Grand Prix Polski Masters w Gliwicach | NA SPORTOWO
Gliwice znów stały się areną rywalizacji najlepszych tenisistów stołowych w Polsce w kategorii Masters. Najmłodsi mieli 40 lat, a górnej granicy wieku praktycznie nie było – grali nawet zawodnicy w kategorii +85 lat. Zawody te odbyły się w Centrum Kulturalno-Sportowym Łabędź, w hali, gdzie na co dzień trenuje i swoje mecze rozgrywa KTS Gliwice.
Transkrypcja materiału
Transkrypcja automatyczna — może zawierać drobne błędy.
[muzyka] Gliwice znów stały. się areną rywalizacji najlepszych tenisów stołowych w Polsce w kategorii Masters. Najmłodsi uczestnicy mieli 40 lat, a górnej granicy wieku praktycznie nie było. Grali nawet zawodnicy w kategorii plus 85 lat. Zawody te odbyły się w Łabędziu w hali, gdzie na co dzień trenuje i swoje mecze rozgrywa KTS Gliwice. O randze turnieju i o tym, co jeszcze czeka kibiców popularnego pingponga mówi prezes Śląskiego Związku Tenisa Stołowego Robert Wielgorz. No mamy siódmy Grand Prix Polski Masters. Piąty Memoriał to jest już Wojciecha Waldowskiego, byłego zawodnika dobrego województwa śląskiego. No jak zwykle gościmy zawodników z całej Polski. To w zasadzie przyjechali najlepsi zawodnicy w swoich kategoriach. Ponad 280 osób, także rywalizacja dwa dni. Wczoraj skończyliśmy 21:30, dzisiaj zakończenie
koło 15:00, także zdrowa rywalizacja. No dopisują humory, pogoda i myślę, że wyniki też jak oglądamy mecze, to naprawdę są zacięte pojedynki. na parkiecie i na stołach aż iskrzy. Tak, tak, tak. No zawsze, zawsze dużo emocji jest w tych pojedynkach. Ci zawodnicy się wszyscy w zasadzie znają na pamięć, ale zawsze te pojedynki między nimi są bardzo emocjonujące. No kibice oczywiście też dopisują poprzez wspieranie swoich swoich znajomych, ale mówię rywalizacja jest na szczęście sportowa, także zdrowa rywalizacja w ten stołowa. No i chyba prezesa cieszy to, że to kolejne wydarzenie na Śląsku tak duże i tu w Łabędach. Tak bardzo cieszę, że zawsze chętnie do nas przyjeżdżają właśnie do tej hali w Łobędach. Mamy bardzo fajną tutaj halę przygotowaną do tej dyscypliny sportowej, także wszyscy tutaj bardzo chętnie zawsze
przyjeżdżają. A co nas jeszcze czeka w tym sezonie? Można powiedzieć tak do czerwca tutaj na Śląsku jakieś wydarzenia będą. No czekają nas jeszcze w maju mistrzostwa Polski młodzików. Bezerodniowa impreza. No i później mamy na jesień w październiku mamy Grand Prix żaków, to najmłodsza kategoria wiekowa oraz mamy też finał nowej takiej naszej inicjatywy. To jest szachoenis, czyli dwubój w przy stole i mamy właśnie finał zaplanowany w październiku. A to coś ciekawego. Szachais, co to jest? Proszę wyjaśnić. No to jest rywalizacja. Zawodnicy rywalizują ze sobą przy szachownicy i przy stole, tak? I zbierają punkty. No i jest cztery kategorie są grania. No to też jest taka taki turniej bardzo fajny, łączący dwie dyscypliny, które mają ze sobą bardzo dużo wspólnego wręcz wbrew pozorom. No i zawsze mamy około 100
zawodników, także to jest druga inicjatywa, drugi sezon rozgrywek. No i frekwencja dopisuje. Łatwiej zostać, łatwiej być szachistą i zostać tenisistą, czy odwrotnie łatwiej być tenisą i pójść szach? [śmiech] No szachiści mają tą przewagę, że mają lepsze wyniki, tak przy szachownicy. Aczkolwiek nasi zawodnicy, którzy też tutaj między innymi grają na na mastersach, też grają w tym szachotenisie, no i trenują tak te szachy, więc przy okazji chcą też pokazać się, że potrafią dobrze zagrać szachy. Także bardzo ciekawie to wygląda. W Grand Prix Polski Masters może zagrać praktycznie każdy. Wystarczy być zarejestrowanym zawodnikiem i potrafić trzymać rakietkę w dłoni. Jak podkreśla Jerzy Bacik z KTS Gliwice to jedna z największych zalet tego cyklu.
Całkowicie gra jak najbardziej dla ludzi, którzy chcą się poruszać, chcą trochę poruszać nie tylko nogami, ale też głową. Idealna gra. Powiem tylko taką jedną rzecz. Kiedyś na takim turnieju w innym miejscu przebierałem się w szatni i wszedł no starszy pan, tak mogę powiedzieć i z pełną świadomością myślałem wiecie jak oceniam, mówię 70 w grupie 70 gra, nie?
Zaczynamy rozmawiać. Mówię: "No to i w jakiej grupie pan będzie grał?" Mówię: "No, 80 plus". Mówię: "To ile ma pan lat?" "86". Uwierzcie mi, facet wyglądał na 70. To jest sport, no, dla wszystkich. yyy takie turnieje jak ten, no chyba tutaj nie wiem czy nie jakaś rekordowa liczba yyy w ogóle uczestników, bo mamy niedzielę, mamy późne godziny popołudniowe, a to dopiero ćwierćfinały. Chyba to w ogóle fajna sprawa i duża frajda w tym takim, w czymś takim uczestniczyć. Jest to fajny pomysł, bo to jest koncepcja turniejów, które odbywają się każdego miesiąca w różnych miastach w Polsce i to jest dla osób, które mają 40 lat i więcej, czyli dla masterstów, weteranów.
I jest to super pomysł, dlaczego zjeżdżają się ludzie z całej Polski, którzy kiedyś grali dłużej lub krócej i w jeden dzień jest turniej kwalifikacyjny, można powiedzieć. Dzisiaj jest turniej główny, więc do 14:00 są wszystkie, wszyscy grają mecze, ci, którzy wyszli wczoraj z grupy. Także dwa dni intensywnego grania. Mogę powiedzieć tylko tyle, że do tego momentu zagrałem osiem meczy takich i czuję to w nogach, że tak powiem. Współorganizatorem wydarzenia był klub KTS Gliwice. Dlatego nie mogło zabraknąć jego reprezentantów. Jednym z nich był Dariusz Szter, prezes klubu, który rywalizował w kategorii 40-49 lat i zakończył turniej na trzecim miejscu. Czy ten wynik go satysfakcjonuje?
Zawsze się celuje na najwyższe stopnie, ale jestem zadowolony z trzeciego miejsca. Tutaj przyjeżdżają zawodnicy z całej Polski, najlepsi ze swoich klubów, więc trzecie miejsce jest bardzo dobrym wynikiem. Szczególnie, że to była najmłodsza kategoria, ta chyba najbardziej mimo wszystko wymagająca. Tak, tu jeszcze grają zawodowcy, powiedzmy jeszcze w klubach pierwszoligowych tutaj, więc nie ma nie ma łatwo i trzeba mieć dobrą kondycję i dwa dni walczyć, żeby móc zająć jakieś miejsce na podium. Dziś w roli zawodnika, ale też i organizatora, można by tak powiedzieć, udany turniej. Generalnie tak w Gliwicach tutaj możemy się pochwalić, że jest jedna z największych frekwencji w Polsce. Więc tutaj prawie 300 osób przyjechało, wszyscy zadowoleni. Odbyło się bez kontuzji, więc jak najbardziej na plus.
Ale emocje były, jak tak się obserwowało szczególnie te walki o medale, to tutaj nawet ciężkie słowa leciały. No tak. No każdy walczy. Tak, każdy tutaj nie przyjał się położyć, tylko walczy o jak najwyższe miejsca i zawsze jest walka, więc może niekiedy się coś wymsknąć. Ale to ciekawe, bo w sumie tutaj tylko walczycie o punkty. Tu nie ma jakiś nagród finansowych. Taki prestiż. Tak. No tu to są punkty Grand Prix. W maju są mistrzostwa Polski, tam gdzie będą takie już medale, a to są do rozstawienia. Ale jak w każdym sporcie, no każdy człowiek chce walczyć, wygrywać, więc walka zawsze jest do końca. W tej samej najmłodszej kategorii wiekowej wśród mężczyzn zwyciężył Radosław Malinowski z Orła Jelczy Laskowice, lider drugiej ligi. A tutaj pierwszy pierwszy zwycięzca pierwszego finału, który się odbył w Gliwicach na
siódmym Grand Prix. Duża satysfakcja czy może taki był plan, żeby przyjechać i wygrać? Duża satysfakcja. Był taki plan, żeby wygrać. Namówili mnie koledzy. Jest to mój drugi, moje drugie Grand Prix, także udało mi się też wygrać w Zielonej Górze, w Donkowie. No i jedziemy dalej,
jak to mówią. Powiedziałeś drugie Grand Prix i dla tych, dla was jeszcze w sumie stosunkowo młodych zawodników startu mastersów to taki moment, kiedy się zastanawiacie, a wystartować to nie to, to jeszcze nie to? No zastanawiamy się, bo to jednak człowiek tym żyje, tyle lat gra w lidze, no i te turnieje jednak tak napędzają po prostu do dalszej motywacji i dalszego grania. To jak wyglądał ten turniej? Chyba morderczy, co trzeba było tutaj spotkań, mnóstwo rozegrać. No troszkę morderczy, ale jakoś wytrzymałem. W miarę jestem przygotowany kondycyjnie. Y lubię walczyć, także jakoś wytrzymałem trudy tego turnieju.
Ten finał raczej gładki. To to był no 3:1, tak? Ja przynajmniej odebrałem. A ty? No nie znałem ogólnie mojego przeciwnika. Pierwszy raz żeśmy spotkali się. Myślałem, że będzie trudniej, ale jakoś w miarę sobie poradziłem. W kategorii 70-74 lata triumfował jeden z faworytów Michał Wolny, zawodnik i prezes UKS Wolej Ruda Śląska. Poznajmy go bliżej. 3:2. No
niesamowity pojedynek przedwczesny finał. Tak to wyglądało. No może tak, ale muszę powiedzieć, tu jest co najmniej kilkunastu zawodników, z którymi z każdym można przegrać, z każdym można wygrać, także poziom jest mocno wyrównany. Ty startujesz w jakiej kategorii? Yyy to ja jesteśmy w kategoria 7074. No i jeszcze gracie w tenisa. Ja widziałem, że ty nawet czasami podskakiwałeś na tych nogach. No jak to się robi? Podskakiwałem. No każdy ma możliwości jakie ma. Wiadomo, że z czasem trochę tej sprawności ubywa. No ale trzeba się starać. Co jest takim, nie wiem kluczem do wygrania w tej kategorii? czy nie wiem wytrzymałość, czy kondycja, czy może jednak technika, albo nie wiem jeszcze coś.
Powiedział, wym powiedział wszystko, wszystko razem i i technika trochę, sprzęt zależy zawodnicy różnym sprzętem grają, no i troszkę koncentracja przede wszystkim i taka wiara w siebie, że można wygrać. A teraz powiedziałaś coś ciekawego. Sprzęt, czyli mimo że to jest amator, no może nie amatorskie, ale mimo że masterskie takie, to też zwracacie na to uwagę? Na jak jakie rakietki bym powiedział? Mastersi jeszcze bardziej zwracają uwagę ze względu na to, że brakuje już troszkę szybkości, troszkę siły i coraz częściej zawodnicy grają
kombinowanymi rakietkami, jakimiś szczopkami, żeby spowolnić grę, żeby ją urozmaicić i to jest trudne style. Często się okazuje, że później nawet z młodymi zawodnikami potrafią wygrać, bo bo sprzętowo nie wszyscy młodzi to trenują w klubie, nie mają takich możliwości, nie mają takich zawodników. Między młodymi się gra szybko, szybko, agresywnie, no a tu już troszkę bardziej trzeba taktycznie rozegrać. Ja rozumiem, że to jest sposób na to, żeby na emeryturze się nie nudzić. Bezwzględnie. Bezwzględnie to jest sposób, żeby mieć zajęcie na emeryturę, żeby nie siedzieć w przysłowiowym fotelu
przed telewizorem grać. Jest możliwości bardzo dużo w Polsce jest co miesiąc gdzieś turniej w jakimś mieście. 10 turniejów w ciągu sezonu. Oprócz tego są mistrzostwa Europy, mistrzostwa świata, można grać i się ruszać. Dowiedziałem się też przed tą naszym wywiadem, że razem z małżonką tutaj gracie, więc pochwal się, bo też są chyba sukcesy. No moglibyśmy się czymś pochwalić, tym bardziej małżonka szczególnie, bo małżonka grała dużo wcześniej ode mnie na tych wszystkich międzynarodowych turniejach z całkiem z sukcesami. Miała już i i w deblam brązowy medal mistrzostw Europy z z koleżanką.
No a nam się udało w Omanie uzyskać trzecie miejsce, czyli brązowy medal na mistrzostwa świata w miksie. Po prostu myśmy się poznali na jednym z turniejów naszych Grand Prix weteranów i tak sobie małżko razem wyjeżdżamy po wszystkich imprezach. Czyli łączycie sport, przyjemność, no i zwiedzanie. Nic pięknego, zwiedzanie świata, nic piękniejszego nie może być. Tak, zawsze te turnieje łączymy z jakimś zwiedzaniem, z jakimś jakimś rekreacyjnym dodatkiem, żeby to już przy jednym wyjeździe łączyć i sport, i wypoczynek. Kategorii wiekowej 6064 lat rywalizował Witold Nowakowski. Na co dzień reprezentuje Ustroń, ale swoją przygodę z tenisem stołowym rozpoczynał właśnie w Łabędach. Dobrze, że pan mnie zaprosił do rozmowy, bo sytuacja polega na tym, ja w tej chwili mieszkam w Ustroniu, tam trenuję sobie tenis
stołowy. Natomiast ciekawostka, ja jestem wychowankiem łabęd. Grają kiedyś grają tutaj się łabędy w latach świetności, kiedy to była pierwsza liga, druga liga. Wtedy była to była najwyższa liga w Polsce. No i grałem w tym wspaniałym wtedy ekipie, kiedy grał Marian Szałka, Marek Jurzępka, Krzysiu Więgrowski, Kwaśniak Józek i oczywiście moja skromna osoba Witold Nowakowski. Poza tym moja głównie kariera zawodowa to jest związana z łami w Ustroni mieszkam po prostu już na emeryturze na ręcie a tak pracowałem jestem wychowankiem bumaru Abendy. Chodziłem do szkoły przy womarze, także sentyment pozostał ogromny. No i później 20 chyba 7 lat dokładnie wchuciła pracy, co sobie bardzo chwalę i jestem zaszczy z a to,
że tutaj teraz wracam na turniej Grand Prix w Łabęach, no to tym większa satysfakcja i radość. Powiem tyle, młodsi koledzy, czyli Darek Stojer i jemu tam podobnie to Micki, Grzesiu Felkiel, mój wychowanek, zresztą tu gra w ekstraklasie pierwszy jako pierwszym trenerem jego byłem, także miło mi przyjeżdżać do łament jeszcze. Jak się coś wygra to tym bardziej. Także to szkoła łament jest.
Kapitalnie się tutaj złożyło, można powiedzieć, obserwowałeś jak tenis tutaj w łabędach się rodzi. No bo wiemy Azs, Gliwice, ETS Łabędy, ale to jednak były inne czasy, inne hale, tak? A teraz mamy już no chyba fajnie to wszystko wygląda w tej chwili. Tak, w tej chwili tutek to Mickiewem i tam wielu innych. Wygląda to bardzo fajnie. Jeszcze lepiej jak kiedyś było, tak to mogę podsumować, ale kiedyś wiadomo inne lata, inni ludzie, inne możliwości chociaż te same zakłady Bumarł, a będę wtedy nas dofinansował, sponsorował, huta, a będę tak to wygląda w Grand Prix. Polski Masters rywalizują również kobiety w kategorii 4049
lat. Drugie miejsce zajęła Izabela Sypiańska z MKS Jynka Łódź. Iza przed chwileczką pojedynek wygrany 3:1. Łatwo było? Nie, niełatwo. Z koleżanką pierwszy raz się spotkałam, więc nie wiedziałam czego się spodziewać. Zawsze jest to wysiłek. Ty regularnie uczestniczysz w takich turniejach jak te Grand Prix? Tak. To coś opowiedz o tej swojej przygodzie tenisa jako senior już. Yyy, no właśnie ja miałam przerwę 18 lat, nie grałam yyy i i wróciłam do grania. Yyy, teraz jeżdżę regularnie od dwóch sezonów na na te turnieje weteranów. Super atmosfera, możliwość pogrania z różnymi osobami, no i jest to coś, co lubię, więc sprawia mi przyjemność.
Jak rozmawiał tutaj z ludźmi, to każdy miał jakąś przerwę, krótszą lub dłuższą, ale do tego tenisa wraca. Jak to jest, że to się no nie da się bez tego tenisa żyć? No myślałam, że da się. Mówię, grałam 11 lat. yyy przerwałam w wieku 20 paru. Y no ale jednak gdzieś tam do drużyny chłopaki potrzebowali. Przyszłam na pierwszy trening i mówię: "Nic nie zapomniałam, lubię to dalej". Więc rzeczywiście sprawia to przyjemność i chyba każdy, kto raz grał, to jak z jazdą na rowerze nie zapomina i wraca. Zwyciężczynią tej najmłodszej wśród kobiet kategorii została Marta Stopińska z UKS Maków. Tak naprawdę to jest dopiero mój drugi turniej, w którym biorę udział, jeżeli chodzi o mastersów, tak, czyli o kategorię kobiet 40 plus.
Pierwszy turniej, w którym brałam udział, odbył się w Makowie i tam zwyciężyłam. No i dzisiaj myślę, że śmiało mogę powiedzieć, że też udało mi się po raz drugi zwyciężyć. To jak to się stało? Kto cię wciągnął w tych Mastersów? Ja rozumiem, że jesteś na co dzień zawodniczką jakieś kogo? Yyy tak, gram w klubie UKS Maków w drugiej lidze kobiet. Yyy natomiast mój mąż także jest zawodnikiem i także tu dzisiaj yyy gra, jest medalistą w kategorii 50 plus, także to taka rodzinna tradycja. Ale żeby zwyciężyć, no to nie było lekko. To jest jednak morderczy turniej.
Tutaj trzeba troszeczkę tych pojedynków stoczyć. No tak, jest to kategoria najmłodsza i są tutaj jeszcze zawodniczki, które no bardzo dobrze grają. grają bardzo dobrze technicznie, bardzo dobrze szybkościowo. Yyy, myślę, że ja osobiście mogę się od nich wiele nauczyć. To co było kluczem do zwycięstwa? Cierpliwość, technika, siła? W moim przypadku myślę, że jest to cierpliwość. [śmiech] Czyli po prostu czekałaś na błędy rywalek i punktowałaś. Dokładnie. Tak. Mam taki trochę inny styl nieprzewidywalny dla zawodniczek. Nie jestem zawodniczką taką ani typowo atakującą, ani typową obrończynią. Więc cierpliwie czekam na grę przeciwniczki, żeby móc później zagrać troszkę blokiem
po prostu. Tak. Jeśli są sukcesy, to pewnie się nakręcasz na kolejne turnieje. No muszę jeszcze wziąć udział w jednym, aby zagrać w mistrzostwach Polski, także przede mną jeszcze na pewno co najmniej jeden turniej, a może dwa. No i następnie w czerwcu mistrzostwa świata w Korei. Tam jedziesz po co tam? No trudne pytanie. Jadę chyba dobrze się bawić, bo są na mistrzostwa świata, także myślę, że na pewno nie zaliczam się do grony faworyt do grona faworytek. Natomiast myślę, że będzie to fajne przeżycie. Grand Prix Polski Master w tenisie stołowym to cykl 10 turniejów rozgrywanych w różnych miastach Polski.
Zawodnicy zdobywają punkty do ogólnopolskiego rankingu, a na koniec sezonu wyłaniani są najlepsi w swoich kategoriach. Ósme Grand Prix Polski Masters odbędzie się między 11 a 12 kwietnia w Radomiu. Tam szczególnie mocno będziemy trzymać kciuki za zawodników KTS Gliwice.
[muzyka]


