Kacper Kuta | Rozmowa Dnia

15 czerwca 2026 · 21:34 · Obejrzyj na YouTube

W najnowszej rozmowie gościem Adama Żaaka był Kacpr Kuta z Partii Razem. Tematami spotkania były najważniejsze sprawy dotyczące mieszkańców – omówiono przebieg spotkania z radnymi, kwestie związane z regulacjami dla przedsiębiorców dotyczącymi ogródków piwnych oraz rozwój infrastruktury rowerowej, w tym planowane i istniejące ścieżki rowerowe.

Transkrypcja materiału

Transkrypcja automatyczna — może zawierać drobne błędy.

Radio Ekspertów i Pasjonatów. Adam Żak. Witam bardzo serdecznie wszystkich nas słuchających i oglądających w naszym studiu. Dzisiaj Kacper Kuta. Dzień dobry. Dzień dobry. Partia Razem. troszeczkę o partii porozmawiamy, niewiele, ale bardziej o tym, co chcecie zrobić w Gliwicach. Gdzieś tam już parę rzeczy macie na swoim koncie bardzo ciekawych. Zacznijmy jednak od tego, Kacprze, że się zrobił nowy zarząd w

partii Razem, właściwie w okręgu górnośląskim. W okręgu w okręgu górnośląskim. Ja tak patrząc na waszą stronę i widząc zdjęcia twarzy, sama młodzież, uważacie się za taką młodzieżówkę lewicową, czy taka już dojrzała partia? To znaczy młodzież, może niekoniecznie młodzi ludzie, to prawda, ale ludzie posiadający doświadczenie, umiejący działać i lokalnie, i ogólnopolsko.

Raczej młodzieżówką bym się już nie nazwał. młodzieżówka. Mamy faktycznie młodzieżówkę, która która pracuje zupełnie inaczej. E, no my robimy konkretną robotę. Y, zrywacie absolutnie z tak zwanym partyjnym betonem. Nie chcecie takich ludzi w swoich szeregach. W naszej partii trochę nie ma miejsca dla partyjnego betonu. Dla nas y każdy, kto jest w partii działa. Jeśli ktoś nie działa, to po prostu zostaje troszeczkę na y obrzeżu. Być może nie ma czasu, być

może nie ma siły, ale ale czeka na swój moment. Ale to nie jest tak, że my potrzebujemy zwartych szeregów oddziałów, które będą ślepo wypełniać rozkazy. My szukamy pomysłów, my szukamy aktywistów i to się bardzo dobrze udaje w tej chwili. W tej chwili jest bardzo aktywnie na i w Gliwicach i w ogóle w okręgu górnośląskim. I myślę, że zarząd jest tego dobrą reprezentacją, bo faktycznie każdy z każda z osób w zarządzie aktywizuje na swój sposób. Każda ma swoje takie flagowe akcje. Na przykład pomagajmy sobie razem. Niedawno byliśmy w Knurowie, niedługo będziemy w Gliwicach na początku lipca.

I te akcje faktycznie pozwalają porozmawiać z ludźmi, a nie siedzieć i przepychać się w wewnątrzpartyjnej polityce, która w zasadzie nikogo potem nie interesuje. Bardzo ciekawy pomysł na działanie partii. To porozmawiajmy o tych Gliwicach, bo ty jesteś na co dzień mieszkańcem Gliwic. Tak więc Gliwicey cię interesują ze wszech miar. Tak. No z własnych doświadczeń, tak jak łatwo się przejść po mieście i zobaczyć czego brakuje. Myśmy rozmawiali ostatnio i szykowała

się rozmowa wasza z zarządem miasta, z samorządem i udało się. Obie ob rozmowy się udały. Obie rozmowy się udały. Udała się i rozmowa o martwych mieszkaniach, jak my to mówimy, czyli tych mieszkaniach wykupywanych przez inwestorów. z rynku trzymanych do świętej nigdy, które mają służyć tylko zyskowi i takiemu takiemu

spekulanstwu tak naprawdę na mieszkaniach. Tutaj udało się zweryfikować te podpisy urząd miasta. Zresztą bardzo ładnie nam urzędnicy wypisali, które są uznane, które są nieuznane. Będziemy mieli jeszcze w takim razie zbiórkę do zbierającą. W ten weekend, w sobotę będziemy zbierać w Parku Chrobrego i prawdopodobnie jeszcze będziemy potrzebowali około 50 podpisów takich jakościowych. Tak jak rozmawialiśmy, tych tych podpisów niejakościowych było całkiem dużo, bo na przykład jeśli urząd miasta nie może się doczytać, to podpis jest nieuzdawany. No ale wszystko idzie w dobrym kierunku.

Tak, zwłaszcza, że jak rozmawiamy z radnymi, to powiedzieli nam, że jeśli ten projekt zostanie przedstawiony, to oni nie widzą nic przeciwko, a to już traktuję jako dobry krok. Czy radni mieli świadomość w ogóle jaka jest sytuacja, czy dopiero wy jako

partia Razemiliście? Zdziwiło, co mnie zdziwiło, radni byli zaskoczeni, że że stoją puste mieszkania. Jeden radny wręcz powiedział mi, że on sobie nie wyobraża takiego prowadzenia biznesu. Ja powiedziałem, że no też sobie nie wyobrażałem dopóki tego nie sprawdziłem. Więc do mieszkań zapewne jeszcze kiedyś wrócimy, bo sprawa będzie się sprawa będzie się wałkowała. No to mamy inne rzeczy związane z miastem, do których partia razem,

szczególnie Śląski, jej oddział górnośląski podchodzi bardzo poważnie. całkiem sporo, bo jest też druga sprawa, o której rozmawialiśmy na radzie miasta z kolei. Miałem tam przyjemność się wypowiedzieć jako taka strona społeczna odnośnie ogródków piwnych, czy tam ładniej mówiąc ogródków gastronomicznych i obniżenia tej opłaty. To była dziwna rada miasta dla mnie. To była rada miasta, gdzie po pierwsze ja rozumiem te emocje, jakie tam targały

radnymi, ale przekrzykiwanki na na w ratuszu to może są niekonieczne. Niektórzy radni próbowali to ukrócić, ale też ukrócić kosztem strony społecznej. Więc tak, trudny temat. Natomiast myśmy doszli do tego, że obniżenie ze złotówki na 50 gros z metra kwadratowego tych ogródków to tak niedramatycznie zmienia sytuacja przedsiębiorców. Ja rozumiem, bo uchwała została przegłosowana, obniżka weszła w życie. Ja rozumiem, że przedsiębiorcy się cieszyli i ja w jakimś sensie się cieszę ich szczęściem. No bo będzie im trochę lżej. Będzie im lżej o 40 zł dziennie. No ja skali

miesiąca niby to już się troszkę tam się robi, ale ja bym chciał, żebyśmy w skali miesiąca w taki sposób pomagali y pracownikom gastronomii, mieszkańcom Gliwic, bo wątpię, żeby ta obniżka mocno wpłynęła na zwiększenie atrakcyjności centrum, bo centrum już jest bardzo atrakcyjne. Nie sądzę, żeby ta obniżka wpłynęła na podniesienie atrakcyjności ogródków w pozostałych dzielnicach, bo kto tam chce przyjechać, to i tak przyjeżdża do miejsca albo po prostu ma blisko. Więc tak naprawdę jest to pewien populizm i to takie m uderzanie

do serc przedsiębiorców. Fajnie, tylko nie kosztem mieszkańców. A skąd się w ogóle wziął pomysł na rozmawianie o pieniądzach przy tych ogródkach? Pomysł wziął się w urzędzie miasta z petycji. Yyy, chociaż jak się porozmawia z radnymi naszego miasta, to okazuje się, że oni wszyscy już mieli ten pomysł wcześniej. No to miło z ich strony, że że wszyscy już mieli te pomysły. Co najmniej trzy osoby mnie przekonywały, że to nie jest wcale nowość. I okej. Bo jeżeli mówimy o ogródkach, no to tak, no wystarczy pójść na gliwicki rynek, no to on w zasadzie wygląda jak jeden wielki ogródek, prawda?

I tam też są te same kwestie, ale one mogą zupełnie inaczej wyglądać w odległych od centrum dzielnicach. Tak. Przy czym przy odległej dzielnicy czy zmniejszenie tego kosztu będzie takim wielkim wpływem do budżetu przedsiębiorcy? Nie wiem, zwłaszcza, że na radzie miasta zapytałem o twarde liczby, o to o ile się zmienią wpływy do budżetu miasta. Od razu mówię, że tych danych na razie na biuletyni informacji publicznej nie ma, ale kiedy porozmawialiśmy

z panią prezydent, no to powiedziała mi, że to nie są bardzo duże pieniądze. Więc jeśli to warto warto krusić kopi o takich. No właśnie, właśnie wydaje mi się, że nie wydaje mi się, że to jest pewien bałagan prawny i że wprowadzanie kolejnej ulgi dla podmiotów, które nie są biedne, tak?

Restauracja to jest ryzykowny biznes, ale kiedy restauracja jest już ustabilizowana na rynku, to raczej na tym rynku pozostanie. Chyba, że nagle zmieni coś w bardzo drastyczny sposób, ale zmieni się środowisko tak jak mieliśmy w przypadku covida, no to wtedy restauracje faktycznie pomimo lat na rynku albo dekad miały bardzo poważne problemy. Natomiast dzisiaj w takich realiach standardowych ciężko zacząć,

ale kontynuować łatwiej. Jak twoim zdaniem się rozwinie sytuacja z tymi ogródkami? Prawo klepnięte i chyba zostanie. Zresztą też nie widzę powodu, żeby w drugą stronę się teraz męczyć, zbierać podpisy i przekonywać, że bo to będzie to będzie trochę niepoważne. To co dla mnie byłoby istotne, to to, żeby teraz zadbać: "Okej, macie obniżkę, więc jaka jest sytuacja waszych pracowników? Czy oni są traktowani jak pracownicy, czy są pod zleceniodawcami na umowach o dzieło albo zlecenie? Macie tańsze ogródki piwne, więc stać was na to, żeby zadbać o ich wygląd.

Poprawmy estetykę, bo estetyka tych ogródków w niektórych miejscach jest bardzo wysoka i bardzo fajnie, a w niektórych pozostawia sporo do życzenia. Trzeba by to ustandaryzować. Na radzie miasta były rozmowy no właśnie na ten temat, na temat jakości i wszystko opierało się na zaufaniu do

właścicieli gastronomii. Jak ja porozmawiałem z tymi przedstawicielami restauratorów, wydają się bardzo porządnymi ludźmi, więc ja im wierzę. Pytanie, czy można zaufać wszystkim, każdemu jednemu przedsiębiorcy, który dostał tą obniżkę? Pewnie nie, bo ludzie są różni. Chciałbym, żeby żeby tu były tylko pozytywne zmiany z tego wszystkiego. Wydaje mi się, że problemem jest też to, że mamy taką aurę jaką mamy i sezon ogródkowy jest stosunkowo krótki u nas. Tak, to był też argument poruszany przez przedstawicieli przedsiębiorców. Zresztą chyba najbardziej trafny, że to nie jest cały rok. To jest to jest kilka miesięcy, kiedy oni mogą y wykorzystać tą pogodę i fajnie, że to robią.

Budżet obywatelski. Macie jakiś pomysł na to, żeby go usprawnić albo coś dołożyć do budżetu? To znaczy budżety obywatelskie działają całkiem fajnie w taki sposób jak działają. Trzeba zgłosić pomysł, trzeba zabrać podpisy. Oczywiście ten pomysł musi być w odpowiedni sposób sformatowany i my się we wszystkich miastach okolicznych i w Gliwicach angażujemy w to. Zresztą w Gliwicach było parę naszych pomysłów. Z ubolewaniem stwierdzam, że mój pomysł ogólnomiejski nie przeszedł, bo chciałem trochę aktywizacji do zdrowia fizycznego. No tak, bardziej konkretnie.

Uznałem, że bardzo mało ludzi pierwszy raz idzie na siłownię i że pójście za rękę z trenerem na siłownię, który pokaże nam jak to będzie wyglądało, zwłaszcza dla ludzi, którzy nigdy nie byli, może być bardzo pozytywne. I chciałem, żeby to był też temat przedstawiony nie tylko do osób

tradycyjnie wykluczonych, najstarszych, chorujących i tak dalej, ale dla osób, które po prostu nie mają żadnego doświadczenia z takim rodzajem wysiłku. Mhm. Bo cierpimy jako kraj na otyłość, cierpimy jako kraj na brak sprawności fizycznej i nie widzę powodu, żeby 40letni chłopak, który pracuje w biurze, nie miał chociaż raz takiego bodźca od miasta zachęcającego go. Natomiast no tu trzeba zebrać 100 podpisów. Nie zdążyłem tego zrobić. Bardziej wierzę w mój projekt dzielnicowy odnośnie utwardzenia drogi do niektórych tam ogródków działkowych między Dziewanny a Toszecką, bo tam jest to faktycznie realny problem mieszkańców, że Remondis nie ma tam czasem jak wjechać.

Jeśli popada deszcz, to się okazuje, tak, okazuje się, że odbiór śmieci jest prawie że niemożliwy. I tutaj to jest projekty dzielnicowe są mniej restrykcyjnie z podpisami. Łatwiej było przekonać lokalną społeczność, żeby żeby to poparła. M i mam nadzieję, że to się uda wdrożyć, bo to są też projekty dużo tańsze. Mhm. A wróćmy do do tego budżetu obywatelskiego. Który z projektów waszych przeszedł? Nie wiem, które przeszły, bo nie sprawdzałem w tej chwili weryfikacji. Ta weryfikacja chyba cały czas zachodzi. Mnie zresztą jeśli chodzi o budżet obywatelski bardzo cieszy to, że nie muszę sprawdzać tego, kto jest autorem projektu. Yyy, rokrocznie są bardzo fajne propozycje rowerowe i ja tak naprawdę jak głosuję,

to tylko sprawdzam ich sensowność. Nie musi mnie interesować to, kto je zgłasza. Zresztą są takie organizacje społeczne w Gliwicach dość prężnie działające, które tego typu projekty pchają nie tylko w budżecie obywatelskim, ale w ogóle. No i wiaty rowerowe czy

stojaki do parkowania nie dość, że powstają, to jeszcze jest dbane o to, żeby one były określonej jakości, bo stojak dla rowerów, który jest, który wybrałby rowerzysta i stojak dla rowerów, które czasami wybierają urzędnicy, którzy na rowerze ostatni raz jeździli koło komunii, no to są różne różne konstrukcje. Są pewne rekomendacje strony społecznej.

Coraz częściej, na szczęście słuchane, no bo prosty, prosty stojak, który trzyma tylko przednie koło, tam się ciężko przypiąć. Stojaki takie jak na przykład mamy przed tworcem i przed urzędem miasta zresztą też, które są na wysokości ramy rowerowej, one są dużo wygodniejsze do użytkowania i bezpieczniejsze. Także tego typu rozwiązań trochę byśmy oczekiwali. No i jeśli chodzi o te sytuacje rowerowe, no to jest jeszcze jedna rzecz, której byśmy oczekiwali, której się nie możemy doczekać, czyli ścieżki rowerowe. No ale ich powstaje stosunkowo dużo, tak, ale to trochę tak jakby powiedzieć, że Dalmatyńczyk ma jest prawie czarnym psem.

Ścieżki rowerowe w Gliwicach owszem są, chociaż najczęściej to są albo ciągi pieszorrowerowe, które są trochę świnką morską. Nie znam rowerzysty i nie znam pieszego, który by nie narzekał na ciągi pieszorrowerowe. No to jest troszkę konflikt interesów, tak? Zwłaszcza jeżeli ona jest na granicy przepisów, bo jeżeli one są naprawdę szerokie i jest takie chociaż wizualne wydzielenie, nie wiem, tu kostka, tu asfalt, e, to łatwiej się tam poruszać, jeżeli to są takie yyy wymieszane y połączenia

jak y na początku ulicy zwycięstwa. albo tutaj przy centrum przesiadkowym. No to są problematyczne miejsca, ale i tak najgorzej jest ze ścieżkami rowerowymi, które kończą się nigdzie. Przy Bojkowskiej jest bardzo fajna ścieżka rowerowa, która kończy się na

kawałku torów, tablicy pamiątkowej i krzakach. No może tam ma być meta. Może tam jest, tam jest ewidentna meta. Natomiast fajnie byłoby móc dojechać z biurowców na Bojkowskiej do centrum i podejrzewam, że dużo osób, zwłaszcza przy pracy biurowej, gdzie to łatwiej jest dojechać na rowerze te d czy 5 km,

dużo więcej osób by się decydowało na to, gdyby nie to, że później musi się włączyć z Bojkowskiej w Pszczyńską. Tam jest trudne skrzyżowanie, zresztą w tej chwili w remoncie. Później trzeba przejechać Pszczyńską w bardzo intensywnym ruchu miejskim, zwłaszcza o 16:00, jak się wyjeżdża z pracy. No i dostać się do centrum i znaleźć tam jakąś ścieżkę rowerową, zwłaszcza, że trzeba by jechać, jeśli dobrze mi się wydaje, albo bardzo naokoło, albo pod prąd na Mikołowskiej. I niestety, ale rowerzyści postawieni przed objechaniem połowy miasta albo jechaniem nielegalnie, przykro mi to stwierdzić, ale część z nich wybiera złamanie przepisów.

Podobnie zresztą jak na przykład przy jeżdżeniu po chodnikach, jeżeli nie ma ścieżki rowerowej, jeżdżenie po niektórych ulicach w Gliwicach to jest akt odwagi i nie chciałbym zmuszać do aktu odwagi młodych ludzi, którzy nie mają doświadczenia na przykład z ruchem samochodowym. Zresztą to jest też problem w drugą stronę. Jeśli rowerzyści są wymieszani z ruchem aut na drodze, co jest legalne i

tak należałoby robić, to kierowcy mają problem. Jeżeli ktoś jedzie od nas z Szobiszowic, tutaj z okolic, powiedzmy ze studia, jedziemy ze studia na rynek, no to mamy do wyboru albo jedziemy do ronda Potoszeckiej. No i tutaj jest bardzo dużo odcinków z podwójną ciągłą. Teoretycznie samochód nie może nas wyprzedzić najeżdżając na podwójną ciągłą, więc albo wyprzedza nas na żyletki, co jest niebezpieczne dla rowerzysty i w konsekwencji też niebezpieczne dla kierowcy. No bo jeśli potrąci rowerzystę, no to może się już stać naprawdę straszliwy karambol.

albo rowerzysta jedzie po chodniku, albo kierowca jedzie za rowerem. No żadna z tych trzech sytuacji nie jest dobra. I rozwiązanie, które które zostało zaproponowane nam w komentarzach, jak jak zaprezentowaliśmy nasze materiały rowerowe, było takie: "No ale można jechać bardzo naokoło, gdzieś tam dołączyć do Tarnogórskiej, spod Tarnogórskiej, zrobić unik i przy dwóch saltach dojechać. No można, można no ćwiczyć kondycj przy okresie i orientacj w terenie. Tylko to jest trochę nieoczywiste, że jeśli chce się człowiek z dworca z kolei dostać tutaj do studia, to musi pojechać zwycięstwa w kierunku urzędu miasta, czyli w totalnie przeciwnym kierunku, wzdłuż chłodnicy dołączyć do śliwki i objechać połowę dzielnicy naokoło, żeby jechać ścieżką rowerową, robiąc trasę, jeśli dobrze sprawdziłem, bo sprawdzałem do

biblioteki, nie do studia. Do biblioteki chyba trzeba zrobić 5 km zamiast kilometra. Z tego co mówisz wnioskuję, że jesteś wielkim fanem rowerów. Nie, nie, nie. Jestem wielkim fanem pragmatyzmu rowerowego. Ja bym chciał, żeby dojazd rowerem do pracy na uczelnię czy do szkoły był po prostu racjonalną opcją. No a możecie połączyć tym twój pragmatyzm z organizacjami, które skupiają rowerzystów gliwickich i wspólnie razem wielką siłą wywrzeć jakiś nacisk. Ja chętnie słucham ich pomysłów. Natomiast cała nasza siła, jeśli chodzi o koło Gliwice i o okrąg Górnośląski leży w aktywistach.

My nie mamy jeszcze reprezentacji w radach miasta, w związku z czym możemy tak samo jak te organizacje po prostu nagłaśniać problemy. Niektórzy mówią narzekać, ale jeżeli to jest jedyne rozwiązanie, żeby przyjść i narzekać do każdego jednego radnego i każdemu jednemu radnemu tłumaczyć, że rowerem po Goliwicach poruszać się jeszcze nie jest wygodnie. A w odpowiedzi słyszymy: "No tak, ale kiedyś było gorzej". No tak. No ale nie o to chodzi, żeby było gorzej, bo kiedyś było gorzej, tylko żeby było coraz lepiej. Kiedyś nie było wody bieżącej w kranie na przykład.

To póki co będziecie tak palcem wiercić dziurę w brzuchu między innymi radnym i zobaczycie jaki to odnosi skutek. Tak, przedstawiamy nasze pomysły, wspieramy jako obywatele raczej niż jako cała organizacja pomysły, dobre pomysły organizacji, które które się tym zajmują świetnie. Staramy się inspirować ich pomysłami i mówić głośno rzeczy, których im być może nie było, nie wypada. I mam nadzieję, że te zmiany będą szły na lepsze. No zwłaszcza jeśli chodzi o połączenie tych odseparowanych odcinków ścieżek rowerowych, bo to jest nasz najgorszy problem. Tych kilometrów pojawia się dużo, choćby w kierunku Kopernika tam dalszy odcinek Toszecki.

Natomiast jeżeli on jest odcinkiem w przestrzeni, który prowadzi znikąd do nikąd, no to to nie jest dopuszczenie ruchu rowerowego, to jest y stworzenie możliwości rekreacji rowerowej. Jeśli ktoś chce sobie poć, nie, dla mnie to jest pewien rodzaj marketingu albo tak. No cóż, życzę wam sukcesu na tym polu.

Może się coś jeszcze zmieni na lepsze w tej kadencji. Oby, oby. Kacper Kuta, partia Razem, patrzący na ręce gliwickim samorządowcom był naszym i państwa gościem. Dziękuję za wizytę w studia. Dziękuję bardzo.

Radio Imperium Kliknij, aby słuchać na żywo