to młodzieży, tak żeby troszeczkę ich odważyć w takim procesie edukacji, żeby się nie krygowali, żeby mówili wprost, żeby byli otwarci, naturalni, że cały czas

powtarzam to, że jak masz 15 lat, 14, 16, przechodzisz tak naprawdę na początku swojej drogi fotograficznej i mówię wprost: "Słuchaj, ja się od ciebie mogę naprawdę dużo nauczyć." A przy okazji mówię tak, ja staram się uczyć w taki sposób, żebym mógł się później od ciebie nauczyć czegoś. >> Tak, to jest nie futurystyczne, to jest złe słowo, takie future proof, tak powiedziały po angielsku. >> No [odchrząknięcie] myślę, że tak. No dlatego też jakby tutaj staram się jakby ten taki balast między y piętnem takiego

kogoś, kto uczy, a kogoś, kto się chce uczyć, żeby był zaty, żeby to była bardziej współpraca. Mhm. >> y oczywiście obarczona szacunkiem i takim współistnieniem i współtworzeniem czegoś fajnego. >> No właśnie mówimy tutaj o współistnieniu, współtworzeniu. Wspomniał pan o grupie Aczkolwiek bardzo mi się podoba. Bardzo mi się podoba ta nazwa. >> O co w niej chodzi? >> Wie pan co to jest historia już sięgająca 2007 roku, od kiedy grupa zaczęła funkcjonować w siedzibie Młodzieżowego Domu Kultury w Gliwicach. Tutaj trzeba to zaznaczyć i pamiętam, że to było bodajże jeden

miesiąc funkcjonowania tej grupy. Nie mieliśmy jeszcze nazwy tej grupy. Pojechaliśmy na na festiwal fotografii do Bielska białej całą grupką i jadąc pociągiem wymyślaliśmy różne nazwy tej grupy. Oczywiście różne, już nie pamiętam ten tych nazw, tych różnych wariacji. I między innymi jedna dziewczyna wspomniała o jakiejś takiej

nazwie. Ja tak powiedziałem: "No w porządku, aczkolwiek kurczę można byłoby trochę to inaczej naz". I jedna tam podłapała, aczkolwiek dobra nazwa. [śmiech] Wow. >> I tak już zostało. >> Genialne. Mi się tak bardzo ta nazwa podoba. Łatwa do zapamiętania. >> Tak, [śmiech] aczkolwiek nie do końca fotograficzna, ale o to chodzi. To może dobrze. Tutaj mówimy o tej fotografii. Niby zdjęcie, aczkolwiek ono pokazuje coś jeszcze. Co pan próbuje przekazać tej młodzieży? Ja myślę, że szczerość prawdę i przede wszystkim yyy to jest

pewien taki proces edukacji związany z obrazem fotograficznym yyy z z mediami w ogóle wizualnymi. Może trzeba to tak to jak było uogólnić, że jakby ta edukacja na poziomie szkoły podstawowej, już tak patrząc na programową edukację jest raczej dosyć marginalnie traktowana, dosyć schematycznie. Chodzi o to, żeby po prostu młodzież uczyć troszeczkę tego języka wizualnego na nowo, jakby tak, żeby się żebyśmy się mogli nim posługiwać w sposób szczery, przekonywujący, tak jak posługujemy się językiem literackim, opowiadając coś, tłumacząc coś komuś. >> Tutaj myślę, że można byłoby postawić taki znak równości. Myślę, że to jest taka troszeczkę uogólniona, ale dosyć mocno zaakcentowana puenta, jakby taka wartość, którą sobie bardzo cenię w procesie edukacji, abym był to język jednak komunikacji.

>> Tutaj mówimy o języku komunikacji i o wartościach. Jestem bardzo ciekawy tego, no wspomniał pan, że pan się uczy od nich. Co pan teraz mógłby powiedzieć o takiej wartości jednej, dwóch? Co się pan nauczył od nich? >> Ja to yyy zawsze powtarzam im, że słuchajcie, ja mam lat już yyy swoje, powiedzmy, no tutaj nie będę może >> 20 plus może >> tak, tak, 20 plus. Wy macie swoje lata, tak? Ja mówię, tak, ja mogę zrobić coś wartościowego na poziomie jakby mojego sposobu postrzegania rzeczywistości. Jestem pokolenie, półtora pokolenia wyżej od was, a wy macie lat powiedzmy

sobie 15, 16, 18. No są też starsze osoby, ale powiedzmy sobie gdzieś tam bardziej akcentując tą grupę najmłodszą, ja mówię tak: "Słuchajcie, no macie tyle lat, ile lat macie, okej, ale wy macie swoje towarzystwo, swój świat, postrzegacie to w taki sposób, jak postrzegają nastolatkowie w wieku 15, 16 lat. Ja bym chciał to poznać. Po prostu chciałem, żebyście mi wytłumaczyli, ale nie językiem fotografii. >> Y, czy zauważył pan, bo w sumie też ja często pracuję z młodzieżą, czy zauważył pan, że taka świeżość umysłu, ona dłużej pozostaje, kiedy się pracuje z młodymi?

Y, no oczywiście. No dlatego też ja trochę zachowuję ten [śmiech] taki młodzieżowy czasami sznyt, nie? Nie o to, żebym się tutaj w jakiś sposób przytucznie odmładzał i pod kamerę wręcz. Nie o to chodzi, tylko chodzi o pewie sposób, jeżeli no lubię, lubię przybywać z młodzieżą, bo naprawdę no trochę się człowiek odmładzahm i chyba młodzież też lubi z panem przebywać, skoro od 2007 roku dalej grupa istnieje, aczkolwiek na tutaj nie, aczkolwiek [śmiech] >> tak. No to jest historia naprawdę wielu,

wielu ciekawych, już teraz można powiedzieć wybitnych osób, które się przewinęły przez grupę, bo trzeba sobie zaznaczyć to naprawdę bardzo mocno akcentując takie osoby, które ja podam przykład paru y nazwisk, myślę, że się nie obrażą. [śmiech] >> Chyba nie. Chyba nie. >> Tak, ale no nie ma się co obrażać. Są to są już osoby, które naprawdę są zaznaczyły się y w fotografii polskiej, zaznaczają cały czas. Na przykład pani Jadwiga Janowska, która teraz też ma obecnie wystawę yyy przy Radiostacji Gliwice yyy związane właśnie z Radiostacją Gliwice. No zaczynała w grupie fotograficznej, aczkolwiek chyba w 2009 roku, a teraz jest panią doktor wykładowczyni na uniwersytecie

imienia Jana Długosza w Częstochowie. także wykłada teraz cały czas sztukę nowych mediów. Są to osoby takie jak Adam Łakomy, który teraz jest laureatem wielu nagród związanych z fotografią reportażową, Michał Patycki, można byłoby mnożyć paru takich osób, które wchodzą też w fotografię komercyjną i naprawdę zarabiają już na tym fachu.

Także no jest to grupa ludzi, którzy się przewinęła i utożsamia się z grupą. Mówimy tutaj o tym przemijaniu. Teraz wpadł na takie pytanie. Czy zauważył pan jakąś taką różnicę, kiedy pan pokazywał jak robić zdjęcia, co pokazywać na tych zdjęciach, używać tego języka, fotografii. Czy spojrzenie młodzieży zmieniło się na przestrzeni tych lat? >> Oczywiście. No to jest, myślę, że proces naturalny. Zmienia się nasze otoczenie, zmienia się nasza mentalność. Jesteśmy też trawieni różnymi sytuacjami, które nam się troszeczkę nożają, powiedzmy sobie. No pandemia też trochę zrobiła dużo z taką sferą mentalną, psychiczną

młodych ludzi. No ale powiedzmy sobie gdzieś myślę, że wychodzimy powoli z tego i także czasy się zmieniają, y sposób pracy z młodzieżą też się zmienia. Ja też muszę jakby nadążać za tym trybem i też staram się czerpać yyy z najlepszych źródeł. M uwielbiam na przykład współczesny sposób modelowania edukacji ze sztukami wizualnymi. Staram się obserwować jakby to co się dzieje na zachodzie. W jaki sposób się prowadzi edukację młodzieży na przykład w Stanach. >> Czy może pan podać jakiś przykład >> jakiś taki pojedynczy? M to myślę, że to będzie dosyć bardzo obrazowo, ale myślę, że bardzo łatwo jest wytłumaczyć jak można pracować ciekawie z obrazem fotograficznym. Y wystarczy, że pokażemy sobie na przykład y dwie fotografie obok siebie. Najpierw jedną fotografię, która może przedstawiać na przykład zwykły portret

i drugą fotografię, na której pokażemy jakiś tam budynek na przykład. Tak. Jedna i druga fotografia osobno pełni funkcję bardzo odrębną. no przypadkowa fotografia, może nic nietłumacząca a tak dalej. Jeżeli je zostawimy razem i pokażemy, zaczyna się już mała krótka historia. >> Portret, dom. Prawdopodobnie zachodzi to pewna zależność. Być może to jest dom tego człowieka, który akurat jest sportretowany i zaczynamy sobie rodzić różne historie. tworzymy sobie pewien sposób pracy yyy z pewną narracją, która jest bardzo zależy od kontekstu. >> No właśnie dlatego to jest myślę taki bardzo prosty przykład, ale chyba dobrze ilustruje to, jak można pracować z ilustracją, ale przede wszystkim akcentując treść, to jest bardzo ważne.

Treść fotografii jest bardzo znacząca, bo nią się posługujemy w opowiadaniu. >> No szczególnie kiedy chcemy przekazać tą treść. Jaki sposób pan tłumaczy młodzieży, że słuchajcie, chcecie pokazać historię, to zróbcie to tak, czy to zupełnie inaczej wygląda? >> No >> może tak to prosto ująłem, ale jest inaczej [odchrząknięcie] ten proces. Myślę, że nie chcę tutaj jakby też narzekać na pewien proces edukacji związanych z takim programowym edukowaniem ludzi w szkołach, ale myślę, że oni trzeba ich troszeczkę najpierw naprostować, otworzyć ich na to, że to nie jest wcale takie skomplikowane, że robić zdjęcia i być odważnym w tym, żeby pokazywać to, co się chce, fotografować, to co chce się robić i opowiadać w tym szczerze, trzeba trochę popracować nad psychiką młodych ludzi. Nie jestem psychologiem w

żaden sposób. nie uprawiam jakieś tutaj takiego y domu rosłego, >> ale można powiedzieć, że wychowawcą powied, ale jednak staram się jakby tutaj zwrócić uwagę na to, że no i oni też naprawdę muszą się pootwierać i nagle okazuje się, że to jest dosyć proste, takie naprawdę odważne

zauważenie w nich samych jakby to, że oni też no mogą to robić jakby nie i wcale nie muszą od razu trzymać się hasła jestem profesjonalnym fotografem. Każdy z nas fotografuje, robi to mniej lub mniej lub bardziej świadomie, ale no ale każdy chce coś przekazać, nawet zwykłym takim pozornie przypadkowym zdjęciem, nie wiem, jedzenia czy też jakiegoś małego szybkiego widoczku. >> Bardzo pan mnie tutaj zaciekawił odnośnie tej odwagi, czyli dobrze rozumiem, że oni się boją pokazać. Myślę, że też młodzież dzisiaj też no jest na swój sposób straumatyzowana, ale to też może też nie jest tak do końca jakby nie, ale jest jednak sporo odsetek ludzi, którzy chcą coś robić, ale nie mają tutaj takiej odwagi. Boją się, że to się czy to się może spodobać, czy to się w ogóle podoba, czy ja w ogóle to umiem robić. Mnoży się wiele różnych

pytań, na które trzeba po prostu troszeczkę znaleźć receptę i jak pootwierać jakby ten stan, aby nie było tych takich blokad, tych rodzących się cegiełek, tego muru tworzonego, żeby po prostu mogli robić to, co chcą i to, o czym marzą, o czym, o czym myślą. Aczkolwiek uwielbiam, po prostu uwielbiam, aczkolwiek widzę tutaj, że w pana grupie pan bardzo skupia się na tym, żeby pozwolić im wszystkim się otworzyć, pozwolić przełamać te bariery

i w jakiś sposób się otworzyć na to, tak, na samego siebie nawet, bo tutaj wam wspomnę na przykład o krytyce, która no jest wszechobecna, >> a z drugiej strony fotografia nad polega na tym, żeby to pokazać, tak jest, jest ta krytyka, >> tak? Czyli dobrze rozumiem, że właśnie pan w jakiś sposób uczy tego, że można, nie trzeba się bać. >> Yyy, tak. Y wie pan co to jest czasami można w bardzo prosty sposób pokazać. Jeżeli na przykład ja mówię y proszę niech pan zrobi pan zrobi zadanie to zaraz od razu się rodzą pewne takie skojarzenia dobrze zadania od razu szkoła, od razu pewne wymagania od razu jakby jakieś takie ciśnienie swoiste, które może porządkować to, że albo to robię po dla kogoś, albo to robię nie dla siebie. jakby nie zadanie zawsze jest takie bardzo mocno określające pewną funkcję, która nie do końca się

dobrze kojarzy, ale jeżeli robimy sobie proste ćwiczenie albo prostą formę takiej takiego takiej rozgrzewki, mówiąc to inaczej jako zadanie, to zawsze to inaczej jest traktowane. Nie wymusza jakby takiego procesu analitycznego, gdzie ktoś zaczyna myśleć w kategoriach jakieś zadaniowości, sztuczności, takiego wytworzania sobie pewnej presji. Traktujmy to na luzie. zabawa plus ćwiczenie lub też fajna

rozgrzewka fotograficzna i od razu zmienia się postrzeganie czynności. To w sumie zadam ostatnie pytanie. Czy każdy w każdym wieku trochę może prowokacyjnie czy każdy może spróbować fotografować? >> No oczywiście, że tak. Każdy z nas lubi to robić i to robimy na co dzień. E, każdy z nas ma telefon komórkowy, który jest narzędziem y na dzisiejsze czasy bardzo rozwiniętym technicznie i

jest kwestia przede wszystkim tylko i wyłącznie poukładania, powiedzmy sobie, pewnych rzeczy w głowie, bo jednak nie ma co ukrywać, jeżeli zaczynamy robić telefonem bez takiego jakiegoś przemyślenia, rodzi nam się nagle galeria w postaci 2000 zdjęć i już nie wiemy co z tym zrobić. Najczęściej to gdzieś tam w odchłani ginie. Dobrze jest świadomie sobie dzielić te te zdjęcia, segregować, wybierać, katalogować. Wystarczy w paru folderach sobie umieścić te zdjęcia i myślę, że całkiem inaczej postrzegamy później nasze archiwum. [odchrząknięcie] >> Sebastian Michałuszek, fotograf, animator kultury, tak to nazwaliśmy.

Aczkolwiek można też powiedzieć inaczej. Bardzo dziękuję. >> Dzięki. [muzyka] >> [muzyka]

Radio Imperium Kliknij, aby słuchać na żywo