Na Sportowo | Trzy tysiące Kilometrów w 30 dni

23 lipca 2025 · 13:20 · Obejrzyj na YouTube

W dzisiejszym odcinku programu Na Sportowo Grzegorz Muzia przeprowadził wywiad z Karolem Simonem. Postanowił pokonać prawie 3000 km na nartorolkach w 30 dni i tym samym zapisać się w księdze rekordów Guinnessa. Cel był szczytny ponieważ była nim zbiórka na rehabilitacje 9-cio letniego Wiktora Strzeleckiego.

Transkrypcja materiału

Transkrypcja automatyczna — może zawierać drobne błędy.

[Muzyka] [Aplauz] [Muzyka] Jak widać pogoda nie dopisuje, ale przede mną być może wiele takich dni. Podczas mojej podróży pobijemy rekord świata. Rekord Winess Inessa na nartorolkach terenowych 30 dni. Zrobimy prawie 3000 km tylko z plecakiem, śpiąc w lesie. Zobaczycie jak to będzie. Ja już się boję. Ale to nie wszystko, bo zróbmy coś razem niesamowitego. Zbierzmy pieniądze dla Wiktora, który niesamowicie ich potrzebuje. Ma uszkodzony mózg, potrzebuje cały czas rehabilitacji. Możemy sprawić, żeby miał normalne dzieciństwo i zrobić po prostu coś dobrego. Dzięki czemu rodzina będzie miała dużo łatwiej i możemy komuś naprawdę poprawić życie. W opisie macie link do zrzutki. Udostępniajcie, wspierajcie i razem zrobimy coś naprawdę fajnego. Pokonać 3000 km 30 dni. Taki

cel. postawił sobie Karol Simon. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że gliwiczanin chce objechać całą Polskę na nartorolkach. Będzie to jednocześnie realna próba ustanowienia rekordu świata i tym samym wpisania się do Księgi Rekordów Guinnessa. Zanim jednak zapytamy, skąd się wziął tak szalony pomysł, dowiedzmy się jak to się stało, że Karol zaczął jeździć na nartorolkach. Tak, no ta moja pasja zaczęła się troszeczkę przypadkiem albo przeznaczeniem, zależy jak to kto uzna,

ponieważ bardzo lubiłem jeździć na rolkach i całe dzieciństwo jeździłem na rolkach. Mój ojciec pracuje w Niemczech i właśnie przywoził mi różne rolki i znalazł po prostu coś ciekawego, jakieś takie duże rolki. On sam nie wiedział co to jest. Gdy przywiózł to po prostu do do mnie, ja też nie miałem pojęcia jak na tym się jeździ, co to jest, ale zafascynowałem się tym. Wsiadłem po prostu pojechałem, przejechałem parę set metrów i się wywaliłem. No i wtedy się zakochałem w tym. Zacząłem czytać, zacząłem się dowiadywać o co chodzi, co się, co się z tym je. Kupiłem, dopiero wtedy się dowiedziałem, że potrzebne są właśnie kije do tego. Bez kijów się praktycznie nie da jeździć. I tak to się zaczęło i to trwa już prawie 9 lat.

>> Aby pokonywać rowerem tysiące kilometrów lub biegać ultramaratony, trzeba pewnie być trochę szalonym. A z drugiej strony bardzo zdeterminowanym i konsekwentnym. >> Tak, jeżdżę też sporo na rowerze. Mój pierwszy taki duży projekt to było pojechałem nad morze na rowerze. Dzisiaj to mi się wydaje błachostką. Później pojechałem dookoła Polski na rowerze. Byłem też na koło na kole podbiegunowym na rowerze w Norwegii na North Cup, czyli na ten najbardziej wysunięty na północ punkt w Europie. Pojechałem tam sam właśnie. zajęło mi to ponad miesiąc gdzieś i spałem właśnie cały czas byłem zdany na siebie i spałem y w lesie.

Biegam też maratony, ultramaratony właśnie niedawno, bo dwa miesiące temu przebiegłem 120 km w 24 godziny, więc jestem lubię różne sporty, tak to powiem. >> Taki wysiłek niewątpliwie wymaga odpowiedniego przygotowania. Ile czasu więc Karol poświęca na treningi? >> Myślę, że chyba jedno i drugie. Po prostu chyba sport daje mi najwięcej przyjemności i chyba po prostu czuję się jak jestem zmęczony po tym sporcie czuję się szczęśliwy i zacząłem po prostu pragnąć czegoś no coś zrobić konkretnego, coś takiego wow. I gdy w jednej rzeczy coś zrobiłem to chciałem w innej coś spróbować i więc fascynuje mnie ciągle ten sport. Chciałbym ciągle wynajdować jakieś nowe wyzwania i no to jest chyba część po prostu mojego życia.

Dowiedziałem się o tym ładnych parę lat temu i tak zostało. Myślę, że zdrowie jest ważne, ale ćwiczę bardzo często. Czasami siedem razy w tygodniu, zależy co robię, do czego się przygotowywuję, bo zawsze wyznaczam sobie jakiś cel i potem dążąc do niego, no to ustalam sobie jakiś plan treningowy, ale ćwiczę no minimalnie trzy razy w tygodniu, ale zależnie co robię, nawet do siedmiu razy w tygodniu, czyli codziennie. Karol wykonuje zawód księgowego, czyli coś diametralnie innego niż uprawiane przez niego sporty. Jak to wszystko pogodzić? Tak. I to właśnie jest chyba ten moment, że po prostu trzeba to kochać i to musi być pasja, bo dla pasji można wiele poświęcić, bo no też lubię finanse i odnajduję się w mojej pracy. Lubię ją, no ale równie bardziej lubię sport, więc jak to połączyć? No trzeba umieć poświęcić na

to dużo czasu i no nie leniuchować, tylko po prostu to robić, y, ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć, ale jak się coś lubi robić, no to jest to znacznie łatwiejsze. >> A jak reagują na te pomysły Karola, jego bliscy? Yyy, jak komuś mówi o tym, a raczej staram się nie mówić chyba, że zostaje jakoś wytypowany, czy tam to wychodzi w trakcie rozmowy, to wtedy jest jakieś niedowierzanie, albo że zmyślam, albo no albo taki w sumie nie wiadomo. Ludzie nie wiedzą co powiedzieć najczęściej takie. Aha, okej. >> Przejdźmy teraz do nartorolek. Jak się na tym poruszać? Z czego się składają?

>> Myślę, że najbardziej zbliżone to jest do nart biegowych. Jeśli ktoś umie jeździć na nartach biegowych i wie jak to wygląda, to jest coś w tym wypadku. Ale to sąki terenowe, czyli stworzone do tego, żeby jeździć w terenie właśnie po lasach, po właśnie takich drogach szutrowych, nie stricte właśnie do

asfaltu, bo od tego są właśnie naturalki sportowe, więc to mi się podoba, że ja mogę pojechać tym tam, gdzie mam tylko twardo i nie ma piachu, to jestem w stanie praktycznie przejechać. To mi się podoba, że jestem w stanie wyjechać wszędzie i naprawdę to jest bardzo męczące. uaktywnia prawie 95% mięśni, ponieważ pracuje zarówno dzięki kijom i mamy też tak dolne części ciała pracują, czyli tak nawet całe cała całe ciało musi pracować. Dlatego to jest dla mnie super, że na tym naprawdę bardzo łatwo i szybko można się zmęczyć. To jest znacznie znacznie

wolniejsze od rowerów, więc myślę tak 10, 15 na godzinę to jest taka średnie tempo. Można pojechać 20, 30 nawet na godzinę, ale też nie wiem na ile jest bezpieczne. No i też męczące, więc tak naprawdę 10, 15 na godzinę taka to jest prędkość. >> Aktywność ta jeszcze nie doczekała się oficjalnych zawodów. Jak więc Karol realizuje swoją pasję? Myślę, że te ta

ten sport jest taki raczkujący. Myślę, że on nigdy też nie będzie jakimś sportem takim mainstreamowym, dlatego że jest też bardzo drogi, no bo też jest tego mało, więc sam sprzęt jest drogi. No mam staż spory, jestem jednym z najmłodszych osób, można powiedzieć, jak tak widzę gdzieś tam na rajdach. I właśnie są w całej Polsce realizowane takie rajdy, takie po prostu ludzie sami

się skrzykują, żeby pojeździć razem właśnie i to są zwyczenie na przykład 20, 30 osób. To jest naprawdę dużo, jak się tyle osób razem zbierze. Więc to są takie grupki, ale to są naprawdę pasjonaci tego sportu, więc szansa, że spotkacie kogoś jest prawie zerowa, ale chyba, że jesteście w Glicach, to sporo jeżdżę, to możecie mnie tu zobaczyć. Przygotowując się do tej wyprawy Karol wyznaczył sobie konkretny cel. Jaki? >> Chciałbym pobić rekord Guinnessa, który teraz wnosi niecałe 2800 km w 34 dni

pokonane. Tymczasem ja chcę pokonać no ponad te 2800 km 30 dni. Pojadę najpierw do Czech, a potem okrążę Polskę dookoła. Będę miał tylko ze sobą plecak. 15 kg mniej więcej mi on będzie ważył. Będę miał cały sprzęt ze sobą, będę spał w namiocie, w lasach, więc to też lubię, lubię ten taki właśnie outdoor i to zawsze się wiąże z moimi podróżami, że to, żeby nie było za łatwo i i też jest dzięki temu ciekawiej. >> Taka jazda niewątpliwie wiąże się też z ryzykiem. Czego najbardziej obawia się Karol? Najbardziej szczerze mówiąc obawiam się, że coś ze sprzętem się stanie, bo jestem będę musiał jechać bardzo minimalistycznie z minimalną ilością jakiegoś zapasowych części, więc jeśli coś mi się stanie, nie na wszystko jestem przygotowany. yyy jestem przygotowany na takie zwykłe y usterki, ale gdyby się zdało coś takiego

specjalnego, no to tak naprawdę jestem uziemiony. Więc y jeśli nic nie wydarzy się takich rzeczy jak złamany kij na przykład, yyy, no to to jest chyba takie najbardziej, że ten sprzęt może zawieźć, nie? Ja prędzej. >> Kiedy się ten pomysł urodził? >> Y tak naprawdę pomysł z wymyśliłem go bardzo dawno temu, już parę lat temu pomyślałem o tym. To była taka powiedzmy luźna myśl. że zróbmy ten

rekord, że chciałbym go zrobić, ale ja nie miałem możliwości ani No to było dla mnie niewykonalne. Dzisiaj nie wiem czy jest wykonalne, ale na pewno szanse są dużo większe niż wtedy, więc parę lat i to gdzieś było odkładane, robiłem inne rzeczy też ciekawe i w końcu postanowiłem, że no w tym roku, jak co roku robię coś ciekawego, no to w tym roku to będzie to. >> Ale nie tylko rekord jest tu ważny. Wyprawa ma pomóc w zebraniu środków na leczenie niepełnosprawnego Wiktora. >> Tak, pomyślałem właśnie, że można nie

tylko pobić rekord, ale pomóc po prostu komuś. Dlatego znalazłem Wiktora, który jest właśnie mieszkańcem Gliwic. Yyy i od urodzenia ma wadę wrodzoną układu nerwowego. Potrzebuje stałej rehabilitacji. Pieniędzy jest coraz mniej i rodzina nie może se pozwolić na wszystko tak jak Wiktor powinien wszystkie te tą fizjoterapię i tak dalej mieć. Więc postanowiłem wesprzeć Wiktora, żeby miał lżej. Mi się wydaje, że uda nam się po prostu trochę środków zdobyć, no żeby po

prostu Wiktor miał lepsze dzieciństwo i lepsze warunki rozwoju. >> A jak zareagowali na ten pomysł rodzice Wiktora? >> Byli bardzo szczęśliwi. Mama Wiktora była wzruszona. Też osobiście widziałem się z Wiktorem. Spędziłem tam pół dnia, żeby jak naj jak najlepiej poznać Wiktora. Yyy, także no są bardzo zadowoleni i z każdej kwoty będą zadowoleni i mam nadzieję, że uda się po prostu zebrać jak najwięcej. To jeszcze posłuchajmy jak można pomóc Wiktorowi. Y >> tak yyy jest zrzutka założona na zrzutka.pl. Y też na moich mediach społecznościowych jest są wszędzie linki właśnie do tej zrzutki. też na bieżąco śledząc, jeżdżąc

będę cały czas o tej zrzutce mówił, bo to w sumie jest jedna z ważnych, najważniejszych tak naprawdę części tego, tej podróży. Dlatego będę często o tym informował, więc to jest zrzutka. No i mam nadzieję, że jak najwięcej pieniędzy nam się uda uzbierać. >> Na rynku Karola odprowadzała jego rodzina oraz Wiktor z rodzicami. Posłuchajmy, co oni sądzą o tym pomyśle. >> Bardzo fantastyczna. Jesteśmy >> bardzo wzruszeni, że akurat dla nas pan Karol będzie tutaj śmigał. Wiktorek tak

dzisiaj nie do końca zadowolony z dnia, ale damy radę. Śmigniemy kawałek z panem Karolem, tak? >> No >> i będziemy obserwować jak jedzie. >> A tam ma z Wojkiem. >> Wiktor, a powiesz mi co tu się dzieje? Czy wiesz co się dzieje? Co będzie Karol robił? >> Nie wiem. >> Nie, nie wiesz co pan rozmawialiśmy co będzie pan Karol robił. będzie

przebijał rekord. >> Tak, >> tak. >> Rekord Guinnessa. Tak, dla ciebie. Wiesz o tym? Będziecie kibicować mocno. >> Oczywiście cały czas będziemy kibicować odtąd aż do końca. Potem niestety online, bo nie damy rady się zabrać. >> Jakiego tego szaleństwa tutaj podchodzicie w rodzinie do niego? >> No dobrze, pr. To jest dobrze. No. Kied jak powiedział, że on pojedzie dookoła Polski na nartorolkach, to jak zreowaliście? Trochę byłem zdziwiony, ale jak jak ma chęci i siły, to niech jedzie. >> W porządku. Będziecie mu kibicować mocno. >> Tak, tak. No wiadomo, trzeba kibicować.

>> Karol ma już za sobą przejechane 400 km. Wierzymy, że zanim okrąży Polskę, cel w postaci zebrania 10 000 zł zostanie osiągnięty. Wy też możecie pomóc. Adres zrzutki to zrzutka.pl/z/jadę dla Wiktora. Liczymy na wasze dobre serce. [Muzyka] [Aplauz] [Muzyka]

Radio Imperium Kliknij, aby słuchać na żywo