| Na Sportowo | 🏁 Wrak Race Silesia 2025
W najnowszym odcinku "Na Sportowo" Grzegorz Muzia zabiera nas na jedną z najbardziej emocjonujących imprez motoryzacyjnych w regionie – Wrak Race Silesia! Z kamerą w ręku, Grzegorz odwiedza teren Giełdy Samochodowej przy ul. Kujawskiej 112 w Gliwicach, gdzie odbywają się wyścigi samochodów, które "lata świetności" mają już za sobą. W tym odcinku zobaczycie nie tylko zaciętą rywalizację na torze, ale także kulisy przygotowań, rozmowy z uczestnikami i organizatorami oraz atmosferę, która sprawia, że Wrak Race to wydarzenie, które łączy pasję do motoryzacji z dobrą zabawą i charytatywnym celem.
Transkrypcja materiału
Transkrypcja automatyczna — może zawierać drobne błędy.
[Muzyka] tradycyjnie Już wiosną odbyła się kolejna edycja w Rak Race, czyli popularnych wyścigów złomków. Tym razem pogoda była łaskawa dla uczestników. Ścigano się we wręcz komfortowych jak na tę dyscyplinę warunkach, co sprzyjało efektownym mijankom na torze, ale też nie zabrakło niegroźnych kraks i piruetów. W wyścigach tych, które odbywają się przy ulicy Kujawskiej bierze udział coraz więcej kobiet. Iza i Aniela do tej ostatniej edycji przygotowywały się bardzo starannie. Poznajmy je bliżej. Ekipa Killera, jesteśmy jedną drużyną, walczymy, jakieś pięć samochodów jeździ, więc wspieramy się, walczymy o wszystko, niekoniecznie o puchary, chociaż mamy już ja na koncie dwa, więc koleżanka jest pierwszy raz dzisiaj, więc też jechała super. Trzeba przyznać, że robi to wrażenie. A skąd taki pomysł, aby aż
tak mocno się w to wkręcić? Przyjechałam rok temu zobaczyć jak kolega nasz killerowy startuje. Wróciłam do domu i stwierdziłam, że fajny pomysł na moje 40 urodziny, żeby kupić auto, naprawić, zrobić i pojechać. No i z jednego zjazdu zrobił się piąty wrak. Auto do takiego wyścigu wymaga jednak specjalnego przygotowania. Czy to też robota Izynieli? Wszyscy razem, wspólnie. mi przygotował mąż, kolega jeden, drugi.
Każdy wspólnymi siłami nie wiedzą za bardzo za wiele, ale każdy sobie podpowie i zrobią. A jak to jest z tą słabszą płcią na torze? Nie, wręcz to napawa adrenalina, także myślę, że jestem twardsza, silniejsza ni faceci. A jak dziewczynom poszło w tym wyścigu? No dzisiaj takich parę sytuacji było, więc dałam z siebie wszystko, więc myślę, że wynik 20 okrążeń też mówi
wszystko za siebie. Izzie i Anieli nie udało się ostatecznie stanąć na podium. Wśród pań najlepsza okazała się Elżbieta. Jak to zrobiła? Było ciężko. Przejechane mamy naprawdę sporo okrążeń. Oczywiście na eliminacjach padło nam auto i już nie odpalało. Dlatego jestem w szoku, że się udało na ostatnim tchnieniu jeszcze go odpalić i przejechać i przejechać na tyle okrożeń, żeby wygrać z innymi paniami. Także już jechaliśmy, aby tylko
dojechaćśmy okrążenia w czasie jazdy potrzeba. Myśmy sobie wcześniej sprawdzili na wynikach i przeliczyli ile okrążeń musimy zrobić i to był cel. Już potem spokojna jazda, żeby tylko to jechać, bo już no płyn chłodniczy w sumie tam jest woda też, już wszystko się wylało, już nie było chłodzenia, nie było niczego, więc po prostu byle dojechać, byle bym nie te okrążenia tyle ile trzeba tak naprawdę tym razem tor był suchy i twardy. Aby wygrać pewnie trzeba było mocno wdepnąć gazu. Trzeba było czasami coś tam tepnąć. No i uważać na góry. Dokładnie. i słuchać pilota, żeby mówił jedź w prawo, ja jechałam w lewo także zmieniaj biegi nie
obyło się też bez problemów, o czym wspomina Krzysztof, który tym razem wcielił się w rolę pilota Eli ca chłodnica poszła do góry troszkę mocniejszy zderzak przedni jest grubsza tyle, bo nie było czasu. mieliśmy, o ile jeszcze odstawiając go, byłem pewien, że jeździ tak wczoraj wieczorem jak chcieliśmy go załadować skapitulował i był problem z rozrusznikiem, ale nie na szczęście się udało zrobić. Powymienialiśmy koła, dojechaliśmy. Tutaj po eliminacjach znowuż był problem, bo nam całe zawieszenie padło i się schowało do auta, ale zastosowaliśmy tradycyjne ekologiczne materiały w postaci kawałka drewna, które robi za odbój. No i jakoś jakoś się kula. A na czym bazuje Krzysztof przygotowując auto do tych wyścigów?
Szczerze na nadziei, że pojedzie, nie? To już jest któryś z kolei, który przygotowywuje. Także metodą prób i błędów coś tam się coś się już udało nauczyć, że tak powiem. Jednak tym największym motywatorem okazuje się Ela. Szczerze kombinuję już kogo nie mam od jakiegoś czasu równego koża, bo ja chcę, ja chcę jechać, ja chcę jechać. Auto stoi od pół roku, zrób mi go, bo ja chcę jechać. No więc to jest ciężko tak bez tego, jak ja słyszę, że jest wrak to i słyszymy, że gdzieś też gdzieś indziej jest. Ja chcę jechać. Ja nie wiem jak my to zrobimy. Ja chcę jechać. Chociaż zobaczyć. Chociażby zobaczyć. No lepiej wystartować wiadomo. No ale Ariel i Michał na ten wrak race przyjechali z Olkusza i mocnym akcentem zaczęli ten
[Muzyka] wyścig. Co się działo? No na początku się nachowało, ale się pozbieraliśmy, załatwiliśmy świece tu od kolegów i auto odpaliło, spięliśmy na krótko jakoś objechało. Tak, chłodnic się wyrzuciło, bo była dziurawa, więc automatycznie trzeba było skrócić układ chłodzenia. A skąd panowie wzięli auto nack Race? Znaczy to z kolegami już parę razy byłem i tak stwierdziłem, że trzeba by zrobić auto, bo do wczoraj miało przegląd, także można było wystartować. Zakończyć.
Każdy kto startuje marzy o zwycięstwie, ale dużą sztuką jest już samo dojechanie do mety. Jak Arielowi i Michałowi się to udało? Generalnie to cały czas człowiek jest spięty, cały czas się spina, żeby nie przemieszcza się po tym samochodzie w różne strony, prawda? Żeby nie wypaść po tym dachu, który żeśmy zaliczyli. No jakiś tam respekt jest. No kontaktowo jest. Im mniej bierzemy udziału w kontakcie między samochodami, tym lepiej, tym dalej się dojedzie. No ale nie da się tego uniknąć.
[Muzyka] Jednym z najbardziej kolorowych aut jechali Damian i Bartosz. Kto im je tak spektakularnie ozdobił? Pomysł narodził się w gestii naszego wspaniałego szefa. Jest to inicjatywa dzieciaków. Całe auto jest wymalowane ręcznie przez dzieciaczki. Zgadza się. Dzieciaki dla fanów miały po prostu je pomalować według własnego uznania, według własnego pomysłu, koncepcji. Mogły z nim zrobić dowolnie to, co chciały. Co kryje się pod maską tego wyjątkowo barwnego samochodu? Pod maską mamy dwulitrowego diesla bez żadnych przeróbek. Oczywiście uturbiony, które turbo niestety już wysiadło i zgubiło się. Autem z silnikiem diesla chyba nie jest jednak łatwo wygrać taki wyścig. Niestety tak.
Niestety dieslem nie jest tak łatwo, ponieważ mieliśmy problem czy to jedynką, czy dwójką z racji niskiego przełożenia biegów. No wyszło jak wyszło. Jesteśmy zadowoleni. Myślę, że wynik był obiecujący. Mamy piąte miejsce, więc w całej stawce nie jest źle. Jednym z artystów, który upiększył
tego złomka był Przemek. Posłuchajmy jak mu szło to malowanie. Matko, to to było ogólnie apokalipsa całego malowania. Ja ja ja mam takie malowanie, że na przykład ta wielka prawa czerwona to ja to zrobiłem tutaj 50 jest zrobiona chyba też przeze mnie ja to z tym zielonym pomalowałem jakieś suche. A jak ci się takie auto malowało? To była fajna zabawa? Taka mega super hiper fajna. Myślisz, że mógłbyś takie auta malować częściej? No raczej tak. Raczej
tak. A ty jak masz na imię? Tomek. Tomek, też malowałeś to auto? Tak. To opowiedz mi, co ty tutaj, gdzie jest twój twój fragment pomalowany tego auta? O tutaj, tutaj, tutaj był wenom. Tutaj jest wenom, tylko że go ktoś go rozmazzał. Fajna taka zabawa jest, takie ściganie aut. Tak. Dlaczego ci się to podoba? Ja uwielbiam, kiedy coś wybucha, zderza się. Oskar razem ze swoją ekipą podjął się nielada wyzwaniu, bo wystartował autem produkcji francuskiej, które delikatnie mówiąc do najmocniejszych nie należą. Czy były z tym związane dodatkowe emocje? Były. Ogólnie rzecz biorąc dziennie poradziła, bo przyjechała tutaj na kołach, także przyciągała uwagę. Poszły
na całkiem nieźle, ale niestety na czwartym kółku straciliśmy pl straciliśmy po prostu prąd. No także instalacja już naprawiona, znaczy podrutowana, polepiona i będzie żyć dalej. Będzie dalej jeszcze walczyć. Może jeszcze z pięć kułek objedzie albo sześć. Ciekawa też jest historia auta, którym ścigał się Oskar. Ogólnie historia tego auta jest bardzo długa i ciekawa. To auto kupili rodzice mojego bardzo dobrego kumpla Marcela. Mieli od nowości. To jest falon Polski. Później właśnie Mary się nią uczył jeździć. Jego starszy brat Igor właśnie też nią jeździł za prawo jazdy. Jie jako taksówka auto cateringowe, limuzyna na imprezy auto do
zadań specjalnych później odkupiłem od nich uratową złamowania daje mi drugie życie. Tr też nim pojeździłem no już kończę swój żywot i stwierdziłem, że niech umrze jak wojownik z gracją, z honorem. Nie po raz pierwszy już w kategorii Honda zwyciężył Jacek Zelina, który zdradza sposób na wygraną.
Powiem tak, dzisiaj w kategorii Honda ogólnie była mała konkurencja, bo było tylko sześć samochodów, więc nie było dużego, nie było dużego parcia, ale no tak czy tak trzeba dojechać, trzeba dojechać do, trzeba dojechać w eliminacjach, trzeba dojechać w finale, w półfinale także i rozsądnie przede wszystkim szybko, ale rozsądnie. Widząc jak Jacek na torze mijał rywali raczej powinno się mówić o brawurze, ale bardzo unikałem kontaktu bezpośredniego, bo kontakt bezpośredni jest zawsze niebezpieczny. Zawsze może być tak, że niestety sami też możemy zostać poszkodowani, także lepiej, że tak powiem, wyprzedać w takich miejscach, gdzie nie ma kontaktu bezpośredniego. A czy był ktoś, kto mógł zagrozić Jackowi w zwycięstwie?
No powiem szczerze, jako że samochód jest już po dwóch zachowaniach i niestety nie mam lusterka wstecznego, trudno mi powiedzieć, bo nie patrzyłem do tyłu, bo niestety ani drzwi w drzwiach kierowcy lusterka, ani w drugich, także patrzę tylko do przodu. No niestety. Jacek ściga się samochodem, który wiele już przeszedł, ale niczym feniks z popiołów odradza się przed każdym brakiem. No tam zawsze coś się urwie, coś się coś trzeba podratować. Ostatnio niestety silnik umarł, więc trzeba było przełożyć silnik. Ale to są takie rzeczy do zrobienia, nie? Igor auto na wraak race dostał od swojego taty. Jakie to było auto i jak mu poszło? No to jest Opel Corsa mojego staruszka, że tak powiem, z wymienionym rozrządem. wsadził w to4000, ale przeglądu już to niestety nie przeszło.
No i kończy w Gliwicach swój żywot, chociaż jak po pierwszych eliminacjach auto dojechało na drugiej pozycji z tą samą ilością okrążeń co pierwsze. Y nie złapaliśmy Kapcia w żadnym kole, jesteśmy poobijani, poobdzierani, ale auto, że tak powiem, nadaje się na półfinały, także przygotowujemy się do startu w półfinale. Igor ma też przesłanie, szczególnie dla młodych kierowców. Jestem kierowcą zawodowym i po prostu chciałbym wyładować emocje,
stres, napięcie na właśnie takim bezpiecznym torze. Polecam każdemu, że tak powiem, wyszaleć się na zamkniętym torze, gdzie, że tak powiem, jest bezpiecznie, a nie na drogach. Także tutaj nie stracimy prawa jazdy, a możemy się wyżyć elegancko. Polecam wszystkim młodym kierowcom przede wszystkim, żeby też nabrać doświadczenia. A jakie w ocenie Igora auto jest najlepsze na taki wrack race? Nie no, śmigam sobie tak mówię tu autko się trafiło akurat takie w rodzinie głównie miłuje się w Sento 1.1 benzynka to są auta, które będę gdzieś szukał. Jak ktoś ma, to może dzwonić, ja kupię z chęcią, bo to są dla mnie najlepsze auta na wrag racey.
Jechałem tu już Sczentem 1. W Gliwicach, jeździłem z 900. Auta bezpieczne, małe, ale bezpieczne. A jak to jest z tą adrenaliną? Jest czy jej nie ma podczas wyścigu? Tak, tak. Adrenalina jest, bo tor jest wymagający. Jest dziurawy, kamienisty. Są gdzieś tam elementy płyt betonowych. Jak ktoś auta nie przygotuje, nie zrobi sobie jakieś osłony pod silnik czy coś, wzmocnienia chłodnicy, tak jak niektórzy przenoszą chłodnicę na górę, no to po prostu auto tu by niedłuch. A ja się dzisiaj przekonałem, że ja jadę w ogóle bez wentylatora chłodnicy i auto mi się nawet nie zagotowało, także można z
głową jeździć. Trzeba też troszeczkę wiedzieć, co gdzie jak, kiedy odpuścić, kiedy przyspieszyć. Pierwszego biegu nie używam. Dwójka i trójka. Także auto się spisuje, ale tor naprawdę jest wymagający, jest kamienisty, pyli się. Chłopaki już ze straży polali wodą, także teraz jest troszeczkę lepsza widoczność, ale idzie poszaleć naprawdę. Zakręty, góreczki, zjazdy, ostre zakręty. No i rywalizacja, bo wszyscy cisną, cisną, cisną. No poobijani trochę też jesteśmy. Zresztą widać tu dziury, drzwi się też z problemem otwierają, ale jakoś się otwierają, nie? Także tor w Gliwicach jak najbardziej polecam wszystkim, żeby przyjechać, spróbować kupić auto za kilkaset złotych czy na WOŚPa przyjechać, wylicytować sobie samochód i przejechać się. Po takiej zachęcie nie pozostaje tylko poszukać jakiegoś złomka i spróbować swoich sił w
Sileszia w RCK Race. Następna edycja w czerwcu. Ah [Muzyka]


