II Bal Karnawałowy w stylu lat 20. XX wieku | 100% Gliwic
🎭 100% Gliwic | Karnawał w klimacie lat 20. 🎩 W tym odcinku programu „100% Gliwic” Telewizja Imperium odwiedziła wyjątkowe wydarzenie zorganizowane przez gliwickiego „Gipsika” – Bal Karnawałowy inspirowany klimatem lat 20. XX wieku. To niezwykłe spotkanie połączyło historię z dobrą zabawą. Uczestnicy mieli okazję wziąć udział w wykładach historycznych, a następnie przenieść się w czasie podczas pełnej elegancji zabawy karnawałowej. Organizatorzy zachęcali gości do stylizacji nawiązujących do epoki – nie zabrakło piór, kapeluszy, fraków, smokingów oraz sukienek rodem z lat 20., które stworzyły niepowtarzalny klimat wydarzenia. Zobaczcie naszą relację i poczujcie atmosferę dawnych lat w samym sercu Gliwic! ✨
Transkrypcja materiału
Transkrypcja automatyczna — może zawierać drobne błędy.
jest tutaj Dzisiaj rozpoczynamy karnawał z historią po raz drugi. Tak, po raz drugi. W tamtym roku był po raz pierwszy, w tym roku po raz drugi. W przyszłym roku będzie po raz trzeci. Pomysł chyba trzeba oddać tutaj prawdę historyczną. Kolega Seweryn Botor w tamtym roku wymyślił tą inicjatywę karnawału z historią, gdzie łączymy wydarzenia historyczne, czyli prolekcje historyczne z zabawą, z muzyką, którą
tutaj słychać w tle. Patrycja, dlaczego XX wiek? Ja bardzo lubię XX wiek, lubię tamtą epokę, lubię stroje i wydaje mi się, że w XX wieku w Gliwicach bardzo dużo się działo, więc nawiązanie i do miasta. do historii, no i rozmaicenie, byśmy wyglądali niecodziennie. A ja się urodziłem w 20 wieku, teraz sobie przypomniałem. Może dlatego staramy się przybliżyć klimat tamtej
epoki, a to przybliżenie będzie głównie przez te sesje historyczne, które dzisiaj będą. Będzie wykład kolegi Seweryna Botora, blaski cieni Gliwic. lat 20 X wieku Miejska Konserwator Zabytków Ewa Pokorska będzie miała wykład na temat mody i pani Kasia na temat mody też.
Teraz chcemy, żeby ta druga edycja naszego karnawału z historią była bardziej karnawałowa, a mniej historyczna. Stąd mamy dwie sale. Jedną salę balową, która jest tam, drugą salę z wykładami, która jest obok. No liczymy na to, że będzie bardziej zabawowo, bardziej rozrywkowo. Będziemy więcej tańczyć, więcej się bawić i korzystać w tej chwili. Jest mi niezmiernie miło się tu pokazać z ramienia stowarzyszenia Gipsik. Oprócz nas pomocą w organizacji i zdobywania funduszy udzielili też Rada dzielnicy Śródmieście, Biprochu Stacja Gliwice oraz Stowarzyszenie Elektryków Polskich, oddział Gliwice.
Projekty plakatów i wszystkich informacji, które pojawiają się na naszych mediach, z autorstwa są mojego syna Olafa Marcinkiewicza. Czasami podpowiadamy, ale w większości autorem całokształtu jest Olaf. Jestem Sewer Botor, historyk, fascynat historii Gliwic, no a także taki wolontariusz i społecznik. Dzisiaj poopowiadamy sobie o blaskach i cieniach życia w Gliwicach w latach X. XX wieku.
Gliwice są częścią większej aglomeracji. Tak więc oczywiście wspomnimy sobie także o miastach ościennych. Opowiemy także o pewnym fenomenie, czyli granicy, która przecięła Górny Śląsk na tą część polską i niemiecką. Opowiemy sobie o zarówno różnych komplikacjach wynikających z tego podziału, ale także pewnych aspiracjach, pewnych wartościach dodanych, jak na przykład rozwój architektury w tych miastach. Architektura w naszym mieście w latach 20 w głównej mierze kwitła w stylu
modernizmu. Oczywiście różnych odmian tego modernizmu. Yyy, mamy oczywiście budynki takie ikoniczne jak chociażby dom tekstylny Weichmana przy ulicy Zwycięstwa. Mamy także pewne detale jak na przykład urokliwa ławeczka na zbiegu ulicy Styczyńskiego i Daszyńskiego, ale oczywiście także mamy wiele budynków z wykorzystaniem na przykład elementów ceglanych, które właśnie były charakterystyczne dla tej zachodniej części Górnego Śląska. We wschodniej na przykład Chorzów Katowice będzie nam występowało więcej budynków tynkowanych. Ta cegła będzie ukryta już w okresie właśnie po izej wojnie światowej, po podzieleniu, przydzieleniu poszczególnych części Śląska do Polski i do Niemiec, ponieważ oba te kraje wykorzystywały architekturę w pewnym stopniu także jako narzędzie propagandy.
Państwo niemieckie wykorzystywało cegłę nawiązującą jeszcze właśnie do budynków gotyckich, neogotyckich jako taki symbol tej powiedzmy germańskiej w cudzysłowie architektury. Z kolei państwo polskie postawiło na modernizm z wykorzystaniem pól właśnie tynkowanych, żeby unikać tego wątku ceglanego, a właśnie oddać
się tej czystości, tej bieli, szarości, ale także bawiąc się na przykład teksturą tego tynku. Część była gładka, część była na przykład specjalnie tak drapana, miała taką fakturę nadawaną. Dzięki temu mieliśmy budynek, co prawda w jednej tonacji kolorystycznej, ale y całą tą yyy całą
atrakcyjność tego budynku budowały cienie, co także jest bardzo ciekawym y zabiegiem i takie budynki znajdziemy na przykład w Katowicach. Oczywiście w momencie kiedy pada nam światło pod jakimś kątem na budynek, na elewację tego budynku, to te części tyku, które będą właśnie na przykład drapane albo coś w nich będzie odbijane, będą miały troszkę inaczej inną fakturę, będą inaczej podświetlone niż te gładkie pola. W efekcie, chociaż ten budynek będzie jednolity kolorystycznie, no to właśnie w momencie, kiedy z boku będzie nam padało światło, to będziemy widzieć właśnie pewne jakieś wzory, pewne jakieś geometryczne elementy czy jakieś dekoracje. W Gliwicach mamy właśnie więcej tych budynków z wykorzystaniem cegły. Oczywiście ta cegła też może mieć różne pewne wątki, które przy okazji
padania światła, na przykład z boku, również będą wyglądały troszkę inaczej niż w momencie, kiedy je oświetlimy od przodu. Tutaj takim bardzo dobrym przykładem jest na charakterystyczny narożny cyglany budynek przy ulicy, przy placu Piastu w Gliwicach. Na dole się mieści bank PKO. Ten budynek ma takie dosyć
subtelne elementy yyy właśnie cegły lekko wypuszczonej poza yyy poza bryłę budynku, dzięki czemu jeżeli światło y pada nam pod kątem z boku tego budynku, niektóre fragmenty tego budynku są bardziej oświetlone, a niektóre mniej i mamy też taką grę cieni. Natomiast w Katowicach, oczywiście przy ulicy PCK, takich budynków z kolei z tym tynkiem w różnych w różnych odmianach znajdziemy naprawdę całą ferię. Musimy pamiętać, że
połowa wieku XIX, kiedy ten wielki przemysł już naprawdę się tutaj w pełni rozkręca, to jest moment, kiedy te budynki właśnie wybudowane wyłącznie przy użyciu cegły, nasze słynne famili, budynki fabryczne, one wtedy powstają w największej ilości. One wtedy powstawały w taki sposób głównie dlatego, że no był to najtańszy sposób budowania tych budynków. No a jednocześnie, jak wiemy w dawnych czasach troszkę inaczej podchodzono do estetyki. To znaczy nawet hala fabryczna musiała mieć jakiś niewielki detal. W efekcie powstał nam ten dosyć charakterystyczny industrialny górnośląski krajobraz, gdzie mamy właśnie tą czerwoną cegłę. Gdzieniegdzie może nam się pojawić w przypadku jakichś budynków na przykład mieszkalnych jakaś glazurowana cegła. Czyli to będzie cegła pokryta takim taką cienką glazurą, takim
y jak gdyby szkiełkiem. M takie budynki też znajdziemy w Gliwicach. Na przykład jeśli dobrze kojarzę. Y budynek mieszkalny przy ulicy Kozielskiej, taka kamienica w pierzej. Ona również tam ma takie elementy właśnie z cegły glazurowanej. Nasza katedra oczywiście gliwicka jest tego doskonałym przykładem. No a dzisiaj powolutku do tego wracamy, ponieważ zauważamy,
że ten prosty materiał, ta właśnie najzwyklejsza w świecie cegła ma taki pewien swój urok. No warto pamiętać, że ten kolor cegły to jest taki kolor, którego żadna farba nam nie odda. Każda cegła zawsze wygląda troszkę inaczej. Jest troszkę inaczej wypalona. Niektóre też są dosyć ciekawe yyy cegły, które
posiadają na przykład odbicia ludzkich palców. Każda cegła była ręcznie wyrabiana, więc bywa niekiedy, że taką cegłę kiedy weźmiemy do ręki, y, to zobaczymy z boku jakiś odbity palec albo na przykład kocią łapkę odbitą. Y, takie cegły również się znajdują. Dlatego warto na przykład przy okazji jakiś rozbiórek budynków gdzieś się zakraść, poszukać takich smadków, bo naprawdę mamy tego dużo. Zarówno państwo polskie, jak i państwo niemieckie rywalizowały ze sobą. Próbowano zrobić z Górnego Śląska po jednej i drugiej stronie taką gablotę wystawową, pokazać jak u nas jest nowocześnie, jak u nas mamy doinwestowane te budynki. Warto wspomnieć w Katowicach mamy niektóre windy też właśnie przy ulicy PCK windy z lat 30, które nadal jeżdżą. Zatem mówimy o naprawdę solidnej pracy. Jedno i drugie państwo próbowało jednak
przekonać do siebie ludzi, pokazać, że to u nas się będzie żyło do ostatniej. M a nie było to oczywiście takie bezinteresowne. Trzeba pamiętać, że wraz z podziałem Górnego Śląska podzielone też na przykład zostały zakłady przemysłowe, które niekiedy musiały swoje infrastruktury budować na nowo. Jeżeli mieliśmy jakiś koncern, huta została po jednej stronie granicy, kopalnia została po drugiej stronie, to jedni i drudzy jakieś zaplecze technologiczne musieli sobie dobudować. Temu oczywiście też towarzyszyło zapotrzebowanie na ręce do pracy. Tak więc tutaj nic się nie działo bez powodu. Trzeba pamiętać, że tych cegielni na Górnym Śląsku było całkiem sporo. W Gliwicach mieliśmy kilka cegielni, w Sza mieliśmy cegielnie, w Ostropie mieliśmy cegielnie. Tych cegielni było bardzo dużo. Co więcej, niemal każda cegielnia sygnowała swoje
wyroby. Odbijała taką pieczątkę, taki stempel z nazwą tej cegielni, ponieważ była bardzo duża konkurencja. I każda z tych cygielni próbowała stworzyć cegłę najtańszą, ale jednocześnie najlepszą jakościowo. Zatem prawdopodobnie znowu tutaj ta konkurencja, wzajemne napędzanie tego
zainteresowania tym materiałem, który no trzeba było kupić. No budynek tak czy inaczej trzeba postawić spowodowało, że no koniec końców powstał materiał najtańszy w zasadzie w tamtym momencie, jeżeli mówimy o takich materiałach trwałych. No a jednocześnie jakościowo na tyle dobry, że te budynki stoją nam do dzisiaj. No i jak wszystko dobrze pójdzie, jak dobrze o nie zadbamy, to kolejne 100 czy 200 lat jeszcze postoją. Dzień dobry. Nazywam się Katarzyna Bgłąbowska. Jestem stylistą i personal shoper i mam przyjemność na tym wspaniałym wydarzeniu zabrać wszystkich do świata mody lata X. ubiegłego wieku.
No to troszeczkę rąbka tajemnicy uchylę i powiem, że to były szalone lata. Wyzwolone kobiety z gorsetów przede wszystkim. Tak, prosta talia, dużo piór, akcesoriów ozdobnych, piękne bigżuterie i mnóstwo, mnóstwo szaleństwa i czerstona. A mężczyźni oczywiście cylindry, trzy częściowe, garnitury, kamizelka, fraki. I mówię tu oczywiście
o zwyższej sferze, elicie. Natomiast na wykładzie powiem również jak ubierali się ludzie bardziej skromnie, czyli niestety te czasy powojenne, kiedy niestety była bieda i to nie wyglądało wcale tak kolorowo i piórzasto. Jak sobie radzili? No przede wszystkim no starali się szaleć i uwolnić swoje złe emocje po wojnie. Dlatego tak się mówi, że to były złote lata. Niestety one były bardzo krótkie, bo potem była II wojna światowa, ale no nie ukrywam, że starali się w jakiś sposób odreagować
właśnie muzyką jazzową, no i oczywiście strojami w stylu jazzu. Było takie obuwie nazywane jazzówkami, które było w dwóch kolorach. Biało-czarne, tak? I to te obuwie nosili i gangsterzy i czarnoskórzy muzycy jazzowi. I one bardzo się charakteryzowały i były pod styl właśnie lat 20. Jeżeli chodzi o mężczyzn. Natomiast kobiety, no to oczywiście kaskady Frenzli, jak tutaj widać, tak, które pięknie ruszały się w rytmie
tańca Cherstona. Znaczy się, czy warto wrócić? Oczywiście, że warto, a przede wszystkim my wracamy, bo w tej chwili na czerwonym dywanie wszelakie artystki również ubierają się właśnie w takim stylu. Więc widać również na czerwonym dywanie frędzle, obniżoną talię, pióra.
Proszę spojrzeć tylko, wpisać sobie w Google, zobaczyć sobie jakie mamy w tej chwili gale i tam na pewno zobaczymy akcenty lat X. ubiegłego wieku.


