Między historią a przyszłością – Ruiny Teatru Victoria | Tygodnik Kulturalny
W „Tygodniku Kulturalnym” pokażemy Państwu Ruiny Teatru Victoria. Materiał daje możliwość lepszego poznania tego miejsca jeszcze przed jego rewitalizacją. Na początku zostaną Państwo oprowadzeni przez Kamila Iwanickiego, który w ciekawy sposób opowie o burzliwej historii ruin, przeprowadzając widzów przez wszystkie ważne przestrzenie, które będzie można zobaczyć w materiale. W kolejnej części zapraszamy na wywiad z Pawłem Januszewskim – dyrektorem Centrum Kultury Victoria. W rozmowie opowie o tym, czym staną się ruiny po rewitalizacji oraz jakie są jej główne cele. Nie zabraknie również ciekawostek dotyczących obecnego stanu tego miejsca, a także ambitnych planów technicznych, które nadadzą „Ruinom” nowy charakter po zakończeniu prac.
Transkrypcja materiału
Transkrypcja automatyczna — może zawierać drobne błędy.
[muzyka] Dzień dobry państwu. Witam w kolejnym odcinku Tygodnika Kulturalnego, w którym odwiedzimy ruiny teatru Wiktoria. Będzie to okazja, aby poznać historię tego miejsca i porozmawiać o rewitalizacji, która już w następnym sezonie artystycznym się zacznie. Zapraszam do materiału.
Jesteśmy na alei przyjaźni w centrum Gliwic. Tuż za nami ulica zwycięstwa, ale tutaj na początku XX wieku wciąż płynęły potok Dzika Kłodnica, potok wiedeński i w latach 90. X wieku powstaje kompleks. Najpierw te budynki przy ulicy Zwycięstwa, które wtedy wyglądały zupełnie inaczej, były bardziej zdobne. Fundatorem, inicjatorem tej budowy jest Julius Lepich, mistrz stolarski, przedsiębiorca, który postanawia stworzyć taki kompleks rozrywkowalny
w centrum Gliwic, które w tym czasie nie miały tak naprawdę swojej sceny teatralnej. Ale to miejsce to nie był tylko teatr. To była atelie fotograficzne, kawiarnia, kino się tu znajdowało. Było to przestrzeń, która było zarówno hotel, jak i basen. No i w 90, 1896
roku powstaje kolejny etap, czyli teatr miejski. Teatr miejski, który wówczas był też budynkiem, do którego się wchodziło przez Einfart, czyli przez bramę, która wciąż jeszcze tam jest. No bo właśnie tutaj płynął wciąż potok, który powodował, że ta część nie była taka widoczna. To też fajnie sobie wyobrazić, że mieszkańcy musieli wchodzić przez właśnie te brudne podwórze, na co narzekano. Wspominano, że no właśnie ten teatr jest takim miejscem, gdzie jest dosyć niekomfortowy w porównaniu do tego, co mieszkańcy oczekiwali. Gdy sobie wyobrażamy, mamy te duże okienice. Tam znajdowało się na pierwszym piętrze kino, na parterze na przykład w latach 30 znajdowało się salon samochodowy. To miejsce przeszło wiele przekształceń. Jeszcze w okresie przedwojennym ta fosada została zmodernizowana, została uproszczona. Ona
kiedyś miała dużo więcej zdobień i wyglądała bardziej okazale. Y, oczywiście znając historię tego obiektu, pamiętając o tym pożarze, dzisiaj gdy patrzymy na właśnie teatr i te zabudowania, widzimy już nie tą dawną elegancję, tylko właśnie ten te ślady, ten te ślady tego, jak kiedyś tutaj wyglądało. I gdy w pierwszej dekadzie XX
wieku zasypano tą ten potok, tutaj powstały wtedy takie okazałe schody, które w latach 20 w 1924 roku architekt miejski znany Karl Szabik stworzył tutaj takie okazałe wejście oraz kawiarnię, [muzyka] któdzie mieszkańcy Gliwic mogli spędzać czas i mogli tutaj przed spektaklami sobie
posiedzieć na kaw też ta aleja przyjaźni to jest taka ciekawostka że w okresie PRL-u to była aleja przyjaźni polsko-radzieckiej usunięto tą drugą część i dzisiaj mamy tylko aleję przyjaźni która się zmienia która też jest takim miejscem bardziej dla pieszych bardziej takim miejscem kameralnym które też ma dużo ciekawej swojej historii i warto tutaj się wybrać na spacer.
Jednym z tych śladów tego początków teatru i początków tego kompleksu Victoria jest napis Eingang Crkas, który właśnie wskazywał, tak jak wspominałem, jak mieszkańcy wchodzili przez te podwórze właśnie którędy do kasy dotrzeć. Tutaj też można zobaczyć na tej kolumnie też jakieś ślady napisu, którego już dzisiaj trudno odczytać. Ale to jest ciekawe, bo te historię tego teatru można właśnie znaleźć też na tych ścianach. Jak wejdziemy do środka, zobaczą państwo ślady po ogniu, który strawił teatr w 45 roku. Dzisiaj jak
patrzymy na samo podwórze, już nie widzimy tego jakby elegancji tego miejsca i mogą sobie państwo wyobrazić jak właśnie ci dawni gliwiczanie wchodząc tutaj narzekali i w środku narzekali nie tylko wchodząc do teatru, ale także narzekali w środku, że fotele są niewygodne, że oświetlenie jest niezbyt dobre. Jedyną rzecz, która mówiono, że wyszła i to przez przypadek, to akustyka, o której też wspominałem dzisiaj. aktorzy, artyści, że akustyka w
ruinach jest bardzo ciekawa i jest niecodzienna. Ale to wejdźmy do środka i zobaczymy sami na własne uszy i oczy, jak ruiny wyglądają w środku. Dzisiaj gdy wchodzimy do teatru, do ruin teatru Wiktoria, widzimy ślady jego końca, czyli 45 roku. Widzimy na ścianach jeszcze ślady po ogniu, który strawił w styczniu, czy tak naprawdę wiosną 45 roku przez Sowietów. [muzyka]
Ale gdy przeniesiemy się wcześniej, możemy sobie wyobrazić patrząc na archiwalne zdjęcia, patrząc jak wyglądało to miejsce, [muzyka] jak ogromnym popularnością i jak przepychem się to wyglądało. Dzisiaj mamy tu pustą przestrzeń, ale widzimy też pierwszy balkon i drugi balkon i w sumie tutaj mogło zasiąść 1100 osób. Po kolejnych przebudowach, bo to coraz mniej, no bo wygody, standardy, BHP i tak dalej. yyy i tutaj w latach 20 i później no koło 900 osób mogło wejść yyy i ludzie
właśnie siedzieli na balkonach. Yyy tutaj też była publiczność zrobiona. Yyy i też ten teatr wyglądał jak taki typowy teatr niemiecki w początku XX wieku, ale on kilkukrotnie był przebudowywany. Tak jak właśnie wspominałem, Karl Szabik w latach 20 przebudował go, ale co też jest ciekawe, że został przebudowany w trakcie samej wojny. Yyy, w latach 40
Erna Hitzberger dostała, no za zadanie zaprojektować yyy wnętrze teatru i to wnętrze miało też mieć taki charakter bardziej niemiecki, odwoływać się do tych tradycji tutaj lokalnych i zatrudniła do współpracy izbę Hafciarek z Szunwaldu, czyli dzisiejszego Bojkowa. kobiety, które umiały haftować wzory trochę inne niż te hafty śląskie i stworzono Kotarę, która była z różami, z kwiatami. Zajęło im to kilka miesięcy, ale w 44 roku mieszkańcy mogli ją zobaczyć na żywo, mogli zobaczyć tą piękną kotarę, którą kilka miesięcy później podarto i
spalono. Ale tutaj gdy myślimy o tym co się działo w teatrze organizowane były spektakle różnych różne zarówno po niemiecku opery też po polsku na przykład Krakowiacy i górale. To jest też ciekawe tutaj funkcjonował teatr trzech miast. trzech miast, które w Gliwicach, w Bytomiu i Katowicach później po podziale Górnego Śląska ten teatr zawęży zawęził się do Gliwic, Zabrza i
Bytomia i on wędrował, te spektakle były organizowane w różnych miastach i to też jest taka anegdotka, no właśnie to, że tutaj część ekipy siedziała w jednym mieście, część część zespołu siedziała w drugim. E, no ale ten teatr miał oczywiście swoje problemy i został po pewnym czasie zlikwidowany. No ale teatr tutaj gliwicki pełnił te swoje funkcje przez cały czas mimo tych różnych problemów. [muzyka] Yyy i co jest też ciekawe, gdy sobie wyobrażamy tutaj ten teatr, yy to jak
tak naprawdę no właśnie słychać tą akustykę, słychać teraz trochę, nie wiem czy y w ekranie, ale można sobie wyobrazić właśnie jak tutaj Krystyna Janda czy współcześni twórcy przychodzą i czuć ten duch i czuć ten dźwięk, który się tutaj unosi, bo duch tego miejsca jest dosyć niezwykły. Mamy właśnie mamy 40 styczeń 45 roku, gdy Sowieci wchodzą
do Gliwic, palą kamienice na rynku, zostaje zniszczony Statgarten na dzisiejszym placu Mickiewicza. No i właśnie także w tym budynku podobno zorganizowano ognisko w środku, co spowodowało, że wnętrza podczas tej zabawy zaczęły płonąć. Na szczęście udało się żelazną kurtyną zatrzymać ten ogień, dzięki czemu reszta budynku nie spłonęła, ale to spowodowało zniszczenia, które widzimy do dzisiaj. Po wojnie, mimo tego, że były plany, też można poczytać w prasie z 47 roku, że już za tr lata teatr zostanie oddany, postanowiono teatr przenieść do dawnego bractwa strzeleckiego, czyli dzisiejszej siedziby teatru miejskiego na Nowym Świecie. A tutaj ten budynek służył jako
magazyn. A pod nami tutaj znajdował się basen, który jeszcze do lat 60 70 był wykorzystywany przez mieszkańców, [muzyka] te łaźnie miejskie i dopier przez tak naprawdę kolejne dekady on ten budynek niszczył. Jakbyśmy się przeszli troszkę dalej, zobaczycie nawet ślady tych pozostałości. Tam mamy klatkę schodową. te takie
elementy tego dawnego teatru, które się gdzieś zachowały mimo y tych zniszczeń. I tutaj było po prostu taki magazyn, gdzie przetrzymywano przez lata wszystkie rupiecie, które nie były potrzebne. I w latach 90 grupa lokalnych społeczników, aktywistów z Ewą Strzelczyk na czele postanawiają zadbać o to miejsce, zabezpieczyć, wyremontować. Scena
obrotowa, która się znajdowała tutaj jest zabudowywana deskami, żeby po prostu można było organizować tu pierwsze wydarzenia. I tak w 96 roku, 30 lat temu, zaproszono po 50 ponad latach znowu aktorów [muzyka] do ruin teatru i od 30 lat sukcesywnie to miejsce staje się taką przestrzenią dla różnych artystów, bo jest to miejsce, które jest bardzo modalne. Tutaj można tworzyć bardzo różne rzeczy ze względu na to, tą pustą przestrzeń i na charakter tego miejsca. Ale co też jest ciekawe, że no właśnie planujemy tą rewitalizację, która też ma zachować ten charakter tego miejsca, tego ducha, tego czasów. Ale jeszcze chciałbym państwu pokazać jedno miejsce, które się zachowało, czyli dawny basen, dawne łaźnie miejskie. To [muzyka] podejdźmy dalej.
Jesteśmy w budynku dawnej łaźni, basenu miejskiego [muzyka] przed wojną nazywanego Sztbat. miejsca, które kiedyś wyglądało zupełnie inaczej. To były żeliwne kolumny i one też zostało przebudowane, zabezpieczone właśnie, żeby też ten budynek przetrwał, bo też po tych 50 latach no byli ludzie
przerażeni, co dalej będzie, czy uda się zachować tak naprawdę to miejsce. I co jest ciekawe, że mimo tego, że te ruiny były zamknięte, to tutaj właśnie jeszcze po wojnie przez lata mieszkańcy mogli wchodzić na [muzyka] kąpielisko, na basen i z niego korzystać. I też wiele
osób wspomina właśnie to miejsce, do którego się wchodziło i gdzieś mają takie wspomnienia z tego jednego z nielicznych basenów miejskich w Gliwicach. W latach 70 część budynku przeszła na własność Piasta, który też opiekował się tym miejscem i do dzisiaj znajduje się w jednej z kamienic Piast, który był odpowiedzialny za no właśnie te sport
krzywienie sportu wśród mieszkańców Gliwic na różnych szczeblach, bo to nie tylko piłka nożna, ale też szczepiorniści. No i właśnie ten sport, który miał krzewić te postawy obywateli PRL-u. I warto tutaj zobaczyć, bo to miejsce też chcemy nadać mu drugie życie, stworzyć to miejsce, które będzie znowu przestrzenią na niekoniecznie na kąpiele wodne, ale może właśnie jakieś takie spotkanie kulturalne, przestrzenie artystyczne i też stworzenie takiej miejsca, które jest bardzo nietypowe, a do którego warto zajrzeć już za kilka lat.
Dzień dobry państwu. Jest ze mną dyrektor Centrum Kultury Wiktoria Paweł Januszewski i znajdujemy się jeszcze w ruinach starego teatru. I chciałbym wyjść od tego, skoro obecnie nazwa przyjęta to ruiny teatru Wiktoria, to co gdy już nie będą to ruiny? W świadomości gliwiczan zawsze myślę, że to będą ruiny i dobrze, bo ruiny stanowią pewną markę w mieście, markę kulturalną i nie chcemy tutaj budować
zupełnie nowej rzeczywistości. Chcemy, żeby ten obiekt miał tą duszę ruin i cała rewitalizacja planowana na najbliższe lata ma w założeniu to, żeby zachować jak najbardziej wystrój i atmosferę klimatu ruin Teatru Wiktoria. Natomiast chodzi o to, żeby dać pewne możliwości produkcyjne, technologiczne, które odpowiadają XX
wiekowi y i stworzyć tutaj warunki do tego, żeby najlepsze produkcje mogły być tutaj wystawiane. To przejdźmy sobie jeszcze troszeczkę wstecz. Kto zapoczątkował i jak doszło do tego, że i znalazły się środki na te rewitalizację i motywacja? Myślę, że był to sztab ludzi, który zdecydował o tym, że jest to możliwe, że jest teraz czas na to, żeby zrealizować ten pomysł. inicjatorem była prezydent miasta Gliwice pani Katarzyna Kuczyńska Budka, która akurat w temacie kultury jest mocno osadzona, z co za co bardzo dziękujemy, ponieważ sprzyja nam to naprawdę w produkcji wydarzeń, które mają swoją renomę nie tylko gliwicką, ale już w tym momencie i metropolitalną i ogólnopolską.
E, natomiast ona powoła zespół, który który miał się zająć najpierw analizą możliwości rewitalizacji tych ruin, a aktualnie ten zespół jakby doprowadził do tego, że jesteśmy na etapie rozstrzygania przetargu i już niebawem robót budowlanych również. To proszę powiedzieć, jak będą przebiegać te prace. Wszystko odbywa się w systemie tak zwanego zaprojektuj i wybuduj, a w zasadzie przeprojektuj i wybuduj, ponieważ bazujemy na projekcie, który kilka lat temu powstał i dopracowujemy go do aktualnych rozwiązań technologicznych, które jakby zbudują nam ten ostateczny projekt tego, tych
ruin rewitalizacji. Te działania zadzieją się w najbliższych miesiącach, natomiast planowane prace już takie remontowe w ostatnim kwartale tego roku mam [muzyka] nadzieję, że wystartują. To jeszcze proszę opowiedzieć jakie są główne cele tej rewitalizacji. Tak jak wspomniałem, chcemy zachować jak najbardziej duszę ruin, to znaczy naturalną cegłę i ten tą atmosferę, która która została zbudowana przez burzliwą historię, czyli tego, co się stało tutaj w 45 roku, ale potem między innymi też zachowanie tego, co co zbudował zespół pod przewodnictwem Ewy Strzelczyk w latach 90, który doprowadził do tego, że że te ruiny znowu zaczęły żyć.
Więc ta goła cegła, jak najbardziej taki postapokaliptyczny wręcz klimat, który też robi ciekawą scenografię względem kultury. Natomiast implementujemy tutaj bardzo nowoczesne rozwiązania związane z technologią, między innymi dźwięk imersyjny, zmienna akustyka, która spowoduje to, że będzie można tutaj robić o takie wydarzenia z pogłosem.
Będzie tutaj można się poczuć jak w katedrze, ale też odłączyć ten efekt pogłosu, jeżeli nie będzie takiej potrzeby. Za nami znajduje się scena aktualnie mocno statyczna, natomiast będzie to scena obrotowa z kilkoma zapadniami. Będzie można robić szybką zmianę i scenografii, i w tej formy
koncertowej czy czy wielopoziomowej sceny również, która umożliwi wydarzenia huralne, orkiestrowe. Będzie tutaj dużo możliwości. Również za nami pojawi się duży ekran cyfrowy, który będzie powodował taką i i z jednej strony głębię, a z drugiej strony też też tą aranżację świetlną i wizualną tych przedsięwzięć, które tutaj się będą odbywały. Dodatkowo y widownia dzięki
temu, że będziemy mogli zwiększyć tą ilość widowni do y około 400 osób spowoduje nam większą atrakcyjność tego miejsca. No i najważniejszy będzie to obiekt całoroczny, czyli bardzo dostosowana do do wymagań produkcyjnych temperatura, wilgotność powietrza, która będzie sterowana tutaj też indywidualnie, cały system nowoczesnej technologii, również światła architektonicznego, które tutaj spowoduje, że wyłowimy jakby największe
walory tego miejsca dla dla odbiorcy, dla takiego pierwszego wrażenia wcześniej. Tak mi się przynajmniej wydaje, ruiny były miejscem, gdzie też ci niszowi artyści nie z głównego nurtu mogli się prezentować przez różne wydarzenia. Czy nadal będzie to miejsce,
które da mieszkańcom Gliwic, artystom czy z Gliwic, czy z regionu, czy czy tym po prostu mniejszym szansę się pokazywać? Bo jak słucham o tym wszystkim, widzę miejsce, które będzie ciekawe dla wszystkich dużych twórców. Czy wielkie koncerty, czy wielkie spektakle, czy będzie to jeszcze coś lokalnego. Zdecydowanie coś lokalnego. To jest sala, która ma być oddana dla gliwiczan, ale też ma gliwiczanom służyć pod względem tego, żeby mieli kontakt ze sztuką światowej próby. Myślę, że połączymy te dwa elementy mocno w jedną całość. To nie będzie sala na największe produkcje świata ze względu na ograniczoną kubaturę.
Natomiast to będzie sala o niezwykłym charakterze, niezwykłych możliwościach i myślę, że to będzie sala na tyle prestiżowa, że sami artyści światowi będą chcieli tutaj występować i produkować swoje wydarzenia, koncerty ze względu właśnie na tą aranżację nawet wizualną, ale też technologiczną. Y, natomiast na pewno będziemy chcieli tutaj też wykorzystywać ten alternatywny, powiedzmy, charakter tej sali i twórców alternatywnych tutaj też prezentować. Wcześniej był to teatr, co doskonale widać po tych ruinach. Na ile po rewitalizacji budynek wróci do tej formy teatralnej, a na ile będzie to ogólna sala widowiskowa?
W planach po rewitalizacji jest to, żeby to była sala widowiskowa. To znaczy nie będzie tutaj ani funkcjonował teatr w klasycznym rozumieniu i całego zaplecza teatralnego. Natomiast sztuki teatralne z pewnością też tutaj będą wystawiane, będą stanowiły jakiś tam procent zagospodarowania artystycznego, programowego. Natomiast myślę, że przede wszystkim będzie to sala koncertowa, sala widowiskowa, sala performatywna, sala artystyczna w szerokim rozumieniu. Czy zna pan jakieś szczegóły odnośnie prac budowlanych, jakie tutaj będą? Czy są jakieś szczególne wyzwania?
To znaczy w najbliższych miesiącach będzie konstruowany już ten bezpośredni projekt rewitalizacyjny. Natomiast my przez ostatnie miesiące pisaliśmy tak zwany projekt funkcjonalnou-użytkowy, gdzie y zapisywaliśmy rzeczy, które z pewnością chcielibyśmy zachować w tym układzie. To są nawet drobiazgi. Za nami są między innymi takie stare y schody teatralne kręcone przy przy suficie metalowym. Koniecznie chcemy je zachować. To są detale, które potem zbudują atmosferę tego miejsca. Jeżeli odnowimy takie takie elementy i zamontujemy gdzieś tutaj je w tym obiekcie, to z pewnością będą cieszyć oko. Natomiast założyliśmy też przede
wszystkim to, to jest ta technologia, o której mówiliśmy, żeby ta sala mogła żyć, ona musi mieć pewne warunki i chcemy, żeby one były tutaj naprawdę najwyższej próby. Oprócz aspektów tej samej sali widowiskowej, czy powstaną jakieś nowe obiekty na tej przestrzeni? nawiązuje do jakieś kawiarenek, restauracji, co często w takich miejscach [muzyka] jest spotykane. To jest pierwszy etap całego, całej rewitalizacji, w zasadzie tego gliwickiego kwartału kultury, który tutaj funkcjonuje pomiędzy ulicą [muzyka] Zwycięstwa Dworcową, Barlickiego i Kłodnicką.
W drugim etapie zostanie ogłoszony konkurs architektoniczny, który doprojektuje [muzyka] całą aranżację wokół tutaj ruin i tam planujemy faktycznie przestrzenie i na sale warsztatowe, i strefę gastro szeroko rozumianą i strefę również wydarzeń plenerowych, które będziemy mogli robić. Do tej pory, to jest jeden z naszych priorytetów, że chcemy też poza tymi, poza tym, że mamy te ruiny teatru wyprowadzać te wydarzenia wydarzenia na zewnątrz, na aleje przyjaźni, to już się dzieje, ale potrzebna nam jest taka infrastruktura, która umożliwi nam to w bardziej profesjonalny sposób i i z większym dostępem dla publiczności.
Także to się dzieje. Myślę, że taki konkurs architektoniczny również wystartuje w tym roku, a efekty w najbliższych latach. Myślę, że po tym wszystkim, jak to wszystko się uda, nie będzie już można było słyszeć tak surowych głosów, jak czasami padają w internecie czy w rozmowach, że Gliwice to miasto, które są mało kulturalne, bo można się z tym spotkać. Czy pan się z tym zgadza? Zdecydowanie się z tym nie zgadzam. Budujemy nawet kalendarz wydarzeń na ten rok i ostatnio robiliśmy sprawozdanie z zeszłego roku i z samych wydarzeń organizowanych przez Centrum Kultury Wiktoria było 2700.
Więc jak podzielimy to sobie na dni kalendarza, gdzie mamy 365 dni, to proszę sobie pomyśleć ile tych wydarzeń się dzieje. Oczywiście wliczamy w to również emisje na przykład w kinie Amok. Natomiast to są też elementy kultury. Wyłączając nawet te emisje w kinie Amok, to tylko w tym roku tych wydarzeń będzie kilkaset, więc y na pewno każdego dnia,
szczególnie w okresie letnim, to są co najmniej trzy wydarzenia, które będą w Gliwicach siedziały, co buduje nawet inny problem. jak wypromować wydarzenia, których jest tak dużo, tak, tak gęsto jest w kalendarzu od tych wydarzeń i chyba temu problemowi będziemy musieli bardziej stawić czoła niż to, czy kultury jest za dużo, za mało, bo na pewno jej nie jest za mało w mieście i za to ręczę y ręką, nogą, głową, bo bo dużo się dzieje. To są wydarzenia organizowane przez Centrum Kultury Wiktoria, ale też realizowane przez organizacje pozarządowe, przez twórców, przez performerów, y czasami w nieoczywistych miejscach odbywające się.
Nie zawsze kultura to jest tylko to, co jest na ogromnej scenie, ale też to, co się dzieje po prostu gdzieś tam w bramach. Dzięki ruinom teatru myślę, że będzie to taki bardzo charakterystyczny punkt, w którym będzie biło to serce gliwickiej kultury. Już bije serce gliwickiej kultury, ale będzie ono z mocniejszym tętnem mogło uderzać. Zaczął pan o promocji. Skąd ludzie mogą dowiadywać się informacji na temat ruin? Podstawą, myślę, dla gliwiczan jest aplikacja Gama, która ma kalendarz wydarzeń i tam naprawdę lądują te te wszystkie rzeczy, które się dzieją.
oczywiście gliwickie social media, strona miasta yyy Gliwice i i w social media centrum Kultury Wiktoria. No i przede wszystkim pod względem jakby tego miejsca wystartowała strona internetowa, która w końcu po tylu latach konsoliduje wszystko to, co jest związane z ruinami teatru i to, co się również tutaj dzieje. Jest to strona victoria.gliwice.eu, gdzie również jest cały ten aspekt historyczny opisany. yyy mocno są zdjęcia, ale są również aktualności względem wydarzeń, które będziemy tutaj robić. A co jeszcze czeka te miejsce, te przestrzeń y przed rewitalizacją? Czy będą jakieś wydarzenia kulturalne?
Zdecydowanie startujemy już no niemal od razu. Przed nami gliwicka Majówka, dwa koncerty. Zagra Spięty, zagra Lechia Nerka. Do tego będzie Silent Disco. Tutaj bardzo sprawdzona forma. O tym czym jest Silent Disco? Silent Disco Y to jest y forma dyskoteki realizowana na
słuchawkach. Będzie trzech djów, trzy różne gatunki muzyczne przełączając swoje słuchawki na na różne stacje. Będzie można tańczyć do różnego rodzaju muzyki. Świetna aranżacja również wizualna tutaj oświetleniowa, także to już w majówkę. A Lech Jan Nerka zapraszam serdecznie, ponieważ to będzie jego pożegnalna trasa w karierze, kończy karierę i udało się go ściągnąć na to zakończenie również do Gliwic. A dodatkowo oczywiście masę różnych rzeczy. Przed nami Truton Festival, czyli czołówka alternatywnej sceny, która której jesteśmy trochę takim dobrym duchem, ponieważ to co gra na Truton Festivalu potem dostaje wszelkiego rodzaju branżowe nagrody, między innymi Fryderyki. przekonujemy się o tym między innymi o w ramach wiedzy o nominacjach do tegorocznych Fryderyków. Także dużo, dużo wydarzeń i
szczegóły naprawdę na stronie Wiktorii, Wiktorii Ruin Teatru, Wiktorii, Centrum Kultury Wiktoria i myślę, że na stronach miasta to koniecznie trzeba przyjść, aby jeszcze się nacieszyć tymi ruinami, jakie są obecnie. Drodzy państwo, ostatnia szansa, ale potem będzie już tylko lepiej. Gwarantujemy. To proszę jeszcze na koniec. Jest pan dyrektorem, więc dużo wydarzeń pewnie pan tutaj zobaczył i jakieś wyobrażenia na kolejne założę się, że też są. Proszę powiedzieć, jakie wydarzenie najmilej pan wspomina, jakie się tu odbyło i jakie wydarzenie chciałby pan zorganizować już po rewitalizacji?
Myślę, że będziemy szykować plan ten po rewitalizacji, żeby wejść tutaj naprawdę z kopyta i i szumnie z czymś, co będzie jednocześnie nie tyle popkulturowe, co mocno artystyczne i ta sala pokaże po prostu cały swój potencjał po tej rewitalizacji poprzez to wydarzenie. Więc tutaj szczegółów z zdradzać nie będę. A są już jakieś plany czy tylko marzenia? Myślimy, mamy analizy, które pierwsze sobie robimy względem tego, co tutaj będzie, jak to będzie tutaj działało. Natomiast to, co do tej pory, ja tą salę też doskonale znam, uczestniczę tutaj w wydarzeniach od lat, od końcówki lat 90. Pamiętam tutaj taki
koncert zespołu pod Budą chyba z 99 roku. Potem były wystawiany tutaj i między innymi Karmen Opera, bardzo dużo wydarzeń, w których myślę, że dziesiątki wziąłem. Trudno mi chyba tutaj ważyć, które było takie najmocniejsze, ponieważ one miały różne style, bo były i kapitalne wieczory autorskie, między innymi z Marcinem Kedryńskim i wieczory latynowskie, gdzie gdzie ta scena zmieniała się w atmosferę Rio de Janeiro, czy czy generalnie bardzo dużo różnych form, świetne wspomnienia i myślę, że ta rewitalizacja nie spowoduje ich zatarcia, tylko generalnie spowoduje nowe możliwości realizacyjne realizacyjne.
Nie możemy się doczekać. Dziękuję za tę rozmowę. Dziękuję bardzo i odwiedzajcie ruiny teatru. Paweł Januszewski, dyrektor Centrum Kultury Wiktoria.


