Mateusz Kasprzyk - szafarz nadzwyczajny | Rozmowa Dnia
W dzisiejszej rozmowie gościem jest Mateusz Kasprzyk, który pełni posługę szafarza nadzwyczajnego. Mateusz podzieli się z nami kim jest szafarz nadzwyczajny i jak stało się to, że jako dorosły mężczyzna, zaczął realizować się w takiej roli.
Transkrypcja materiału
Transkrypcja automatyczna — może zawierać drobne błędy.
Radio Ekspertów i Pasjonatów. Adam Żakrofonie. Witam bardzo serdecznie w naszym studiu Mateusz Kasprzyk. Za chwilę będziemy mówić czym się zajmujesz i w ogóle parę słów o tobie, ale wpierw mówię ci po prostu dzień dobry, chyba że wolisz szczęść Boże. >> Nie no, ja nie jestem osobą duchowną bądź co bądź, aczkolwiek szczęść Boże jak najbardziej jest też y >> przyjęte szczególnie tutaj na Śląsku przecież bardzo piękne pozdrowienie. I teraz i teraz przechodzimy już prawie do do yyy rozmowy o twoim
zaangażowaniu w życie religijne, bo nie będziemy mówić o twoim zawodzie, chociaż z ciekawości zapytam, czym się zajmujesz zawodowo? >> Zawodowo, no tak mówiąc ogólnie jestem inżynierem, pracuję. >> Tak, tak, tak, tak, tak. I to wystarczy. Okej. >> Jako inżynier. >> No i teraz przechodzimy do tematu głównego naszej rozmowy. Nie wiem jak to nazwać. Czy to jest demonstracja religijności, czy to jest twoja pasja.
Jesteś nadzwyczajnym szafarzem, tak się to fachowo nazywa. >> Czyli rozdzielasz komunię świętą w kościele, odwiedzasz również chorych z komunią. y co spowodowało, że postanowiłeś zostać nadzwyczajnym szafarzem? Czy ktoś cię do tego namawiał? Czy twoja yyy czy twoje życie
religijne spowodowało, że postanowiłeś jeszcze bardziej yyy je uzewnętrznić? No bo to jest jednak pokazywanie całemu światu, skoro idziesz z Panem Jezusem na piersiach, że jesteś człowiekiem wierzącym. No właściwie to chyba myślę, że to jest większość takich przypadków, jeśli chodzi o nadzwyczajnych szafarzy i ogólnie podejście mężczyzn do tego do tego tematu i w ogóle takiego udzielania się w kościele nawet mocno zaangażowanych, wierzących, ale ale takie jest podejście raczej tam nie będę się pchał może za bardzo do żadnych funkcji. Raczej nie mam też z natury takiego parcia na na szkło, jak to się mówi. Y, więc zostałem po prostu
grzecznie namówiony przez księdza proboszcza. Poprosił mnie no i a ja jestem taką osobą, że >> nie odmawiasz, >> że nie obawiam się za bardzo i dam się namówić. O, w ten sposób, nie? Jeżeli było to już możliwe. Moje takie pierwsze chyba pytanie, jakie było, ile, ile mnie to czasu będzie kosztowało, bo to przy rodzinie no różnych obowiązkach, wiadomo, no jest to jest to czasem y no na to zwracam
chyba największą uwagę, ile, ile dodatkowego czasu gdzieś tam będę musiał poćwięcić na na tego typu posługę. I i tutaj ksiądz proboszcz też jest bardzo taki, powiedziałbym w tym w tym temacie taktowny. Nie obciąża mnie nad to. Więc na więc jeżeli nie ma nie ma potrzeby, na przykład wspomniałeś o chodzeniu do
do chorych, był taki okres, że rzeczywiście też też chodziłem aktualnie chyba chyba nie ma dużej potrzeby, bo ksiądz proboszcz nie już od jakiegoś czasu nie nie zlecał mnie. Jest jest teraz w parafii więcej szafarzy. Da się to jakoś rozłożyć chyba, że >> no jeszcze ksiądz wikary, którego przez jakiś czas nie było, jest więcej szafarzy, więc może rzeczywiście tak mocno nie będziesz y wymagany do do pomocy. >> Tak. Yyy, niemniej był ten moment, kiedy jednak chodziłeś. Bo ty wcześniej byłeś lektorem i psałterzystą w kościele w parafii. >> To znaczy u nas w parafii w zasadzie nie, bo, bo ja normalnie byłem jako powiedzmy >> świecki >> tak zwykły z wierny świecki z rodziną chodziłem do kościoła. No kościół nasz nie jest zbyt duży. Można zauważyć to >> 80 ludzi jak wejdzie to jest tłok.
>> Mówimy o o parafii wniebowięcia Najświętszej Marii Panny na ulicy Kozielskiej. To jest malutki drewniany kościółek, >> tak? I tam niewiele się mieści. >> Tak. I po prostu widać i >> tam cię przyuważył ksiądz proboszcz. >> Tak. To to po prostu widać, kto kto bywa przynajmniej regularnie w kościele z rodziną i i że może być to materiał, że
da się namówić. No więc gdzieś tam nie wiem czy przy okazji kolędy, czy czy przy jakiejś rozmowie gdzieś gdzieś po prostu wyszła taka prośba. No właściwie no to no to przecież nie jest taki problem, nie, że żeby rzeczywiście też też też wspomóc i i tak się akurat złożyło. To
to warto wspomnieć, że niedługo potem, jak zostałem szafarzem, byłem pierwszym szafarzem nadzwyczajnym w w naszej w naszej parafii, nasza parafia na pewien moment została tylko z jednym kapłanem, z księdzem proboszczem >> i rzeczywiście wtedy wtedy chyba się przydałem bardzo. Teraz teraz uczestniczę no rozdaję komunię świętą wtedy, kiedy kiedy jestem na niedzielnej mszy świętej. Ewentualnie jeżeli przyjdę w tygodniu to tak mogę wspomóc. Natomiast nie mam jakichś stałych dyżurów, żeby nie ma aż takiej potrzeby. Da się to jakoś wszystko ogarnąć, nie?
>> Ale nadchodzą święta Bożego Narodzenia i niedługo chyba będzie więcej rąk do pracy potrzebnych, które będą udzielać komunii nawet w tym naszym małym kościółku na Kozielskiej. >> Tak, bo kościół jest mały jako budynek, natomiast parafia nie jest mała. Ludzi, ludzi jest dużo. Potem przyjdzie przy świętach jak najbardziej. wtedy też jak jak zacząłem, no to rzeczywiście od świąt, kiedy kiedy tych ludzi bardzo dużo przyszło i i na święta też jeszcze przyjeżdża jeden ksiądz, y
jest jest nas więcej, ale mimo wszystko, mimo wszystko jest zawsze jak dodatkowe ręce się przydadzą. >> Zdecydowanie tak. >> Jak żona zareagowała na propozycję księdza proboszcza, żebyś został nadzwyczajnym szafarzem? No żona powiedzmy, nie wiem czy w zmowie, ale też przyklepnęła. To znaczyła. >> Mieliśmy pewien taki może dylemat na samym początku, bo staraliśmy się zawsze chodzić z rodziną razem, żeby w kościele z dziećmi. Tym bardziej, że jeszcze jak dzieci były malutkie, no to rodzice
małych dzieci wiedzą jak jak czasami w kościele bywa, jak to jest trudno sobie z nimi poradzić w zależności od charakteru. Y, no ale żona powiedziała, że da sobie radę, że jak jestem też w sumie blisko przy przy ołtarzu, ale ale gdzieś tam blisko też mnie widać, też mogę jakiś tam przykład temu dziecku też
to to, to to to to dziecko widzi widzi, że ten że ten ojciec jest jest w kościele, nie? Został sobie gdzieś tam w domu, ogląda telewizor, >> wypycha dziecko do kościoła, a sam idzie. >> Dokładnie. Tak, tak, bo bo też tak bywa. generalnie uczestniczyła w w tym w tym namawianiu mnie do do do zostania szafarzem. Myślę, że to dało dobre efekty, bo syn teraz jest ministrantem twój. Także ten rodzicielski przykład chyba zdaje egzamin. >> No właśnie ja nie do końca pamiętam, mus
sobie teraz odświeżyć pamięć, czy on ministrantem już zaczynał być wcześniej, czy po czy jakoś w trakcie, ale na pewno to też było tak, że on jako małe dziecko czuł się też przy ołtarzu, szczególnie jak nie było innych ministrantów, czuł się lepiej troszeczkę. pewnie nie. Potem potem córka też y jako została dzieckiem
Marii, tak to i też >> no zawsze ten tatuś jest gdzieś obok, to tak chyba to dziecko się troszeczkę czuje bezpieczniej i i tak no tak pewniej trochę >> z młodymi ludźmi, ja już nie mówię o dzieciach, bo dziecku można kazać na przykład, ono może być krnąbrne i powiedzieć gdzieś się tam opierać, ale generalnie rodziców dzieci słuchają. Natomiast z młodzieżą to już jest troszkę inaczej. Nie obawiasz się, że w którymś momencie syn czy córka powie: "A kościół to nie dla mnie, to dla starych, za przeproszeniem bab bajki, a ja teraz wybieram inny światopogląd". Na przykład masz receptę na to, jakby tak się wydarzyło?
>> Nie, no recepty to oczywiście nie mam i oczywiście, że się obawiam takiej sytuacji, to tak wystarczy się rozejrzeć. Jest często naprawdę wspaniałych rodzin bardzo zaangażowanych i tak dalej. Czasami dzieci też nie wszystkie, jedno drugie gdzieś tam się y gdzieś tam się urwie, można powiedzieć.
>> Bywa, że wróci, bywa, że nie. No jest to jest to jest to jest to na pewno takie taka obawa, nie? No, no, no. Cóż, no >> róbmy swoje. No starajmy się starajmy się temu dziecku przekazać y na ile potrafimy. No i zaufajmy może Panu Bogu, że, że pomoże, nie? Bo >> to jest najlepsza recepta. >> Dokładnie. To, to, >> tu nie ma na to może, może nie wiem, jak już będę bardzo, bardzo stary i już będę miał to przerobione wszystko, to może będę mógł taką receptę dać. No na razie to sam się też uczę, próbuję. >> Sąsiedzi, którzy odwiedzają parafię w niedzielę, widząc ciebie przy ołtarzu, jak reagują później, kiedy cię widzą?
normalnie w prywatnym ubraniu, już nie w Albie białej, tylko widząc cię jako sąsiada, który wsiada do samochodu, jedzie do pracy, mają jakieś takie inne podejście do ciebie, nie traktują cię jako, nie wiem, prawej ręki proboszcza na przykład? >> Myślę, że nie. To znaczy może dlatego, że po prostu wcześniej się znaliśmy, bo no mieszkałem już ładnych
parę lat wcześniej, zanim zostałem szafarzem w tym miejscu, gdzie mieszkam obecnie. Może taką śmieszną troszkę anegdotę powiem tyle, że jak zostałem już szafarzem, jakiś czas później spotkałem na podwórku, będąc dziećmi jednego z młodszych ministrantów. Powiedział mi ładnie dzień dobry, ale za chwilę się poprawił. Szczęść Boże. Więc mu ładnie odpowiedziałem. szczęść Boże. Było to bardzo sympatyczne też, ale generalnie nie ma jakiegoś takiego, nie wiem, żebym się nagle stał, nie wiem, osobą duchowną w środowisku y swoim sąsiedzkim.
>> Powiedz, jak to było z twoją młodością? Miałeś taki bunt przeciw Panu Bogu? był taki jakiś moment zawahania się, czy raczej od początku tak jak cię, no bo zapewne rodzice cię wprowadzili w świat wiary katolickiej. Czy nie miałeś nigdy żadnych wątpliwości jako młody człowiek?
Wątpliwości zawsze się gdzieś pojawią po drodze, ale wydaje mi się, że w moim przypadku były gdzieś jakieś marginalne. Rzeczywiście nie przechodziłem takiego buntu kryzysu wiary. Bunty powiedzmy jakieś tam młodzieńcze to jest już inna sprawa zupełnie, prawda? Swoje jakieś tam decyzyjności, wolności i tak dalej. To jest nie o tym mówię teraz, jeżeli chodzi o takie rzeczywiście jakiś głęboki kryzys wiary. Y, no chwała Bogu nie miałem. No
u mnie naturalnie w rodzinie zawsze ta wiara była była była tutaj na piedestale i gdzieś też bez jakieś przesadnej doktrynacji. To było takie naturalne. być może też w okresie chyba takim najtrudniejszym będąc nastolatkiem, kiedy kiedy te takie wahania, powiedzmy, kiedy się człowiek kształtuje też może w najlepszym okresie to
pamiętam bodajże siódma klasa szkoły podstawowej zaangażowałem się też w wspólnotę Oaza przy Czy wówczas mieszkaliśmy, byliśmy na terenie parafii katedralnej, bardzo tam była prężna też grupa i jakoś tak trafiłem, że że też miałem rówieśników, którzy podzielali te powiedzmy ten światłopogląd i było łatwiej i jakoś tak to dobrze to
wszystko potem szło, że się ukształtowałem w tym, że nie przeżywałem potem jakiś jakiś naprawdę kryzysu wiary, prawda? Ruch światło życie to w ogóle był dobry czas. Lata 80, 90 to był dobry czas dla tych młodych ludzi. Ja to też wiem z własnego doświadczenia. Wiele osób wtedy przystępowało do do
ruchu światło życie i w zasadzie można powiedzieć, że to procentuje do dzisiaj u wielu, bo niektórzy nie wiadomo dlaczego zrazili się, odeszli, a niektórzy pielęgnują wszystkie takie dobre wzorce, które wtedy, które wtedy nabyli. I ty niewątpliwie należysz też do tych ludzi. >> Myślę, że tak. Skoro mnie powied no ja tak uważam, że że w tym ruchu Światło życie mieliśmy też, jak już podkreśliłem bardzo dobrą grupę. M miałem świetnych animatorów y i
i moderator był fajny i to no gdzieś tam się przełożyło, że że na pewno to teraz procentuje. Gorzej jeżeli, bo słyszałem o różnych przypadkach gdzieś w parafiach, że rzeczywiście no ludzie są różni, prawda? Ludzie są tylko ludźmi. >> Ludzie są tylko ludźmi i i potem te grupy też różnie funkcjonowały. No ale miałem to szczęście. No >> oprócz tego, że jesteś nadzwyczajnym szafarzem również udzielasz się w parafii już jak już wspomniałem jako lektor i jako kantor. Czytasz Pismo Święte codziennie? >> Codziennie? Nie. Nie z owszem czasami czasami ponieważ ja mam taką praktykę, że lubię, że taką czytać zasypiając jak to do poduszki, no to zdarza się, że wezmę Pismo Święte, czasami jakąś książkę, no różnie to bywa.
>> Jak czytasz Pismo Święte, śni się święty Piotr wtedy? >> Niestety nie. >> Nie. Dzisiaj pół >> nie dzisiaj mi się wojna śniła, więc nie był to przyjemny sen. >> Na pewno nie. Y matka natura obdarzyła cię bardzo ładnym głosem. wykorzystujesz go praktycznie zawsze kiedy jesteś w kościele. >> No tak się y złożyło. To znaczy tu akurat mam też sporo, powiedzmy,
praktyki, tak to nazwijmy, doświadczeń, ponieważ y długo, to znaczy może od początku, bo pytałeś, czy w kościele byłem jeszcze wcześniej zaangażowany jako ministrant. >> Mhm. >> Naturalnie z wiekiem zostałem lektorem. Więc często się czytało. Potem też też
też zacząłem śpiewać jako kantor psalmy. Też zaangażowałem się właśnie w Ruchu Światłożycie. Była grupa z holi katedralnej, śpiewaliśmy, więc naturalnie gdzieś tam praktykowałem. A później już bezpośrednio przed studiami zostałem członkiem akademickiego chóru Politechniki Śląskiej. Tak, też zostałem gdzieś namówiony przez kolegów razem z kolegami. Yyy, tam trafiliśmy i >> ty masz dobrych ludzi wokół siebie, namawiają cię do dobrych rzeczy. >> No właśnie, to może też jest jakieś jakaś recepta, żeby
wchodzić w grupy, które >> są pozytywne. Tak, >> które są pozytywne. No nie oszukujmy się, no otoczenie ma na nas duży wpływ, prawda? Jeżeli się będziemy otaczać tylko złem dookoła, no to tym złem przesiągniemy, nie? Myślałeś o tym śpiewając w zespole akademickim, żeby wybrać na przykład Akademię Muzyczną. Wiele osób tam śpiewających w chórze później
właśnie wybrało taką drogę. Szczerze powiem, był taki moment jeszcze przed przed studiami, ponieważ zostałem też szybko złapany, że mam rzeczywiście nie chwaląc się dobre warunki głosowe, mógłbym mógłbym tutaj powiedzmy jakąś tam karierę rozpocząć. troszkę byłem namawiany przez niektóre osoby i się mocno nad tym zastanawiałem,
ale powiem tak, to znaczy hdaje mi się, że żeby żeby tutaj uprawiać to jako zawód już to też trzeba kochać tak naprawdę. A ja to >> A ja to lubię. >> Aha. >> To jest to jest to jest taka subtelna różnica. To znaczy o co chodzi, że potem y >> nie chciałbyś temu poświęcić życia. >> Zgadza się. Właśnie to to to znaczy, że bo ilość potem prób i i i w zasadzie trzeba tym żyć. To to to nie była moja aż tak duża pasja, żeby żeby całkowicie się temu nad tym skupić. To ja owszem bardzo lubię. Bardzo lubiłem y śpiewać też y furze y
czy gdziekolwiek. Okej. zaśpiewać, cieszyć się tym jako jako dodatkowe zajęcie. Bardzo chętnie >> jako hobby. Takie >> jako hobby. Tak, tak. Jako jako już y kariera chyba jednak nie. Zawsze mnie bardziej ciągnęło do takich rzeczy technicznych. >> Technicznych. I zostałeś inżynierem. >> I zostałem inżynierem chyba, chyba tutaj. >> Kolędy będziecie śpiewać rodzinnie przy wigilijnym stole?
>> No tak. Pytam o to dlatego, ponieważ wiesz, znamy się na tyle, że ja wiem, że dobrze śpiewasz. W związku z tym wyobrażam sobie, że przy wigilijnym stole ty będziesz takim prowodyrem, żeby te kolędy zacząć śpiewać. Pytanie, czy będziesz je śpiewał sam i wszyscy pozostali uczestnicy Wigilii będą cię oklaskiwać, czy podejmiecie próbę wspólnego śpiewania kolęd?
>> To może >> trudne pytanie. Zostańmy na tym, że podejmujemy próbę. >> Okej, dobrze. >> Podejmujemy próbę, coś tam zaśpiewamy raz drugi, potem dzieci zwykle się rozpraszają i >> skupiają nad prezentami. Tak. >> No właśnie. No i no i nie jest nie mamy
w rodzinie aż takiej tradycji, żeby rzeczywiście długo kolędować. Tak. Tak wspólnie. chyba więcej się kolędowało yyy po prostu będąc y uczestnicząc uczestnicząc w nabożeństwach mszy świętej to to tych kolęd się dużo śpiewa i i to też jest fajnie. No więc już po uroczystej wigilii zaczną się przygotowania do pasterki, na której zobaczą cię wszyscy wierni, bo zapewne
pojawisz się przy ołtarzu, jak zwykle w pięknej białej Albie, a podczas komunii najprawdopodobniej będziesz z Panem Jezusem zwracał się do wiernych. Bardzo możliwe. Chociaż, ale muszę tutaj sprostować, że >> różnie to bywa z pasterkami, bo czasami rzeczywiście przy rodzinie jest to jest to trudne. To jest to jest msza bardzo późno. >> Tak >> trzeba też może żonie pomóc, dzieci przygotować do spania. Akurat na pasterce obstawa
tutaj szafarzy zwyczajnych i nadzwyczajni też się zdarzą, to właściwie chyba tej potrzeby aż takiej nie ma. Więc tutaj y czy będę uczestniczył w Pasterce w tym roku? >> Nie wiadomo. >> Nie wiadomo. Na pewno będę na mszy świętej niedzielnej. To to to nie ulega wątpliwości. No i w pierwsze i drugie święto również zobaczymy cię w kościele. >> To na pewno. >> Mateusz, bardzo dziękuję ci za wizytę w studio. Życzę tobie i twojej rodzinie zdrowych, spokojnych, wesołych, błogosławionych świąt. Naszym gościem był Mateusz Kasprzyk, nadzwyczajny szafarz parafii Wniebo wzięcia Najświętszej Maryi Panny w Gliwicach. Dziękuję bardzo.
>> Dziękuję bardzo. Pozdrawiam. I ty mówiłeś, że będą jakieś przerwy. Poszło tak gładko.


