Nadanie imienia Beaty Pawlikowskiej pracowni plastycznej w SP nr 1 w Toszku | 100% Gliwic
Nasza kamera gościła w Szkole Podstawowej im. Ireny Sendler w Toszku, gdzie odbyło się wyjątkowe wydarzenie – uroczyste otwarcie Pracowni Plastycznej im. Beaty Pawlikowskiej. Gościem honorowym była sama Beata Pawlikowska – znana podróżniczka, pisarka i dziennikarka, która spotkała się z uczniami, opowiadając o swoich podróżach, pracy twórczej oraz znaczeniu rozwijania pasji i talentów. Nie zabrakło inspirujących rozmów, pytań od młodzieży oraz cennych wskazówek zachęcających do odkrywania świata i realizowania własnych marzeń. Kulminacyjnym momentem uroczystości było oficjalne otwarcie nowej pracowni plastycznej – przestrzeni stworzonej z myślą o rozwijaniu kreatywności i artystycznych zainteresowań uczniów. Nadanie jej imienia Beaty Pawlikowskiej ma być inspiracją dla kolejnych pokoleń młodych twórców. W materiale pokażemy najważniejsze momenty tego wyjątkowego dnia oraz porozmawiamy z uczestnikami wydarzenia.
Transkrypcja materiału
Transkrypcja automatyczna — może zawierać drobne błędy.
[muzyka] Pani Beato, proszę powiedzieć, co pani poczuła, gdy dowiedziała się pani, że pracownia plastyczna w Toszku będzie pani imieniem. Bardzo się ucieszyłam. To oczywiście przyjemność i zaszczyt, a i okazja, żeby po raz pierwszy w życiu przyjechać do Toszku. Czy to pani potraktowała jako
zaszczyt, czy trochę onieśmielenie? Jako zaszczyt i przyjemność i wyróżnienie oczywiście. I jest mnóstwo rzeczy, które chciałabym opowiedzieć dzieciom i które chciałabym opowiedzieć ludziom. rzeczy, których nauczyłam się podczas podróży. Więc z tym większą radością przyjmuję zaproszenia właśnie do do szkół, gdzie mogę z dziećmi porozmawiać i powiedzieć im, że wszystko co sobie wymarzą, może się spełnić. Tylko trzeba to marzenie trzymać w sercu i dbać o nie, podsycać
swoją energią i bardzo pilnie i wytrwale, konsekwentnie pracować nad tym, żeby to marzenie zrealizować. Pani dyrektor, przede wszystkim gratuluję pięknej pracowni plastycznej. Dziękujemy serdecznie, ale głównie to jest pomysł pani naszej plastyczki, pani Renaty Cibis, która jest zainspirowana książkami i życiem pani Beaty Pawlikowskiej. Proszę powiedzieć, co ta pracownia plastyczna zmienia w państwa szkole?
bardzo dużo. Przede wszystkim po pierwsze, że jest to dodatkowe pomieszczenie do zajęć plastycznych, gdzie dzieci nie muszą się przemieszczać po całej szkole, tylko będą miały wszystkie materiały w jednym miejscu, a po drugie będą już miały taką zajawkę i
inspirację do pracy na podstawie, że tak powiem, życia pani Beaty Pawlikowskiej, gdzie tym wszystkim bardzo interesuje się nasza plastyczka. Pani Renata Cibis, pani Beata Pawlikowska jest dzisiaj gościem w państwa szkole. Honorowo otworzyła tą pracownię. Proszę powiedzieć, czy wybranie jej na patrona było jednomyślne? Tak. Przede wszystkim tą inicjatywę przyjęła, tak jak wcześniej wspominałam, pani Renata Cipis. No a my po prostu dołożyliśmy swoją cegiełkę i pomogliśmy w taki sposób, jaki umieliśmy. Panie Renacie, co pani jako dyrektorka szkoły
chciałaby, żeby dzieci wynosiły z tej pracowni? Tak jak wcześniej już wspominałam na moim przemówieniu, że szkoła to nie tylko nauka, ale przede wszystkim inspiracja i taka inspiracja do życia i na podstawie życia pani Beaty Pawlikowskiej. taka kreatywność, misja podróży, zainteresowanie światem, pięknym światem całym. No myślę, że chyba tyle. Proszę powiedz nam, skąd narodził się pomysł pracowni i patronki tej pracowni?
Pomysł przyszedł sam pewnego spotkania z panią Beatą Pawlikowską w Polsce. Pojawi się taki pomysł, że kiedy jeżeli kiedykolwiek będę miała pracownię w swojej pracy, to nazwę ją imieniem Beaty Pawlikowskiej. To po prostu przyszło samo. Podobnie podróżuję, podobnie staram się inspirować swoim życiem. Podobnie jestem oryginalna. Podobnie chciałabym, żeby dzieciaki
czuły się w tej szkole dobrze, żeby to była taka szkoła pełna relacji, pełna inspiracji, pełna też nauki, ale właśnie z kolorem. Nasz mózg bardzo lubi kolory, więc stąd ten pomysł się wziął. Czy odwaga jest potrzebna do realizacji tych maszyn? Odwaga jest potrzebna do wielu życiowych sytuacji, także do spełniania marzeń, ale odwaga nie jest brakiem strachu. Odwaga polega na tym, że boimy się, a jednak mimo tego, że się boimy, robimy to, co jest dla nas ważne. Więc każdy w
sobie ma odwagę, dlatego że jeżeli ktoś czuje strach, to jednocześnie ma w sobie moc do tego, żeby działać mimo tego strachu. Każdy ma w sobie odwagę, tylko ludzie najczęściej zatrzymują się na tym momencie, kiedy czują strach i zaczynają zastanawiać się, [muzyka] dlaczego się boję, co budzi mój strach, a co będzie, jeżeli mi się nie powiedzie. Czyli zatrzymują się na strachu i całą swoją energię przeznaczają na to, żeby karmić ten strach i on wtedy staje się coraz większy. Ale jeżeli przyjmiemy takie założenie, że strach budzi zawsze [muzyka] to, co jest nowe i nieznane.
Jeżeli czegoś nie znam, nawet jeżeli to jest dla mnie dobre, nawet jeżeli to jest najwspanialsze na świecie, ale dla mnie jest nowe i nieznane, to będzie budziło mój lęk. Więc jeżeli wiem o tym, to mogę siłą mojego racjonalnego, świadomego umysłu ten strach oswoić i
powiedzieć sobie tak: "Boję się". Bo najważniejsze nie jest mówienie sobie: "Nie wolno mówić sobie: "Nie bój się". No bo jeżeli już się boję, to nie chodzi o to, żeby zaprzeczać swoim emocjom, tylko chodzi o to, żeby powiedzieć do siebie: "Tak, boję się, boję się tego dlatego, że tego nie znam, że nie mogę [muzyka] tego przewidzieć, że nie mogę tego kontrolować, że to jest zupełnie nowe, a jednak mimo tego, że się boję,
ja to zrobię". To dzisiaj miałaś dużo funkcji i dekoracyjne i sama występowałaś jako artystka na scenie. Tak. Grasz na pianinie czyboardzie? Tak, tak. Od czterech lat. Wspaniale. Pani Beata miała okazję podziwiać twój występ. Powiedz, czy stresowałaś się tym, że pani Beata słucha i podziwia
trochę. Tak. Żeby marzyć. Co jest potrzebne? Wyobraźnia. Myślę, że ciekawość. ciekawość, żeby stworzyć albo zobaczyć [muzyka] coś jeszcze, czego nie mam w życiu i czego nie znam. Ja podróżuję z ciekawości dlatego, że odkrywam tak cudowne miejsca i spotykam tak niezwykłych ludzi i [parsknięcie] zawsze bardzo dużo ważnych rzeczy uczę się o życiu, o sobie,
o przeszłości, o historii, ale przede wszystkim takich właśnie rzeczy, które mogę na co dzień potem w codziennym życiu zastosować. Chciałam się zapytać [muzyka] właśnie, czy w trakcie podróży więcej pani się uczy o ludziach, czy o sobie? Jednocześnie nie da się tego rozdzielić. Uczę się o świecie, a jednocześnie widzę jak na to reaguję i biorę z tych różnych
rzeczy też do siebie. Na przykład [muzyka] kiedy po raz pierwszy pojechałam do Nepalu w Himalaje, do Tybetu, do Butanu, do Mustangu, gdzie wyznaje się odmianę buddyzmu, który nazywa się Vadriana, to jest bardzo niezwykła odmiana buddyzmu nazywana mistycznym buddyzmem, dlatego że tam na przykład chodzi o to, żeby
transformować swoje emocje, czyli wszystko co mam w życiu każde szczęście i nieszczęście, wszystkie emocje, także te które uważa się za negatywne, czyli na przykład gniew albo zazdrość, to bierzemy te emocje, patrzymy na nie, przyznajemy się do nich, a potem korzystamy z ich siły, żeby zamienić je na coś dobrego. To jest niezwykłe, to jest niesamowite. To jest to jest bardzo
twórcze podejście do [muzyka] życia. Pani Beato, czy żeby znaleźć swoją drogę trzeba się zgubić? Myślę, że albo czy można? Myślę, że na pewno się na pewno się zgubimy wiele razy, ale nie wiem czy trzeba koniecznie. W każdym razie żeby znaleźć swoją drogę trzeba po prostu iść. Trzeba iść naprzód. Nie znam kierunku, ale idę. dlatego, że kiedy idę
po drodze spotykam [muzyka] miejsca, osoby, znaki, drogowskazy i one zaprowadzą mnie do celu. Dzisiaj nie chodzi o to, żeby wiedzieć jaki jest mój życiowy cel i dokąd dokładnie idę, tylko chodzi o to, żeby wyruszyć w drogę. Od pomysłu do realizacji daleka droga.
Powiedz, jaka była ta droga? Podróż. Tak, to była podróż. Podróż kolory, podróż przez relacje, podróż przez współpracę, podróż przez siłę. To wszystko pozwoliło na [muzyka] to, że jesteśmy dzisiaj w tym miejscu, że jesteście wy, jest pani Beata, jest grono ludzi, bez których ta pracownia po prostu by nie powstała. I jak patrzysz wstecz na tą podróż, jaka ona była? Porównam ją do podróży pod górę, [parsknięcie] gdzie na końcu jest szczyt i jest piękny widok. I tak
właśnie mamy tutaj. jest słonecznie, jest kolorowo. E, był tutaj płacz, były uśmiechy, e, było poddawanie się, ale na końcu wszyscy osiągnęliśmy cel, czyli mamy pracownię i już wiemy, że to będzie jedno z najbardziej kolorowych i ciekawych miejsc w szkole, gdzie będzie można przyjść, pogadać, coś stworzyć, przelać swoje emocje na papier, a to w dzisiejszych czasach bardzo jest potrzebne. Co trzeba zrobić? Czy ten pierwszy krok jest najtrudniejszy? Tak, dlatego że trzeba pokonać w sobie lęk przed nieznanym oraz niechęć do wysiłku. Bo jeżeli siedzimy w życiu [muzyka] w miejscu, które nie jest najlepsze, no ale już od tylu lat tu jestem i w sumie jakoś nie jest aż tak bardzo źle, to kiedy jest
się w takim wygodnym życiowym miejscu, to trudno jest z tego życiowego fotela wstać, dlatego że nie wiemy, co się zdarzy, kiedy wyruszymy w drogę. Ale z doświadczenia powiem, że zawsze jest lepiej. Zawsze jest lepiej, dlatego że poszerzamy horyzonty, dowiadujemy się nowych rzeczy, odkrywamy pojęcia,
z których nie zdawaliśmy sobie sprawy, że [muzyka] istnieją. Więc stajemy się bogatsi jako ludzie, duchowo bogatsi. Czy w naszych marzeniach są ograniczenia? Czy powinniśmy mieć jakieś ograniczenia tych marzeń, że coś jest realne, coś jest nierealne? Nie, nie, nie. Wszystko jest, wszystko jest możliwe. Absolutnie wszystko jest możliwe. Wszystko, wszystko, wszystko. Chodzi tylko o to, czy ja naprawdę tego pragnę, czy to jest pragnienie mojego serca, czy też może wymyślam sobie niemożliwe marzenie, bo mam taki kaprys. Więc jeżeli to jest marzenie twojego serca, takie naprawdę wielkie, to wszystko jest możliwe.
Renata, ja lubię rozmawiać o odwadze i lubię pytać, [muzyka] czym ta odwaga dla ciebie jest? Czym jest dla ciebie odwaga? Ja w ogóle jestem osobą bardzo pomysłową, więc za każdym moim pomysłem idzie realizacja, czy w pracy zawodowej, czy w życiu osobistym. Więc ta moja
odwaga bardzo mi pomaga po prostu w realizacji pomysłów i tyle. Ale skąd ty ją bierzesz? Czy ty zastanawiasz się skąd ona jest? M. przychodzi w odpowiednim momencie, wtedy kiedy najbardziej jej potrzebuję, zawsze dostaje. Oczywiście też siła pochodzi z z wiary w to, że [muzyka] to ci się po prostu uda. Zakładasz sobie cel i pomalutku go realizujesz. I tak sobie myślę, żeby wiedzieć czego się tak naprawdę chce, [muzyka] to trzeba się spotkać ze sobą. To też jest podróż i to nie raz. Trzeba się spotykać ze sobą codziennie, trzeba rozmawiać ze
sobą, trzeba znać swoje myśli i emocje. Trzeba poznać [muzyka] siebie tak, jak się poznaje drugiego człowieka. I od czego zacząć? Od tego, żeby ze sobą porozmawiać. Żeby wyjść ze sobą na spacer i porozmawiać ze sobą. Zadać sobie kilka ważnych pytań. Kim jestem? Czego chcę? O czym marzę? Czy jestem, czy mam takie życie,
jakiego [muzyka] pragnę, a jeżeli nie, co musiałoby się zmienić? Czy jestem gotowa to zrobić? I codziennie małymi krokami. Tak, codziennie małymi krokami, ale koniecznie [muzyka] przynajmniej jeden krok trzeba zrobić codziennie. [parsknięcie] Czy uważa pani, że na marzenia nigdy nie jest za późno? No jasne, oczywiście. Mało tego, to nie tylko jest moje zdanie, ale jest wiele badań naukowych na ten temat, że mózg jest neuroplastyczny przez całe życie. neuroplastyczny, czyli zdolny do zmiany pod wpływem tego, co jest dookoła. Czyli jeżeli jeżeli nie podejmuję żadnych nowych wyzwań, jeżeli nie uczę się na przykład nowego języka albo nowej umiejętności, [muzyka] to mózg nie będzie się zmieniał i rozwijał, tylko będzie taki jak jest
od zawsze. Ale nawet mając 80 lat, nawet mając 100 lat, można wciąż rozwijać się, uczyć się czegoś nowego, mieć dobrą pamięć, dobrze kojarzyć, mieć zdrowy umysł i zdrowy organizm. dlatego że wszystko zależy od tego, co robimy codziennie, co najczęściej powtarzamy i organizm się do tego przystosowuje. Są przecież osoby Polakarnej ma 80 42 rok,
czyli ma 84 lata i jeździ z koncertami po całym świecie. Ringo Star jest od niego 2 lata starszy, ma 86 lat i jeździ z koncertami po całym świecie, więc w każdym wieku wszystko jest możliwe. Pani Beato, jaki jest świat? jest absolutnie fascynujący i kompletnie nieprzewidywalny. Jest tak dużo cudów na świecie, że nawet nie bylibyśmy sobie w stanie ich wyobrazić. Dzisiaj w tej pracowni będzie Bata Pawlikowska już ją podziwiała. Pracownia nosi jej imię.
Dzieci tutaj. Co tutaj dzieci będą robić? Słuchajcie, tutaj będą robić to, czego nie można robić w innych salach. mianowicie brudzić się farbami, mianowicie mieć dostęp do wszystkich innych materiałów, które być może normalną klasę lekcyjną właśnie by pobrudziły, zaniedbały, będą rysować. Jest też taki plan, by przywozić magnesy ze swoich podróży. Mamy dopiero jeden magnes, więc ściana będzie się zapełniać. Mamy też pomysł na to, żeby we wrześniu dla wszystkich organizatorów i pomocników zorganizować nockę. plastyczną. Więc tych pomysłów jest bardzo, bardzo, bardzo dużo i znając mnie samą, to te pomysły po prostu będą się jeszcze rodzić [muzyka] i przychodzić. I też same dzieciaki bardzo mnie inspirują, więc cieszę się z tego,
bo wielokrotnie zdarzyło się tak, że oni po prostu mieli lepszy pomysł na tą pracownię niż ja i wspólnymi [muzyka] rozmowami stworzyliśmy właśnie taką, a nie inną. Macie piękną pracownię plastyczną. Powiedzcie jak pomagałyście pani [muzyka] Renacie i w organizacji tej
pracowni. Malowałyśmy ściany, przeczepiałyśmy obrazy, składałyśmy [muzyka] stoły, myłyśmy stołki. Tak naprawdę robiłyśmy wszystko co się dało. Ja na przykład szlifowaliśmy szafki, przynosiliśmy dużo obrazów, pomagaliśmy w zawieszaniu ich i no naprawdę było tutaj bardzo dużo rzeczy się działo i zostawaliśmy nawet po godzinach w szkole. do 19:00 czasami albo czasami nawet do 20:00. Było bardzo dużo pracy. Tak, zdecydowanie tak. Jak długo przygotowywaliście tą pracownię? Tak naprawdę pani Renata zaczęła organizację całej pracowni od kiedy dowiedziała się, że pani Beata [muzyka] się zgodziła.
My jako uczennice to koło trzech tygodni wstecz zaczęłyśmy pomagać i tak naprawdę w piątek jeszcze było co robić. Dzisiaj był piękny [muzyka] dzień. Pani Beata odwiedziła waszą szkołę, przecięła wstęgę pracowni plastycznej. [muzyka] Yyy, czy podobało wam się to spotkanie? Yyy, tak, bardzo dużo rzeczy się dowiedzieliśmy o życiu, o bycie weganinem, o podróżach i było naprawdę bardzo fajnie. Zdecydowanie bardzo mi się podobało. Było bardzo emocjonalnie,
naprawdę było wesoło. Będziecie spędzać czas w tej pracowni plastycznej? Zdecydowanie tak. Został mi tylko do tego roku końca, a potem i tak się śmiejemy, że będę tu spędzać całe swoje życie. Jak najbardziej. Już mamy zaplanowaną z panią Renatą może jakąś [muzyka] nocowankę tutaj za to, co pomagaliśmy i naprawdę nawet jak skończę szkołę mi się wydaje, że będę tutaj często przychodzić i odwiedzać naszą pracownię. Lubię te ich pomysły, tą ich otwartość, to zaangażowanie, to, że na przykład dzisiaj stawił stawili się wszyscy o 6:30 jak jeden mąż na żółto ubrani i nie był to dla nich problem, gdzie wiem, że niektórzy no to po prostu konkretne śpiochy. Dzisiaj widzę, że masz tabliczkę organizator. Brałeś udział w przygotowaniach tego dnia.
Tak. pomagałem tam w remoncie i w tworzeniu sali pracowni plastycznej. Czym się zajmowałeś? Na przykład malowaniem ścian albo szorowaniem podłóg. Dużo pracy podobno było. No było dużo, ale dla mnie to i tak mało. Lubisz robić takie rzeczy? zależy gdzie i kiedy. No pomagałam tu salę dekorować. Tamtą wystawę przyczepiałam, ławki różne tu nosiłam. No i też chodziłam na próby, żeby grać na pięnie. A powiedz nam o tej wystawie, co to za wystawa? Był konkurs na najładniejszy obrazek z podróży pani Beaty Pawlikowskiej i osoba, która wygrała właśnie ten obrazek był do pani Pawlikowskiej. wydawaliśmy.
[muzyka] Warto wyruszyć, zrobić ten pierwszy krok i go poznać. Tylko tak sobie myślę, że świat możemy dzisiaj pani pięknie mówiła o Polsce, że jest [muzyka] pani ulubionym krajem w Europie. To też mi tak zostało w pamięci, że czasami wystarczy ten krok zrobić za próg. Tak jest. Polska jest też
krajem bardzo przygodowym i jest tutaj mnóstwo miejsc, które są naprawdę zachwycająco niezwykłe i mówię to z doświadczenia po zobaczeniu bardzo wiele niezwykłych miejsc na świecie. To co co roku staram się na tydzień, na 10 dni przyjechać gdzieś właśnie do jakiegoś zakątka w Polsce, wędrować po górach, po
lasach i zachwycać się tym, co mamy. Czy to, że pracownia plastyczna jest pani imieniem, czy yyy dla pani to jest coś symbolicznego, że to akurat pracownia plastyczna, a nie Ale ja zawsze lubiłam rysować, uwielbiam rysować, maluję też czasem obrazy różnymi technikami, więc to to wspaniale, że są osoby, które chcą
prowadzić dzieci w takim kierunku właśnie wśnie rozwoju twórczości, rozwoju wyobraźni. [muzyka] Dlatego, że każda forma twórczości, czy plastycznej, czy muzycznej, czy jakiejkolwiek innej, jest i bardzo rozwija duchowo i jest naprawdę jest wspaniałym doświadczeniem. Jest jak
podróż, tylko podróż w głąb własnej wyobraźni. Proszę powiedzieć z dzisiejszego spotkania, co pani zawiera dla siebie. [muzyka] Przede wszystkim ostatnie zdanie, które pani Beata skierowała do uczniów i całej społeczności szkolnej dotyczące tego, że jeżeli, że każdy człowiek ma swój talent i powinien go w jakiś sposób odkryć i udoskonalać, to mnie tak jakoś poruszyło bardzo dumę
z siebie, z dzieciaków, determinację, że się nie poddałam, że zrealizowałam ten cel i taki talent, który po prostu dostałam od życia. Talent organizacyjny, [muzyka] talent y umiejętności zestawienia różnych rzeczy ze sobą. Tutaj każdy mebel jest z innej parafii i on tak naprawdę dostał drugie życie za to, że że umiem to scalić w jedność i potem powstaje coś pięknego. Dzisiaj jak jesteśmy w tej pracowni widzimy, że marzenia się spełniają, [muzyka] że widok ze szczytu jest piękny. Czy ty masz jedno takie ulubione przewodnie
hasło Beaty Pawlikowskiej, które chciałabyś, żeby [muzyka] tutaj przyświecało uczniom? Tak, to jest bardzo krótkie hasło. Praktykuję je każdego dnia. Uśmiechnij się. Gdyby każde dziecko [muzyka] w tej pracowni było taką nieodkrytą mapą, co pani by życzyła tym dzieciom? Życzyłabym, żebyście mieli w sobie
siłę do tego, żeby spełnić wszystkie swoje marzenia i żebyście wiedzieli w sercu, że macie w sobie wielką moc. Więc nie chodzi o to, żeby czekać, aż ktoś załatwi nam to, czego potrzebujemy, tylko chodzi o to, żeby wziąć życie we własne ręce. Ja [muzyka] mówię zawsze, że jestem dyrektorem mojego życia, czyli jestem odpowiedzialna za moje zdrowie, za moje emocje, [muzyka] za to co robię, za moją przyszłość i po prostu codziennie małymi krokami zmierzać do celu. A proszę powiedzieć, my jako dorośli jak możemy wspierać czy swoje
swoje swoje dzieci, swoich wychowanków, czy po prostu dobrze im życzyć i błogosławić, czy co my możemy robić. Dorośli uczą dzieci przez przykład, [muzyka] nie przez słowa. Można mówić dzieciom, że powinny się zdrowo odżywiać, ale jeżeli rodzice odżywiają się niezdrowo, no to to będą puste słowa, które nie idą w parze z działaniem. Więc dorośli mogą uczyć uczyć swoje dzieci szczęśliwego życia w taki sposób, że sami będą szczęśliwi. Czyli dorośli mogliby starać się szukać sposobów, żeby
poprawić swoje życie, żeby prowadzić zdrowy tryb życia, ale żeby też dbać o swoje życie duchowe i emocjonalne. dlatego, że przy szczęśliwych rodzicach dzieci będą szczęśliwe. [muzyka]