Finał „Pokolenia mówią jednym głosem” | 100% Gliwic

15 stycznia 2026 · 18:55 · Obejrzyj na YouTube

Finał „Pokolenia mówią jednym głosem” Jeszcze niedawno byli po prostu grupą znajomych, aż pewnego dnia wpadli na pomysł, by założyć amatorską grupę teatralną, którą nazwali Grupą Aktorską Chaos. Wszystko zaczęło się w saloniku kulturalnym w Sośnicy – to tam odbywały się pierwsze prezentacje i przedstawienia. Tym jednak, co wyróżnia Chaos na tle innych grup, jest zaangażowanie lokalnej społeczności – zwykłych mieszkańców dzielnicy. W ten sposób powstała inicjatywa „(nie)WIDZIALNI – pokolenia mówią jednym głosem”, której finał mieliśmy okazję zobaczyć na scenie w Bojkowie. Jak podkreśla liderka grupy, Karina Pieniążkowska, projekt ten zdecydowanie wykracza poza ramy klasycznego teatru. W materiale wykorzystano fragmenty materiałów z archiwum Grupy Aktorskiej "Chaos"

Transkrypcja materiału

Transkrypcja automatyczna — może zawierać drobne błędy.

J Niedawno byli po prostu grupą znajomych, aż pewnego dnia wpadli na pomysł, by założyć amatorską grupę teatralną, którą nazwali grupa aktorska Chaos. Wszystko zaczęło się w saloniku kulturalnym w Sośnicy. To tam odbywały się pierwsze prezentacje i przedstawienia. Tym jednak co wyróżnia chaos na tle innych grup jest zaangażowanie lokalnej społeczności, zwykłych mieszkańców dzielnicy. W ten sposób powstała inicjatywa niewidzialni pokolenia mówią jednym głosem, której finał mieliśmy okazję zobaczyć na scenie w Bojkowie. Jak podkreśla liderka grupy Karina Pienioszkowska, projekt ten zdecydowanie wykracza poza ramy klasycznego teatru. Jest to projekt LAP 5D po Gliwicku. Jest to projekt unijny, w którym złożyliśmy pomysł na nasz projekt, na inicjatywę lokalną. No i został wybrany. W ten sposób podjęliśmy

się jej realizacji. Yyy, no i tu był projekt, który składał się z wielu etapów, ponieważ wymyśliliśmy sobie kilka ciekawych inicjatyw. Po pierwsze zorganizowaliśmy grę terenową y w Gliwicach na Sośnicy. Później założyliśmy taką grupę warsztatową teatralną, która miała zajęcia właśnie od września i do teraz właśnie pracowaliśmy nad tym, żeby zrobić spektakl międzypokoleniowy, który dzisiaj też będzie na tej scenie. Ale to też nie wszystko. Dodatkowo zorganizowaliśmy taką taki konkurs fotograficzny. yyy nazywał się konkurs fotograficzny Okiem historii. Miał on uchwycić region Sośnicy, region Gliwic i okolic właśnie tak pod okiem historii ekologii. Yyy i

dzisiaj też mamy wystawę zdjęć, które wygrały. Dodatkowo jeszcze dzisiaj zobaczymy na scenie spektakl właśnie nasz autorski mojej reżyserii. Jest to spektakl Niewidzialna, który porusza bardzo ważne tematy społeczne i takich problemów psychicznych, jakim są tutaj ataki paniki, radzenie sobie z żałobą i

i uzależnienie od internetu, od Tiktoka. Więc bardzo, można powiedzieć ważne tematy w dzisiejszym społeczeństwie. Dodatkowo dzisiaj mamy też tutaj gości. Jest tutaj grupa improzy teatru Trajektoria, którzy dzisiaj będą też grali taki występ improwizowany. yyy zostali zaproszeni też ze względu na to, że właśnie ich można powiedzieć mentor Mateusz Barczyk jedne z warsztatów prowadził właśnie dla naszej grupy w trakcie tych całych całego tego projektu i też byśmy chcieli, żeby tutaj pokazali co w tej trajektorii się dzieje. >> Ja myślę, że to nie tylko chęć zrealizowana pewnego projektu, czyli zrobienie czegoś w życiu, ale też jest tutaj chyba głębszy sens, nie wiem, integracja mieszkańców Sośnicy, pewien przekaz ukryty może, czy tam chęć pokazania czegoś. Tak, to na pewno, zwłaszcza przez to, że nasz jeden

spektak jest międzypokoleniowy, więc tu bardzo chcieliśmy pokazać, że można połączyć wiele różnych pokoleń od nastolatków tak naprawdę do seniorów, którzy przez te trzy miesiące zrealizowali wspólny jeden projekt i wydaje mi się, że pokazanie tej takiej siły właśnie w społeczeństwie jest tutaj bardzo ważną kwestią. No i tak samo, tak jak właśnie mówiłam, że ten jeden nasz spektakl porusza bardzo takie trudne też tematy właśnie tego zdrowia psychicznego, które patrząc na właśnie też zwłaszcza dzisiejszą młodzież jest ważne, żeby poruszać, bo bo ta młodzież też yyy nie wie gdzie za bardzo szukać te tego tej pomocy, a tutaj jest taka powiedzmy bardziej otwarta przestrzeń dla nich, bardziej bezpieczna, że mogą przyjść obejrzeć, niech ich nie zmusza do do refleksji, do rozmowy, tylko właśnie mogą sami przyswoić to, co

chcemy im przekazać. było trudno wejść w ten projekt, zaangażować ludzi, czy też może odwrotnie? Czy był taki entuzjazm, że nie wiedzieliście jak to ogarnąć? >> Zależy do czego, bo na przykład do grupy warsztatowej poszło bardzo łatwo i znaleźliśmy szybko bardzo grupę chętną, natomiast na przykład bardzo ciężko było zorganizować ludzi do gry terenowej, co też bardzo nas zdziwiło w sumie patrząc na to, że zazwyczaj takimi rzeczami ludzie się bardzo interesowali i byli chętni. Tutaj faktycznie mieliśmy problem, ale też się udało. Grupy się zebrały i to wydarzenie się odbyło i to wręcz bardzo, bardzo można powiedzieć owocnie. A jeśli chodzi w ogóle o samą formę organizacji, to ja mam świetny zespół, moja grupa aktorska jest, jakby mam ludzi, którzy bardzo chętnie takie rzeczy robią, więc oni jak ja

powiedziałam, że chcę składać w ogóle wniosek do tego projektu, to oni od razu powiedzieli, że oczywiście i zaczęliśmy od razu robić burzę mózgów i i stworzyliśmy cały cały pomysł na ten projekt. >> A dziś finał, z którego chyba jesteś dumna jako pomysłodawczyni, organizatorka. Oj, bardzo jestem dumna, ale też oczywiście zestresowana, no bo w końcu też tak właśnie zerkam sobie, jak się widownia wypełnia, a wiemy, że ma być fajnie, dużo ludzi, więc wiadomo, że im więcej odbiorców, tym ten stres rośnie, ale jestem ogromnie dumna, bo jestem w ogóle zaskoczona. My jako chaos tak naprawdę działamy od półtorej roku.

A to jaki to jest poziom wydarzenia, gdzie realizowaliśmy go od samego zera po prostu ze wszystkim. Wszystko co tu zrobiliśmy, zrobiliśmy sami. I dla mnie jako grupy, która z założenia jest grupą amatorską, dla mnie to jest naprawdę ogromny sukces. Ogromnym wyzwaniem było stworzenie scenariusza, a następnie przygotowanie mieszkańców Sośnicy do zaprezentowania spektaklu Pokoleniowe szepty. Na czym dokładnie polegała ta część projektu wyjaśnia Szymon Górkiewicz, aktor grupy teatralnej Chaos. >> Przede wszystkim przygotowanie się do różnych ról, które będę obierał tam na scenie. Poza tym jeden ze scenariuszy, który będzie przedstawiany, jest to scenariusz, który my organizujemy razem z grupą powarsztatową Pokoleniowe szepty, tak się będzie nazywał spektakl, jest scenariuszem napisany zarówno przez

Karina, jak i przeze mnie, więc to były takie główne role. Plus oczywiście jakaś pomoc organizacyjna, żeby ten finał w ogóle miał miejsce. Również się do tego przyłożyłem. >> Mówisz o tych szeptach? Wyjaśnij więc to pojęcie. >> Więc tak, pokoleniowe szepty. Będzie to specyficzny spektakl. który ma tak naprawdę pokazać jak my łączymy różne aspekty tego na czym my pracowaliśmy na warsztatach, bo my tutaj łączymy ludzi ludzi w różnym przedziale wiekowym od lat 16 do prawie 70 może po 70 ludzi

którzy mają różną kulturę różne doświadczenie życiowe i razem na tej scenie jak to się mówi szeptaem między sobą swoją historię chcą przedstawić jak to było kiedyś na przykład na Śląsku w takich Gliwicach i nie tylko w Gliwicach poza Gliwicami jak to też żyły Hany, no i też gorole, co przyjechali na Śląsk. >> Pisząc scenariusz, przewidzieliście, że będą aktorzy starszego pokolenia, seniorzy? >> Przewidzieliśmy. No i nie ukrywam, jesteśmy dumni z tego, ile pracy oni

sami włożyli w to, żeby mimo wszystko dostosować się do różnych wymagań od naszej strony, które założyliśmy w scenariuszach. Więc tak, jesteśmy ogólnie dumni i przewidzieliśmy, że sobie poradzą. Więc tak, ja jestem jakby bardzo zadowolony z tej pracy, współpracy. >> To co zobaczymy na scenie to jedno, natomiast wasz cały ten projekt obejmował więcej rzeczy. Ty byłeś odpowiedzialny za też warsztaty, więc wyjaśnij. Na warsztatach, przynajmniej na tej początkowej części, skupialiśmy się na takich podstawach gry aktorskiej i odnajdywania się na scenie, bo nie możemy po prostu od tak wyjść i powiedzieć: "Grajcie te emocje, zróbcie taką scenę". Nie, najpierw trzeba było tutaj zobaczyć jak w ogóle dana osoba czuje się w przedstawionej albo zaproponowanej roli, żebyśmy potem mogli odpowiednio te osoby dobrać do postaci,

do sceny. Szczególnie, że jak mieliśmy ludzi, którzy na przykład naturalnie mają taką gwarię jak ten śląski, no to od razu wiedzieliśmy, że jak będziemy coś tworzyć i jak będziemy ćwiczyć na przykład dykcje, to żeby uwzględniać właśnie akcent tej dykcji, no jak to potem przełożyć do scenariusza. Więc oprócz tego oczywiście jakieś takie ćwiczenia trochę było ćwiczeń, ale relaksacyjnych, trochę było ćwiczeń też ruchowych. Weszły również elementy improwizacji teatralnej. >> A ja z tego co tutaj słyszę i widzę, no to jednak rozmach ogromny. Takie warsztaty przeprowadzić, to tak można powiedzieć mała akademia aktorska. No

dziękuję w takim razie. Znaczy naprawdę dziękuję za tak ciepłe słowa. Jeśli tak to wygląda, to ja oczywiście ja i Karina przyjmujemy do serca te, że tak powiem, taki wręcz komplement, tak mała Akademia Aktorska, tak, taka mini, o, mini gliwicka właśnie Akademia Aktorska pod przewodnictwem chaosu. >> To na koniec zapytam, a nie ma takiego trener, że coś pójdzie nie tak, że się sytuacja wymknie spod kontroli? A może odwrotnie? Może tak ma być? Powiem tak, nawet jeśli ja nie ukrywam życie my, o powiem tak, nawet jeśli by coś poszło nie tak, to przecież ci ludzie dali i tak z siebie bardzo dużo, bo wielu z nich nie ma stricte doświadczenia aktorskiego.

Trema zawsze się może pojawić, ale błędy są przecież po to, żeby na przyszłość wyciągać z nich jakąś lekcję. Nawet jeśli się pojawią, może dla widowni to nie będzie coś, co im przeszkodzi. Może właśnie też sami coś z tego ciekawego wyciągną, że o mogłem się zapisać, mogłem spróbować, przecież by mi może poszło lepiej, a może poszłoby mi gorzej. Więc tak naprawdę ja osobiście się nie obawiam niczego, bo nawet jakby miało coś później tak, no to proszę,

jakby >> to to będzie jeszcze ciekawiej. Fajnie. Dziękuję ci bardzo. >> Dziękuję również. >> Szymon, niewidzialni. Co się kryje pod tym pojęciem? Niewidzialna to jest w zasadzie najważniejszy spektakl dla nas jako chaosu tego wieczoru, ponieważ niewidzialne jest to autorski spektakl pod reżyserią właśnie Kariny Pieniążkowskiej, przede wszystkim z jej scenariusza niewidzialna. Jest to spektakl, który skupia się przede wszystkim na tematyce z jednej strony zdrowia psychicznego, ale dlaczego właśnie o to jest kluczowe, dlaczego niewidzialna? Bo przecież wiele naszych problemów tym związanych ze zdrowiem psychicznym czy jakichś trudności życiowych najczęściej jest skrywane, jest niezauważane. I takie osoby jak tytułowa nasza niewidzialna Asia, którą zobaczymy na scenie, no właśnie ona może czuć się niewidzialna, niezauważalna,

ponieważ nikt nie widzi jej trudności, jej problemów. Skąd te problemy wychodzą, skąd pochodzą, dlaczego zakiełkowały? też nie wiadomo. O to chodzi z tą niewidzialną, że skąd się to pojawiło i jak możemy temu zaradzić. Może trzeba to wystawić właśnie na światło, żeby ktoś w końcu to zauważył i żeby niewidzialne stało się widzialne. Więc o tym tak naprawdę jest niewidzialna. Jak zająć się trudnościami, problemami czy to zdrowia, a nie tylko zdrowia psychicznego, bo tam będą też tematyki, tematy związane trochę z relacjami, trochę związane z kontaktem rodzinnym, no i możliwe, że nawet i żałobą. Zanim jednak doszło do finału, odbyła się także gra terenowa.

Jaki był jej cel i w jaki sposób wpisywała się w idee projektu tłumaczy Paweł Rymarczyk. gra terenowa, którą właśnie yyy, która miała odbywała się na terenie Sośnicy, yyy ona miała na celu właśnie pokazać różne wartości yyy y Śląska, języka, kultury, yyy czy to też właśnie takie punkty, które są ważne czy

to dla młodszych osób, czy to dla starszych osób i zbieraliśmy takim to można powiedzieć, że to był taki jeden z punktów zaczepnych do naszego finału, gdyż zbieraliśmy też takie dane co można pokazać ludziom, co jest takie bliskie sercu, co może połączyć i jednocześnie aktorów, jednocześnie widzów. I wybraliśmy sobie takie najważniejsze punkty po całej Sośnicy i właśnie tam staraliśmy się jakoś je połączyć. To właśnie na przykład były zdania, gdzie trzeba było rozszyfować gwarę śląską, były zdania, gdzie trzeba było zaimprowizować coś muzycznie z jakąś piosenką. To były różne właśnie można powiedzieć yyy różne narzędzia, które pozwoliły nam zdobyć i informacje ku finałowi projektu, a także połączyć ludzi ze sobą.

>> Podczas finału widzowie mieli również okazję zobaczyć jak wygląda Teatr Improwizacji. Na czym polega ta forma pracy scenicznej opowiada Mateusz Barczyk, psycholog, aktor i redaktor w jednym. Chodzi o to, że Karina, która tutaj to wszystko organizuje, jest również częścią teatru Trajektoria, który im, który tutaj reprezentuje. No i zaprosiła nas, żeby ludzie po moich warsztatach mogli też pokazać się w ramach zakończonego kursu improwizacji teatralnej, a że improwizacja jest nieodłącznym elementem naszego teatru, także chcieliśmy się ją tutaj też podzielić.

Teatr to jedno. Natomiast tutaj będziecie mieli do czynienia z aktorami, no bym powiedział takimi świeżo upieczonymi, ale jednocześnie pełnymi pasji. Spodziewasz się tutaj, że będzie się dużo działo na scenie? >> Jak najbardziej zawsze się dużo dzieje. W naszym wypadku improwizacja jest świetne jest to, że nie wiemy co się wydarzyć. Widzowie też nie. I to jest fajne, że zaskoczymy wszystkich. Zarówno siebie jak i widzów mam nadzieję. >> To zdradź mi troszeczkę o czym będzie ten spektakl, co zobaczymy na scenie. Yyy, zobaczymy na scenie to, co widzowie nam podadzą. Zapytamy o inspirację, o jakieś miejsce, które będziemy eksplorować, w nim będzie się działało akcja. A jacy będą bohaterowie, na czym będzie polegała intryga, to już moi aktorzy mają narzędzia, żeby nad tym pracować.

Karina to jest fajna dziołka. Ona będzie pasować do tego mojego Szymonka. >> I no wiesz co, musimy ich jakoś zasłaniać. Skoro tak mówisz, to ja ci wierzę. A jak ty to chcesz zrobić, Krystyna? Ty mnie jeszcze nie znosz. Co nie? Jedna para zaswatała. Ja ja cię znam. Dobrze cię zną. Tak żeś mnie z tym Kazikiem wyswatała, że do tej pory muszę się z nim męczyć. Ty już tam nie godaj. Tak, bo ten Kazik to całkiem dobry chłop. To ty tako jako się zrobiłaś marudno. >> Krystyna i Andrzej to mieszkańcy Sośnicy, którzy dali się wciągnąć w tę inicjatywę i po raz pierwszy stanęli na scenie. dzielą się swoimi emocjami i doświadczeniami związanymi z udziałem w projekcie.

>> A to całą składowczynią to jest Karina Pieniążkowska. To jest jej pomysł, jej scenografia i my tutaj występujemy wspólnie z chaosem. My jako seniorzy jesteśmy niesamowicie podekscytowani. Cieszymy się bardzo. Mam nadzieję, że wyjdzie dobrze. >> Ale wy nie jesteście zawodowymi aktorami. Jak to jest być tym aktorem seniorem? >> A to jest taka odskocznia od codzienności. Mamy teraz czas i to jest taki czas dla nas, nasz czas, bo ja jako

w szkole to też zawsze występowałam, zawsze wiersze recytowałam gdzieś tam z tyłu głowy. Zawsze to tam było, zawsze mnie to interesowało. Teatr mnie zawsze ciekawił. >> To co zaprezentujesz dzisiaj na scenie? >> Ja dzisiaj będę Oma, bo jestem Oma, czyli babcia i tutaj na scenie będę też Oma. >> A coś zdradzisz więcej? No to jest tak pomieszani. >> Taka jest sośnica. >> A ciebie ciężko było namówić do tego, żebyś się zaangażował w ten projekt, w ten teatr? >> Z raczej chyba tak, chociaż drugiej strony chciałem sformułować po prostu jak to jest na scenie wystąpić.

>> No i jak to jest jak już występowałeś na tych próbach? >> No na scenie można troszkę głośniej mówić niż w domu, bo za bardzo w domu za głośno zgarn >> nie mogę. No i chciałem spróbować po prostu jak jak to można po prostu zagrać, nie? Jak jak zareagują widzowie

na na nasz występ, nie? >> Ale dzisiaj to naprawdę bardzo poważnie, bo to nie jest salonik, to jest scena, to jest widownia. >> Tak, tak. No i ja mam poważną rolę dlatego. >> Co to znaczy poważna rola? >> Szczygara na emeryturze. To jestem. Chciałeś coś dodać? No, no tak, bo my

tacy bardzo zaangażowani jesteśmy bardzo i tak troszkę się strujemy, bo to pierwszy raz jesteśmy na tak dużej scenie. >> Pani Jolanta na co dzień pracuje jako księgowa, ale od zawsze marzyła o występie w teatrze. Dzięki grupie Chaos te marzenie mogło się spełnić. rok temu bodajże albo więcej yyy wiadomość na Facebooku zapraszamy na warsztaty yyy dorosłych i młodzież powyżej 15 roku życia powiedziałam dlaczego nie ponieważ ja chodziłam tutaj no te kilkadziesiąt lat temu do szkoły do Gliwic do liceum ekonomicznego tutaj na ulicę Kozielską i był uczestniczyłam byłam w kółku teatralnym i mówię tak czy dalej będę

miała tremę czy będzie dobrze czy będzie źle spróbuję I tak to się zaczęło. Polubiłam tych młodych ludzi, bo są wspaniali. To są studenci, licealiści, taką pozytywną energię mają, bo się czuję bardzo dobrze. A wiadomo, że praca w księgowości jest pracą ciężką i ja się po prostu relaksuję. >> Ale żeby się relaksować tutaj, to trzeba się też troszeczkę wysilić, że tak powiem, czegoś nauczyć tak, roli występów na scenie. Więc jak to wygląda z twojej strony? Kiedy czas? Gdzie? No powiem tak, no ja autobusem dojeżdżam, bo ja mieszkam w Knurowie, nie w Sośnicy, nie w Gliwicach, tylko w Knurowie i dojeżdżam dwoma autobusami, ale nie sprawia mi to problemu. Godzina drogi i jestem na miejscu. Powiem tak, nie chcę się wybierać, ale jak już tam jestem, no to wszystko mija, próby fajnie i tak dalej. Ja też mam takie coś

do siebie, że nie wiem dlaczego, ale teraz się stresuję na przykład, ale jak wychodzę na scenę, to jestem ja i scena jest ta rola. >> Inicjatywa niewidzialni pokolenia mówią jednym głosem pokazała, że teatr może być przestrzenią spotkania, dialogu i przełamywania barier niezależnie od wieku czy doświadczenia. To też dowód na to, że lokalna społeczność, gdy dostanie głos, potrafi stworzyć coś naprawdę wyjątkowego.

Radio Imperium Kliknij, aby słuchać na żywo