Memoriał Braci Kucznierzy | NA SPORTOWO
Międzynarodowy Memoriał Braci Kucznierzy to nie tylko sportowa rywalizacja, ale przede wszystkim wyjątkowy hołd dla ludzi, którzy tworzyli historię gliwickiego boksu. W sali studenckiej stołówki, która na ten wieczór zamieniła się w prawdziwą arenę pięściarskich emocji, ponownie spotkali się zawodnicy z Polski i zagranicy, by uczcić pamięć legendarnych braci Kucznierzy – pięściarzy, którzy przez lata rozsławiali Gliwice na ringach w całym kraju.
Transkrypcja materiału
Transkrypcja automatyczna — może zawierać drobne błędy.
W sali studenckiej stołówki, która na ten wieczór zamieniła się w prawdziwą arenę pięściarskich emocji, ponownie spotkali się zawodnicy z Polski. granicy, by uczcić pamięć legendarnych braci kuczmierzy, pięściarzy, którzy przez lata rozławiali Gliwice na ringach w całym kraju. Więcej o idei tego wydarzenia opowiada Henryk Wilk, prezes Głu KS Karbo i organizator międzynarodowego Memoriału. Mamy turniej już trzeci międzynarodowy Memoriał braci Kućmierzy. Przyjechali tutaj zawodnicy z Dortmund, zawodnicy z Karbo wzmocnieni przez zawodników Śląska
i po prostu robimy mecz bokserski. Młodzież i starci mecz bokserski upamiętnieniem dla braci Kućmierzy Gliwiczani. Brzmi to tak bardzo oczywiste, bym powiedział, natomiast no na ringu dzieje się naprawdę wiele ciekawych rzeczy. Tak, no bo są młodzi. jedni, jedni już mają doświadczenie, drudzy nie i zdobywają przez to, że startują tutaj doświadczenie i nasi młodzi, którzy byli teraz na mistrzostwach Polski, dwie dziewczyny zdobyły medale dla naszego
klubu. Tu jedna startuje, druga po prostu jest jest, bo nie było przeciwniczki, bo my dobieramy tak, żeby się wszystko zgadzało, jedno z drugim, żeby to było. Przyjechali zawodnicy z Dortmund, tam gdzie Kućmierze trenowali, tam prowadzili kluby, tam byli naszymi
ambasadorami, jakśmy tam boksowali, ale młodzież chce boksować w Gliwicach. Przychodzi na salę, chce chce trenować, boksować, więc dajemy im możliwość startu, żeby nie tylko, ale żeby zdobywali doświadczenie, żeby się uczyły życia, bo przez boks do życia można wiele lec uczyć się tej tej kultury, tej proszę, dziękuję, przepraszam. wchodząc do rynu kłaniają się. Zobacz po walce sobie ręce podają. Czasami są łzy, czasami wiele rzeczy, emocje rozładowują. Wiecie jakie to jest dobre, że psychicznie inaczej podchodzą do tego
i to jest to co my robimy. To jest też fajna lekcja historii, czy też może nawet takie nawiązanie do tradycji i pokazanie, że Karbo trwało i trwa i że ma fajną historię. Tak, Karbo miało, ma i ma też historię. Mam nadzieję, że będzie mieć, chociaż już coraz starszy jestem, ale zobaczymy, czy będą następni i tak dalej. Ale zobacz, zobacz, że tutaj startują dzieci
i z dorośli po to, żeby upamiętnić tych, co ich kiedyś uczyli, kiedyś byli tutaj, kiedy oni mnie uczyli, kiedy tutaj, zobacz, oni byli tutaj pięściarzami, a później nauczycielami pięści. W ten sposób oni umieli nas nauczyć pierwszego kroku w życiu, w tym wszystkim i nie tylko w rymu, nie tylko na ulicy gdzieśkolwiek się zaczepiać. To jest to przenieś tą energię przenieść na ring. Na wszystko kontrolowane i my chcemy to samo uczyć. Szczególnego wymiaru zawodom dodaje fakt, że sędzią głównym turnieju był Andrzej Filipek. Człowiek związany z boksem od 60 lat. jak sam podkreśla, pamięta jeszcze czasy, gdy bracia Kuczmierz walczyli na ringu.
Pamiętam bracia, w szczególności brata Helmuta, który boksował najdłużej w Karo. Jakie wspomnienia się z nimi wiążą? No w tym czasie no to naprawdę jeżeli chodzi o kadrę w Polsce no to trzeba być naprawdę bardzo dobrym zawodnikiem, bo no tyle zawodników jak w latach 60, 50 do 70, no to nie było. A był, a były to piękne czasy, mieliśmy kluby, była rywalizacja, była liga, także ten poziom naprawdę był wtedy chyba na bardzo wysoki. No miasto Gliwice może się poszczycić, bo w tym czasie miało dwie drużyny pierwszoligowe LTS Łabendy i Karbogliwice. Jak wtedy wyglądał boks? Był podobny do tego, czy jednak bez tych wszystkich nowinek technicznych, bez tych mediów to miały miały inny klimat?
Nie, no ja myślę, że zasady boksu dużo się nie zmieniły. No wygrywa ten, który zada więcej ciosów. Jednak no w tamtych czasach może nie było tej szybkości. Więcej było finezji, techniki, zejścia, uniki. No dzisiaj jest taki totalny boks, nie do przodu i którym więcej zadać osób, ten wygrywa. Ale ja myślę, że też wtedy ludzie z innych powodów uprawiali boks. No nie było zawodowego boksu, nie było za to pieniędzy, a jednak się garnęli do tego sportu. Nie, no ja mówię od zalania, to jeśli chodzi o boks, o dyscyplinę, to ona od początku czy w starożytnych, czy nowożytnych olimpiadach zawsze jest.
Taka dyscyplina walki, współczesny boks w Polsce. Uważasz, że dobrze stoi, czy też może jest jeszcze sporo do poprawy? Nie no, ja myślę, że odbijamy się, że że te 10 lat, 15 lat temu, no ten boks troszkę był był niżej, no a teraz mamy już mistrzynię, wicemistrzynię olimpijską, także no boks kobiecy naprawdę w Polsce na wysokim poziomie jest. Poruszyłeś ciekawy temat. Boks kobiecy a Karmo Gliwice. Gospodarz tych zawodów właśnie słynie z tego, że wychowuje tutaj wspaniałe zawodniczki. Oczywiście, no że przypomnę tą Lytkę Fidurę, która pierwsza tutaj, tak, że tak powiem, największe sukcesy osiągała w Karbogliwice, nie? Później Stelmach, wicemistrzyni świata. Także no boks kobiecy w Gliwicach naprawdę, Heniu, pilnuje kobiet. No a takie zawody jak dziś, Memoriał to też chyba ważna sprawa, szczególnie dla
młodzieży, niekoniecznie dlatego, że wychodzą na ring, ale że mogą żyć tą tradycją. Co sądzisz? Nie, ja myślę, że to jest bardzo dobra tradycja. Ja pochwalam to, bo na Śląsku naprawdę dużo mamy takich wspaniałych zawodników w każdym mieście. Można powiedzieć, że jest taki lider tak jakby Tomi Błazyński, czy tutaj Kućmierze, czy w Przowie Kicka, także no czy Łada w
Knurowie. No pochwalam te te inicjatywy. A jak swoich wujków wspomina Waldemar Szostak? No oczywiście jak najbardziej pamiętam jako dziecko, ponieważ wspólnie w zasadzie byliśmy wychowywani przez naszych rodziców, a mieliśmy stały kontakt z wujkami i z ich rodzinami, z ich dziećmi. No i pamiętam również wójków, jestem 57 rocznik, także taki młody nie jestem. Z ringu jeszcze na Zaprskiej, nie? Bo tato nas zabierał na mecze. Już mówiąc o tym, że później żeśmy chodzili tu na salkę na tak zwany Mostw, to się wtedy tak nazywało przy stadionie 20lecia, gdzie Karon miał swoje treningi, nie? Ale żeśmy obserwowaliśmy jak wyglądają treningi bokserskie. Nie ukrywam, że wszyscy wujkowie, nie tylko ci, którzy są tutaj na plakacie, ale też ten najstarszy hańs, no to byli bardzo zżyci z moją rodziną, szczególnie z moją mamą, bo to
była ich siostra. No i dużo czasu spędzaliśmy razem jako rodziny, no bo po prostu musieliśmy się trzymać razem, nie? Czy to było, czy żyliście wtedy boksem, czy na spotkaniach rodzinnych to był temat tylko jeden? Znaczy nie był to temat jedyny, ale był to temat dosyć znaczący ze względu na to, że wtedy Karbo było no jednym z najbardziej liczących się klubów w Polsce. Już nie ma za tym, że jeden z wójków Helmut był w reprezentacji Polski. No jak żeśmy czasami przychodzili tam na spotkania rodzinne, no to widzieliśmy, że przywoził jakieś puchary. pamiątki. Pamiętam taką pamiątkę, hełm samurajas, który przywiózł z Japonii.
Dla nas to był szok wtedy, no bo wiadomo, że te kontakty, wyjazdy zagraniczne były dosyć w tym czasie ograniczone. No fajnie, że jest taki memoriał, że są takie turnieje, bo z tego co się dowiedziałem to w różnych miastach każdy ma jakiś swoich takich bohaterów, w tym przypadku pięściarzy. Chyba podzielasz moje zdanie, nie? Bardzo się cieszę, szczególnie z tego powodu, że byłem też na treningach tego jakby nowego Karmo tego karbo tego młodzieżowego. Widziałem, że jest trochę przynajmnie młodzieży, która no chcę się tym zajmować, bo jest to dyscyplina trochę niechciana, jednocześnie trudna, ale też jest to dyscyplina, która wiele uczy, bo wiem jak moi wujkowie to wspominali, nie, że nie osiągnęliby tego w życiu, co osiągnęli, gdyby nie boks, nie. Gdyby nie boks to nie wiadomo jak jak ich życie by się dalej potoczyło.
Na ringu nie brakowało również sportowych emocji. Dawid Morys Zuber rywalizował w kategorii do 80 kg i odniósł efektowne zwycięstwo. Posłuchajmy co powiedział po walce Dawid. Przed chwileczką mówiłeś, że nie masz nawet siły rozmawiać. To była tak wyczerpująca walka. Była bardzo wyczerpująca. No przeciwnik też narzucał tempo, ale no na szczęście kondycyjnie byłem lepszy. Ja tak obserwowałem w pierwszej rundzie chyba nie szło po twojej myśli. nie szło, ale dzięki trenerom i mentalności pomogli mi się zmobilizować i na szczęście wygrałem, nie drugą, trzecią rundę nadrobiłem.
Co się zmieniło w tej przerwie, że wypracowałeś sobie przewagę? Wziąłem sobie zdania trenerów i mojego taty do serca i wszedło mi to bardzo do głowy. No i wyszło, nie? Jakoś wyszło. Ja się tak zastanawiam, potem koniec walki, stoisz, trzy ma cię sędzia za rękę. Wiedziałeś, że wygrasz czy nie? Bardzo obstawiałem bardziej remis, ale była wygrana na szczęście. Nie, tak nie wiedziałem do końca co się dzieje w mojej głowie. Jeszcze taki zmieszany trochę byłem, bo przeciwnika ciosy też ważyły. Był silny rzeczywiście, ale szybkością i koncenia robiłem to sportowo. Natomiast chyba fajnie, że takie turnieje są. Bracia Kuczmierz kiedyś też walczyli w Karbo. Lubisz startować w takich zawodach i z takimi gdzie jest jakiś podtekst?
Oczywiście, że lubię. Na sparingach zazwyczaj wybieram sobie cieńszych przeciwników, a nie jak y połowa albo większość lżejszych, żeby po prostu ich sobie ponabijać. Ciężko trenuję, codziennie praktycznie mam treningi i no mam nadzieję, że w następnych walkach to jakoś odda, nie? Okej. A słyszałeś o braciach Kuczmierzy? Tak, słyszałem. Podczas memoriału kibice mogli zobaczyć także pojedynek pokazowy młodych zawodniczek Carbo, Klaudii i Mai. Obie opowiedziały nam, co sprawiło, że wybrały właśnie boks. Y, Klaudia, zapytam cię, jak to się stało, że trafiłaś do boksu tutaj do Karbo? Yyy, byłam na międzynarodowych mistrzostwach Śląska kobiet w boksie i mi się bardzo spodobało i od tego czasu zacząłam trenować.
Ale przyszłaś do sali sama, czy ktoś ciebie zawołał, zaprosił? Bardziej mi rodzice mi pomogli i no oni tak mnie w tym wspierają. A ty jak trafiłaś do Karbo? Szukałam jakiegoś klubu bokserskiego w Gliwicach. No i Karbo było najbliższe. A to ciekawe, a dlaczego bokserskiego, a nie na przykład karate albo nie wiem, gimnastyka artystyczna? No gimnastykę, coś powiązanego. Już kiedyś chodziłam na zajęcia, no teraz się właśnie przerzuciłam na boks bardziej. Co takiego w tym boksie jest fajnego już? Możesz powiedzieć mi? No dyscyplina na pewno, sport też zawsze był w moim życiu. No i
tak w sumie tyle. A ty co byś powiedziała? kandydatką, dziewczyną, które by chciały uprawiać boks. Warto, bardzo warto. I na przykład niektórzy mają takie coś, że boks nie jest dla kobiet, a boks jest jak najbardziej dla kobiet i zapraszam w sumie do Carbo. Bardzo miłe dziewczyny i super towarzystwo. Słuchajcie, przed chwileczką walczyłyś, tak jak już wspomniałem, jak to jest na ringu, jak wychodzicie takie dwie koleżanki z klubu, wy zapominacie, że jesteście koleżankami, czy czy to jest tylko sport? Nie no, pamiętaliśmy, ale oczywiście zwracamy na to uwagę, że to jest sport, więc jednak warto tak zaboksować, jakbyśmy byli przeciw przeciwniczkami.
A jak to u ciebie jest? No nie chciałam jak jak się no koleżeństwo jest, ale trzeba wracać w to, że to jest jakby walka i nie trzeba jakby poddawać się i no i na koniec słuchajcie, chyba fajnie jest takim turnieju powalczyć. To jednak trochę inaczej niż na sali bokserskiej, prawda? Są zupełnie inne emocje niż normalnie w klubie. A ty? E i inne towarzystwo i jakby y inne
wsparcie też, ale no i tu mogą bardziej inni ludzie przyjść i mogą na przykład popatrzeć i dać inne inne emocje. W trakcie turnieju wyróżniono również młode talenty Giełkę Skarbo. Maja Hammera oraz Oliwia Gojko zdobyły brązowe medale mistrzostw Polski młodziczek. Poznajmy bliżej Oliwię Gojko. Oliwia, brązowa medalistka ostatnich mistrzostw Polski. Oliwia, powiedz mi, to niespodzianka, czy też jechałaś na te mistrzostwa z zamiarem przywiezienia medalu? No tak, miało być złoto, ale no niestety. No ale już zawsze, zawsze jest medal. No to widzę wysoko mierzyłaś. Złoty medal. Były naprawdę szanse.
Były szanse były. To czego ci zabrakło do tego złotego medalu? runda pierwsza takiej wiary w siebie. Walce wieczoru kibice zobaczyli Annę Olczak, medalistkę mistrzostw Polski, zwyciężczynie międzynarodowych mistrzostw Śląska kobiet w kategorii do 52 kg. Zawodniczka wróciła do rywalizacji po przerwie spowodowanej kontuzją i zakończyła pojedynek zwycięstwa. Ania speaker zapowiadał walkę wieczoru. Ta walka w tym Memoriale, trzecim Memoriale bracie Kuczmierz rzeczywiście była na takim poziomie, że zasłużyła na tą nazwę. Jaka jest twoja ocena? Trudno mi ocenić, ponieważ to ja walczyłam. Wiadomo, jestem zawsze z siebie niezadowolona i chciałabym więcej pokazać. Ambicje są dużo większe i pracujemy z trenerem ciężko nad tym, żeby wprowadzić kolejne elementy. Na oceny przyjdzie czas, trzeba chwilę ochłonąć, no i ocena najważniejsza
będzie od trenera oczywiście. Oglądałem tą walkę. No moim zdaniem zasłużyła przynajmniej na tym turnieju na walkę wieczoru, bo była bardzo zacięta. Rywalka nie odpuszczała. Jak myślisz, w czym byłaś o te trzy punkty lepsza? Znaczy tak, moja rywalka jest bardzo mocną zawodniczką, nie odpuszcza, ma pazur w sobie i chęć
walki. Być może przeważyło doświadczenie i technika. Miałam też bardzo dobre podpowiedzi z narożnika od trenera. wykorzystałam elementy, nad którymi ostatnio pracowałam ciężko, więc myślę, że to zapsuwało w tej walce. To sportowo. Niemniej jednak taki turniej, taki memoriał to dla was chyba ważne wydarzenie w życiu sportowców, pięściarek i bokserów. Oczywiście takie turnieje dają nam szansę pracy nad naszymi umiejętnościami. Oczywiście też nabieramy doświadczenia, spotykamy się z różnymi zawodnikami. Tutaj moi koledzy głównie mieli okazję spotkać się z zawodnikami z Niemiec. To oczywiście jest niesamowita, niesamowicie cenne dla nas doświadczenie. pozwala nam pracować nad elementami, które szlifujemy na treningu i oczywiście przenosić je do ringu.
Potem boks kobiecy w Polsce ma się coraz lepiej. Mamy wicemistrzostwo olimpijskie, mamy tutaj medale mistrzostw świata. Troszeczkę nie wiem zazdrościsz tym co sięgają po medale, czy może odwrotnie, że to jest dla ciebie taka motywacja do dalszej pracy i do tego, żeby jeszcze bardziej cierpieć na treningach, nie? Oczywiście jest to niesamowita motywacja i mi serce rośnie, jak widzę jak nasze polskie zawodniczki z kadry seniorek się rozwijają. Nie tylko seniorek, oczywiście też cała kadra to nie tylko seniorki. Nie, oczywiście im nie zazdroszczę, tylko odczuwam wielką motywację do tego, żeby pracować ciężej i znaleźć się ponownie wśród nich, wśród najlepszych, czyli medalistek mistrzostw Polski.
Tutaj dzisiaj był memoriał, czyli zawody poświęcone pamięci konkretnym pięściarzom. No nawet ja ich nie miałem okazji znać, bo to zamieszły czasy. Myślisz, że to jest właśnie takie dla, szczególnie dla młodych chłopaków, bo ty już jesteś taką trochę doświadczoną, bym powiedział, o pieściarkę, dla tych młodych dzieciaków ważne, żeby mieć swoich idoli, żeby wracać do tej historii? Oczywiście. Ja bym powiedziała, że to jest jedna z najważniejszych rzeczy.
ten autorytet i to, żeby móc podglądać tych wielkich mistrzów. Niektórzy mają swoich ulubionych, niektórzy mają trzech albo i więcej. Najważniejsze, żeby oglądać, podglądać, inspirować się. Każdy ma inny styl, tym bardziej no już w olimpijskim także, ale no też mówimy o ringu zawodowym. Tam każdy już szlifuje swój własny styl. To są niesamowite rzeczy. Jeżeli ktoś się interesuje boksem, to to jest największa nauka oglądać boks zawodowy i olimpijski na najwyższym poziomie. I tak, tak, to jest, to jest niesamowicie ważne dla młodych ludzi. No to zapytam na koniec o plany na ten, nie wiem, sezon, rok. Czy już masz ukierunkowane swoje właśnie tutaj zamierzenia?
Szczerze mówiąc wracam po kontuzji dość ciężkiej operacyjnej, więc dla mnie najważniejsze jest wrócić tam, gdzie byłam. Już powoli szlifujemy wszystko od początku i najważniejsze jest, żeby wprowadzić się w rutynę zawodową, żeby wychodzić, walczyć, zdobywać kolejne doświadczenie, no i żeby szlifować to wszystko do mistrzostw Polski. A wszystko w barwach Karwogliwice. Oczywiście, jak mogliśmy zobaczyć i usłyszeć, podczas memoriału nie zabrakło widowiskowych walk, sportowych emocji i wspomnień dawnych lat. Dla wielu uczestników i kibiców był to sentymentalny powrót do czasów, gdy boks w Gliwicach przeżywał swoje największe sukcesy.


