Bezpieczne ferie - asp. Mateusz Piórkowski | Rozmowa Dnia

17 lutego 2026 · 20:15 · Obejrzyj na YouTube

Dzisiaj odbyliśmy bardzo ważną rozmowę, ponieważ dotyczyła tego, o czym nie można zapominać – o bezpieczeństwie. Gościem był aspirant Mateusz Piórkowski z Komendy Miejskiej Policji w Gliwicach, który, jak sam lubi mówić, zajmuje się profilaktyką. W czasie rozmowy padło wiele pomocnych rad, jak korzystać z ferii, aby było bezpiecznie. Poruszone zostały kwestie bezpiecznej zabawy w śniegu, unikania chodzenia po lodzie czy kuligów. Choć rozmowa dotyczyła podejścia do dzieci, nie zabrakło rad dla dorosłych, którzy korzystają z urlopów.

Transkrypcja materiału

Transkrypcja automatyczna — może zawierać drobne błędy.

Witamy w studio Mateusza Piurkowskiego, aspiranta z Komendy Miejskiej Policji w Gliwicach. Dzień dobry. Dzień dobry. Może potocznie profilaktyk jak zawsze. Tak jak zawsze. Tak taka pogoda jest. Lepiej jednak założyć czapkę i profilaktycznie pomyśleć niż być chorym. Więc ten profil akty się ter nas dobrze kojarzy z tymi feriami. Okej. Właśnie o feriach będziemy mówić, bo ferie krótkie słowo, a tematów się tutaj pojawia mnóstwo. Zacząć trzeba by od tego, że dzieciaki w czasie ferii czasami lubią zaszaleć, a tu pogoda jeszcze ich do tego będzie prowokować, bo myśleliśmy, że będzie tradycyjnie tak jak zawsze, że śląskie dzieciaki mają wakacje i się robi prawie że wiosna, a tutaj zima nam przyszła i to nowe wyzwania również przed policją.

No właśnie i może odwrócimy tą troszeczkę rolę. Bo tak jak mówiliśmy poza anteną, może jednak my jako dorośli musimy włączyć myślenie i nie pokazywać dzieciakom, młodzieży pewnych głupot, które robimy. A robimy, no niestety chyba ich sporo tak naprawdę. No i pierwsza no taka nawet widoczna na zdjęciach ostatnio w różnych różnych portalach, w różnych miejscach, gdzie rodziny całe dorosłe osoby wchodzą na lód i sprawdzają jaka jest grubość tego lodu. Spacerują po nim. Dzisiaj taki nawet taki młodszy chłopak w szkole na półkoloniach powiedział mi, że on widział jak pan w biegówkach chodzi po małym stawie gdzieś tam pod Gliwicami.

Dlatego słuchajcie, no musimy myśleć, bo ja wiem, że każdy jest ciekawy, każdy jest dzieckiem. No trochę śniegu spadnie, no wiadomo, że jest to coś przyjemnego, ale jednak myślmy, ten lód to jest jest coś niebezpiecznego. On w jednym miejscu jest grubszy, drugim jest cieńszy. yyy też nie znamy ułożenia danego stawu, jeziora, więc naprawdę nie róbmy takiego złego pru, nie pokazujmy tego, że to jest coś fajnego, jak to faktycznie jest niebezpieczne, więc bo dzieciaki będą chciały powtórzyć ten sukces. Tak więc po pierwsze moi drodzy dorośli, yyy, bądźmy dziećmi, ale nie na lodzie, to najważniejsze. Yyy, no i pokazujmy, że jednak te wzorce są dobre. Czyli jeżeli ktoś jest na tym lodzie, to może zareagujmy, krzyknijmy, że jest to niebezpieczne. Ja nie mówię, żeby od razu służby wzywać. Może między sobą

warto porozumienić dziecko zobaczy, że to po prostu jest coś śmiertelnego czasami wiadomo w takiej upadek do wody mroźnej no możemy nie zdążyć z uratowaniem takiej osoby prawda no dobrze ale my dobrze młodemu człowiekowi możemy zwrócić uwagę czy on nas posłucha to jest druga sprawa ale jak dorosłemu zwrócimy uwagę a on machnie ręką i będzie dalej sobie tam no to nie mamy żadnego wpływu na to no to wtedy polecamy mimo wszystko czy straż miejską wezwać czy policję no bo lepiej zareagować wcześniej może będzie jakaś niepotrzebna pyskówka i oby na tym się tylko skończyło a Nie na wyciąganiu kogoś z lodu, prawda? To jest chyba numer jeden. Drugi, nasza górka, jedna, druga, trzecia w Gliwicach, gdzie one są też, no tak jak mówię, tutaj dzieckiem warto się poczuć, ale zadbajmy o język trochę, bo jak stoimy gdzieś między

dziećmi, a ten nasz język jest wulgarny, no to znowu potem łacina kuchenna tak zwana. No dokładnie. Więc ja wiem, że emocje są duże czasami, tym bardziej, że mamy teraz olimpiadę, więc to jak najbardziej. Ale jednak ten język, no to też bardzo często młodzież podkreślam i gdzie nie gdzie jestem w szkołach, że no kurczę nas gonicie, a słyszymy czasami dookoła jak rodzice czy osoby dorosłe dookoła nas jednak używają słowa słów wulgarnych. Dlatego tutaj słuchajcie zacznijmy od siebie, a potem od tych młodszych, chociaż oni też mają sporo za uszami i o tym chyba tą drugą część możemy spokojnie poprowadzić.

Czy używanie słów wulgarnych w miejscu publicznym jest karalne? Tak, moi drodzy, o tym zapominamy, więc o tym trzeba pamiętać. Tak moi drodzy, to jest mandat 100 zł, ale teraz miejscem publicznym, co to jest, czyli klatka schodowa, to będzie moi drodzy chodnik, to będzie przystanek, to będzie komunikacja miejska, to będą urzędy szkoły. No sporo jest tych miejsc, gdzie tego języka wulgarnego nie wolno używać. Y w domu, w zaciszu domowym, jak już musimy się wykrzyczeć, to jak najbardziej, ale nie w miejscach publicznych. Jeszcze mi a propos zimy i rozrywek związanych z zimą przyszła do głowy taka sytuacja, która się no zdarza. Tym bardziej jeśli spadnie śnieg. Kuligi, kulik za samochodem. No straszna rzecz, ale zdarza się.

Tak. No. No moi drodzy, gdybym tak się cofnął głęboko pamięcią, to myślę takie kuligi 20, 30 lat temu to jeszcze gdzieś tam się odbywały tak naprawdę i to było coś, ale one były pod kontrolą. To się robiło wszystko z głową. Tak. A teraz jak widzimy te niestety patofilmiki niestety bo tak to trzeba nazwać kiedy mamy jakieś podczepione sanki pod kłady pod szybkie dosyć samochody gdzieś pędzące po drodze no to słuchajcie no to jest to niebezpieczne jest ja wiem że ktoś powie że 10 na godzinę to może być mało ale jednocześnie słuchajcie przy ostrym hamowaniu nagle coś nam wyskoczy te sanki wjeżdżają w siebie w samochód no nie mamy tam kasków nie mamy tam sprzętu który by nas jakoś ochronił więc jest to naprawdę niebezpieczne.

Pulików teraz jest sporo takich za niedużą kwotę pod, nie wiem, pod Gliwicami, w różnych miejscach czy w górach można legalne, tak i poczuć ten klimat właśnie fajny, gdzie jest to stworzone i i jest to dużo lepsze, bezpieczniejsze niż po pierwsze narażanie najbliższych na niebezpieczeństwo. Bo słuchajcie, no dzieci to i tak powiedzą dalej, przekażą, że podczas fery tato zrobił mi kulik na przykład. No i no i wtedy trudno się jak wtedy zareagować, czy można zareagować właśnie po czasieś proszę pana, bo pan tutaj narozrabiał. Tak, no wykroczenie jest do roku czasu można zgłaszać, więc tutaj oby się skończyło tylko na wykroczeniu, czyli na czymś naprawę mniej niebezpiecznym niż w przestępstwie, które możemy do pi lat zgłaszać. Więc tutaj jest taka możliwość, są pewne kluby takie tutaj turystyczne dookoła Gliwic, gdzie mają

swoje tereny, gdzie można to pod ochroną choćby pogotowia zrobić, taki kulik zaplanować. Jest to do zrobienia, ale nie samemu. Nie samemu. Nie podpinamy pod samochód, pod jakiś hak, jakąś liną, która nie ma testu, która może się oderwać, uderzyć inne osoby. No i jest to po prostu bezmyślne działanie. A wydaje mi się, że można spędzić czas dużo lepiej. Teraz tych górek jest sporo. Nawet mamy w centrum sztuczną górkę, gdzie dzieci mogą korzystać. Jest to fajna zabawa. A jeżeli ktoś naprawdę chce poczuć wyższe, wyższe emocje i zjazdy, to ostatnio byłem świadkiem, jak niedaleko w Bytomiu, w Suchej Dolinie jest połowę stoku wydzielonego na sanki.

No i słuchajcie, wiek zjeżdżających jest bardzo różny, od najmłodszych po najstarszych. Ci najstarsi też są, chcą pozjeżdżach, są tak, no bo to jest takie, taki czas i miejsce właśnie, gdzie to możemy zrobić. Jest to bezpieczne. Dlatego wybór miejsca jest tu bardzo ważny, bo też gdzieś dzisiaj jak byłem na pokoleniach, dzieci mi zgłaszały, że są fajne górki na przykład na Poławniowicach, które kończą się na jeziorze. Jest to na pewno fajna górka, ale nie w tym miejscu, bo ta meta, ta meta przeraża. To właśnie i zjazd w taki lód, uderzenie, można wpaść. Więc znowu wybieramy, tłumaczymy dzieciom, a dzieci czasami muszą rodzicom tłumaczyć.

Wybieramy górkę bezpieczną poza drogą, poza chodnikiem, poza właśnie stawami, gdzie jest to naprawdę bezpieczne. Właśnie wspomniałeś o półkoloniach. Byliście dzisiaj z takim patrolem prewencyjnym, tak, w szkole podczas podczas ferii zimowych i ostrzegaliście dzieci przed tymi wszystkimi różnymi zagrożeniami i dzieci już doniosły, że tam było to, a tam było tamto. No weekend był dosyć biały, ciekawy, więc ich się faktycznie bardzo dużo widziały w ten weekend. w różnych miejscach były. Y, ale też właśnie y co

jest fajne, że po raz kolejny jesteśmy na tych półkoloniach, staramy się być na każdej, no bo początek są zasady, co jak postępować, jak robić, tak samo jak w lecie, żeby dzieci znały te takie codzienne regulaminy choćby czzych, bo tutaj dzisiaj taki jeden chłopak, no nie, nie powiem w jakiej szkole, ale podniósł rękę, on nie czytał, on podpisał. No niestety muszą muszą te regulaminy też właśnie sprawdzić, bo tam jest kwestia telefonów, kwestia rozmów, innych gier, no i szacunku nawzajem. Ale co jest fajne, dzieci już coraz częściej mówią, że one wiedzą, że to jest złe, że tego nie powinno się robić.

Są mądrzejsze od tych dorosłych. Tak, chyba powoli. Tak. I to jest fajne, że przynajmniej nie będziemy mieli tego, że dziecko nie wiedziało, a a choćby tak zrobiło, nie? Więc tutaj tak samo dzieci coraz częściej już nie używają tego słynnego sprawdzenia lodu. Czyli jak rzucę kamieniem to mogą sprawdzę. To teraz dzieci same mówią, ale kamień nie waży tyle co ja. No i to jest w końcu coś co trafia do nich. Więc wydaje mi się, że ta świadomość jest większa i myślę, że właśnie mniej się boję dzieci, bardziej o dorosłych coraz częściej. I w stosunku do dzieci to tak działaliście jak taka kropla wody, która drąży skały i ona wreszcie coś wydrążyła. Wreszcie to odnosi skutek.

Może nie będzie aż tyle wypadków podczas zimowych feriing i tyle nieszczęścia. Tylko a propos półkolonii to muszę jeszcze taką jedną szpilkę bić rodzicom. Mam nadzieję, że mi się na to nie oberwie za bardzo, ale moi drodzy, jak dzieci są na półkoloniach, wy je tam zapisujecie, powierzacie komuś te dzieci, to one są bezpieczne i uwierzmy w to, że są bezpieczne. Nie dzwońmy non stop do nich, że co robisz, jak robisz,

bo ten telefon na półkoliach powinien być schowany głęboko, zapomniany tak naprawdę, bo tam jest czas bez tego telefonu. No i proszę też tłumaczyć dzieciom, że na półkolonii jest wychowawca, jest nauczyciel. To jest osoba, która dba o bezpieczeństwo. Jeżeli cokolwiek się wydarzy, to może być drobnostka. To zgłaszamy za każdym razem wychowawcy, bo znamy przypadek taki, że dziecko zbyt pochopnie powiedziało o chorej nodze. Zadzwoniło do mamy, mama wpadła w popłochu, jak każdy rodzic do samochodu. No i niestety pierwsze skrzyżowanie już ją zatrzymało, bo doszło do kolizji, a chłopak się świetnie potem bawił. Dlatego zweryfikujmy to i uwierzmy wychowawcom, że naprawdę robią dobrą robotę. No w końcu jeśli dziecko jest w szkole podczas roku szkolnego, to to przecież nie dzwonimy za każdym razem, kiedy coś

tam się niby może wydarza. A tutaj podczas tych tych kolonii czy półkolonii to nam się wydaje, że dziecko nagle jest w strasznych opałach i trzeba reagować natychmiast. A nie trzeba. Nie, nie, nie trzeba. Trzeba zaufać. I moi drodzy, pamiętajcie o tym, że jak wracają też sami, no to tutaj warto mieć z nimi kontakt. yyy też wytłumaczyć im, że jednak jest teraz temperatura dosyć chłodna, więc choćby zacząć od siebie, czyli musimy się stosownie ubrać do pogody, no bo jednak te choroby teraz no też mogą nas złapać, a zdrowe dziecko,

wesołe dziecko, czyli może chodzić na te zajęcia, to jest pierwsza rzecz. Druga rzecz to ten ruch drogowy jest ślisko. Ja wiem, że każdy z przechodniów ma pierwszeństwo w momencie wejścia na pasy, ale zawsze tłumaczymy dzieciom, że ten samochód, który jedzie, choćby jechał wolno, on też musi wyhamować. Więc uczulajmy dzieci, że dopiero wtedy przechodzą, kiedy samochód stanie. Bądź czasami musi przejechać i no za nim przechodzimy, żeby nie wchodzić tak brzydko na po prostu bezpośrednio przez samochód, no bo to może skutkować wypadkiem. Popatrzeć w lewo, w prawo, tak jak zawsze by rozejrzeć się, w ogóle się rozejrzeć, bo no nie czarujmy się, najczęściej wypadki zdarzają się na pasach, no bo tam czujemy się bezpiecznie, bo nie musimy niby sprawdzać, bo wszyscy nas widzą, a wcale tak nie jest. No

jednak pasy też wymagają jak wszędzie indziej rozejrzenia się w każdą stronę przejścia. Y, no chociaż patrząc na styl skandynawski, gdzie coraz mniej jest pasów, y widać, że ludzie bardziej patrzą, rozglądają się, no bo nie ufają temu temu przejściu, nie? Więc zróbmy tak samo. Zawsze patrzmy dookoła, co się dzieje. To może też u nas trzeba zlikwidować te zebry malowane na na asfalcie i każdy

będzie wtedy ostrożniej wchodził jak na ten cienki lód. Może nie wiem czy aż tak radykalnie, ale jak patrzymy choćby na wasze osiedle tutaj dookoła, gdzie mamy strefę ruchu, widzimy też, że jednak ludzie bardziej patrzą na to. Niby mają pierwszeństwo wszędzie, ale rozglądają się podczas przejścia, więc może coś w tym jest. No i trzeba jeszcze młodym

uczestnikom ruchu drogowego, bo takich możemy nazwać, żeby wchodząc na przejście jednak nie patrzyli w telefon, tylko na to, co się dzieje na drodze. Temat telefonów to jest plaga niestety od przejścia po spacerowanie, bo słuchajcie, no ostatnio byłem takim świadkiem, jak idzie dziecko z psem, wychodzi z psem, fajnie, że uczy się pewnie odpowiedzialności za zwierzę i tak dalej, ale ten pies chodzi sobie, dziecko w telefonie chodzi w drugą stronę, no i byłoby tak, że pies po prostu by wskoczył na drogę. Dlatego też faktycznie no te telefony są wszędzie w drodze do szkoły, poza szkołą i to jest problem, ale trzeba uważać, bo przejście z telefonem w ręku dla osoby dorosłej to może skutkować mandatem około 300 zł wzwyż. Jeżeli chodzi o dziecko, to tu różnie możemy powiedzieć, że to jest to naruszenie prawa, jest to demoralizacja,

ponieważ wykonuje coś niezgodnie z przepisami. Ale jeżeli to jest po raz kolejny dziecko widziane przez dzielnicowego czy innego policjanta, to możemy wspomnieć już o takiej celowości, umyślności tego łamania tego prawa. No i wtedy możemy już wejść w czyny karalne. Ale odpowiadają rodzice. Y, no nie, już tutaj niestety, jeżeli chodzi do lat 10, owszem, powyżej lat 10 do 13 roku mówimy o demoralizacji, a po 13 już wchodzą czyny karalne, czyli coś co ma znamiona przestępstwa. Dlatego tutaj ta odpowiedzialność rodziców zawsze jest, bo odpowiadają za dzieci, ale dzieci same też za swoje czyny przed sądem rodzinnym muszą odpowiedzieć.

Nie wiedziałem, że używanie telefonów jest takie niebezpieczne, panie aspirancie. No ale [śmiech] tu jest temat w ogóle rzeka jeszcze, bo telefony po szkole to ostatnio nie wiem czy nie powiedzielibyśmy, że ten telefon, który jest własnością rodziców, jakby nie patrzeć do lat 18, w wybranych przypadkach do lat 16, kiedy osoba zacznie pracować i udowodni, że to jest jego telefon, to jest inna kwestia, ale gdybyśmy tak się mocno zastanowili, czy ten telefon nie jest takim samym narzędziem jak nóż dany dziecku. No nóż wiadomo, biała broń. choćby przypadki starych filmów, kiedy ktoś powied był taki jeden film, gdzie babcia dała granat, że sprawiedliwość musi być, ale musi być po naszej stronie, więc z tym nożem może być podobnie. A z tym telefonem ten telefon tak samo może zranić jak ten nóż. Ten

telefon jest tak samo bezpośredni. Ten telefon może być użyty, filmik, jakaś rolka nagrana może być bardzo niebezpieczna. Dokładnie. M więc słuchajcie, bezmyślność dzisiaj atakowania, czasami radzenia se w sytuacjach trudnych dla dziecka wybiera złą drogę i używa tego telefonu właśnie takiego noża, białej broni, która może kogoś już nie mówię o najgorszych sytuacjach, kiedy tracimy życie, ale właśnie może pozbawić kogoś choćby wiary w siebie, może pozbawić kogoś chęcia spełniania swoich marzeń, w ogóle chęć istnienia tak dookoła i zamyka się w sobie. Pamiętajmy, że takie używanie telefonu to też jest taka przemoc izolacyjna i niestety młodzież to robi.

Myślę, że to może być temat do naszej kolejnej rozmowy. A w ramach ferii jeszcze chciałbym, żebyś Mateusz mój powiedział taką rzecz. No są ferie zimowe, rodzina wyjeżdża na ferie zimowe gdzieś w ciepłe kraje i wszystkim ogłasza na Facebooku, że wyjeżdża, a są tacy, którzy takie informacje tylko czekają. No niestety temat wraca jak bumerang z wakacji. Tak samo ferię. Słuchajcie, no niestety patrząc na koniunkturę naszą dookoła to ona jest taka dosyć falująca. Raz lepsza, raz gorsza. Co też wpływa czasami na takie kradzieże, kradzieże

drobne od garaży, od kradzieży na działkach na przykład. Tak, bo faktycznie tak jak tutaj wspomniałeś, że może być tak, że ktoś nas obserwuje na Facebooku, y, na Instagramie bądź innej aplikacji i oczekuje, kiedy w końcu wskoczy to zdjęcie z samolotu albo z tej plaży, prawda? I mamy otwartą drogę do domu. I świetnie, że powiedziałeś o ciepłych krajach, bo jeżeli ktoś rzuci zdjęcie z nard, no to nie wiemy, czy jesteśmy 100 km od Gliwic, czy choćby w Bytomiu parę kilometrów, więc możemy wrócić. Tak, ale jak ktoś wrzuci zdjęcie z gorących krajów, to wiadomo, że naraz od razu nie wróci. Więc faktycznie chronimy też swoje domy, swoje mieszkania.

I zdajmy relację oczywiście, no bo no fajnie jest jak coś pokażemy rodzinę w całości jeszcze uśmiechniętą, ale po powrocie właśnie wróćmy, zróbmy troszkę innym nazłość, że już jest koniec ferii, a tu takie fajne zdjęcia, ale to to może nam troszeczkę, słuchajcie, pomóc, bo faktycznie no nie wiemy, kto nas obserwuje, ale nie tylko nas, bo też nasze dzieci, bo teraz my czasami odznaczymy dziecko albo dziecko coś wrzuci i to niekoniecznie musi być nasz nasz profil, może być też dziecka, prawda? Dlatego tutaj zadbajmy o bezpieczeństwo, ale też przed wyjazdem sprawdźmy dokładnie czy wszystkie rolety są pozamykane, że są rolety, okna pozamykajmy. Zadbajmy o to, żeby to mieszkanie było też zabezpieczone, bo no znamy przypadki, gdzie nagle wszystko jest super pozamykane, z tyłu małe okienko, a tam nikt nie wchodzi, nie patrzy,

wejdzie i o nim zapomnimy. Więc tutaj was proszę o tą o tą o ten rozsądek i oczywiście przed wyjazdem też się przygotujcie do tego wyjazdu. Jeżeli to jest wyjazd na narty, zadbajmy o samochód, zadbajmy o sprzęt, zadbajmy o to, żeby no mimo wszystko jadąc mogą być korki, mieć jakąś herbatę. Wiem, że takie stare gadanie, ale słuchajcie, no dzisiaj się może zdarzyć. Wczoraj na przykład też pogoda piękna, wydawałoby się, że będzie pusto. Korek do Wisły był od Skoczowa na przykład, więc no jest to dosyć długa droga. Potem sprawdźmy czy płyny w samochodzie są odpowiednie na odpowiednim poziomie. Zadbajmy o to po prostu bezpieczeństwo. A wyjeżdżając za granicę, no zadbajmy o swój komfort psychiczny, czyli pewne ubezpieczenia, paszporty wcześniej, zadbajmy o to, żeby to było gotowe, prawda? No bo taka

atmosfera też może nas wprowadzić w błąd, w pośpiech na przykład. Tak, nie zamkniemy mieszkania, będziemy zbyt szybko jechać, yyy, o czymś zapomnimy, kogoś zgubimy, coś zgubimy. Dlatego ja wiem, że szaleństwo zawsze, zawsze mi się wyjazdy kojarzą z Kevinem, więc oby takiemu nikt, nic takiemu się nie wydarzyło nikomu. Y, czy dobrze jest uprzedzać sąsiadów, że wyjeżdżamy, żeby mieli oko na nasze mieszkanie, czy może lepiej nie, bo nie wiadomo kto, bo teraz jest taka moda, że sąsiedzi się w mnie czasami nie znają, nawet dzień dobry sobie nie powiedzą.

Już tu wielokrotnie na antenie o tym mówiliśmy, że taka jest wyobcowanie jest takie wśród wśród mieszkańców. Więc pytanie czy powiedzieć, czy nie powiedzieć, bo nie wiadomo kto to jest ten sąsiad. A może on właśnie ma jakiś znajomych takich. No tak naprawdę wszystkich sąsiadów nie poznamy, nie ma takiej możliwości, nie? Ale jednocześnie wydaje mi się, że szkoda, że nie ma takich spotkań na klatce jak kiedyś, rozmów przy śmietniku na przykład, tak czy przyczepaku słynnym, jak to niektórzy mówią. Więc wydaje mi się, że i znamy tych sąsiadów już długo. Nawet mogą być starsze osoby, bo takie coraz częściej są. Tak to warto powiedzieć, że może nie żeby się nie stresowali, że zostawiamy im pod opieką mieszkanie, ale żeby zerkali, żeby jak coś usłyszą dziwnego, żeby zadzwonili czy dopytali. Może warto

jakiejś rodzinie albo zaufanej osobie zostawić klucze do mieszkania, że gdyby coś się wydarzyło, to też żeby tam można było wejść. Tylko mówię na pewno znamy część sąsiadów i którym możemy zaufać jak najbardziej a przypadkowym no to bym tutaj ostrożny. No to życzymy wszystkim udanych ferii. Oczywiście tym bardziej, że jest biało dookołowo, więc korzystajmy z tego. To jak mówię, niech każdy się czuje dzieckiem oczywiście w rozsądnej formie i zabawie. A co gorsze, letnie wakacje czy zimowe pod względem bezpieczeństwa? Jak to oceniasz jako funkcjonariusz policji?

Tego się nie da do końca tak określić, bo tu mamy niebezpieczeństwo na stokach, sankach, lodem. W lecież mamy utonięcia, pływanie, dłuższe dni, dłuższe dni, więks częściej gdzieś tam młodzież dłużej przebywa. Tego się nie da porównać. Po prostu jeżeli będziemy, każdy czas ma inny. Tak jest. A najważniejsze to, żeby mieć kontakt z osobami najbliższymi, jeżeli mamy dziecko z tym dzieckiem umawiać się precyzyjnie, bo też jest bardzo ważne. No bo słuchajcie moi drodzy, rodzice czy 10:00 to jest 22, czy 22 to jest 10:00. Będąc dzieckiem bym tak przekombinował, że byłoby na moje. Więc starajmy się precyzyjnie mówić o której godzinie będziemy z powrotem i to będzie chyba klucz do całego naszego takiej końcówki, że każda, każde wakacje, każde ferie mają swoje niebezpieczeństwa, a zadbajmy, żeby było bezpieczniej. No

jakby rzeczywiście coś się działo to 997 nie lekceważycie żadnych zgłoszeń. Oczywiście ewentualnie można też zadzwonić pod numer miejski komendy, wyszukać sobie w internecie. One są dostępne czy na komisariaty jak najbardziej. A jeżeli nie wiemy którą służbę potrzebujemy, bo tak jak może być na przykład na na lodzie, to ten 112 on zadecyduje którą służbę wysyła. Aspirant Mateusz Piórkowski ostrzegał, prosił o ostrożność i myślę, że ferie nam podsumuje już niedługo, jak się skończą w marcu. Tak jest. A i może wtedy jeszcze o tej sieci pogadamy, bo faktycznie temat jest jak rzeka. No i troszeczkę tych szpilek rodzicom musimy powbijać. powbijamy.

Wszystkiego dobrego. Dziękuję za wizytę w studia. [muzyka]

Radio Imperium Kliknij, aby słuchać na żywo