Gliwicka Noc Muzeów 2026 | 100% Gliwic
Każdego roku gliwickie muzea otwierają swoje drzwi dla zwiedzających nie tylko w dzień, ale i w nocy. W tym roku aż do północy miłośnicy kultury i historii mogli brać udział w wydarzeniach organizowanych przez instytucje kultury. Oprócz standardowego zwiedzania odbywały się wykłady, koncerty i inne wydarzenia towarzyszące tegorocznej Nocy Muzeów.
Transkrypcja materiału
Transkrypcja automatyczna — może zawierać drobne błędy.
[muzyka] Za nami kolejna noc muzeów w Gliwicach. Nie brakowało wystaw, koncertów, warsztatów i historycznych ciekawostek. O tym jak wyglądała tegoroczna edycja i co cieszyło się największym zainteresowaniem odwiedzających opowie dyrektor muzeum w Gliwicach. Dziś Noc Muzeów, ważne i wielkie wydarzenie, nie tylko tutaj w Gliwicach. Czy pan dyrektor wie skąd się w ogóle wziął pomysł na to, żeby organizować Noc Muzeów? Tak, był była to inicjatywa Rady Europy, tak naprawdę projekt, który zdobył popularność głównie w niemieckojęzycznych krajach Europy, w
Austrii, w Niemczech, w Szwajcarii. Projekt, który pierwotnie przede wszystkim i my w jakimś sensie w Gliicach wracamy do tej tradycji, służył temu, żeby udostępniać wystawy i muzea bezpłatnie w jeden określony dzień roku. W jakim sensie stwarzają dodatkową możliwość obcowania z tym, co oferują muzea. Z drugiej strony, co nie ma i dzisiaj czy nie pozostaje bez znaczenia
oferowania tego w sposób bezpłatny. Jesteśmy przy domu pamięci Żydów Górnośląskich. To taka perełka tutaj w tym waszym muzeum uratowana można powiedzieć, tak? Bo to i warsztat samochodowy był i różne różne rzeczy, a wam się udało z tego stworzyć no jedno z ciekawszych miejsc w Gliwicach. To jest ogromny sukces także władz samorządu miasta Gliwic. Projekt, który rozpoczął się w 13, a już wystartował w 15 roku, kiedy podjęto ratowanie się, jak pan słusznie zauważa, tego obiektu. I faktycznie miejsce szczególne, wyjątkowe, jedyne takie na Górnym Śląsku i aż do Wrocławia można powiedzieć też na na Śląsku dolnym, bo poświęcone pamięci Żydów górnośląskich, obiekt wyjątkowej klasy architektonicznej.
Przypomnijmy, jego autorem, architektem jest ten sam architekt, który zbudował, a wcześniej zaprojektował ratusz w Wiedniu. Max Flisher, jego brat pracował i żył przede wszystkim w Gliwicach i dzięki temu mamy wnętrze magiczne. Co muzeum przygotowało na noc muzeum 2026? Tak, poleźmy po kolei. Villa Karo Villa Caro to między innymi zwiedzanie wszystkich wystaw czasowych, które mamy obecnie, w tym, powiedziałbym, niezwykle interesującej kolekcji otrzymanej od rodziny Jerzego Lewczyńskiego, od jego małżonki, prezentującej fotografie intymne, osobiste, rodzinne rodziny Beksińskich. To także już ciesząca się dzisiaj ogromnym zainteresowaniem, popularnością wystawa poświęcona gliwickim kawiarniom. E, no i wreszcie coś, co można nazwać jest w jakimś sensie istotą willi, a więc wnętrza historyczne przemysłowca
Górnego Śląska, bo oczywiście to willa oscara Karo, ale w jakimś sensie wnętrze, które reprezentuje ten typ architektury i rezydencji przemysłowców górnośląskich końca XIX i początku XX wieku. Yyy, zamek Piastowski, wystawa poświęcona kurhanom, zajęcia znowu edukacyjne, zwiedzanie wystawy stałej. Pamiętajmy, przypominam o tym. To jest to miejsce, gdzie poznajemy historię Gliwic i tej części Górnego Śląska w ramach stałej wystawy, która tam funkcjonuje. podział
od lewicwa artystycznego nieco odległy, ale zachęcam do odbycia czy to tego spaceru, czy to pojechania w stronę Nowych Gliwic, bo tam obok tego, że będziemy pokazywali kolekcję stałą żeliwa artystycznego w całej jego krasie i wzbogaconej o dodatkowe obiekty, które zostały wystawione czy dołączone do ekspozycji na ten wieczór. Także rzeźby, właściwie miniatury, modele rzeźb i także prace rzeźbiarskie profesora Krzysztofa Nicza. No bez wątpienia osoby znanej y yy
powiedziałbym gwiazdy rzeźby y na naszym terenie, a nie tylko bo docenione i w Polsce i za granicą. Mamy dobrą, ciekawą kolekcję Radio Staccia. Dziękuję bardzo. Pięć oddziałów można zapomnieć. Wyjątkowa tym razem, bo troszkę oczywiście to też prawda, że pokazujemy wystawę stałą. Nigdy dość zwiedzania. przekonaliśmy się, że właściwie zawsze kolejne spotkania to nowe pytania i oczekiwanie i nowe pokolenia także tych, którzy do radiostoacji przychodzą, ale też coś dla, no powiedziałbym może w pierwszej kolejności, choć mam nadzieję, że dla wszystkich interesująca wystawa poświęcona międzynarodowemu klubowi książki i prasy, jaki istniał w Gliwicach od 1959 roku. Muzeum jest szczęśliwym posiadaczem tablic i ci, którzy bywali w tym mempiku, czy to w obecnym urzędzie miasta, czy też w rynku, gdzie przez
chwilę także ten w tam tej formule klub się znajdował, były to tablice, na których swój ślad, autograf, ale czasami też rysunek, ciekawy, dowcipny komentarz zostawiali ówcześniej, a więc od 59 roku po lata wczesne 90 celebryci, artyści, muzycy, poeci, pisarze, naukowcy, osoby znane. wówczas, które przyjeżdżały do Gliwicji. Właściwie to miejsce, klub międzynarodowej prasy i książki był tym miejscem spotkań, dyskusji. No i jednak powiedzmy może najkrócej ocierania się o ten wielki świat. My przybliżamy to wszystko, pokazujemy te autografy. Mam nadzieję, że to będzie powód do wielu, wielu wzruszeń, wspomnień. Kogo się pamięta, kogo się może też spotkało osobiście, a kto był na tych spotkaniach, ten tym bardziej myślę będzie ciekaw, żeby zobaczyć to coś, co ocaliliśmy z tamtego klubu, z tamtego miejsca. Jednym z
najbardziej wyjątkowych punktów tegorocznej nocy muzeów było wydarzenie przygotowane w domu pamięci Żydów Górnośląskich. O szczegółach wystawy czasowej i ekspozycji stałej opowie Larysa Michalska. Wystawa jest poświęcona kilkorgu bohaterom. Jest to wystawa poświęcona Leopoldowi Sosze, Stefanowi Wróblewskiemu, ich żonom, a także grupie ocalonych z lwowskiego getta i z kanałów. Kim, kim byli? Leopold Socha i Stefan Wróblewski byli kanalarzami pracującymi w kanałach we Lwowie, którzy w czasie II wojny światowej postanowili pomóc uratować życie kilka kilkunastorga osób.
Dokładnie uratowało się 11 osób z tego lwowskiego getta. Z tego co wiem to pan Leopold był no takim troszeczkę na bakier z prawem człowiekiem i nagle nagle się odmienił. Masz wiedzę, co się z nim stało? Tak, Leopold Socha, no był na bakier z prawem przez jakiś czas w swoim życiu, w swojej młodości. Zgodnie z przekazami po poznaniu swojej żony Magdaleny, zaczął myśleć troszeczkę
inaczej i ustatkował się, próbował znaleźć swoją drogę. I z tego co mówili ocalenie, ale też z tych przekazów rodzinnych, rodziny Sochów, to ten ratunek, którego on udzielał, ta pomoc udzielona Żydom we Lwowie była swego rodzaju odkupieniem win dla niego i traktował to jako swoją misję. Więc mamy tutaj takiego no filmowego niemalże bohatera, który zmienia zupełnie swoje postrzeganie rzeczywistości i dokonuje się w nim duża duża przemiana. Drugi pan Stefan Rublewski to też pracownik
kanałów we Lwowie. Osoba, która razem z Leopoldem Sohą schodziła do kanałów, dostarczała jedzenie, ubrania i dbała o tych, którzy się tam ukrywali. I co ciekawe obaj panowie Lepol Socha i Stefan Wróblewski po II wojnie zamieszkali w Gliwicach. Więc stąd też
nasz pomysł aby tą wystawą przypomnieć ten taki trochę mniej znany fragment tej historii, bo raczej zwykle skupiamy się na tym, co działo się we Lwowie i i na tym ratunku. A ta dalsza część historii jest troszkę zapomniana. A tutaj postaraliśmy się, żeby pokazać jak te losy i ratujących i ocalonych przebiegały także później. Niestety pan Leopold zginął w 1946 roku i to bardzo pechowo, bo ratował ludzi, a wpadł z tego co piszą chyba pod ciężarówkę radziecką. Tak, tak, dokładnie. Tak. jechał na rowerze razem ze swoją córką i udało mu się ją odepchnąć i uratować, więc kolejne życie uratowane. On niestety nie przeżył tego wypadku, więc nie mieszkał długo w Gliwicach, natomiast spełnił tutaj też swoje marzenie. Jego wielkim marzeniem było posiadanie restauracji i udało mu się w
spółce z panem Martyniszynem otworzyć restaurację niedaleko dworca dzisiejszego. Więc marzenie zostało spełnione, natomiast nie cieszył się tym zbyt długo. Ta śmierć bardzo, bardzo poruszyła tych, których ocalił i wiele z tych osób przyjechało na jego pogrzeb i bardzo to przeżyło. I też było im trudno pogodzić się z tym, że ich wybawca, osoba, która stała się im bardzo bliska, tak szybko odeszła. Drugi pan, znamy jego historię. Stefan Rublewski. Jego historia także jest trudna, ta powojenna, ponieważ on krótko po
zakończeniu wojny został aresztowany, został zesłany do do Donbasu, wrócił później do Lwowa i razem z rodziną przyjechali do już późniejszej Polski. Zamieszkali najpierw w Pyskowicach, a później przenieśli się do Gliwic, gdzie mieszkał do do końca życia. Żyją tutaj także jego potomkowie. Więc ta historia także związała się z Gliwicami. Pokazujemy tutaj historię
Żydów we Lwowie, tego co działo się w czasie II wojny światowej. Pokazujemy historię lwowskiego getta i skupiamy się właśnie na tej historii ratunku ocalenia. Pokazujemy historię Leopolda Sochy Stefana Wróblewskiego, ale także ocalonych przez nich Żydów. I pokazujemy to, co działo się w czasie wojny, ale także to, co działo się po wojnie. i staraliśmy się na podstawie dokumentów, zeznań i wspomnień odtworzyć też te ścieżki i trasy, jak potoczyło się życie
każdej z tych osób, zarówno tych ratujących, jak i uratowanych. Jesteśmy w domu popogrzebowym Żydów Górnośląskich. Jak wygląda ta historia właśnie tych Żydów Górnośląskich? E, historia Żydów Górnośląskich jest niezwykle ciekawa, fascynująca i w dalszym ciągu zbyt mało znana. I staramy się tutaj w Domu
Pamięci Żydów Górnośląskich pokazywać tą historię właśnie z każdej możliwej strony tak naprawdę. Bo jeżeli pojedziemy sobie do Muzeum Historii Żydów Polskich Polin, to nie znajdziemy zbyt wiele informacji o Żydów z gór o Żydach z Górnego Śląska. Podobnie będzie w Muzeum Żydowskim w Berlinie. Więc Żydzi Górnośląscy zawsze byli gdzieś pomiędzy i ta historia różni się znacznie od historii Żydów polskich,
którą większość osób, jeżeli się w ogóle interesuje tą tematyką, to bardziej kojarzy i zna. Tutaj na Górnym Śląsku społeczności żydowskie były dosyć nieliczne, natomiast były bardzo ważne w środowisku lokalnym. Wielu Żydów było przemysłowcami, yyy mieli swoje sklepy, byli prawnikami, lekarzami, byli bardzo zaangażowani w budowanie yyy życia
społecznego na Górnym Śląsku. Dzięki wielu z nich rozwinął się przemysł. Jednym z odkrywców złóż węgla, na przykład w królewskiej Hucie czy dzisiejszym Chorzowie był Salomon Izaak, więc żydowski inżynier, który [parsknięcie] odnalazł właśnie złoża węgla, które dały początek jednej z kopalni. y w dzisiejszym Chorzowie to byli ludzie, którzy byli
bardzo mocno związani z regionem. To byli ludzie, którzy byli bardzo moc mocno związani z kulturą niemiecką i podkreślali fakt tego, że czują się Niemcami. Wielu z nich określało się jako patrioci. Więc dlatego ta historia jest tak bardzo trudna i wielowarstwowa, bo przez bardzo długi czas w Polsce nie
chciano się mierzyć z tą skomplikowaną historią, bo mamy tutaj do czynienia nie tylko z historią żydowską, ale też Żydów niemieckich. Więc yyy to są jakby takie dwie warstwy zapomnienia, które tutaj yyy otaczały tą społeczność i staramy się na wystawie stałej Historia Żydów na Górnym Śląsku pokazywać jak rozwijało
się życie żydowskie od średniowiecza do dnia dzisiejszego. To znajdziemy na wystawie. A niewielu chyba jeszcze chociaż gliwiczan wie, że bardzo dużo jest pozostałości choćby po Salomonie Lubowskim, który wybudował tutaj, nie wiem czy nie kilkanaście nawet bardzo reprezentatywnych kamienic. Tak. Tak. Wystarczy przejść się po centrum Gliwic, uważniej przyjrzeć się różnym
fasadom. Można zobaczyć tam inicjały i Lubowskiego, ale też innych osób. Myślę, że w dalszym ciągu trochę pokutuje to przekonanie, że jeżeli mówimy o dziedzictwie żydowskim, to to jest cmentarz i synagoga. A na Górnym Śląsku jednak możemy zobaczyć bardzo wiele miejsc, które nie są na pierwszy rzut oka związane tak stereotypowo z
kulturą żydowską, bo to nie jest koniecznie miejsce sakralne jakim albo cmentarz. Natomiast są to budynki, w których mieściły się różne przedsiębiorstwa, zakłady, w których mieszkali Żydzi. Yyy jeden z oddziałów Muzeum w Gliwicach znajduje się wlio, która także jest częścią dziedzictwa żydowskiego Gliwic i Górnego Śląska. Na wernisarzu obecna była również rodzina Stefana Wróblewskiego. Pani Alicja, córka Stefana, nie kryła wzruszenia tym, co zobaczyła podczas wydarzenia. Tak, bardzo, bardzo wzruszająca jest w tej chwili chwila, bo to jest przypomnienie całego życia
mojego też. Jakim człowiekiem był pan Stefan? No bardzo dobrym, jak było widać dla ludzi, prawda? Bo gdybym nie był dobrym, to by po prostu nie zdecydował się na to. Był dobrym człowiekiem. Decydował. był po prostu na swoje życie też ryzykował, prawda? I
nie tylko swoich opowiadał o tych swoich historiach. O to znaczy w czasie jak nie bardzo, bo ja byłam mała, to ja tego nie wiem, nie pamiętam, ale później już tak jak ja już byłam starsza i to opowiadam. A czy tegoroczna noc muzeów przypadła do gustu gliwiczanom? Posłuchajmy. Tomasz Noc Muzeum. Jak ci się to wydarzenie podoba? No tak przypadkowo, ale podoba mi się. Już tu byłem wiele razy w Karo. Podoba mi się. Ale za każdym razem coś się dzieje. Ciekaw co innego. Tak. Plan na dzisiejszy wieczór tylko willa. Oj, trzeba wracać do domu mimo wszystko. Tak, młody człowiek Tymon. Ej, on ty co masz w planie?
O, ja tu jeszcze teraz zaraz tańcę. To trzeba to zobaczyć sesyjne i sądzę, że oddział odlewnictwa się tutaj zobaczy, bo tam akurat chociaż mieszkam w Gliwicach, jeszcze nie miałem okazji, więc żeby to nadrobić. Związane z Instytutem Metali Nie żelazny to inaczej być nie może. Przy okazji właśnie trzeba. A panie co mają dzisiaj w planach? Już dom czy jeszcze coś? To samo co narzeczony. [śmiech] No my zaraz pojdziemy. Wracamy. Ja ja polecam jeszcze tańce. Tańce i ja polecam jeszcze dom pamięci Żydów górnośląskich. otw zobaczysz może następnym razem nie no jest bardzo sympatyczny korzystasz co roku staram się to jest zależy od różnych czynników czy korzystam czasami się zdarzy że przegapię a plany na dzisiejszą noc bym tak powiedział to tu jest początek tak to dopiero początek jest a potem a potem może zameczek piastowski może
radio startia zobaczę i danusia gliwiczanki tak gliwiczanki a dziś Noc muzeów co sądzicie o takim pomyśle, żeby otworzyć muzea jeszcze przy okazji zorganizować fajną wystawę. Bardzo dobrze, a szczególnie żeby młodzież się na to łapała, nie? Bo tutaj w tym muzeum to ja już dziesiątki razy byłam. Te w zasadzie wszystko. Najbardziej mi tylko żal, że przenieśli muzeum odlewnictwa z GZutu na Bojkowską.
Trzeba daleko jechać, nie? Ale tutaj było rewelacyjnie, bo to było na miejscu, także było. No ale nie, to to jest rewelacyjny pomysł. Tylko jedna rzecz. nie ma pieczątek, a ja zbieram pieczątki. Ona wie o tym. Pani Danusia jak jak tak bardzo dobry pomysł jest to, że tak zorganizowany, bo można skorzystać. Tegoroczna noc muzeów po raz kolejny pokazała, że gliwiczanie chętnie odkrywają historię i kulturę również po zmroku. Ale nie ograniczajmy się tylko do tej jednej nocy. Muzea zapraszają każdego dnia oprócz poniedziałków.
[muzyka]


